you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
13-08
Nowy regulamin! [czytaj dalej]
18-08
Przenosiny! [czytaj dalej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Lecznica
Autor Wiadomość
Milo Park


Wysłany: 2018-08-06, 21:40   
   Multikonta: Cheo & Nemo & Echo & Villemo
   GG/DC: 7661895/ Pluszowy#3954
   Mów mi: Pluszu
[Cytuj]

Najwidoczniej Milo musiał poradzić sobie z brązową papką na ryjku, bo Vesper totalnie straciła nim zainteresowanie, znikając gdzieś na zapleczu. Przynajmniej Nicki miała pewność, że już nie podsłucha ich rozmowy, ginąc gdzieś w swoich ziołach, tworząc nowe mieszanki dla poranionych Arkadyjczyków.
A Milo? Milo nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak aktualnie wyglądał. Tak więc gdy tylko zostali sami, zerknął na dziewczynę niepewnie, wyciągając w jej stronę rękę, by złapać ją za nadgarstek. Jednym zwinnym ruchem przyciągnął ją do siebie, zmuszając do ponownego spoczęcia na leżance. A w zasadzie zapraszał ją nawet na kolana, jeżeli zechciała.
-Czemu się śmiejesz?- Zapytał, robiąc naburmuszoną minę. Nie uzyskał jednak odpowiedzi, bo Nicki zbombardowała go pytaniem dotyczącym Lisa. O co poszło? Nie mów, że o nic? No cóż... Ciężko będzie.
-O nic.- Odpowiedział zgodnie z prawdą i nawet na sekundę się nie uśmiechnął. Nie żartował. Serio poszło o... Nic. -Han znów miał odpał, stanął mi na drodze, rzucił jeden kąśliwy tekst i wywaliłem go telekinezą z góry.- Wyjaśnił prędko, wzruszając przy tym ramionami. Cały czas głaskał wierzch dłoni ciemnowłosej, jakoby to miało ją uspokoić.
 
 
Nicki Marlow



Wysłany: 2018-08-06, 23:20   
   Multikonta: Pravi, Jay, MG
   GG/DC: 61448064/FreakinHope#8595
   Mów mi: Żelek/Pravus?Ąż
[Cytuj]

Nie mogąc nawet zbytnio oponować, pozwoliła się przyciągnąć Milo i wylądowała dość nieporadnie na jego kolach. Chwilę mościła się, chcąc usadowić się jak najwygodniej. Przewróciła oczami na klasyczną ostatnio odpowiedź, dotyczącą powodu bójki.
-O nic? I dlatego skończyło się to tak? - zapytała, wskazując ręką na chłopaka. -Co powiedział, że aż tak cię zdenerwowało? - Była naprawdę ciekawa, co takiego powiedział radny, że spowodowało tak gwałtowną reakcję. Wiedziała, że Milo łatwo wpadał ze skrajności w skrajność, łatwo było wyprowadzić go z równowagi. Nie wierzyła jednak, że mała kąśliwa uwaga, która nic nie znaczyła spowodowała aż takie skutki.
Głaskanie po dłoni wcale jej nie uspokajało. Wręcz przeciwnie, zaczynało ją irytować. Miała wrażenie jakby Milo próbował odwrócić jej uwagę od rozmowy. Co poniekąd mu wychodziło i może, gdyby chodziło o co innego szybko zmieniłaby front i zapomniała o sprawie, poświęcając swoją uwagę chłopakowi.
Ostatnimi czasy miała wrażenie jakby działo się coś między nimi, czego nie zauważała. Coś poważnego, mogącego zagrozić ich... Związkowi.
 
 
Milo Park


Wysłany: 2018-08-07, 10:45   
   Multikonta: Cheo & Nemo & Echo & Villemo
   GG/DC: 7661895/ Pluszowy#3954
   Mów mi: Pluszu
[Cytuj]

Milo nie chciał przyznać Nicki, że w zasadzie... Taki układ z Yukheiem mu się podobał. Obydwoje mogli się na sobie wyżyć, a to, że Lis był tego dnia jakiś taki bardziej nabuzowany i przestał nad sobą kontrolować, wyszło właśnie w postaci złamania nosa. Co miał powiedzieć dziewczynie? Że napierdalają się tak bez żadnego powodu, bo twierdzą, że to przynosi dwóm stronom korzyści? Takie tłumaczenie zdecydowanie nie wchodziło w grę. Wiedział jaki stosunek do tego ma Marlow.
-Naprawdę to nie ma teraz znaczenia...- Mruknął, krzywiąc się wyraźnie. I jakoś tak zaczął głaskać ją po tej ręce jeszcze mocniej, jeszcze intensywniej, mając nadzieję, że serio przestanie się tym przejmować. No bo po co? -Było- minęło. Przecież nic się nie stało.- Dodał po chwili, unosząc wolną dłoń na plecy dziewczyny, by zacząć je delikatnie głaskać- w dół i w górę. Zatrzymał się wreszcie na biodrze, przysuwając Nicki jeszcze bardziej do siebie. -Jeszcze żyję.- Zaśmiał się na samym końcu, marszcząc przy tym brwi, a następnie zerkając niepewnie na Nicki. Chciał ocenić czy rozchmurzyła się nieco czy... Takowym gadaniem pogorszył swoją sytuację jeszcze bardziej.
 
 
Nicki Marlow



Wysłany: 2018-08-07, 17:00   
   Multikonta: Pravi, Jay, MG
   GG/DC: 61448064/FreakinHope#8595
   Mów mi: Żelek/Pravus?Ąż
[Cytuj]

Gdyby wiedziała, o co chodzi w tych bójkach, dałaby mu po raz kolejny w twarz. Tym razem z pięści. Rozgrzanej. Trwając jednak w niewiedzy próbowała znaleźć sensowne wyjaśnienie.
-Nie ma teraz znaczenia? A kiedy będzie miało? Kiedy znajdę cię ledwo żywego? - zapytała, czując coraz większą irytację.
Czując dłoń na swoich plecach spięła się jeszcze bardziej. To jej wcale nie pomagało skupić się na sensie sprawy. Zerwała się z kolan Miło i stanęła nad nim, a na jej twarzy malowała się istna złość. Gdyby to było możliwe, w jej oczach chłopak mógłby ujrzeć płomienie. To było oczywiście nierealne, jednak z jej ciała bił coraz większy gorąc.
-Jeszcze!? - zapytala, podnosząc nieco głos. -Jeżeli tak prędko chcesz wpakować się do grobu, wystarczyło powiedzieć.
Nie chciała się unosić. Nie lubiła słownej przemocy i nie lubiła samej siebie, kiedy pozwalała uczuciom nad sobą panować. Tym razem jednak nie potrafiła się opanować. Nie mogła dalej milczeć i wierzyć w jego słowa. Za każdym razem przekonywał ją, że to nic takiego. Zwykła sprzeczka, nieporozumienie.
 
 
Milo Park


Wysłany: 2018-08-07, 17:23   
   Multikonta: Cheo & Nemo & Echo & Villemo
   GG/DC: 7661895/ Pluszowy#3954
   Mów mi: Pluszu
[Cytuj]

No właśnie dlatego pilnował tego sekretu z całych sił, żeby znowu nie połamać sobie nosa. Vesper dopiero co go nastawiła, musiał się najpierw porządnie zrosnąć, okej? Żeby było co łamać.
Do Milo trzeba było mieć morze cierpliwości. Świętej cierpliwości, która trwałaby nieprzerwanie podczas każdego takiego wybryku. A w przypadku tego jegomościa było ich aż nadto... Za dużo. Czy Nicki nie czuła się przytłoczona tym wszystkim? Niby był pomiędzy nimi tylko rok różnicy w wieku, a Milo nadal zachowywał się jak dzieciak. Dzieciak, którego trzeba było wychowywać.
-Aż taki słaby to nie jestem...- Prychnął, wyraźnie niezadowolony z tego, że Marlow w niego nie wierzy. -Mówię ci, to był wypadek. Przecież poprzednio nic takiego się nie stało.- Nadal próbował to jakoś załagodzić, ale zamiast obniżać ciśnienie sytuacji to jakoś tak dziwnie je podwyższał. Poczuł to dokładnie, gdy Nicki poderwała się z jego kolan.
Początkowo nic nie mówił. Dał jej się wykrzyczeć, dał podwyższyć temperaturę ciała i wymachiwać rękami. W zasadzie przyjąłby kolejny policzek od niej, byle tylko się uspokoiła.
-Nie wybieram się jeszcze na tamten świat. Chyba, że... Chyba, że mnie wyganiasz.- Ta, bo to zdecydowanie miało pomóc w rozładowaniu napięcia.
 
 
Nicki Marlow



Wysłany: 2018-08-07, 21:55   
   Multikonta: Pravi, Jay, MG
   GG/DC: 61448064/FreakinHope#8595
   Mów mi: Żelek/Pravus?Ąż
[Cytuj]

Nicki czuła się przytłoczona, owszem. Zazwyczaj to Milo zajmował się Nicki, nie ona nim. Wyciągał ją z tarapatów, chronił przed złem tego okrutnego świata jak tylko mógł. A kiedy przychodziła jej kolej, by zaradzić krzywdzie na chłopaku, była bezradna.
Była przyzwyczajona, że zawsze pozwalała komuś decydować o niej. Jej własne decyzje zawsze były tylko pozornym wyborem. W Systemie, w Arkadii, nawet w kontaktach z Milo. Pozwalała by to on prowadził. Do tego momentu zawsze usuwała się w bok, gdy tylko słyszała "to nic, nie ważne". Wszystko rządziło się jego humorem. Gdy nie chciał rozmawiać, nie rozmawiali, gdy chciał zostać sam, ona mu pozwalała.
Ona sama jednak pozostała nieświadoma tych faktów. Całkowicie nie zdając sobie z tego sprawy właśnie sprzeciwiała się temu porządkowi.
-Poprzednio nic takiego się nie stało, teraz masz złamany nos. Kto wie czy następnym razem nie stwierdzicie, że to za mało? Nie zechcecie sprawdzić, kto wytrzyma dłużej? - zapytała pozornie spokojniej. To była jednak cisza przed burzą, którą chowała wewnątrz, starając się nie rzucić w niego kulą ognia.
Przez chwilę milczała, wpatrując się w Milo, gdy usłyszała sugestię, że go wygania na tamten świat. Myślała, że się przesłyszała.
-Ja cię wyganiam? - zapytała głuchym głosem. Powoli wciągnęła powietrze przez usta i zatrzymała je na chwilę w płucach, próbując przetrawić jego słowa. Opuściła wzrok na podłogę, a cała złość w niej zniknęła, zamieniając się w rozgoryczenie. -Skoro tak uważasz - powiedziała cicho i odwróciła się, zamierzając wyjść z lecznicy.
 
 
Milo Park


Wysłany: 2018-08-08, 19:28   
   Multikonta: Cheo & Nemo & Echo & Villemo
   GG/DC: 7661895/ Pluszowy#3954
   Mów mi: Pluszu
[Cytuj]

Racja. Do tej pory Milo był jej Aniołem Stróżem. I choć często miewał swoje humorki, zazwyczaj pomimo wszechobecnego wkurwu, stał za nią murem, chronił swoją własną piersią, by tylko ograniczyć dostęp złych czynników ze świata zewnętrznego. Miał swoją misję- zabrać to, co sprawiało jej ból. Sprawić, by wreszcie odcięła się od przeszłości i zaczęła myśleć o zupełnie czymś innym.
Zaraz, chwila... Czy ich związek nie był przypadkiem jakiś wadliwy? Może to przez decyzję dotyczącą tego, by spróbować być razem, wszystko po kolei się zaczęło walić na łeb i szyję? Trzy miesiące temu było trudno, owszem, ale chyba nie tak, jak teraz.
Durny, debilny Milo! Coś ty sobie myślał? Że żartowanie w takiej chwili polepszy atmosferę, która i tak zaraz miała... Wybuchnąć?
Już nic z siebie nie wydusił. Uśmiech z jego twarzy zlazł. Siedział tak jeszcze przez chwilę na leżance, ale zaraz podniósł się gwałtownie, wyprostował i wyciągnął w jej stronę ręce, by użyć telekinezy.
Nicki mogła poczuć silne, niewidzialne dłonie, które zacisnęły się na jej biodrach, a następnie zaczęły ją przesuwać w tył. Nie mogła z tym walczyć. Telekineza była zbyt silna, aby można było temu jakkolwiek zaradzić.
Kiedy sylwetka ciemnowłosej znalazła się już wystarczająco blisko, obrócił ją przodem do siebie i delikatnie uniósł, by twarz Marlow była na tym samym poziomie co jego.
-Nigdzie. Nie. Idziesz.- Mruknął, a następnie pocałował ją. Tak po prostu. A przy okazji pomazał brązową mazią. Ot, gratis.
 
 
Nicki Marlow



Wysłany: 2018-08-08, 20:37   
   Multikonta: Pravi, Jay, MG
   GG/DC: 61448064/FreakinHope#8595
   Mów mi: Żelek/Pravus?Ąż
[Cytuj]

Zamierzała opuścić salę, kiedy poczuła niewidzialne dłonie na swoim ciele. Zdążyła jedynie wciągnąć powietrze i już znalazła się przy Milo. Nie miała szans na jakąkolwiek reakcję czy sprzeciw.
Milo mógł zobaczyć w jej oczach zdziwienie i lekki strach, spowodowany jego zachowaniem.
Z początku nie zareagowała na pocałunek, pozwalając się całować. Jednak po chwili jej otumaniony szokiem umysł zaczął się denerwować. Chłopak mógł poczuć narastające ciepło, bijące z jej ciała. Nie było to jednak w żaden sposób nieprzyjemne, wręcz przeciwnie, było to przyjemne ciepło. W każdym razie z początku.
Jeszcze wczoraj poddałaby się, pozwalając Milo wygrać tą sprzeczkę. Pozwoliłaby mu całować się dalej, aż zapomniałaby o powodzie całej kłótni.
Po chwili wściekłość w Nicki wrosła dwukrotnie do tej, którą odczuwała jeszcze kilka minut temu. Odepchnęła Milo od siebie, jednocześnie bezpiecznie opadając na podłogę. Wytarła z twarzy maź, którą podczas pocałunku podzielił się z nią Park.
-Nie rozkazuj mi - powiedziała, rzucając mu wściekłe spojrzenie. -Nigdy więcej.
 
 
Saoirse Teagan



Wysłany: 2018-08-09, 18:15   
   Multikonta: Billie, May
[Cytuj]

Nieczęsto robiła za sowę pocztową, nastawianie karku i brudzenie paluszków powierzała osobom znacznie do tego odpowiedniejszym. Gdy jednak decydowała się na zabranie szanownych czterech liter z zielonych równin i wtaszczenie ich przez arkadyjskiej bramy, zawsze miała ku temu dobry powód. Choć ptaszki w większości przypadków były jej uszami i oczami, wypadało co jakiś czas samemu robić rozeznania wśród uroczej, psionicznej społeczności, wybadać, co się pozmieniało, a co pozostało po staremu. Czasem kierowała nią po prostu nuda, powstała pod wpływem ciągłego przebywania na łonie natury, w oddaleniu od rozrywek związanych z igraniem z żywymi duszyczkami, tudzież organizmami skomplikowanymi nico bardziej, niż te fauny leśnej. Ostatnimi czasy mgiełka tajemnicy związana z zaginięciami i innymi niefortunnymi zdarzeniami rozeszła się po kościach, nad czym bardzo ubolewała i za swój święty obowiązek uznała przywrócenie tamtej atmosfery niepewności i zaszczucia. Działanie w czasach chaosu było jej drugą naturą, i jeśli mogła sprawić, że zacznie błyszczeć wśród psioników jak diament wśród kamieni, musiała pójść za ciosem.
Wiele można się było dowiedzieć, przechadzając się po zakamarkach niby-raju, zdecydowanie więcej, niż życzyłyby sobie tego przeróżne strony konfliktu. Pochłaniała informacje jak gąbeczka, nawet te, przy których słowa były zbędne, a wystarczył jedynie jastrzębi wzrok. Uśmiechała się przy tym wesoło i przerzucała pięciocętówkę w palcach, gotowa przesądzić czyjś los z jej użyciem.
Idealną okazją okazało się skierowanie kroków w stronę lecznicy. Podkicała tam z potrzeby nie tyle serca, co ciała, ale trafiła na prawdziwą skrzynię złota w postaci gruchotania pewnych gołąbeczków. Wcale nie było tak, że podsłuchiwała, miała po prostu bardzo dobry słuch, z którego hańbą przecież było nie skorzystać. Rozeznanie się w sytuacji nie trwało długo i mimowolnie spowodowało przyozdobieniem twarzyczki w wielki banan. Kilka mniej lub bardziej złowróżbnych koncepcji zakiełkowało jej w umyśle, toteż z drobną pomocą monety wyodrębniła kilka najciekawiej się prezentujących i przystąpiła do akcji.
Wpadła do pomieszczenia okupowanego przez Milo i Nicki jak błyskawica, skoncentrowana na znalezieniu odpowiedniego specyfiku z pokaźnego obszaru Vesper. Dobrze, że pomarańczowej tu nie było, bo w innym razie z pewnością kręciłaby noskiem na grzebanie w jej ziołowym arsenale. Dopiero przy blacie kątem oka dostrzegła psioników i spojrzała na nich, zaskoczona i ździebko zmieszana.
- Ojej, przepraszam, że przerywam - zaczęła, jak na zawołanie zasłaniając wzrok ręką, po chwili zerkając leciutko zza rozcapierzonych paluszków. - Kto ci to zrobił? - Wskazała na umorusaną buźkę Milo. - Niech zgadnę, nasz nowy radny? - Westchnęła lekko, kręcąc z niedowierzaniem głową. - Myślałby kto, że po zajęciu miejsca w radzie zacznie zachowywać się choć trochę bardziej dojrzale. Zupełnie, jakby takie prowokowanie wszystkich dookoła go bawiło. - Przeniosła wzrok na słoiki i inne tubki, powracając do poszukiwań odpowiedniej substancji. - Ale taki już urok czerwonych, prawda? Nie można się im oprzeć. A jeśli mają już kogoś na oku...- Posłała Nicki wymowne spojrzenie, po czym wzruszyła ramionami. - Nie wiem, może się nie znam, nie moja sprawa. Ale lepiej mieć się na baczności. Hm... - zaczęła mruczeć coś pod nosem, nie zaprzestając swoich poszukiwań.
_________________

count my cards, watch them fall
I like the way they all scream
tell me which one is worse
living or dying first
 
 
Milo Park


Wysłany: 2018-08-10, 16:28   
   Multikonta: Cheo & Nemo & Echo & Villemo
   GG/DC: 7661895/ Pluszowy#3954
   Mów mi: Pluszu
[Cytuj]

Już miał coś do Nicki mówić, gdy nagle, zupełnie niespodziewanie, do lecznicy weszła Teagan. Milo natychmiastowo się spiął, wlepiając w nią zdziwione ślepia, które zaczęły ją bacznie obserwować odkąd tylko wyłoniła się zza szafki z magicznymi słoikami Vesper.
Początkowo prawie jej uwierzył. Prawie, bo rzeczywiście brzmiała przekonująco. Ojeju, nie zauważyłam. Ojeju, przepraszam. Ojeju, przeszkodziłam.
Milo zmrużył ślepia, zaciskając szczęki z całych sił. Totalnie stracił zainteresowanie Nicki, bo tak mocno się wkurwił, że zatrzymał wzrok na intruzie. Wysłuchał wszystkich słów dziewczyny i nawet nie śmiał jej przerywać w trakcie. Wypowiadała setki bzdur. Zawsze i wszędzie. Przynajmniej na taką wyglądała. Parę plotek też o Rhiannon słyszał, więc nie zamierzał jej się z czegokolwiek spowiadać. Wiedział, że takie jak ona, sprzedają informacje dalej, tylko przy okazji... Je mocno zmieniają.
-Nie wydaje mi się.- Odparł wreszcie szorstko, wlepiając w Rhi chłodne spojrzenie. Wyprostował się i dopiero teraz chwycił kawałek ręcznika papierowego, by wytrzeć sobie nim brudną twarz. Starał się to zrobić jak najdelikatniej, by nie naruszyć nosa, który nadal cholernie bolał.
Przelotem spojrzał na Nicki. Znowu wybuchnie? Tylko tym razem przez tekst Rhiannon?
 
 
Nicki Marlow



Wysłany: 2018-08-10, 16:52   
   Multikonta: Pravi, Jay, MG
   GG/DC: 61448064/FreakinHope#8595
   Mów mi: Żelek/Pravus?Ąż
[Cytuj]

Nie spodziewała się, że akurat Sao przerwie ich "rozmowę". Nie lubiła jej, chociaż była skarbnicą wiedzy i plotek, które nie raz pozwalały Nicki zorientować się w danej sytuacji, czerwona już dawno zorientowała się, że nie warto wierzyć w każde jej słowo.
Widząc niebieską momentalnie opadła z niej złość, zastąpiona niepewnością i nieufnością. Z początku chciała chciała przytaknąć jej słowom, im więcej jednak Sao mówiła, tym Nicki stawała się wroga. Owszem, miała rację co do Yukheia i temperamentu czerwonych. Nicki sama była żywym dowodem na wybuchowość.
-Skoro się nie znasz, to po co się wypowiadasz? Ale masz rację, lepiej mieć się na baczności przed czerwonymi. Nie wiadomo kiedy wybuchnął - odezwała się, pozornie spokojnym głosem. Normalnie, gdyby nie wydarzenia minionych minut, nie odezwałaby się. Milczałaby, czekając aż intruz opuści sale, usunęłaby się w kąt, nie chcąc wtrącać się w rozmowę. Tym razem jednak była na tyle zdenerwowana, że dopuściła się cichej grozby
 
 
Saoirse Teagan



Wysłany: 2018-08-11, 04:19   
   Multikonta: Billie, May
[Cytuj]

Czuła na sobie uważny wzrok Milo i tylko to powstrzymywało ją przed uzewnętrznieniem kołatającej w środeczku radości. Nawet z takiej odległości mogła niemal poczuć buchającą mu z nozdrzy parę, co było dosyć zabawne, biorąc pod uwagę fakt, że to on pierwszy się nakręcił, a nie jego czerwona luba. Ta reakcja, choć mile łechtająca ego, była tylko namiastką tego, do czego miała zamiar w tym spektaklu doprowadzić. Zdawała sobie sprawę, z jakimi konsekwencjami wiązała się ta robota, tudzież kiedy przystopować albo wywiesić białą flagę - choć tylko chwilowo - by uciec z miejsca zbrodni w nienagannym stanie. Aktualnie miała obok dwójkę niezbyt przyjaźnie nastawionych psioników, delikatnie rzecz ujmując, więc do konfrontacji zbrojnej wolała nie doprowadzać. W razie czego Vesper z pewnością by zainterweniowała, w końcu nie mogła pozwolić, by urocza buźka Rhiannon została pokiereszowana. Na razie jednak wolała nie uciekać się do skorzystania z pomocy pomarańczowej.
- Mea culpa. - Uniosła ręce w geście niewinności, rzucając Nicki przepraszające spojrzenie. - Wolałam cię uprzedzić, bo jeśli nóż widelec doszłoby do jakiegoś incydentu, nie wybaczyłabym sobie. - Czerwona ostatnimi czasy stała się bardziej towarzyska i choć więcej osób zaczęło ją kojarzyć, tak naprawdę wciąż nie miała wielkiego znaczenia. Zarówno ona, jak i Milo nie byli na tyle otwarci i wiarygodni, by mogli popsuć jej szyki.
- To może powinieneś zastanowić się nad tym, co powiedziałam. - Przerzuciła atencję na Milo i powiedziała to tak, jakby właśnie przedstawiała mu przyjacielską radę i to taką, która naprawdę miała na względzie przede wszystkim jego dobro. Uśmiechnęła się leciutko i przyjaźnie, na widok jego chłodnego spojrzenia marszcząc z zakłopotaniem brwi, nieco speszona. - Po prostu... uważam, że nie powinno się rozwiązywać problemów przemocą. To tylko stwarza ich jeszcze więcej. - Zastygła na moment, z pochyloną głową przykrytą taflą jasnobrązowych włosów, a dłoń zacisnęła się mocniej na krawędzi szafki. - Wiem, o czym mówię. Poza tym, Arkadia dopiero co wyszła z dołka, głupio by było ponownie w niego wpaść. - Pokręciła głową i wróciła do przeszukiwania fiolek i szkatułek. - Dlatego warto zadbać o to, kto ma faktyczny wpływ na jej losy, nie uważacie?- Spojrzała na Nicki z poważnym wyrazem twarzy. - Zależy ci na tym miejscu, nie? Jak nam wszystkim. Serio uważasz, że Yukhei sprowadzi na nas coś innego, niż kłopoty?
_________________

count my cards, watch them fall
I like the way they all scream
tell me which one is worse
living or dying first
 
 
Milo Park


Wysłany: 2018-08-11, 20:03   
   Multikonta: Cheo & Nemo & Echo & Villemo
   GG/DC: 7661895/ Pluszowy#3954
   Mów mi: Pluszu
[Cytuj]

Milo czasami był jak taki czerwony. Ba, kto wie- może nawet sto razy gorszy? Jego humor potrafił się zmieniać niczym babie w ciąży, co można było zauważyć na załączonym obrazku. Przed paroma minutami jeszcze płakał, prosząc Nicki o przebaczenie. Później nastrój mu się nieco poprawił, by znów się zjebać, gdy tylko zaczęli się z Nicki kłócić. A teraz? Teraz był wkurwiony. I to tak porządnie wkurwiony, bo słoiczek znajdujący się najbliżej niego, gdzieś na szafce, niebezpiecznie zadygotał.
Pomimo tego starał się nie pokazywać tego po sobie (ha, śmieszne, przecież na kilometr dało się to wyczuć i nie trzeba było być ani Eksem ani Sherlockiem).
Podczas kolejnych słów dziewczyny próbował wziąć parę głębszych oddechów, by choć na chwilę zaprzestać szybkiego bicia serca, rozbijającego się o płuca i żebra.
-A ja uważam, że nie powinno się wsadzać nosa w nie swoje sprawy, Rhiannon.- Rzekł spokojnie, choć nadal się dało wyczuwać ten chłód i wszechobecny wkurw, który starał się tłamsić gdzieś w środku. -To, że Arkadia wybrała Yukheia na radnego była ich wspólną decyzją. Przypominam, że większość za nim zagłosowała.- Oj, serio? Milo bronił Yukhei'a? Czy przypadkiem czymś tutaj nie śmierdziało, Nicki? A może powoli układało się w spójną całość, do której została przyklejona plakietka napierdalania się bez większego powodu?
 
 
Nicki Marlow



Wysłany: 2018-08-11, 21:30   
   Multikonta: Pravi, Jay, MG
   GG/DC: 61448064/FreakinHope#8595
   Mów mi: Żelek/Pravus?Ąż
[Cytuj]

Miała mętlik w głowie. Prawdopodobnie przez napływ emocji, nie potrafiła dokładnie zrozumieć znaczenia słów dziewczyny, zwłaszcza, że ta paplała jak nakręcona laleczka.
Z opóźnieniem zrozumiała jej przesłanie, ukryte między wierszami i cwanym spojrzeniem. Czyżby Sao sugerowała, że Yukhei specjalnie próbuję wprowadzić między Nicki a Milo burze? Czerwona nie wiedziała, czy właśnie o to chodzi niebieskiej oraz czy radny faktycznie miał w tym jakiś swój plan. Nie mogła jednak skłamać, że nie prowadziło to właśnie do nieporozumień i zgrzytów między nią a Milo.
Chociaż pragnęła by Rhihannon zamknęła swoją piękną buźkę, nie mogła zaprzeczyć, że się z nią w jakiś sposób zgadzała. Yukhei nie dawał dobrego przykładu jako radny. Nie, kiedy niemal codziennie wdawał się w bójki z jednym z arkadyjczyków. W dodatku "bez powodu".
Miała wielką ochotę kazać Sao się zamknąć. Nicki nie lubiła takich rozmów, nie lubiła gdy mówiono do niej niedomówieniami.
-Powiedz prosto z mostu, o co ci chodzi? - odezwała się, nie mogąc już znieść jej paplaniny. -Po prostu wyrzuć to z siebie i z łaski swojej wyjdź albo będziesz mogła z pierwszej ręki doświadczyć co oznacza "wybuchowy czerwony" - dodała, tracąc resztę cierpliwości.
Spojrzała na Milo, marszcząc brwi. Czy on bronił Yukhei'a? To nie miało dla niej sensu. Była przekonana, że akurat Park jest jak najbardziej przeciwko radnemu i najchętniej wywaliłby go z Arkadii.
 
 
Saoirse Teagan



Wysłany: 2018-08-12, 20:26   
   Multikonta: Billie, May
[Cytuj]

Zauważyła trzęsący się jak osika słoiczek, w ostatniej chwili powstrzymując się od posłania Milo spojrzenia wyrażającego więcej niż tysiąc słów a propos tego, co myśli o jego marnej samokontroli. Trzeba było przyznać, że dobrali się z Nicki idealnie, oboje myślący bardziej sercem, aniżeli głową. W sumie nie wiele musiała robić, ba, nawet nic, bo z pewnością sami byli w stanie sprowadzić na siebie zagładę. Kimże jednak by była, gdyby trochę im w tym nie pomogła?
- To sprawa, która może się odbić czkawką na nas wszystkich, więc powinieneś zrozumieć, że chce zminimalizować potencjalne szkody. - Abstrahując nawet od jej nadzwyczajnie rozwiniętych zmysłów wzroku czy słuchu, trzeba było chodzić z wytłumiającym dźwięki pudłem na głowie, by nie zauważyć przybierającego na sile konfliktu między chłopakami. Niektórzy mogli mieć w nosie własny dobrobyt, tak jak ona kwestie dalszej egzystencji pozostałych arkadyjczyków, należało jednak dbać o zachowanie pozorów, przynajmniej na tę chwilę.
Przy całej krzątaninie przy szafce rzuciła ukradkowe spojrzenie na Nicki, zastanawiając się, czy zasiała w jej główce odpowiednio duże ziarno wątpliwości. Czerwona nie odzywała się za wiele, w myśl zasady, że winni milczą można więc było założyć, że w temacie Yukheia przynajmniej częściowo podzielała jej zdanie - to z resztą byłoby po ludzku rozsądne, mało kto cieszyłby się, gdyby wyżej postawiony typek co chwila wyskakiwał na małe, agresywne randez-vous z twoim chłopakiem. Tym bardziej, gdy widziało się, jak swojego czasu ten typek patrzył na pewnego żółtego chłopaczka.
Zignorowała jej prośbę o wyrażanie się jaśniej, a na dźwięk kolejnych słów Milo przekrzywiła lekko głowę.
- To się nazywa wybranie mniejszego zła, co wiele mówi o przykro niskim poziomie naszej sytuacji. - Po czym nagle uniosła ze zdziwieniem brwi. - Czyli jednak nie chodziło o Nicki, co? Widocznie nie tylko gorący pan radny gustuje w bardziej muskularnych osobnikach. - Choć nie zmieniła pozycji - może tylko spojrzenie miała bardziej kpiące, niż zdziwione - przyjęła postawę wzmożonej czujności, mając wrażenie, że lada chwila zwierzęce odruchy parki wyjdą na światło dzienne w całej okazałości. Miała nadzieje, że jeszcze sobie trochę popaplają, w końcu tak miło im dotychczas szło, po co więc mieli przerywać ten roztapiający serca moment?
_________________

count my cards, watch them fall
I like the way they all scream
tell me which one is worse
living or dying first
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2018-08-19, 19:47   
   Multikonta: Echo & Nemo & Villemo & Koya
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: Pluszu vel Księciej Zbierania Wpierdolu
[Cytuj]

Mistrz Gry

WSZYSCY ZT BO MISJA!
_________________
<img style="width:240px" src="https://i.imgur.com/QLBNugy.gif"><fieldset style="width:245px; border-top:3px solid #5e5e5e; border-left:0px; border-right:0px; border-bottom:3px solid #5e5e5e; padding-left:1px; padding-right:1px;"><legend align="center"><div style="font-size:14px; font-family:Georgia; color:grey">don't worry</legend><div style="margin-top:-5px; line-height:85%;font-family:Constantia; font-size:11px;text-transform:lowercase;text-align:justify;color:#5e5e5e">
i am always in your head
</fieldset>
 
 
Scottie Brock



Wysłany: 2018-11-09, 15:35   
   Multikonta: Jes
   GG/DC: dosztabel#3458
[Cytuj]

Wysiadłszy z samochodu skierował się razem z Kateriną w stronę lecznicy. Całą drogę z boiska nie mógł się nadziwić, że byli w stanie ustać na nogach i, mało tego, iść o własnych siłach. Chociaż kręciło mu się w głowie ze zmęczenia i odniesionych obrażeń, jakoś poradził sobie z samodzielnym dotarciem do celu. W całej tej manii poruszania stopami tak, by nie wylądować twarzą na ziemi, czuł się zupełnie tak, jakby po raz drugi uczył się stawiać pierwsze kroki. Nie trudno mu było wpaść na to, że skoro on czuje się jak kawał gówna, to Rina musiała mieć co najmniej cztery razy gorzej. Wnioskując po ilości niekontrolowanych omdleń, jakie dzisiaj zaliczyła, przemieszczanie się o własnych siłach musiało być dla niej uciążliwe. Przemknęło mu nawet przez myśl zaoferowanie pomocy, ale jakoś tak głupio mu było tak zaoferować ramię do wsparcia się. Tym bardziej, że tej nocy jego dłoń została zmaltretowana i użyta do wbijania w nią paznokci.
Całą drogę ściskał w lewej ręce pistolet, który oddał mu Isaac. Pomimo bezproblemowego powrotu tutaj, wciąż obawiał się, że ktoś ich śledził. Nawet kilka razy przyuważył kątem oka jakiś ruch w pobliskich krzakach, czy za jakimś drzewem. Rozum jednak podpowiadał mu, że to tylko i wyłącznie wina zmęczenia, ewentualnie jakiś Arkadyjczyk usłyszał jak przyjechali i zaciekawiony poszedł zobaczyć kto to. Jakakolwiek z tych opcji nie okazała się być prawdą, Scott wolał zachować ostrożność. Nawet jeśli sprawiało to, że wychodził na paranoika.
_________________

Et par le pouvoir d'un mot
Je recommence ma vie
Je suis né pour te connaître
Pour te nommer.

 
 
Katerina Wiranowska



Wysłany: 2018-11-13, 21:15   
   Multikonta: alannah, daniel, jem, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: Akbar
[Cytuj]

Zdecydowanym cudem był fakt, że doszli do lecznicy. Droga dłużyła się niemiłosiernie, dlatego gdy tylko przekroczyli próg "magicznego" pomieszczenia Katerina bezczelnie rzuciła się na stół stojący pośrodku z trudem wygrywając z pragnieniem natychmiastowego zaśnięcia. Chwilę później do pomieszczenia weszła Ryan. Z początku była lekko zaskoczona, jednak jej zielony umysł szybko dodał dwa do dwóch. Odłożyła na szafkę torbę z jedzeniem, które najwyraźniej sobie przyniosła i rzuciła na Scotta krótkie spojrzenie.
Siadaj – mruknęła wskazując na kanapę.

* * *


Niecała godzinę później oboje byli już ładnie poskładani i obandażowani. Ryan dała im też jakieś szmatki, żeby wyczyścili sobie mordy z krwi, jednak nie miała zamiaru ich tutaj być. Była lekarzem, nie niańką. Następnie wyszła, żeby zobaczyć czy przypadkiem reszta ekipy już nie wróciła i nie potrzebuje jej natychmiastowej pomocy, zostawiając Scotta i Rinę samych.
Podniosła się do pozycji siedzącej na prowizorycznym stole, na którym przez ostania godzinę Ryan na niej dłubała i utkwiła wzrok w wciąż trzymanej przez chłopaka broni.
Poczułabym się znacznie lepiej gdybyś to odłożył – powiedziała lekko zachrypniętym od długiego milczenia głosem. – Jakoś straciłam zaufanie co do twoich umiejętności strzeleckich, Brock.
Pomieszczenie pachniało ziołami i alkoholem, nieprzyjemnie podrażniając nozdrza Kateriny. Wprawdzie było to znacznie lepsze niż zapach rozkładającego się ciała, jednak wciąż znacznie bardziej wolałaby być teraz gdzieś indziej. Problem polegał na tym, że nie wiedziała za bardzo gdzie to "indziej" może być.
_________________
 
 
Scottie Brock



Wysłany: 2018-11-14, 22:36   
   Multikonta: Jes
   GG/DC: dosztabel#3458
[Cytuj]

Bez słowa wykonywał polecenia Ryan, stając się zanadto nie wiercić, kiedy był przez nią doprowadzany do porządku. Usiłował również nie wydawać dźwięków ewidentnie wskazujących na to, że go cokolwiek boli. Skutkowało to natomiast praktycznie nieschodzącym z twarzy grymasem zdradzającym, iż wcale nie był taki niewzruszony serią zabiegów.
Odpieprz się. — wymamrotał, wycierając z twarzy i szyi zaschniętą krew.
Z trudem odróżniał swoją krew od tej, którą ubrudził się zanim zdążył w ogóle jakkolwiek się zranić. Do kogo by ona jednak nie należała - oczyszczenie się z niej było żmudnym zajęciem i nie zawsze skutkowało całkowitą czystością. Definitywnie będzie musiał odwiedzić gorące źródła.
Pomimo wcześniejszych uprzedzeń, położył pistolet obok siebie na kanapie, rozluźniając tym samym ponad godzinny uścisk. Byli o wiele bezpieczniejsi, niż kilka godzin temu, więc tak skrajna ostrożność chyba była bezcelowa.
_________________

Et par le pouvoir d'un mot
Je recommence ma vie
Je suis né pour te connaître
Pour te nommer.

 
 
Katerina Wiranowska



Wysłany: 2018-11-15, 00:11   
   Multikonta: alannah, daniel, jem, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: Akbar
[Cytuj]

Zmrużyła oczy słysząc odpowiedź Brocka. Niczym na zawołanie poczuła piekący ból w zaszytym przed chwilą boku. Kwestia tego czy ten ból był prawdziwy czy jedynie fantomowy była w tym momencie drugorzędna. Patrzyła na tak samo niesymetryczny zarost co kilka miesięcy temu czując jak w środku niej coś się zaczyna gotować. Bezczelny imbecyl, który prawie kosztował ją życie, a teraz jeszcze miał czelność kazać jej się pieprzyć.
Chwyciła najbliżej niej leżący przedmiot, którym okazała się być mokra szmatka i rzuciła nią w Scotta.
Sam się odpieprz – warknęła rzucając w niego kolejną rzeczą.
W ruch poszły metalowe miski, kartonowe pudełka a nawet na samym końcu szklany słoik, który rozbił się o ścianę jaskini niedaleko głowy Scotta. Oprócz tego Rina puściła w jego stronę wiązankę soczystych przekleństw po rosyjsku, oskarżając go między innymi o to, że prąd wyżarł mu mózg. Przestała jednak, gdy poczuła, tym razem już prawdziwy, ból w boku. Lub wyrzuty sumienia, zależy od interpretacji.
Jesteś najbardziej niekompetentną osobą w tym jebanym gangu hipisów.
Były to ostre słowa jak na kogoś, kto właśnie wrócił z trzymiesięcznej niewoli u łowców i miał na sobie jedynie do reszty już zakrwawioną bluzę Daniela. Wciąż nie wiedzieli, co się stało z resztą – czy wrócili bezpiecznie do Arkadii? Katerina nie pamiętała tak za bardzo co się stało na farmie. Przez większość czasu była nieprzytomna albo w tak dużej agonii, że nie zwracała za bardzo na nic uwagę. Teraz, gdy wreszcie odzyskiwała resztę swoich zmysłów pojawiła się agresja. Nie była tak naprawdę zła na Scotta, bardziej na siebie, że dała się tak głupio złapać i naraziła na niebezpieczeństwo niemal całą Arkadię. Powinna była zdechnąć, gdy uciekła z Systemy.
Wszystkim byłoby tak o wiele wygodniej.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons