you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Rzeka Snake
Autor Wiadomość
Hiro Nagashima



Wysłany: 2019-02-11, 18:56   
   Multikonta: nope
[Cytuj]

To była ta chwila, kiedy wywróciło mu się przed oczami kilkanaście dobrych wspomnień i dwa rozczarowania z czasów Ligi, i właściwie na tym się urwało. Nie mógł powstrzymać parsknięcia, nawet w obliczu tej niedoszłej kulki pomiędzy oczami. Nogi jeszcze trzęsły mu się jak galareta. Ale ku jego uciesze nie zrobiło mu się morko nie tylko na udach i kolanach, a zdecydowanie wyżej. Wziął głęboki oddech i opuścił powoli swój łuk.
- Sukinkocie! - krzyknął groźnie, ciągle kryjąc między wierszami uśmiech - Odtąd, kiedy ty chodzisz sobie na randki na mrozie! - obejrzał się na dziewczynę - Mróz nie jest za dobry dla ptaków... Gdyby ci odmarzł, to tobie by został jedynie patyk. Gdzie żeś był, łajzo jedna!
Zaraz opuścił plecak na śnieg i zaczął w nim grzebać. Znalazł swój notes i przekartkował. Cheo. to musiał być on. Zapisany pod nazwą: Ten specjalny Koreańczyk; z rysunkiem wykonanym, zdecydowanie później, gdzieś na kolanie. Zapisał drugie imię tuż obok. Kazał na siebie chwilę poczekać. Każdy zapis traktował poważnie, bo zostawał z nim przez cały czas.
- Tylko chciałbym zauważyć - odezwał się wreszcie do dziewczyny - że one nie wiszą, a stoją niemal. Ty będziesz Heather, ta co wąchała mi skarpety.
Zamknął notes. Zasiadł na kamieniu założył na powrót swoje zguby. Były zimne i sztywne od mrozu. Przyjrzał się im, byli gotowi jak do drogi.
- Miałem robić sobie wędkę, bo pomyślałem, że zgubisz drogę, albo pożrą cię rosomaki i nie przyjdziesz... To co, zjeżdżamy stąd?
  
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2019-02-11, 19:15   
   Multikonta: Nemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: wero
[Cytuj]

- Przyjaciel? Niee, ja się do niego nie przyznaję - prychnął, mierząc Japończyka wzrokiem. Tak naprawdę w głębi duszy ucieszył się na jego widok. Z ulgą przyjął jego żółtą gębę, zamiast gęby jakiegoś napalonego dorosłego.
- Randki na mrozie? - parsknął śmiechem, słysząc resztę jego wiązanki, dotyczącą aktywności płciowych w miejscu, gdzie jego siki od razu zamieniłyby się w lodowy totem. - Jako DOŚWIADCZONY i ROZEZNANY w TYCH sprawach samiec ALFA wiem, że nie należy wyciągać pewnych rzeczy na mróz! I nie należy też tego robić na pierwszych randkach! - wytłumaczył mu z miną intelektualisty, choć pewnie w tych egipskich ciemnościach ciężko było dojrzeć jego twarz, której zarysy odbijały światło gwiazd. - Najwidoczniej muszę ci dać parę dodatkowych lekcji. Przydadzą ci się korepetycje - wywrócił oczętami, a następnie zerknął na Heather, poruszając zabawnie brwiami. Dopiero teraz stanął obok niej, żeby Hiro mógł ujrzeć ją w całej okazałości.
- Ciekawe co byś wędkował, inteligencie, skoro rzeki i jeziora są zamarznięte i twarde niczym stojący... Pingwin na Grenlandii - już był gotowy porównać go do czegoś innego, ale w towarzystwie kobiet nie wypadało.
Odchrząknął, poprawił ramiona od plecaka i ponownie rozejrzał się po okolicy, jakby to serio miało sprawić, że ujrzy jakiegoś przeciwnika.
- Myślę, że nie ma na co czekać. Sprawdzimy tylko czy jakiś zając zechciał odwiedzić pułapki Heather i idziemy dalej - zaproponował, patrząc to na rudowłosą, to na przyjaciela.
_________________
 
 
Heather Ricks



Wysłany: 2019-02-11, 19:34   
   Multikonta: -
   GG/DC: GG: 57789019/ DC: Sao#7065
   Mów mi: Sao
[Cytuj]

Heather nie podobał się ten krzyk. Noc była zimna i nieprzyjemna, ale jednak cicha. Tego typu rzeczy zwracały na siebie uwagę, ale już było po fakcie, więc skomentowała to trochę niecierpliwym prychnięciem. Przez całą ich rozmowę obserwowała czy nie ma żadnych anomalii w okolicy. Chłopak sięgnął z kieszeni notatnik. Z początku nie rozumiała po co, ale po jego słowach przypomniała sobie, że w sumie niektórzy potrzebują sobie zapisywać wszystko. Rany, kiedy ostatnio ona sobie coś zapisywała? Znaczy no, w celu zapamiętania.
Dyskusja o randkach była… dziwna? Trochę, ale mimo wszystko mówili do siebie jak do bliskich przyjaciół, co było na swój sposób kojące. Zaśmiała się cicho, nawet nie otwierając ust.
-Płynąca woda nie zamarza tak chętnie. Przebicie lodu na środku byłoby dość łatwe.-poprawiła Cheo-Na tyle łatwe, że nie radzę przechodzić na drugą stronę.- spojrzała na niebo próbując po pozycji księżyca określić ile zostało im do świtu. Wtedy będzie można rozpalić ogień i się ogrzać. Będzie to też okazja, żeby napić się czegoś ciepłego.
-Tak, chodźmy.- powiedziała i poprowadziła ich jeszcze te 10 metrów, jakie zostały. Miała nadzieję, że Hiro przypadkiem nie spłoszył niczego swoją obecnością. Nie wiedziała którędy tu przyszedł.
 
 
Hiro Nagashima



Wysłany: 2019-02-11, 19:54   
   Multikonta: nope
[Cytuj]

Podniósł się z kamienia i przeciągnął leniwie. Ciągle czuł swoje mokre kolana, ale było na tyle dobrze, że zdołał przez tyle lat przyzwyczaić się do pewnych mankamentów życia. Nie takie rzeczy się robiło, ha!
- Weź się nie wymądrzaj, bo ci się mózg zapoci, tak... - podrapał się po łydce i przewrócił oczami.
Grabnął swój plecak i gwałtownym potrząśnięciem, wyrównał zawartość. Puszka konserw dźwięcznie odbiła się od garnka i był chyba już gotów. Dla pewności sprawdził jeszcze, co tam miał w środku, czy nie brakowało mu niczego. Czy ta dwójka w międzyczasie nie wsadziła gdzieś swoich łapsk. Rozejrzał się we wszystkie strony. Zdał sobie sprawę, że po drodze nie zauważył zwierząt, wnyków, czegokolwiek mającego wspólny mianownik z ludźmi. Wzruszył tylko ramionami, niech się dzieje.
- Widzisz, widzisz CHEO - podkreślił jego imię z dumą - Twoja koleżanka zna się trochę na tym. Myślę, że sam to byś nie zaszedł pięciu metrów.
Wyprostował się i wymacał stopą swój kij, który miał być jego wędką. W takich okolicznościach nagle był po prostu kijem do podparcia się i ewentualnego zdzielenia Cheo przez jego nierozgarnięty łeb.
- No, idźcie przodem - ponaglał, poprawiając okulary - Ja nawet nie wiem gdzie byłem przed chwilą.
  
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2019-02-11, 20:02   
   Multikonta: Nemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: wero
[Cytuj]

Takie głupie rozmowy były wręcz idealne dla rozładowania atmosfery. Oczywiście - nieco przesadzili z krzykami i mogli spłoszyć zwierzynę, albo - co gorsza - zwrócić na siebie uwagę wrogów.
Na szczęście nic takiego się nie stało, a gdy tylko zamknęli mordy, wokół całej trójki zapadła ta sama, błoga cisza, usłana delikatnym szumem dochodzacym z głębi zarośli.
- Tak, tak - przytaknął Cheo, przewracając gałami. - Zielona - skomentował to bardziej do Hiro.
Czasami trzeba było Seonowi przypomnieć, by się zachowywał. Musiał mieć przy sobie kogoś, kto by wylał na niego wiadro lodowatej wody, ewentualnie spoliczkował go w odpowiednim momencie. Heather wydawała się idealną kandydatką na takowe miejsce.

Mistrz Gry


Noc okazała się być ich sprzymierzeńcem. Pomijając oczywiście takie drobne szczegóły jak parę ciosów zadanych w twarze przez wystające gałęzie, których nie zdążyli zauważyć.
Pod osłoną ciemności zdołali przemieścić się kilkadziesiąt dobrych metrów od miejsca docelowego, w którym Cheo poznał Heather. Choć... Im dalej szli, tym śniegu było więcej. Im dalej szli, tym temperatura wydawała się niższa. Im dalej szli, tym bardziej mieli wrażenie, że ich gluty w nosie to już nie gluty, a sople lodu.
Ani Hiro ani Cheo nie mogli usłyszeć charakterystycznego, dziwacznego dźwięku, który roznosił się po spokojnym do tej pory lesie. Chłopcy szli przed siebie, pochłonięci rozmową. Tylko do uszu Heather dotarł... Płacz. Cichutki, niosący się z oddali pisk, który do złudzenia przypominał płacz dziecka. Zupełnie jakby ktoś w lesie zostawił zawiniątko i uciekł.
Płacz trwał przez moment, a potem ucichł. Po krótkiej przerwie znów narastał i zanikał - i tak w kółko.
Im dalej szli, tym dźwięk był coraz głośniejszy, więc wreszcie dotarł do uszu Hiro i Cheo.
Heather mogła ocenić, że dobiegał z prawej strony, gdzie teren lasu delikatnie kierował się w dół. I zdecydowanie nie było to miejsce, w którym zostawiła pułapki.

Cheo zatrzymał się, spoglądając na towarzyszy nieco rozkojarzony.
- Sprawdzimy co to? - był ciekawski. Cholernie ciekawski i uparty. Z jednej strony wiedział, że bardzo dużo ryzykują, zbaczając z drogi. Z drugiej... Coś w jego środku krzyczało, że nie mogą tego zignorować.
Jego słowa jakby automatycznie potwierdził kolejny pisk, tym razem długi i przeraźliwy, pod koniec zamieniający się w wycie.
Nie, to zdecydowanie nie mogło być dziecko. Zielony umysł Heather skutecznie wyłapał, że płacząca istota musiała być jakimś zwierzęciem. Może zranionym?
_________________
 
 
Heather Ricks



Wysłany: 2019-02-11, 20:21   
   Multikonta: -
   GG/DC: GG: 57789019/ DC: Sao#7065
   Mów mi: Sao
[Cytuj]

Ruda prowadziła ich w stronę założonych wnyków. Mimo hałasu cieszyła się, że ma ich ze sobą. Jakoś tak czuła się pewniej, mając ze sobą dwóch facetów, obu z bronią. Powinno ją martwić, że sama jeśli chodzi o broń ma tylko scyzoryk? Chyba nie, tak nie zachowują się osoby złe. Nagle usłyszała pisk… albo płacz. Zwolniła, gestem zatrzymując pozostałych.
-Cśśch.- uciszyła ich hybrydą „ćśśśś” i „cicho”. Odgłos się powtórzył, tym razem głośniej. To jednak nie płacz. Brzmiało bardziej jak skowyt. Ruszyła w jego kierunku. W końcu i pozostali mogli to słyszeć -Zwierzę, ranne.- poinformowała pozostałych. Zdrowe by się nie darło. Może i zwierzęta nie są wyjątkowo inteligentne, ale jednak mają instynkt samozachowawczy. Nie informowałby całej okolicy gdzie się znajduje. Z jednej strony fajnie, z drugiej cokolwiek to było musiało zostać ranne jakoś. W okolicy mogły być drapieżniki albo inni ludzie. Należało zachować ostrożność.
 
 
Hiro Nagashima



Wysłany: 2019-02-11, 20:49   
   Multikonta: nope
[Cytuj]

- Słuchajcie - zagaił, poprawiając ramię plecaka - Bo raz jednemu kolesiowi w sklepie powiedziałem, że szukam szczotkotrzymacza do mojego zielonego sedesu w delfiny. Autentycznie, mam zielony sedes... No i mówię mu, on tak na mnie patrzy jakby widział ciele z dwiema głowami, myśli myśli i potem pokazuje mi kierunek. Idę tam, pukam do drzwi i wiecie co? To był dom wariatów...
Zatrzymał się i prawie potknął o wystające, niezidentyfikowane coś. Zastanawiał się dlaczego Heather nagle zaczęła ich uciszać... Musiał chwilę odczekać, nim sam przekonał się, że miało to sens. Zatrzasnął szczęki na dobre i słuchał w bezruchu. Wycie wyprostowało mu wszystkie włosy na głowie. Sprawdził kątem oka, czy oni też czują się tak samo. No tak, było ciemno i nie widział za wiele.
- Jesteś pewna, że to zwierzę? A co, jak to pułapka... a z resztą.
Zrobił z dłoni wyimaginowaną lornetkę i patrzył się w ciemność nasłuchując uważnie. Wkrótce pobiegł w kierunku, jaki wydawał mu się najbardziej słuszny.
- Kto pierwszy, ten lepszy! - wydarł się bez odwracania.
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2019-02-11, 21:02   
   Multikonta: Nemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: wero
[Cytuj]

- Ba dum tss... - podsumował żart przyjaciela jeszcze zanim ruda zmarła niczym surykatka.
Początkowo nie ogarnął o co chodzi. Zmarszczył czoło, nos i spojrzał nieco tępawym wzrokiem na Heather, która ich zatrzymała. Dopiero po dłuższej chwili usłyszał to, co ona.
Może obiad sam nas do siebie zaprosi! - zabrzmiał w głowach swoich towarzyszy, bojąc się, że jak odezwie się zbyt głośno, to ruda się na niego zezłości, a ponadto spłoszy ranne zwierzę, które rzeczywiście mogło być ich pokarmem na parę dobrych dni.
Szkoda, że Hiro miał nieco inny plan, bo już po chwili wystrzelił przed siebie niczym z procy, znikając w ciemnościach.
Cheo ruszył zaraz za nim, ponaglając nieco ręką Heather.
- Poczekaj, debi... - w tym momencie jego syknięcie się urwało, a Cheo zniknął z pola widzenia Heather wraz z Hiro.

Mistrz Gry


Pagórek był o wiele bardziej stromy niż mogli się tego spodziewać.
Hiro potknął się jako pierwszy. Wpadł w śnieg głową, gubiąc okulary. Koziołkował tak przez sześć dobrych obrotów, zanim spadł z wysokości i wylądował na kupie miękkiego śniegu.
Zaraz za nim przeleciał Cheo - ten miał nieco więcej szczęścia, bo zaczął biec z góry niczym popapraniec, choć pod sam koniec również stracił równowagę i wylądował prosto na Hiro.

Heather, jako jedyna mądra w towarzystwie, zeszła powoli z góry, na samym końcu napotykając ciemną, jęczącą i syczącą na siebie kupkę w postaci dwóch przedstawicieli płci brzydkiej.
Spadek okazał się być... Szczytem jaskini.
Przykryta grubym śniegiem, stanowiła idealne schronienie. Może była domem dla rannego zwierzęcia, którego pisk wyraźnie dochodził z jej wnętrza?
Zaraz obok mamroczącej kupy, dziewczę ujrzała coś jeszcze. Było to truchło. Wielkie, czarne i zakrwawione truchło, które leżało tuż przy samym wejściu do jaskini i niedaleko poobijanych kolegów. Wyraźnie odznaczało się na białym śniegu.
Jeżeli Heather zeskoczyła na równy teren i się do niego zbliżyła, mogła dojrzeć, że ciało należało do wilka. Wokół niego roiło się od śladów wilczych łap, skotłowanych z czerwonym śniegiem.
Heather, chcąc - nie chcąc - musiała zrobić szybkie oględziny trupa. Nawet jeżeli nie zamierzała skupiać się na szczegółach, jej umysł cały czas pracował na najwyższych obrotach. Pierwszy suchy wniosek? Wadera. Cielsko zakrwawione, poszarpane tuż przy szyi i na karku. Osiem sutków, wymęczonych małymi wilczymi pyszczkami. Ciało było zimne, ale nie wyglądało na to, jakby leżało tutaj całą wieczność. Po prostu... Zamroziło się dość szybko w tak niskiej temperaturze.
Pisk nadal dochodził z jaskini. Teraz odbijał się od kamiennych ścianek jeszcze wyraźniej. Tylko tym razem mieszał się z koreańskimi przekleństwami Cheolmina.
_________________
 
 
Heather Ricks



Wysłany: 2019-02-11, 21:21   
   Multikonta: -
   GG/DC: GG: 57789019/ DC: Sao#7065
   Mów mi: Sao
[Cytuj]

-Brzmi jak zwierzę, ale lepiej być ostroż…- no i poleciał. Co to w ogóle miało być!? Cokolwiek było źródłem tego dźwięku, nie musiało wcale być czymś dobrym. Sam przecież zauważył, że może to być pułapka, a teraz leciał na łeb na szyje, po ciemku ledwo widząc co jest przed jego własnym nosem. W dodatku dając znać absolutnie każdemu stworzeniu w okolicy o swojej pozycji. Gdzie on w ogóle ma głowę? Cheo, jeśli wciąż nasłuchiwał jej myśli mógł usłyszeć całkiem niewybredną wiązankę na głupotę jego przyjaciela. Gdzie oni się chowali, że tak bardzo brakuje im pokory do otoczenia?
Z westchnięciem ruszyła jednak za nimi, ale nie czuła specjalnej potrzeby, żeby być pierwsza. Biegła tak, żeby nadążać, w zasadzie to bardziej był to szybki chód, ewentualnie trucht, bo nawet ona w tych ciemnościach ledwo widziała jakiekolwiek kształty. Jednak to jak pozostali wywalili się na głupi ryj widziała. Zeskoczyła obok jęczącej przytulonej pary i ogarnęła wzrokiem sytuację. Zatem to tak. To co słyszeli to szczeniaki. Stąd tak bliskie podobieństwo do płaczu.
-Pierwsza.- powiedziała, obchodząc ich, by zajrzeć do jaskini -Przyjdźcie jak już skończycie te amory.- dodała idąc policzyć obiadki.
 
 
Hiro Nagashima



Wysłany: 2019-02-11, 21:37   
   Multikonta: nope
[Cytuj]

- Żadne amory, ja tu walczę o życie! Gdzie ten łeb! - odepchnął twarz Cheo. - Weź złaź!
Miał szczęście, że zlądował na śnieg, a tym co spadło na niego był tylko chuderlawy Azjata. Kiedy wyłaniał się spod objęć prawie śmiertelnego zgniecenia, na poziomie swojego wzroku zauważył coś czarnego. Piekielną postać, jakieś dziwne ślady wokół... Zerwał się na równe nogi. Wszystko stało się jak rozmazana plama. Cheo nie przypominał już Cheo. Nawet w ciemnościach coś tam było widać, a teraz? Stojąca w oddali Heather, teraz nawet nie miała postury dziewczyny. Musiał kilka razy przetrzeć oczy i znacznie pogorszył sprawę.
- Moje okulary! Ej. Zgniotłeś mi je, czy co? - wyjęczał i ukląkł na śniegu.
Ciągle słyszał te same piski i nie do końca miał świadomość czym jest ta górka czerni przed nim. Zbadał sztywnego trupa dłońmi. Wymacał coś odstającego... jakieś futro i śliską, chyba krew. Powąchał dłoń i nie poczuł zbyt wiele. Jedynie odchrząknął, bo musiał wyglądać dość dziwnie.
- Co tu się stało?
Trochę nim potrząsnęło. Niby nie stało się nic, ale mogło się stać, gdyby tylko byli tutaj wcześniej i nie napotkali mordercy, a może morderców na gorącym uczynku. No i ten piski nie dawał mu spokoju. Czym prędzej chciał odzyskać swoje cenne okulary, bez nich był skończony.
  
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2019-02-12, 17:42   
   Multikonta: Nemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: wero
[Cytuj]

Debile mają to do siebie, że lecą na łeb i szyję. A najwidoczniej... Hiro i Cheo należeli do bandy debilów, więc Heather musiała zaopatrzyć się w pokłady cierpliwości. No i ewentualnie środki uspokajające też się przydadzą. Czasami.
- Weź ta łapa! - syknął na Hiro, próbując się z niego jakoś podnieść, ale niezbyt mu to sprawnie wychodziło. Na szczęście wreszcie jakoś stanął na nogi, wyciągając rękę w stronę przyjaciela, ale ten... Chyba niezbyt widział, w którym miejscu jest jego dłoń. - Tak, zgniotłem pośladkami, wiesz... - prychnął na niego niczym rozzłoszczony kot, a następnie rozejrzał się dookoła. - Nie widzę ich tu nigdzie. Musiałeś je zgubić tam na górze - obwieścił, a nawet przykucnął przy chłopaku, by upewnić się, że jego szkiełek tu nigdzie nie ma. Zanim się zorientował, ten już siedział przy zdechłym zwierzaku i w nim dłubał. - Ej, zoofil, koniec tej zabawy - klepnął go po ramieniu -daj rękę, będę twoimi oczami dopóki ich nie znajdziemy - sam chwycił go za nadgarstek i pomógł wstać.
Cheo nie wiedział co miało tu miejsce. Napad jakiegoś agresywnego zwierza? A może napad przez człowieka? Nie, to chyba nie mogło być to. Czy człowiek mógłby w taki sposób zabić wilka?
Idąc za zieloną do jaskini, wyciągnął z bocznej kieszeni plecaka latarkę. Od razu ją odpalił, a białe światło omiotło kamienne ściany.
- No, całkiem tu przytulnie. Normalnie pięciogwiazdkowy apartament dla wilków - skomentował, rozglądając się po jaskini.
Na samym końcu kryjówki wilków, znaleźli to, co słyszeli już z góry - siódemkę szczeniąt, gnieżdżącą się na sianie.
Wszystkie wilczątka siedziały. Strzygły na nieznajomych uszami i nadal darły się na całe gardło. Niektóre nawet wydały z siebie cichy, ostrzegawczy warkot. Wyglądały na takie, które już samodzielnie się poruszają. Na legowisku PSI mogli doliczyć się całej siódemki.
_________________
 
 
Heather Ricks



Wysłany: 2019-02-12, 17:59   
   Multikonta: -
   GG/DC: GG: 57789019/ DC: Sao#7065
   Mów mi: Sao
[Cytuj]

-Wygląda jakby została poszarpana przez inne wilki. Patrząc po tropach było ich tu trochę.- odpowiedziała na pytanie Hiro. Zastanawiała się co mogło się tu wydarzyć. Zabicie wadery przez stado raczej się nie zdarza, a już na pewno nie po to by zostawić ją martwą przed jaskinią, w której wciąż kwiliły jej młode. Gdyby chodziło o głód to nie wadera byłaby ofiarą, a ciało nieszczęśnika nie byłoby w całości. Zresztą w okolicy zwierzyny nie jest za mało, żeby wyżywić naście wilków, z których zwykle składała się wataha.
W jaskini Cheo włączył latarkę. Heather musiała na chwilę zmrużyć oczy, by przywyknąć do światła. Wystrzegała się go w nocy, ale teraz faktycznie było potrzebne. No i bez przesady, są przecież otoczeni ścianami ziemi. Na powierzchni ich raczej nie zobaczą.
Zatrzymała się gdy zobaczyła małe. Nawet jeśli były to już takie, co mogły samodzielnie się poruszać, to raczej nie będą dla nich zagrożeniem. Same się pewnie boją. Westchnęła. Wiedziała dobrze co należy z nimi zrobić. Poruszają się same, ale wciąż są zbyt małe by dać sobie radę bez matki.
-Trzeba je pozabijać zanim ktoś jeszcze je usłyszy.- zawyrokowała. Nie była z tego specjalnie dumna, ale już chyba przywykła.
  
 
 
Hiro Nagashima



Wysłany: 2019-02-12, 19:38   
   Multikonta: nope
[Cytuj]

Jego duma nie chciała aby ktokolwiek był jego oczami, ale musiał się temu poddać. Wierzył jednak, że nie potrwa to za długo, póki tylko nie skończy się ta groteskowa noc. Wstał powoli i wytarł brudną rękę którą sobie beztrosko pogrzebał w zwłokach... o własną kurtkę. Nie zaryzykowałby przecież wymazać Cheo. A potem już tylko pozostało mu dowiedzieć się gdzie jego parszywe szkła. Nie. Najpierw weszli do jaskini i skierował się tam, gdzie widział światło. Nie był aż tak ślepy, żeby nie móc po prostu iść za jasnością, chociaż rozmazany obraz czasem potrafił płatać mu figle. Przecisnął się przez dwójkę żeby być w samym centrum sytuacji.
- Chcę kolacje ze śniadaniem, francuskie tosty i kawę. - mruknął.
Schylił się i wytężył wzrok na grupkę piszczących stworzonek. Odwarknął w ślad za jednym i prychnął jak zwycięzca pojedynku na bycie groźnym zwierzęciem.
- Czekaj, czekaj, czekaj - podrapał się nerwowo po głowie - Zawsze możemy stąd odejść i one odwrócą uwagę jakby co... Ah, no tak nadal jestem ślepy.
Podszedł do wilczków i wyciągnął rękę w stronę tego, który piszczał jego zdaniem najmniej. Został dziabnięty w but i odsunął się z wątpiącą miną.
- Ale niemiła obsługa - podsumował.
  
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2019-02-18, 19:35   
   Multikonta: Nemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: wero
[Cytuj]

Heather dobrze kombinowała - ślady i mnóstwo krwi mogło oznaczać walkę wilczycy z innymi, nieprzyjaźnie nastawionymi. Pytanie tylko: dlaczego wilczki były w całkiem niezłym stanie? Oczywiście, miały na sobie parę zadrapań, ponadto były przerażone, ale w zasadzie obecność ludzi to tłumaczyła.
- Zapakujmy je do plecaka. Po dwa na głowę - zaproponował, mało na ten temat myśląc. Przecież szczenięta zrobiłyby dużo hałasu, kiedy ktoś zapakowałby je do toreb i zaczął nieść w nieznajomym kierunku, prawda?
Cheo zdecydowanie nie na takie rzeczy się pisał. Zabijanie szczeniąt? Małych, niewinnych zwierzątek? No dobra, może dzięki temu sami mogli przeżyć, ale... To nadal go przerażało. Czasy, w których musiał zabijać zwierzynę by zjeść coś na obiad dawno minęły. Systema go zdecydowanie rozpieściła. Zwłaszcza, kiedy na bunkier napadli Angole i stwierdzili, że zrobią rewolucję. Wtedy to już w ogóle pił z filiżanek.
- Nie no, nie wiem... - stwierdził w końcu, odrywając smutne spojrzenie od małych wilczków.
_________________
 
 
Heather Ricks



Wysłany: 2019-02-18, 20:02   
   Multikonta: -
   GG/DC: GG: 57789019/ DC: Sao#7065
   Mów mi: Sao
[Cytuj]

-Nie możemy ich zabrać. Wadera wciąż karmiła, nie wiem czy mogą jeść stały pokarm. A nawet jeżeli, nie jesteśmy w stanie zapewnić jedzenia, i im, i sobie.- tłumaczyła wbijając wzrok w szczeniaki. Przez jej myśli już przeleciały dziesiątki scenariuszy i żaden nie skończył się dla małych puchaczy dobrze. Uwzględniła kilka różnych powodów śmierci w wypadku gdy je zabierają i kilka innych w przypadku gdy tego nie zrobią. Jeśli je wezmą, trudno powiedzieć czy będą mieli czym je karmić. W dodatku wątpliwe, by przyzwyczaiły się do człowieka i nie uciekły. No i te skrzeki oznajmiające całej okolicy, że tu są. Jeśli zostaną to prędzej czy później przylezie jakiś lis czy inne dzikie psowate i tyle z maluchów. O ile nie padną wcześniej z głodu. Po prostu się nie dało.
-Nie musicie tego robić.-powiedziała cicho, nadzwyczaj spokojnie biorąc pod uwagę co działo się pod jej czaszką- Nie musicie nawet przy tym być, ale nie jesteśmy w stanie zrobić nic, co nie zakończyłoby się ich śmiercią.- zawsze było jej szkoda takich stworzeń, ale już dawno przestała się zastanawiać nad zabiciem jakiegoś. Teraz widząc osoby nieprzyzwyczajone do tego i zderzając ich reakcję ze swoją… to trochę zabolało. Szybko stłumiła w sobie odczucie utraconego dzieciństwa i w końcu podniosła wzrok na Cheo. Czekała, mimo że nie zamierzała zmienić zdania. Skoro są grupą to niech wspólnie podejmują decyzję.
 
 
Hiro Nagashima



Wysłany: 2019-02-18, 21:03   
   Multikonta: nope
[Cytuj]

- No ja nie wiem, nie zjem ich - burknął - Może i bym wziął jednego i sprzedał, ale nie jeść...
Na jego twarzy pojawił się grymas zmęczenia. Z chęcią rozpaliłby ogień i upichcił coś, cokolwiek co nie byłoby szczenięciem. Co jak, co ale było mu po drodze zjadać dziecka, czy to ludzkiego, czy wilczego. Chociaż ludzkie dziecko miało by w tym przypadku jakiś sens, bo przynajmniej nie trzeba byłoby go pozbawiać futra. Miał wrażenie, że od tego stania i gadania, zaraz odmarznie mu wszystko na raz. Głowił się czy reszta tego nie czuje, czy udają wielkich odkrywców jaskiń i mogą sobie tak zamarzać wesoło.
- Może te zapałki ciągnijmy. Ja głosuję za wzięciem jednego, Heather za zabiciem, A jak wygra Cheo to sobie zrobi psi zaprzęg i odjedzie w siną dal.
Usiadł wreszcie przed grupką wściekłych wilcząt To wcale nie pomogło mu się ogrzać, tak jak się spodziewał. Machnął im przed pyszczkami paczką suszonej wołowiny. Chyba faktycznie nie były zainteresowane mięsem, lub po prostu nie czuły zapachu przez opakowanie.
- Z chęcią zjadłbym coś ciepłego, albo napił się...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons