you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
13-08
Nowy regulamin! [czytaj dalej]
18-08
Przenosiny! [czytaj dalej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Yukhei "Fox" Han
Autor Wiadomość
Yukhei Han



Wysłany: 2018-03-09, 22:34   Yukhei "Fox" Han
   Multikonta: Haise


CIEKAWOSTKI

Ώ Za dzieciaka przyjaciele nazywali go Lisem, ze względu na jego skłonności do kombinowania. Przyjęło się, i po wybuchu epidemii chłopak przedstawiał się zazwyczaj właśnie tym przezwiskiem.

Ώ Dla każdej ważnej osoby, która pojawiła się w życiu chłopaka, poświęcony jest jeden kolczyk na jego ciele. Ma ich kilka - przede wszystkim w uszach i języku. I tak, robił je sam, przebijając przez skórę kawałek zaostrzonego drutu. Było śmiesznie, bo raz dostał z tego powodu gorączki i brzydkiej infekcji, no ale jak to mówią - co cię nie zabije... Poza tym, jego znakiem szczególnym są blizny na lewej brwi. Dzieciak uderzył go w czoło huśtawką, bo nie mógł się doczekać na swoją kolej i podszedł trochę za blisko.

Ώ Był bardzo mocno zżyty ze swoją rodziną i ciężko przeżył rozstanie, a potem informację o rzekomej śmierci rodziców.

Ώ Należy do grupy osób, które próbują wybielić włosy wybielaczem, a potem pofarbować na czerwono burakiem. Ludzie poważni powinni się go absolutnie wystrzegać.

Ώ Nie zna pojęcia przestrzeni osobistej. Obcych przy pierwszym spotkaniu zazwyczaj klepie po tyłku. Tak samo zresztą jak i znajomych - przy każdym powitaniu. Chłopak? Dziewczyna? Nie ważne! Jeśli masz jakąkolwiek część ciała godną uwagi - na pewno o tym usłyszysz.

Ώ Niepoprawny optymista w tym cholernie porąbanym świecie. Skąd się bierze to szczęście? Pies wie! Lis zdaje sobie jednak sprawę, że z każdej sytuacji powinno się wyciągać tylko to, co najlepsze.

Ώ Feminista. Odmawia nazywania kobiet "płcią słabą" i uważa, że gdyby tylko one rządziły światem, żyłoby się na nim o wiele lepiej. Jako dziecko nigdy nie rozumiał, dlaczego dziewczynki nie mogą piastować stanowiska księdza.

Ώ Marzył o zostaniu tancerzem - konkretniej baletowym. I kierowcą rajdowym. Chrzanić stereotypy.

Ώ Potrafi posługiwać się szlachetnym językiem przodków - napierdziela po chińsku jak popieprzony. Szczególnie, gdy rzuca na czyjś temat sprośne uwagi. Potem myśl, czy powiedział Ci uroczy komplement, czy stwierdził, że chętnie by Cię przeleciał. Ale to wszystko w dobrej wierze! (mandaryński i śladowy kantoński w mowie i piśmie)

Ώ Imię otrzymał po dziadziusiu od strony tatusia. Dumny ze swoich korzeni, zmuszał przez połowę życia inne dzieci, by uczyły się właściwej wymowy jego miana. I wiecie co? Sto razy później, w końcu się udawało!

Ώ Za optymizmem, który na pierwszy rzut oka czyni z niego głupka, kryje się całkiem bystry umysł - Lis potrafi używać niemal każdego przedmiotu codziennego użytku do bronienia swojego tyłeczka. Kiedyś zdarzyło mu się ubić intruza łyżeczką do herbaty - mając 14 lat, w panice wykłuł biedakowi oko. Potem było z górki.

Ώ Dzięki więzi z ojcem i częstej obserwacji mężczyzny w pracy, Yuki zna podstawowe procedury szpitalne i wie co nieco o medycynie. Lubił oglądać książki o anatomii należące do ojca.
PIERWSZE DNI
Pierwsze dni? Nie należały oczywiście do najprzyjemniejszych. Rozpieszczonego chłopca epidemia dosięgnęła w szkole, podczas zabaw z innymi dziećmi. Tego samego dnia wrócił do domu z gorączką i łzawiącymi oczami. Tata lekarz od razu zaniepokoił się stanem syna, szczególnie, że wiedział o nasilających się objawach wśród innych dzieci. Rodzice po dwóch dniach zdecydowali się na jego przeniesienie do szpitala - żaden lek nie pomagał, gorączka wzrosła do czterdziestu stopni, ból zaczął ogarniać klatkę piersiową. Yukhei każdego dnia płakał, chcąc zobaczyć mamę, której zabroniono wstępu na oddział. Nie wiedziano bowiem, czym była dziwna choroba. Potem chłopcu zabroniono widywać również ojca - załzawionymi oczami obserwował go przez dużą szybę, wyciągając w jego stronę słabą rękę. Któregoś ranka Yuki poczuł zawroty głowy - zaraz po lekkim śniadaniu, chłopiec stracił przytomność. Zapadł w śpiączkę, z której w szpitalu nie udało się go wybudzić. Zdecydowano się go przenieść do obozu, by tam zbadać, czy chłopca w ogóle da się jeszcze uratować. Tuż przed transportem Yukhei zaczął dymić z nosa i uszu - tak domyślono się, że objawią się u niego moce "czerwonych". Oznaczono jego nieprzytomne ciało metryką, a potem "spakowano" do busa. Nikt nie przewidział jednak, co stanie się potem. Przewożone dzieci zostały porwane przez grupę Niezrzeszonych - zabrali je do swojej kryjówki, a potem wmówili różne straszne rzeczy, by nie próbowali uciec. Yuki ujawnił swoje moce właśnie wtedy - usłyszawszy o śmierci rodziców, na parę dni otoczył się ognistym kręgiem, którego nikt nie był w stanie zgasić.
HISTORIA


Your mouth is a revolver firing bullets in the sky.
Your love is like a soldier, loyal till you die.


Lisek urodził się jako syn niezwykle młodej - bo zaledwie siedemnastoletniej - pary potomków chińskich emigrantów. Ze względu na to, że rodzice nadal uczęszczali do szkoły, Yukim sporo opiekowali się dziadkowie. To właśnie oni zaszczepili w nim miłość do kraju przodków - uczyli chłopca o historii Chin, opowiadali mu stare baśnie i uczyli pisać i mówić. Dzięki temu Yukhei wychowywał się jako bilingualne dziecko - właściwie zaczynając chodzić do szkoły mówił więcej po mandaryńsku, niż angielsku.
Początkowo Yuki bardzo kochał rodziców i nie widział najmniejszego problemu w ich wieku. Otaczali go opieką i troską, spędzając z nim tyle czasu, ile tylko mogli sobie pozwolić. Mama co wieczór czytała mu bajki na dobranoc, tata przychodził, by ucałować go w czoło przed snem. Właściwie można powiedzieć, że mimo ich zabiegania, niczego chłopcu nie brakowało. Zawsze zresztą mógł zwrócić się o pomoc do dziadków, który kochali go jak własne dziecko.
Gdy Yukhei skończył pięć lat, mama i tata postanowili zainteresować się dbaniem o jego pasje. Lisek próbował wielu rzeczy, ale tym, co najbardziej przypadło mu do gustu, był taniec. Ćwiczył więc razem z innymi dziewczynkami, wystawiając język kolegom, którzy początkowo śmiali się z jego nowych zainteresowań. Yuki nic sobie jednak z tego nie robił. Od małego był uparty.
Im był starszy, tym bardziej problem wieku rodziców narastał. Tatę ciągle brano za starszego brata Liska, mama za to uchodziła za siostrę. W końcu Yukhei miał tego dość. Płakał, powtarzając rodzicom, że dla niego są najwspanialsi na świecie i inni mogą sobie mówić, co chcą. Jako nastolatek wciąż był uparty. W szkole sprawiał coraz więcej problemów, ale w domu uchodził za prawdziwego aniołka. Kochali go dziadkowie, kochali go rodzice - nie byli w stanie go karać. Mimo tego, Yukhei wcale nie był szczególnie rozpieszczony. Szanował kobiety, szanował starszych - czasem wymknęło mu się w szkole kilka słów za dużo, ale na tym się kończyło. Był jak mały płomyczek - wesoły, uczynny i bystry.

And I’ve been looking at the stars for a long, long time.
I’ve been putting out fires all my life.


Potem? Potem przyszła epidemia.
Lisek jako dziecko spędzał mnóstwo czasu w gabinecie ojca. Tym razem jednak wcale nie cieszył się z pobytu w szpitalu. Wszystko bolało, nadeszła gorączka. Potem ciemność. Zabrano go, ale nie wiedział, gdzie. Obudził się dopiero w kompletnie innym miejscu - bolała głowa, bolały ręce i nogi. Nad jego twarzą wisiał jakiś śmierdzący chłopak. Mówił, że przewożono go do obozu dla dzieci chorych, że podczas transportu bus został przejęty przez bandę Mocnych. Potrafili posługiwać się żywiołami i twierdzili, że Yukhei również taki był. Z racji tego, że szpital oznaczył go specjalną metryczką, wiedzieli, że chłopiec należy do czerwonych. Postanowili więc zrobić z tego użytek.
Powiedzieli mu, że rodzice nie żyją, że nie ma dokąd wracać, bo tacy jak on - tańczący z płomieniami - są od razu zabijani. Yukhei przeżył prawdziwą traumę. Nie mówił, nie chciał jeść - przez kilka dni siedział w kącie i płakał.
Po złamaniu chłopca, stacjonująca w opuszczonej kopalni banda zaangażowała go do pilnowania pieców. Jego zadaniem było przetapianie znalezionego metalu i dostarczanie energii klicie, którą sobie zbudowali. Początkowo Yuki każdy dzień kończył z krwawiącym nosem - żywili go ochłapami, ale dawali też jako takie łóżko i nagradzali za dobrą pracę. Mogło być gorzej - nieżywy, mógł leżeć gdzieś w bezimiennym grobie. Tak właśnie go straszyli. Umrzesz, Lisku, gdy opuścisz kopalnię.

This world is getting colder. Strangers passing by.
No one offers you a shoulder. No one looks you in the eye.
But I’ve been looking at you for a long, long time.


Znalazła się jednak dziewczynka - Słoneczko, tak lubił ją nazywać. Pojawiła się w bandzie rok po tym, jak przyłączono do niej Yukiego. To ona była jego wybawicielką - przychodziła każdego wieczoru i opowiadała o prawdziwym świecie, pokazywała w głowie obrazy i uśmierzała jego ból. Kochała go i on kochał ją - jak rodzeństwo, zasypiali u swego boku. Niewinne dzieci, skrzywdzone przez świat. W końcu zechcieli uciec - i dzięki niej prawie się udało... Lecz zdarzył się wypadek. Zostali rozdzieleni przy wejściu do kopalni. Trzymana w ramionach przez przywódcę bandy, krzyczała do niego w myślach.
UCIEKAJ, YUKI!
Tak więc biegł. Ile sił w nogach, ile starczyło tchu w piersi. Biegł, nie zatrzymując się - nogi dzięki ciężkiej pracy miał silne, ramiona szerokie. Wyrósł sporo od czasu, gdy ostatnim razem widział na własne oczy świat. A jednak coś było nie tak - obraz robił się coraz bardziej rozmazany. Yuki płakał, żałując, że nie był w stanie jej obronić.
Postanowił wtedy, że już nigdy nie ucieknie. Choćby nie wiadomo co miało się stać.

People like us, we don’t need that much.
Just someone that starts,
starts the spark in our bonfire hearts.


A co było potem? Yuki włóczył się po świecie. Dorastał, uczył się życia. Krył po dziurach, jadł co udało się upolować lub ukraść. Z chłopca szybko przemieniał się w mężczyznę. Spotykał wielu niezrzeszonych - zawsze spokojnie i pozytywnie nastawiony, zyskiwał nowych przyjaciół, wdawał się w burzliwe relacje - czasem zostawał z grupami na dłużej, dzielił się swoimi umiejętnościami. W końcu jednak szczęście opuściło i jego.

Everybody wants a flame, but they don’t want to get burnt.

Odkryli jego kryjówkę. Zaskoczyli w nocy, używając szumu, by ogłuszyć go i zawieźć prosto do obozu. Tropili go przecież od dobrych kilku miesięcy... Nie mógł nic zrobić. Obudził się dopiero w obozie.

Cholera jasna.

Yukhei Han
18 lat
181 cm/81 kg
Obóz
 
 
Alannah Carey



Wysłany: 2018-03-10, 12:57   
   Multikonta: [MG] daniel, jem, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: Akbar


Witaj na Caledoni v 2.0!

Trzymaj akcepta! Życzę miłej zabawy na forum ♥

_________________

can you save my heavydirtysoul?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons