you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Sieć kanalizacji
Autor Wiadomość
Administrator


Wysłany: 2018-02-11, 13:16   Sieć kanalizacji [Cytuj]

SIEĆ KANALIZACJI

Sieć rur i ścieków łącząca wszystkie miejsca w mieście. Zapach stęchlizny może przyprawiać o zawrót głowy i mdłości, jednak nie wszędzie tak jest. W tunelach bardzo łatwo się zgubić, panuje tutaj całkowita ciemność. Korytarze rozwidlają się średnio co dziesięć metrów. Znajdziemy tutaj też kilka par schodów prowadzących do różnych pomieszczeń. Składowano tutaj narzędzia do konserwacji. Większość drzwi zardzewiała i bardzo trudno je otworzyć. Przy ścianach znajdują się wąskie chodniczki, które są bardzo śliskie. Nie chciałbyś chyba wpaść do tej... czystej wody, prawda?
 
 
Kinsley Prescott



Wysłany: 2019-01-09, 18:47   
   Multikonta: .
   GG/DC: Noritoshi#2699
   Mów mi: Nori
[Cytuj]

Po spotkaniu się w saloonie, Kinsley wspomniało się, że w sumie, to nie ma żadnych latarek. Popytała paru ludzi i udało się jej zebrać dwie latarki wraz z bateriami. Następnie udała się do samochodu i wyruszyli w podróż. Czas ten Kinsley głównie spędziła na rozrysowaniu mapy. Początkowo jednak rozmawiała o wszystkim i o niczym, oddalając w czasie pełne rozrysowanie miasta. W efekcie nie zwracała pełnej uwagi na to, którą drogą się kierują do miasta i wjechali od strony, gdzie nie było najprzyjemniej. W dodatku pokrywa śnieżna sprawiała, że mało elementów otoczenia wyglądało znajomo. Wszak nie często bywała tu zimą. Koniec końców, Kinsley wiedziała, gdzie są, ale nie sądziła, że będzie tu tak źle. Zostawiła mapę zielonemu do dalszego studiowania, a sama wysiadła jaka pierwsza z samochodu i rozejrzała się wokół. Kiedy reszta, a przynajmniej Leen, dołączyli do niej, odparła:
- No cóż, przyznam, że spodziewałam się lepszej drogi. Ale trochę szkoda czasu, abyśmy wszyscy szukali alternatywnej drogi.
Nie przypadkiem znalazła się tu, gdzie stała. Niedaleko, pod śniegiem, znajdował się właz do ścieków. Podeszła do niego i odgarnęła butem śnieg.
- Kanałami można przejść na drugą stronę, o, patrzcie - wyciągnęła przed siebie dłonie, a pokrywa kanalizacyjna wyskoczyła w górę i upadła obok, naśladując gwałtowny ruch dłoni. - Trochę cuchnie, ale nie jest źle.
Przykucnęła i poświeciła latarką, wyjęta z plecaka. Niemal natychmiast mina jej zrzedła.
- Nie, jebać to, nie wchodzę. Szukamy alternatywy.
Powstała i rozejrzała się. I myślała, gdzie są te pozostałe uliczki, którymi mogliby ominąć te nieprzejezdne. Myślała też nad tym, aby pomęczyć organizm i poprzestawiać gruzowisko tak, żeby utorować drogę samochodu.

Ekwipunek:
- Na sobie: dwoje skarpet, dwoje czarnych, dresowych spodni, koszulka, koszula flanelowa, kamizelkę bawełniana oraz biały, futrzany płaszcz, grube materiałowe rękawiczki i beret.
W plecaku: paczka wędzonki, termos zalany gorącą herbatą z dodatkiem cuchnącego bimbru, dodatkowa para skarpet i szalik, woreczek z ciasteczkami, telefon komórkowy, z którego w razie potrzeby może zadzwonić do saloonu i wezwać pomoc. Pistolet z dodatkowym magazynkiem, peleryna przeciwdeszczowa, zapalniczka, scyzoryk, igła ze szpulką nici, flakonik z czystym spirytusem, saszetka z morfiną, wstrzykiwacz z adrenaliną i dwa bandaże. Worki i płachty płócienne, zestaw ostrych noży, małe i duże worki foliowe. Dwie sztuki latarek.
 
 
Leen Walker



Wysłany: 2019-01-13, 14:34   
   Multikonta: James, Amy
   GG/DC: Qna#3355
[Cytuj]

Ekwipunek: Granat odłamkowy, dwa granaty dymne, snajperka, colt, rękawice elektryzujące

Leen całą drogę zbierała i porządkowała myśli. Starała się przeanalizować wszystko czego się dowiedziała, żeby wysnuć jakiekolwiek sensowne wnioski. W takich chwilach najbardziej brakowało jej dziewczyn. Nie miała z kim porozmawiać, a była pewna, że Summer byłaby w stanie naprowadzić ją na rozwiązanie w kilka sekund.
Cała ta sytuacja była wyjątkowo dziwna. Wioska, w której PSI żyli na wolności, niekontrolowani przez rząd... Nowy ośrodek rządowy, który pozwalał PSI na wycieczki do okolicznych wiosek znajdujący się zaledwie kilka kroków od niej... No i ten cholerny sojusz? To wszystko brzmiało jak bajeczka, a Leen nie wierzyła w bajki. Rząd nigdy nie zgodziłby się na niekontrolowanych PSI. Nawet jeśli się zmienił (w co Leen szczerze wątpiła), to wioska powinna być zrównana z ziemią już lata temu. Nie wierzyła, że kilku wieśniaków pod przywództwem losowej niebieskiej była w stanie oprzeć się Rządowi, czy zaoferować mu cokolwiek, w ramach tego "sojuszu". To wszystko nie miało sensu. Cała ta historia się nie kleiła. Czy Kinsley kłamała? Czy właśnie wchodzili w sidła Rządu?
Przygryzła wargi. Nic innego nie przychodziło jej do głowy. Może i była pesymistką, ale pesymizm zawsze ratował jej dupę. Świat nie był bezpieczny. Nigdy. Szczególnie dla PSI. Nie wierzyła, że nagle wszystko się zmieniło. Za tym musiało się coś kryć, prawda?
Kiedy dotarli na miejsce Leen poczekała chwilę. aż jej nowa znajoma wysiądzie, udając, że zaklinowała snajperkę między siedzeniami. Kiedy tylko Kinsley znalazła się na zewnątrz, spojrzała na pozostałą dwójkę.
-Słuchajcie. - Zaczęła telepatycznie. Wolała, by nikt ich nie podsłuchał. -Nie podoba mi się to. Nie wiem, czy Kinsley nie pakuje nas w pułapkę. Nie ufam jej, wy też nie powinniście. Jeśli zrobi się gorąco, bierzcie nogi za pas. Macie dbać tylko o siebie. Najważniejsze, byście wrócili do Arkadii. - Zawahała się chwilę. -Jeśli każę wam uciekać macie to zrobić, nawet, jeśli będziecie musieli porzucić ją... Czy mnie. Bez dyskusji, to rozkaz. - Choć mogło się wydawać, że Leen chciała zapewnić im bezpieczeństwo za wszelką cenę, tak naprawdę dbała głównie o siebie. Jeśli będą musieli uciekać, to sama poradzi sobie lepiej, niż mając dwóch żółtodziobów przy boku. Jej zdolności też nie nadawały się specjalnie do pracy zespołowej... No chyba, że chodziło o oddział 0.
Wysiadła z samochodu, zarzucając snajperkę przez ramię i zakładając rękawice elektryzujące. Od tej pory musiała być czujna. Zwracać uwagę na otoczenie, a także na zachowanie Kinsley. Zapobiegawczo co chwila badała jej myśli żeby upewnić się, czy nic nie kombinuje. Skrzywiła się lekko, kiedy dziewczyna pokazała im kanały, i odetchnęła z ulgą kiedy porzucili ten plan. Nienawidziła brudu.
Poza tym jednak siedziała cicho. Nie znała w końcu okolicy. Rozglądała się jednak uważnie, nie chcąc przegapić niczego podejrzanego.
_________________



It’s hard to wait around for something that you know might not happen but it’s even harder to give up, when you know it’s everything you ever wanted.



 
 
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-01-27, 00:10   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Kinsley musiałaby się sporo natrudzić, aby przebić się przez gruzowisko za pomocą swojej kinezy. A kiedy by już to zrobiła, nie miałaby wiele sił. Po rozejrzeniu się dookoła mogła uznać, że okrążanie budynków w poszukiwaniu drogi niekoniecznie może być najlepszym pomysłem, ale jedyną alternatywą dla przedostawania się kanałami. Głęboki śnieg i niewiedza o tym, co pod nim się znajduje, nie sprzyjały takim przechadzkom.
Drużyna Leen była nieco zaskoczona tak rygorystycznym zasadom wprowadzanym przez nią, ale po przełknięciu jej myśli uznali, że właściwie może mieć rację i zamierzali postępować wedle jej planu. Pytanie tylko, jak będzie w praktyce?
Myśli Kinsley były ukierunkowane na poszukiwanie drogi do dalszej części miasta. Leen dowiedziała się też, że trochę dziewczyna żałowała tego, że nie znaleźli się w trochę innej części miasta w wyniku zboczenia z głównej drogi na równoległe uliczki. Cóż, pod śniegiem ciężko jest poznać przebieg skrzyżowań, a i swoje robią też liczne zaspy nawiane przez wiatry.
Uważne przyglądanie się okolicy pomogło Leen w znalezieniu świeżych śladów na śniegu. Nie było to proste, bo śnieg jak to śnieg — jest biały, jak można zauważyć. Puch był jednak ugnieciony w wyniku podążania po nim zwierzęcia. Duży okaz. Ślad prowadził wzdłuż ruin miasta, a przynajmniej tak wynikało z kilkunastometrowego fragmentu śladów, które w promieniu wzroku Leen dostrzegała.
 
 
Kinsley Prescott



Wysłany: 2019-01-27, 12:09   
   Multikonta: .
   GG/DC: Noritoshi#2699
   Mów mi: Nori
[Cytuj]

Rozglądała się po budynkach, w nich upatrując jakiejś drogi. Wkurzała się na milczącą Leen, która patrzyła po śniegu, zamiast skupić się na mieście, do którego nie było im jak wjechać. Podeszła w pobliże gruzowiska. Myślała, aby się wspiąć i z góry rozejrzeć po terenie, ale czuła, że to wszystko pierdyknie w najlepszym dla siebie momencie. Odwróciła się w stronę drużyny, niemal gotowa poświęcić się i zejść kanałami. Wcześniej jednak zapytała pomarańczową:
- Ej, co tak spacerujesz. Masz jakiś lepszy pomysł?
Brzmiało to trochę tak, jakby to dziewczyna z gór miała decydować, a nie ona. Prawda była jednak taka, że Kinsley gotowa była wskoczyć w obrzydliwy smród fekaliów i rozkładu, a resztę pociągnąć za sobą. Nie miała czasu do stracenia.
 
 
Leen Walker



Wysłany: 2019-01-29, 17:41   
   Multikonta: James, Amy
   GG/DC: Qna#3355
[Cytuj]

Nie zaszczyciła dziewczyny spojrzeniem, zbliżając się do śladu który zauważyła. Kucnęła obok, starając się określić, do jakiego zwierzęcia należał.
Przez dłuższą chwilę milczała, myśląc intensywnie. Ich głównym celem było pożywienie. Cała reszta miała mniejszy priorytet. Zieloni byli w stanie zrobić wszystko ze złomu, a i jednego i drugiego mieli w Arkadii pod dostatkiem. Problemem był fakt, że nie byli przygotowani na tak srogą zimę. Las w pobliżu Arkadii też nie opływał w zwierzynę, pewnie przez dużą liczbę pułapek.
Jeśli było tu jakieś duże zwierzę to możliwe, że gdzieś w pobliżu było większe stado. Mieli w szeregach niebieską, zielonego i czerwoną, Leen też całkiem nieźle strzelała. Jeśli mieliby farta, mogli zdobyć sporo mięsa. Co więcej, jeśli pobliskie tereny były dość dobrze zaopatrzone, mogliby wysyłać tutaj raz na jakiś czas małą grupkę PSI, zyskując w ten sposób pożywienie może nawet na kilka miesięcy.
No i przede wszystkim zwierzęta nie były dla nich groźne. Nie miały broni ani Białego Szumu, to była więc bezpieczniejsza opcja niż ładowanie się do magazynu przy którym kręcili się Łowcy i ludzie z Rządu.

-Zwierzyna. - Powiedziała w końcu podnosząc się z ziemi. Spojrzała na Kinsley. -Tu są ślady. Jeśli pójdziemy za nimi, może będziemy w stanie zdobyć jakieś pożywienie. To nasz priorytet. Do magazynu możemy pójść później. - Spojrzała na swoich towarzyszy, dając im znak, że powinni podążyć za nią. -Ostrożnie, nie chcemy ich przepłoszyć. Nie wiemy też czy w pobliżu ktoś się nie kręci. - Odwróciła głowę kierując spojrzenie na ślady na ziemi.
_________________



It’s hard to wait around for something that you know might not happen but it’s even harder to give up, when you know it’s everything you ever wanted.



 
 
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-01-30, 17:02   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Ślady pochodziły od jeleni. Dwóch, najwyraźniej dość zabłąkanych, skoro kręciły się po głębokim śniegu na przedmieściach zrujnowanego miasta. Ale może miały jakiś powód, a może... coś je spłoszyło. Na pewno nie były ranne, bo żadnych śladów krwi nie było na śniegu.
Śnieg był zbyt głęboki, aby tak po prostu przebyć tę drogę samochodem. Można było zaryzykować, ale utknięcie w nierównościach skrytych pod jednolitą warstwą puchu byłoby nieciekawe. W dodatku warkot silnika mógłby spłoszyć zwierzynę, a przecież Leen optowała za ostrożnością.
Po kilkunastu, może więcej, metrach marszu wzdłuż śladów, mogli zauważyć rozkopany śnieg pod małym świerkiem, a ślady prowadziły dalej, pomiędzy zabudowania. Kilkanaście domów jednorodzinnych było obróconych w gruz. Choć między sobą dzieliły sporo przestrzeni, to doliczywszy powalone drzewa, sterty gruzu i zwalone całe połacie dachu, swoboda przemieszczania się była ograniczona. Ciężej było też o rozpoznawanie śladów śniegu, gdyż wiele rzeczy z niego wystawało, począwszy od krzaków i gałęzi, przez wraki samochodów, druty i okopy, a na fragmentach murów kończąc.
 
 
Kinsley Prescott



Wysłany: 2019-01-30, 17:10   
   Multikonta: .
   GG/DC: Noritoshi#2699
   Mów mi: Nori
[Cytuj]

Kinsley pozostało przesunąć właz na swoje miejsce i iść się za śladami zwierząt. Nie była jednak pewna, w którą stronę się skierować. Na logikę, potrzeba im mięsa a zatem powinni iść tam, gdzie zwierzyna się udała. Dziewczynie bardziej jedna zależało na wejściu do miasta i jeśli jelenie stamtąd przepłoszono, powinni się udać w przeciwnym kierunku. Rozejrzała się, aby ustalić po zabudowaniach z której strony bardziej prawdopodobne było przekroczenie zwartej zabudowy miasta przez zwierzęta. Wszystko jednak pokrywał śnieg i trudno było cokolwiek dojrzeć.
- Weźcie rzeczy, możemy wrócić tu dopiero za parę godzin.
Wzięła swoje fanty. Zdała się na ich chęć upolowania jedzenia i ruszyła przodem, tam, dokąd polazły jelonki. Zaraz po tym, jak spostrzegła ślady w śniegu pod sosenką, zatrzymała się.
- Szukały pożywienia. Są głodne. - wypowiedziała szeptem, po czym podeszła bliżej i zauważyła, że skierowały się ich cele w stronę zabudowań. Obawiała się jednak, że ktoś ich mógł uprzedzić w tym polowaniu.
- Szukajcie śladów nadgryzionej roślinności. Rozdzielmy się i spotkajmy się po drugiej stronie osiedla. Uważajcie, tu się może roić od pułapek.
I jeśli nikt nie negował jej planu, ruszyła środkiem. Myślała nad tym, aby zajrzeć do piwnic tych domów, ale uznała że są na tyle zniszczone, że niewiele już tam cennych artefaktów będzie można znaleźć. O ile w ogóle jest sposób na dostanie się do środka. Ostrożnie przypatrywała się śniegu, w którym zamierzała postawić kolejne kroki. Powalone drzewa w większości były już obumarłe, ale przy pniach wciąż można było spodziewać się roślin - dzikich pędów, trawy i mchu.
 
 
Leen Walker



Wysłany: 2019-02-07, 21:04   
   Multikonta: James, Amy
   GG/DC: Qna#3355
[Cytuj]

-Nie koniecznie. - Mruknęła bardziej do siebie niż do kogokolwiek innego. Rozejrzała się za innymi, ludzkimi śladami. Co mogło spłoszyć jelenie? Łowcy? Może rząd? A może jacyś zbłąkani PSI?
Perspektywa wchodzenia do zniszczonego miasta nie specjalnie się jej podobała. -Idźcie razem. - Powiedziała do Jamesa i Anny i podała im Colta. -Starajcie się być cicho. - Poleciła, po czym ruszyła w prawo, przebijając się przez śnieg. Stawiała kroki ostrożnie, pilnując by nie dać się zasypać, starając się też, by mieć jak najlepsze pole widzenia i jak najwięcej możliwych dróg ucieczki.
Poruszała się najciszej jak umiała, wyczulając wszystkie zmysły. Nie chciała przegapić żadnego dźwięku ugniatanego śniegu, ani żadnego ruchu.
Jeśli była wystarczająco daleko, to co chwila przeczesywała teren lunetą przymocowaną do snajperki, starając się znaleźć cokolwiek podejrzanego, bądź jakąś wskazówkę na temat tego gdzie mogłaby być zwierzyna którą śledzili.
_________________



It’s hard to wait around for something that you know might not happen but it’s even harder to give up, when you know it’s everything you ever wanted.



 
 
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-02-10, 18:01   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Czerwona i zielony kiwnęli bez słowa do Leen, biorąc od niej colta. Co mieli zrobić? Stwierdzić, że jednak zostaną z nią, skoro ten pomysł był najgorszy? Jasne, o wiele bardziej bezpieczny, ale... Musieli się spieszyć. Nie mieli zbyt wiele czasu, aby pozyskać odpowiednie fanty. Noc w tych okolicach nadchodziła o wiele szybciej, niż mogli się tego spodziewać.

Ekipa rozstrzeliła się w trzech różnych kierunkach - Kinsley przemierzała główną uliczką zniszczonego miasteczka, Leen zajęła pobocze po prawej stronie, a Zuko i Sherlock zajęli lewą stronę, najbliższą ruchomej autostradzie.

Kinsley, oprócz gruzów nie widziała nic ciekawego. Jedno kopytko, drugie... Trzecie i czwarte. Wgłębienia w śniegu doprowadziły ją aż do ślepego zaułka. Ślady dużego zwierza skończyły się tuż pod ścianą gruzu, która wyrosła jej znikąd na ulicy, którą się właśnie kierowała. Budynek musiał zawalić się niedawno, bo spod pojedynczych kamieni śnieg był zabarwiony na czerwono. Czyżby zwierzęta wpadły w pułapkę, nie spodziewając się, że stare domki mogą naprawdę dużym zagrożeniem?

Im dalej Leen szła, tym większa biel morza śniegu ją otaczała. Pokrywa puchu była coraz większa, a jej nogi coraz bardziej zapadały się do środka - śniegu było aż po uda! Dawało to trochę klaustrofobiczne wrażenie, zwłaszcza, że dookoła miała wysokie budynki, a uliczka powoli się zwężała.
Łamana czernią starych budynków, prowadzona przez ślady potencjalnych ofiar i przyszłego obiadu, dotarła przed czerwoną kamieniczkę, której okna na parterze były wybite. Nie wyglądała bardzo staro - choć kolor ze ścian nieco wyblakł, a w niektórych miejscach nawet odpadł, na pierwszy rzut oka budynek nie chciał krzyczeć odsuń się, nie wchodź, bo niedługo się zawalę komuś na głowę.
Jeżeli rozejrzała się dookoła, z lewej strony mogła ujrzeć wielką kupę gruzu, oddzielającą ją od Kinsley.
 
 
Kinsley Prescott



Wysłany: 2019-02-12, 19:22   
   Multikonta: .
   GG/DC: Noritoshi#2699
   Mów mi: Nori
[Cytuj]

Kinsley poszła za śladami kopyt, uważając, aby czasem nie postawić kroku w miejscu bliskim pułapce lub niestabilnym podłożu. Doszła do gruzu, który w pierwszym momencie wzięła za przeszkodę, którą zwierze sobie z łatwością przeskoczyło. Plamy krwi mówiły jednak o czymś innym. Popatrzyła uważniej, chcąc ocenić ile tej krwi jest. Jeśli dość sporo, to szkoda zachodu o walkę z gruzem, bo mięso będzie w stanie zmielonym. Jeśli jednak trudno było ocenić to, ile krwi zwierzęciu ubyło, a co za tym idzie, była szansa na jego niewielkie rany, to postanowiłaby działać. Użyłaby mocy telekinezy celem przesunięcia gruzu na bok. Stopniowo, warstwa po warstwie, żeby nie narobić sobie bigosu. Drobniejsze kamyki mogła nawet odgarnąć ręką, ale grubsze kawałki głazu wymagały rozważnego działania na odległość. Zależało jej na upolowaniu tego mięsa, choć teraz bardziej na wydobyciu zwłok będacych w miarę dobrym stanie, bo chciała resztę czasu przeznaczyć na poszukiwania bardziej wartościowych rzeczy. No i też mieli znaleźć jakieś medyczne fanty.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons