you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
13-08
Nowy regulamin! [czytaj dalej]
18-08
Przenosiny! [czytaj dalej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Billie Anne Davis
Autor Wiadomość
Billie Anne Davis



Wysłany: 2018-02-10, 19:09   Billie Anne Davis
   Multikonta: Mayday, Saoirse
   GG/DC: Billie#4617
   Mów mi: słodko


CIEKAWOSTKI
--> jej kryptonitem jest komunikacja międzyludzka; porozumiewa się głownie za pomocą środkowego palca
--> strzela wulgaryzmami i sprośnymi gadkami jak z karabinu maszynowego
--> kiblowała w czwartej klasie
--> jest wybitnie uzdolniona w trudnej sztuce tzw. "spuszczania wpierdolu", jak na rasowe dziecko ulicy przystało
--> nie słyszy na lewe ucho, czego sprawcą jest jej zwichrowana psychika
--> przez ten uraz musiała porzucić swoje hobby
--> straszny z niej geek, chociaż się nie przyzna
--> z racji bycia oazą spokoju panowanie nad niesfornymi płomykami przychodzi jej niezwykle łatwo
--> choć brzmi to jak nieśmieszny żart, z początku rodzice naprawdę chcieli nazwać ją Billie Jean
--> pochodzi z bardzo biednej rodziny o szemranej reputacji, co paradoksalnie wpłynęło pozytywnie na przystosowanie się do nowych, niebezpiecznych czasów
--> ale jedzenie wciąż kradnie i chomikuje na czarną godzinę
--> była członkinią Ligii Dzieci, do której miała stosunek zatrważająco obojętny
--> o ojcu wiedziała tyle, że był żołnierzem: prawdopodobnie tylko przez tą informację nie stoczyła się na samo dno
--> siostrę kocha najbardziej na świecie, dlatego nigdy nie potrafiła sobie wybaczyć, że w tym najważniejszym momencie nie ochroniła jej
PIERWSZE DNI
Pałętanie się po sklepach okazywało się zaskakująco przyjemne, gdy można się było poszczycić szmalem upchanym w sparszywiałej kurtce, zamiast zwyczajowo patrzeć tylko zza szyby z tęsknotą wyrytą na buziuchnie. Cieszyło jeszcze mocniej za każdym razem, gdy dostrzegała niemal nieprzyzwoitą uciechę w oczach Birdy, czyli średnio co jakieś dwie sekundy. W pewnym momencie przestała nawet żałować, że ta opłacona trudem i potem mamona zostanie przeznaczona na wypełnienie po brzegi brzucha siostry słodyczami i innymi jedzeniowymi cudownościami. Pewnie nawet gdyby udało się ją przekonać, że osobista obstawa w postaci starszej siostry, budzącej respekt na dzielni, jest niezbędna w inny sposób, niż przekupstwo, i tak sprawiłaby jej taki uroczy prezent. Za bardzo ją rozczulała, a teraz to już w ogóle, gdy tak skakała dookoła jak małpeczka. Łaziła za nią, zachowując szlachetną ciszę, od czasu do czasu wywracając oczami, gdy zachcianki robiły się zbyt absurdalne. Po kilkunastu minutach była nawet zmuszona trochę ją ukrócić, korzystając z niezawodnego, środkowego palca, powodując tym samym brzydki grymas na twarzy siostry i chwilę irytującego jęczenia. Koniec końców spór rozszedł się po kościach i wróciły do swoich zajęć jak gdyby nigdy nic. Birdie zaglądała to tu, to tam, a Billie pilnowała, by poruszała się tylko w obrębie jej wzroku.
Miała tylko jedno zadanie: nie spuszczać małej z oczu.
I spuściła.
Nie pamięta, jak do tego doszło, jednak doskonale pamięta niepokój, nasilający się z każdym zawołaniem siostry i towarzyszącym mu brakiem odpowiedzi. Stoisko ze słodyczami nie należało do największych, sklep również nie mógł poszczycić się gabarytami. Przedzierała się jak we śnie przez tłum zamazanych twarzy, wypatrując w nich tej tak dobrze jej znaną. Pytała, aż w końcu natrafiła na informacje, która zmroziła jej krew w żyłach. Widziano taką dziewczynkę z jakimiś starszymi chłopcami. Wiedziała, co to znaczy. Ponure przypuszczenia snute w obrębie domowych ścian okazały się prawdą. Wybiegła we wskazanym kierunku, ignorując nieprzyjemną gulę w gardle i mocniej bijące serce. Ręce same zaciskały się w pięści, przygotowane na to, co miało nadejść. Czuła, że bez wybicia kilku zębów się nie obejdzie, jednocześnie wiedząc, że jej szansę w starciu z większą grupą do wielkich nie należą. Nieważne. Chciała tylko, by jej głupota nie spowodowała katastrofy.
Zawrzała, dostrzegając w ciemnym zaułku Birdie ściśniętą pomiędzy nieprzyjemnie wyglądającymi chłopakami. Znała ich, chociaż bardziej z widzenia. Wiedziała, o co im chodziło zanim otworzyli parszywe gęby. Nie mogła na to przystać. Z początku dała im taryfę ulgową, jednak sama gadka nie zrobiła na nich wrażenia.
Wtedy w ruch poszły pięści. Rzuciła się w samą paszczę lwa, byleby odsunąć siostrę jak najdalej. Przeciwnicy najwidoczniej nie docenili jej prawego i lewego sierpowego, chwilę zajęło jej powalenie najbliżej stojącej bójki. Powinna przewidzieć, że gdy szło tak łatwo, wszystkie znaki na niebie i ziemi krzyczały "to pułapka!", chociaż w tym przypadku były to bardziej niemałe noże w ilości czterech. Chciała zasłonić Birdie własnym ciałem, ale nie zdążyła. Czas jakby zamarł w momencie, w którym krew ozdobiła tęczową bluzkę siostry.
Dźwięk ciała padającego na ziemię rozpętał piekło. Dosłownie. Ognisty krąg otoczył dziewczyny, skutecznie zmuszając chłopaków do zaprzestania ataku i wzięcia nogi za pas. Billie nie wiedziała co się dzieje i nie była nawet zainteresowana - całą atencje przerzuciła na tulącą ziemie siostrę. Próbowała zatamować krwawienie, zadzwonić po karetkę...
I zapewne jakoś się jej to udało, bo obudziła się w szpitalu. Była trochę sponiewierana, zmęczona i przygłucha na jedno ucho, ale mimo wszystko miała szczęście. Siostrze go zbrakło. Nie chciała jej opuszczać, już nigdy więcej, ani na sekundę. Miała zamiar zostać przy jej boku aż do chwili, w której się obudzi. Misterny plan został jednak pokrzyżowany przez wizytę panów w czerni. Mogli ją zabrać gdziekolwiek chcieli, jednak najpierw musieli dać jej gwarancję: że siostrze już włos z głowy nie spadnie. Wiedziała, że sama nie będzie w stanie nad nią czuwać, ale ci mężczyźni wydawali się potężni, zupełnie spoza jej ligi. Zawierzyła im, bo tak naprawdę innego wyjścia nie miała: pamiętała, jak dzieciaki znikały ostatnimi czasy w ilościach hurtowych i że zaczynało się dziać coś naprawdę niedobrego. Do domu wrócić nie mogła, bo czuła, że wyrządzi tylko więcej krzywd, a na kompletną ulicę nie chciała trafić nigdy więcej.
Zdecydowała.
Wychodząc ze szpitala, czuła absolutne nic.
HISTORIA
Start wesołej gierki zwanej życiem miała ogólnie niezły. Została zaopatrzona w szczurkowatego psa, kilka ton zabawek i miłych w obyciu rodziców, a więc wszystko, o czym mały bobas może marzyć. Taką wersję przynajmniej forsowała jej matka, a Billie chciała wierzyć, że kiedyś otaczało ją coś więcej, niż syf, brud, chłód i wiecznie ćpająca matka, jęcząca po kątach piosenki Michaela Jacksona. W wieku siedmiu lat po raz pierwszy dostała prezent na święta - cuchnącego alkoholem ojczyma, wyglądającego jak szwarccharakter z dziecięcych rysowanek, któremu do apogeum zła brakowało tylko złośliwego podkręcania dorodnego wąsa. Wraz z jego przybyciem stan majątkowy Davisów nieznacznie się poprawił, jednak wciąż pozostawali najbiedniejszą rodziną w mieście. Czasem wskakiwali na przedostanie miejsce na liście, w nielicznych momentach, w których Eddiemu udawało się utrzymać pracę dłużej, niż miesiąc. Jak na niziny społeczne przystało, obracali się w środowiskach przestępczych, co nie przysparzało im uznania w oczach zamożniejszych mieszkańców. Billie nie czuła się jakoś wielce przez los skrzywdzona - wprawdzie często niedojadała i chodziła w tych samych, podziurawionych ubraniach długie miesiące, ale dało się to znieść. Nawet z synami Eddiego zaczęła się dogadywać, choć początkowo uważała to za niemożliwe. Najgorsze były szykany ze strony rówieśników. Nauczyła się sobie z nimi radzić, jednak w sposób nieakceptowalny przez nauczycieli, skutecznie rujnując sobie opinie i szansę na dobre stopnie. Nigdy z resztą nie lubiła się uczyć, nie chciała tracić czasu na bezcelowe siedzenie w ławce, kiedy wokół było tak wiele ciekawszych rzeczy do roboty. Wagarowała częściej, niż ustawa przewidywała, co sprawiło, że musiała powtarzać czwartą klasę. Z owego incydentu wyciągnęła wnioski i uczyła się po łebkach, byle prześlizgnąć się na kolejny rok.
Prowadziła ten swój chuligański tryb życia do piętnastego roku życia. Wtedy bowiem ciężko zachorowała, a kilkanaście dni później została zaatakowana wraz z siostrą została przez chłopaków, których ojciec został wsadzony do kicia z powodu Eddiego. Chcieli zemsty i częściowo ją dostali, Birdie zapadła w śpiączkę, a Billie została zabrana przez tajemniczych panów do Ligi Dzieci. W restrykcyjnych warunkach czuła się nawet lepiej niż w domu, nie miała więc problemów z adaptacją i zaklimatyzowaniem się. Z początku działała mechanicznie, niedowierzając w to, jak bardzo zmieniło się jej życie w ciągu kilku miesięcy. Tęskniła za rodziną, najbardziej za siostrą, jednak liczne treningi umiejętnie odwracały uwagę od sentymentów. Było tam całkiem przyjemnie, po raz pierwszy w życiu uczyła się naprawdę ciekawych rzeczy, obsługiwania broni, sztuk walki, chodziła na misje, wtedy czuła się w pewnym stopniu szczęśliwa. Wszelkie ideologie miała głęboko w nosie, cieszyła się po prostu, że wciąż żyła. Jednak znajomość z Ligą nie trwała długo. Gdy ta się rozpadła, a Billie cudem udało się uciec przed rządnym krwi rządem, przez jakiś czas błąkała się bez celu to tu, to tam. Samotność sprzyjała powstawaniu nieprzyjemnych, irracjonalnych myśli, którym w końcu uległa. Chciała wrócić do miejsca, które kiedyś było jej domem. Chciała upewnić się, czy Liga jej nie oszukała. Dotarła do domu i spytała o Birdie. Odpowiedź powaliła ją na kolana. Bezsilność, jaką wtedy poczuła, była ostatnim doznaniem w ogóle. W tamtej chwili przełączyła się na automat, przestało ją obchodzić cokolwiek. Aktualnie w obozie siedzi już ponad rok i nie wygląda na to, żeby kiedykolwiek miała go opuścić.
Billie Anne Davis
dziewiętnaście
179/58
obóz rehabilitacyjny
 
 
Alannah Carey



Wysłany: 2018-02-11, 10:33   
   Multikonta: [MG] daniel, jem, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: Akbar


Witaj na Caledoni v 2.0!

Trzymaj akcepta! Życzę miłej zabawy na forum ♥

_________________

can you save my heavydirtysoul?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons