you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Domek leśniczy
Autor Wiadomość
Elena Pagano



Wysłany: 2018-12-24, 08:14   
   Multikonta: -
   GG/DC: 39092037
   Mów mi: Ellen
[Cytuj]

Cóż, można było mieć pewne wątpliwości co do planu Anglików i ich nastawienia do kradzieży ciężarówki, ale coś trzeba było jeść i pić by wyżyć, to było oczywiste. Dwa, nie mogło być to takie trudne z dwójką pomarańczowych, prawda? Po trzecie, co nam pozostawało lepszego? Mogli coś kręcić, ale jednak dzięki nim mieliśmy schronienie, dach nad głową, jedzenie i jako takie bezpieczeństwo, bez konieczności szlajania się po kraju, lasach. Dopóki nie odwalali czegoś przeciwko nam, nie było sensu nie współpracować. Udałam się od razu do swojego pokoju, nie zwlekając, chcąc się jak najlepiej przygotować. Ciepłe spodnie, trapery, do tego sweter, kurtka, na twarz chusta oraz gogle narciarskie na oczy, żeby śnieg czy cokolwiek innego nie utrudniało mi patrzenia podczas jazdy. Do plecaka wrzuciłam inne potrzebne zaopatrzenie, jak zapas jedzenia dla dwóch osób, przy założeniu że możemy mieć komplikacje i możemy być zmuszone dłużej wracać do Silver Circle. Do tego wzięłam broń jeszcze, niewielką apteczkę. Inna sprawa była jak szłam z kimś po prostu na misję lub sama, inna gdy miałam iść z Veressą. Chciałam mieć pewność, że będę miała wszystko co może być potrzebne w razie czegokolwiek, że będę przygotowana. Chciałam mieć znacznie lepiej przemyślany opiekunek, kiedy ona miała być u mojego boku.
W końcu gotowa zarzuciłam plecak na plecy, przypięłam broń, założyłam rękawice i udałam się na górę, do domku leśniczego. Od razu ujrzałam quady, a także Victorię i Baeka. Podeszłam do tego drugiego, chcąc skorzystać z okazji. Mieliśmy ostatnio mało kontaktu.
Gotowy? — rzuciłam, chcąc jakkolwiek zacząć rozmowę i rozejrzałam się dookoła. Gdzie była Veressa? Od razu postanowiłam sobie, że będę prowadziła. Wierzyłam w siebie i swoje umiejętności, a jej bezpieczeństwo było dla mnie priorytetem.

Ekwipunek Eleny:
— dwa rewolwery
— zapasowa amunicja
— nóż
— lornetka
— gogle narciarskie, chusta, kurtka, rękawice
— niewielkie zapasy jedzenia
— niewielka apteczka
_________________
Elena
Pagano
Until forever ends
[mru]
 
 
Baek Hyun Kim



Wysłany: 2018-12-24, 11:45   
   Multikonta: Ren Ryuu
   Mów mi: Cieniu
[Cytuj]

O skuteczności planu Baek rozmawiać nie chciał. Wystarczyło tylko na niego spojrzeć, by wnet wyhaczyć rozbawienie komizmem skrupulatności tutejszego personelu. Dobrze, że chociaż przydzielili im dowództwo, bo jak słusznie Pan Angielski zauważył – wśród dzieciaków głowy godnej tego miana nie było lub też była tylko dobrze się maskowała – ciul z tym. Czerwonemu przywódca do szczęścia potrzebny nie był. Już raz bawił się w dostawcę bez jego udziału – tak, mowa o tamtej upierdliwej misji z Cheo. W sumie za kogo oni ich mieli? Kretynów? Pajaców? Tymi drugimi to co najwyżej zwano przedstawicieli Ryżowego Gangu, który jak na złość bez lidera zdołał sobie jakoś poradzić.
- Jak nigdy słuchaj… Skaczę w nieopisanej radości na wieść o misji akurat w święta. – fuknął z udawanym uśmiechem. Gdyby nie nagrody w postaci przepustek i konieczności wyżywienia gęb w bunkrze, chłopak nie byłby skory do ruszenia szanownych czterech liter. Przez te pół roku bardzo się zmienił – przestały go interesować dzieciaki pod ziemią. Dla niego mogły żyć, a mogły też równie dobrze zdychać. Spośród wszystkich tam na dola, najważniejsi byli dla niego Cheo, Haise i poniekąd Elena. Ostatnio mało ze sobą rozmawiali, ale hej! Nikt przecież nie mówił, że będzie łatwo, a psionik mimo wszystko ją lubił. Całą resztę miał w głębokim poszanowaniu.
- A Ty? – spytał.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/Dvwds4U.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">Nie ma bólu, którego nie dałoby się znieść i przetrwać, nie ma przeszkody, której nie da się przezwyciężyć.
Gość zrób klik | Komunikator
 
 
Veressa Apsley



Wysłany: 2018-12-25, 17:44   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Długo nie wiedziałam co mam zabrać ze sobą. Przecież tak naradę musiałam być przygotowana na wszystko, a zarazem nie mogę się przeciążać. Cały czas bowiem towarzyszyła mi myśl o zdradzie. Gdzieś tam moja podświadomość dobrze wiedziała, że cała ta misja jest jedną wielką ściemą i chodzi o coś zupełnie innego niż cele, jakie przedstawiono nam na odprawie. Do tego dochodziła kwestia obsady...
Długo stałam bezczynnie wpatrując się w sprzęt jaki mogę zabrać. Wzrok mój przesuwał się po rzeczach tych znanych oraz nowo zdobytych jednak mimo wszystko postawiłam na minimalizm. Jeden szeroki nóż myśliwski przymocowany do uda miał być moja główną bronią. Przyglądając się przez dłuższą chwilę temu ostrzu zaczęłam wspominać czas gdy wszystko było prostsze. Czas, gdy nic ani nikt nie był dla mnie ważny. Czas, w jakim byłam bardziej zwierzęciem niż człowiekiem teraz jednak to wszystko się zmieniło. Znalazłam dom. Może i tymczasowy jednak jest. Mam rodzinę, dla jakiej jestem w stanie się poświęcić, lecz mimo wszystko nadal odczuwam pewien opór...
-Nie myśl o tym. - Szepnęłam sama do siebie w chwili, gdy w końcu dogadałam się z ekwipunkiem na biwak. Był on skromy. Zamykał się w jednym niewielkim plecaku sportowym, jaki przewiesiłam sobie przez ramię w chwili, gdy w końcu dotarłam na miejsce spotkania. Byłam spóźniona jednak nie przeszkadzało mi to. Miałam czas. Przynajmniej tak sobie mówiłam, lecz wskazówki nieubłaganie przypominały mi, iż tak naprawdę go nie mamy. Szybko w pamięci sprawdziłam stan swojego ekwipunku. Tak dla pewności czy oby wszystko zabrałam. Musiałam być pewna, że wszystko mam. Musiałam być pewna, że....
Cała pewność opuściła mnie w chwili, gdy przesunęłam wzrokiem po już zgromadzonych. Zabawny chłopak o zapędach samobójczych. Dziewczyna, z jaką nie miałam przyjemność się zapoznać albo po prostu tego nie pamiętam i Ona. Zabawne jak wiele może się zmienić przez tych parę miesięcy. Gdyby ktoś wtedy powiedział mi co tak naprawdę się stanie zapewne postąpiła bym inaczej. Jednak czasu nie cofnę tak samo, jak decyzji, jakie przyszło mi podjąć.
Rusz się
Skarciłam się w myślach zdając sobie sprawę z faktu stania w jednym miejscu niczym jakaś pokraka. Szybko jednak się zreflektowałam poprawiając przy tym niedbale zapiętą kurtkę bardziej nazwijmy ją jesienną niż zimową.
-Cześć- Odezwałam się do zgromadzonych w chwili, gdy w końcu znalazłam się blisko nich
-Mam nadzieje że sie nie spóźniłam - Jak zawsze zgadywałam lekko nieporadną życiowo czy też bardziej zakręconą jednostkę niż jestem. Przecież tak było łatwiej. Niech mnie odbierają jako nieszkodliwą maskotkę. Przynajmniej do czasu. Zresztą przez ostatnich parę miesięcy nauczyłam się idealnie ukazywać światu to czego pragnie zobaczyć. Jednej osoby jednak nie oszukam...
 
 
Mistrz Gry


Wysłany: 2018-12-27, 00:35   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Mistrz Gry



Pogoda była stabilna. Wiatr niemal żaden, dziesięć kresek mrozu w skali Celsiusza. Quady, jak pułkownik zapowiedział, stały obok domku, gotowe do drogi. Na wyposażeniu miały po pustym kanistrze na benzynę, komplecie narzędzi, zapasowym kole, łopacie na krótkim trzonku oraz wężyku do benzyny. Stąd trasa wiodła krętą drogą między drzewami, a potem bardziej stromym zboczem. Starano się odśnieżać trasę tuż przed nastaniem kolejnych opadów śniegu, dzięki czemu warstwa śniegu na ścieżce nie była duża, lecz świeża, a pobliskie zaspy śniegu zlewały się z otoczeniem. Quady dadzą sobie radę w głębszym śniegu, ale lepiej nie zboczyć ze ścieżki, zwłaszcza w górach, gdzie opady były większe, a odwilż nie przychodziła zbyt często.
Zza domku wyszła ciepło ubrana postać i od razu zagadała.
- Mam coś dla Was. - odparł. Należał do Silver Circle, choć wcześniej pracował dla Systemy. Jego akcent nieco zalatywał rosyjskim, ale wyglądał na rodowitego Amerykanina będącego przed trzydziestką. Podszedł bliżej i zdjął plecak. - Mam tu trochę sprzętu. - rozsunął plecak i pokazał im zawartość. Znajdowało się w nim kilka paczek żywnościowych, dwa pistolety na race po dwie ich sztuki i mały ładunek wybuchowy odpalany zdalnie, możliwy do zsynchronizowania falą radiową z komunikatorem. Były także trzy granaty dymne. Znalazła się też duża papierowa mapa oraz kilkanaście fotografii przedstawiających wybrane miejsca z mapy, leżące na obu drogach dojazdowych. Były one zaznaczone kolorem i wskazany był orientacyjny czas dojazdu - dla drogi przy Florence około półtorej godziny, a dla drugiej około godziny i 50 minut. Część ze zdjęć była wykonana w porze nieśnieżnej, ale przeważały te z zimową aurą. Trasa wskazana Elenie i Veressie posiadała zdjęcia w letnio-jesiennym klimacie.
- Na mapie zaznaczyłem numery fotografii, a każda z nich jest na odwrocie podpisana. Zapoznajcie się i niech wezmą ją dziewczyny. W razie czego, łatwiej się odnajdziecie, ale nim się nie rozdzielicie, to możecie dać Baekowi i Victorii, zeby się zapoznały ze swoją specyfiką trasy. Fotografię robiłem najbardziej specyficznym miejscom w ostatnich paru miesiącach. Wasza trasa pewnie teraz jest zasypana śniegiem, ale i tak powinniście bez trudu odnaleźć wskazane zakręty, stare budynki i mostki. Lepsze to niż błądzenie po omacku. A resztą to już podzielcie się wedle uznania. Powodzenia! - to powiedziawszy, zaczął oddalać się do budynku. Wyglądało na to, że nie było w początkowym planie takiego wspomożenia ich ekwipunku, ale chyba nie pogardzą nim? A mężczyzna raczej nie dawał się jeszcze zaczepiać, lecz odpowiadał, że na pewno dadzą sobie radę i czas ich nagli.


Gdy już wyruszycie w drogę, będziecie jechać pomiędzy drzewami w miarę płytkim śniegu. Kolejno droga zacznie się robić bardziej pochyła, a las ustępować niższej roślinności, niemal całkiem zakrytej śniegiem. Droga nie będzie wam obca, znacie przecież pobliski rejon. Z czasem będziecie mogli dodać gazu, gdyż droga będzie prowadziła po mniej krętym, choć pochyłym terenie. Na koniec czekać was będzie ostry zjazd w dół, na którym zachowanie ostrożności będzie ważne. Po około półgodzinnej przeprawie, zjedziecie z pasma górskiego na tereny mniej zaśnieżone, a temperatura bliższa będzie pięciu kreskom mrozu. Otwartą przestrzeń będzie wypełniać umiarkowany wiatr, a gęste chmury nie pozwalać słońcu przedrzeć się. Stonowane zabudowania będą raczej opuszczone, a na drogach będą znajdować się pojedyncze ślady kół. Nadejdzie czas na rozdzielenie się, ale może przed tym warto będzie sprawdzić coś jeszcze?

  • Kolejność dowolna.
  • Napiszcie tyle postów, ile potrzebujecie, by dojść do wskazanego przeze mnie momentu.
  • Wasze ekwipunki zaakceptowałem.
  • Czas odpisu: 48h
 
 
Baek Hyun Kim



Wysłany: 2019-01-03, 14:32   
   Multikonta: Ren Ryuu
   Mów mi: Cieniu
[Cytuj]

/żeby nie przeciągać :x

Baek dokładnie obejrzał quady – podarowany ekwipunek schowałby w plecaku – tutaj musiałby się wrócić po takowy – który następnie przypiąłby do quada tak, aby nie przeszkadzał w trakcie jazdy – dobrze zabezpieczony – w ostateczności zamieni snajperkę na plecak – do rozstrzygnięcia przez prowadzącego. W ostatecznej ostateczności podpierdzieli plecak przybyłego (xD).

***

Droga minęła w miarę spokojnie – teoretycznie. W zatrzymanym punkcie – czyli tuż przed rozdzieleniem się – Baek zdejmie gogle ochronne na rzecz rozeznania z pomocą lornetki. Swoją uwagę zwróci także na ślady – czy były to ślady charakterystyczne dla pojazdu ciężarowego? A może będą bardziej pasować do innego typu? W miarę możliwości sprawdzi w którą stronę biegły – czy zgodnie z trasą czy nie i czy faktycznie były to pojedyncze ślady czy jednak nie.
- Macie coś? – potem rzuci pytaniem do reszty, która być może zechce rozeznać się w terenie.
_________________
<img src="https://i.imgur.com/Dvwds4U.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">Nie ma bólu, którego nie dałoby się znieść i przetrwać, nie ma przeszkody, której nie da się przezwyciężyć.
Gość zrób klik | Komunikator
 
 
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-01-06, 22:28   
   Multikonta: Admin
[Cytuj]

Mistrz Gry


Dodatkowy ekwipunek został podzielony po równo.
Obie pary psioników zapoznały się z zawartością mapy, ale grupa dziewczyn, niedługo po przejęciu mapy, straciła ją pod kołami samochodu przez niezbyt uważną jazdę i wymuszone ostre hamowanie. Mapa wypadła pasażerce z rąk i zostały po niej tylko rozmoczone kawałki papieru, a rozmazany atrament nie pozwalał na rozczytanie zawartości. (jest to kara za brak odpisów).
Baek i Victoria nie sprawdzili, w jakim stanie znajduje się market i jego okolica, a byli przecież niedaleko. Nie sprawdzili też drogi dojazdowej. Beak jedynie zauważył drogowskaz wskazujący na dojazd do marketu i zapamiętał jego położenie i zdoła tam trafić w drodze powrotnej. (jest to kara za brak postu ze strony Victorii).

Elene i Veressa udały się początkowo w poprawnym kierunku, a droga była dość przejezdna i nie widać było, aby ktoś się w ostatnim czasie tędy poruszał. Z czasem wiatr się nasilał, a droga zmierzała w górę, po zboczu pełnym ośnieżonych świerków i kryjących się we mgle. Należało zwolnić i wypatrywać dalszego przebiegu trasy. Droga biegła dość łagodnie, trawersem, lecz wkrótce musieli się zatrzymać, gdyż zwalisko po śnieżnej lawinie blokowało dalszy przejazd.
Baek i Victoria jechali drogą, na której znajdowało się ślady kół, ale żadne nie wydawały się należeć do cięższego sprzętu. Zbliżali się do Florence, drogowskaz wskazywał, że zostały im dwa kilometry. Po drodze mijali trochę ośnieżonych zabudowań, do których tak jakby od dawna nikt nie zaglądał. Z naprzeciwka, czyli od strony Florence, zbliżał się do nich samochód, a niedaleko, po prawej stronie, na krzyżówce, znajdował się niedawno zaparkowany samochód terenowy. Nic nie wskazywało na to, że któryś z samochodów będzie stanowił dla nich zagrożenie. Nie wykluczone też, że nadjeżdżający samochód ich nie zauważył, zwłaszcza, jeśli Baek i Vic jechali bez świateł.

Ciąg dalszy fabuł znajduje się w następujących tematach:
Baek i Victoria: http://caledonia-pbf.pl/v...p?p=13697#13697
Elena i Veressa: http://caledonia-pbf.pl/v...p?p=13696#13696

  • Kolejność dowolna.
  • Czas na odpis: 48h
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons