you don't need to be a hero.
Caledonia reaktywuje się! Dowiedz się więcej (klik)
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
07-12


Poprzedni temat «» Następny temat
Siłownia
Autor Wiadomość
Victor Hemingway



Wysłany: 2018-06-24, 22:14   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Cios przeszedł bokiem. Zdziwiłby się gdyby było inaczej.
Chwycenie go nie byłoby złym pomysłem. Nie byłoby gdyby się tego nie spodziewał. Dzieciak nie był zły, ale był przy tym wszystkim dość arogancki. I to było tym co najprawdopodobniej mogło go doprowadzić do zguby.
Wyszczerzył do niego na ułamek sekundy i chwycił za ramiona jednocześnie podnosząc kolano. Uniknąć raczej nie miał opcji. A nawet jak zblokuje to powinno zaboleć.
 
 
Pravi Yuriev



Wysłany: 2018-06-25, 18:37   
   Multikonta: [MG]/Nicki/Jay
   GG/DC: FreakinHope#8595
   Mów mi: Żelek/Pravus/Ąż
[Cytuj]

Z chwilą gdy zauważył uśmiech na twarzy Viktora, wiedział, że będzie bolało. Przejebane. Jednak to był tylko trening, nie walczyli na serio.
Co nie oznaczało, że Pravi traktował treningi mniej poważnie niż prawdziwą walkę.
Przyjął potężnego kopniaka w brzuch, tracąc na chwilę oddech. Ktoś nie przyzwyczajony do takich ataków najpewniej padłby na glebę, zwinięty w kłębek, wołając mamusie żeby mu pomogła. Pravi jedynie odskoczył kilka kroków do tyłu, chwytając się na sekundę za brzuch, jednak był na tyle blisko, by być w zasięgu Viktora. Ukucnął i szybkim ruchem zamachnął się nogą, by zwalić przeciwnika. Jeżeli udało mu się uniknąć zderzenia, Pravi niemal natychmiast powrócił do pozycji stojącej i udał cios prawą pięścią w lewy bok Viktora, a następnie zadał drugi cios, tym razem lewą pięścią prostu w brzuch.
 
 
Victor Hemingway



Wysłany: 2018-06-29, 21:33   
   Multikonta: brak
[Cytuj]

Co jak co, ale Pravi był szybki. Oberwał, ale nie tylko się szybko pozbierał, ale na tyle szybko odwinął by Victor nie zdążył uniknąć jego ciosu. Przynajmniej niezupełnie.
Zdążył się przesunąć na drugą nogę, ale kopniak chłopaka wytrącił go z równowagi przez co wylądował w dość niekomfortowym i zdecydowanie niekorzystnym dla niego w tej sytuacji rozkroku.
Nie miał szans na uniki więc widząc rękę lecącą na bok automatycznie się zasłonił.
Nie był to błąd. Jednak to była finta i prawdziwy cios poleciał w brzuch. Chcąc nie chcąc musiał go przyjąć. Jedyne co mógł zrobić to napiąć mięśnie brzucha by cała energia ciosu nie poszła w narządy.
I tak zabolało.
W obecnej pozycji nie mógł ani robić uników, ani zadawać porządnych ciosów.
Nawet nie zaatakował. Jedynie zmniejszył rozkrok by móc normalnie reagować i poczekał lekko się przesuwając w bok na cios chłopaka. Niech pokaże czy znowu mu się uda coś ciekawego zrobić.
Trzeba będzie go chwycić. Jeżeli chodzi o szybkość to marine był zdecydowanie w tyle.
 
 
Pravi Yuriev



Wysłany: 2018-06-30, 01:20   
   Multikonta: [MG]/Nicki/Jay
   GG/DC: FreakinHope#8595
   Mów mi: Żelek/Pravus/Ąż
[Cytuj]

Widząc, że Viktor nie ma szans na obronę zadał po kolei kilka kolejnych ciosów. Najpierw cios pięścią w prawy bok, następnie cios drugą w drugi bok i tak kilka razy. Nie były to silne ciosy, na pewno jednak starszy mężczyzna musiał je poczuć.
Pravi z każdym kolejnym ciosem czuł jak rośnie w nim złość. Gdyby go zapytano o jej powód, nie wiedziałby co odpowiedzieć. Miał zbyt wiele odpowiedzi i każda była prawidłowa, a jednocześnie niewłaściwa.
Tak naprawdę był wściekły na samego siebie. Złość rosła w nim od wielu tygodni, jak nie miesięcy. Jedynym sposobem na jej odreagowanie była walka.
Po kilku coraz bardziej wściekłych ciosach odsunął się wreszcie. Viktor mógł zauważyć w jego wzroku targające nim emocje.
-Wystarczy - warknął. Stanął kilka kroków od mężczyzny i zaczął zdejmować rękawice. Nie zwrócił nawet uwagi, czy były Marines zgodził się na zakończenie treningu, jeżeli by chciał, mógłby zaatakować teraz Praviego, a ten nawet nie zauważyłby jego ruchu.

/zt x2
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2018-10-25, 13:48   
   Multikonta: Nemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: wero
[Cytuj]

Sabotaż, sabotaż i po sabotażu, czyż nie? Czyżby nadszedł upragniony czas na odpoczynek? Określenie Systemy na domowy bunkier powoli wyparowywało z głów wszystkich zebranych pod ziemią. Silver Circle rozkręcało się coraz bardziej i choć gdzieś tam w głębi wszystko się jeszcze gotowało, a herbaciarze latali w jedną i drugą stronę, to... Starym systemiakom dali spokój. I zasłużony odpoczynek. Normalnie jak nigdy wcześniej!
Gdy Cheo tylko otworzył oczy, od razu zeskoczył z łóżka, sam się sobie dziwiąc, że tak szybko się podniósł z wyrka. Przetarł zaspaną twarz, zatoczył się dwa razy w jedną i drugą stronę, a gdy już odzyskał równowagę i dziwne zawroty głowy przeszły, skierował swe kroki w stronę męskiej łazienki pozbawionej jednego pisuara.
Tam wykonał poranną toaletę, przebrał się w swoje treningowe ubrania i wyruszył w stronę siłowni, na której (o dziwo) nie było jeszcze nikogo. Czyżby zbyt wczesna godzina, by leniuchy przybyły rozprostować kości? Możliwe. Większość pewnie leżała do góry brzuchem, mając nadzieję, że Ivan nie zbudzi ich po kilku godzinach krótkiego snu, by wysłać ich na coś innego.
Korzystając z tego, że siłownia była totalnie pusta, Cheolmin wyciągnął z kieszeni sportowej bluzy swoją starą MP3. Była zniszczona, zadrapana w każdym możliwym miejscu i jej zielony, jednokolorowy ekranik, nie świecił się już tak intensywnie jak na samym początku, ale… Nadal działała. I odtwarzała stare hity, które kiedyś ktoś zgrał mu na jej pamięć. Rozkoszując się chwilą dla siebie, włożył słuchawki do uszu i zaczął się rozciągać w rytm Never Gonna Give You Up, która sprawiła, że na jego twarzy pojawił się szeroki, durnowaty banan.
Po kilkudziesięciu minutach rozgrzewki, przystopował na chwilę, napił się wody stojącej na parapecie w butelce i… Zaczął tańczyć. Tak po prostu. Cholernie dawno tego nie robił. Tęsknił za tańcem z całego serca, choć każda myśl dotycząca kolejnego, delikatnego kroku wbijała mu nóż w serce. Zamknął oczy, całkowicie pochłaniając się w muzyce, wykorzystał całe wolne miejsce tuż przed wejściem na siłownię, by móc wykonać parę obrotów i kroków, które przygotowywał na ostatni występ w szkole tańca ojca. A później? Improwizował. Rytm piosenki sam wprawiał jego ciało w ruch, które sunęło po podłodze. Oczywiście - ruchy nie były na tyle perfekcyjne, co kiedyś, ale nadal mogły onieśmielić niejednego widza, który zechciałby teraz zajrzeć na siłownię.
Zupełnie tracąc kontakt z rzeczywistością, zapomniał o tym, że ktoś rzeczywiście może tu zaraz wejść. Słuchawki skutecznie tłumiły ostrzeżenie w postaci niosących się po korytarzu kroków…
 
 
Aji Ahn



Wysłany: 2018-10-25, 20:50   
   Multikonta: Baek, Ren
   Mów mi: Burak
[Cytuj]

Silver Circle – srebrny krążek – jaka ładna nazwa! Nowa organizacja przeżywała swój prawdziwy rozkwit – a Aji? Powoli zaczęto ignorować jej dziwne zachowanie z lekkim naciskiem na „powoli”. Wciąż bowiem była pod stałą obserwacją – jeśli nie ze strony Brytyjczyków, to na pewno tutejszych psioników a starych pryków Systemy. Nie każdy patrzył na nią spod byka, niemniej nie każdy też cenił sobie jej towarzystwo. Wszystko dlatego, że nawet jak na zieloną była wyjątkowo dziwna.
Ładowanie baterii nie było wielce fascynujące w obserwowaniu, a wcale z perspektywy robota. Na czas oczekiwania Aji całkowicie wyłączyła system, a mówiąc wprost – poszła „spać”. Jej przebudzenie w niczym nie przypominało tego ludzkiego. Zamiast porannego uśmiechu i typowo leniwego przeciągnięcia się, Azjatka zaledwie otworzyła oczy, gdyż przez cały proces stała zastygnięta w jednej pozycji. Szybkie uruchomienie systemu, załadowanie pamięci z ostatnich kilku godzin i wuala – znów była w pełni sprawna z naładowanymi bateryjkami.
Wędrówka korytarzami ciągnęła się bez końca. Azjatka minęła jedną osobę, drugą, trzecią i kilka następnych. Wszystkie taksowały ją chłodem obojętnego spojrzenia – wszystkie prócz jednej szczególnej. Z początku rozglądała się właśnie za nim – jak widać na próżno. Ciekawe – czyżby sobie poszedł? Nah, myśl i pytanie w ogóle nie zagościły w blaszanej łepetynie fałszywej zielonej.
Kroki ciekawskiej istotki doprowadziły ją centralnie pod drzwi siłowni. Oh… Tutaj jeszcze nie byłaś – czas to zmienić. Powolne przekroczenie progu, a potem tak zwana zwiecha. Niespodziewanie czekoladowym ślepiom ukazał się nie kto inny jak sam Seon. Ubrany w sportowy strój i zabawną bluzę. Wyglądał, jakby coś go pochłonęło. Przymrużenie oczu i wszystko jasne. Chłopak poruszał się z niesamowitą gracją, pogrążony w dziwnym transie.
Patrzysz i podziwiasz piękno każdego kroku – nie trzeba było jej dwa razy zachęcać. Po raz pierwszy korzystając z dobrodziejstwa technologii, Aji „samodzielnie” wyszła z inicjatywą nagrania… nie, zapamiętania wyjątkowej chwili zwieńczonej niecodziennym tańcem dotychczas „głupkowatego” Seona. Naprawdę go tak nazywali? Dziwni ludzie i ich wymysły. Może z początku faktycznie sprawiał takie wrażenie, jednakże po porównaniu do tego tutaj, w ogóle nie przypominał tamtego chłopaka z korytarza.
Chociaż nie wypada mi tego mówić, to jednak „zieloną” naprawdę zafascynował taniec. Był taki subtelny, płynny… wyjątkowy – taki niespotykany. Nawet przekopanie się przez stos filmików z Youtuba nie dało takiej satysfakcji jak obserwacja artysty na żywo. Kim byś więc była, gdybyś bezczelnie przerwała mu jego trans? Stała wpatrzona jak w obrazek – stała i uśmiechała się – ona, dziewczyna w związanych włosach, koszulce z krótkim rękawem i spodniach z przetartymi kolanami. Wcześniej jakoś niespecjalnie podkreślała swoją figurę, teraz jak najbardziej. Drobna i szczuplutka psioniczka z pewnością nadawałaby się na uczennicę mistrza w sztuce tańca. Czy ten zechce ją jednak przyjąć pod swe skrzydła? Ją, opartą o ścianę, wyraźnie zauroczoną jego personą?
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/3dac1ad4ada28f400ad317149fe2581f/tumblr_p991wbqEhd1x1tfyio1_500.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">
Aktualne EQ:-
Gość zrób klik
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2018-10-25, 21:23   
   Multikonta: Nemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: wero
[Cytuj]

Z każdą kolejną chwilą Seon nieświadomie przelewał w taniec wszystkie uczucia dotychczas mu towarzyszące. Szkoda tylko, że Aji miała mały problem z rozszyfrowaniem ich. W końcu... Nie miała pojęcia co oznaczała strata, prawda? Albo wściekłość pomimo głębokiego uczucia, którym darzyło się swoich najlepszych przyjaciół. Smutek z powodu odrzucenia. Panikę, bo to odrzucenie mogło trwać wieczność.
Subtelny? Wyjątkowy? Droga Aji, ojciec dałby Cheolminowi wykład na temat tego, że jego dłonie nie wykonywały wystarczająco precyzyjnych ruchów, które nijak zgrywały się z nogami, pędzącymi gdzieś na oślep przed siebie. Krzyk starego Seona docierałby do najgłębszych zakamarków Systemy i każdy usłyszałby, że Cheo jest patafianem i beztalenciem, które musi ćwiczyć jeszcze, jeszcze i jeszcze, aby wreszcie coś sobą reprezentować.
Azjata pląsał sobie po siłowni, zupełnie nieświadomy tego, że ktoś go obserwuje. Minęła jeszcze długa chwila, zanim wykonał obrót i otworzył oczy. A wtedy ujrzał ciemną sylwetkę tuż przy wejściu.
Gdzie wyparowała pewność siebie, której do tej pory miał aż nadto? Ciało zatrzymało się - ostatni ruch w tańcu został zepsuty przez natychmiastowo napięte mięśnie, które zmusiły sylwetkę do wycofania. Ciemne oczęta patrzyły spod brązowej grzywki, przyklejonej do spoconego czoła. Oddychał ciężko, nie odrywając wzroku od drobnego dziewczęcia, które przyłapało go na czymś, na czym nie powinno. Dłonie podążyły w górę, by wyrwać z uszu słuchawki.
Jak się teraz poczuł? Jak tamten mały gówniarz, który zemdlał na scenie, bo tak bardzo się zestresował, że nie mógł wytrzymać. Znów był małym Cheo. Cofnął się kilkanaście lat wstecz. Upokorzenie, strach przed krzykiem ojca i słowa zapłakanej matki wróciły do niego ze zdwojoną siłą. Przypomniała mu się również podróż do Ameryki, a następnie próba wdrożenia się w zupełnie inne towarzystwo. Wszystko do niego wróciło. Wszystko.
- Cześć - wydukał wreszcie, odganiając wszystkie te negatywne emocje, które nagromadziły się w jego łbie. Posłał jej delikatny, nieco wymuszony uśmiech, odgarniając włosy z czoła. - Dlaczego jeszcze nie śpisz? - było naprawdę wcześnie. Cała Systema - a w zasadzie Silver Circle - smacznie spało.
 
 
Aji Ahn



Wysłany: 2018-10-25, 21:49   
   Multikonta: Baek, Ren
   Mów mi: Burak
[Cytuj]

Co raz ujrzały mechaniczne ślepia, zostanie zapamiętane już na zawsze. Na próżno mówić, krzyczeć czy kazać kasować – póki była „sobą”, dopóty zamierzała przechowywać wszystkie dane, również z zawartym weń nagraniem nietypowego przedstawienia. Złość? Strach i smutek… W istocie sedno tych uczuć było dla niej nieznane. Z drugiej strony kim była, aby doszukiwać się ich sedna? Ona, zwykła maszyna, stworzona z nieznanej nikomu potrzeby i zaprogramowana, aby wciąż się doskonalić. Nikt już nie pamięta, gdyż pamiętać nie może, jak tamtej nocy tuż po przebudzeniu po raz pierwszy zadała trudne pytanie. Dlaczego?
Z początku zielona nie do końca rozumiała powód tak nagłej reakcji. Spięte mięśnie, spanikowany wzrok i cofnięcie się kilka kroków do tyłu. Przyspieszony rytm bicia serca – słyszała go, a przecież nawet nie przeszła na specjalny tryb. Chłopak wyraźnie się czymś stresował – czyżby nią? Odpowiedź brzmiała „nie” – ot pierwsza zrodzona w sztucznej mózgownicy i zatrzymana tuż przed opuszczeniem lekko rozchylonych warg w kolorze delikatnego karminu.
Uśmiech choć śliczny był raczej sztuczny – mocno wymuszony poprzez napięcie mięśni twarzy. Nie takiego Seona zapamiętała – nie takiego też o dziwo chciała widzieć. Przejaw empatii lub współczucia – mówcie co chcecie, albowiem robot nie do końca był z nich wyprany. Jasne, Aji nie wszystkie rozumiała, nie potrafiła ich też okazywać, a może jednak tak, tyle że w zupełnie odmienny dla nas sposób. Czy jest ich wyznacznik? Czy tylko my ludzie mamy doń prawo? My, istoty organiczne, w mózgach których zachodzi tyle reakcji chemicznych na raz?
- Zatańczyłbyś to samo jeszcze raz? – spytała tym razem nie z potrzeby nauki, lecz dziwnego kaprysu, tak trochę pochodzącego z wnętrza metalowego jestestwa – czyżby ciekawości?
- Nie potrzebuję snu. Proszę… – czy widziałeś kiedyś proszącego Cię o coś robota? W takim razie przetrzyj kilkukrotnie zdziwione patrzałki.
Przepocone ciało, przyspieszony oddech i włosy przylepione do dziś gładkiego czoła – widziała to, mimo to zamiast wystosowania wyuczonej formułki lekarskiej, milczała wpatrzona w pomarańczowego jak w obrazek. Wtem i na jej ustach zagościł dziwny uśmiech, o którym zdaje się, że nie miała zielonego pojęcia. Potem tylko lekkie drgnięcie ocząt i zsunięcie ich na dziwne urządzenie z podpiętymi doń słuchawkami.
- Co to?
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/3dac1ad4ada28f400ad317149fe2581f/tumblr_p991wbqEhd1x1tfyio1_500.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">
Aktualne EQ:-
Gość zrób klik
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2018-10-29, 20:26   
   Multikonta: Nemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: wero
[Cytuj]

Świadomość, że zieloni mają dostęp do wszystkich scen ze swojego życia tylko spotęgowała jego panikę, rosnącą w środku. Aji będzie mogła obejrzeć jego występ kiedy tylko będzie chciała. Dobrze, że blokada w umyśle skutecznie odstraszała moc pomarańczowych, którzy mogliby przez przypadek ujrzeć radośnie pląsającego Cheolmina. Mało kto wiedział, że chłopak był tancerzem. Ba, Seon nawet nie był pewny czy Iskra miał o tym jakiekolwiek pojęcie. Albo Haise.
Taniec był jego uzależnieniem - czymś, od czego nie potrafił uciec. Czymś, co zatruwało go od środka złą przeszłością, a zarazem sprawiało, że było wybawieniem od szarej rzeczywistości. Potrzebował tego zwłaszcza teraz, gdy nie mógł się do nikogo uśmiechnąć, gdy przyjaciele odwrócili się, zatroskani swoimi własnymi problemami. Musiał gdzieś spożytkować energię, która w najmniej oczekiwanym momencie mogła wybuchnąć.
- Jeszcze raz? - powtórzył, zdziwiony jej pytaniem. Z jednej strony poczuł jakąś dziwną radość, przez którą jego ciało wyprostowało się delikatnie z dumy, a z drugiej... Nadal silniejszym odczuciem było to wszechobecne zadziwienie, które widać było w jego ciemnych ślepiach. - Nie, nie potrafię - zaśmiał się cicho, kręcąc przy tym głową. - Improwizowałem - dodał po chwili, czując potrzebę wyjaśnienia dlaczego nie będzie mógł zrobić ponownie tego samego. Trochę głupio mu było, zupełnie tak jakby stał przed tablicą i miał wyjaśniać nauczycielce dlaczego nie zrobił zadania domowego.
- Wiesz co, może taki mądry jak ty nie jestem, ale doskonale wiem, że wszyscy potrzebują snu. Choć paru godzin - znów zmarszczył czoło, a pomiędzy jego brwiami pojawiła się dobrze Aji znana krecha.
Proszę...
Dzięki bogu, że zmieniła temat!
- Um... - zaczął, słysząc pytanie. Sam spojrzał w dół, by upewnić się na co dokładnie spoglądała zielona. - Słuchawki? I mp3? - wymamrotał, patrząc na nią niepewnie. - Takie urządzenie do odtwarzania muzyki. Nie widziałaś? - zmrużył oczęta, zdejmując z szyi słuchawki, odpinając empetrójkę od paska, by wyciągnąć je na otwartej dłoni w stronę dziewczyny. Skoro nie widziała, to niech je sobie obejrzy. - Znalazłem ją kiedyś na stołówce. Możliwe, że komuś zabrałem. Tylko nikomu o tym nie mów - zaśmiał się cicho, wkładając dłonie w kieszenie bluzy.
 
 
Aji Ahn



Wysłany: 2018-10-29, 21:25   
   Multikonta: Baek, Ren
   Mów mi: Burak
[Cytuj]

Aji z pewnością powróci do „wspomnień” z dzisiejszego dnia. Będzie odtwarzać je do uporu, aż nie zrozumie, skąd te dziwne niechęć i obawa. Cheolmin nie tańczył źle – owszem dla bystrego oka znalazłoby się kilka niedociągnięć, jednak ich obecność w żaden sposób nie wpływała na całokształt choreografii. Z błędami czy bez – cały układ prezentował się świetnie – dynamiczny z mnóstwem ruchów, a przy tym płynny i tak niesamowicie… naturalny. Zielona poniekąd „zazdrościła” Seonowi jego zdolności improwizacji, znaczy… Heh, złe słowo… Nie tyle zazdrościła, co pragnęła zrozumieć i chyba posiąść troszeczkę na wyłączność, bo to właśnie dzięki niej pomarańczowy potrafił łączyć fakty prawda? Prawda?
Śmieszna zmarszczka na azjatyckim czole to jedno, niecodzienna muzyka z kolei drugie. Maszyna z nietypowym dla siebie zaciekawieniem przyjęła obie słuchawki, po czym niespodziewanie jedną z nich wetknęła prosto w ucho psionika. Ponieważ kabelek nie był zbyt długi, dziewczyna znacząco zmniejszyła odległość między ich ciałami. Stojąc tak sobie tuż obok, pozwoliła syntetycznym mięśniom na poruszenie kącikami ust.
- Ja nie potrzebuję snu. – odparła zgonie z pokrętną prawdą, bo rzeczywiście sen był dla Aji pojęciem względnym. W jej przypadku przypominał raczej letarg niż faktyczny spoczynek zwieńczony mnóstwem myśli i snów. Szczególnie te drugie brzmiały fascynująco. Śnić to znaczy, co robić? Czy chodziło o monotonne odtwarzanie nagrań? Jeśli tak, to jakich?
- Nie powiem, o ile się zgodzisz...- dziwne przerwanie było efektem jeszcze dziwniejszego zachowania. Z tylko sobie znanych powodów, Azjatka wyszła z inicjatywą tak zwanej rundy drugiej tańca. Nie pytając Cheo o zdanie, wyciągnęła go na środek Sali, po czym zaczęła stopniowo odtwarzać ruchy jego ciała sprzed kilku minut. Z racji tego, iż wciąż miała w uchu słuchawkę, poniekąd zmuszała Seona do podjęcia szybkiej decyzji – przyłączenia się, bądź ucieczki na „bezpieczną” odległość – ponoć.
Kiedy dziewczę gwałtownie obróciło się wokół własnej osi – gdy słuchawka wypadła z ucha, a ciało niemalże wpadło na drugie – twarz przylgnęła do ucha partnera. Pomimo pozorów, Aji nie dała chłopakowi zbyt wiele czasu na namysł. Zamiast tego po raz kolejny uśmiechnęła się, mówiąc:
- Na improwizację. - jako że profesjonalną tancerką zielona nie była, nie mogła mówić o mistrzowskim wykonaniu pseudo pirueciku. Pomimo dobrego odwzorowania, ruchom jej ciała brakowało płynności, gracji i pewności siebie. Pytanie czy szanowny Cheo zechce to jakoś skorygować, czy może pozwoli strachu wziąć górę. Z drugiej strony skoro razem się w to wpakowali, to razem mogli też wydurniać prawda?
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/3dac1ad4ada28f400ad317149fe2581f/tumblr_p991wbqEhd1x1tfyio1_500.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">
Aktualne EQ:-
Gość zrób klik
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2018-10-31, 19:09   
   Multikonta: Nemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: wero
[Cytuj]

- Cierpisz na bezsenność? - głupio zapytał, no bo tylko tyle mu przychodziło do głowy. Niby pasowało, ale z drugiej dziewczę wyglądało zbyt dobrze, by móc cierpieć na dolegliwości związane ze snem. Czy Aji przypadkiem nie powinna teraz bardziej przypominać zombie, aniżeli chodzącą perfekcję?
Wyglądu mogły jej pozazdrościć wszystkie psioniczki w bunkrze - gładka, idealna cera, jej jasny koloryt, błyszczące oczęta i włosy, które układały się perfekcyjnie, nawet zaraz po paru gwałtownych ruchach.
Po raz pierwszy jakakolwiek kobieta wprawiła Seona w zakłopotanie. Podkreślam: po raz pierwszy. Zazwyczaj to on był tym samcem alfa, który kontrolował całą sytuację na tyle, by doprowadzić ją do konkretnego zakończenia (czyli najczęściej wylądowania w łóżku). Z jednej strony Cheo wcale na to nie narzekał, ale z drugiej... Czyż to nie było w pewnym sensie smutne? Spotykał na swojej drodze jedynie puste lale, które bezproblemowo owijał wokół paluszka i sprawiał, że robiły wszystko, co tylko chciał. Ewentualnie pragnęły tego samego i znikały na drugi dzień, bo głupio było zostać trochę dłużej, niż obydwoje to zaplanowali. A teraz, nie dość, że Aji wydawała się być upierdliwa, to jeszcze zmusiła go do paru kroków w przód.
Przejęła nad nim kontrolę. Wkładając słuchawkę do jego ucha.
- C-co ty robisz - wydukał, nie wiedząc, czy zielona zwyczajnie miała w sobie coś, co go do niej ciągnęło, czy chodziło tu tylko i wyłącznie o obawę, że zaraz zniszczy mu mp3. Przecież znalezienie takiego nowego urządzenia graniczyło z cudem!
Mimo tego podążył za nią, choć tego zupełnie nie chciał. Ciało zapamiętało ruchy, automatycznie zgrało się z krokami partnerki i trwało przy niej w tym dziwacznym tańcu, nie opuszczając nawet na krok. Zamarło, gdy dziewczę zrobiło obrót i przechyliło się w stronę jego piersi, lądując na ciele.
Cheo przełknął ślinę, wlepiając w nią wielkie oczy.
Czy ktokolwiek kiedykolwiek widział tego pana w wydaniu zbity pies, który nie ogarnia życia? Nie? No to Aji miała szczęście.
Zamrugał parę razy, chcąc przyprowadzić się do porządku, odchrząknął i spuścił z siebie powietrze. Musiał przynajmniej udawać, choć było mu cholernie ciężko. Panie i panowie, chyba zapomniał języka w gębie!
 
 
Aji Ahn



Wysłany: 2018-10-31, 20:16   
   Multikonta: Baek, Ren
   Mów mi: Burak
[Cytuj]

Pytanie o bezsenność było co najmniej dziwne, jednak zrozumiałe do wcześniejszego stwierdzenia zielonej. Dziewczyna pokręciła głową w odpowiedzi i zaprzeczeniu. To nie tak, że miała problemy ze snem, po prostu nie śniła. Z kolei kwestia wyglądu zewnętrznego… Powiedzmy, iż dociekliwsze oględziny mogły zapalić czerwoną lampkę. Okej, Azjatka może i była zieloną, psioczniką z grupy tych totalnie popierdolonych i wiecznie napędzanych przez ponadprzeciętne bateryjki, ale! Wszystko miał swój początek i koniec – energia również.
Idealnie gładka cera, śliczne oczy, perfekcyjnie ułożone, mięciutkie włosy – niemożliwe, że po takim wysiłku fizycznym, dziewczyna wciąż trzymała się na nogach, nie mając przy tym nawet miligrama zmarszczki pod okiem! Miejmy nadzieję, że Cheo nieprędko zacznie coś podejrzewać – nie żeby ktoś w to wątpił, może odrobinkę. W końcu kto normalny przejmowałby się mało istotnymi detalami, gdy umysł i serce rozdzierał bolesny smutek. Echo jego pieśni do teraz odbijało się gorzkim posmakiem po calutkim wnętrzu chłodnej maszyny. Wielu z tych rzeczy Aji nie rozumiała, uczuć prawie wcale, a jednak robiła wszystko, aby choć w minimalnym stopniu rozproszyć szare chmury wiszące nad pewną łepetyną. Czy chodziło TYLKO o zasady?
O Seonie krążyło wiele plotek i wiele się też mówiło. Tak zwany „nadworny pajac” i totalny kretyn w duecie z innym. Do tego niezły amant aka podrywacz i naczelny ruchator wszystkich lasek Systemy. Aji nie wszystko rozumiała, co mówiono na temat pomarańczowego, większość stanowiła dlań czarną dziurę, stos dziwnie dobranych przymiotników błędnie ocenianego jestestwa. Owszem, Cheolmin nie należał do najnormalniejszych person na świecie, niemniej miał w sobie coś niezwykłego – coś, czego zielona nie potrafiła w żaden sposób racjonalnie wytłumaczyć. Żeby było śmieszniej, dziwny „defekt” pojawił się tylko i wyłącznie u niego. Z innymi jednostkami maszyna nie miała większych problemów – tutaj jej algorytm samokształcenia szybko uporał się z problemem poznania. W czym więc tkwił dziwny problem?
Aji nie od razu odpowiedziała na dziwne słowa Cheo, w zasadzie w ogóle. Zamiast tego delektowała się chwilą, tudzież niecodzienną radością bijącą od drugiego ciała. Pomarańczowy mógł temu zaprzeczyć, jednak pewnych odruchów nie dało się tak po prostu zamaskować. Płynność tańca i gracja, z jaką poruszał się chłopak mówiła sama za siebie – lubił to robić, w dodatku był w tym niesamowicie dobry. To, że czuł w trakcie niepokój wynikało z czegoś innego czyż nie?
Niestosowna bliskość – czujesz delikatny zapach kobiecych perfum? Subtelna woń kwiatów przesiąka przez całe ciało – bardzo drobne i zgrabne ciało przeuroczej niewiasty. Ta przylega do pomarańczowego z ustami tuż przy jego uchu. Coś szepcze, potem zaczyna się śmiać. Cóż to? Zakłopotanie? Aji odsunęła twarz, która wkrótce zrównała swój wzrok z oczami chłopaka. Chwilową ciszę zwieńczyło kilka szybkich mrugnięć. Potem parę z jej nitek przeciął dziewczęcy głos:
- Twoje źrenice… Zmalały… Twoje serce… Bije szybciej… Twój oddech… Jest płytszy… - stwierdziła przy bliższym przyjrzeniu się – wróć. Po przyjrzeniu się i ułożeniu obu dłoni centralnie na piersi dziwnie reagującego chłopaka.
- Wszystko w porządku? – zabawna rzecz, tym bardziej pytanie ze strony kogoś, kto przy tak niestosownej bliskości nie czuł nawet grama wstydu. Pożądanie? Pusta lala? Śmiem wątpić drogi Panie. W ciemnych oczach nie przemknął ani promyk nieczystych myśli. Były na to zbyt niewinne, zaciekawione światem i takie… Dziwnie puste.
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/3dac1ad4ada28f400ad317149fe2581f/tumblr_p991wbqEhd1x1tfyio1_500.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">
Aktualne EQ:-
Gość zrób klik
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2018-11-01, 16:54   
   Multikonta: Nemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: wero
[Cytuj]

Aji miała szczęście, że trafiła na półinteligenta. Cheolmin mądrością nie błyskał, ponadto nigdy nie zwracał uwagi na jakieś przyziemne rzeczy. Ba, czasami nie zwracał też uwagi na to, co powinien, więc nie czuł potrzeby połączenia tych dwóch faktów. Wysiłek fizyczny i nieskazitelnie piękna uroda? Pff, z całego ogromu informacji, docierających ze świata zewnętrznego, przyjął tylko jedną i jedyną - zielona była naprawdę piękną kobietą. Takiej, jakiej jeszcze nigdy nie spotkał. I w sumie miał rację - bo drugiej takiej istoty na tym świecie nie było.
Po raz setny zmarszczył czoło, widząc jej reakcję na pytanie, ale nie drążył. Z jednej strony nie chciał rozmawiać o czymś, co go totalnie nie interesowało - nie był jakąś Anną, która mogłaby ciągnąć tematy medyczne niczym zawodowa... A z drugiej stwierdził, że dziewczę może nie ma ochoty zagłębiać się w problem dotyczący bezsenności. Temat więc zawisł w eterze, a następnie przepadł w niepamięci.
Błazen, pajac, debil, idiota, down, clown, degenerat, patafian i wreszcie: głupek. Takimi określeniami nazywano Seona. Kiedy ktokolwiek używał tego stwierdzenia podczas rozmowy, każdy wiedział, że chodzi właśnie o niego. Dziwne, bo aktualnie zupełnie nie przypominał samego siebie. Gdzie uleciała z niego cała pewność siebie? Gdzie podziała się chwila dla jego debilnych tekstów na podryw, by tylko zaliczyć jakąś pierwszą lepszą lafiryndę? Mężczyźni mieli to do siebie, że czuli potrzebę bliskości o wiele bardziej niż kobiety, a należało wspomnieć, że Seon nie zamoczył od... Wolę nie liczyć. No więc dlaczego w tym momencie się powstrzymywał? Dlaczego robił po prostu wielkie nic i wgapiał się w nią tymi swoimi szczenięcymi oczami, w których malowało się jedynie zdziwienie?
Nawet nie drgnął, kiedy położyła dłonie na jego klatce piersiowej. Doskonale znał ten dotyk, choć miał wrażenie, że trochę o nim zapomniał.
Odchrząknął wreszcie, ale nie odsunął się od niej nawet na metr. Trwali tak w bezruchu, ona z opartymi dłońmi o jego klatkę piersiową, on niczym słup soli, który zechciał ją przytrzymać w tańcu. Ta, doskonałe połączenie.
- Zaschło mi w gardle tylko - bąknął, nie odrywając od niej wzroku. Racja, nie było w niej nic związanego z chęcią poderwania go. A przynajmniej tak to wszystko odczuł. Zachowała się teraz bardziej jak troskliwa ciocia Klocia.
Teraz to on zamrugał parokrotnie, wziął głębszy wdech i stwierdził, że to czas najwyższy, aby wziąć się w garść.
- Chcesz wody? - wspaniała zmiana tematu, panie Seon!
 
 
Aji Ahn



Wysłany: 2018-11-01, 17:53   
   Multikonta: Baek, Ren
   Mów mi: Burak
[Cytuj]

Inni mogli nazywać Seona jak im się żywnie podobało, zapewne z użyciem jednego z powyższych określeń. Aji nimi jednak nie była – jej zachowanie wobec Cheolmina niczym nie przypominało tego, znanego mu w wykonaniu osób drugich. Dziewczyna nie nazywała go błaznem, pajacem, debilem, idiotą, downem, clownem, degeneratem, patafianem – nie używała również określenia głupka. Jeżeli już KONIECZNIE miałaby określić go jakimś mianem, to brzmiałoby ono następująco: dziwny, aczkolwiek w pozytywnym tego słowa znaczeniu!
Tudum, tudum, tudum – słyszy bicie ludzkiego serca. Było jak pieśń, trochę podobna do tych z mp3. Cicha, spokojna i tak niezrozumiale kojąca. Oparta o ciepłą pierś – bah, za przyzwoleniem trwająca w bezruchu, wkrótce podążyła śladem dziecięcej ciekawości. Cofnęła dłoń na poczet przyłożenia ucha do żywego ciała. Oczarowana taktem niesamowitego utworu, trwała w bezruchu jeszcze przez dobrych kilka sekund. Po ich upływie oderwała się i zrobiła krok w tył. Wówczas błyszczące ślepia dostrzegły setną zmarszczkę na azjatyckim czole. Tym razem obeszło się bez dotyku. Zamiast tego zielona przechyliła głowę na bok i uśmiechnęła się szeroko. Biel zębów zabawnie skontrastowała się ze złotem opadających pukli. Część z nich przysłoniła połowę twarzy, zupełnie jak wtedy w korytarzu.
- Już nie wyglądasz na smutnego. To dobrze, o wiele bardziej pasuje do Ciebie uśmiech. Musisz mieć tutaj wielu przyjaciół. – musiał? No w sumie skoro tryskał energią na lewo i prawo, to chyba logiczne. Tacy jak on nie plasowali się na stanowiska samotników, a Seon w szczególności. Mową ciała, zachowaniem i tekstami przypominał duszę towarzystwa – radosnego, wygadanego i wiecznie śmiejącego się inicjatora wszelkich zabaw. Skąd więc ten dziwny niepokój i szarość wewnątrz oczu? Aji dostrzegła w chłopaku pewną nierówność – ot niewielką, zaledwie tyci, tyci małą, a jednak burzącą poprawność całego schematu. Skoro uwielbiał tańczyć i robił to całkiem nieźle, skoro cenił sobie towarzystwo innych i poniekąd sam o nie zabiegał, to skąd w jego wnętrzu ta dziwna pustka?
- Nie, dziękuję. – odpowiedziała, niewiele się zastanawiając. Przyjęcie płynu byłoby w jej przypadku tragiczne w skutkach, choć nie tak bardzo jak spożycie pokarmu. Wszystko z powodu braku odpowiednich systemów, umożliwiających przetworzenie organicznych substancji i wydalenie ich z ciała. Smutne to, lecz prawdzie – nie móć cieszyć się smakiem, ale przegryw co?
- Czy jeśli zatańczę dla Ciebie, zrobisz potem to samo dla mnie? – zielona nie zapomniała o pierwszym pokazie pomarańczowego – tym bardziej pamiętała o wcześniejszym pytaniu, które wisiało tuż nad ich łepetynami. Teraz już z tylko sobie znanych powodów chciała raz jeszcze ujrzeć przepiękny pokaz z wykonaniu chłopaka. Ponieważ ewidentnie się tego wstydził, postanowiła wyjść mu naprzeciw.
Prawo zabraniało Aji szkodzić człowiekowi, niemniej nie wspominało nic o hakowaniu. Niewinne włamanie się do sieci pozwoliło nieco ożywić atmosferę w pomieszczeniu. Muzyka z głośników w ścianach niczym nie przypominała tej brzęczącej w słuchawkach malutkiego urzadzonka. To jednak nie przeszkodziło Azjatce na tak zwane „improwizowanie” tj. próbę odtworzenia zachowania Seona sprzed kilkunastu minut. Idąc jego śladem, Aji poruszyła swym ciałem – najpierw jednym biodrem, potem drugim… Na rozgrzewkę zatoczyła nimi kilka prostych kółeczek, potem zrobiła krok w przód i obrót wokół własnej osi. Tym razem to ona próbowała go w jakiś sposób oczarować, rzecz jasna zupełnie nieświadomie.
Przynajmniej już wiemy, co takiego musiał oglądać Ren na Youtubie...
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/3dac1ad4ada28f400ad317149fe2581f/tumblr_p991wbqEhd1x1tfyio1_500.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">
Aktualne EQ:-
Gość zrób klik
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2018-11-11, 16:54   
   Multikonta: Nemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: wero
[Cytuj]

Całkiem miłe stwierdzenie - szkoda, że Cheo nie był tego świadomy. Z pewnością zrobiłoby mu się cieplej na sercu. Aktualnie brakowało mu wsparcia ze strony najbliższych. Jedyne, które widział ze strony otoczenia było tym wsparciem od... Aji? A znał ją przecież zaledwie parę dni! To było ich drugie spotkanie w życiu, wcześniej nie zwrócił uwagi na złotowłosą zieloną, która czmychała najniższymi korytarzami Systemy. Mógł przysiąc z ręką na sercu, że żałował, że nie poznał jej wcześniej. Dawała jakąś taką dziwną nadzieję.
- Smutnego? Och, nie, ja nie znam tego uczucia - uśmiechnął się jakoś tak krzywo, a gdy dosłyszał kolejną część pytania, dotyczącą przyjaciół, wciągnął powietrze przez nos a następnie bardzo, bardzo powoli wykonał wydech. - No, ta, sporo. Sporo przyjaciół - wzruszył ramionami, znów przywracając uśmiech, który miał wszystko zakrywać. Wychodziło mu całkiem nieźle, tylko tym razem negatywne uczucia były zbyt intensywne, by móc je tak po prostu ukryć przed światem.
Parsknął, słysząc kolejne pytanie.
Czy jeśli zatańczę dla Ciebie, zrobisz potem to samo dla mnie? Już miał kręcić głową. W zasadzie zaczął to robić, nie zmazując z twarzy nieco zakłopotanego uśmiechu, ale później zamarł. Zamarł po raz tysięczny od paru dni. I po raz pierwszy, od czasu, kiedy przyjęli go do Systemy.
Aji wzbudzała w nim... Ambiwalentne uczucia. Z jednej strony do siebie przyciągała, a z drugiej, kiedy Cheo zechciał zrobić krok w przód, zadziałać po swojemu i dokonać tego, co zazwyczaj zdobywał od dziewczyn - następowała cisza. Przerwa w przekazie informacji do mózgu. Pustka. Zupełnie tak, jakby zapominał o wszystkim, co do tej pory działo się w jego głowie. Było tylko tu i teraz - Aji dla niego tańczyła, a on wgapiał się w nią niczym ciele w malowane wrota.
I wyglądał przy tym komicznie. Z mp3 ściśniętą w jednej dłoni, słuchawkami w drugiej, rozdziawionymi ustami i szeroko otwartymi oczami, nie spuszczał z niej wzroku nawet na chwilę. Pochłaniał spektakl kawałek po kawałku, rozkoszując się kolejnymi chwilami coraz to odważniejszych kroków. Nawet nie zwrócił uwagi na to, że z głośników zaczęła grać muzyka. To wszystko wyglądało tak nierealnie, że w pewnym momencie poczuł się jak we śnie.
Co to za uczucie, Cheolmin? Czyżby ktoś cię... Peszył? Do tej pory to on doprowadzał innych do tego stanu - nadmierna energia, durne teksty, brak elementarnej wiedzy dotyczącej przestrzeni osobistej, połączonej z tym durnym wyrazem twarzy.
 
 
Aji Ahn



Wysłany: 2018-11-11, 17:42   
   Multikonta: Baek, Ren
   Mów mi: Burak
[Cytuj]

Niektóre z ruchów wymagały poprawy, innym brakowało głębi – niewątpliwie jednak całość spektaklu wyglądała nie najgorzej. Krok w przód, tył i bok – odchylenie głowy, potem obrót i wygięcie ciała w łuk. Gdyby nie stosunkowo luźny ubiór, Cheo prócz walorów czysto artystycznych, otrzymałby również te wielce estetyczne w postaci przepięknie wyeksponowanych kształtów kobiecego ciała, w tym długie nogi, płaski brzuch, widoczne nań linie zarysu mięśni… Z drugiej strony nawet i bez tego chłopak otrzymał nienagannie podane danie w postaci tańczącej przed nim niewiasty o ponętnym wyglądzie. Ten kunszt spod czyjegoś długa i kaskada falujących włosów… Pod wpływem ruchu blond pukle szybko oswobodziły się z uścisku przeklętej gumki do włosów. W efekcie szybko dołączyły do przedstawienia jako smakowity dodatek.
Cichnąca muzyka zwiastowała nadejście finału. Wówczas zielona wykonała ostatni obrót, zakończony skrzyżowaniem spojrzeń tuż po miękkim wylądowaniu na ziemi i wygięciu ciała w ostry łuk, trochę jak przy mostku ze stania, zwieńczonego oparciem pleców o podłoże i odchyleniu głowy ze spojrzeniem wlepionym bezpośrednio na niego. Wtem nastała przerywana cisza przez brzdęk innej muzyki w głośnikach.
Zielona jeszcze przez chwilę wpatrywała się w twarz pomarańczowego. Na jej własnej pojawił się ni to uśmiech, ni smutek czy fascynacja, na pewno coś, czego sama nie byłaby w stanie nawet określić – połączenie wszystkich trzech emocji na raz, zupełnie jak po przewierceniu się przez czyjeś jestestwo. Czy dostrzegła w chłopaku wewnętrzną rozterkę? Być może. Czy potrafiła ją prawidłowo zinterpretować? Raczej nie.
Sekunda, dwie i trzy – przy czwartej Aji obróciła się z pleców na brzuch. Nie myśląc o zmianie pozycji, podparła dłonie o głowę, zaś łokcie ułożyła na podłodze. Z tym dziwnym wyrazem twarzy wciąż wpatrywała się w chłopaka przed sobą.
- I jak? Kilka rzeczy pozostało mi do dopracowania, ale jak widać byłam skłonna się pochwalić. Teraz Twoja kolej. – rzekła, zmieniając tryb na nieco weselszy. Kąciki ust szybciutko powędrowały do góry – nie, nie, ona nie próbowała go zbyć, tym bardziej nie ignorowała przekazu. Za wszelką cenę starała się go podnieść na duchu.
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/3dac1ad4ada28f400ad317149fe2581f/tumblr_p991wbqEhd1x1tfyio1_500.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">
Aktualne EQ:-
Gość zrób klik
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons