you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
13-08
Nowy regulamin! [czytaj dalej]
18-08
Przenosiny! [czytaj dalej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Veressa Zoe Apsley
Autor Wiadomość
Veressa Apsley



Wysłany: 2018-10-13, 19:23   Veressa Zoe Apsley
   Multikonta: -


CIEKAWOSTKI

Dzięki temu, że mieszkałam w lesie, stałam się specjalistką od przetrwania.Poznałam rośliny, dzięki którym można złagodzić ból, nauczyłam się jeść tak, aby nie dostać rozstroju żołądka oraz potrafię rozpalić ogień, tak więc ze mną nie zginiesz.

Wiesz, co to znaczy nie spać od 48h?Nie? Ja znam to uczucie za dobrze. Nie mogę spać. Cierpię na bezsenność, a gdy w końcu sen mnie złamie budzę się z krzykiem niczym mała dziewczynka.

Kocham małe stworzenia. Myszy, pająki, jaszczurki, żaby etc. Kiedyś nawet podróżowałam wraz z małą białą myszką, którą nazwałam alkotest, lecz w końcu się jej zmarło, a szkoda.

Zawsze pragnęłam założyć małą hodowlę koni, pomimo iż nigdy nie nauczyłam się na nich jeździć.

Bywam szczera aż do bólu, przez co ludzie uważają mnie za wredną sukę.

Czasem zadaje sobie pytanie„Kim jestem”nadal bowiem nie potrafię zdefiniować siebie jako osoby. Jestem człowiekiem, zwierzyną, bronią, marionetką? Kim do cholery
PIERWSZE DNI
Kiedy wieczorem spoglądam na niebo, odczuwam spokój. Tak było i tego pamiętnego dnia, gdy wszystko się zaczęło. Dzień bowiem zapowiadał się zwyczajnie. Normalne obowiązki, szkoła później może zabawa. Jednak nic wtedy nie było normalne. W szkole z dnia na dzień znikali przyjaciele oraz wrogowie, a dorośli zdawali się poddenerwowani. Napięcie wyczuło by, dziecko takie jak jak i nie ukrywam wyczuwałam że dzieje się coś niedobrego. Rodzicie, tłumaczyli to jakąś epidemią lecz kto by się tym przejmował? Na pewno nie ja. Przecież żyłam swoim życiem. Byłam tylko ja oraz moja przestrzeń aż do dnia, gdy nagle zachorowałam. Poważnie. Pamiętasz uczucie, jakie towarzyszy Ci w czasie ciężkiego przeziębienia czy zapalenia płuc? Tak właśnie wtedy się czułam i za wiele nie pamiętam. Tych parę dni mignęło mi niczym błyskawica. Jedna chwila, jaka zmieniła moje życie. Dlaczego tak mówię? Cóż tak naprawdę pewnego dnia obudziłam się i czułam się niczym nowo narodzona. Byłam zdrowa, a objawy całego tego przeziębienia czy innego gówna ustały. Tak myślałam. Prawda okazała się zgoła inna. Była noc, gdy się obudziłam. Wstałam z łóżka i w chwili, gdy chwyciłam za komórkę, ta zaczęła wariować. Bateria naładowała się w parę sekund a aparat najzwyczajniej wybuchły mi w rękach. To było dziwne. Później jednak było jeszcze dziwniej. Nie byłam przecież przygotowana na zwarcia w gniazdkach, wywalenie bezpieczników czy spalenie się głupich urządzeń elektrycznych w pomieszczeniu, jakim się zmalałam, a to wszystko w ciągu paru chwil! Później było już tylko gorzej. Krzyki rodziców zaalarmowanych tymi wyładowaniami a później? Płacz, strach, przerażenie malujące się na twarzy ojca oraz matki. Ból malujący się na ich twarzach, gdy pragnęli mnie uspokoić oraz przytulić, oraz ucieczka... Pamiętam tamtą chwilę. Pamiętam ją, ponieważ tamtego dnia po raz ostatni widziałam ich twarze....
HISTORIA

Piękny sen.

Snem można było nazwać moje życie. Byłam przecież przeciętną typową nastoletnią amerykanką. Byłam młoda szczęśliwa. Miałam kochających rodziców, przyjaciół oraz szkołę, jakiej nienawidziłam. Żyłam w tak zwanym amerykańskim śnie. Przecież jak mam nazwać życie, w jakim miałam wszystko? Ojciec posiadacz własnej firmy architektonicznej. Matka typowa kura domowych z lat 80' i ja. Posiadająca wszystko, czego pragnę nastolatka marząca o karierze medycznej. Kiedyś przecież miałam aspirację. Mieszkałam na przedmieściach dużego miasta i powiem, Ci byłam szczęśliwa. Przecież tak naprawdę niczego mi nie brakowało a wprost przeciwnie. Miałam wszystko. Do czasu. Pewnego dnia zachorowałam. Jednak to nic wszyscy chorują prawda? Tak też i ja myślałam jednak, to co wydarzyło się w dniu moich nowych narodzin,zmieniło całe moje życie, jednak tę historię już znasz, a jeśli nie zapewne się z nią zapoznasz.

Nic nie jest prawdziwe.
Uciekać. Pierwsza myśl, jaka narodziła się w chwili, gdy zobaczyłam w oczach moich rodziców strach oraz ból. Uciekaj... Ten nerwowy głos w mej głowie powtarzał to jedno słowo niczym mantrę, a ja niewiele myląc, poddałam się jemu. Biegłam, ile tylko miałam sił w nogach. Miałam piękne domy, cudownie przystrzyżone trawniki. Mijałam cały swój świat, jaki znałam, mając przed oczyma obraz moich rodziców. Obraz, jaki zdawał się moim paliwem. Obraz napędzający moje mięśnie oraz serce. Jednak kiedyś musiałam się zatrzymać. Pamiętam tamten dzień. Był chyba poranek, gdy ze zmęczenia padłam na jakimś trawniku niczym kloszard. Zamknęłam na chwilę oczy. Pragnęłam zasnąć, jednak nie było mi to dane. Do moich uszu bowiem doszedł krzyk jakiegoś faceta. Co krzyczał? Nie, nie wiem. Wtedy po raz ostatni się zatrzymałam. Po raz ostatni widziałam tak dobrze znane mi rejony. Po raz ostatni byłam Veressa. Mijały dni, a ja uczyłam się odnajdywać w nowej rzeczywistości. Porzuciłam ulice i chodniki na rzecz zarośli a później lasów. Musiałam szybko nauczyć się żyć w niesprzyjającym otoczeniu i przyznam, było to trudne. Przecież w ciągu krótkiego czasu porzuciłam wygody świata na rzecz surwiwalu. Jednak z biegiem lat nie żałuję tej decyzji. Przecież dzięki niej nauczyłam się przetrwania. Musiałam przecież. Inaczej nie byłabym tu, gdzie teraz jestem. Nauczyłam się odróżniać rzeczy jadalne od tych sprawiających ból. Nauczyłam się spać na niewygodnej ziemi, jednak nadal podświadomie chciałam wrócić do cywilizacji. Do domu. Podświadomość oczywiście mówiła mi, że jest to strasznie głupi pomysł, lecz naiwność dziecinna sprawiała, iż postanowiłam sie przełamać. Czy żałuje? Tak. Żałuje. Nie wiedziałam przecież, że pojawienie się dziecka na ulicy wywoła takie zamieszanie. Nie wiedziałam, że stanę się zwierzyną łowną. Musiałam ponownie uciekać, lecz tym razem postanowiła nie wracać do świata, jaki znałam.

Wszystko jest dozwolone.
Dzień za dniem mijał mi tak samo. Na przeżyciu oraz podróży. Błądziłam bez celu, ucząc się samej siebie, a także otoczenia. Z pięknej sieroty stałam się prawie specjalistką od przetrwania oraz omijania siedlisk ludzkich. Do czasu.... Wszystko bowiem jest ulotne, a ja najwyraźniej byłam głupia, myśląc, iż zdołam kogokolwiek ochronić. Hm? Nie, nie patrz tak na mnie. Nie zdradzę ci kogo. Tak czy inaczej, ten nieszczęśliwy incydent sprawił, iż wylądowałam w Obozie. Teraz zapewne zaczniesz się śmiać, jednak obóz wspominam naprawdę dobrze. No co nie rób takiej miny. Nie moja wina, iż polubiłam rygor oraz życie pod wyznaczoną kreskę. Czułam się niczym w wojsku, w jakim nigdy nie byłam jednak Obóz dał mi wiele. Na nowo odkryłam siebie, nauczyłam się walczyć o swoje oraz mam pamiątki w postaci paru blizn, lecz nie pokaże Ci ich! Zresztą pewnie kiedyś sama sprawdzisz, jak zechcesz, ale ci... Proszę. Naprawdę nie patrz tak na mnie. Obie dobrze wiemy, że obóz był straszny, lecz wole wmawiać sobie, iż był niczym wakacje z psychicznym wujkiem wojskowym. Zresztą znasz mnie albo przynajmniej o mnie słyszałaś. Tak, to ta, co się buntowała i chroniła słabszych, za co dostawała manto, z czasem jedna stałam się jak reszta. Przestało. Mnie zależy, a raczej pragnęłam, aby tak wszyscy myśleli. Przecież dzięki temu byłam jak reszta. Niewidzialna aż do chwili, gdy nastały zmiany. Pamiętasz tę ucieczkę? Oczywiście, że pamiętasz. Wtedy Cię poznałam. Byłaś taka zdesperowana... Co było później? Dobrze wiesz. Dołączyłaś do Ligii, a ja poszłam w swoją stronę. Przynajmniej na jakiś czas. Ile, to minęło? Nieważne. Ważnym był fakt mojego pragnienia, jakie ciągnęło mnie do Ciebie. To właśnie przez nie ja również dołączyłam do Ligii. Nie, nie dla idei, lecz dla Ciebie. Na swój sposób bowiem chciałam Cię chronić, a może traktuje Cię jak siostrę albo kto wie co jeszcze? Zresztą nieważne. I nawet nie myśl, że poznasz prawdę okey? Dobra, na czym to ja? Ach tak. Liga... Była tworem opartej na Idei, a jak wiadomo, idee umierają szybko. Ligę rozbito. Osoby należące do niej na nowo stały się zwierzyną łowną, lecz nie ja...

Ten ogień nadal we mnie płonie.
Pamiętasz, przed czym tak bardzo się wzbraniałam? Przed powrotem do domu. Jednak gdy Liga upadła, a obława pochłonęła cały mi znany świat, ja już wiedziałam gdzie mam się udać. Musiałam wrócić do domu. Nie, nie tego, o jakim wcześniej mówiłam, lecz lasu, w którym to stawiałam swoje pierwsze kroki parę lat temu. Las ten był bowiem jedynym miejscem, w jakim czułam się najbezpieczniej, a zarazem w jakim mogłam przeczekać. Oczywiście podróż doń była niczym samobójstwo jednak w tamtej chwili nie myślałam o tym w takiej kategorii. Nie byłam przecież już tą wystraszoną dziewczynką. Wprost przeciwnie. Stałam się teraz łowcą, a moi prześladowcy byli moją zwierzyną oraz informacją. Nie mogłam sobie przecież pozwolić na całkowite odcięcie od świata. Musiałam ustalić, gdzie przebywają osoby, jakie poznałam w obozie czy lidze. Były one moimi braćmi i siostrami. Byli mi bliscy. Jednak świat był brutalny. Część osób, jakie znałam, została zabita, pojmana czy też dołączyła do nowo powstałych organizacji. Nie miałam więc wyboru. Musiałam podjąć decyzje. Nie mogłam przecież całe życie ukrywać się w lasach czy też prowadzić walki partyzanckiej, ponieważ już dawno zatarła się granica, kto jest tym złym a kto dobrym... Dlatego właśnie dołączyłam do Systemy, a raczej to oni mnie znaleźli. Byłam ranna, zmęczona oraz pozbawiona resztek woli walki. Wszystko jednak zmieniło się w chwili gdy dostałam drugą szansę od sobie podobnych. Systema przygarnęła mnie. Dała mi dom oraz rodzinę czyli wszystko, to czego brakuje osobie dotkniętej darem. Dzięki nim posiadałam środki oraz czas niezbędny na odnalezienie pewnej osoby. Oczywiście układ nie był tak prosty. Oni dali mi rzeczy wyżej wymienione, a ja dałam im siebie. Czy żałuję? Nie. Wprost przeciwnie. Jestem na swój sposób im wdzięczna za wszystko co mi zaoferowano, a było tego wiele. Wyrzeczenia, treningi, ból wewnętrzny lecz mimo wszystko wytrzymałam. Nie, nie dla siebie lecz dla innych. Dla takich jak ja.
Veressa Zoe Apsley
21
175/58
Silver Circle
 
 
Cheolmin Seon



Wysłany: 2018-10-14, 15:42   
   Multikonta: Echo & Nemo & Villemo & Koya
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: Pluszu vel Księciej Zbierania Wpierdolu


Witaj na Caledoni v 2.0!

Trzymaj akcepta! Życzę miłej zabawy na forum ♥

_________________
<img style="width:240px" src="https://i.imgur.com/QLBNugy.gif"><fieldset style="width:245px; border-top:3px solid #5e5e5e; border-left:0px; border-right:0px; border-bottom:3px solid #5e5e5e; padding-left:1px; padding-right:1px;"><legend align="center"><div style="font-size:14px; font-family:Georgia; color:grey">don't worry</legend><div style="margin-top:-5px; line-height:85%;font-family:Constantia; font-size:11px;text-transform:lowercase;text-align:justify;color:#5e5e5e">
i am always in your head
</fieldset>
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons