you don't need to be a hero.
Dziękujemy Wam za wspólną grę! Forum zamykamy 13.05.2019.
Więcej informacji oraz podziękowania w ogłoszeniu. Do zobaczenia w przyszłości! <3
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Las nad wodospadem
Autor Wiadomość
Administrator


Wysłany: 2018-05-29, 23:19   Las nad wodospadem [Cytuj]

LAS NAD WODOSPADEM

Las mieszczący się na górnej części klifu, na prawo od wodospadu. Możliwa jest wędrówka nim do dolnej części, jednak trwa ona znacznie dłużej niż zwykłe zejście po ścieżce nad wodospadem. Większość lasów pokrywających teren parku to lasy iglaste. Najpowszechniejszym drzewem w okolicy jest sosna wydmowa. Jest to niebezpieczna okolica obfitująca w wiele drapieżników. W wielu miejscach można znaleźć górskie strumienie jak i mniejsze wodospady. Są one przede wszystkim miejscem, w którym pojawiają się dzikie zwierzęta.
 
 
Hel Woods


Wysłany: 2018-05-30, 23:09   
   Multikonta: Marley White, Scar Cadwalader
   GG/DC: 23652378 / koala#1141
   Mów mi: Piekiełko
[Cytuj]

Mogła tylko iść dalej przed siebie, co też z determinacją robiła. Starała się co jakiś czas przeszukać okolice nie tylko wzrokiem, ale też myślą, co utwierdziło ją w przekonaniu, że jest sama. To oczywiście nie oznaczało, że jest jakkolwiek bezpieczna. Zwierzęta również uciekały przed pożarem na dole, w związku z czym zauważyła ślady niewielkich łap. Może gdyby kiedykolwiek przyłożyła się do nauki tropienia, zauważyłaby więcej śladów, niż tylko te najbardziej oczywiste i umiałaby rozpoznać co widzi. A tak musiała zaufać, że nie jest to dużo większe od psa i że jest już daleko. Nie miała ochoty na spotkanie z wilkiem. Choć nawet nie wiedziała czy są jakieś w okolicy. Na wszelki wypadek wyciągnęła nóż, choć nie sprawiło to, że poczuła się dużo bezpieczniej. Oczywiście Heather uczyła ją walki bronią białą, więc Hel potrafiłaby się obronić, ale wciąż buzowała w niej irracjonalna chęć ucieczki byle gdzie, byle dalej od pożaru, rozpadliny w ziemi, wszelkiego zagrożenia. Po siedmiu latach wiecznego życia w ukryciu można by pomyśleć, że już się przyzwyczai do tego uczucia i byłaby to poniekąd prawda. Jednak to krótkie spotkanie z Heather sprawiło, że Hel przez chwilę poczuła się bezpieczna. Oczywiście parę minut później to poczucie szlag trafił, jakby bogowie się uwzięli na tę dwójkę.
- Byle do przodu, Hel, z każdym krokiem jesteś coraz bliżej - szepnęła, próbując dodać sobie otuchy. Tak naprawdę nie miała pojęcia gdzie się znajduje i dokąd ma coraz bliżej, ale poruszanie się dawało jej poczucie, że cokolwiek robi. W duchu modliła się do wszystkich znanych jej bogów, by dziewczyny były całe. W końcu, zbyt zmęczona, by iść dalej pozwoliła sobie na małą przerwę. Do jej uszu dotarł dźwięk płynącej wody. Przez chwilę nasłuchiwała, po czym zebrała manatki i powolutku ruszyła w tamtym kierunku. Miała nadzieję nie zastać żadnych zwierząt, Łowców ani żadnego innego badziewia. Nie lubiła być sama, ale jeszcze bardziej nie lubiła nieprzyjemnego towarzystwa.
 
 
Alannah Carey



Wysłany: 2018-05-31, 16:01   
   Multikonta: [MG] daniel, jem, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: Akbar
[Cytuj]

Mistrz Gry - Sam


Hel wędrowała już od dwóch godzin, gdy udało jej się usłyszeć dźwięk szumiącej wody. Idąc w jego kierunku doszła do malutkiego strumienia, który obijał się wesoło o kamienie. Był to czysty, górski strumień, więc woda z niego zdatna była do picia.
Jednak oprócz szumu wody, Hel mogła usłyszeć coś jeszcze - czyjeś myśli. Dopóki nie zauważyła czubka głowy skrytego pomiędzy krzakami, myśli dziewczyny były niewyraźne. Później jednak mogła usłyszeć jak treść książki, którą właśnie czytała - Nancy Drew. Siedziała tyłem do Hel, kompletnie nieświadoma jej obecności. Niewiele mogła się dowiedzieć z samych myśli dziewczyny, gdyż jedyne co rozbrzmiewało w jej głowie, to treść czytanej książki. Mogła jednak po głosie stwierdzić, że dziewczyna była młoda. Z pewnością mieściła się w przedziale wiekowym PSI.
Jeśli Hel zdecydowała się podejść do dziewczyny od frontu, to mogła zauważyć, że miała szczupłą, młodą twarz, niebieskie oczy oraz mnóstwo piegów. Jednak najbardziej charakterystyczną częścią jej ciała były duże brwi, przypominające z wyglądu dwie dżdżownice. Dziewczyna siedziała po turecku, a na jej kolanach spoczywała zniszczona książka bez okładki i kilku ostatnich stron. Ubrana była w ciemną, za dużą kurtkę oraz szare spodnie górskie i odpowiednie obuwie. Obok niej leżał zniszczony plecak, wyglądał jednak jakby wypełniony był po brzegi.
_________________

can you save my heavydirtysoul?
 
 
Hel Woods


Wysłany: 2018-06-01, 02:17   
   Multikonta: Marley White, Scar Cadwalader
   GG/DC: 23652378 / koala#1141
   Mów mi: Piekiełko
[Cytuj]

Zamarła, kiedy w jej umyśle pojawił się niewyraźny szept cudzych myśli. Starała się jak najmniej rzucać w oczy, kucając tuż przy ziemi. Nie była pewna jak powinna się zachować. Z jednej strony była wystarczająco daleko od pożaru, żeby brak paniki był uzasadniony. Z drugiej, jeśli ktokolwiek siedzi pośrodku lasu na widoku i daje się pochłonąć książce do tego stopnia, że ewentualne zwierzęta, które musiały przecież uciekać tą drogą, nie wprawiły go w zastanowienie, to albo jest to człowiek pozbawiony instynktu samozachowawczego albo jest tak groźny, że instynkt samozachowawczy jest zbędny. Hel każdą komórką swojego ciała chciała zwiewać. Jakieś wewnętrzne przeczucie mówiło jej, że ma brać nogi za pas, dopóki jeszcze może. Wiedziała, że ma do czynienia z psioniczką, o czym świadczyło chociażby to, że natknęła się na dziewczynę w samym sercu zdziczałego lasu. Mało kto wybrałby się w te okolice z wypchanym plecakiem tylko po to, żeby przy strumieniu poczytać sobie wyświechtaną Nancy Drew. Dodatkowo głos i postura świadczyły o tym, że jest w podobnym wieku co Hel, a to oznaczało, że łapie się na ewentualnego niedobitka epidemii OMNI. Rozum podpowiadał pomarańczowej, że nie ma się czego obawiać. Serce dorzucało swoje trzy grosze krzycząc niczym ludzie oglądający horror, gdy bohaterowie decydują się rozdzielić i wejść do rożnych dziwnych pomieszczeń w poszukiwaniu źródła dziwnych odgłosów. W tym momencie jednak włączył się znów Rozum oraz Logika zagłuszając Serce poważnym argumentem: to nadal chęć ucieczki przed pożarem i innymi zagrożeniami. Dziewczę przy strumyku wyglądało na niegroźne, a przynajmniej na takie, co to nie ma bezpośredniego interesu w krzywdzeniu Hel. Jeśli jej nie straszyć, nie atakować i ogólnie pozostawić samą sobie, to może będzie miała dzień dobroci dla PSI i nie zacznie stanowić zagrożenia. Poza tym, mogła potrzebować pomocy. Gdy już pierwsze przerażenie minęło, Hel zaczęła rozważać opcję dołączenia do dziewczyny, przynajmniej na kilka chwil. Obu im przydałoby się towarzystwo drugiego człowieka, tak przynajmniej sądziła Hel. Wciąż miała w pamięci czym skończyła się ostatnia wyprawa po damę w opałach, ale tym razem było przecież inaczej. Dziewczyna nie była w tarapatach, z których trzeba by było ją wyciągać. A sądząc po tym, że znajdowała czas na czytanie, mogła być naprawdę miłą odmianą podczas samotnej wędrówki.
Hel postanowiwszy podejść, poprawiła w dłoni nóż i wstała, powoli zbliżając się do strumyka i do dziewczyny. Chciała się odezwać, ale nie za bardzo wiedziała jak, więc po prostu kiwnęła w jej kierunku głową, nie bardzo przejmując się czy dziewczyna to w ogóle zauważy. Hel uklęknęła przy strumyku i zdjęła plecak, żeby sięgnąć butelki na wodę. Kątem oka obserwowała uważnie czy nie leci w jej kierunku książka, pięść czy nóż. Ostatecznie jak ostatni buc całkowicie pominęła etap przywitania się, ale powoli zaczynała czuć jak adrenalina opada. To znaczyło, że Hel była zmęczona o wiele bardziej niż powinna i nie bardzo miała pomysł jak zacząć rozmowę. Liczyła na to, że jeśli ma nastąpić jakikolwiek dialog to rozpocznie go czytelniczka Nancy Drew.
 
 
Alannah Carey



Wysłany: 2018-06-01, 04:19   
   Multikonta: [MG] daniel, jem, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: Akbar
[Cytuj]

Mistrz Gry - Sam


Sam nie zauważyła z początku Hel za bardzo zafascynowana książką. Dopiero, gdy dziewczyna zaczęła otwierać swój plecak, aby wyjąć stamtąd butelkę wody, niebieskie oczy Sam powędrowały w jej kierunku. Przez chwilę zamarła w bezruchu, jak dzikie zwierzę, które ma nadzieję, że jeśli drapieżnik go nie zauważy, to go nie zaatakuje. W jej spojrzeniu jednak nie było strachu - jedynie ciekawość. Szybko rozluźniła mięśnie, widząc, że Hel gra w jej drużynie. PSI przecież nic nie zrobi drugiemu PSI, prawda?
Podniosła się energicznie, a książka spadła z jej kolan i wylądowała na ziemi zaraz obok plecaka dziewczyny. Uśmiechnęła się od ucha do ucha i zrobiła krok w stronę dziewczyny, szybko jednak zatrzymując się w miejscu. Nie chciała jej wystraszyć.
- Cześćhej! - powiedziała szybko, jakby nie mogła się zdecydować jakiego przywitania użyć. Lekko speszona, że powiedziała oba naraz spuściła wzrok, ciągle się uśmiechając. Z jej myśli Hel mogła wyczytać, że dawno nie widziała innej żywej duszy, stąd ekscytacja. - Jeśli się zastanawiasz, to można z niego pić. Sama piłam i nic mi nie jest.
Cofnęła się kilka kroków, ale tak, aby ciągle być przodem do pomarańczowej. Chwyciła swoją książkę, wrzuciła ją do plecaka i przerzuciła go sobie przez ramię.
- Jestem Carrie. Znaczy się Sam, ale wszyscy mówią mi Carrie.
Dziewczyna miała ledwo metr siedemdziesiąt wzrostu i wyglądała na bardzo chudą, co akurat w przypadku PSI nie było niczym nowym. Pewnie żyła na wolności od dłuższego czasu i sama musiała się wykarmiać, co nie jest niczym prostym. Nie wyglądała jednak na ranną ani nic w tym rodzaju - jedynie lekko zmęczoną i niedożywioną. Długie, brązowe włosy miała niedbale związane w warkocza, a kilka niesfornych kosmyków opadało jej na twarz.
_________________

can you save my heavydirtysoul?
 
 
Hel Woods


Wysłany: 2018-06-01, 13:22   
   Multikonta: Marley White, Scar Cadwalader
   GG/DC: 23652378 / koala#1141
   Mów mi: Piekiełko
[Cytuj]

Uśmiechnęła się na widok ekscytacji dziewczyny. Ona sama też była spragniona towarzystwa. Tak długo wędrowała samotnie, że zaczynała powoli tracić zmysły, a tu proszę - jednego dnia spotkała aż trzy osoby. Hel poczuła delikatne ukłucie w sercu na wspomnienie Heather. Dopiero co ich ścieżki ponownie się skrzyżowały i już ją straciła z pola widzenia. Przypominało to jakiś kosmiczny żart, jak gdyby los pozwalał im wspólnie patrzeć na płomienie tak długo aż obmyślą plan ucieczki i wtedy uznawał za stosowne je rozdzielić jakimś wybuchem. To był już drugi raz i Hel przysięgła bogom, że jeśli zdarzy się to po raz trzeci to znajdzie wszystkie boskie i demoniczne tyłki losu i skopie je z taką mocą, że odechce im się głupich kawałów. Musiała jednak przyznać, że los próbował jej wynagrodzić ten nieśmieszny i nikomu niepotrzebny żart, stawiając na jej drodze tę dziewczynę. Nie była to Heather, oczywiście, ale towarzystwo to towarzystwo. Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda.
- Cześćhej - odpowiedziała z uśmiechem, próbując dać do zrozumienia, że nie ma się czego wstydzić. Dziewczyna pewnie od dawna nie miała do kogo gęby otworzyć, więc nic dziwnego, że jak już się trafiła okazja to wystrzeliła słowami jak z pistoletu, o którym wszyscy zapomnieli, że był naładowany. Hel odłożyła nóż, nadal pilnując, żeby mieć go blisko siebie i sięgnęła dwie butelki z plecaka. Były już niemal puste, dlatego dopiła wodę z jednej, drugą przyjaznym gestem oferując dziewczynie. Jeśli jej nie wzięła, to po prostu odstawiła butelkę obok noża.
- Jeszcze nic ci nie jest - posłała dziewczynie uważne spojrzenie i uniosła jedną brew. - Wszyscy? - wychyliła się, żeby popatrzeć za dziewczynę, po czym wzruszyła ramionami, zdając sobie sprawę, że było to odrobinę niemiłe.
- Przepraszam. Mówisz, Carrie i spółka, tak? Miło poznać, jestem Hel - posłała dziewczynie uśmiech i skupiła się na wodzie. Co prawda strumień wyglądał na czysty, był zimny i wartki, a miejsce, w którym się znajdowały było odludne i porośnięte drzewami iglastymi, ale Hel wolała dmuchać na zimne. To, że dziewczynie nic nie było jeszcze nie oznaczało, że organizm Hel zareaguje w podobny sposób. Ponadto było odrobinę za zimno na picie lodowatej wody. Nie chciała się nabawić zapalenia gardła czy innej anginy. Na szczęście woda była czysta, więc nie było potrzeby filtrowania jej, co Hel przyjęła z ulgą, bo nie posiadała w chwili obecnej czystych skarpetek, żeby móc zrobić prowizoryczny filtr. Nabrała wody do butelki i rozejrzała się za miejscem na ognisko. Kto by pomyślał, że tak szybko zatęskni do ognia.
- Co powiesz na herbatkę z sosny? - zwróciła się do Carrie i chwytając nóż, odeszła parę kroków, żeby poszukać jasnozielonych przyrostów igliwia na okolicznych sosnach i suchego drewna na opał pod drzewami.
 
 
Alannah Carey



Wysłany: 2018-06-03, 00:31   
   Multikonta: [MG] daniel, jem, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: Akbar
[Cytuj]

Mistrz Gry - Sam


Uśmiechnęła się jeszcze szerzej, gdy dziewczyna również przywitała się z nią w taki nieporadny sposób. Serduszko Sam zabiło szybciej, a w środku poczuła przyjemne ciepło ludzkiej akceptacji. Pewnie za dużo sobie wyobrażała, ale samotność bardzo jej doskwierała. Na tym etapie zaprzyjaźniłaby się nawet z wiewiórką.
Zerknęła na zaoferowaną jej butelkę i bez większego zastanowienia przyjęła prezent. Straciła swoją trzy dni temu, dlatego ostatnio koczowała w okolicach źródełek i strumyków, żeby przypadkiem się nie odwodnić. Hel najpewniej właśnie uratowała jej życie.
Zaczerwieniła się i pochyliła głowę, gdy pomarańczowa z niej zakpiła. Poczuła nieprzyjemne uczucie w klatce piersiowej, jednak szybkie przeprosiny wyciągnęły ją z morza czarnych myśli, do których zaczęła wpadać.
- Mi też miło, Hel - odpowiedziała entuzjastycznie i usiadła na kamieniu przy strumyku, nie odrywając spojrzenia niebieskich oczu od (nie)znajomej. Pokiwała głową na propozycję herbaty i cierpliwie czekała na poczynania pomarańczowej.
- Widziałaś ten okropny pożar? - zagadała do niej. - Tylko ostrożnie, żebyś nie wywołała podobnego. Musiałam uciekać w górę lasu, mam nadzieję, że ogień tutaj się nie dostanie.

______________
Rzucasz kością na rozpalenie ogniska. Parzyste - udało się, nieparzyste - nie udało się.
_________________

can you save my heavydirtysoul?
 
 
Hel Woods


Wysłany: 2018-06-03, 11:06   
   Multikonta: Marley White, Scar Cadwalader
   GG/DC: 23652378 / koala#1141
   Mów mi: Piekiełko
[Cytuj]

Rzut na rozpalenie ogniska

Hel zebrała z paru drzew jasnozielone przyrosty, nie chcąc być chujem dla Matki Natury i obdzierać jednego drzewa ze wszystkiego. Zebrała również chrust i wróciła do miejsca, gdzie zamierzała rozpalić ognisko. Mając całkowicie zajęte i umorusane ręce spojrzała na Carrie z uniesionymi brwiami. Dziewczyna była istnym wulkanem emocji, Hel ledwo nadążała za zmianami. Już miała poprosić ją, żeby pomogła zbierać drewno, ale w tym momencie dziewczyna wspomniała o pożarze. Hel zacisnęła usta w wąską linię i ułożyła to, co miała w rękach na kamieniach. Zacisnęła dłonie w pięści i zaraz je rozluźniła. Oczywiście, że widziała pożar. Ba, próbowała ratować nie tylko swoją dupę przed poparzeniem ale jeszcze cztery litery jakiejś Zosi Samosi i głównie dzięki temu wpadła na Heather. Tylko po to, żeby parę minut później znowu stracić ją z pola widzenia. Złość i rozgoryczenie narastające w Hel były niczym byk, przed oczami którego Carrie nieopacznie zamachała czerwoną płachtą.
- Widziałam pożar. Nie wywołam kolejnego, ale chcę się napić czegoś ciepłego. Będziesz tak przyrastać tyłkiem do kamienia czy pomożesz mi zbierać drewno? - warknęła, wyżywając się na Bogom ducha winnej dziewczynie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Ruszyła po kolejną wiązkę chrustu i grubszego drewna. Jeśli Carrie jej pomogła, to podziękowała, starając się wykrzesać z siebie jakieś iskierki dobroci, ale nie odzywała się zbytnio, bo było jej wstyd za to, jak przed chwilą wybuchnęła. Zaczęła układać stos, zaczynając od suchego igliwia i cieniutkich gałązek jako podpałki po czym układając w stożek coraz grubsze patyki. Potem sięgnęła po większe kamienie znajdujące się obok i ułożyła je po bokach nawietrznej, dla zapewnienia ciągu. Mogła też na nich położyć menażkę, kiedy ognisko już zapłonie. Parę razy próbowała rozpalić ogień, korzystając z krzesiwa w zapalniczce i dopiero po trzecim albo nawet czwartym razem igliwie w końcu złapało. Po chwili małe ognisko płonęło, dając przyjemne ciepło. Hel wlała wodę do menażki, którą postawiła nad ogniem i upewniwszy się, że ta konstrukcja jest jak najbardziej stabilna, sięgnęła po nóż i igliwie. Czekając aż woda się zagotuje poszukała w miarę płaskiego, czystego kamienia wielkości dłoni. Gdy woda w menażce zaczęła charakterystycznie bulgotać Hel wrzuciła do niej garść gałązek i odczekała aż zejdzie z nich nalot woskowy oraz inne syfy. Lekko wymoczone wyjęła ostrożnie nożem i znów trzymała je w garści, a wrzątek z menażki wylała powoli na kamień, uważając, żeby się nie poparzyć. Położyła igliwie na kamieniu, do menażki nalała znów wody i wstawiła jeszcze raz nad ogień. Igliwie zaczęła siekać drobniutko, starając się nie zrzucić za dużo na ziemię. Gdy woda po raz kolejny się zagotowała, Hel wrzuciła do wrzątku czyste i posiekane młode igliwie i gotowała przez chwilę, mieszając nożem. Potem spojrzała na Carrie, którą zadawała się przez cały ten czas ignorować.
- Może być z fusami, czy odcedzić? - zapytała miękko, zupełnie innym tonem niż poprzednio. Może chciała wynagrodzić Carrie swoje wcześniejsze zachowanie, a może po prostu obie miały w sobie stanowczo zbyt dużo skrajnych emocji tłamszonych zbyt długo i nie potrafiły się zdecydować na żadną konkretną.
 
 
Jem O'Mara


Wysłany: 2018-06-05, 15:47   
   Multikonta: alannah, daniel, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: toście
[Cytuj]

Mistrz Gry - Sam


Kolejna huśtawka nastroju nowej koleżanki wbiła Sam w podłogę. Dziewczyna spuściła głowę i wymamrotała coś niezrozumiałego pod nosem, a następnie wykonała polecenie dziewczyny i poszła jej pomóc. Razem z nią zbierała chrust, jednak trzymała się w optymalnej odległości od dziewczyny - zdała sobie sprawę, że nie zna jej koloru i nie chciała w razie "W" zostać kopnięta prądem czy poparzona.
Kiedy Hel próbowała rozpalić ogień, Carrie trzymała się z boku, aby przypadkiem jej w niczym nie przeszkodzić i nie zniszczyć pięknego stosiku, który tak starannie układała. Kiedy dziewczyna ręcznie rozpaliła ogień, Sam mentalnie skreśliła z listy możliwość, że nowa koleżanka jest czerwoną. Inaczej nie bawiłaby się w takie rozpalanie ognia, prawda?
Usiadła po turecku naprzeciw Hel.
- Jaki masz kolor? - zapytała, gdy rozmyślania stały się już zbyt przytłaczające i ciekawość niemal ją zabijała. Sam lubiła wiedzieć - była niezwykle ciekawska, ale nigdy wścibska. Potrafiła wyczuć delikatną granicę między byciem przyjaznym a naruszaniem cudzej prywatności.
Pokiwała głową.
- Nie mam nic przeciwko fusom - odpowiedziała przyjaznym tonem. Po chwili jednak zmarszczyła brwi, jakby się nad czymś dogłębnie zastanawiała. - Fusom? Fusów? Jak to się odmienia?
Bawiła się jakimś małym kamieniem, który znalazła na ziemi, obracając go swoimi długimi, chudymi palcami. Po chwili kamyk zaczął się delikatnie unosić, a dziewczyna dalej go obracała, tym razem już bez dotykania go.
_________________


THIS IS MY FAMILY

This is my family. I found it all on my own. It's little, and broken, but still good. Yeah - still good. © signature by anaëlle.
 
 
Hel Woods


Wysłany: 2018-06-05, 18:15   
   Multikonta: Marley White, Scar Cadwalader
   GG/DC: 23652378 / koala#1141
   Mów mi: Piekiełko
[Cytuj]

Z początku zignorowała pytanie dziewczyny, wpatrując się w płomienie liżące czarny metal i wsłuchując się w bulgot wrzącej wody. Nie była pewne czy nie lubi pytania samego w sobie czy dlatego, że zmusza ją do zastanowienia się nad odpowiedzią, za każdym razem. Były osoby, które źle reagowały, gdy usłyszały "pomarańczowa". Czerwony, który może kogoś spalić, niebieski miotający w kogoś ostrymi przedmiotami czy żółty przysmażający kogoś jak kurczaka w mikrofalówce, to wszystko było okej, ale pomarańczowy? Ludzie mieli tendencję do całkowitej zmiany swojego zachowania, jakby się bali, że Hel zaraz przeczyta ich wspomnienia jak kiepską książkę a potem pozamienia wątki i na sam koniec sprawi, że z własnej woli rzucą się w przepaść. Z jednej strony, jasne, mogła próbować, ale musiałaby najpierw nauczyć się panować nad mocami. Chwilowo jedyne, czego się dopuszczała to fanatyczne wręcz omijanie cudzych myśli, do których czytania nie udzielono jej pozwolenia oraz od czasu do czasu próby ulżenia komuś w cierpieniu. Oczywiście, zdarzały się przypadki Łowców, których próbowała omamić Iluzją czy w najgorszym momencie potraktowała nieprzyjemnym i bolesnym pstryczkiem myślowym, ale robiła to tylko po to, żeby przeżyć. I raczej nie posuwała się do drastycznych kroków, dopóki nie musiała i robiła też wszystko, żeby nie musieć.
Hel otrząsnęła się z ponurych myśli i zdjęła menażkę z ognia, chwytając ją przez polar bluzy, żeby się nie oparzyć. Sięgnęła po kubek z plecaka i nalała do niego herbatę, po czym podała ją Sam.
- Obie formy są poprawne. Fusom się przyglądasz żeby z fusów wyczytać przyszłość - uśmiechnęła się i podmuchała na napar, który został w menażce. Upiła mały łyk i oparzyła sobie język, więc skrzywiła się i odstawiła naczynie na jeszcze chwilę. Usiadła wygodnie i objęła nogi rękoma, kuląc się jak najprawdziwszy jeż. Nadszedł czas na odpowiedź dotyczącą koloru.
- Czerwony myślę już wykluczyłaś, pozostają ci jeszcze cztery opcje. Jedna z nich jest zapewne prawidłowa - mruknęła. Nie była to jej ulubiona zabawa, ale też nie zamierzała dawać odpowiedzi ot tak, za darmo. Niech się niebieska pomęczy.
 
 
Pravi Yuriev



Wysłany: 2018-06-07, 20:07   
   Multikonta: [MG]/Nicki/Jay
   GG/DC: FreakinHope#8595
   Mów mi: Żelek/Pravus/Ąż
[Cytuj]

Mistrz Gry - Sam


Jej ciekawość jedynie wzrosła, gdy Hel zwlekała z odpowiedzią. Szukała wzrokiem wszelkich wskazówek, które naprowadziłyby ją na odpowiedź.
Odebrała od dziewczyny kubek i podziękowała z uśmiechem. Chwyciła kubek w obie dłonie, delektując się przyjemnym ciepłem, które po chwili zaczęło nawet piec. Nie przejęła się tym jednak i pociągnęła malutki, ostrożny łyczek herbaty, sprawdzając jej temperaturę. Okazała się odrobinę za gorąca.
-Bardzo dobra. Nie piłam jeszcze takiej - odezwała się, w jej głosie i głowie Hel mogła wyczytać pozytywne zaskoczenie.
Pociągnęła kolejny, tym razem większy łyk naparu. Chwilę myślała nad odpowiedzią. Uważnym spojrzeniem otaksowała dziewczynę, nie widziała jednak nic, co sugerowałoby niebieską lub żółtą.
-Zgaduję, że jesteś zielona albo pomarańczowa - powiedziała powoli. -Jesteś bardzo mądra - dodała i po chwili zarumieniła się. -Chodzi mi o to, że... Jesteś dobrze zorientowana w... Tym - wskazała na ognisko i herbatę.
 
 
Hel Woods


Wysłany: 2018-06-11, 20:47   
   Multikonta: Marley White, Scar Cadwalader
   GG/DC: 23652378 / koala#1141
   Mów mi: Piekiełko
[Cytuj]

Przyjęła komplement z uśmiechem i kiwnęła głową w podziękowaniu. Herbata z igliwia nie była ani nowym wynalazkiem ani też szczególnie smacznym bez dodatku miodu, niemniej była to miła odmiana dla osób pijających głównie wodę. Gdy Sam myślała nad przypasowaniem Hel odpowiedniego koloru, ta posłała jej niemal wyzywające spojrzenie. Wiedziała, że z czterech pozostałych kolorów tylko jeden mogła próbować udawać, jeśli nie chciała się przyznać do własnego. Uniosła więc brwi, gdy Sam dotarła do zielonego i pomarańczowego tak szybko.
- Doprawdy? Nierozsądnie jest zbyt szybko odrzucać opcje, które mogą cię przysmażyć - mruknęła, ale musiała w głębi ducha przyznać Sam rację. Gdyby była niebieską zapewne kamienie podniosłaby siłą woli, a gdyby przyszło jej być żółtą zapewne naelektryzowałaby parę rzeczy.
- Po odpowiednio długim czasie każdy by był, nie sądzisz? - zapytała i sięgnęła po herbatę, mając nadzieję, że już odrobinę ostygła. Kolejny łyk, kolejne małe oparzenie, kolejny zawód i menażka została postawiona w strumieniu, żeby chłodna woda ostudziła napar. Ciepłe picie ciepłym piciem, ale Hel nie lubiła parzyć sobie języka. Westchnęła z irytacją, patrząc na parującą herbatę. - Mam na myśli, ktoś kto się nie zorientuje odpowiednio szybko po prostu w pewnym momencie zauważy, że czas się skończył. Zamarznie, odwodni się, poparzy, zatruje, połamie, zrani... - spojrzała na Sam i urwała wyliczankę. Odchrząknęła i postarała się przyjąć jak najbardziej naturalną pozę.
- Więc ten, no. Miałaś już czas się zorientować co nieco? - zapytała, próbując zmienić temat, dowiedzieć się co nieco o niebieskiej. Z jednej strony była od tak dawna poszukiwanym towarzystwem, z drugiej wydarzenia tego dnia pokazały jej, że bogowie mają dla niej zupełnie inne plany niż bezpieczne dotarcie gdziekolwiek. Hel wolała mieć się na baczności, nawet przy kimś takim jak Sam. A może szczególnie przy kimś takim.
 
 
Alannah Carey



Wysłany: 2018-06-13, 19:34   
   Multikonta: [MG] daniel, jem, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: Akbar
[Cytuj]

Mistrz Gry - Sam


Pokiwała głową przyznając dziewczynie rację.
Odrzucanie innych kolorów było niebezpieczne, jednak Sam została zmuszona do zgadywania, więc zgadywała na podstawie tego, co do tej pory udało jej się zauważyć - czyli nic, co mogłoby wskazywać na inne kolory. Była pewna, że gdyby dziewczyna była niebieska, to by poznała. Swój pozna swojego czy jak to tam szło. Była to oczywiście myśl ogromnie naiwna, ale Sam miała takich wiele.
Ponownie pokiwała głową.
- Staram się, ale nie idzie mi tak dobrze jak tobie - przyznała szczerze. Do tej pory udawało jej się przeżyć, względnie łatwo, jednak nie potrafiła sobie "dosładzać" życia jak Hel. Była to pierwsza herbata, którą miała w ustach od naprawdę długiego czasu. - Umiem przeżyć, nie pakuję się w głupie sytuacje, ale wcale nie jest mi łatwo.
Uniosła nogawkę spodni, pokazując dziewczynie długą, lekko zakrzepniętą ranę na łydce. Była długa na dziesięć centymetrów i wyglądała jakby miała już kilka dni. Goiła się całkiem ładnie, ale skóra wokół rany już zaczynała się zabliźniać, co oznaczało, że zostanie ślad.
- Wpadłam w pułapkę myśliwską. Na zwierzęta, oczywiście, chociaż pewnie nie jestem pierwszym PSI, który się w nią wpakował... - Lekko posmutniała z zawstydzenia. Hel wydawała jej się taka życiowo zorientowana, że aż wstyd było jej dzielić się z dziewczyną takimi historiami. Bardzo by chciała, żeby w głowie nowej koleżanki była kimś więcej niż sama uważała, że jest. Kimś lepszym, odważniejszym, bardziej zaradnym.
Upiła ponowny łyk, tym razem tylko lekko podrażniając podniebienie wysoką temperaturą.
_________________

can you save my heavydirtysoul?
 
 
Hel Woods


Wysłany: 2018-06-16, 14:51   
   Multikonta: Marley White, Scar Cadwalader
   GG/DC: 23652378 / koala#1141
   Mów mi: Piekiełko
[Cytuj]

Hel prychnęła i mruknęła z powątpiewaniem. Była daleka od uważania, że "dobrze jej idzie". Do tej pory dała radę zgubić najlepszą przyjaciółkę dwukrotnie, narazić życie i zdrowie nieznajomej żółtej poprzez zostawienie jej z Heather, cudem uniknąć wpadnięcia do samych bram Piekła, co, trzeba przyznać, byłoby niezwykle ironiczne. Sam mogła myśleć co chciała, ale to nie logiczne i rozważne myślenie zaprowadziło Hel tak daleko. Oczywiście znajomość niektórych rzeczy okazała się przydatna, niemniej Hel miała po prostu szczęście. Dużo szczęścia. W dodatku każdego poranka budziła się z przekonaniem, że własnie nastał dzień, w którym wykorzysta w końcu limit swojego szczęścia.
- To najważniejsze, żeby się nie pakować w... - urwała na widok rany na nodze Sam. - pułapki na jelenie, najwyraźniej - dokończyła i zmarszczyła brwi w skupieniu. Bardzo chciała w tym momencie posiadać wszelką wiedzę i umiejętności medyczne, ale choć rozcięcie nie wyglądało najlepiej, nie sprawiało też wrażenia jakby miało prowadzić do jakichś poważnych komplikacji. W jednym momencie wszelkie ewentualne podejrzenia względem dziewczyny się rozwiały i Hel znów była nastawiona na jedno: pomoc biednemu stworzeniu. Po minie Sam zauważyła, że pomoc medyczna nie jest niezbędna, natomiast przyda się rozmowa i sympatyczne towarzystwo.
- Wiesz, Carrie i spółko, rany i otarcia to normalna sprawa. Gdybyś była cała i zdrowa to byłoby to cokolwiek podejrzane - podwinęła rękawy, żeby pokazać otarcia na rękach powstałe od turlania i uderzania wściekle w bogom ducha winne drzewo, po czym sięgnęła po menażkę. W końcu mogła upić odrobinę herbaty nie parząc sobie podniebienia, co zdecydowanie poprawiło jej nastrój.
- Może powiesz mi gdzie cię tak urządzili? Żebym wiedziała które rejony sobie odpuścić przy zwiedzaniu - uśmiechnęła się i usiadła wygodniej, już odrobinę mniej spięta i podejrzliwa. Z jednej strony w okolicy tej pułapki, która skaleczyła Sam mogły być inne, w które złapał się faktyczny jeleń, a to byłaby piękna uczta dla nich dwóch, niemniej Hel zdawała sobie sprawę z tego, że równie dobrze mogą tam nie ujrzeć nic poza myśliwym, który zrobi im o wiele większą krzywdę niż pułapki. O ile nie były na granicy śmierci głodowej lepiej było poszukać jakichś odludnych miejsc i spróbować złowić rybę czy zastawić pułapkę na królika. Wszystko, byle uniknąć Łowców, Hel miała już tę nieprzyjemność oglądać jak ci obchodzą się z psionikami.
 
 
Alannah Carey



Wysłany: 2018-06-17, 03:47   
   Multikonta: [MG] daniel, jem, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: Akbar
[Cytuj]

Mistrz Gry - Sam


Przynajmniej tyle dobrego wynikło z rany Sam – dziewczyna zdawała się mieć do niej o wiele cieplejszy stosunek niż przed kilkoma minutami, co zdecydowanie ucieszyło Carrie. Wolała taką Hel niż tą, która pluła na nią kwasem o chrust.
Wędrowała swoimi niebieskimi oczami po otarciach dziewczyny oraz jej ogólnym stanie fizycznym. Wyglądała na zmęczoną, co pewnie nikogo nie powinno zdziwić, patrząc na ilość dzisiejszych wrażeń. Sam uśmiechnęła się do niej współczująco.
W dolnej partii lasu – powiedziała machając rękami w stronę lasu, który miała na myśli, przy okazji wylewając trochę herbatę na trawę. – tej, która się teraz tak wesoło pali.
Upiła kolejny łyk, po czym pokręciła trochę głową, to tu, to tam, aby rozruszać ostałe mięśnie. Coś delikatnie strzeliło w jej kościach, jednak dziewczyna nie wykrzywiła się z bólu, więc pewnie był to zwykły przeskok.
Wiem, że dopiero się poznałyśmy, ale... – zaczęła nieśmiało zerkając na Hel. – jestem trochę zmęczona, ty pewnie też. Nie miałam dobrego snu od... od dawna i miło byłoby mieć kogoś z kim chociaż przez trochę będę mogła podróżować. Możemy spać wartami!
Dzień się powoli kończył, a słońce znikało gdzieś za koronami drzew. Sam miała rację co do jednego – będą musiały iść niedługo spać i obie były zmęczone. Więc jak będzie, Hel?
Zaufasz jej?
_________________

can you save my heavydirtysoul?
 
 
Hel Woods


Wysłany: 2018-06-18, 18:44   
   Multikonta: Marley White, Scar Cadwalader
   GG/DC: 23652378 / koala#1141
   Mów mi: Piekiełko
[Cytuj]

Widząc współczującą minę Sam aż się rozczuliła. To niebieska miała więcej powodów do zmartwień w kwestii zdrowia, a i tak znajdowała w sobie wystarczająco empatii, żeby próbować dodać otuchy Hel. Z całą pewnością były siebie warte. Hel zachowywała się tak, jakby zło na świecie nie istniało, lub, w najgorszym wypadku, po prostu jej nie dotyczyło. Gotowa była nieść pomoc zawsze i wszędzie, pozornie tylko upewniając się, że jej samej nic nie grozi. w rzeczywistości dla bliskich jej osób była gotowa na niemal każde poświęcenie, co było o tyle niebezpieczne, że potrafiła zadziwiająco szybko przywiązać się do kogoś. Z jednej strony trzymała dystans, ale gdy tylko ktoś zbliżył się na tyle, ile trwa jeden szczery uśmiech, pieczołowicie budowany mur miał tendencję do zawalania się, najprawdopodobniej pod swoim własnym ciężarem. Wobec takiej ufności i wręcz naiwności pozostawało pytanie jakim cudem obie zdołały przetrwać. Takie nastawienie względem innych przeczyło wszelkiej logice, zdrowemu rozsądkowi a w wielu kwestiach nawet instynktowi samozachowawczemu. Bogowie musieli mieć dla tej dwójki jakieś naprawdę daleko idące plany, bo obie wyglądały na nietknięte przez pożar, a jedynie lekko poturbowane przedłużającą się samotnością. Po tak długim czasie Hel była gotowa przyjąć z otwartymi ramionami każdego, kto nie miał oczywistych zamiarów zrobienia jej krzywdy. A nawet kogoś, kto mógł ją wpędzić w poważne tarapaty, jeśli by zechciał. Hel skrzywiła się na wciąż żywe wspomnienie płonącego lasu i dziewczyny uciekającej przed płomieniami. Najwyraźniej była wystarczająco złakniona towarzystwa, by uciekać tylko przed Łowcami.
- Faktycznie nieciekawa okolica. Mało kto pali się, żeby ją odwiedzić - mruknęła i uśmiechnęła się, dumna ze swojego żartu. Najwyraźniej obie przejawiały jakieś skłonności do czarnego humoru, prawdopodobnie dlatego, że był jedynym dostępnym rodzajem humoru w tym okrutnym świecie. Przeżycie zależy przecież od siły, nie tylko fizycznej, ale też duchowej. I tak jak co do pierwszej w niektórych przypadkach Hel miała swoje wątpliwości, tak nie można jej było odmówić tej drugiej w niesamowitych ilościach. Sam wyglądała na kogoś o bardzo podobnej energii, gdyby zresztą nie miała w sobie wystarczającego uporu do ciągłej walki zapewne nie siedziałaby teraz na zimnym kamieniu. To kazało Hel rozważyć, czy pomimo rodzącej się w jej sercu sympatii do niebieskiej nadal powinna się mieć na baczności. Ostatecznie popkultura do znudzenia wałkowała temat o zagrożeniach wynikających z brania pozorów za pewnik. Sam jednak nie tylko wyglądała niegroźnie, ale również zachowywała się w sposób, który nie powinien budzić żadnych wątpliwości. Była po prostu takim samym zbiegiem jak Hel, któremu zabrano dom i zmuszono do tułaczki po niezbyt przyjaznym świecie, gdzie na każdym kroku czaiło się niebezpieczeństwo. Przetrwanie w samotności nie było łatwe, pomarańczowa coś na ten temat wiedziała. Dlatego zamiast bać się i podejrzewać Sam o cokolwiek, uznała, że tak długo jak będzie to możliwe, spróbuje trzymać się razem z nią. W końcu co dwie głowy to nie jedna, Sam mogła się okazać zbawieniem dla Hel. Pomarańczowa dopiła resztę herbaty i wstała, żeby przemyć menażkę w strumieniu. Z uwagą słuchała tego, co Sam ma do powiedzenia. Była niezwykle zadowolona z towarzystwa, możliwości usłyszenia czyjegoś głosu. Tym bardziej, że niebieska wydawała się myśleć o tym samym. Hel w głębi ducha dziękowała Bogom, że postawili na jej drodze istotę inteligentną, dobrą i przyjazną. Tak jakby miało to być zadośćuczynienie za te wszystkie dni strachu, zagubienia i bezsilności. W pewnym sensie los wyrównywał to, co zostało jej zaoferowane z samego rana. Najwyraźniej jej ścieżki z Heather miały się przeciąć w zupełnie innym momencie tej opowieści. równie dobrze mógł być to jakiś kosmiczny żart, którego z początku nie chwyciła, bo oniemiała na widok przyjaciółki i zapomniała, że czarny humor to jedyny z resztkami polotu i finezji w tym smutnym jak pizda świecie. Ostatecznie rano chciała po prostu stworzyć duet z jakąś przypadkowo spotkaną dziewczyną, żeby ułatwić sobie i jej życie. Jak to bywa, zmienił się czas, miejsce, a nawet dziewczyna, ale pragnienia pozostały te same. Mieć u boku kogoś, kto sprawi, że przeżycie będzie łatwiejsze. Przetrwanie byłoby też o wiele łatwiejsze w jakimś bardziej osłoniętym miejscu, toteż Hel zaczęła się zbierać. Umyła, co było do umycia w strumyku i przytroczyła co mogła do plecaka. Rozejrzała się, próbując ustalić jaka pogoda je czeka korzystając z wskazówek, jakie mogła jej udzielić przyroda. Zarówno kolor zachodzącego słońca jak i ułożenie chmur mogło wiele powiedzieć o tym, czy w nocy czeka je deszcz. Kształt oraz sposób unoszenia się dymu również były wskazówką, dlatego poczekała chwilę zanim je ostatecznie zagasiła depcząc solidnym butem a następnie chlapiąc wodą ze strumienia. Gotowa do ruszenia w dalszą drogę spojrzała na Sam z iskierką radości w oczach.
- To ruszamy, Carrie i spółko, na poszukiwanie miejsca do spania, bo nie podejrzewam cię o posiadanie namiotu. Piszę się na pierwszą wartę, będziesz mogła spać spokojnie, przyda ci się... - podeszła do plecaka dziewczyny, żeby go podnieść i jej podać. - Obu nam się przyda. Sen, towarzystwo. Wszystko.
Uśmiechnięta i zadowolona z obrotu spraw promieniała radością, która zapewne miała szanse udzielić się Sam. Po wydarzeniach tego dnia czuła się pusta, ale spotkanie tej dziewczyny tchnęło w Hel nową nadzieję i ufność w plan Wszechświata co do jej osoby.
 
 
Alannah Carey



Wysłany: 2018-06-24, 02:59   
   Multikonta: [MG] daniel, jem, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: Akbar
[Cytuj]

Mistrz Gry - Sam


Radośnie poderwała się z miejsca, gdy dziewczyna zgodziła się z nią podróżować. A przynajmniej jeśli nie podróżować, to spędzić noc. Nie rzuciła w nią kamieniem, butem czy wrzącą herbatą, tylko zgodziła się na wspólne pilnowanie swoich pleców w mroku, gdy czasy były tak straszne i niepewne. Carrie szybkimi ruchami niezgrabnych rąk wpakowała swój dobytek do plecaka, a z jej ust ani na chwilę nie zszedł uśmiech.
Niestety – zaśmiała się, zanosząc lekko jak świnka. – nie mam namiotu. Kilka dni temu zrobiłam szałas, jednak musiałam go rozwalić zanim ruszyłam dalej. Rozumiesz.
Sam bardzo nie lubiła spędzać samotnie nocy w lasach. Żałowała wtedy, że nie jest żółtą i nie może oświetlać sobie drogi czy zasypiać przy stłumionym blasku gasnących dłoni. Nie była pewna czy tak działają żółci - spotkała ich stosunkowo mało w przeciągu ostatnich siedmiu lat. To jej przypomniało.
Powiesz mi jaki masz kolor? Czy się wstydzisz? – zapytała. Mając jednak pewne przeczucie, postanowiła je sprawdzić. – Jeśli się wstydzisz, to pewnie jesteś pomarańczową. Nie żeby miała coś do pomarańczowych, moja głowa nie jest tak interesująca, żeby do niej zaglądać.
Szła wiernie za Hel, gdziekolwiek ta ją zaprowadziła w poszukiwaniu miejsca na nocleg. Niebo było już całkowicie ciemne, jednak nie było widać wielu gwiazd, które skryły się za chmurami. Wiatr nie był na tyle mocy, żeby przeszkadzać im w lesie, jednak korony drzew delikatnie chwiały się na boki. Powietrze było chłodne i lekkie, a pomimo obecności chmur, nic nie zapowiadało deszczu.
_________________

can you save my heavydirtysoul?
 
 
Hel Woods


Wysłany: 2018-06-27, 04:24   
   Multikonta: Marley White, Scar Cadwalader
   GG/DC: 23652378 / koala#1141
   Mów mi: Piekiełko
[Cytuj]

Uśmiechnęła się do siebie widząc jakim entuzjazmem pała Sam do wspólnej wędrówki. Nie dziwiła się dziewczynie, sama też odczuwała ogromną ulgę i radość. Uśmiech ten odrobinę zbladł, gdy dziewczyna znów zapytała o kolor. Hel żywiła cichą nadzieję, że temat już nie powróci, chociaż zdawała sobie sprawę jak bardzo jest to życzeniowe myślenie. Prędzej czy później pytanie musiało paść ponownie, a Hel w końcu wyczerpałaby zasób wymijających odpowiedzi i musiałaby się przyznać do bycia pomarańczową. To jest o ile Sam nie doszłaby do takiego wniosku samodzielnie, jednak zawsze pozostawał margines błędu, że jednak jest zieloną. Nie była co prawda tak szybko myśląca, ale jeśli próbowałaby udawać miałaby jakieś szanse, tak przynajmniej lubiła myśleć. Co również było bardzo życzeniowe. Sam wydawała się być wystarczająco inteligentną, żeby coś zauważyć, co zresztą potwierdziła swoją kolejna wypowiedzią. Hel przystanęła na chwilę, patrząc na dziewczynę z pewnym niedowierzaniem. Tego się nie spodziewała, ale ostatecznie nie miała w ostatnim czasie do czynienia z innymi istotami myślącymi, może postrzeganie pomarańczowych jako osób bezczelnie naruszających prywatność odrobinę się zmieniła. Możliwe było tez to, że to Hel tak postrzegała swoje umiejętności. Nie bez powodu miała swoje zasady, o których nie omieszkała wspomnieć, skoro została już zdemaskowana.
- Nie zaglądałam i nie będę, to mogę ci obiecać. Nie dlatego, żebym uważała, że nie masz w głowie niczego interesującego, ktoś kto samotnie poradził sobie z przeżyciem i czytuje Nancy Drew nie może być całkowicie pozbawiony oleju we łbie, po prostu takie mam zasady. Jeśli będziesz chciała mi coś przekazać to równie dobrze możesz mi to przekazać słownie. Bez pozwolenia w cudze głowy się nie wpycham - wyjaśniła odrobinę chaotycznie, ale bardzo jej zależało na tym, żeby Sam poczuła się pewnie. Nie zamierzała naruszać jej prywatności, przeglądać wspomnień czy wyłapywać myśli. To należało do niej i jeśli nie zamierzała się dzielić Hel nie czuła się upoważniona do prób zaznajomienia się z tym. To pewnie właśnie przez takie zachowanie wciąż nie potrafiła tak wielu rzeczy a o innych nawet nie wiedziała. Nie ćwiczyła, bo nie bardzo miała jak. Z Heather spędziła zbyt mało czasu, a potem przez cały rok tułała się samotnie. Wzdrygnęła się na wspomnienie w jaki sposób Heather wnikała czasem do jej głowy.
- Robię to zresztą dla własnego zdrowia psychicznego. Niektórzy nie tylko mają coś w głowie, ale jest to coś, czego nigdy nie chciałam widzieć - mruknęła i spojrzała w niebo próbując wygonić z głowy obrazy filmu dla dorosłych z karłami i koniem w rolach głównych. Zapowiadało się na to, że nie będzie padać, więc nie musiała szukać dachu nad głową. Mogły spać pod gołym niebem, wpatrując się w gwiazdy, jeśli te miałyby się pojawić. Jeszcze nie tak dawno temu Hel uznałaby to za romantyczne. Teraz było to dla niej w miarę normalne, chociaż oczywiście towarzystwo robiło swoje. Starała się znaleźć miejsce, w którym nie byłyby narażone na niespodziewany atak. Robiła to już z przyzwyczajenia, szukała miejsca, gdzie teren w naturalny sposób chroniłby ją przed niepożądanymi intruzami podczas snu. Teraz miała do dyspozycji wartownika, więc miejsce takie znalazło się o wiele szybciej. Spojrzała na Sam, prezentując jej powalony, gruby i odrobinę spróchniały pień. Miał szansę osłonić je przed wiatrem, co dla Hel było wystarczającym powodem by zrzucić z siebie plecak i zacząć rozkładać na mchu karimatę i śpiwór. Nie dostrzegła żadnych niepokojących śladów zwierząt, więc miejsce wydawało się być wystarczająco bezpieczne.
- Masz na czym spać, prawda? - zerknęła w stronę Sam, gotowa w każdej chwili oddać jej własny śpiwór, jeśli dziewczyna nie miałaby własnego ekwipunku biwakowego. Rozejrzała się też za drewnem, którego na szczęście gałęzie rozrzucone wokół powalonego drzewa miały szanse dostarczyć aż nadto. Zaczęła przygotowywać miejsce pod kolejny tego dnia stos ogniskowy, tym razem jednak o wiele mniejszy, jednak dający wystarczający ciepła i światła, żeby przyjemnie spędziły noc.
 
 
Alannah Carey



Wysłany: 2018-07-01, 00:22   
   Multikonta: [MG] daniel, jem, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: Akbar
[Cytuj]

Mistrz Gry - Sam


Pokiwała głową na znak, że rozumie. Nie miała powodu, żeby Hel nie ufać. Dziewczyna rozsiewała wokół siebie ogólny, pozytywny "vibe", poza tym Carrie była dość naiwna. Brzmi to może paradoksalnie, ale ufała niemal każdemu, kto stanął na jej drodze i nie próbował jej w pierwszych minutach zabić. Ponieważ pomarańczowa nie próbowała jej zrobić krzywdy, a nawet poczęstowała herbatą, to Carrie nie miała żadnego powodu, żeby jej nie ufać.
- Rozumiem, ja bym chyba zwariowała, gdybym musiała słyszeć nieustannie cudze myśli - powiedziała śmiejąc się lekko, chociaż jej słowa były dość poważne. Sam zawsze współczuła pomarańczowym. Wszyscy PSI byli prześladowani przez dorosłych, ale pomarańczowi czasami mieli przesrane również u innych PSI. Sam doskonale wiedziała jak to jest nie móc odnaleźć się wśród rówieśników i nikomu nie życzyła podobnego losu.
Pieniek faktycznie zdawał się być dobrą opcją. Chronił je przed ewentualnym wiatrem oraz nie były od razu widoczne, gdyby ktoś się przez przypadek na nie natknął. Również jak słusznie Hel zauważyła - dookoła nie było żadnych śladów, które sugerowałby niedawną obecność tutaj dzikich zwierząt.
Szatynka pokiwała głową.
- Mam koc - wyjaśniła. Nie było to wiele i często nie chroniło ją za bardzo od chłodu ciągnącego od ziemi, jednak Sam była już do niego przyzwyczajona. W dodatku nie chciała się narzucać i zajmować posłania Hel, który pewnie zdobyła z trudem. - Kto ma pierwszy wartę?
Ściągnęła swój plecak i wyciągnęła z niego lekko brudnawy, zielony koc, którym następnie się okryła i usiadła na ziemi, opierając plecy o stary pieniek. Podniosła głowę do góry, mając nadzieję zobaczyć gwiazdy, jednak korony drzew i chmury skutecznie przysłaniały im widoki.
- Nigdy wcześniej nie biwakowałam - przyznała szczerze. - Przed epidemią, ma się rozumieć. Nawet nie wiem czy kiedykolwiek wyjechałam z miasta zanim... No.
"Zanim nas wszystkich stamtąd wywieźli" dokończyła w myślach.
_________________

can you save my heavydirtysoul?
 
 
Hel Woods


Wysłany: 2018-07-19, 03:25   
   Multikonta: Marley White, Scar Cadwalader
   GG/DC: 23652378 / koala#1141
   Mów mi: Piekiełko
[Cytuj]

Hel spojrzała na Sam z ledwo zauważalnym współczuciem. Koc to było stanowczo za mało na chłodną noc. Bez słowa podała dziewczynie śpiwór, z pewnością nie przyjmując żadnej odmowy, a sama ruszyła parę kroków w głąb lasu po drewno na rozpalenie ogniska.
- Ja. Kładź się spać, rozpalę niewielki ogień, żeby było trochę cieplej. Jak już będzie mi zbyt zimno i śpiąco, to Cię obudzę i zapewne odbiorę śpiwór. A na razie śpij spokojnie - powiedziała spokojnie, jakby wszystko to było dla niej oczywiste. Sama również potrzebowała snu, ale dbanie o innych przychodziło jej naturalnie. Gdzieś pod tymi jakże szlachetnymi pobudkami w jakże niewłaściwej chwili kryła się również zwykła przezorność. Nie ufała Sam na tyle, by powierzyć jej opiekę nad ogniskiem i samą sobą jednocześnie, więc tak długo jak nie musiała zawierzać nikomu innemu niż sobie to wolała tego nie robić. Nawet jeśli czuła, że stworzenie przed nią jest prawdopodobnie najbardziej niegroźnym ze wszystkich, jakie do tej pory spotkała. Zebrała zadowalającą ją ilość drewna, która przy małym ognisku spokojnie miała szansę wystarczyć chociaż parę godzin. Po grubsze gałęzie nie chciała teraz chodzić, bo też nie miała przy sobie nic oprócz noża czym mogłaby je przeciąć, a była zbyt zmęczona, żeby się bawić w takie rzeczy.
- Małe ognisko, małe gałęzie, mało ciepła będzie musiało wystarczyć. Najwyżej się do mnie przytulisz - mruknęła cicho. Uśmiechnęła się smutno słysząc wypowiedź Sam. - No widzisz, zawsze musi być ten pierwszy raz. Może i nastąpił koniec świata, ale to nie znaczy, że świat się skończył... - zamilkła na chwilę zdając sobie sprawę z braku sensu w wypowiedzianym zdaniu, po czym wzruszyła ramionami.
- Wiesz o co mi chodzi - rzuciła i spróbowała rozpalić ognisko. Zachowywała się nienaturalnie optymistycznie, sam anie wiedząc czy to z powodu radości, że ma towarzystwo czy z powodu tego, że czuła, że to konkretne towarzystwo potrzebuje odrobiny optymizmu. Nawet jeśli starała się nie czytać myśli Sam, mimowolnie ocierała się o niektóre emocje w jej umyśle i próbowała się do nich dopasować.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons