you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
13-08
Nowy regulamin! [czytaj dalej]
18-08
Przenosiny! [czytaj dalej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Sypialnie na II poziomie
Autor Wiadomość
Administrator


Wysłany: 2018-02-10, 08:14   Sypialnie na II poziomie [Cytuj]

SYPIALNIE

Znajdują się na pierwszym i drugim poziomie. Pokoje na pierwszym to niewielkie, umiejscowione jeden obok drugiego kabiny dźwiękoszczelne. Wnętrze przypomina pokład statku podwodnego. Ściany i sufit pokryte są czymś, co na pierwszy rzut oka przypomina blachę, łączoną dużymi śrubami. Aranżacja jest raczej surowa i nie ma tu miejsca na zbędne luksusy. W każdym pokoju znajdują się dwa piętrowe jednoosobowe łóżka z drabinką, których stalowa stelaż przytwierdzony jest do ściany. Nad każdym umiejscowiona jest niewielka metalowa półeczka i lampka nocna. Przejście między łóżkami jest bardzo wąskie. Po obu stronach drzwi, znajdują się szafki rodem ze starej szatni, po jednej na jedną osobę.
 
 
Baek Hyun Kim



Wysłany: 2018-10-21, 22:13   
   Multikonta: Ren Ryuu
   Mów mi: Cieniu
[Cytuj]

Powiedzieć, że stan Haise się poprawił, byłoby jak kłamstwo w żywe oczy. Z pomarańczowym nigdy nie było dobrze – skrajne wychudzenie, niska samoocena, problemy z kolanem – mimo to zawsze dawał radę wykrzesać z siebie odrobinę energii na tak prozaiczne czynności, jak wstanie z łóżka, czy chociażby wypicie pokarmu z kubka. Po takim czasie znajomości – krótkim i paradoksalnie długim – Baek zdołał zauważyć, iż swoją motywację Haise kierował głównie z chęci pomocy innym. Czerwony nie do końca się z tym zgadzał, niemniej był skłonny to zaakceptować, póki dawało chłopakowi siłę. Gdy jednak jej zabrakło, zaczęła się panika.
Ciągłe wędrówki do skrzydła szpitalnego i próby poprawy stanu Haise zawsze kończyły się tak samo – niepowodzeniem. Któregoś dnia Azjata powiedział w końcu dość. Co prawda nie był wysoko sytuowanym pionkiem w nowej hierarchii srebrnego krążka, jednakże zdołał dobić targu – kilka brudnych robótek w zamian za pozwolenie na przetransportowanie pomarańczowego do jego pokoju. Sprzątanie, wynoszenie syfu, robienie za chłopca na posyłki – to dość mało ambitne prace, ale jak widać skuteczne, by zyskać namiastkę przychylności. Dzięki niej czerwony szybko oswobodził swojego „opiekuna” z sideł wrogiej bestii szpitalnej. Nie oczekiwał, że dzięki temu Haise wreszcie się do niego odezwie – wierzył, że zmiana miejsca trochę odciąży jego umysł. Nie powiedział mu tego wprost, jednak już od jakiegoś czasu podejrzewał pomarańczowego o fobię do tego typu miejsc.
Pokój jak każdy inny – mały, ale swój. Panujący w nim bałagan niespecjalnie odrzucił Hyuna. O wiele bardziej zainteresował go stos kołder upchniętych w rogu łóżka. Czyżby skrajne wychudzenie Japończyka odbijało się na wiecznym poczuciu zimna w nocy? Nie odpowiem Wam na to pytanie – Baek również. Pomimo kilku podejrzeń, miał mimo wszystko zbyt mało informacji, aby móc wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski. Prędzej utkałby ich pochopną wersję, czyli taką niekoniecznie pożądaną.
Czerwony z niebywałą dotąd delikatnością ułożył na prześcieradle osłabione ciało chorego. Przed jego nakryciem, uważnie otaksował odsłonięte skrawki skóry i spływające poń krople potu. Nie musiał być doktorem, aby wiedzieć, iż nakrycie psionika w takim stanie aż prosiło się o sprezentowanie mu dodatkowej atrakcji w postaci przeziębienia. Nie… Przesiąknięte wilgocią ubrania należało wymienić na świeże, a ciało pieczołowicie obmyć. Brzmiało jak plan, niestety bardzo trudny w realizacji, chociażby ze względu na wieczną panikę Haise przed nagością.
- Jesteś przepocony. Trzeba Cię obmyć i przebrać. – oznajmił, po uprzednim, ostrożnym ma się rozumieć, podniesieniu chłopaka do pozycji siedzącej. Oczywiście poza słowami nie zrobił niczego więcej. Ostatnim czego było im potrzeba, to dopieszczanie wycieńczonego serca o dodatkową porcję strachu. Najpierw należało więc poinformować o konieczności przeprowadzenia „zabiegu”, a potem czekać na potencjalną aprobatę lub jej brak. Ponieważ jednak Baek był uparty, nie zamierzał na takową przystawać. Stąd też zaraz kontynuował w nadziei na przechylenie szali decyzji na swoją korzyść.
- Zasłonię sobie oczy, jeżeli to pomoże Ci się odprężyć. Obiecuję nie patrzeć.
_________________

<img src="https://66.media.tumblr.com/35aee9e05928f7f029d65b05c42b597a/tumblr_o7vwfkiEbK1runoqyo2_r1_540.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">
Aktualne EQ: -

Stałe EQ:proteza ręki.
Informacje o protezie ręki są w notatniku.

Gość zrób klik | Komunikator
 
 
Haise Takahashi



Wysłany: 2018-10-22, 00:09   
   Multikonta: Yukhei
[Cytuj]

Poprawił, a może pogorszył - nie było ci już to obojętne, Baek Hyun? Przez ostatnie dni Haise bardziej przypominał przecież oddychającą kukłę, niż prawdziwego człowieka. Zniknęła iskra z jego oczu, ta sama która rozrosła się w wielki ogień, gdy na swojej drodze spotkał ciebie. Paradoksalnie był wtedy najsilniejszy - zamknięty w sobie, nie poddawał się aż tak łatwo przeciwnościom dnia codziennego. Wstawał, wypełniał polecenia, a wieczorami jadł co nieco - potem sen, i od nowa. Zajmowanie się owcami było głównym celem jego życia. Sprawdzanie, czy u dzieci wszystko w porządku, czy nie cierpią - później przesłuchiwania tych, których uważano za wrogów systemy. Może i miewał wyrzuty sumienia, ale robił to wszystko dla większego dobra, czyż nie? Widział w swojej egzystencji jakiś cel, do którego powinien dążyć. A teraz? Pod potężnym pomarańczowym złamały się wszystkie podpory - szczególnie ta jedna, najsilniejsza, skłaniająca go do codziennej walki. Gdy jednak słowa o domniemanym dziecku Echo i Baeka dotarły do jego uszu, wszystko nagle runęło. Drobne serce nie wytrzymało - bo jak miałby poradzić sobie z faktem, iż kolejna osoba, której postanowił zaufać, znów go zawiodła? A teraz jeszcze odebranie mu owiec i ta straszna choroba, spowijająca jego ciało i coraz słabszy umysł.
Nie jesteś nic warty. Powinieneś już dawno umrzeć. Po co w ogóle się starasz? Nie wstyd ci za siebie? Pielęgniarki muszą się tobą opiekować, bo jesteś niepełnosprawny. Ofiara. Nigdy nie będziesz... Normalny. Pogódź się z tym w końcu i odpuść.
Opuściły go więc moce, opuściły chęci do życia - niby oddychał, ale wydawało się, jakby w ciele nie została żadna dusza, mogąca nim sterować. Wpatrywanie się w ściany godzinami przeplatane chwilami niespokojnego snu. Ból, kolejna porcja leków, odwiedziny lekarzy, którzy próbowali mu dojść do siebie - bezskutecznie, zresztą. Nie reagował nawet na pojawienie się Cheo czy Iskry. Dosłownie zamknął się w swojej własnej głowie, nie dopuszczając tam nikogo.
Zostawiony samemu sobie, pewnie nie wytrzymałby długo. Coś jednak skłoniło Iskrę, by spróbować przenieść go do jego starego pokoju. Z początku pomarańczowy bardzo się zestresował, gdy Baek Hyun zbliżył się do niego i spróbował unieść jego ciało. Paniczne bicie serca, przyspieszony oddech - pierwsza reakcja, którą ujawnił od dnia zawału i całego tego przewrotu z władzą. Jakoś udało się go jednak uspokoić, a potem przenieść do pokoju.
Prawdę mówiąc, poczuł się wtedy odrobinę lepiej, choć nie dość, by zacząć znów mówić. Czerwony prosił go o coś, Haise znał ten ton. To dlatego, choć wpatrywał się w przestrzeń, postarał się wysłuchać jego głosu. Obmycie i przebranie. Przeraźliwie wychudzone ciało drgnęło. Nie mogło być o tym mowy, Haise ledwo przecież pozwalał się komukolwiek dotykać. Przymknął oczy, a potem oparł się chudymi rękami o łóżko i spróbował wczołgać pod znajomy kokon z kołder. Ledwo miał siłę, by się unieść, co dopiero zmienić pozycję ciała - dlatego upadł żałośnie twarzą na materac po kilkunastu sekundach. Uparcie wpatrywał się jednak w kołdry, wyciągając ku nim rękę. Jakoś udało mu się przyciągnąć koniec jednej z nich, a potem wtulić w nią twarz. Oddychał ciężko, zgrzany i zmęczony. Nie chciał pomocy, nie chciał przebierania, a tym bardziej kąpieli. I tak już wiele zrobiłeś, Baek. Zostaw go, któraś z pielęgniarek pewnie przyjdzie sprawdzić, czy jeszcze nie umarł - może wtedy zdecyduje się mu pomóc. Wtedy nie będzie miał wyjścia. Jeśli będą musieli, siłą zedrą z niego ubranie, ot co. Nie będą się przecież przejmować uczuciami zdegradowanej kukiełki.
 
 
Baek Hyun Kim



Wysłany: 2018-10-22, 08:50   
   Multikonta: Ren Ryuu
   Mów mi: Cieniu
[Cytuj]

No tak, czego, jak nie TAKIEJ informacji mógł spodziewać się Baek. Dziecko? Pewnie i nawet tysiąc zapewnień nie byłoby w stanie przekonać Japończyka, a przecież to nieprawda! Owszem Iskra i Echo spali ze sobą, to znaczy… no wiecie… uprawiali seks, ale nigdy jakoś nie miało to dla nich większego znaczenia – ot zwykłe rozładowanie emocji w nabuzowanej dwójce czerwonych – nic nadzwyczajnego czyż nie? Z technicznego punktu widzenia Baek nigdy nie czuł do dziewczyny żadnej mięty. Jasne, nie bił jej, nie poniżał i nie traktował jak inni klienci przed nim – był za to bardziej delikatny, jednakże na tym właśnie polegał układ. Sprawa dzieciaka? Chłopakowi przez MYŚL nie przeszło, iż kiedykolwiek mógłby być ojcem – szczerze to nawet nie chciał. Ktoś taki jak on – dziki zwierz o nieposkromionym temperamencie i problemie z jego kontrolą, nie mógł posiadać potomków. Uwierzcie mi, z Iskry byłby bardzo zły ojciec. Przecież on nie potrafił ochronić własnej siostry, a co dopiero zająć się kobietą i potomkiem. Prócz tego szczerze by wątpił, aby to akurat ON był ojcem owocu ich domniemanego romansu. W rezultacie bardzo by się tego wypierał. Echo musiała coś tragicznie pomylić, czemu w sumie nawet by się nie dziwił, skoro do niedawna nie wiedziała, kim jest.
Transport Haise faktycznie nie należał do najłatwiejszych zadań ostatnich kilku chwil. Serce czerwonego pomimo w miarę systematycznego bicia, co jakiś czas uderzało mocniej. Strach i panika skutecznie dawały o sobie znać. Wówczas chłopak zaciskał mocniej zęby, po czym przełykał niepewność wraz z dziwnym poczuciem winy, byleby tylko nie dać niczego po sobie poznać. Nie wiedział, w czym tkwiła rzecz, nie wiedział, dlaczego Haise się do niego nie odzywał i w końcu nie wiedział, co takiego doprowadziło Japończyka do takiego stanu, ale to nieważne. Musiał być dla niego silny – i był. Skutecznie dusił w sobie kocioł emocji, by na zewnątrz uparcie podtrzymywać obraz chłodnej maski opanowania, nawet wtedy, gdy ujrzał żałosne próby podniesienia się przez pomarańczowego. Coś w nim drgnęło.
Baek doskonale rozumiał strach ptaszyny przed nagością i dotykiem. Wprawdzie nigdy nie powiedział mu tego wprost, no ale powiedzmy sobie szczerze – czerwony nie był aż tak ułomny. Po tak „długiej” aka „krótkiej” znajomości, zdołał wyłapać kilka niepokojących znaków świadczących o niektórych fobiach Japończyka - dostrzegł też przeraźliwie wychudzone ciało. To w połączeniu z lękami nie MOGŁO zaowocować powstaniem dobrej mieszanki – i nie zaowocowało. Produkt niezręcznego łączenia składników nie był słodki, lecz przeraźliwie gorzki i ostry w smaku. Z jednej strony zostawienie pomarańczowego i danie mu możliwości swobodnego działania, wydawało się najrozsądniejszym z wyjść. Niestety to samo rozwiązanie miało kilka wad, a w obecnym stanie pacjenta prowadziło do jego wycieńczenia, choroby i w rezultacie do śmierci. Nie, na to Baek Hyun zgadzać się nie zamierzał.
- Haise… Haise popatrz na mnie. – polecił, po uprzednim ujęciu drobnych ramion w swoje dłonie. Nie chciał siłą odrywać go od kołdry – jeśli musiał, to tymczasowo go nią okrył, po czym zachęcił do spojrzenia mu prosto w twarz.
- Na Twoich oczach zawiążę sobie przepaskę. – zaczął, pokazując na kawałek materiału, w zasadzie swoją koszulę z długim rękawem, którą na oczach Haise zdjął. Pod spodem miał zwykłą koszulkę.
- Nic nie będę widział, obiecuję. Pójdę teraz po miskę, napełnię ją ciepłą wodą, przyniosę i postawię o tam. – wskazał na niewielką szafkę nocną tuż przy łóżku.
- Potem zdejmiemy z Ciebie tylko górną część odzienia, abym mógł obmyć Ci plecy. Całą resztę zrobisz Ty dobrze? – jak powiedział, tak zrobił. Zdjętą wcześniej bluzkę ułożył na krawędzi łóżka. Chwilę jeszcze odczekał, patrząc i gładząc delikatnie włosy pomarańczowego, po czym wstał. Swoje kroki skierował do łazienki, gdzie faktycznie napełnił miskę ciepłą wodą – tą zgodnie z zapewnieniami postawił na szafce.
- Patrz na mnie Haise. – specjalnie instruował go dalej. Chciał, aby chłopak przyglądał się mu podczas obwiązywania oczu bluzką. Po wszystkim czerwony wyglądał nieco zabawnie, ale czort z tym. Ważne, że nic tak naprawdę nie widział, co z kolei zmuszało go do „orientowania się” w terenie przy pomocy rąk.
Jeżeli pomarańczowy pozwoli, Hyun usiądzie za nim, po czym ostrożnie zdejmie kołdrę i bluzkę. Następnie sięgnie po mięciutką gąbkę, zamoczy w wodzie, wyciśnie, a potem przyłoży do delikatnej skóry. Wolno i czule zacznie obmywać przepocone plecy.
_________________

<img src="https://66.media.tumblr.com/35aee9e05928f7f029d65b05c42b597a/tumblr_o7vwfkiEbK1runoqyo2_r1_540.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">
Aktualne EQ: -

Stałe EQ:proteza ręki.
Informacje o protezie ręki są w notatniku.

Gość zrób klik | Komunikator
 
 
Haise Takahashi



Wysłany: 2018-10-22, 17:35   
   Multikonta: Yukhei
[Cytuj]

Widzisz, Iskro, problem z Haise był taki, że jako osoba wielokrotnie skrzywdzona przez los, nie ufał otaczającym go ludziom, nawet jeśli byli mu szczególnie bliscy. Tak więc ani Ty, ani Cheo, nie powinniście liczyć na to, że w najbliższej przyszłości przestanie w was wątpić. Taki już był, wciąż spodziewał się ataku i zawodu - na każdym kroku oglądał się za siebie, czekając tylko, aż ktoś wymierzy w jego plecy nóż. Wystarczyło nieporozumienie - dokuczliwe słowa rzucone w kierunku Echo, a potem sprawdzenie, czy rzeczywiście nosi w sobie dziecko. Pomarańczowy nie potrzebował więcej dowodów. Uparcie zamknął umysł, ponownie ukarany za swoją ufność wobec drugiego człowieka. Według niego nie było już sensu ponownie starać się wygrzebywać z choroby. Nawet jeśli faktycznie nie byłeś ojcem dziecka czerwonej - czy chciałbyś zostać z taką dziwną... Istotą, jak Haise? Poświęcać mu czas i energię? Pomagać w powrocie do zdrowia? Z pewnością rozmawiałeś z lekarzami i pielęgniarkami - rzucali w kierunku Japończyka spojrzenia pełne wahania, jakby nie byli w stanie ocenić, czy uda mu się wyjść z takiego stanu. Widzisz, szczególnie dla pomarańczowych podobne zamykanie było szczególnie niebezpieczne. Zabawy umysłami innych ludzi przyzwyczaiły go do ciągłego słyszenia w głowie myśli innych. Nie musiał skupiać się w ten sposób na własnych problemach - istocie swojego jestestwa, skłębionej różnymi problemami. Gdy jednak zabrakło możliwości skupienia się na postronnych, jak miał sobie poradzić z wciąż ciągnącym go w dół ciężarem? Nie reagował przecież ani na słowa, ani na dźwięki. Dopiero podczas próby dotykania robił się nerwowy, odpychał ludzi, oddychał ciężko i jego serce przyspieszało niebezpiecznie. Jak więc "przemówić" do kogoś takiego?
Przez cały czas przenosin, drobne ręce kurczowo zaciskały się w pięści. Oczy pozostawały zaciśnięte - Haise odetchnął właściwie dopiero wtedy, gdy położono go wreszcie na łóżku. Chciał się ukryć, uciec, znów udawać, że śpi. To znacznie wszystko ułatwiało. Zazwyczaj ludzie nie chcieli mu przeszkadzać, widząc, że leży z zamkniętymi oczami i oddycha w miarę równo. Często stosował więc tą sztuczkę, by odpędzić od siebie niechcianych wizytatorów. I tylko raz na jakiś czas otwierał oczy, by popatrzeć na rozciągającą się przed nim szarawą ścianę szpitala. Teraz jednak wszystko miało się zmienić. Został brutalnie wyrwany ze swojej rutyny i przeniesiony do pokoju. Sztuczka z kołdrą niestety nie zadziałała - czerwony złapał go za ramiona i próbował zmusić do spojrzenia na jego twarz.
A on? Nie chciał. Nie chciał spoglądać w ładne, ciemne oczy, w których wciąż tlił się smutek. Wiedział, że miałby poczucie winy. Zdawał sobie sprawę, co Hyun chciał tym osiągnąć - sam często stosował ten manewr wobec swoich podopiecznych. Patrzenie w oczy było ważne, gdy ktoś tego nie robił, odmawiał kontaktu. To dlatego puste oczy powiodły po ścianie, po szafkach i półkach, lecz nie po twarzy czerwonego.
Przekaz dotarł jednak do zmęczonego umysłu. To dlatego Haise pozostawał względnie spokojny, gdy Baek Hyun ułożył na szafce miskę z wodą. Pozwolił mu zasłonić oczy, pozwolił ściągnąć sobie koszulkę. Gdy jednak pierwsze muśnięcie zostało skierowane na nagą skórę, pomarańczowy zaczął drżeć. Ciało trzęsło się okropnie, a pod palcami Iskra mógł wyczuć niemal wszystkie kości. Każdy kręg, łopatki, żebra - sterczały paskudnie spod cienkiej skóry, dając się wyczuć wyraźnie. Serce chłopaka również przyspieszyło. Szaleńczy rytm powodował przyspieszony oddech i ból w piersi. To dlatego Haise pochylił się do przodu, choć z jego ust nie umknął żaden dźwięk świadczący o dyskomforcie. Zbyt długo poddawany był brutalnym torturom, by teraz nie poradzić sobie z głupim kłuciem w piersi.
Drżał, wciąż tylko trząsł się okropnie - a gdyby Baek spróbował odsunąć włosy z pleców Japończyka, w dłoni zostałby mu pokaźnych rozmiarów kłębek srebrzystych pasm. Organizm wciąż bronił się przed śmiercią, pozbawiając się włosów na rzecz dostarczania energii innym, ważniejszym częściom. Praca mózgu, serca... Po co ci włosy, skoro umierasz?
Czując to, Takahashi z pewnością sam odgarnąłby włosy spanikowanym szarpnięciem - co spowodowałoby tylko wypadnięcie kolejnych pasm. Wokół na łóżku niemal wszędzie błyszczało subtelne srebro - znak, że nie minie wiele czasu, a pomarańczowy zostanie z kompletnie nagimi miejscami na głowie.
 
 
Baek Hyun Kim



Wysłany: 2018-10-22, 20:19   
   Multikonta: Ren Ryuu
   Mów mi: Cieniu
[Cytuj]

Nieważne! Baek nie chciał tego nawet słuchać – paplaniny lekarz, pielęgniarek i w końcu samego Haise, który uparcie dążył do poddania się chorobie. Prędzej piorun trzaśnie, tornado uderzy, niż Hyun pozwoli Japończykowi dać za wygraną – nie da i już! Będzie za niego walczyć – teraz, jutro i zawsze, póki w końcu się nie podniesie i znów nie stanie na własnych nogach. Co z tego, że był chudy? Miał z tego powodu czuć obrzydzenie? Odsunąć się? Uciec? A może zacząć szydzić? Zwykła kpina niewarta nawet grama uwagi.
Czerwony przez całą drogę bacznie obserwował osłabionego. Dzięki temu wyłapał istotny detal w postaci mocno zaciśniętych piąstek, a potem kolejny i kilka następnych. Drżenie drobniutkiego ciałka nie napawało psionika nadzieją, za to skutecznie potęgowało strach. Azjata na chwilę jakby zamarł z ręką przytknięta do nagiej skóry. Wątpliwość skutecznie podsuwała mu niepokojące myśli i pytania. Miał przestać? Dać mu spokój? Z jednej strony powinien był tak zrobić, wówczas Haise może raczyłby się w końcu uspokoić. Niestety problem z nim sięgał o wiele dalej i nazywał się zdrowiem. Przepocony chłopak, w dodatku teraz rozebrany i mokry od wody chłopak – kto normalny dopuściłby do pozostawienia go w takim stanie! Może tamci – Ci tak zwani lekarze, ale nie on.
- Przyniosłem dla Ciebie kwiaty Haise. Udało mi się zebrać całkiem pokaźny bukiet w drodze powrotnej z misji. Część wysuszyłem i zrobiłem z nich śliczny wianek. Chciałem Ci go dać w prezencie. Pozostałe kwiaty włożyłem do wazonu z wodą. Wiesz, że kilka z nich jeszcze nie zakwitło? Na razie są zamknięte, ale przy odrobinie ciepła i cierpliwości z pewnością otworzą pąki. – rzekł w trakcie czułego obmywania nagiej skóry pleców. Głos czasem mu zadrżał, ale tylko na chwilkę. Wzięcie głębszego wdechu pomagało w stłamszeniu emocji i łez, które raz po raz zbierały się w przysłoniętych kącikach oczu. Dzięki wprawie Baek skutecznie przeinaczał chęć płaczu na brzmienie rozbawionego i zadowolonego z siebie dziecka, które przygotowało opiekunowi ręcznie zrobiony prezent.
- Koniecznie musisz je zobaczyć Haise… Niektóre są żółte, czerwone… Znalazłem nawet jeden taki biało-kremowy… - mówił, mówił i wciąż uparcie mówił, coraz mocniej i mocniej powstrzymując łzy, chociaż te i tak postawiły w końcu na swoim. Kilka z nich zdołało przedrzeć się przez materiał i spłynąć po lewym, a potem prawym policzku. Chłopak mimo to uparcie je ignorował, nie chcąc się „zdradzić”. Dobrze, że Japończyk siedział do niego tyłem i że w ogóle się pochylił, przynajmniej oszczędził sobie żałosnego widoku. Z kolei wystające kości? Mocno zmartwiły Baeka, ale prócz tego nie zdołały go skutecznie zniechęcić. Psionik z niebywałą czułością obmywał każdy fragment ciała, począwszy od lędźwi, idąc na plecy i łopatki…
Gdy twarz dotarła do karku, dłoń zamarła. Czerwony nie musiał niczego widzieć, aby poczuć, jak po palcach i na pościel spadały pojedyncze kosmyki delikatnych włosów. Wiedział też aż za dobrze, że Haise od razu próbowałby sam je odgarnąć, wyrywając sobie przy tym ich znaczną część. Nim zdołał więc cokolwiek zrobić bądź zareagować, on uprzedził go szybkim gestem przeczesania srebrnych pasm bez konieczności ich chwycenia. Subtelne wsunięcie pod nie ręki w zupełności wystarczyło, aby kolejny ruch pozwolił na lekkie uniesienie, a potem opuszczenie ich z powrotem na plecy. To, że przy okazji musnął ustami kilka z nich, gdy spoczywały jeszcze na metalowej protezie, miało stanowić tajemnicę.
- Haise… Został przód. Chcesz sam się tam obmyć? – spytał, ostrożnie wyciągając zdrową rękę z gąbką w stronę Japończyka.
_________________

<img src="https://66.media.tumblr.com/35aee9e05928f7f029d65b05c42b597a/tumblr_o7vwfkiEbK1runoqyo2_r1_540.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">
Aktualne EQ: -

Stałe EQ:proteza ręki.
Informacje o protezie ręki są w notatniku.

Gość zrób klik | Komunikator
 
 
Haise Takahashi



Wysłany: 2018-10-25, 16:59   
   Multikonta: Yukhei
[Cytuj]

Widzisz, niektórzy lekarze dobrze znali jego przypadek. Jeden, jedyny raz gdy pozostawał w szpitalu spokojny - po raz pierwszy gdy trafił do systemy. Zbyt osłabiony, by walczyć, szybko zorientował się, że inni chcą mu pomóc. To wtedy wykryto większość niepełnosprawności jego ciała - brak języka, źle pozrastane kości, poważnie uszkodzone kolano. Oczywistym było, że pomarańczowy ma bardzo delikatne ciało, nienadające się do ciężkiej pracy. Umysł na szczęście jakoś wyszedł cało z zapewnionych mu tortur, a przynajmniej tak by się na pierwszy rzut oka mogło wydawać. Haise miał bowiem wiele problemów, których natury nie do końca potrafił zrozumieć, o których właściwie bał się myśleć. Największy jednak kryzys przyszedł, gdy wreszcie pojawił się ktoś, na czyjej uwadze mu zależało. Owszem, to o ciebie chodzi, Baek Hyun. Głupi Takahashi zaczął po raz pierwszy kwestionować swoje nastawienie do innych, przejmował się też tym jak wygląda - w końcu wszelki strach pogłębił się wielokrotnie, bo i ciało zaczęło dramatycznie chudnąć i swetrów zaczęło przybywać. Wciąż tylko udawał, nie chcąc nikogo martwić. Wolał, byś nie martwił się jego stanem, bo przecież to wcale nie była twoja wina. Haise był po prostu... Skrzywiony. Nie poradził sobie z chorobą, powoli ściągającą go na dno. A gdy jeszcze przyszło zwątpienie duszy... Jak miał walczyć? O lepsze jutro, o poprawienie tego wszystkiego? Naucz go raz jeszcze, jak się podnieść, bo był za słaby, by zrobić to samodzielnie.
Dotykanie go było oczywiście bardzo ryzykowne. Do tej pory nie dał się rozebrać nikomu prócz lekarzom, którzy po raz pierwszy przyjmowali go na oddział. Ci zdawali sobie sprawę, jak bardzo oszpecone było jego ciało - natomiast nagość przed czerwonym stanowiła niemal spełnienie najgorszych koszmarów. Szczęśliwie Baek wpadł na pomysł zasłonięcia oczu, bo pewnie chłopak nie dałby z siebie ściągnąć nawet kołdry, co dopiero przepoconej koszulki. Trząsł się ze strachu i ze stresu, trząsł się też z bólu. Spodziewał się odrazy, cofnięcia ciepłej dłoni, ale nic takiego nie nadeszło. I może po długiej chwili dreszcze wreszcie zmniejszyły się nieco, choć na pewno nie zniknęły do końca. Nie chciał, byś wyczuł pod palcami każdą nierówną bliznę, każde wybrzuszenie i wgłębienie świadczące o eksperymentach. O otwieraniu żywego ciała i badaniu go przez pseudo lekarzy. O wielokrotnym łamaniu kości, wreszcie też o rażeniu go prądem. Ciało stanowiło swego rodzaju księgę, z której łatwo można było czytać, nawet nie widząc dokładnie liter. Wystarczyło jednak przesuwać po nich palcem - na co wyjątkowo pozwalał, przekonany, że czerwony chce tylko przemyć jego ciało. Wyłapiesz te symbole, Iskro? A może domyśliłeś się czegoś jeszcze? Czegoś, o czym sam Haise nie chciał nawet wspominać? No bo skąd zamiłowanie do noszenia długich włosów, skąd chęć niesienia pomocy i przebłyski delikatnej natury? Domyślasz się?
Och? Kwiaty? Nagle ciało zamarło, a pomarańczowy mimowolnie uniósł głowę, jakby rozglądając się za kwiatami. Naprawdę je dla niego zebrałeś? A może to było kolejne kłamstwo? Takahashi pokręcił głową, a potem opuścił ją znów. Zainteresowałeś go, ale czy wystarczająco?
Dobrze ukrywałeś łzy - nie zrozumiał, że płaczesz, być może dlatego, że jego umysł wciąż był nieco przyćmiony. Jak ktoś zresztą miałby za nim płakać? Nie zmieściłoby mu się to w głowie, gdyby zrozumiał, że przelewasz łzy z powodu jego losu. Przecież to nic takiego, prawda? Jeden mały pomarańczowy...
Włosy zostały delikatnie odsunięte, choć kilka z nich i tak zostało na metalowej dłoni czerwonego. Był teraz równie delikatny co maleńkie skowronki - idealny sprawdzian dla twojej metalowej ręki, Iskro. W końcu każde mocne zaciśnięcie palców mogłoby połamać mu kości.
Gdy Baek zaproponował mu gąbkę, niemal od razu zabrał ją z ręki czerwonego. Szybko przesunął nią po przedniej części ciała - nie lubił na siebie patrzeć, tym bardziej teraz. Gdy tylko skończył, od razu przesunął palcami po pościeli, szukając czegoś, czym mógłby się zasłonić.
A spodnie? Tych nie miał zamiaru pozwolić dotykać. Gdyby już zdołał się czymś przykryć, sam spróbuję zsunąć z bioder dół od piżamy i obmyć się szybko, by nie zmuszać Iskry do spędzania z nim większej ilości czasu niż byłoby to konieczne.
 
 
Baek Hyun Kim



Wysłany: 2018-10-25, 18:33   
   Multikonta: Ren Ryuu
   Mów mi: Cieniu
[Cytuj]

Lekarze mogli sobie mówić, co tylko chcieli – Baek miał w nosie ich medyczny bełkot. Jeżeli nie oni, to on sam postawi Haise na nogi, a żeby miał przy tym go pilnować 24/7 – zrobi to, chociażby i zaraz. Przepraszam, już to robił! Przyniósł go, ułożył i zaczął obmywać, nie czując przy tym nawet krzty odrazy do przeraźliwie wychudzonego ciała. Jasne, nie widział, niemniej dobrze wiedział – jak? Czuł go dotykiem. Miękkie opuszki palców z szatańską precyzją tworzyły w umyśle czerwonego mapę całego ciała Haise. Kawałek po kawałeczku – potem kolejny skrawek – systematyczny dotyk pozwolił Iskrze dojrzeć go w zupełnie innych barwach. Wtedy zrozumiał, jak bardzo ten biedny chłopak potrzebował pomocy.
Ścisk w sercu był nie do wytrzymania – Koreańczyk ledwo powstrzymał groźne warknięcie utknięte w jego gardzieli. Przełykając je, zacisnął mocno zęby i usta, potem odetchnął, wypuszczając z ich wnętrza gorący obłok. Czujesz go Haise? Czujesz, jak podrażnia Twą skórę?
Drgnięcie ciałka – oh? Czyżby reakcja na wspomnienie o kwiatach? Nagle nikły uśmiech wpełzł na posmutniałą twarz czerwonego. Nawet jeśli ruch Japończyka był szybki i ulotny, to wielce pokrzepiający i motywujący do dalszego działania. Dzięki temu wiara Baeka na lepsze „jutro” znacząco wzrosła. To z kolei tylko spotęgowało chęć pomocy i postawienia pomarańczowego na własne nogi. Zobaczysz Haise, zrobi dla Ciebie wszystko – dosłownie wszystko.
Rana, blizna, kolejna szrama… Księga, a w niej wiele poszarpanych stronnic przesiąkniętych delikatną nutą zapachu róż. Czerwony nie od razu wyłapał jej woń – ta przyszła z czasem. Długie włosy, delikatna natura i zamiłowanie do dość nietypowego stylu ubierania się. Iskra miał swoją teorię na ten temat. Na razie jednak starał się o tym nie myśleć. Całą atencję przelewał na coś zupełnie innego, na ważniejsze potrzeby pomarańczowego – na konieczność i obowiązek zatroszczenia się o niego – o słabe ciało i jeszcze słabszego ducha. Na rozwiązywanie zagadek przyjdzie jeszcze czas. Wierz mi lub nie, lecz swą wiedzę z pewnością kiedyś wykorzysta, a przy tym miło Cię zaskoczy śliczny Skowronku.
Obmycie pleców pomimo początkowych trudności i strachu przed dotykiem, przebiegło w miarę sprawnie. Baek grzecznie oddał Japończykowi gąbkę, po czym odsunął się minimalnie w tył, aby przypadkiem go nie speszyć. Potem trzymał srebrne pukle długich włosów, których część pozostała na sztucznym materiale ręki. Jasna barwa błysnęła na tle tej ciemniejszej – nawet nie wiesz, jak bardzo musiał się wtedy kontrolować, aby Cię do siebie nie przygarnąć i zamknąć w ciepłym objęciu silnych ramion. Nie wiedział, w czym tkwił problem, nie wiedział o plotkach związanych z Echo i jego domniemanym ojcostwie – nie wiedział i już. Mimo to Ty nadal uparcie milczałeś, a on chciał dla Ciebie jak najlepiej. Gdyby więc Cię ujął i przytulił do serca, wnet wyszeptałby do ucha dwa magiczne słowa. Domyślasz się jakie?
Z górną częścią ciała Haise poszło łatwo – teraz należało zająć się jego nogami i biodrami. Baek wiedział, że na to Japończyk mu już nie pozwoli. Musiał więc zdać się na niego, choć przedtem…
Przed próbą zdjęcia spodni, doszło do czegoś jeszcze. Chwilowy chłód pozostawiony po bytności czerwonego zniknął szybciej, niż się pojawił. Psionik w mig sięgnął po świeżą koszulę, którą wkrótce raczył nałożyć na drobniutkie ciałko i okryć nią każdy skrawek skóry. To powinno uspokoić wystraszone serce Skowronka na tyle, by pozwolić Psu na zdjęcie spodni z chorobliwie chudych nóg Pana. A jeśli nawet nie, to w końcu zawsze mógł się przed nim osłonić – jeżeli nie kołdrą, to materiałem górnej garderoby.
- Trzeba zdjąć z Ciebie spodnie. Pozwolisz mi? Tylko je zsunę, potem podam Ci gąbkę i sam obmyjesz resztę ciała. Po wszystkim otrzymasz świeżą parę – założysz ją i będziesz mógł znów opatulić się kołdrami. – tym razem Baek nie zdołał powstrzymać drżenia głosu. Powiem więcej, jeżeli Haise raczy na niego spojrzeć, od razu dostrzeże błysk cieniutkiej linii – pozostałości po spływających łzach.
_________________

<img src="https://66.media.tumblr.com/35aee9e05928f7f029d65b05c42b597a/tumblr_o7vwfkiEbK1runoqyo2_r1_540.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">
Aktualne EQ: -

Stałe EQ:proteza ręki.
Informacje o protezie ręki są w notatniku.

Gość zrób klik | Komunikator
 
 
Haise Takahashi



Wysłany: 2018-10-31, 22:24   
   Multikonta: Yukhei
[Cytuj]

Naprawdę byłeś pewien, Iskro, że wciąż chcesz się nim zajmować? Było to nielada wyzwanie, bowiem Haise potrzebował pomocy niemal na każdym kroku. Ubranie się, wstawanie, mycie - doprowadził się do takiego stanu, że dłuższy wysiłek mógłby mu bardzo zaszkodzić. Nie wspomnę o jedzeniu. Pomarańczowy nie chciał wziąć niczego do ust - mimo usilnych próśb personelu, wciąż powracano do kroplówki, by chłopak nie zagłodził się na śmierć. I gdy już wydawało się, że powoli zaczyna wracać do normalności, on znów się zapadał. Kolejny raz przychodziła konieczność podawania mu leków, monitorowania pracy serca - i znów, i jeszcze raz... Prawdę mówiąc dość już miał ciągłego pikania aparatury nad swoją głową. Gdyby mógł tak po prostu... Zasnąć. Byłoby o wiele prościej. Niestety ktoś wciąż zakłócał mu plany - i tak, mowa teraz o tobie, Baek Hyun. Nie mogłeś mu po prostu skrócić tych cierpień? Nie było wcale łatwo tak wciąż walczyć, mógłbyś wreszcie przestać patrzeć na niego tymi swoimi ładnymi, brązowymi oczami, w których malował się tylko smutek. To właśnie przez nie nie potrafił odejść - trzymał się tej popapranej rzeczywistości, bo wpędzałeś go w cholerne poczucie winy, wiesz? Jak miał cię zostawić, skoro ty ciągle żyłeś nadzieją, że zostanie obok?
Dobrze, że aktualnie jego moce wcale nie działały - byłby przerażony, że Iskrze tak skutecznie udaje się badać jego ciało. Dodaj do tego kolor, Baek Hyun - nie brzydziło cię, jak bardzo był wyniszczony? Przypominał raczej wrak, nie chłopca. Wszędzie blizny, ślady, a gdyby twoja dłoń zawędrowałaby również na pierś, poczułbyś znamię pozostałe po waszej kłótni. Płat oderwanej skóry, która zrosła się w tamtym miejscu brzydko. Widzisz, samo to świadczyło, że nie potrafił być dobrym przyjacielem, a co dopiero czyjąś... Sympatią. Nakrzyczał na ciebie, sprawił, że straciłeś nad sobą kontrolę, choć powinien ci pomagać.
Gęsia skórka pojawiła się na ciele chłopaka, gdy poczuł gorące powietrze na swoim karku. To tylko przypomniało mu, jak bardzo był przed Iskrą odsłonięty - dlatego skulił się raz jeszcze, wciąż przerażony taką bliskością.
Tak, rzeczywiście udało ci się przyciągnąć jego uwagę, Baek. Wspomnienie o kwiatach mogłoby go ożywić, gdyby nie fakt, że zamiast na powierzchni przebywał tutaj, głęboko pod ziemią. Tutaj brak było zapachu ślicznych, kolorowych roślin - wciąż było za to zimno i ciemno. Wiedziałeś jednak dobrze, że nie da się zabrać na powierzchnię z powodu swojej fobii. Jak długo zatem wytrzyma?
Milczał, bo już nie radził sobie z tym wszystkim. Musisz mu wybaczyć, Iskro - przyszedł taki dzień, że w końcu i treser piesków złamał się pod naporem otaczającej go rzeczywistości. Masz szczęście, że przynajmniej pozwalał ci się dotykać... Mycie góry ciała odbyło się bez większych problemów, to prawda. Haise nie zgodziłby się jednak na zdjęcie spodni, nawet mimo założenia koszulki - wszystko zmieniło się jednak, gdy usłyszał drżący głos czerwonego.
Na grubej skorupie pojawiła się rysa. Pomarańczowy odwrócił się, a potem dokładnie przyjrzał mokrej od łez przepasce na oczy i kroplom spływającym po twarzy. I wtedy okazało się, że instynkt niesienia pomocy był o wiele silniejszy, niż przeżyta tragedia. Haise po raz pierwszy z własnej woli uniósł dłoń i dotknął policzka Iskry. Najpierw jeden palec musnął jego powierzchnię, potem kilka kolejnych. Takahashi niezwykle delikatnie otarł jego łzy, a potem przesunął po ustach i zasłoniętych oczach.
"Nie płacz."
Dłoń delikatnie zsunęła się po szyi i piersi czerwonego. W miejscu serca zatrzymała się na sekundę dłużej - później opadła zupełnie. Pomarańczowy w tamtej chwili zmienił jednak swoje nastawienie. Kilka chwil kompletnej ciszy przerwał kolejny dotyk - tym razem muśnięcie dłoni Hyuna i przyciągnięcie ich do bioder. Haise pozwalał mu na ich ściągnięcie - no dalej, zrób to szybko, Iskro. Chciał jakoś odwieść twoje myśli od nieznanego cierpienia, które mogło ci towarzyszyć. Czemu płakałeś? Japończyk ostrożnie potarł kciukiem wierzch twojej ciepłej dłoni. Jego własne były zupełnie lodowate, tak jak reszta ciała, które nie potrafiło wytworzyć własnego ciepła. Liczyło się jednak to, że dobrowolnie i ze spokojem zezwalał na twój dotyk.
Byleś tylko przestał się smucić.
 
 
Baek Hyun Kim



Wysłany: 2018-11-01, 00:39   
   Multikonta: Ren Ryuu
   Mów mi: Cieniu
[Cytuj]

Nie, Baek nie był pewien – on WIEDZIAŁ, że chce się nim zajmować – tym, który przeszło kilka miesięcy temu przygarnął go pod swoje skrzydła i zamiast sprzedać porcję bólu, poczęstował czułym dotykiem dłoni. Od tamtego momentu w czerwonym coś pękło. Nawet jeśli nie chciał ugiąć przed nim swego karku, to zrobił to właśnie dziś – tu i teraz w zamkniętych czterech ścianach zwanych pokojem Haise.
Brak wstydu, za to potok spływających łez. Raczcie mu wybaczyć moi mili. Chłopak z ledwością tłumił w sobie burzę emocji. Był na siebie zły i na innych zresztą też, choć przede wszystkim właśnie na siebie. Co z niego za chowaniec, skoro nie potrafił w porę zapobiec tragedii. Żałosna podróbka ot co! Powinien był oddać pomarańczowemu podarowaną mu obrożę – nie zasługiwał na nią. Mimo to wciąż ją na sobie nosił, a to, że jeszcze jej nie zerwał, było wynikiem… Oh? Czy aby przypadkiem nie nazywano tego uczuciem?
Czerwony faktycznie nie wytrzymał presji. Wilgotne plamy na materiale prowizorycznej ala opaski na oczy skutecznie zdradziły cichy szloch a z nim smutek Azjaty. Pożerał go strach względem własnej bezsilności, a zaraz za nim czaiła się panika. Pomimo siły i domniemanej potęgi „mocy”, nie potrafił sprostać czemuś tak prozaicznemu, jak troska o drugą osobę! Gniew tym bardziej mieszał się z rozdarciem i tylko nasilał wyciek słonych łez.
Kwiaty, Hyun uparcie myślał o nich myślał – o tym, jak przyniesie tutaj wypełniony nimi śliczny wazon, jak postawi na szafce przy łóżku, jak będzie o nie dbać – podlewać i ogrzewać - i jak zaczną powoli rozkwitać centralnie na oczach pomarańczowego. Różnorakie kolory płatków z pewnością przypadną mu do gustu. Czerwone, różowe, białe – widział nawet kremowe odmiany! Silne i pachnące rośliny wcale nie potrzebowały wielu luksusów do życia. Brak światła słonecznego szło czymś jeszcze zastąpić. Poza tym wodę mieli, powietrze też, czyli w sumie wszystko, co niezbędne do prawidłowego rozrostu przepięknych dzieł zrodzonych wprost z głębi matczynego łona zwanego ziemią.
Ciepły dotyk drżącej dłoni – czy w tamtej chwili mógł prosić o coś więcej? Chowaniec instynktownie oparł swój potężny łeb o drobniutką dłoń. Pozwolił palcom na otarcie wszystkich łez – tych spływających i tych świeżych uciekających z przysłoniętych kącików ślepi. Prosty gest z myślową przesłanką w domyśle nie wystarczył, aby uciszyć wewnętrzny lament. Niewątpliwie jednak zadziałał kojąco na niespokojny rytm dudniącego serca. W rezultacie zaczęło powoli cichnąć, aż w końcu ustabilizowało takt bicia. Dzięki Japończykowi, Baek wziął się w końcu w garść. Nadal bał się porażki, niemniej miał wystarczająco dużo samozaparcia, aby dwie dość istotne rzeczy.
- Nie pozwolę Ci się poddać. – wydukał, tuż po przetarciu mokrych polików. Chwilę potem drgnął na kolejny dotyk drobnej ręki. Nie potrwało to długo, jak w jednej sekundzie czerwony ujął, po czym musnął miękkimi wargami zewnętrzną część oszpeconej skowronkowej łapki. Po jej oddaleniu, zezwolił na następne ujęcie i nakierowanie swoich rąk na biodra Japończyka. Inteligencją nie grzeszył, jednak zrozumiał przekaz i docenił go.
- Dziękuję, że mi zaufałeś Haise. Obiecuję wziąć się w garść, a wiesz, dlaczego? Bo zaopiekuję się Tobą, tak jak Ty niegdyś mną. Musisz zobaczyć resztę kwiatów. Obiecuję przynieść je tutaj w wazonie. Chciałbyś? – Baek nie oczekiwał odpowiedzi, bah, jego pytanie było czysto retorycznym. Kwestią czasu było przytaszczenie tutaj roślinek i ich ustawienie tuż przy łóżku pomarańczowego.
Czerwony jeszcze przez chwilę wahał się w sprawie zsunięcia spodni z bioder Japończyka. Doceniał jego próbę uspokojenia, jednocześnie przy tym nie zapominając o dyskomforcie i niechęci do dotyku. Nie chcąc narażać psionika na zbytni stres, przystąpił do działania.
Przed zdjęciem spodni, Baek (wciąż z zasłoniętymi ślepiami) pozwolił sobie na ostrożne ułożenie skowronka w taki sposób, aby jak najszybciej doprowadzić do zsunięcia tkaniny z bioder. Krótko mówiąc położył go na miękkiej pościeli, co przez chwilę dało dość dwuznaczny obraz – jednego nad drugim i drugiego pod pierwszym. Oh Haise… Gdyby tylko Iskra mógł Cię teraz zobaczyć… Ciebie i nagość Twego ciała. Z pewnością ucałowałby każdy z nagich skrawków, włącznie ze śladem pozostawionym przez niechciane poparzenie.
Wystarczył jeden płynny ruch, aby materiał odsłonił skrawki bladej skóry. Przed przystąpieniem dalej, czerwony zrobił coś szalonego. Tuż przed odsunięciem i przekazaniem pałeczki kontroli z powrotem w ręce Haise, Iskra pomimo ślepoty, pochylił się, po czym ucałował odsłonięty fragment biodra. Pocałunek pomimo iż krótki, płynął wprost z serca. Nawet jeśli nic mu nie odpowie, to nic złego się nie stanie. Nie zważając na trudności dopnie swego.
 
 
Haise Takahashi



Wysłany: 2018-11-02, 02:22   
   Multikonta: Yukhei
[Cytuj]

Ktoś powinien życzyć ci powodzenia, Baek Hyun. Tak naprawdę nie byłeś pierwszym, który próbował go naprawić - choć wbrew wszystkiemu zaszedłeś dalej, niż ktokolwiek wcześniej. Potrzebowałeś jeszcze wiele silnej woli, by doprowadzić go do stanu względnej używalności. Na szczęście radziłeś sobie całkiem nieźle. Odkryłeś jego sekrety, próbowałeś zrozumieć, ba, nie oceniłeś tak szybko jak inni. Wielu poddało się, zanim tak naprawdę spróbowało - to dlatego pomarańczowy przestał wierzyć, że znajdzie się ktoś, kto faktycznie postara się go... Wysłuchać. Zamknął się na wszelkie znajomości, wciąż dopadała go paranoja, że gdy wreszcie się otworzy, znów ktoś wbije mu nóż w plecy. Niewiele było osób o okaleczonym tak wysokim procencie ciała - nic więc dziwnego, że aż tak bardzo w siebie wątpił. Uroda, talenty, posłuch... Nie miał żadnej z tych rzeczy. Teraz stracił dodatkowo moce, uderzony szokiem i wycieńczeniem organizmu - czy mógł się więc przydać do czegokolwiek? Czy pozostawał raczej pustą skorupką, która nic nie wnosiła do życia nowej organizacji? Co jeśli nigdy już nie będzie się w stanie z tobą normalnie komunikować, Baek Hyun? Porozumiewanie się z nim będzie stanowiło nie lada kłopot, jeśli faktycznie od tej pory zdecyduje się kompletnie milczeć. Nauczyłbyś się dla niego języka migowego? Nie była to taka prosta sprawa, a i posługujących się nim w dawnej Systemie nie było wielu. Stanowczo odradzałabym jednak inwestowanie całego wysiłku i bagażu emocjonalnego w ten mały wraczek. Nie wiadomo przecież, jak szybko okaże się zatonąć.
Obroża? Nosiłeś ją, czy też nie? Spójrz w puste oczy, Baek Hyun. Dla niego nie liczyło się już, czy jesteś "psem", czy awansowałeś na stanowisko "pana". Wiele rzeczy straciło dla niego znaczenie, tak samo złota obroża, którą kiedyś ci obiecał. To był symbol waszej więzi i lojalności - jego wobec ciebie, bo obiecał otaczać cię opieką, i ciebie wobec niego, bo zgodziłeś się go chronić i wypełniać jego polecenia. Teraz jednak nie miał zamiaru ci rozkazywać. Relacja "pies" i "pan" kończyła się w miejscu, gdy "pan" nie potrafił już wydawać więcej poleceń. Silny, rozumny kundel, zagryzłby słabego właściciela i postarał się szukać nowego - tak działał dzisiejszy świat i tak właśnie powinieneś postąpić. Haise nie miałby ci tego za złe, właściwie chyba nawet byłby ci wdzięczny. Zdecydowanie skróciłbyś jego cierpienie, bo przecież i tak przetrwają najsilniejsi, prawda?
Nie płacz... Nie było sensu rozlewać łez nad jego chudym, wymarniałym ciałem. I tak nie rozumiał, dlaczego go żałujesz. Nie zasłużył na opłakiwanie, nie zrobił przecież niczego wyjątkowo dobrego. A uczucia? Miałeś Echo, i dziecko rozwijające się w jej brzuchu. Czas odpuścić wreszcie przywiązanie do słabego pomarańczowego i uwolnić się wreszcie od jego wpływu.
Jestem pewna, że kwiaty spodobają się Haise, nawet jeśli nie przyjdzie mu się nimi długo nacieszyć. Dzbanek wypełniony kwiatami doda mu odrobiny sił, by walczyć - ale sam z pewnością sobie nie poradzi. Musisz wciąż podtrzymywać słabą iskrę w jego sercu, Baek Hyun. Nie pozwól jej zgasnąć, a być może będziesz w stanie dostrzec odradzający się w nim płomień.
Naprawdę nie pozwolisz mu się poddać? A może kolejny raz próbowałeś zamydlić mu oczy? Czemu właściwie tak bardzo chciałeś, by został tutaj z tobą? To była jakaś gra? Zabawa? Tak czy inaczej, pomarańczowy wciąż był pod wpływem instynktu działającego w reakcji na łzy. To dlatego pozwolił na ucałowanie swojej dłoni, a potem przesunął delikatnie palcami po ustach Iskry. Nacisnął na nie lekko palcem, a potem dotknął czubka jego podbródka i przesunął go do góry tak, jakby chciał zamknąć mu usta.
Nie musisz mówić nic więcej. Rozumiem. Nie musisz niczego obiecywać. Nie będę miał ci za złe, jeśli odejdziesz.
Taka była w końcu kolej rzeczy.
Oddech mimowolnie został wstrzymany, gdy Baek Hyun ułożył go na łóżku. Mając jednak w pamięci obraz twarzy Echo, Haise mimowolnie odsunął własną buzię na bok, jakby mimo przepaski, wstydził się tego, co sobą reprezentował. Ręce od razu powędrowały na wrażliwe strefy, by zasłonić je przed dotykiem - przy tym pomarańczowy skulił się odrobinę, próbując zniwelować okropny dyskomfort, jaki odczuwał. Chciał uspokoić Iskrę, ale źle czuł się z faktem, że chłopak zaczyna go rozbierać. Panika rosła w jego ciele - serce przyspieszyło, przy tym powodując nierówny oddech.
Czara przelała się, gdy czerwony niespodziewanie złożył na jego biodrze pocałunek. Takahashi natychmiast odepchnął go od siebie - i choć brakowało mu sił, to w słabym ruchu dało się wyczuć determinację. Nie chciał pozwalać się całować w taki sposób - właściwie w żaden sposób. Czuł się obrzydliwie, właściwie gorzej niż kiedykolwiek wcześniej. Takie ciało nie zasługiwało na absolutnie żadne pieszczoty - tym bardziej, że na Iskrę czekała inna dziewczyna, a on zachowywał się w ten sposób.
Pomarańczowy sięgnął po gąbkę, rozlewając przy okazji po swoim ciele zdecydowanie więcej wody, niż było to konieczne. Materac pokrył się porządną plamą mydlin, bo Takahashi dbał tylko o to, by uporać się z tym jak najszybciej - co w jego stanie wcale nie było takie proste. Na szczęście udało mu się dosięgnąć nawet stóp - a po zakończonym myciu odłożył gąbkę do miski, nawet nie zaczepiając Iskry, by zrobił to sam. W tym miejscu pojawił się jednak pewien problem - Takahashi nie mógł sam sięgnąć po świeżą bieliznę lub spodnie. Gdyby spróbował, pewnie runąłby jak długi na ziemię z wycieńczenia. Usiadł więc, starając się zasłonić rękami - otaczała go przy tym kompletna cisza, przerywana tylko przyspieszonym, spanikowanym oddechem.
Chciał zostać sam...
Delikatny pocałunek zdecydowanie wytrącił go z resztek równowagi, jakie udało mu się przez ostatnie dni wypracować. Ciało zatrzęsło się wyraźnie, a potem w pokoju dało się słyszeć słabo wciągane do płuc powietrze.
Pociągnięcie nosem, kolejne i jeszcze raz.
Chlip.
 
 
Baek Hyun Kim



Wysłany: 2018-11-02, 21:50   
   Multikonta: Ren Ryuu
   Mów mi: Cieniu
[Cytuj]

W takim razie powodzenia Baek Hyun! – nie powiedział nigdy nikt. Czerwony nie chciał pokrzepiających krzyków, dopingów, tudzież zapewnień o sukcesie. Liczyło się przede wszystkim dobro Haise. To z niego czerpał siłę i chęci do dalszego działania. Dla niego dogadał się z pracownikami – jemu przyniósł kwiaty i w końcu z nim trwał zamknięciu czterech ścian – dla niego, jemu i z nim! Japończyk nie mógł się tak po prostu poddać, nie teraz, gdy pies odnalazł w końcu cel! I precz mi won z innymi kundlami – on taki nie był. Nie zamierzał gryźć i dobijać swego Pana, wręcz przeciwnie! Dzielnie przy nim trwał, a nawet warował, aby nikt nieproszony nie odważył podejść się zbyt blisko. Obroża? Nie był jej godzien, mimo to wciąż trzymał ją przy sobie, a gdy nikt nie patrzył, zakładał centralnie NA siebie – na swoją potężną gardziel, po której mógł go dotykać tylko i wyłącznie prawowity właściciel i Pan.
Możliwe, że chłopak przegiął, raczcie mu to jednak wybaczyć. Uczucie, którym darzył pomarańczowego było zbyt silne, by móc je w całości stłumić. Brzemię emocji oraz czuły dotyk skutecznie obluzowały zimną stal łańcuchów. Oswobodzony z nich pies nie wytrzymał. Ruszając, wnet rzucił się na Pana, po czym ułożył łeb centralnie na jego chudych nogach. Chłopak również nie wytrzymał – ucieczka łez i ich otarcie – ten względny spokój i dziwny gest, tylko uświadomiły mu, jak ważną rolę odgrywał w jego życiu Japończyk. Pal licho z Echo i jej nienarodzonym dzieckiem – nic o nich nie wiedział, a gdyby nawet, to z pewnością podważyłby prawdziwość plotek. Skąd w ogóle taki pomysł? On i dziecko? On i dzieciak z Echo? Spotkali się raz, góra dwa – w ostateczności trzy razy, ale nie więcej. Przed każdym zbliżeniem pamiętali o zabezpieczeniu. Wpadka? No na pewno nie z nim. Oskarżenia? Na jakiej podstawie? I czemu w ogóle ktoś miałby uwierzyć dziewczynie, która do nie dawna nie pamiętała jak się nazywa. A co jeśli ktoś inny był ojcem bachora? Brzydki Baek, bardzo, bardzo, MEGA BARDZO brzydki Baek. Przyszłemu tatusiowi nie przystało wypierać się potomka. Gorzej, że jak na razie wszyscy próbowali go jak na złość wrobić. Niedoczekanie.
Ciepły dotyk, błogość spojrzenia a po nich ucieczka i szloch. Czerwony nie zdołał nawet zareagować. Woda prędko wsiąknęła w obicie materaca, podobnie zresztą jak w tkaninę prześcieradła i skrawek jednej z kołder. Odstawienie miski stanowiło priorytet – kolejny dotyczył bezpośrednio samego Haise. Zbyt wiele, zbyt wiele, ZBYT WIELE! Dość już tego. Hyun zacisnął usta w cieniutką kreskę. Ostatkami sił powstrzymał chęć zerwania z siebie przepaski i zajęcia się chorym tak jak należy. Ograniczone widzenie znacznie utrudniało pole manewru psionika. W rezultacie nie miał szans uchronić pomarańczowego przed zmoczeniem łóżka i pewnie kawałka swego ciała. A potem jeszcze stres, przyspieszony oddech i cichy szloch…
To co zrobił w tamtym momencie Baek przekroczyło najśmielsze oczekiwania. Zamiast podać Panu suche odzienie i zostawić, by mógł w spokoju je przyodziać, Pies okrył go chwyconą wcześniej kołdrą. Mało tego! Tuż po złapał drobniutkiego Skowronka, przyciągnął, po czym zamknął w klatce objęć. Skryty przed światem mógł poczuć tylko jedno, ciepło bijące bezpośrednio z serca. Tudum, tudum, tudum…
- Nie wiem, co się dzieje. Nie wiem też, dlaczego drżysz, niemniej proszę, nie płacz. To przeze mnie tak? Coś zrobiłem? Nie chciałem, naprawdę nie chciałem… - głos czerwonego ponownie zaczął drżeć. Chłopak naprawdę nie znał przyczyny dziwnego zachowania Haise. Starał się jak mógł, tłumacząc się przy tym jak typowy nastolatek, który przypadkiem wrócił do domu kilkanaście minut po czasie. Dlaczego Haise? Dlaczego, dlaczego, dlaczego?
Japończyk mógł próbować walczyć, szarpać się, wyrywać – bronić we wszelkie możliwe sposoby. Hyun nie chciał jednak tak łatwo dawać za wygraną. Wiedział, iż jego dotyk palił skowronka. Wiedział też, że odsłonięcie oczu poskutkowałoby atakiem paniki. Nadal ryzykował wiele, a jednak postawił wszystko na jedną kartę. Stąd właśnie szczelne okrycie kołdrą, szybki chwyt, przyciągnięcie i przytulenie drobniutkiego ciałka najostrożniej jak się tylko dało. Nie myślał, aby go wypuścić, zamiast tego uparcie przy sobie trzymał, wodząc czule po zakrytej łepetynie, karku i plecach.
- Proszę… - i cały czas go tylko prosił – jeżeli nie o odpowiedź, to o uspokojenie skołatanego serca.
_________________

<img src="https://66.media.tumblr.com/35aee9e05928f7f029d65b05c42b597a/tumblr_o7vwfkiEbK1runoqyo2_r1_540.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">
Aktualne EQ: -

Stałe EQ:proteza ręki.
Informacje o protezie ręki są w notatniku.

Gość zrób klik | Komunikator
 
 
Haise Takahashi



Wysłany: 2018-11-04, 23:36   
   Multikonta: Yukhei
[Cytuj]

Być może ich nie chciałeś, a jednak będą niezwykle przydatne gdy okaże się, że stan Haise długo nie ulega poprawie. Chłopak z pewnością jeszcze długo nie będzie odnajdywał motywacji żeby próbować normalnie się komunikować. Nie wspomnę też o braku mocy, która zablokowała się w nim i jak na razie nie zamierzała powracać do zbyt słabego ciałka. Ciekawe co powiedzą władze, gdy zobaczą jaki wrak zrobił się z niegdyś silnego pomarańczowego. Jak myślisz, będą chcieli się go pozbyć, skoro nie przedstawiał już żadnej wartości? Nie nadawał się przecież do dalszego przesłuchiwania więźniów, ani też do wymazywania czy zmieniania ich pamięci. Właściwie nie wiedział, co się wokół niego aktualnie działo - poniekąd zamknął się w swojej własnej głowie. Nie docierały doń zwykłe argumenty, czy racjonalny tok myślenia. Wszystko się już dla niego skończyło - cała ta gra zwana życiem. Prawdę mówiąc nie widział sensu, by ponownie sięgać po pionek i jeszcze raz rzucać kostką. Dopóki byłeś przy nim, mógł przynajmniej udawać, że wciąż oczekuje na kolejną kolejkę - gdy znikniesz, bez wahania odejdzie od stolika. Taka była przecież kolej rzeczy.
Jesteś pewny, Baek? Nadal chcesz nazywać się jego pieskiem? Wiedz jednak, że nie jest już tym samym chłopakiem co wcześniej - sprytnym, potrafiącym przejrzeć umysł nawet najbardziej upartego psionika. Nie, ten mały Japończyk zdawał się raczej złamaną przez życie laleczką, której ktoś podciął sznurki. Do tej pory były silne, bo cel w życiu wydawał się jasny. Gdy sytuacja się jednak zmieniła i "osłabili" go przyjaciele, wszystko zaczęło się sypać. A teraz, gdy złamałeś jego serce i zupełnie podupadło zdrowie - czy jest sens, by nadal walczyć?
Gest zdecydowanie wystraszył pomarańczowego. Nie potrafił zrozumieć, dlaczego Iskra wciąż bawi się w tę grę. Czyż nie udowodnił, że jest w stanie zdobyć i zgnieść jego małe serduszko? Czy satysfakcję sprawiało mu torturowanie chłopca w ten sposób? Czemu nie chciał po prostu zostawić go w spokoju? Już i tak cierpiał...
Coś jednak nie pasowało do tego scenariusza. Skoro Baek robił to dla zabawy, czemu w takim razie... Płakał?
Rosnąca panika powodowała w drobnej piersi coraz większy ból. Oddychał coraz ciężej, a drobne ręce z każdą chwilą drżały bardziej i bardziej. Nagle stało się jednak coś dziwnego - atak przerwało poruszenie Iskry. Chłopak zgarnął ciałko w kołdrę, a potem przycisnął do piersi. Mimo przewidywań zdrowego rozsądku, właśnie to zaczęło pomarańczowemu pomagać. Bijące od czerwonego ciepło natychmiast skojarzyło mu się z czymś dobrym. Oddech zaczął zwalniać, sylwetka przestała drżeć. Łzy jednak nadal płynęły, skapując z twarzy wprost na puchatą kołdrę, którą został otulony.
A potem... Prośba. I mimowolnie ciało Haise zaczęło reagować. Policzki powoli robiły się suche, oddychał coraz spokojniej i ciszej. Nie bronił się - wtulił za to twarz w jego pierś i odetchnął znajomym zapachem. Nie potrafił oszukać instynktu.
Nie płakał, nie drżał - właściwie pozostawał zupełnie spokojny. Powieki wreszcie opadły na ciemne oczęta, a zmęczone ciało zaczęła ogarniać senność. Po raz pierwszy nie przejmował się, że jest w połowie nagi. Po prostu odpoczywał w jego objęciach, wreszcie odnajdując względny spokój.
Ironia losu, prawda?
 
 
Baek Hyun Kim



Wysłany: 2018-11-05, 06:18   
   Multikonta: Ren Ryuu
   Mów mi: Cieniu
[Cytuj]

Stan pomarańczowego pozostawiał wiele do życzenia. Skrajne wychudzenie a teraz jeszcze problemy z sercem. Każe szybsze jego uderzenie napawało czerwonego niepokojem. Co jeśli atak zaraz się powtórzy? Nie chciał o tym nawet myśleć, po prostu nie i już. To dlatego momentalnie opatulił ciało chłopaka puchatą kołdrą. Podejrzewał, że utworzony z niej kokon, pozwoli mu się uspokoić - jak widać słusznie. Cichnące dudnienie i spowolniony oddech ulżyły czerwonemu, przynajmniej jeżeli chodziło o kwestię zdrowotną. Druga, cichy szloch, wciąż ciążyła mu okrutnie na sumieniu. Nadal nie wiedział dlaczego. Powiedział, a może zrobił coś nie tak? Oczy co jakiś czas przymykały się pod naporem zmarszczonych brwi - chłopak kompletnie nic nie wiedział. Zemsta? Gra? Za kogo go miałeś szanowny chłopcze. Baekowi przez myśl nie przeszło, aby kiedykolwiek wykorzystać Japończyka w tak okrutny sposób. Wszystko co robił, mówił i przez co płakał, było absolutnie szczere. Jeszcze nie powiedział tego wprost, niemniej, mocno umiłował psionika. Owszem, na początku to były tylko żarty - ot kilka niewinnych docinków na temat kobiecego wyglądu Pana Opiekuna. Potem jakby ucichły, przepchnięte na bok przez zazdrość, a następnie uczucie. Dziwne prawda?
Reakcja Haise na opatulenie przeszła najśmielsze oczekiwanie. Pozytywnie nią zaskoczony chłopak nie czekał zbyt długo. Wnet objął kruszynę klatką ramion i zaczął delikatnie głaskać - to po głowie, karku oraz plecach. Niewinne muśnięcie ba również się pojawiło - jedno, drugie, trzecie... Znów poczuł ulgę - tym razem z powodu kolejnej, drugiej już reakcji pomarańczowego.
Śpij... - szepnął cichuteńko, po czwartym muśnięciu łepetyny- śpij - ponowił, ostrożnie układając i trzymając przy swej piersi wystraszoną ptaszynę. Bliska wilgoć po mydlinach nie przeszkadzała czerwonemu. Szczerze powiedziawszy wkrótce o niej zapomniał, jakby w ogóle nie powstła. Liczył się tylko on, malutka perła, ktora mogła w końcu odpocząć. Ciepło Ci Haise? W takim razie korzystaj ile chcesz. Może po jakimś czasie wyłonisz łepek spod kołdry?
Ciężka noc nieźle dała popalić obu chłopakom. Wkrótce do pomarańczowego dołączył czerwony. Azjata zasnął z drobniutkim ciałkiem w objęciach.

Z/t 2x ?
_________________

<img src="https://66.media.tumblr.com/35aee9e05928f7f029d65b05c42b597a/tumblr_o7vwfkiEbK1runoqyo2_r1_540.gif" style="width:200px; height:115px">
<div style=";font-family: arial; letter-spacing: 1px;text-transform:uppercase; line-height: 9px; font-size: 8px;font-weight:bold;color:#525252; text-align:justify; margin-bottom:2px; margin-top:5px;">
Aktualne EQ: -

Stałe EQ:proteza ręki.
Informacje o protezie ręki są w notatniku.

Gość zrób klik | Komunikator
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons