you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Old love never dies... Beginning
Autor Wiadomość
Elena Pagano



Wysłany: 2018-11-02, 16:34   
   Multikonta: -
   GG/DC: 39092037
   Mów mi: Ellen
[Cytuj]

Doceniałam marzenia, ale fakt, byłam realistką. Po prostu wolałam gorzką rzeczywistość, niż wznoszenie się myślami w przestworza po to, by później boleśnie się zderzyć z bolesną rzeczywistością. Tak było wygodniej, nie było takiego bólu, wszystko grało i było w normie. Nie zmieniało się wiele. Miało to trochę wspólnego ze stoicką filozofią, ale gdzież bym ją znała? Edukację mieliśmy prześwietnie zapewnioną. Oczywiście, używając sarkazmu.
Wiem że mogę, wiem, że wystarczy chcieć, ale trzeba sobie też zdobyć środki do tego. Mogę chcieć być pilotem, ale muszę mieć szkolenie, kurs, wiedzę jak pilotować samolot. To taki przykład — stwierdziłam z lekkim uśmiechem. Czy dobrze odebrałam? Miałam nadzieję. problem z interpretacją jej słów miałam nieraz, jak chociażby z tym dostaniem wilka. I nawet teraz do tej pory nie rozgryzłam, co Veressa miała na myśli.
Zastanawiałam się nieraz i cóż... Zdecydowanie wiele. Ile urodzin nieświętowanych, ile pierwszych miłości ominęło, praw jazdy, imprez, pierwszego samochodu, szkoły i narzekania na nauczycieli... To smutne — westchnęłam, patrząc na chwilę na drzwi, a potem znowu na nią. I jej słowa... Cóż, były miłe. Aż tak się cieszyła, że mnie poznała? Oczywiście były to dobre słowa. Oznaczało to, że znaczyłam coś dla niej. Chciałam przeżyć i zemścić się na Rainie, ale nie żyłam dla niej. A tak to... Mogłam żyć dla niej?
I tak już miałam coś odpowiedzieć, ale Veressa... Zasnęła? Aż nie mogłam uwierzyć. Może była aż zmęczona? W każdym razie, okryłam ją kocem ciepło, by nie zmarła, pomimo nawet mojej kurtki na sobie. Przez sen można było zmarznąć mimo wszystko.
Nie wiesz jak się cieszę, że cię poznałam — powiedziałam tylko cicho, po czym po prostu patrzyłam na jej twarz podczas gdy spała. Teraz mogłam szczęśliwie bez obaw się wpatrywać w blondynkę, kiedy spała. A przynajmniej najprawdopodobniej spała. Mimo wszystko dziewczyna umiała mnie zaskoczyć nieraz.
_________________
Elena
Pagano
Until forever ends
[mru]
 
 
Veressa Apsley



Wysłany: 2018-11-05, 19:05   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Gdybym tylko wiedziała. Gdybym mogła sobie zdać sprawę, z tego, co właśnie powiedziała. Zapewne odczułabym przyjemne ciepło, lecz tak się nie stało. Przecież nie słyszałam co powiedziała. Zresztą czy musiałam? Podświadomie każda z nas wiedziała co utraciła oraz co zyskała. Każda z nas zdawała się na swój sposób cierpieć, by na końcu pokochać swoje nowe życie. Było ono jednak nader ciekawe. Zwłaszcza teraz gdy byłyśmy wolne. Na swój sposób oczywiście. Przecież wysyłano nas na misje. Mniej lub bardziej trudne czy zagrażające naszemu życiu. Byłyśmy przecież tylko narzędziami. Ja natomiast byłam bronią.
Byłam na każde zawołanie. Pobierałam misje, jakie odrzuciły inne osoby i nadal żyje. Nawet, teraz gdy beztrosko moje ciało spoczywało na pryczy mogłam czuć każde zadanie na własnym ciele. Każda blizna przecież zbliżała mnie do śmierci. Ile jeszcze ich przyjmę, zanim zakończę swoje życie? Ile jeszcze zdołam uczynić? Niewidzialna miara odmierzała każdą chwilę. Tą dobra czy też złą. Ziarenka piasku przesypywały się z każdym dniem, lecz teraz chyba na nowo zacznę zastanawiać się, czy to wszystko ma sens... Przecież tak na dobrą sprawę kiedyś całkiem się zatracę i zapomnę jak, to jest być człowiekiem.
Zapewne śniłabym dalej, zatracając się w przemyśleniach gdyby nie gwałtowna pobudka, a raczej słowa połączone z dotykiem, jakie dotarły do moich uszu. Słowa nakazujące przerwać ten błogi stan.
-Już idę- Odpowiedziałam jedynie leniwym tonem głosu w chwili, gdy dotarło do mnie, że właśnie zgłoszono mnie na chińskiego ochotnika to pewnego zadania. Niestety posłańca nie mogłam zbesztać przez wzgląd, iż było, to dziecko. Chłopak bogu ducha winny. Jak wyglądał? Nie, nie wiem. Nie zarejestrowałam takiej drobnostki. Przecież miał on jedynie mnie znaleźć oraz poinformować o tym, że wyruszam dziś wieczorem, czyli za ile? Godzina, dwie a może więcej? Zagubiłam rachubę czasu przez wzgląd na towarzystwo, jakie miałam. Towarzystwo, jakiemu zapewne w niesmak będzie nasze pożegnanie dzisiejsze. Jednak jak, to mówiła pewna osoba, jaką poznałam tutaj. Zawsze żegnaj się tak jakbyś miała nie wrócić. Były to mądre słowo zważywszy na czasy, jakie nastały. Mimo wszystko niezbyt mi się śpieszyło. Nadal bowiem nie byłam sama. Nadal odczuwałam przyjemne ciepło oraz znajomy zapach. Cholera chyba z wolna zaczynam się uzależniać... Jednak czy to aby dobrze? Jak nic muszę się napić. Przemyśleć parę spraw jednak to wszystko zrobię, gdy wrócę. Jeśli wrócę.
-El?-Spytałam niepewnie. Jakoś tak dziwnie się czułam.
 
 
Elena Pagano



Wysłany: 2018-11-16, 06:24   
   Multikonta: -
   GG/DC: 39092037
   Mów mi: Ellen
[Cytuj]

Veressa wyglądała uroczo, tak leżąc, słodko i cicho sobie śpiąc, okryta kocem i moją kurtką. Ważne że miała ciepło. Patrzyłam na jej zastygłą w spokoju twarz, uśmiechając się delikatnie. Mogłabym tak patrzyć na nią godzinami i jeszcze bym nie miała dość. Tak była piękna, czarująca. Zastanawiałam się o czym może śnić, co takiego siedzi w jej głowie, czego pragnie w związku ze mną i nią, naszą relacją. Pragnęłam pogładzić ją po policzku, ucałować ją, wyrazić to co zrozumiałam, że czuję do Veressy. Jednak nie chciałam jej zbudzić. Już i tak zareagowała na dotyk koca, tym bardziej nie chciałam ryzykować że ją obudzę. Jeśli zasnęła, najwidoczniej potrzebowała snu, chciałam by mogła odpocząć. Nasze pokolenia były przeklęte, nosiły duży ciężar na swoich barkach, tak naprawdę wiele z nas nie doświadczyło miłości i zastanawiałam się czy tak samo było z blondynką, leżącą przy mnie. Czy może to było powodem, dla którego się wycofywała? Patrzyłam na nią pogrążona w rozmyślaniach, roztrząsaniu tego czego pragnę dla siebie i dla niej. Patrzyłam, aż usłyszałam jej głos i od razu poczułam troskę, pragnienie zadbania o Veressę, którego nie zamierzałam zignorować. Może śniło jej się coś złego? Zaczęłam ją powoli, czule, głaskać po włosach.
Jestem tu, Ver — powiedziałam cicho, wpatrując się w jej piękną twarz, którą chciałabym widywać o każdym poranku. Którą chciałabym móc widzieć od zmierzchu, do świtu. I na odwrót. Po prostu, zawsze.
_________________
Elena
Pagano
Until forever ends
[mru]
 
 
Veressa Apsley



Wysłany: 2018-12-10, 18:19   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Prawda czy sen? Czy prawdziwym był obraz, jaki widziałam w tej chwili, czy może chłopak, jaki przed chwilą zawiadomił mnie? A co jeśli wszystko, to było jedynie iluzją? Obłudą, jaka nawiedziła mnie w snach oraz czasem na jawie. Chwilą, gdy dwa światy zlewały się w jeden czyniąc mnie przy tym podatną na każdy nawet najmniejszy cios? Prawda?
Czym ona jest? Gdzie jestem oraz co najważniejsze Kim jestem?
Pytania kłębiły się w mojej głowie a oczy rejestrowały każdy milimetr przestrzeni. Metal, drewno, ludzkie ciało. Wszystko to mieszało się w jeden wielki przelewający się kształt. Nie czułam w tej chwili nic poza zagubieniem. Byłam niczym szczur laboratoryjny. Odczuwałam, to samo co w chwili, gdy przyszło mi uciekać z domu. Dziwne uczucie. Nieznanie zimno paraliżujące umysł oraz ciało pomimo tych paru warstw, jakie miałam na sobie.
Głosy.
Dobiegały gdzieś z oddali mojej czaszki. Był jeden, dwa... Może nawet setka? A co jeśli nie było żadnego? Powoli zatracałam się w tej chwili. Zatracałam się we własnym świecie, jaki towarzyszył mi przez tyle lat, Był on odległy, a zarazem tak bliski. Wracał ku mnie każdej nocy. Był moim towarzyszem pojawiającym się za każdym razem, gdy umierałam. Znaczy śniłam. Gdzieś kiedyś przeczytałam taką śmieszną rzecz. Sen podobno jest najbliższy śmierci. Ciało wyłącza niepotrzebne rzeczy, a mózg się resetuje. Jednak w moim przypadku wszystko działa na opak, a półsen jest jedną z tych rzeczy, jakich wielu ludzi nie miało możliwości oglądać.
Czasem jednak są wyjątki.
Jeden z nich jest tutaj koło mnie. Tak myślę, czuję. Zabawne jak bardzo nie mogę zaufać własnym zmysłom po przebudzeniu. Co, jeśli jednak nie śnie, a cały ten świat rozmazany jest tym prawdziwym. Co, jeśli tak naprawdę leże teraz w jakimś szpitalu naćpana lekami dla psycholi, a to wszystko jest tylko urojeniem?
Nie, nie może być.
A co jeśli?
Jesteś snem... Pięknym, lecz zwodniczym. Jesteś deszczem przeciekającym przez palce... Chwila... Nie, to nie deszcz. Krew. Ta sama co z każdym razem ucieka niczym złodziej, z żył. Ile to już blizn? Ile to już minęło...
Boje się...
Boje się jutra...
Boje się teraźniejszości
Boje się Ciebie....
 
 
Elena Pagano



Wysłany: 2018-12-10, 19:15   
   Multikonta: -
   GG/DC: 39092037
   Mów mi: Ellen
[Cytuj]

W końcu ciekawość wygrała, zaczęłam czytać jej myśli, chciałam wiedzieć co dzieje się w jej głowie takiego. Oparłam głowę na ręce, patrząc na blondynkę, pogrążoną we własnym świecie w swojej głowie. Patrzyłam na nią uważnie, każdy szczegół jej wyglądu, jej pięknej twarzy. Nachyliłam się nieco, jakby chcąc dostrzec więcej szczegółów jej gładkiej skóry, której chciałabym tak dotknąć. Właściwie, dotykać na bieżąco, więcej niż raz, znacznie więcej, cieszyć się tym uczuciem. Patrzyłam na jej rozchylone usta, które tak chętnie bym ucałowała, przez które wychodziło z niej powietrze podczas oddychania, widziałam w każdym razie sen dziewczyny, po jej myślach, jakie wynikały z odczuć, jakie powodował. Nie chciałam jej go przerywać. Żałowałam, że nie mogłam jej wejść do snu, zmienić go na lepszy. Na raj. Tylko taki mogłam jej dać niestety, żadnego innego nie byłam w stanie.
Wzięłam ją delikatnie od dołu, by podnieść, przesunąć się i ułożyć jej głowę na swoich nogach. Oczywiście, wszystko delikatnie i powoli, by dziewczyny nie wystraszyć ani nie uszkodzić w razie gdyby się obudziła. Popatrzyłam na jej twarz, zaczynając ją głaskać po głowie czule, powoli, mając nadzieję że jeśli się nie wyrwała ze snu, to pod wpływem tego, sen Veressy chociaż zmieni się na lepszy, milszy. A co do tego czy jej ciepło, miałam całkowitą pewność. Moja kurtka, mój koc, musiało jej być akurat w sam raz.
_________________
Elena
Pagano
Until forever ends
[mru]
 
 
Veressa Apsley



Wysłany: 2018-12-10, 20:12   
   Multikonta: -
[Cytuj]

To uczucie, gdy zaczynasz tonąć. Uczucie zalewanych płuc przez wodę oraz chęć pochłonięcia choćby ostatniego chałatu powietrza. Tak się wtedy czułam. W chwili, gdy zerwałam się z objęć nie tylko snu. Gwałtownie nabierałam powietrza do płuc odczuwając przy tym ból jaki towarzyszył mi za każdym razem. Zbudziłam się ze szmaragdowego koszmaru. Byłam wolna...
Specyficzna szorstkość koca pod moimi palcami utwierdziła mnie w przekonaniu ponownego powrotu do świata, jaki znałam. Powrotu do przygnębiających miejsc oraz ludzi, których można ujrzeć po raz ostatni, za każdym razem, gdy się ich widzi. Jednak teraz nie widziałam nikogo. Wbijałam wzrok w moją skórzaną kurtkę. Potrzebowałam tego. Jednego elementu stałego. Musiałam na nowo nauczyć się oddychać.
Wdech. Wydech.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że wszystkie moje mieście były napięte i nie wynikało, to z pamięci mięśniowej wyćwiczonej, lecz ze zwykłego strachu oraz paraliży. Strachu, jaki towarzyszył mi za każdym razem... Przeżywałam to bowiem co dzień. Od chwili mojego pierwszego wspomnienia. Skąd się to wzięło? Nieważne. Przecież naglę zdałam sobie sprawę z tego że nie jestem sama. Nie tym razem....
-Widziałaś, to prawda?- Spytałam lekko drążącym głosem znając przy tym odpowiedź. Widziała... Wiedziała co się stało. Tak przeczuwałam. "Wciąż się o Ciebie boje". Te słowa. Na nowo przemknęły mi przez głowę. Słowa, jakie kiedyś wypowiedziała osoba, jakiej dane było ujrzeć to samo co Elena widziała w owej chwili. To boli... Wspomnienia. Nie! Szybko potrząsam przecząco głową starając się odrzucić od siebie tą wstrętną wizje z przeszłości.
-Najlepiej będzie, gdy zapomnisz, o tym, co widziałaś....- Przerwałam na nowo ciszę jaka nastała w pomieszczeniu. Ciszę wiercącą w trzewiach dziurę. Odczuwałam ją głęboko w swoim wnętrzu. Była wręcz tak samo dotkliwa niczym ból, jaki sama sobie zadawałam zaciskając nadal dłonie w pięści. Robiłam, to nieświadomie. Taki odruch. Jeden z wielu jakie posiadałam. Na szczęście jednak Elena nie znała mnie na tyle, by poznać moją mroczną stronę, jaką posiadałam. Tak jest bezpieczniej, a może nie?
-Powiedz... Czy prawda będąca kłamstwem nadal jest prawdą?
 
 
Elena Pagano



Wysłany: 2018-12-10, 21:04   
   Multikonta: -
   GG/DC: 39092037
   Mów mi: Ellen
[Cytuj]

Widziałam jaka jest spięta, wiedziałam przez jej myśli o czym śniło i było mi jej szkoda. Chciałam móc coś zrobić, jakoś zmienić te sny, ale się nie dało. Jedyne co mogło poprawić sytuację, to wybudzenie jej. A to akurat przyszło samo. No, może nie do końca samo, miało trochę wpływu z mojej strony, ale mimo wszystko... Nie potrząsałam jej, nie wołałam jej, każąc się obudzić. Jej oczy się otworzyły, jej oddech widziałam że dopiero zaczynał wracać do normy. Nie dziwiłam jej się. Jednak mimo wszystko nie zamierzałam się przyznawać, że wiem co jej się śniło, jakie koszmary.
Nie. Jednak nic dobrego tam pewnie nie było, prawda? Widziałam po tobie, miałaś niespokojny sen, do tego jesteś bardzo spięta — odpowiedziałam. Tak, kłamałam, ale mówiłam z przekonaniem, bo nie chciałam by czuła się niekomfortowo. Chciałam by nie obawiała się nadal o swoją prywatność przy mnie.
Nie mam o czym zapominać, bo nic nie widziałam. Jeśli będziesz chciała, dowiem się tego od ciebie, jeśli nie będziesz chciała, nie dowiem się nigdy co ci się śniło — powiedziałam, gdy skończyła potrząsać głową i kazała mi zapomnieć. Nie chciałam by się czuła źle, chciałam jej pomóc, chciałam jej ulżyć w cierpieniu. Podłożyłam rękę pod jej plecy, by podnieść ją do góry, a po tym mocno i ciepło przytulić. Świat wymagał od nas byśmy były twarde, rzadko miałam okazję robić to, co robiłam teraz. Chciałam jednak żeby czuła, że ma mnie, na dobre i na złe, że jej pomogę, że co by się nie działo, ma we mnie wsparcie i stanę za nią murem. Wtuliłam ją w siebie, śmiało, pewnie i ciepło obejmując, zaczęłam się nawet delikatnie kołysać, jakby to jeszcze lepiej miało ją uspokoić. A do tego dłonią znów głaskałam ją po jej złocistych, pięknych włosach.
Zależy od perspektywy, Ver — odpowiedziałam cicho blondynce, gładząc ją nadal po włosach i przytulając, korzystając z tej rzadkiej okazji by kogoś przytulić, by okazać komuś w ten sposób tyle uczuć, tyle emocji.
_________________
Elena
Pagano
Until forever ends
[mru]
 
 
Veressa Apsley



Wysłany: 2018-12-11, 19:01   
   Multikonta: -
[Cytuj]

Bezsilność. Zwątpienie. Gniew.
Zabawne jak wiele uczuć mogę odkryć w sobie jeszcze, a to wszystko dzięki jednej dziewczynie. Zdawała się być niczym pasożytnicza roślina. Powoli, lecz skutecznie zmienia mój własny świat jednocześnie przyspieszając moją śmierć. Każda taka chwila zdawała się przybliżać mnie do śmierci. Emocje przecież są zaprzeczeniem przetrwania, a ja pragnęłam przetrwać dlatego też już dawno temu przestałam czuć czy choćby się przywiązywać. Jednak ona. Elena. Ta kobieta od pierwszej chwili działa na mnie niczym żarówka na ćmę. Przyciąga mnie, aż do chwili, w jakiej umrę przez nią.
Taki koniec roił się w mojej głowie nawet teraz. W chwili, gdy ta ponownie zdawała się mnie osłabiać. Atakować swoją troską jakiej nie powinno być nam dane poznać. Nie będzie boleć, jeśli się nie przyzwyczaisz... Tak kiedyś powiedziała mi pewna osoba. Zabawne. Wypowiedziała owe słowa w chwili, gdy mnie zostawiła. Zraniła, a teraz? Teraz na nowo daje wodzić się za nos. Z wolna czuję jak grunt osuwa się pod mymi nogami pomimo iż powinnam odczuwać zupełnie coś innego.
-Perspektywa, to przebiegła suka- skomentowałam jej odpowiedź uśmiechając się przy tym pod nosem. Jej dziwne zagrywki działały. Naprawdę działały, mimo iż nie wiedziałam dokładnie czemu tak się zachowuje, a zarazem nijak nie odczuwałam potrzeby odseparowania się od niej. Wprost przeciwnie pozwoliłam sobie na oparcie głowy na jej ramieniu tylko i wyłącznie po to, aby schować twarz w zagłębieniu jej szyi niczym małe dziecko. Tak przecież było dobrze.
-Wiesz... Niedługo muszę iść. -W końcu podjęłam niewygodny temat, jaki przychodził mi naprawdę trudno. Przecież nie chciałam jej opuszczać, lecz obowiązki nie wybaczają. Jednak w jakiś sposób jej to zrekompensuje. Oczywiście, jeśli dożyję kolejnego spotkania.
 
 
Elena Pagano



Wysłany: 2018-12-18, 21:01   
   Multikonta: -
   GG/DC: 39092037
   Mów mi: Ellen
[Cytuj]

Byłam realistką, ale nadal nie pesymistką. Wierzyłam, że czy to będąc w związku, czy to nie, nie będzie to miało wpływu na prawdopodobieństwo śmierci, a następne spotkanie było bardzo prawdopodobne. Nietrudno było umrzeć w tych czasach, ale jednocześnie nie tak bardzo łatwo. Kiwnęłam głową na jej słowa o perspektywie, zgadzając się z nimi, po czym aż zrobiło mi się cieplej na sercu, kiedy oparła swoją głowę o moje ramię, a twarz schowała w zagłębieniu mojej szyi. Pogładziłam ją po włosach delikatnie, czule, powoli, drugą dłonią powoli gładziłam po ramieniu, troskliwie. Cieszyło mnie, że już nie uciekała od tej bliskości, że oddała się jej. Ucałowałam ją w czubek jej głowy. Było mi przyjemnie ciepło, rozkosznie, nie chciałam tego kończyć, chciałam z nią tak zostać w tej pozycji.
Aż usłyszałam jej słowa i aż miałam ochotę jęknąć. Kiwnęłam głową z cichym westchnieniem.
W porządku, rozumiem. Zresztą, na następne spotkanie chyba nie będziesz kazała mi długo czekać — odszepnęłam cicho i ponownie ucałowałam czubek jej głowy, delikatnie się kołysząc z dziewczyną. Niestety nie mogłyśmy siedzieć tak bezczynnie, spokojnie, realia nas zmuszały do robienia swojej roboty, wywiązywania się ze swoich obowiązków.
A przynajmniej wierzę w to, że szybko się odbędzie — dodałam cicho, oddechem omiatając płatek jej ucha.
_________________
Elena
Pagano
Until forever ends
[mru]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons