you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Chika Shirai
Autor Wiadomość
Chika Shirai



Wysłany: 2018-12-24, 00:46   Chika Shirai
   Multikonta: Nie-e
   GG/DC: Bałazy#3385


CIEKAWOSTKI
— Ciekawskie jajo, które wlezie z buciorami wszędzie tam, gdzie nie potrzeba.
— Bardzo często najpierw mówi/robi, a dopiero potem myśli.
— Bezczelna, zadziorna, prowokująca, mała gnida.
— Chodząca sprzeczność.
— Nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu dłużej niż kilkanaście minut, a jeśli musi, cholernie się wierci.
— Ma zdecydowanie zbyt cięty język.
— Nie znosi przebywać bez jakiegokolwiek towarzystwa. Nie wyobraża sobie życia w pojedynkę. Gdyby miała do wyboru kilka miesięcy w samotności lub w obecności największego wroga, bez wahania wolałaby żreć się z kimś na każdym możliwym kroku.
— Za duże (męskie) bluzy z kapturem są jej znakiem rozpoznawczym. Zwykle nawet nie należą do niej, bo przecież najlepiej nosi się czyjeś, nie?
— Bardziej niż z dziewczynami dogaduje się z płcią przeciwną — od zawsze — i potrafi być przy tym niezwykle bezpośrednia, stąd łatka "zdziry", jaką niektórzy bezpodstawnie zdążyli ją ozdobić.
— Lubi gdy ktoś bawi się jej włosami.
— Drgający podbródek to pierwszy znak, że próbuje powstrzymać łzy.
— Oprócz niskiego wzrostu ma również niski ton głosu, co mimowolnie dodaje jej "uroku małej dziewczynki". I cholernie tego nie trawi.
— Jest idealnym przykładem Japonki, która kaleczy japoński język.
— Razem z domem, który podpaliła, spłonęli również jej rodzice. Czasami nadal budzi się w nocy, ponieważ któryś raz z rzędu śni ten sam koszmar.
— I wciąż wraca do uporczywych myśli dotyczących słów, które wyłapała między matką a ojcem (przed wybuchem mocy). Ze wszystkiego co niegdyś miała im za złe, to właśnie tego nie mogła znieść najbardziej — faktu, że byli gotowi tak po prostu oddać ją w ręce służb.
PIERWSZE DNI

[...] Myślałam, że mam grypę, albo że rozbiera mnie przeziębienie, bo kaszlałam, leciało mi z nosa i byłam strasznie rozpalona. Moja matka stwierdziła, że nie potrzeba jechać do lekarza, że kilka dni i na pewno się wykuruję... Już wtedy przeszło mi przez myśl, że coś przede mną ukrywa. Patrzyła na mnie tak, jakbym przenosiła zarazę — jakby na sam mój widok robiło jej się niedobrze.
Pamiętam, że zaparzałam herbatę, kiedy z salonu usłyszałam przyciszone głosy rodziców. Nie byłam przyzwyczajona do takiej ciszy, no, chyba, że spali. Zwykle byli tak pijani, że wydzierali się praktycznie non stop. Jak nie na siebie, to na mnie. Nieważne. Po mojej "chorobie" nie było śladu. Zalałam wrzątkiem sakiewkę, odstawiłam czajnik i złapałam kubek w obie dłonie.
Dociekliwość zawsze ze mną wygrywała — zamiast wrócić do swojego pokoju, zatrzymałam się tuż przy salonowej futrynie, raptownie stając w miejscu.
"...trzeba się jej pozbyć..."
Może... jednak wypili...
"Tak... trzeba..."
Z każdym usłyszanym słowem przełykałam ślinę coraz częściej.
"...wywieźć... skontaktujmy się z--"
Zupełnie jakbym powstrzymywała kurewsko niechciane łkanie.
Próbowałam doszukać się w ich tonie jakiegokolwiek żartu. Mój umysł rejestrował jedynie przerażenie. Wtedy trzymany przeze mnie kubek z hukiem spadł na podłogę, rozpryskując gorącą ciecz, która częściowo zalała mi nogi. Syknęłam. Chyba nie do końca pamiętam, co się właściwie stało. To tak jakbym w jednej chwili straciła poczucie rzeczywistości. Potem widziałam ogień — mnóstwo ognia. Czułam go, ale to wszystko. Stałam w miejscu jakby nigdy nic, jakby obok mnie wcale nie zaczynały rozprzestrzeniać się płomienie. Słyszałam krzyki i własne, dudniące myśli. Ten głosik. Sprawiał, że robiłam się wściekła, napędzał gniew. Irytował.
Nienawidziłam ich tak bardzo, że...
Ostatecznie nie dochodził do mnie już żaden dźwięk.
Najpierw do głowy dobijały się pytania. Te najważniejsze, a przynajmniej tak mi się wówczas wydawało. Nie musiałam pytać samej siebie, dlaczego chcieli mnie oddać, bo gdyby mieli wcześniej choć jedną taką okazję, zrobiliby to bez wahania. Uważali mnie za niepotrzebny problem, który na domiar złego trzeba było utrzymać, skoro już raczył zwalić się do ich życia. A ja doskonale o tym wiedziałam.
Moje zdolności racjonalnego pojmowania ocknęły się w momencie, gdy ujrzałam przed sobą zirytowaną i cholernie wygrymaszoną twarz przyjaciółki. Potrząsała moimi ramionami tak mocno, że chwiałam się na boki.
Nie byłyśmy u mnie w domu...
Więc gdzie byłyśmy? I dlaczego...
Czy ten ogień to...
Moja... wina...
HISTORIA

Hey girl, open the walls
Play with your dolls
We'll be a perfect family

Mimo niekoniecznie szczęśliwego dzieciństwa — a raczej jego braku — nie stała się kimś, kto na sam nieznaczny dotyk jeżył się i przygotowywał do obrony. Nie krzywiła się też na widok alkoholu. Jeżeli cokolwiek ją gryzło, dobrze to ukrywała. W gruncie rzeczy zawsze twierdziła, że rodziny po prostu nie posiadała, więc nawet gdyby matka z ojcem przeżyli pożar, w jej oczach i tak byliby martwi.
Na pierwszy rzut wszystko wyglądało zupełnie zwyczajnie, choć prawdę mówiąc ledwo łączyli koniec z końcem. Nikt się w ich historię szczególnie nie zagłębiał — sama Chika nie rwała się do wyjawiania komukolwiek rodzinnych problemów, ukrywając pojawiające się siniaki pod długimi rękawami, a dwoje dorosłych potrafiło kłamać... jak z nut.
Im starsza była, tym mniej czasu spędzała w domu. I gdyby spojrzeć na to z perspektywy kogoś innego niż jej rodzice, wcale nie było to normalne — oni natomiast mieli ją gdzieś. Nie jedyna kręciła się po ulicach w za dużych, niekoniecznie najczystszych ciuchach. Takich dzieciaków było pełno, sęk w tym, że ich nie zauważano.
Potrafiła poradzić sobie sama, bo chcąc nie chcąc do tego właśnie się przyzwyczaiła — musiała liczyć jedynie na siebie. Zdarzało się, że coś ukradła i chyba tylko dzięki głupiemu szczęściu udawało się dziewczynce uchodzić ze sprawy cało. Kto by się tym przejmował? Gdyby nie początek epidemii, pewnie robiłaby to dalej. Może zaczęłaby ćpać i stoczyłaby się na dno, a może...
Trafiła do Systemy razem z przyjaciółką. Od pożaru w domu Shirai nie rozstawały się ani na krok. Paradoksalnie szybko poczuła się tam jak w prawdziwym domu i tak też traktowała większość osób, z którymi miała styczność. Stali się codziennością, do której przywykła bardziej niż z początku sądziła. Nawet jeśli nie do końca była "wolna", doceniała posiadanie dachu nad głową. Myślicie więc, że zareagowała obojętnie na wtargnięcie do Systemy Srebrnego Kręgu? Wyobrażała to sobie odrobinę inaczej i zdecydowanie nie przejawiała posłusznego zachowania względem Brytyjczyków, którzy odmienili system funkcjonowania psioników o sto osiemdziesiąt stopni. Każde zadanie z polecenia wiązało się z widocznym buntem ze strony Azjatki. Treningi nie przynosiły już poczucia satysfakcji, zamiast tego odnosiła wrażenie, że wszyscy dookoła uwiązani byli na niewidzialnych sznurkach. Chociaż udaje się Chice panować nad emocjami, wciąż nie do końca pogodziła się z utratą Systemy.
I nie zanosi się, by kiedykolwiek tak się stało.

When you walk away
Is when we really play
Chika Leilani Shirai
18 lat
156 CM/44 KG
Silver Circle
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2018-12-27, 10:32   
   Multikonta: Nemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: wero


Witaj na Caledoni v 2.0!

Trzymaj akcepta! Życzę miłej zabawy na forum! <3

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons