you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Droga na wschód
Autor Wiadomość
Administrator


Wysłany: 2019-01-06, 22:03   Droga na wschód [Cytuj]

Droga na wschód

Podrzędna droga, prowadząca przez odludne tereny i przebiegająca częściowo przez pasmo górskie. Zimą droga może być nieprzejezdna, a latem i tak rzadko być uczęszczana. Po drodze można napotkać pojedyncze, raczej opuszczone zabudowania oraz trudniejsze odcinki drogi. W porze letniej deszcz i muł mogą utrudniać przejazd, zaś zimą, we mgle i pod pokrywą śniegu, możliwe jest zboczenie z trasy.
 
 
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-01-08, 18:13   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Mistrz Gry


Informacja dla Eleny i Veressy:
Omyłkowo rozdzieliłem Was na inne drogi. Ale żeby akcji już nie cofać, uznajemy, że cała czwórka dziwnym trafem zamienili się drogami, którymi mieli podążyć.
Droga wiedzie przez góry, potem odludzia. Waszym celem jest sprawdzić drogę pod kątem przejezdności i ewentualnie ją udrożnić, aby wrócić tędy wraz z ukradzioną ciężarówką.
 
 
Elena Pagano



Wysłany: 2019-01-10, 21:06   
   Multikonta: -
   GG/DC: 39092037
   Mów mi: Ellen
[Cytuj]

Wreszcie znalazłyśmy się na quadzie i ruszyłam z Veressą. Zaklęłam siarczyście po wyhamowaniu, kiedy mapa wypadła jej pod koła. To utrudniało sprawę, ale trzeba było sobie jakoś poradzić. A ja na szczęście zapamiętałam większość informacji, z rozeznaniem terenowym powinnam dać radę. Ruszyłam więc z powrotem z Veressą, jechałam z nią szybko nie chcąc tracić czasu, a wiatr na szczęście dzięki rękawicom i goglom nie był większym problemem. Jednak musiałam zwolnić gdy byliśmy już między świerkami i pojawiła się mgła. Nie chciałam nas pozabijać. Musiałam także wypatrywać kontynuacji trasy. Jechałam już stojąc, rozglądając się, aż znalazłam kontynuację i ruszyłam dalej drogą. Spojrzałam na chwilę na dziewczynę przez ramię, za mną, po czym wróciłam wzrokiem przed siebie, upewniona że wszystko gra. Zatrzymałam się, kiedy zobaczyłam przed sobą zawalisko po lawinie i aż jęknęłam. Czemu nie pomyślałam o chociaż miniłopacie?
Kurwa... — mruknęłam poirytowana i zeszłam z quada, popatrzyłam chwilę na zawalisko. Nie było innej opcji, trzeba było rękami. Chociaż większość tego, by resztę mogła wypchać ciężarówka bez problemu.
W razie czego mam nóż, gdyby były jakieś twarde bryły — powiedziałam jedynie do blondynki, po czym podeszłam do zwaliska i zaczęłam rękami się przedzierać przez śnieg. Nie uśmiechało mi się to, ale nie miałam żadnego sprzętu, chyba że Veressa coś miała co by ułatwiło. W innym wypadku jedyne co nam mogło pomóc to nasze ręce, tylko i wyłącznie. Ewentualnie nogi.
_________________
Elena
Pagano
Until forever ends
[mru]
 
 
Veressa Apsley



Wysłany: 2019-01-11, 15:48   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Wszystko poszło błyskawicznie. Odprawa przegląd sprzętu oraz co najważniejsze sam wymarsz, ze tak to ujmę. Mimo wszystko coś nadal nie dawało mi spokoju. Każdy milimetr mojej skóry informował mnie, iż nie będzie, to przyjemna misja a wprost przeciwnie. Miałam raczej. Zawsze ją mam. Jednak gdy siedziałam za Eleną moje myśli były zajęte przez coś zupełnie innego. Nie, nie martwiłam się o misję ani nawet o siebie. Martwiłam się o naszą relację. Przecież wpatrując się w jej plecy miałam wrażenie wpatrywania się w jakąś zupełnie obcą osobę. Z jednej strony była mi bliska, lecz drugiej nie wiedziałam co mam myśleć. Zdawała się ona bowiem kimś w rodzaju przewodnika zgubnego orszaku.
Cicha przyjemna Kurwa wyrwała mnie z zamyślenia.
Mimowolnie uśmiechnęłam się pod nosem. Taki odruch. Może nie był on mile widziany w tej chwili jednak cóż miałam czynić? Tak czy inaczej również zeszłam, z quada jednocześnie uważnie rozglądając się w koło
-Jesteśmy na terenie wroga...- Mruknęłam bardziej do siebie niż do niej jednocześnie uważnie po raz kolejny rejestrując otoczenie w jakim przyszło nam przebywać.
-Możemy kopać jak oszalałe.- stwierdziłam obracając się w jej stronę. -Równie dobrze możesz tutaj zostać, a ja się rozejrzę... przecież dobry zwiad to podstawa prawda siostro? - Od jakiegoś czasu ją tak nazywałam. Oficjalnie. Jednak czy w tej chwili nieważne było nazewnictwo, lecz sam fakt przebywania w tym miejscu bez rozpoznania, czy zaopatrzenia. Jak nic jesteśmy w dupie, a ja nie chce zostać ofiarą. Jeśli miałoby coś na nas nastawać, to wolałam wiedzieć. Dlatego właśnie zgłosiłam się na ochotnika do rozpoznania. Dla jej własnego dobra. Oczywiście mogłam zostać tutaj i odkopywać przejazd jednak czy warto? Moje palce odruchowo powędrowały do rękojeści noża, jaki może okazać się bardziej przydatny niż wcześniej. Nie czekałam na odpowiedź. Wiedziałam, że każda chwila zwłoki może być naszą ostatnią. Dlatego też posłałam jej przelotne spojrzenie po czym ruszyłam parę kroków przed siebie. Mapa mapą, lecz wszystko się zmienia, gdy śnieg zalegnie.
 
 
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-01-12, 15:13   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Mistrz Gry



Zawalisko zdawało się nie do przejścia, choć można było je okrążyć. Wszędzie śnieg i śnieg, i tylko sprawnie działający błędnik pozwalał nie pomylić śnieżnej pokrywy z kłębiastymi, niskimi chmurami, bo między jednym i drugim granica zlewała się w jedno. A podczas wysiłku człowiek może się zapomnieć, coś inaczej zinterpretować lub wziąć za prawdziwe coś, co jest tylko iluzoryczne. I tak Elena brodziła w śniegu, próbując co większe masy śniegu odciągnąć na bok. O ile jeszcze z początku mogła ruszyć z werwą, tak teraz przekonała się, że śniegu jest co niemiara! I w dodatku między śniegiem tkwiły też kamienie, mniejsze i większe!
A Veressa coś czuła, że od zakopania się w śniegu woli ewentualne zbytnie oddalenie się. I nie to, że się może zgubić, ale kto wie, co pod śniegiem się znajduje? Strach iść w głęboki śnieg po zwykłej polance, a tutaj, na tym górzystym pustkowiu i w post apokaliptycznych realiach, może pod nim być dosłownie wszystko.

Elena brodziła w śniegu, aż w końcu jej trud został wynagrodzony, choć nie w taki sposób, jakby sobie tego życzyła. W śnieżnej masie dotknęła czegoś szorstkiego i jednocześnie twardego. Ludzka ręka otulona w rękaw kurtki i przemrożona dłoń. Kopiąc głębiej, prędko odkryła, że leżą tu zwłoki dziewczyny trochę młodszej od niej. Ubrana była po cywilnemu, ale ta twarz była jej znajoma, jakby już gdzieś ją widziała. Jej włosy były upaćkane krwią. I gdy już mogła mieć myśli o tym, że pewnie zaraz skończy tak jak ona, dokopała się do szerokiego szpadla. Ale moment, to przecież narzędzie ogrodowe, a nie służące do przedzierania się przez zaspy! Co tutaj robiła, czego szukała?

Veressa obeszła zwalisko, choć i tak nie obeszło się od wchodzenia do śniegu po pas. Kilka razy mogła dać się zaskoczyć głębokości pokrywy śnieżnej, także poczuć pod butami miększe gałązki. Po drugiej stronie ujrzała motocykl zaparkowany przy zboczu góry, który pokryty był małą warstwą śniegu. Kluczyki były w stacyjce, a czarny kask wisiał na kierownicy. Obok leżał dość spory nasyp ziemi wymieszany z kamieniami i śniegiem. Sposób zaparkowania świadczył o tym, że ktoś jechał z tej samej strony, co i one.

Kopała, szukała czegoś. Sporo ziemi wydrążyła, lecz pokonała ją schodząca z góry masa śniegu.
Droga w tym miejscu była na tyle szeroka, że wystarczyło dla ciężarówki pozbyć się połowy śniegu i kamieni. Dla przejechania quadem nawet mniej. Mogły też się przekonać, że motocykl odpali bez problemu. Na upartego nawet można by nim spróbować przyciągnąć quada po zboczu, łącząc pojazdy linką. Co zrobią? Dalsza droga, na razie, wyglądała na przejezdną, choć kawałek dalej znajdował się zakręt i pewnie droga prowadziła po tym samym zboczu, ale dobre kilkanaście metrów wyżej. Sadząc po ilości śniegu, lawina nie mogła zejść z aż tak wysoka.


Ech, mam nadzieję że ja wyczerpałem limit pomyłek </3
 
 
Elena Pagano



Wysłany: 2019-01-14, 17:45   
   Multikonta: -
   GG/DC: 39092037
   Mów mi: Ellen
[Cytuj]

Spojrzałam na Veressą i widać było, że byłam zmieszana, gdy usłyszałam jak mnie nazwała. Siostro? Nie lubiłam gdy mnie tak nazywała, a to już trwało jakiś czas. To co było w lidze, to co nadal czułam i widziałam, że nadal czuje i ona, a ona mnie nazywa siostrą? Zacisnęłam usta w wąską linię.
Uważaj na siebie — odpowiedziałam jej jedynie i wróciłam do śniegu. I tak kopałam, coraz bardziej wątpiąc w jakikolwiek tego sens. Aż mnie zmroziło kiedy zobaczyłam... Ludzką dłoń. Zaczęłam kopać palcami w rękawiczkach energiczniej, chcąc wiedzieć czy to ktoś kogo znam, chcąc wiedzieć więcej. I gdy bardziej się przekopałam, uświadomiłam sobie że skądś ją kojarzę, ale nie miałam pojęcia skąd. Liga? Systema? Albo już późniejsze Silver Circle? Ucieszyło mnie że miała jednak szpadel. Dokopałam się i go wzięłam, stwierdzając że zdecydowanie się przyda. Coraz bardziej jednak wątpiłam w sens przekopywania się tu. Może lepiej znaleźć coś innego? Wyznaczyć inną drogę? Westchnęłam i rozejrzałam się dookoła, aż się zastanowiłam nad jedną, istotną rzeczą. Też się przekopywała, ale czemu dokładnie zmarła? Wróciłam z powrotem szybko do jej zwłok, chcąc zobaczyć jej włosy, jej głowę. Ważne było czy była zamordowana przez kogoś w jakiś sposób, czy po prostu niefortunny wypadek przy przekopywaniu się. Nie uśmiechało mi się skończyć tak jak ona. A jeśli ją ktoś zabił, powinnam to wiedzieć. I Veressa też. Ze względu na nią byłam jeszcze ostrożniejsza.
_________________
Elena
Pagano
Until forever ends
[mru]
 
 
Veressa Apsley



Wysłany: 2019-01-14, 18:51   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Ja ja nienawidzę zimy... Chłód, wszechobecny śnieg oraz zimno jakie przeszywało moje ciało. Czasem wdzierało się bardziej, a zwłaszcza w chwili gdy wpadałam po pas w śnieg kląć przy tym na czym świat stoi jednak mimo wszystko warto było. Przecież coś znalazłam. Motocykl. Na pierwszy rzut oka zdawał się być dziwny jednak nie była bym sobą gdybym nie odczuwała tutaj spisku. Szybki rzut oka na skarpę, kluczyki w stacyjce, przewieszony kask. Musiałam wiedzieć więcej. Dlatego też powoli podeszłam do maszyny. Sprawdziłam stan paliwa przebieg oraz co najważniejsze dotknęłam silnika. Jeśli był ciepły, to już wiedziałam co się święci. Jeśli natomiast zimny cóż można prorokować wiele. Tak czy inaczej sam motocykl bardziej się nam przyda w podróży jeśli oczywiście zdoła się go uruchomić. No nic trzeba wracać. Nie mogłam pozostawić Eleny samej zwłaszcza tutaj na tym odludziu. Wróciłam więc po własnych śladach starając sie nie utknąć za bardzo oraz nie odczuć ponownie śniegu na swoim ciele co było najmniej przyjemną rzeczą w tej chwili.
-Mamy problem- Odezwałam sie w chwili gdy tylko znajoma sylwetka pojawiła się w zasięgu wzroku. Podeszłam bliżej i w chwili gdy miałam podzielić sie z nią swoim odkryciem ujrzałam TO. Piękne zwłoki. Wyglądały niczym panna młoda czekająca na swego adoratora przy ołtarzu. Szkoda tylko że była zbyt sztywna by powiedzieć nam coś więcej...
-To wiele wyjaśnia...- Wymamrotałam pod nosem jednocześnie przykucając obok przepięknych dam. -Ta tutaj najwyraźniej czegoś lub kogoś szukała. - Podjęłam temat przenosząc na chwilę wzrok na swoją towarzyszkę co okazało się być błędem. Przez chwile bowiem jakiego starałam się uniknąć. Przecież spoglądając nań... Nieważne. Szybko skarciłam się w myślach po czym wróciłam do kontynuowania wywodu odwracając przy tym wzrok
-Najprawdopodobniej przybyła sama jednak ktoś na nią czekał. Opad jaki znajduje się trochę dalej nie wydaje się być normalny więc albo miała wyraźnego pecha albo złapano ją w zasadzkę... - Zakończyłam podnosząc się do pozycji pionowej. Nie, nie chciałam jej powiedzieć o jednej ważnej rzeczy jaka właśnie przechodziła mi przez myśl. Przecież jeśli była, to zasadzka to gdzie jest napastnik? Żyje? Możliwe że obie właśnie wpadły w tą sama zasadzkę. Tak czy inaczej w każdym możliwym przypadku robiło się ciekawiej...
 
 
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-01-15, 14:50   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Mistrz Gry


Zamarzniętej w głębi włosów krwi było całkiem sporo, podobnie jak i na śniegu, na którym spoczywało ciało. Po podniesieniu głowy zmarłej można było zauważyć kanciasty kamień, który także pokryty był zmrożoną krwią. Z tyłu głowy znajdowała się śmiertelna rana.
Ubranie było na pierwszy rzut oka dość zwyczajne, aczkolwiek przy dłuższych oględzinach i rozgarnięciu z niego śniegu można było spostrzec znajomą stylistykę kurtki i spodni. Była to odzież powszechnie używana jeszcze w Systemie, choć i obecnie, w Silver Circle, wiele osób ma te ubrania w swoich garderobach. Może Elena i Veressa także, tudzież nawet na sobie.
Silnik motocykla był zimny jak trup. Po przekręceniu kluczyka można było zauważyć wskazanie paliwa wynoszące połowę baku. Oznaczało to także, że akumulator jest sprawny. Przebieg był dość duży, wynosił ponad sto tysięcy mil, ale ogólny stan maszyny był całkiem dobry.
Veressa po dłuższym wpatrywaniu się w zmarłą skojarzyła, kto to jest. To 19-letnia dziewczyna imieniem Abigail, która tak samo jak ona była żółtego koloru. Przez kilka dobrych lat znajdowała się w Systemie. W ostatnich miesiącach wielokrotnie jadała z nią na stołówce przy tym samym stoliku, ale poza tym ich znajomość się nie rozwijała. Elena z kolei miała pewność, że jeszcze miesiąc temu widziała ją na jednym z korytarzy, ale nie kojarzyła jej aż tak dobrze, jak Veressa.
Czy to znaczyło, że wysłano ją na pewną śmierć? Czy też padła ofiarą jakiegoś spisku albo po prostu stała się przypadkowym celem? A może był to tylko nieszczęśliwy wypadek? Jako że najprostsze rozwiązania są z reguły prawdziwe, to najwięcej dowodów przemawiało za ostatnią opcją. Tylko... czemu nikt jej dotąd nie odnalazł? Czy w ogóle ruszono dla niej z jakąś akcją ratunkową?
 
 
Elena Pagano



Wysłany: 2019-01-23, 20:29   
   Multikonta: -
   GG/DC: 39092037
   Mów mi: Ellen
[Cytuj]

Zdecydowanie wydała mi się znajoma. Miałam wrażenie że widziałam ją w bazie przynajmniej raz. Na wszelki wypadek dokopałam się do ubrań w śniegu, a strój jaki zobaczyłam tylko potwierdził że dobrze ją kojarzyłam. Kamień jedynie potwierdzał że dziewczyna miała pecha, a okoliczności wskazywały na jedno. Zacisnęłam usta w wąską linię, odwracając wzrok w inną stronę i myśląc chwilę.
Jeśli coś pójdzie nie tak, będą nas mieli gdzieś, na to wychodzi. Choć nie łapię czemu. PSI nie przybywa, na pewno nie tych sztucznych. Nielogiczne jest że tak się nie martwią ludzkimi zasobami — pomyślałam na głos, marszcząc delikatnie brwi. — Nie ma opcji o zasadzce. A ciężko byłoby komukolwiek stoczyć kamień precyzyjnie na nią i nie dać jej szansy uniku. Miała pecha, a Anglicy mają to gdzieś. Musimy na siebie uważać — stwierdziłam z ciężkim westchnieniem i zawiesiłam wzrok na blondynce. Choć w przeciwieństwie do dziewczyny, my miałyśmy siebie. Nawet gdyby Veressą zasypało pięć metrów śniegu, nie odpuściłabym dopóki bym się jak najszybciej nie dokopała. Żałowałam że ta dziewczyna nikogo takiego nie miała. Westchnęłam w końcu, aż nagle mi się przypomniało co powiedziała. Odsunęłam się od zwłok, nie chcąc stać w miejscu w które również mogło coś spaść. Rozejrzałam się pobieżnie dookoła, po czym spojrzałam ponownie na Veressę.
Mówiłaś że to wiele wyjaśnia... Co miałaś na myśli? — spytałam, marszcząc delikatnie brwi i patrząc na nią, czekając na odpowiedź. Wolałam by mimo wszystko została w bazie, nie narażała się, ale teraz nie było innego wyjścia jak ją chronić. Kochałam ją i nie zamierzałam pozwolić by coś się jej stało.
_________________
Elena
Pagano
Until forever ends
[mru]
 
 
Veressa Apsley



Wysłany: 2019-01-25, 19:09   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Chwila ciszy jaka nastała między nami była dość irytująca przynajmniej dla mnie. Jednak co miałam jej powiedzieć? Przecież była pewna swego lecz nie ja. Dlatego właśnie milczałam długo. Zbyt długo jak na kogoś kto słynął z potoku słów wyrzucanych z siebie.
-Widzisz-podjęłam po dłuższej przerwie przerywając ciszę- Dziewczyna przyjechała tutaj jakiś czas temu. Tam dalej znajduje się pozostawiony przez nią motocykl. Silnik jest zimny co świadczy, że przybyła jakiś czas temu jednak nasyp...- przerwałam tylko i wyłącznie po to aby nabrać zimnego powietrza do płuc -Nasyp zdaje się nie być normalny. Gdy przyjrzysz się mu z bliska można zakładać że a powstał przy pomocy karabinu, b był wywołany tylko i wyłącznie po to aby ją zatrzymać, c jest wynikiem splotu zdarzeń. Obstawiam opcje C.- Ponownie zanikłam zdając sobie sprawę z faktu iż na dobrą sprawę zaczęłam się martwić. Nie chciałam przecież aby Elena skończyła jak tamta jednak jeśli dojdzie do splotu nieszczęśliwych wydarzeń, to może nawet ja skończę jak ta dziewczyna? Cholera, o czym ja myślę. Muszę szybko pozbyć się tych myśli jakie sprawiały że me dłonie zaczęły lekko drżeć. Owszem mogłam zgonić, to na zimno panujące wkoło jednak kogo chce oszukać? Chyba jedynie siebie. Tak czy inaczej ponownie przykucnęłam przy trupie nieświadomie przy tym dotykając swej towarzyszki.
-Mają nas wszystkich w dupie...-wyrwało mi się a w raz z tym myśl aby porzucić misję dla naszego dobra. Przecież mogłyśmy rzucić to wszystko w cholerę. Zostawić nadajniki, zabrać dobytek i odejść gdzieś daleko. Możliwe, że nawet do miejsca o jakim rozmawiałyśmy jakiś czas temu... Głupie myśli...
-Zabierzmy jej wszystko co może się przydać i ruszajmy. Tutaj nie jest bezpiecznie.- Oznajmiła wreszcie przyprowadzając się do porządku jednocześnie przy tym zdając sobie sprawę, z faktu wpakowania się w kabałę w jakiej nie powinnam brać udziału. Byłam przecież z wywiadu. Nigdy przecież nie byłam jedną z psów gończych do cholery.
 
 
Elena Pagano



Wysłany: 2019-01-30, 21:23   
   Multikonta: -
   GG/DC: 39092037
   Mów mi: Ellen
[Cytuj]

Słuchałam jej uważnie, kiwając głową na znak że rozumiem i westchnęłam cicho. Czyli to o to jej chodziło. Splotłam ręce na wysokości piersi, patrząc na nią chwilę w krótkiej zadumie i przechyliłam delikatnie głowę.
Ciężko stwierdzić ile tu leży. Mogło się więcej śniegu zsunąć, więc porównanie opadu nie wchodzi w grę, silnik szybko wystygnie w takiej temperaturze, a jej ciało jest jak w zamrażalniku więc ciężko nawet byłoby po oględzinach coś stwierdzić — odpowiedziałam z westchnieniem. — Jednak nie myślę by była to sprawka karabinu lub osób trzecich. Zbyt małe szanse na powodzenie. Karabin zdążyłaby usłyszeć, ciężko też byłoby wywołać rękami lawinę. Po prostu miała pecha — dodałam na jej kolejne słowa i tak mierzyłam ją wzrokiem jeszcze kilka chwil. Patrzyłam jak przykuca przy zwłokach, czułam jak mnie dotknęła i standardowo poczułam przyjemne dreszcze. Na jej stwierdzenie kiwnęłam jedynie głową. To było oczywiste, choć nielogiczne. I czułam że będę musiała po powrocie przyjrzeć się myślom dowództwa w miarę możliwości.
Musimy poszukać innego przejazdu. Nie oddalaj się ode mnie. Możesz nie zdążyć krzyknąć albo nie zdążę cię znaleźć, musimy na siebie uważać, bo tak jak mówisz nie jest tu zbyt bezpiecznie — odpowiedziałam, pochylając się nad jej ciałem i próbując się dokopać do jej ekwipunku. Cokolwiek miała, mogło się przydać, a miniłopata ułatwiała sprawę znacznie.
_________________
Elena
Pagano
Until forever ends
[mru]
 
 
Veressa Apsley



Wysłany: 2019-02-20, 09:04   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Zimno zaczęło mi doskwierać na tyle, by mimowolnie potrzeć dłońmi ramiona jednocześnie przy tym fokusując swój wzrok na dziewczynie. Czemu się tak martwiła? Dlaczego z uporczywością kozła pragnęła pozostawić mnie w domu? Nieświadomie pokręciłam przecząco głową tylko i wyłącznie po to, aby odrzucić swoje myśli, jakie nachalnie zdawały się wdzierać do mojej świadomości. Później zajmę się tą kwestią. Teraz jednak musimy coś zrobić. Nie, nie możemy tutaj zostać ani także pozostawić pojazdu, a może jednak możemy?
-Zbieraj się. Weźmiemy motocykl. -rzuciłam w jej stronę nadal nie odrywając swojego spojrzenia od osoby jaka na swój sposób mnie fascynowała.- Jest cichszy oraz szybszy. Może nie staranujemy nim niczego jednak liczy się element zaskoczenia- Miało, to zabrzmieć pewniej niż zabrzmiało jednak cóż miałam innego zrobić? Miałam tutaj zostać i pozwolić jej na rozmyślania, o jakie rzeczach zapewne zaburzają jej obraz na misję? Teraz przecież jest czas na działanie, a nie na uczucia. One zawsze zabijają racjonalne myślenie. Wiedziałam, to, a zarazem owa myśl przerażała mnie na tyle abym w końcu mogła odwrócić wzrok.
Odruchowo wyjęłam słuchawkę z ucha, jaka spoczęła w mojej opuszczonej zaciśniętej dłoni tak, aby przypadkiem nikt nie mógł podsłuchać moich słów.
-Najlepiej będzie zostawić to tutaj- odruchowo rzuciłam słuchawkę w śnieg mając w głowie słowa o nadajnikach GPS. Przecież i tak dowództwo miało nas gdzieś więc idąc tym tropem myślenia nijak nie pomogą nam jeśli coś by się stało, a ja nie miałam zamiaru być niczym ich małpka posłusznie wykonująca polecenia... Ponownie przeniosłam wzrok na urządzenie jakie miała Elena w uchu dając jej przy tym do zrozumienia by zrobiła, to samo. Czy będzie ze mną, a może okaże się służbistką i mnie zbeszta? Ponownie odruchowo wzruszyłam ramionami dodając przy tym.
-mamy dwie opcje. Pierwsza ślepo wykonać rozkaz i wrócić-zawiesiłam na chwile los, by zaraz potem kontynuować - Druga opcją jest wykonanie zadania oraz oddalenie się we własną stronę, a co dalej zależy od tego co tak naprawdę znajdziemy.- teraz zamilkłam już na dobre. Dałam jej przecież wybór. Co zrobi? Czy zechce mi zaufać czy raczej zdradzi pomimo całej tej troski, jaką widzę w jej oczach za każdym razem, gdy nań patrze, a co potęguje zimno wewnątrz mnie kwitnące. Dlaczego tak się zachowałam. Dlaczego stawiam ją w sytuacji dośc patowej? Możliwe, że chciałam ją sprawdzić badź po prostu pragnęłam innego życia niż mi dano. Przecież z każdą chwilą coraz bardziej czułam się stłamszona. Byłam instrumentem w rękach sił, jakie nie potrafiły mnie zrozumieć, a może kryło się w tym coś zupełnie innego? Może wszystko, to było już dawno przygotowane przez kogoś z góry?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons