you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
13-08
Nowy regulamin! [czytaj dalej]
18-08
Przenosiny! [czytaj dalej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Ceridwen Murray
Autor Wiadomość
Ceridwen Murray



Wysłany: 2018-02-10, 15:09   Ceridwen Murray
   Multikonta: Lounarie
   GG/DC: 7123822 / Lama#9514
   Mów mi: Lama; Ceri; Lu; Lou;


CIEKAWOSTKI
» Ojciec był Irlandczykiem, matka Rosjanką, w efekcie czego płynnie mówi po angielsku, gaelicku oraz rosyjsku. Czasem zapomina się na tyle, że mówi mieszanką wszystkich tych języków.
» była w lidze w oddziale 0 dowodzonym przez samego Albana
» W lidze nauczyła się obsługi broni palnej, jak i walki sztyletem.
» Przed epidemią OMNI uczęszczała na zajęcia z karate Kyokushin, co potem kontynuowała w Lidze
» Umie i lubi się wspinać na różne obiekty. Od drzew, po mury, czy budynki. Mimo niewielkiego wzrostu (150cm) całkiem nieźle jej to wychodzi.
» Jest całkiem niezłą aktorką. Ukrywanie targających nią uczuć to dla niej bułka z masłem.
» Interesuje się różnymi mitologiami, mogłaby całe dni spędzać na czytaniu książek.
» Lubi grać na skrzypcach i o dziwo dobrze jej to idzie.
PIERWSZE DNI
Po wywiezieniu brata do szpitala Ceri szybko podupadła na zdrowiu. Zaczęła chorować, jednak wszystkie objawy wskazywały na zwykłą grypę. Wtedy jeszcze mało kto wiedział o tym, że to jednak nie grypa atakowała Murray, a OMNI. Mimo ogólnego osłabienia Ceri nie miała taryfy ulgowej i musiała dalej uczęszczać na zajęcia szkolne. Brak ochrony w postaci starszego brata i same objawy choroby sprawiły, że krążacy po szkole dręczyciele zainteresowali się Ceri i zaczęli ją gnębić. Wszystko byłoby z nimi w porządku, gdyby nie to, że pewnego dnia dziewczyna nie wytrzymała i po prostu wybuchła. I to prawie dosłownie, bo wysadziła kilka najbliższych urządzeń elektrycznych, a wokół siebie ustawiła lśniąca od wyładowań elektrycznych barierę odcinającą ją od gnębiących ją dzieciaków. Przerażona tym, co się dzieje dookoła niej Ceridwen rzuciła się do ucieczki. W panice ledwo zarejestrowała, że porusza się szybciej niż zwykle. Czuła się na pewno lepiej niż wcześniej, objawy choroby zniknęły jak ręką odjął. Czarnowłosa wparowała do swojego pokoju, zgarnęła plecak i w pośpiechu załadowała do niego wszystkie swoje rzeczy, po czym uciekła z budynku przez okno. Zdawała sobie sprawę, że to ona była źródłem tych wszystkich anomalii, wiedziała, że to nie przejdzie bez echa, więc wolała się ewakuować póki miała jeszcze na to jakiekolwiek szanse.
HISTORIA
Późnym wieczorem na salę porodową wjechała kobieta. Przed wejściem stał jej mąż, który z nerwów obgryzał już palce, bo paznokcie zostały już przez niego obgryzione. Zza drzwi dobiegły kobiece krzyki i przekleństwa ciemnowłosej kobiety. Trochę zamieszania, podniesiony głos lekarza. Pani Murray właśnie wydawała na świat swoją długo oczekiwaną córeczkę, niestety występowały jakieś komplikacje. Widziała mroczki przed oczami, oddychało jej się coraz ciężej i ta wszechogarniająca niemoc, która ją powoli dopadała... Po chwili słychać już było płacz dziecka i krzyki lekarzy "tracimy ją!" "Szybko, podajcie defibrylator!". Po długiej walce udało się uratować kobietę. Była jednak bardzo słaba, więc początkowo dzieckiem musiały zająć się pielęgniarki, a potem opiekunka.

Dzień jak co dzień. Wydawało się, że nic szczególnego się nie wydarzy. Ceridwen razem ze starszym bratem siedzieli na tylnej kanapie samochodu. Cała rodzina Murray jechała na wakacje. Samochód sunął autostradą, z radia wydobywała się wesoła muzyka. Aleksandra nuciła piosenkę, palcami cicho wybijając jej rytm na fotelu. Ceri przysypiała w foteliku, czując znużenie ciągłym, prawie identycznym widokiem za oknem. Naraz rozległ się pisk opon, zgrzyt, huk... samochód obrócił się kilka razy, dachował. Inne samochody wjechały w niego, nie mogąc wyhamować na czas. Po kilku zgrzytach straciła przytomność.

Powoli otworzyła oczy. Zaraz jednak oślepiła ją biel sufitu, jak i promienie słońca wpadające przez okno. Nie wiedziała gdzie jest, nie miała również pojęcia, co się stało. Była w szpitalu. Jak się okazało cudem zarówno ona, jak i jej brat przeżyli wypadek samochodowy. Pijany kierowca wjechał na autostradę pod prąd i czołowo zderzył się z samochodem państwa Murray. Rodzice nie mieli tyle szczęścia. Służbom ledwo udało się wyciągnąć ich ciała z wraku. Rodzeństwo miało sporo szczęścia, że żadne nie zostało kaleką. Ba, mieli ledwo kilka zadrapań, masę sińców, ale nic poważnego im się nie stało.

Na tym jednak skończyło się szczęście ocalałego rodzeństwa. Nie mieli więcej rodziny, a ta dalsza nie chciała wziąć do siebie balastu jakim jest dwójka dzieciaków z traumą powypadkową. Trafili więc do sierocińca, gdzie wcale nie było tak różowo, jak zdawało się opiekunom. Bicie, gnębienie i zastraszanie przez starszych mieszkańców tego przybytku było na porządku dziennym. Nic więc dziwnego, że nawet jeśli wcześniej Ceri wydawała się być cichym i spokojnym dzieckiem, tak naraz pokazała swoje pazurki i przestała kogokolwiek słuchać. Jedyną osobą, która potrafiła jej przemówić czasem do rozumu był jej starszy brat. Wszędzie było jej pełno, zawsze ładowała się w kłopoty i zawsze wszystko robiła po swojemu. Nie zdziwi więc pewnie nikogo fakt, że razem z braciszkiem nie zostali przez nikogo zaadoptowani.

Nadeszła epidemia, brat Ceridwen zachorował jako pierwszy. Strasznie się o niego martwiła, był jedyną rodziną jaka jej została, a kiedy zabierano go do szpitala chciała jechać z nim i zostać przy jego łóżku. Nie pozwolono jej na to. Zostala zamknięta w pokoju, a jej brat został wywieziony i od tamtej pory go nie widziała. Po odkryciu mocy i ucieczce z domu dziecka przez jakiś czas błąkała się po lasach próbując przeżyć na własną rękę, jednak dosyć szybko trafiła na Albana, który zabrał ją do Ligi i włączył w skład oddziału 0. To tam poznała m.in. Summer, z którą najczęściej ładowała się w kłopoty. Zawsze razem trafiały na dywanik do Albana i odbywały kary za dowcipy, czy potajemne wycieczki. Zżyła się całkiem mocno z oddziałem, jednak to z Summ miała zawsze najlepszy kontakt. Wszystko to trwało do czasu rozpadu Ligi. Udało jej się uciec przed rządem, wyłapujących agentów, jednak musiała rozdzielić się z resztą oddziału. Ceri ponownie zaczęła tułać się po lasach, gdzie poznała braci Yuriev. Przy pierwszym spotkaniu nie dołączyła do systemy, nawet się o niej nie dowiedziała. Dowiedziała się o niej dopiero, kiedy obudziła się w bunkrze, po tym jak Levi uratował ją z rąk katujących ją łowców niezadowolonych przez jej miotanie wyładowaniami elektrycznymi. Wtedy też dowiedziała się, że liga wszczepiała im nadajniki, a rząd udostępnił namiary uciekinierów łowcom, którzy skrzetnie to wykorzystywali. Systema szybko zaradziła temu problemowi i przyjęła ją w swoje szeregi. Przez wyszkolenie ligi i znajomość rosyjskiego szybko awansowała w strukturach systemy na lidera.
Ceridwen Murray
18 lat
150cm/45kg
Systema
Ostatnio zmieniony przez Ceridwen Murray 2018-02-13, 00:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Pravi Yuriev



Wysłany: 2018-02-10, 18:33   
   Multikonta: [MG]/Nicki/Jay
   GG/DC: FreakinHope#8595
   Mów mi: Żelek/Pravus/Ąż


Witaj na Caledoni v 2.0!

Masz akcepta, jeżeli masz jakieś pytania, skieruj się do Administracji! Miłej zabawy!

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons