you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
13-08
Nowy regulamin! [czytaj dalej]
18-08
Przenosiny! [czytaj dalej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Alannah "Trzynaście" Carey
Autor Wiadomość
Alannah Carey



Wysłany: 2018-02-10, 15:12   Alannah "Trzynaście" Carey
   Multikonta: [MG] daniel, jem, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: Akbar


CIEKAWOSTKI
→ Jej imię oznacza "dziecko", co Alannah uważa za niezwykle ironiczne.
→ W Systemie pełni rolę "Agenta".
→ Ma wyjątkowo okrutne poczucie humoru i nazywa samą siebie „Trzynastką”. Ma to również z tym, że miała trzynaście lat, gdy dowiedziała się, że jest zarażona. Nie reaguje, gdy ktoś próbuje do niej mówić po imieniu.
→ Trenowała krav magę od ósmego do trzynastego roku życia. Po wstąpieniu do Ligii oczywiście dalej szlifowała swoje umiejętności, jednak nie było to już pod okiem żadnego eksperta.
→ Jej rodzice byli wojskowymi, ojciec pełnił funkcję medyka, a matka po kilkuletniej służbie została rzecznikiem prasowym w armii.
→ Trzynastka miała starszego brata, który w momencie wybuchu epidemii był już zbyt stary, żeby zachorować. Dziewczyna nie wie, co dokładnie się z nim stało po jej ucieczce, ale najprawdopodobniej dołączył do wojska.
→ Jej rodzina pochodzi z Irlandii, stąd irlandzkie imię i nazwisko.
→ Długo cierpiała na depresję poporodową.
→ Stara się utrzymać swoją ciążę w tajemnicy.
→ W Lidze była członkiem oddziału Zero.
→ Nie była specjalnie blisko ze swoim oddziałem w Lidze, jednak w swojej głowie wraca do tego miejsca jako do „drugiego domu”. Po raz pierwszy poczuła się tam zaakceptowana i wręcz zachęcana do rozwijania swoich umiejętności, nie odwrotnie. Być może stąd wzięła się jej ślepa lojalność wobec Ligi.
PIERWSZE DNI
Słońce powoli zachodziło, gdy Alannah wracała do domu z treningu. Poszło jej dzisiaj wyjątkowo kiepsko, przez co była strasznie przybita. Marzyła jedynie o chłodnym prysznicu i schowaniu się w swoim pokoju przed resztą świata. Poniekąd dostała to, o co prosiła, bo w ułamku sekundy zaczęło padać.
Zatrzymała się na przystanku i ze złością wpatrywała się w swoje przemoczone trampki. Podeszwa zaczęła się już odklejać, przez co woda wlała się do jej butów i nieprzyjemnie moczyła skarpetki. Alannah wyciągnęła z kieszeni telefon i już miała dzwonić do brata, aby po nią przyjechał, gdy przy przystanku zatrzymał się jakiś samochód. Dziewczynka nie znała się za bardzo na rodzajach i markach samochodów. Z jej punktu widzenia był po prostu czarny i duży, przytłaczający swoim rozmiarem oraz przyciemnianymi szybami, które zapewniały niepotrzebną w samochodzie prywatność.
Wystraszyła się, gdy szyba powoli zaczynała się opuszczać. Uspokoiła się jednak, gdy zobaczyła znajomą twarz. Był to przyjaciel rodziny, pracował razem z jej tatą w wojsku. Często przychodził do nich na obiady, wieczorami oglądał mecze z tatą, a gdy urządzali grilla to pojawiał się z sześciopakiem piwa i grał z Barrym w piłkę.
Uśmiechnął się do niej.
– Podwieźć cię?
Siedziała na miejscu pasażera, co chwilę zerkając na pana Adamsa. Czuła się dziwnie niezręcznie w jego obecności. Dotarło wtedy do niej, że nigdy tak naprawdę nie była z nim sama. Zawsze obok był któryś z jej rodziców czy jej starszy brat. Wywnioskowała, że to pewnie z tego powodu i starała się tym za bardzo nie przejmować.
Wtedy położył jej rękę na kolanie.

Alannah nie pamięta wszystkiego, co stało się potem. Czasami widzi niepasujące do siebie obrazy, przypomina sobie zapachy czy ból, który odczuwała. Pamiętała, że pan Adams miał krótko ścięte włosy i szorstkie dłonie. Pamiętała, że płakała, gdy rozpinał jej spodnie. Pamiętała, jak próbowała go kopnąć swoimi przemoczonymi trampkami, jak się wyrywała i krzyczała, ale świat zza drzwi samochodu przestał istnieć. Pamiętała, że nigdy nie była tak zła i tak przestraszona w całym swoim życiu. Modliła się, żeby przestał albo żeby ją zabił. Poczuła wtedy ogromny ból głowy, jakby ktoś próbował rozerwać ją na kawałki od środka. Nagle jakaś niewidzialna siła odrzuciła mężczyznę na drugi koniec samochodu z takim impetem, że stracił on przytomność na skutek uderzenia w głowę.
Alannah nie potrzebowała żadnej zachęty, aby uciekać. Podciągnęła szybko spodnie i wybiegła z samochodu. Nie pamiętała dokładnie, czy to ona płakała czy deszcz moczył jej twarz, ale najprawdopodobniej jedno i drugie.
Wiedziała, że nie może wrócić do domu. Nie po tym, co się właśnie stało.
Widziała ulotki, które rodzice trzymali w zamkniętych szufladach swoich biurek.
Widziała puste ławki po jej kolegach i koleżankach z klasy, które z dnia na dzień znikały bez śladu.
Widziała ciemne samochody zaparkowane przed domami jej sąsiadów i słyszała ciche krzyki protestów zrozpaczonych matek, które nie były gotowe oddać swoje dzieci w ręce systemu. Zastanawiała się czy jej matka też by krzyczała. Czy by kopała i płakała? Błagała, żeby nie zabierali jej dziecka? W przypływie złości odpowiadała sobie, że nie.
Tato ją kochał, tato by walczył, jednak poczucie obowiązku i miłość do kraju mogłaby przezwyciężyć jego miłość do córki. Może sprowadziłaby do jego głowy naiwne myśli, że wszystko będzie dobrze.
HISTORIA
Anything that is beautiful
People want to break
And you are beautiful
I'm afraid


Życie nie było złe ani dobre – było podręcznikowo neutralne. Gdyby Alannah posiadała umiejętności zielonego, to mogłaby przeprowadzić całkowity bilans swoich pozytywnych i negatywnych doświadczeń a następnie dojść do wniosku, że najzwyczajniej w świecie się zerują. Nie dostała jednak ogromnego talentu do zapamiętywania czy chłodnego analizowania sytuacji, potrafiła jedynie wybuchać rzeczy siłą swojej woli.
Zanim jednak do tego doszło była zwyczajnym dzieckiem, przekonanym, że gorzej i lepiej już być nie może. Miała dom, miała rodziców, miała brata i miała psa. Miała również znajomych oraz hobby w postaci sztuk walki. Miała też ogromny talent do nieposłuszeństwa i pakowania się w kłopoty, co nie za bardzo przypadło do gustu jej wojskowym rodzicom. Ojciec posiadał jednak dużo więcej miejsca w sercu dla swojej małej córeczki niż matka, dlatego zazwyczaj zbyt długo się na nią nie gniewał i rolę złego policjanta w rodzinie miała matka Alannah.

Ponieważ dziewczyna często dokonywała... niezbyt mądrych decyzji, które później wracały, żeby ugryźć ją w tyłek, to matka miała wiele powodów, aby się na nią denerwować. Temperament dziewczyny jednak nie pozwalał jej cicho przyjmować długich wywodów na temat jej zachowania, dlatego większość z nich kończyły się kłótnią.
Epidemia nie dotknęła Alannah zbyt bezpośrednio, dopóki dziewczyna sama nie zachorowała. Zanim to się stało pojawiała się w jej życiu powoli i dyskretnie, zabierała jej kolegów z klasy, sąsiadów czy dzieciaki z treningów. Jednak dopóki ona i jej brat byli bezpieczni, to nie przejmowała się tym aż tak bardzo jak powinna.

Po ucieczce z domu odkryła jak łatwo jest zmienić swoje życie bezpowrotnie. Miała dopiero trzynaście lat i tak naprawdę gówno wiedziała o życiu. Przez niemal dwa miesiące błąkała się po ulicach próbując nie zwracać na siebie zbytniej uwagi. Dlatego też ciężko było jej zdobyć jakiekolwiek pożywienie, jednak nieustanna głodówka nie przeszkadzała jej w codziennych wymiotach. Ostatecznie nie była tak dobra w ukrywaniu się jak myślała i została zgarnięta do obozu. Szczęściem w nieszczęściu okazało się, że jest w ciąży, przez co była traktowana nieco łagodniej niż reszta. A przynajmniej na tyle, żeby dziecko urodziło się żywe. Po siedmiu miesiącach na świat przyszedł chłopiec, na którego Trzynaście nie była w stanie nawet spojrzeć. Nie wyrywała się, nie protestowała, gdy zabrali jej go zaraz po porodzie, jedynie pustym wzrokiem wpatrywała się w krzyczące małe coś, które desperacko chciało wrócić w ramiona swojej matki.
Później w obozie nie było już tak łatwo. Rozpoczął się koszmar, który zdawał się nie mieć końca. Nic dziwnego więc, że gdy Liga Dzieci przybyła jej na ratunek rzuciła się w ich otwarte ramiona bez wahania. Później została jednym z najwierniejszych agentów Ligi, niczym piesek biegała jak jej kazali. Nie kwestionowała, nie narzekała, nie kręciła nosem. Gdy kazali jej strzelać, to strzelała. Gdy kazali jej zabijać, to zabijała. Licznik martwych ciał rósł, ale Trzynaście nie liczyła. Czasami nocami śniła o ich zakapturzonych twarzach zastanawiając się czy pod którąś z nich krył się jej ojciec czy brat. A może matka?
Zastanawiała się jakby się z tym czuła, gdyby po drugiej stronie znalazła się jej rodzicielka. Szczęśliwa? Przestraszona?
Czasami też zastanawiała się jak czułby się jej syn, gdyby sytuacja była odwrotna. Czy jej nienawidził. Czy w ogóle żył...

Po upadku Ligi przez kilka miesięcy szukała jakiegoś kolejnego celu. Wraz z niektórymi niedobitkami z Ligi włóczyła się po kraju, głównie starając się przetrwać kolejny dzień. Aż na horyzoncie pojawiła się Systema, która wprawdzie nie była tym samym, ale musiała jej wystarczyć.
Alannah „Trzynaście” Carey
dwadzieścia
172,3 cm / 62,7 kg
systema
 
 
Ceridwen Murray



Wysłany: 2018-02-10, 21:11   
   Multikonta: Lounarie
   GG/DC: 7123822 / Lama#9514
   Mów mi: Lama; Ceri; Lu; Lou;


Witaj na Caledoni v 2.0!

Łap akcepta i witaj znów na caledonii ♥

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons