you don't need to be a hero.
Dziękujemy Wam za wspólną grę! Forum zamykamy 13.05.2019.
Więcej informacji oraz podziękowania w ogłoszeniu. Do zobaczenia w przyszłości! <3
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Wodospady Shoshone
Autor Wiadomość
Administrator


Wysłany: 2018-01-13, 00:29   Wodospady Shoshone [Cytuj]

WODOSPADY

Miejsce to zwane jest Niagarą Zachodu (Niagara of the West). Do wodospadów wiedzie serpentyna na dół kanionu. Na samym dole jest parking oraz platforma widokowa, z której można podziwiać ogromny wodospad, kaskady opadającej w dół wody i tęcza tworzona przez załamujące się na kroplach promienie słoneczne. Na szczycie wodospadów powstała elektrownia, która lekko zaburza piękno krajobrazu. Po lewej stronie u podnóża kanionu wije się rzeka snake. Z platformy można przejść na szlak, który jest poprowadzony wzdłuż górnej krawędzi kanionu, skąd widoki są jeszcze piękniejsze. Niedaleko znajduje się również jezioro Dierkes, które jest typowym, amerykańskim miejscem na rodzinne pikniki. Teraz jest ono opustoszałe, a pomost z małą skocznią jest zaniedbany. Przechadzając się po okolicy można znaleźć wiele miejsc na kryjówki.
 
 
Melissa Yeung


Wysłany: 2018-03-14, 17:08   
   Multikonta: brak
   Mów mi: Moń
[Cytuj]

// początek?

Chociaż OWD niezupełnie przypadł jej do gustu, w chwilach takich jak ta szczególnie żałowała, że już nie istniał. W końcu może nie był to pięciogwiazdkowy hotel, ale o rzecz tak prozaiczną jak ciepła woda było o niebo łatwiej niż teraz, gdy była zdana na siebie, bez jakiegoś uprzejmego czerwonego u boku. Westchnęła cicho, nabierając w dłonie wodę, aby umyć twarz, szyję i dekolt. Wodospady Shoshone miały swój urok, pomimo tego, że nie była jakąś specjalną fanką matki natury, widok, który się przed nią roztaczał, zdecydowanie ją zachwycał. Jednak i tak wolałaby ciepły prysznic i odrobinę szarego mydła.
- No nic, to tylko tymczasowe - wymamrotała pod nosem. Gadanie do siebie weszło jej w nawyk od czasu upadku Ligii, po części chyba dlatego, że przez całe życie otaczali ją jacyś ludzie, nawet jeśli nie była z nimi blisko i rzadko podejmowała trud konwersacji, to i tak tamto uczucie samotności było inne. Teraz otaczała ją cisza i nie był komu się do niej odezwać.
Planowała się przyczaić na jakiś czas, ponieważ ostatnio łowcy deptali jej po piętach i rozpaczliwie potrzebowała świeżego startu. No i miała sporo do przemyślenia po tym, jak jednemu z nich skręciła kark. Jego śmierdzący papierosami śpiwór, który zabrała razem z kilkoma innymi rzeczami, co noc jej o tym przypominał, gdy zamykała oczy. Próby wyprania go w wodach rzeki Snake dały średni efekt, prawdę mówiąc, w tym momencie swojego życia nie była pewna, wobec kogo czuje większe obrzydzenie - tamtego łowcy, czy wobec siebie samej. Nie umiała zdecydować, czy świadomość tego, że gdyby miała wybór zrobiłaby to samo, jej pomagała czy pogarszała jej samopoczucie. Miło byłoby móc z kimś porozmawiać, nawet niekoniecznie o jej demonach, ale tak po prostu. Po części dlatego wybrała wodospady - raz, że znała kilka kryjówek, bo już zdarzało jej się tu koczować, dwa, po cichu liczyła, że może spotka innych psioników. Przez chwilę jeszcze spoglądała na wodospad, o którego podnóża się znajdowała, by ostatecznie narzucić plecak na plecy i ruszyć w stronę szlaku, jezioro Dierkes brzmiało jak dobra opcja, o ile rząd nie postanowił zająć tamtej okolicy, aby pozbawić azylu takich jak ona.
_________________

<div style="font-family:Terminal Dosis Light; font-size:50; color:#834b57;text-transform:uppercase;margin-bottom: 8px;">Melissa Yeung
<div style="width: 400px; color: grey; font-family: Helvetica; font-size: 11px; text-align:center; text-transform:uppercase; margin-bottom: -3px;">Zadowolić wszystkich się nie da,
ale wszystkich wkurwić to już żaden problem. <a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:grey;font-size: 6px; font-family: arial;">(C)
<img src="https://78.media.tumblr.com/d349c1851cac78be8294c739b1b786d9/tumblr_inline_njmlh47YdX1szaa83.gif" width="200" style="border-radius:10px 0px 0px 30px; border-left: 3px solid #834b57;border-bottom: 1px dotted #834b57"><img src="https://78.media.tumblr.com/33e1a84fc1edf6e1702c25779c19471a/tumblr_inline_njmltgMFrL1szaa83.gif" width="200" style="border-radius: 0px 10px 30px 0px; border-right: 3px solid #834b57; border-bottom: 1px dotted #834b57">
 
 
Laura Armando


Wysłany: 2018-03-14, 19:58   
   Multikonta: Elena, Karen
   GG/DC: 39092037 / EllenMikaelson#1231
[Cytuj]

Natomiast Laura... Można by rzec, że zachciało jej się znów kusić los. Jeden SSP mniej czy jeden łowca, lepsze to niż nic. Z zamiarem spalenia kolejnego skazanego przez nią na śmierć, opuściła siedzibę Arkadii i udała się na zalesione tereny Stanów Zjednoczonych. Piechotą tak szła i szła przed siebie, aż wyszła w końcu ze strony szlaków. Tak, tych szlaków, do których zmierzała Melissa. Jedyne co ze sobą właściwie miała to plecak jednoramienny, gdzie miała jakiś tam prowiant i picie. W pokrowcu u pasa trzymała zaś nóż myśliwski, zdjęty niegdyś jednemu z łowców i zaskarbiony niczym trofeum. Przy okazji chciała się natknąć na SSP lub łowcę w jeszcze jednym celu - mogli mieć broń, a ją Laura mogła zwinąć ze zwęglonych zwłok, dostarczyć do bazy i jednocześnie zwiększać zasoby militarne organizacji. Była za tym by obalić rząd, dlatego tak też przykładała uwagę do możliwości ofensywnych Arkadii. Czemu nie mogli być konkretnymi terrorystami gorszymi od ISIS?
Nagle się schowała za jednym z drzew gdy dostrzegła kogoś w oddali, przyjrzała się uważnie tej osobie. Nie wyglądała na SSP ani także na łowcę, a ciuchy wydały się jej znajome. Nie, to mógł być zwyczajny przypadek. Z ręką w gotowości by w razie czego rzucić kulę ognia, obserwowała uważnie ową osobę. Musiała być przezorna, dlatego też obejrzała się za siebie i na boki czy nie ma może ogona. Była podejrzliwa, co ją winić. Każdy chyba już taki był.
_________________



Release your life
To begin another time with her
End your grief with me
There's another way

Release your life
Take your place inside the fire with her
 
 
Melissa Yeung


Wysłany: 2018-03-14, 21:22   
   Multikonta: brak
   Mów mi: Moń
[Cytuj]

Wędrówka i wysiłek fizyczny miały na nią dobry wpływ, w miarę upływu czasu minęła sztywność mięśni po zimnej nocy, chociaż dalej była obolała po potyczce, którą cały czas odtwarzała w głowie, co aż ją samą dziwiło, bo już miała krew na rękach. Może to kwestia tego, że przeleciałam wszystkie jego rzeczy?, zadumała się, wspominając zdjęcie dwójki dzieci, które miał w portfelu. Chociaż nie powstrzymało jej to przed zabraniem jego pieniędzy, śpiwora, zapasów i kilku bzdetów. Ale przez to chyba spojrzała na niego bardziej jak na człowieka, który - być może - tak jak ona niezupełnie był kowalem swojego losu. Co nie zmienia faktu, że ja nie zaczęłam na nikogo polować, lel, prychnęła w duchu. Niemniej świat, na którym jest jeden łowca mniej, to lepszy świat. Nie czuła żalu, to nie było to, to nie to nie dawało jej spokoju od trzech dni.
Chyba po prostu przeraziło mnie to, że po raz pierwszy mi się to w pewnym sensie podobało, niemniej... - jeśli czegoś się nauczyła przez ostatnie lata, to ufać swoim instynktom. Czuła lekki dreszcz, który przebiegł jej wzdłuż kręgosłupa, chociaż nie umiała powiedzieć, co ją zaalarmowało. Nie słyszała ani nie widziała niczego specjalnego wokół siebie, lecz zmusiła się do utrzymania jednolitego tempa i dyskretnie się rozejrzała. Nieraz też umysł płatał jej figle, ale jak mawiają - o wiele lepiej dmuchać na zimne, zwłaszcza w obecnych czasach.
Wzięła głęboki wdech, serce biło jej mocniej, jednak nie waliło jak szalone, jak to bywało na jej pierwszych misjach w Lidze. Stany były w opłakanym stanie (hehe, gra słów?), więc rząd raczej nie miał dość ludzi, aby oddziały SSP szukały psioników po lasach, a ewentualnych kamer spodziewałaby się przy domkach letniskowych, jako że mogły być uznane za atrakcyjne miejsce na przyczajkę dla uciekinierów. Łowcy - wątpiła, by ewentualni ziomkowie jej ostatniej ofiary ruszyli za nią w pościg, zresztą tyle kluczyła, że powinna ich zgubić. A może jakieś plemię? To niekoniecznie musiało jej dobrze wróżyć, ale wszystko lepsze od SSP i łowców.
Przystanęła w miejscu, gdzie dróżka była nieco szersza i zaczęła uważnie przyglądać się drzewom. No dobra, może jej się wydawało. Po prostu odwala mi od tej całej solówki.
_________________

<div style="font-family:Terminal Dosis Light; font-size:50; color:#834b57;text-transform:uppercase;margin-bottom: 8px;">Melissa Yeung
<div style="width: 400px; color: grey; font-family: Helvetica; font-size: 11px; text-align:center; text-transform:uppercase; margin-bottom: -3px;">Zadowolić wszystkich się nie da,
ale wszystkich wkurwić to już żaden problem. <a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:grey;font-size: 6px; font-family: arial;">(C)
<img src="https://78.media.tumblr.com/d349c1851cac78be8294c739b1b786d9/tumblr_inline_njmlh47YdX1szaa83.gif" width="200" style="border-radius:10px 0px 0px 30px; border-left: 3px solid #834b57;border-bottom: 1px dotted #834b57"><img src="https://78.media.tumblr.com/33e1a84fc1edf6e1702c25779c19471a/tumblr_inline_njmltgMFrL1szaa83.gif" width="200" style="border-radius: 0px 10px 30px 0px; border-right: 3px solid #834b57; border-bottom: 1px dotted #834b57">
 
 
Laura Armando


Wysłany: 2018-03-15, 21:05   
   Multikonta: Elena, Karen
   GG/DC: 39092037 / EllenMikaelson#1231
[Cytuj]

Obserwowała ją, ukradkiem się wychylając zza drzewa, uważając. Im bliżej ta była, tym większą miała pewność że jest to raczej osoba którą zna. Jednak wolała się upewnić. Ręce wciąż miała w pogotowiu, na wypadek gdyby kule ognia miały pójść w ruch. Była ciekawa czy dziewczyna przejdzie dalej czy podejdzie tu, zbliży się. Nie stało się to jednak, wydawało się brunetce, że uznała że coś sobie ubzdurała. I widziała już więcej szczegółów, rozpoznała dziewczynę. Zerknęła na boki, zanim podjęła decyzję o ujawnieniu się, a także za siebie i w przód, na wypadek gdyby SSP deptali im po piętach. Na nic takiego raczej nie wyglądało.
W końcu powoli wyszła zza drzewa, widząc Melissę praktycznie od pleców jednak, ale już zdążyła się upewnić. Wzrost, sylwetka, identyczne. Nawet jeśli nie miała tak charakterystycznego elementu wyglądu jak Laura - jej włosów, ich ułożenia, tak typowego dla niej na co dzień.
Melissa! — zawołała, jednocześnie starając się nie przesadzić z tonem swojego głosu. Nie musieli ich słyszeć aż w obozie. Od razu spokojnie ruszyła w stronę Young, ciesząc się na spotkanie. Chyba jedna z niewielu osób które Laura miała ochotę przytulić od razu, pozwolić sobie zdjąć maskę nieczułościowej suki i oddać się takim gestom.
_________________



Release your life
To begin another time with her
End your grief with me
There's another way

Release your life
Take your place inside the fire with her
 
 
Melissa Yeung


Wysłany: 2018-03-16, 23:38   
   Multikonta: brak
   Mów mi: Moń
[Cytuj]

O tak, powierzchowność Melissy była wcale zwyczajna, strój i fryzura były tak praktyczne, jak tylko się dało. Już jako dziecko potrafiła całkiem nieźle wtopić się w tłum, a przynajmniej wszystko robiła, aby tak było. Za czasów Ligi z pomocą makijażu umiała sprawić, aby jej azjatyckie pochodzenie nie było tak ewidentne. Odpowiednia kreska potrafi sporo zdziałać, jeśli rozchodzi się o kształt oka, z czego ochoczo korzystała. Jednak te dobre czasy miała już za sobą, a eyelinera, tudzież innych kosmetyków, nie miała w ręku od miesięcy. Laura?!, pomyślała, rozglądając się na wszystkie możliwe strony, mimo że sylwetkę dziewczyny widziała całkiem wyraźnie. To smutne, że nawet widząc bliską sobie osobę, odruchowo szukała pułapek i ludzi, którzy czyhaliby na jej życie i wolność.
- Laura?! - odezwała się z lekką konsternacją, jednak od razu ruszyła w stronę Armando i uścisnęła ją mocno. Krótko, bo krótko, ale był to mocny i szczery uścisk, jako że na ogół bardzo ceniła sobie przestrzeń osobistą i innych trzymała na dystans. - Prawdę mówiąc, wodospady to ostanie miejsce, w którym spodziewałam się cię spotkać, o ile mi wiadomo, nie ma tu oddziałów SSP, które mogłabyś nękać - dodała po chwili, parskając przy tym śmiechem. W myślach zrobiła szybką kalkulację - ile to minęło miesięcy? Cztery? Pięć, odkąd ją ostatni raz widziała?
_________________

<div style="font-family:Terminal Dosis Light; font-size:50; color:#834b57;text-transform:uppercase;margin-bottom: 8px;">Melissa Yeung
<div style="width: 400px; color: grey; font-family: Helvetica; font-size: 11px; text-align:center; text-transform:uppercase; margin-bottom: -3px;">Zadowolić wszystkich się nie da,
ale wszystkich wkurwić to już żaden problem. <a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:grey;font-size: 6px; font-family: arial;">(C)
<img src="https://78.media.tumblr.com/d349c1851cac78be8294c739b1b786d9/tumblr_inline_njmlh47YdX1szaa83.gif" width="200" style="border-radius:10px 0px 0px 30px; border-left: 3px solid #834b57;border-bottom: 1px dotted #834b57"><img src="https://78.media.tumblr.com/33e1a84fc1edf6e1702c25779c19471a/tumblr_inline_njmltgMFrL1szaa83.gif" width="200" style="border-radius: 0px 10px 30px 0px; border-right: 3px solid #834b57; border-bottom: 1px dotted #834b57">
 
 
Laura Armando


Wysłany: 2018-03-17, 18:42   
   Multikonta: Elena, Karen
   GG/DC: 39092037 / EllenMikaelson#1231
[Cytuj]

Brunetka nie czuła się zdziwiona reakcją Melissy, jej rozejrzeniem się na boki w odruchu. Rozumiała to, sama by pewnie miała podobnie, gdyby to Mel była na jej miejscu. Z uśmiechem odwzajemniła jej uścisk, ciesząc się że znów ją widzi i po chwili się odsunęła od niej.
Szczerze, sama siebie bym się nie spodziewała tu, ale stwierdziłam że może najciemniej będzie pod latarnią — wyjaśniła, wzruszając ramionami i przyjrzała się dziewczynie przed nią, badawczo, szukając czegoś co przez ten czas mogło się zmienić. Widziała istotną różnicę w braku makijażu, ale na to specjalnie nie zwróciła uwagi. Przyjrzała się także jej ciału czy ma wszystkie kończyny i czy nie jest ranna, było dobrze jednakże. Dlatego też odczuła ulgę. A teraz najciekawsze dwa pytania.
Chcesz przysiąść nad wodą? Pewnie wiele jest do opowiadania — stwierdziła, puszczając oczko ciemnowłosej i nie czekając na odpowiedź, wzięła ją za ramię by udać się w stronę źródeł wody. Jak zwykle, cechował ją chód pełny gracji, może i lekkiej dzikości. A także było widać, że odruchowo się rozglądała tu i tam.
_________________



Release your life
To begin another time with her
End your grief with me
There's another way

Release your life
Take your place inside the fire with her
 
 
Melissa Yeung


Wysłany: 2018-03-18, 23:23   
   Multikonta: brak
   Mów mi: Moń
[Cytuj]

Zmarszczyła lekko brwi, osobiście za przysłowiową latarnię poczytałaby raczej Waszyngton lub inne większe miasto, niżeli randomową głuszę w jakimś Idaho, ale nie skomentowała tego, ograniczając się do rozbawionego uśmieszku i pobłażliwego pokręcenia głową.
Podobnie jak Laura, Melissa także dokonała szybkiej oceny stanu fizycznego dziewczyny, z zadowoleniem odnotowując, że na pierwszy rzut oka jest on na pewno nie gorszy niż jej własny. A ona czuła się w porządku. Ostatecznie do drobnego dyskomfortu wynikającego z siników czy obtarć każda z nich była już przyzwyczajona.
- Pewnie, wiesz przecież jaka ze mnie gaduła - prychnęła, przewracając oczami. Chociaż czy było to takie znowu ironiczne? Jasne, nie była najprzystępniejszą czy najprzyjaźniejszą osobą na świecie, ale zdarzały się momenty, gdy buzia wręcz się jej nie zamykała, o ile temat i towarzystwo były odpowiednie, szczególnie z naciskiem na to drugie.
Pozwoliła się pociągnąć w stronę wody, chociaż zazwyczaj nie lubiła gdy odciągano ją od wyznaczonego celu. od tym względem była bardzo stanowcza i zorganizowana, jednak z drugiej strony - kogo chciała oszukiwać? Od bardzo dawna nie miała celu, przynajmniej nie takiego prawdziwego i realnego, tak jak w Lidze. Gdzie jej akcje i decyzje miały znaczenie i szczerze powiedziawszy, cholernie za tym tęskniła. Chyba w pewnym sensie miała nadzieję, że Laura będzie miała jakieś nowe informacje, że to spotkanie będzie jakimś punktem zwrotnym w jej życiu, już abstrahując totalnie od tego, że najzwyczajniej w świecie był ciekawa tego, co u niej słychać. Albo że może przez jakiś czas poszlajają się razem? Od dawna nie miałam partnera. Akurat Armando byłaby w stanie zaufać, jako że walczyły już razem u swojego boku.
- Dalej działasz w pojedynkę? - spytała na początek, gdy przysiadły na brzegu. Miała tylko nadzieję, że nie wyjedzie jej tu z Systemą, o której w sumie sama nie wiedziała za wiele, jednak czuła niechęć do tej organizacji. Nie uznałaby siebie za patriotkę, jednak cholera, tylko Rusków im brakowało w Stanach, jakby kraj sam w sobie nie był dostatecznie podzielony.
_________________

<div style="font-family:Terminal Dosis Light; font-size:50; color:#834b57;text-transform:uppercase;margin-bottom: 8px;">Melissa Yeung
<div style="width: 400px; color: grey; font-family: Helvetica; font-size: 11px; text-align:center; text-transform:uppercase; margin-bottom: -3px;">Zadowolić wszystkich się nie da,
ale wszystkich wkurwić to już żaden problem. <a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:grey;font-size: 6px; font-family: arial;">(C)
<img src="https://78.media.tumblr.com/d349c1851cac78be8294c739b1b786d9/tumblr_inline_njmlh47YdX1szaa83.gif" width="200" style="border-radius:10px 0px 0px 30px; border-left: 3px solid #834b57;border-bottom: 1px dotted #834b57"><img src="https://78.media.tumblr.com/33e1a84fc1edf6e1702c25779c19471a/tumblr_inline_njmltgMFrL1szaa83.gif" width="200" style="border-radius: 0px 10px 30px 0px; border-right: 3px solid #834b57; border-bottom: 1px dotted #834b57">
 
 
Laura Armando


Wysłany: 2018-03-20, 18:54   
   Multikonta: Elena, Karen
   GG/DC: 39092037 / EllenMikaelson#1231
[Cytuj]

Gaduła? — zmarszczyłam brwi, kierując się z dziewczyną w stronę celu. Spojrzałam na nią przez ramię, rozbawiona, by po tym wzrokiem wrócić przed siebie. — Mówimy tu biorąc pod uwagę pierwszą sobotę miesiąca, wtorki i czwartki czy jak? Nie wiem czy ktoś to odnotowywał — zaśmiałam się z nią i w końcu dotarłyśmy do brzegu. Czy ja wiem czy głusza była znowu takim złym pomysłem? Najciemniej jest pod latarnią, tu miałam na myśli jasność symbolizującą pewność i bezpieczeństwo, w której tak naprawdę może być odwrotnie. Można było być pewnym że tu się nie idzie natknąć na SSP, ale czy to oznacza, że ich tu nie ma? Rzeczywistość, a pogląd. Coś na co głównie patrzyłam właśnie, dlatego byłam realistką do bólu.
W końcu już siedziałyśmy na brzegu i usłyszałam jej pytanie. Stwierdziłam, że to idealna okazja by - jak na moje oko - zwerbować uzdolnioną niebieską.
Nie. Od pewnego czasu darowałam sobie działania w pojedynkę, teraz już działam w grupie, pewnej organizacji — zaczęłam, zerkając na nią. Nie myślałam, że w tym momencie mogłabym ją wystraszyć ze chodzi o Systemę. —Mamy niedaleko siedzibę. Arkadia, której rady jestem członkiem — dodałam. Ona ufała mi, ja jej, dlatego bez problemu to mówiłam. A potem może i powiem nawet więcej? Ale to na później. Teraz czekałam na jej reakcję, oczywiście myśląc o zaciągnięciu jej do nas. Najpierw jednak chciałam wiedzieć co ona na to. Czy było to konieczne? Uważałam że nie bardzo, pamiętałam jaka była w Lidze Dzieci. Ale właśnie, rzeczywistość a pogląd.
_________________



Release your life
To begin another time with her
End your grief with me
There's another way

Release your life
Take your place inside the fire with her
 
 
Melissa Yeung


Wysłany: 2018-03-22, 02:53   
   Multikonta: brak
   Mów mi: Moń
[Cytuj]

- Yyy... nie? - prychnęła, dobrze udając urażoną jej insynuacją. - Szanujmy się, włącznie w piątki nieparzystych tygodni - dodała z ironią, unosząc lekko kąciki ust przy tym, ponownie okazując swoje rozbawienie. Dla lepszego efektu wymownie przewróciła oczami, przecież to taaakie oczywiste, duh!
Przysiadła na brzegu obok Laury, krzyżując nogi w kostkach, aby usiąść "po turecku". Wyprostowała plecy, a dłonie położyła gładko na kolanach, mimo że wiedziała, że długo tam nie pozostaną, nie w bezruchu przynajmniej. Wlepiła wzrok w swoje obuwie, które pamiętało lepsze dni.
Chryste, Laura, jesteś cholerną Meksykanką, nie mów ty też siedzisz w tej Systemie z Ruskimi. Miej ty godność człowieka... Tudzież psionika, whatever, jęknęła w duchu, aczkolwiek jej twarz pozostała bez wyrazu, a konkretniej zainteresowanie i ciekawość zostały zastąpione przez rezerwę na wzmiance o organizacji. Rosja nie była państwem, które kojarzyło jej się z tolerancją, mimo że w życiu nie odebrała specjalnie porządnego wykształcenia, a jakimś cudem kolorowi pchali się jak ludzie do Zary podczas wyprzedaży. Co, liczyli może, że jak będą grzeczni, to zabiorą ich potem do Matuszki Rosiji na wakacje? Chyba na cholerną Syberię do łagrów. Ostatnio jak sprawdzała, to tamtejszy rząd spokojnie mógł konkurować z amerykańskim o to, który z nich sprzedaje bardziej popapraną propagandę.
- Yhym - mruknęła, jako że jakoś należało zareagować na tę rewelację. Na wzmiankę o siedzibie położonej niedaleko, zmarszczyła brwi, bo coś tutaj się nie zgadzało i przeniosła wzrok na Laurę, będąc w tym momencie zaintrygowaną. - Aha - powiedziała w końcu, widząc, że Czerwona czeka na jej reakcję. Arkadia? Skąd oni biorą te nazwy, dobry Boże?, skwitowała w duchu, zastanawiając się, czy cokolwiek jej o czymś takim wiadomo. Fakt, że mieli radę, sugerował, że byli dobrze zorganizowani, co wykluczało większą grupę niezrzeszonych, bo oni raczej się tak nie rozdrabniali.
Domyślała się, że Laura może chcieć ją zaciągnąć - czy nie tak to wszystko działało? Mogła tęsknić za poczucie celu, który miała w Lidze, ale Liga nie była idealna. Prawdę mówiąc, była cholernie nieidealna, tyle, że po prostu w życiu Melissy zwyczajnie nie było lepszych opcji. A trzeba grać jak najlepiej takimi kartami, jakie się dostało od losu i liczyć, że pewnego dnia w rękawie pojawi się as lub dwa. Miała dość rozumu, by ostrożnie dobierać sobie towarzystwo, w końcu to nie tak, że z Ligii dało się jak po prostu odejść. Ona miała jedynie dość szczęścia w nieszczęściu, że nie miała się gdzie podziać i że zgadzała się z większością postulatów. No i była gotowa do działania, nie bojąc się konsekwencji.
- Nadążam, możesz mówić dalej - powiedziała zachęcająco, nie zdradzając po sobie tego, co chodziło jej po głowie.
_________________

<div style="font-family:Terminal Dosis Light; font-size:50; color:#834b57;text-transform:uppercase;margin-bottom: 8px;">Melissa Yeung
<div style="width: 400px; color: grey; font-family: Helvetica; font-size: 11px; text-align:center; text-transform:uppercase; margin-bottom: -3px;">Zadowolić wszystkich się nie da,
ale wszystkich wkurwić to już żaden problem. <a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:grey;font-size: 6px; font-family: arial;">(C)
<img src="https://78.media.tumblr.com/d349c1851cac78be8294c739b1b786d9/tumblr_inline_njmlh47YdX1szaa83.gif" width="200" style="border-radius:10px 0px 0px 30px; border-left: 3px solid #834b57;border-bottom: 1px dotted #834b57"><img src="https://78.media.tumblr.com/33e1a84fc1edf6e1702c25779c19471a/tumblr_inline_njmltgMFrL1szaa83.gif" width="200" style="border-radius: 0px 10px 30px 0px; border-right: 3px solid #834b57; border-bottom: 1px dotted #834b57">
 
 
Laura Armando


Wysłany: 2018-03-24, 21:14   
   Multikonta: Elena, Karen
   GG/DC: 39092037 / EllenMikaelson#1231
[Cytuj]

Ach, okej. Zapamiętam i będę szykowała sobie knebel by wyjść na dobrego słuchacza i nic nie przerywać ci — odparłam ze śmiechem, kręcąc głową z politowaniem i podparłam się rękami z tyłu, patrząc chwilę w niebo. Meksykanka jak Meksykanka. To jak dla mnie była kwestia tego kto wyciąga pomocną dłoń. W życiu nie ma niczego za darmo. Rząd nie wyciąga ręki, nie oferuje nic. Systema wyciąga, oferuje, ma to swoją cenę, ale to normalne. No i lepsze to niż zdawanie się wyłącznie na siebie, samotność. Lepsze to niż nic, prawda? Na Meksyk w kwestii inicjatywy organizacji nie miałam co liczyć, był za biedny. Nie był taką siłą jak Rosja, Niemcy, Japonia czy inne państwo.
Opowiadałam tak, aż usłyszałam bym mówiła dalej. Kiwnęłam głową i chwilę się zastanowiłam co opowiadać dalej, na chwilę marszcząc brwi, po czym przeszłam do działania.
Celem Arkadii jest stworzenie kraju. Takiego kawałka ziemi USA gdzie tacy jak my mogliby normalnie żyć, bez represji, strachu, walk. A przynajmniej nie z SSP, człowiek to człowiek. Tylko problem w tym że wierzą że rząd pójdzie z nami na kompromis — westchnęłam i przeniosłam wzrok na Melissę, moja twarz pokazywała zwątpienie. Mogła jednak dziewczyna być pewna że jej ufam, po tym co mówiłam i zaraz powiem. — Ja i parę osób wiemy że tak nie będzie. I zamierzamy dążyć by wymusić to na nich siłą, inaczej z rządem nie ma co gadać.
_________________



Release your life
To begin another time with her
End your grief with me
There's another way

Release your life
Take your place inside the fire with her
 
 
Melissa Yeung


Wysłany: 2018-03-25, 22:15   
   Multikonta: brak
   Mów mi: Moń
[Cytuj]

Wszystko ma swoją cenę, jednak jeśli chodzi o Systemę, to jednak zakrawało o zimną wojnę XXI wieku, tyle, że teraz to one i im podobni byli głowicami nuklearnymi. Niezbyt przyjazna perspektywa, co? Rząd rządem, jednak cierpieli niewinni ludzie, Amerykanie. Nie lepiej zatem rozstrzygnąć to między sobą, bez pomocy nowszej wersji KGB?
Melissa spojrzała z powątpiewaniem na Laurę, gdy kontynuowała. O tak, Arkadia, o to im chodzi. Myślą, że jest szansa na cokolwiek, co by chociaż stało na jednej półce w sklepie z Utopią?, pomyślała z lekkim politowaniem. Ulżyło jej, gdy Laura oświadczyła, że che użyć siły. No, to brzmiało już dużo bardziej jak ona. No i o niebo trzeźwiej i mniej naiwnie. Tylko... my i oni, czy naprawdę musiało tak być? Skłamałaby, mówiąc, że unika przemocy i nie lubi rozwiązań siłowych. Skłamałaby, mówiąc, że nie chciałaby, aby SSP robiło w portki na sam dźwięk jej imienia. Ale to wynikało z tego, że chciała żyć w spokoju, aby wreszcie zostawiono ją samej sobie, żeby nie musiała wiecznie oglądać się przez ramie. Nie była za to przekonana odnośnie pomysłu, by zwykli, szarzy wyjadacze chleba się jej bali. A to byłoby konieczne.
- Czyli w dużym skrócie chcecie stworzyć getto minus finito w obozie koncentracyjnym? - spytała sceptycznie. O tak, czasy ufności wobec jakichkolwiek organizacji miała za sobą. Poza tym... tworzenie państwa, polityka... to brzmiało strasznie nierealnie. Czasem, pomimo tego, że kochała swoje moce (własnie nie lubiła, kochała), zastanawiała się, czy najprościej nie byłoby po prostu znaleźć leku, który uczyniłby ich znów zwyczajnymi? Skończyć ten koszmar, zwłaszcza, że nie wszyscy psionicy byli święci, wśród nich też zdarzali psychopaci - których o wiele trudniej było powstrzymać niżeli przeciętnego człowieka. Jak wyglądałby dzisiejszy świat, gdyby Hitler był cholernym pomarańczowym? Albo Al-Kaida, przecież oni bez psionicznych umiejętności byli przerażająco sprawni i wydajni w praniu mózgów swoich bojowników, na litość boską.
- Tak czy owak, macie rację, cokolwiek chcecie uzyskać, jedyną drogą jest droga siłowa - dodała po chwili kwaśno, w duchu tego żałując, pomimo faktu, że mało co tak jej poprawiało humor, jak złamanie czyjegoś nosa. - Zgaduję, że chcesz, abym się do was przyłączyła?
_________________

<div style="font-family:Terminal Dosis Light; font-size:50; color:#834b57;text-transform:uppercase;margin-bottom: 8px;">Melissa Yeung
<div style="width: 400px; color: grey; font-family: Helvetica; font-size: 11px; text-align:center; text-transform:uppercase; margin-bottom: -3px;">Zadowolić wszystkich się nie da,
ale wszystkich wkurwić to już żaden problem. <a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:grey;font-size: 6px; font-family: arial;">(C)
<img src="https://78.media.tumblr.com/d349c1851cac78be8294c739b1b786d9/tumblr_inline_njmlh47YdX1szaa83.gif" width="200" style="border-radius:10px 0px 0px 30px; border-left: 3px solid #834b57;border-bottom: 1px dotted #834b57"><img src="https://78.media.tumblr.com/33e1a84fc1edf6e1702c25779c19471a/tumblr_inline_njmltgMFrL1szaa83.gif" width="200" style="border-radius: 0px 10px 30px 0px; border-right: 3px solid #834b57; border-bottom: 1px dotted #834b57">
 
 
Laura Armando


Wysłany: 2018-03-28, 22:34   
   Multikonta: Elena, Karen
   GG/DC: 39092037 / EllenMikaelson#1231
[Cytuj]

Wojny już i tak w okół nas są. Tak bym odpowiedziała, gdyby stwierdziła na głos jak wygląda sytuacja między Systemą, a rządem w jej perspektywie. Wojny domowe, mamy. Wojny gangów, też, każdy chce przeżyć w upadłym państwie. Tak samo gdyby powiedziała mi o tym, a co by było gdyby wynaleziono lek - co by to dało, skoro Stany zmieniły się ruinę?
Zmarszczyłam brwi kiedy usłyszałam jej pytanie czy to ma być jak obozy, bawiąc się kosmykiem swoich kruczoczarnych włosów. Oczywiście, nogą też machałam. U Laury Armando by coś się nie mogło ruszać? Przy tak nadpobudliwej kobiecie jak ja?
W dużym, ale niewłaściwym skrócie. Widzisz, nie chodzi tu o jakieś obozy. Tu chodzi o konkretny kawałek terytorium, z wyznaczonymi granicami, gdzie rząd i SSP się nam nie wpieprzają do życia. Fakt, droga siłowa jest jedyną opcją. Nie wszyscy tak uważają, dlatego cóż... Ja i ewentualne osoby zgodne ze mną musimy to nakierować tak, żeby wziąć od nich to po dobroci lub nie — odpowiedziałam, po czym na chwilę wróciłam wzrokiem do wody na chwilę. Po tym, skierowałam swój wzrok na Melissę. Cieszyłam się mogąc ją spotkać po takim czasie. Może nawet była to trochę mocniejsza reakcja niż przyjaciółki na przyjaciółkę, co Bogu dzięki (jeśli istnieje, bo to co się odwala...) nie było bardziej pokazane przeze mnie. Może ciut dłuższe spojrzenie, może jego wyraz... Miał w sobie coś innego. Cokolwiek jednak to było, uczucie jakieś do niej, skryte, nie zamierzałam samej siebie z tym skonfrontować. A co dopiero celowo dawać jej jakieś oznaki.
Nie ukrywam, że chciałabym. Nie chcę się martwić o to jak ci idzie gdzieś nie wiadomo gdzie, a żeby gdzieś konkretnie być, pozostaje ci Systema, jeśli nie Arkadia. Mamy w miarę dobre warunki do których idzie się przyzwyczaić. Plus tak samo widzimy kwestię rządu. Im więcej nas, tym większe szanse że uda się zorganizować potężniejszy arsenał i nabyć potencjał, który potem przelejemy w czyny. Zależy mi na tym,
żebyś tam była
— odpowiedziałam, wbijając w nią swój wzrok. Może o nią martwiłam się bardziej niż o innych, ale nie zwracałam na to uwagi. Grunt by ktoś inny czy sama Melissa nie zwrócili uwagi.
_________________



Release your life
To begin another time with her
End your grief with me
There's another way

Release your life
Take your place inside the fire with her
 
 
Melissa Yeung


Wysłany: 2018-03-30, 23:40   
   Multikonta: brak
   Mów mi: Moń
[Cytuj]

Dyskusję na temat współczesnego im świata, sytuacji ekonomicznej i tak dalej - kiedyś chyba po prostu będą musiały ją odbyć. Ogromna ilość czasu i brak towarzystwa drugiej osoby, która by jej go umilała, te dwa czynniki skłoniły ją do przeanalizowania swojej sytuacji na nowo. Zazwyczaj tak jest, że im mniej się wie na jakiś trudny temat, tym lepiej się sypia. I w przypadku Melissy faktycznie tak było, bo dawniej nie zadawała tylu pytań i jakoś specjalnie się nad tym nie rozczulała, cel był jasny - zmusić rząd, aby zmienił politykę, jednak dopiero teraz widziała swoją naiwność.
- A co z "normalnymi" ludźmi? - spytała, malując palcami w powietrzu wymowny cudzysłów. - Rodziny będą rozdzielane? - uściśliła. Tak trochę grała na zwłokę, bo akurat w kwestii swojej familiady większość mostów uważała za spalone, ale wielu rodziców miało nieco bardziej rozwinięty instynkt rodzicielski wobec swoich pociech niżeli jej rodziciele. Ale potem uświadomiła sobie, że rozmawia przecież z Laurą i nie ma potrzeby owijać wszystkiego w kilometry bawełny. Żadna z nich nie była szczególnie wylewna wobec tej drugiej, jednak w Lidze były ze sobą blisko i ufały sobie wzajemnie. - Zresztą, mniejsza o nich. Gramy w otwarte karty, dobrze wiesz, że dawniej przede wszystkim interesowało mnie zrównanie obozów z ziemią. I dalej tak jest. Zabicie Graya nic nie zmieniło, o ile wręcz nie pogorszyło sytuacji w obozach. Kiedy coś z tym zrobicie? - zapytała wprost. Nie "czy", tylko "kiedy". - Nie musisz się o mnie martwić, przecież wiesz, że umiem o siebie zadbać - mruknęła, chociaż pomimo jej neutralnej miny, było jej miło. Zdała sobie sprawę, że od bardzo dawna nie czuła niczyjej troski o swoją osobę. Odświeżająca odmiana.
Dzięki za przypomnienie, pomyślała z ironią. O tak, ilość opcji do wyboru była wręcz powalająca. Życie w pojedynkę, Systema, obóz rehabilitacyjny, a teraz jeszcze Arkadia. No i wąchanie kwiatków od spodu naturalnie.
- Czemu nie mogę oprzeć się wrażeniu, że czego bym nie wybrała, i tak skończę jako głowica nuklearna? - wymamrotała pod nosem, wznosząc przy tym oczy ku niebu, jakby szukała jakiejś rozsądnej odpowiedzi. Szkoda, że taka nie istniała. Możliwe, że jej słowa nie miały za wiele sensu dla Laury, ale nie pierwszy raz zdarzało jej się na głos kończyć swoje "wewnętrzne" rozważania. - A są jakieś... hm, zasady w tej twojej Arkadii? - dodała po chwili, myśląc coś w stylu: A niech stracę. Nie żeby miała jakieś problemy z łamaniem zasad, chwilami wręcz wychodziło jej to lepiej niżeli ich przestrzeganie, jednak człowiek musi wiedzieć w co się pakuje.
_________________

<div style="font-family:Terminal Dosis Light; font-size:50; color:#834b57;text-transform:uppercase;margin-bottom: 8px;">Melissa Yeung
<div style="width: 400px; color: grey; font-family: Helvetica; font-size: 11px; text-align:center; text-transform:uppercase; margin-bottom: -3px;">Zadowolić wszystkich się nie da,
ale wszystkich wkurwić to już żaden problem. <a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:grey;font-size: 6px; font-family: arial;">(C)
<img src="https://78.media.tumblr.com/d349c1851cac78be8294c739b1b786d9/tumblr_inline_njmlh47YdX1szaa83.gif" width="200" style="border-radius:10px 0px 0px 30px; border-left: 3px solid #834b57;border-bottom: 1px dotted #834b57"><img src="https://78.media.tumblr.com/33e1a84fc1edf6e1702c25779c19471a/tumblr_inline_njmltgMFrL1szaa83.gif" width="200" style="border-radius: 0px 10px 30px 0px; border-right: 3px solid #834b57; border-bottom: 1px dotted #834b57">
 
 
Laura Armando


Wysłany: 2018-03-31, 20:22   
   Multikonta: Elena, Karen
   GG/DC: 39092037 / EllenMikaelson#1231
[Cytuj]

Och, no tak, co z rodziną psioników, co z bliskimi, którzy z nich nie zrezygnowali. Kwestia poruszana rzadziej niż reszta, ale jednak. Spojrzałam na nią po chwili.
Wiesz... Niby chcemy się odciąć, ale nie bronilibyśmy odwiedzin takiej rodziny na przykład— wzruszyłam ramionami, uprzedzając jej chęć olania tego. Wysłuchałam dokładnie każdego jej słowa, wypowiedzianego tym miłym dla mojego ucha głosem. Ostro w stosunku do Arkadii, tak lekko, ale pomimo tego, aż chciałam jej słuchać.
Nie mamy jeszcze konkretnego planu kiedy. Myślę, że najpierw wymusimy to na rządzie. A jeśli to nie podziała, uderzymy w obozy — stwierdziłam, po czym się nieco przekręciłam tułowiem w jej stronę, przechyliłam głowę znów, delikatnie. Na jej stwierdzenie o głowicy, westchnęłam cicho i lekko wywróciłam oczami.
Spójrz na to w inny sposób, Mel. Nie patrz na siebie jak na broń. Spójrz na siebie jak na kogoś, kto coś stracił i chce odzyskać choć pewną część tego i nie może osiągnąć tego innym sposobem niż walką — wzruszyłam ramionami. Najchętniej dla jakiegokolwiek przybliżenia fizycznego położyłabym dłoń na jej ramieniu, ale wiedziałam, że niechętnie podchodzi do tego tematu. Naruszanie przestrzeni osobistej w końcu. Na jej pytanie o zasady, wiedziałam że się zgodziła, uśmiechnęłam się w zadowoleniu.
Cóż... Odzwyczaj się od "niebieska". Jesteś tam Piotrusiem, ja jestem Zuko, pomarańczowi to Eksy,
zieloni to Sherlockowie, a żółci to Flashe
— opowiedziałam krótko. Widząc jej minę, uniosłam obronnie ręce do góry. — Nie ja to wymyślałam. Mogli jednak lepszy sposób sobie wymyślić na sprzeciw wobec nazewnictwa kolorami...
_________________



Release your life
To begin another time with her
End your grief with me
There's another way

Release your life
Take your place inside the fire with her
 
 
Melissa Yeung


Wysłany: 2018-03-31, 21:43   
   Multikonta: brak
   Mów mi: Moń
[Cytuj]

Cóż, Melissa potrafiła sobie wyobrazić, że ta kwestia nie figurowała na liście top 3 pytań potencjalnych rekrutów. Sporo psioników miało spieprzone dzieciństwo, ale pomimo tego, Melissa starała się pamiętać o tym, że nie wszyscy dorośli chcieli ich krzywdy. Dorośli. Jakbym sama nie była dorosła, zakpiła w myślach. Ale wiek w tym momencie działał na jej korzyść - o wiele łatwiej było jej się wtopić w tłum dzisiaj niżeli pięć lat temu. Magia dojrzewania.
- Ogarniam - powiedziała, kiwając przy tym głową, ale nie przedłużając tematu.
- Lauro, chcę usłyszeć jakąś przybliżoną datę. Czy to kwestia miesięcy, czy jeszcze lat? - spytała konkretnie, ledwo Meksykanka skończyła mówić, chociaż korciło ją, by efektownie jej przerwać, chyba po części dlatego, że już coś podobnego słyszała. Ostatnio też chcieli coś wymusić na rządzie i proszę, jaki był tego efekt? Jednak nie było sensu niepotrzebnie irytować Laury, wrednymi zagraniami, zwłaszcza, że przecież to, jak wyglądał ich świat, nie było w żadnym stopniu jej winą. No i ją szanowała, a przecież nie lekceważy się tego, co chcą nam powiedzieć ludzie, których szanujemy, nawet gdy już po pierwszych słowach wiemy, że odpowiedź się nam nie spodoba.
- Och, wiem, że jestem czymś więcej niż bronią - uśmiechnęła się pod nosem. - Ale to nie zmienia faktu, że tak nas postrzegają. Większość tych, którzy nie chcą nas zabić, chcą nas zwyczajnie wykorzystać. - Wzruszyła obojętnie ramionami.
- Jestem kim? - parsknęła śmiechem. - Nie no, to teraz już jestem pewna, że nie mogę dołączyć. Wiesz, już czuję, jak mała femi-nazi się we mnie gotuje na samą myśl o takiej maskulinizacji mojego koloru- dodała ze śmiertelną powagą, w duchu będąc nawet pewną, czy to zdanie ma jakikolwiek sens. Na szczęście Laura nie jest zieloną, więc może jej to daruje?
_________________

<div style="font-family:Terminal Dosis Light; font-size:50; color:#834b57;text-transform:uppercase;margin-bottom: 8px;">Melissa Yeung
<div style="width: 400px; color: grey; font-family: Helvetica; font-size: 11px; text-align:center; text-transform:uppercase; margin-bottom: -3px;">Zadowolić wszystkich się nie da,
ale wszystkich wkurwić to już żaden problem. <a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:grey;font-size: 6px; font-family: arial;">(C)
<img src="https://78.media.tumblr.com/d349c1851cac78be8294c739b1b786d9/tumblr_inline_njmlh47YdX1szaa83.gif" width="200" style="border-radius:10px 0px 0px 30px; border-left: 3px solid #834b57;border-bottom: 1px dotted #834b57"><img src="https://78.media.tumblr.com/33e1a84fc1edf6e1702c25779c19471a/tumblr_inline_njmltgMFrL1szaa83.gif" width="200" style="border-radius: 0px 10px 30px 0px; border-right: 3px solid #834b57; border-bottom: 1px dotted #834b57">
 
 
Laura Armando


Wysłany: 2018-04-03, 18:05   
   Multikonta: Elena, Karen
   GG/DC: 39092037 / EllenMikaelson#1231
[Cytuj]

Westchnęłam słysząc jej pytanie. Chwilę popatrzyłam przed siebie, jakby układając sobie w myślach to wszystko.
Przy dobrych wiatrach już w tym roku coś ruszy — stwierdziłam szczerze. Tak widziałam tą sytuację. Jeśli faktycznie by sytuacja nam sprzyjała, tak by mogło być. Nie kłamałam. Nie mogłam sobie przy niej za bardzo pozwolić na zwątpienia, jeśli nie chciałam zrazić Melissy do Arkadii. Tyle czasu, tyle ile razem się widziałyśmy i potem żegnałyśmy, nie chciałam by znów się skończyło to tak samo jak poprzednim razem, że się rozejdziemy, a ja zadręczała tym czy się nic jej nie stanie. Było trochę randomowych osób, którymi się nie przejmowałam, uda im się czy nie, nie interesuje mnie to. Jednak nie było tak z Melissą, ile bym siebie nie oszukiwała, ona była wyjątkiem w kwestii mojej troski.
Postrzegają jak postrzegają, ale to ty decydujesz kim jesteś i jak siebie samą widzisz.
Po dłuższym spojrzeniu posłanym ciemnowłosej, spojrzałam na wodospad i westchnęłam, zmieniając po raz trzeci chyba ułożenie nóg jak i pośladków na ziemi. Nie mogłam po prostu siedzieć spokojnie. Drgnęłam kiedy usłyszałam, że jest pewna, że nie dołączy. Od razu w głowie czerwona lampka i szukanie czegoś co zmieni sytuację.
Możemy wprowadzić żeński odpowiednik tej nazwy, Piotrową, cokolwiek, albo jakąś inną postać... Nie wiem jaką, ale to się przecież wymyśli, tak czy owak, rozwiązanie na pewno się znajdzie, więc jestem pewna, że możesz być pewna, że możesz dołączyć — odpowiedziałam szybko, może miejscami nieskładnie. Kolejna rzecz, której nie poznawałam w sobie. Reakcja, na którą sobie teraz pozwoliłam, która mogła być łatwa do zobaczenia.
_________________



Release your life
To begin another time with her
End your grief with me
There's another way

Release your life
Take your place inside the fire with her
 
 
Melissa Yeung


Wysłany: 2018-04-08, 00:09   
   Multikonta: brak
   Mów mi: Moń
[Cytuj]

Laurko, ja Cię bardzo proszę, przebacz <3 Uczelnia mi trochę strzeliła między oczy [*]

- A przy złych? - spytała z lekkim przekąsem, aczkolwiek wcale nie zamierzała się wyzłośliwiać. Ostatecznie Arkadia to nie Liga Dzieci, a Melissa nie miała już piętnastu lat, pytania i cynizm trudno uznać za coś dziwnego w dzisiejszych czasach, am I right or am I right?
- Też prawda, pewnie masz rację - powiedziała, wzruszając ramionami. Jednak jakkolwiek chciała wierzyć w to, że jest kowalem swojego losu, to nie da się zaprzeczyć, że na jej życie wpływało mnóstwo niewiadomych, na które nie miała nawet cienia wpływu. Dawniej lubiła sobie powtarzać w duchu, że może i nie ma wpływu na to, co ją spotyka, ale za to decyduje o tym, jak ją to zmienia. Lecz nie była już taka pewna, czy to nie jedynie jej pobożne życzenia. Szczerze mówiąc, trochę się obawiała, że tak właśnie jest. - Pamiętam, jak sobie mówiłam coś podobnego, ale już nie jestem taka przekonana, czy to rzeczywiście prawda - westchnęła cicho, czując lekkie znużenie, bo często ten temat wałkowała z samą sobą przez ostatnie miesiące. Wątpię, żeby mój cynizm, by nie powiedzieć, że jestem po prostu zgorzkniała, były m o i m wyborem.
Na widok reakcji Laury, Melissa parsknęła krótkim śmiechem i - co poniekąd najlepiej świadczyło o jej zaufaniu i zrelaksowaniu najlepiej, jako, że unikała opuszczania gardy - położyła się na plecach, pod głowę wsuwając splecione palce. Wbiła na chwilę wzrok w niebo, wzdychając z rozbawieniem, a potem znowu zerknęła na Laurę.
- Piotrowa? - powtórzyła, jakby pytała: "Serio?". - Armando, opcje są dwie: albo moje poczucie humoru znacząco ucierpiało, odkąd się widziałyśmy po raz ostatni, albo twoje - stwierdziła ironicznie, uśmiechając się przy tym nieco asymetrycznie. - Żartowałam - dodała z naciskiem, trochę jakby się przy tym dąsała, ale czysto na potrzeby dalszej konwersacji.
Ja wiem, że daleko mi do Królewny Śmieszki, ale bez przesady!, prychnęła w myślach, chociaż nie była tym jakoś specjalnie oburzona - zazwyczaj gdy otaczała ją grupa ludzi, nie była typem błazna, który sypie żartami. Właściwie często miała wrażenie, że ludzie nie zawsze chwytają, że ona nie mówi poważnie - pewnie dlatego, że nieraz miała grobową minę, kiedy żartowała, lecz o ile pamięć jej nie zwodziła, Laura nie miała z tym problemu. W ogóle zaskoczyła ją reakcja Meksykanki, ale nie dała tego po sobie poznać. Czemu jej tak zależało na tym, aby do nich dołączyła? To było miłe, ale jednocześnie dziwne. Laura była chyba równie oziębła w stosunku do ludzi co ona sama, o ile nawet nie bardziej. Jedynie objawiało się to u niej nieco inaczej niż u Melissy. Yeung już na starcie sprawiała wrażenie osoby, którą mało co wzrusza i która jest bardzo cicha i zdystansowana. Tak czy owak, podobne podejście do świata i ludzi było tym, co je do siebie zbliżyło od dnia, gdy się poznały.
- Aczkolwiek to słodkie, że mówisz, że jesteś pewna, że ja mogę być pewna, że mogę dołączyć. Normalnie 200% pewności, więcej niż jakakolwiek ustawa przewiduje - dodała, puszczając oczko do Czerw... wait, Zuko, do Zuko. Jako, że Melissa czuła się całkiem swobodnie, toteż nie miała specjalnych oporów przed tym, aby się troszkę podroczyć z Armando.
_________________

<div style="font-family:Terminal Dosis Light; font-size:50; color:#834b57;text-transform:uppercase;margin-bottom: 8px;">Melissa Yeung
<div style="width: 400px; color: grey; font-family: Helvetica; font-size: 11px; text-align:center; text-transform:uppercase; margin-bottom: -3px;">Zadowolić wszystkich się nie da,
ale wszystkich wkurwić to już żaden problem. <a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:grey;font-size: 6px; font-family: arial;">(C)
<img src="https://78.media.tumblr.com/d349c1851cac78be8294c739b1b786d9/tumblr_inline_njmlh47YdX1szaa83.gif" width="200" style="border-radius:10px 0px 0px 30px; border-left: 3px solid #834b57;border-bottom: 1px dotted #834b57"><img src="https://78.media.tumblr.com/33e1a84fc1edf6e1702c25779c19471a/tumblr_inline_njmltgMFrL1szaa83.gif" width="200" style="border-radius: 0px 10px 30px 0px; border-right: 3px solid #834b57; border-bottom: 1px dotted #834b57">
 
 
Laura Armando


Wysłany: 2018-04-10, 21:54   
   Multikonta: Elena, Karen
   GG/DC: 39092037 / EllenMikaelson#1231
[Cytuj]

A przy złych... — zamyśliłam się na głos. Jak tu odpowiedzieć, żeby nie zniechęcić Melissy? — Może początek następnego roku. Lepsze to niż pod jego koniec. Zresztą, im więcej ludzi będziemy mieć,
tym szybciej jest to prawdopodobne
— dodałam. Może to będzie kolejny argument za? Chciałam zatrzymać ją przy sobie, mieć oko na nią, w chwilach zagrożenia móc ją chronić, skryć ją pod swoimi skrzydłami. Co tu dużo mówić, zależało mi na niej. Chciałam się cieszyć jej obecnością przy sobie, spopielić każdego, kto chciałby zrobić jej krzywdę.
Uniosłam brew słysząc jej powtórzenie tej żeńskiej wersji. Po jej następnych słowach wiedziałam, że żartuje. Za długo ją znałam, żeby tego nie rozpoznać. Przekręciłam głowę w jej stronę, słuchając dziewczyny z rozbawieniem. Aż się po chwili zaśmiałam.
Potem słuchałam jej dalej, aż w pewnym momencie ślina przyniosła mi kolejne słowa na język.
Słodkie jak t...— urwałam, cholera. Wiedziałam, że jestem impulsywna i niecierpliwa, ale... — Te wody. W końcu, to nie morze, tak? — zaśmiałam się. Drętwo to wyszło, ale chociaż wymanewrowałam. Choć ta przerwa mogła się wydać podejrzana.
Prawo upadło, pieprzyć ustawy, może być i nawet czterysta procent pewności! — dodałam, podnosząc palec do góry i patrząc na nią uważnie. Chwilę się zastanowiłam. — Może jakiś slogan reklamowy? W Arkadii tak ci się uśmiech wyćwiczy że w cholerę wypięknieje! Nie, jezu, to słabe. Zwłaszcza że uśmiech masz i tak piękny. Jak i w sumie wszystko — zaczęłam swoją paplaninę i znów pod koniec mój język stał się za długi. Może to rozłąka robi swoje?
_________________



Release your life
To begin another time with her
End your grief with me
There's another way

Release your life
Take your place inside the fire with her
 
 
Melissa Yeung


Wysłany: 2018-04-12, 00:54   
   Multikonta: brak
   Mów mi: Moń
[Cytuj]

- Rozumiem - powiedziała i skinęła przy tym głową. Tak jak się spodziewała, ale bądźmy sprawiedliwi - trudno oczekiwać konkretnej daty, w dodatku z godziną Wu czy czegoś w tym guście. Poza tym tego typu operacja wymagała dużej ilości ludzi, sprzętu, a jeszcze więcej planowania i tak dalej, dlatego rok można uznać za optymistyczne rokowania.
Uśmiechnęła się, gdy Laura się roześmiała. O tak, tego typu chwil jej brakowało w życiu w pojedynkę.
- Eee... nie da się zaprzeczyć - zgodziła się po krótkiej przerwie konsternacji, ale postanowiła nie wnikać w to głębiej. Póki co, Melissa była w głębokiej nieświadomości, błądząc trochę jak dziecko we mgle, odnośnie natury uczuć i rozterek Armando odnośnie niej samej.
- Zastanawiam się, czy jest cokolwiek w tym kraju, co jeszcze nie upadło - parsknęła śmiechem. - O Boże, może zostańmy po prostu przy tym, że do was dołączę? - dodała, kręcąc przy tym pobłażliwie głową, niby przerażona proponowanymi sloganami. - I wiem. Ale dzięki - powiedziała odnośnie komplementu, poruszając przy tym sugestywnie brwiami i robiąc odpowiednią minę, oczywiście mówiła to z leciutką ironią, jako że niestety nie cechowała jej taka pewność siebie odnośne swojej powierzchowności. Wiadomo, bez jakiegoś popadania w skrajności i nie wiadomo jakie kompleksy, jednak w swoim odczuciu uważała, że wyglądała nieco dziwnie. Taka mieszanka, niby nie wyglądała tak ewidentnie azjatycko, zwłaszcza gdy na powiekach miała swoje ukochane kreseczki, ale też widać było, że jej przodkowie nijak nie mogą wywodzić się z Europy, tudzież Ameryki.
Chociaż siłą rzeczy, zaczęła się zastanawiać nad tym, dlaczego Laura jej tak kadzi. Naturalnie odrzuciła najbardziej oczywistą przyczynę, ponieważ świat Melissy był zbyt praktyczny na takie rzeczy.
_________________

<div style="font-family:Terminal Dosis Light; font-size:50; color:#834b57;text-transform:uppercase;margin-bottom: 8px;">Melissa Yeung
<div style="width: 400px; color: grey; font-family: Helvetica; font-size: 11px; text-align:center; text-transform:uppercase; margin-bottom: -3px;">Zadowolić wszystkich się nie da,
ale wszystkich wkurwić to już żaden problem. <a href="http://kateislazy.tumblr.com/" style="text-decoration:none;color:grey;font-size: 6px; font-family: arial;">(C)
<img src="https://78.media.tumblr.com/d349c1851cac78be8294c739b1b786d9/tumblr_inline_njmlh47YdX1szaa83.gif" width="200" style="border-radius:10px 0px 0px 30px; border-left: 3px solid #834b57;border-bottom: 1px dotted #834b57"><img src="https://78.media.tumblr.com/33e1a84fc1edf6e1702c25779c19471a/tumblr_inline_njmltgMFrL1szaa83.gif" width="200" style="border-radius: 0px 10px 30px 0px; border-right: 3px solid #834b57; border-bottom: 1px dotted #834b57">
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons