you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
13-08
Nowy regulamin! [czytaj dalej]
18-08
Przenosiny! [czytaj dalej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Las nad wodospadem
Autor Wiadomość
Alannah Carey



Wysłany: 2018-07-23, 05:04   
   Multikonta: [MG] daniel, jem, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: Akbar
[Cytuj]

Mistrz Gry - Sam


Hel z łatwością rozpaliła ognisko i mogła w jego miłym cieple wartować niemal całą noc. Mogła, owszem - ale tego nie zrobiła. Niedługo po tym jak Sam zmorzył sen Hel sama też zaczęła się robić senna. Nawet nie zauważyła, gdy chwilowe zamknięcie oczu zamieniło się niemal w śpiączkę. Gdy się obudziła był już kolejny mroźny poranek. Słońce świeciło wysoko, dając jej do zrozumienia, że dochodziła godzina dziesiąta jak nie później. Ptaszki śpiewały, resztki śniegu delikatnie błyszczały w słońcu, a ognisko już dawno zgasło.
Pierwsze co Hel mogła zauważyć do chłód. Jedyne, czym była przykryta to koc Sam. Z początku wydawało się to być miłym gestem, jednak wtedy do głowy Hel przyszły pytania - gdzie jest Sam? A co ważniejsze... gdzie są jej rzeczy?
Jej plecak, jej śpiwór, właściwie wszystko oprócz tego przeklętego koca zniknęło, zostawiając pomarańczową na pastwę losu.


z/t
_________________

can you save my heavydirtysoul?
 
 
June Robbins



Wysłany: 2018-09-27, 23:34   
   Multikonta: Sum, Oscar, Tate, MG
   Mów mi: Ziemnior
[Cytuj]

Mistrz Gry - Greg



Niemal dziesięć godzin jazdy samochodem, równało się z tym, że nawet Greg ledwo kontaktował. Powieki naszego Człowieka Wpierdola, robiły się coraz cięższe i cięższe, aż wreszcie zatrzymał się na poboczu i głośno ziewając, wyburczał:
- Zakładam, że żadne z was nie ma prawka? - Niby nie powinien oddawać służbowego pojazdu w dłonie niewykwalifikowanych dzieciaków, ale kto go teraz pilnował? Nikt. Z resztą, wbrew pozorom Greg wcale nie był psionikowym rasistą, właściwie to gdzieś tam głęboko nawet im zazdrościł. A to, że robił to co robił, to już inna sprawa. Te czasy zmuszały człowieka, do podjęcia nawet najbardziej perfidnej i ohydnej fuchy. A rząd, niestety płacił całkiem nieźle.
- Potrzebuję piętnastu minut przerwy. Możecie się odlać, wyprostować nogi, albo w bagażniku jest jakiś prowiant, jeśli jesteście głodni. Ewentualnie poćwiczcie strzelanie do drzew, czy coś.- Głośno ziewnął, po czym zamknął oczy.
 
 
Jes O'Berne


Wysłany: 2018-09-29, 12:48   
   Multikonta: Scottie
   GG/DC: dosztabel#3458
   Mów mi: dobrze
[Cytuj]

Zaniepokoił go nieco fakt, że Joy został rozdzielony z nim i Jem. Jednak trafił do grupy razem z Villemo, co pozwoliło mu nieco spokojniej wsiąść do samochodu Grega. Ufał dziewczynie i wiedział, że nie dopuści do tego, by klonowi coś się stało. Chociażby ze względu na Jem, z którą ostatnio wydała się dość mocno zaprzyjaźnić.
Dziewczynę, której poszukiwali znał z widzenia, jednak nic poza tym. Jej imię owiane było tajemnicą do momentu, kiedy Archie postanowił wymówić je na głos. Lizzy. Tylko jak jej tam było na nazwisko?
Przez całą podróż Jes przysypiał, z czołem przyklejonym do szyby. Nie śniło mu się nic konkretnego, jednak po tym jak został obudzony przez gwałtowne zahamowanie pojazdu (co skutkowało tym, że widowiskowo przywalił głową w okno), pamiętał jakby kilka młodych, acz niewyraźnych twarzy. Może to osoby, które wkrótce spotka? A może w śród nich była sama Lizzy, której poszukują? Niestety, wraz z pobudką tajemnicze oblicza i pamięć o nich natychmiastowo zniknęły. Na pytanie zadane przez Grega od razu pokręcił przecząco głową, mrucząc pod nosem coś, co brzmiało jak "niestety". Mógłby próbować prowadzić, jednak wtedy najprawdopodobniej rozbiliby się o najbliższe drzewo i tyle z ich misji ratunkowej. O ile w pierwszej kolejności w ogóle zdołałby ruszyć z miejsca.
Rozpiął pasy i wyszedł z samochodu, przeciągając się leniwie. Był środek nocy i zimne, acz rześkie powietrze zaczynało go powoli rozbudzać (a przynajmniej na tyle, na ile Jesa rozbudzić można). Spojrzał na Jem i zapukał parę razy w szybę, gestem dłoni pokazując, by się do niego przyłączyła. Ręce włożył do kieszeni, a sam oparł się o samochód.
Znasz jakieś konstelacje? — zapytał siostry, przyglądając się z zaciekawieniem nocnemu niebu —Czytałem kiedyś o tym. Znam nazwy, ale nie potrafię ich odszukać na niebie.
Od jakiegoś czasu odnosił wrażenie, jakby Jem starała się go za wszelką cenę unikać. Co było dla niego dziwne, zważając na to ile trwali w rozłące. Mogło to być spowodowane tym, że siostra była zajęta spędzaniem czasu z Villemo, a może czymś innym, o czym Jesse nie ma pojęcia. Bardzo chciałby naprostować jakoś ich relacje i przebywać z nią nie tylko przy okazji pilnowania Joy'a.
 
 
Jem O'Mara


Wysłany: 2018-10-09, 23:44   
   Multikonta: alannah, daniel, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: toście
[Cytuj]

Zabranie jej Joy'a sprawiło, że całą podróż siedziała jak na szpilkach. Wierciła się, podskakiwała nerwowo, gdy tylko zdawało jej się, że słyszała jakiś szum w radiu czy cokolwiek innego, co mogłoby świadczyć o tym, że druga "drużyna" jest w tarapatach. Musiała przecież być, był z nimi Joy. Oczywiście co jakiś czas zaglądała też do głowy Grega, chociaż nie była ona specjalnie interesująca. Musiała się jednak upewniać, że nie wywożą ich do lasu na jakąś masową egzekucję. Chociaż przebywanie z Jesem było bolesne, to nie miała zamiaru dopuścić do tego, żeby coś mu się stało. Znowu.
Również do jego głowy weszła, gdy tylko się obudził. Wyszedł z samochodu i przez chwilę obserwowała go zza szklanej szyby. Potrafiła rozpoznać pod maską czasu tego samego chłopca, z którym spędziła pierwsze lata swojego życia. Chociaż zmienił się tak bardzo, to jakby wciąż był identyczny. Nie potrafiła objąć rozumem tego swoistego paradoksu, zwyczajnie przyjmowała go do świadomości. Była jednak świadoma jego wątpliwości – "dlaczego Jem mnie unika?". Być może faktycznie posunęła się za daleko, za bardzo go od siebie odsuwała. Jeszcze się dowie, a do tego nie mogła dopuścić.
Otworzyła drzwi samochodu i wyszła w ślad za bratem. Powędrowała spojrzeniem ku niebu, próbując ułożyć świecące kropki w jakiś obraz, jednak nie miały dla niej żadnego większego sensu. Były tylko randomowymi punktami.
Nie – przyznała spuszczając wzrok. Rzuciła ukradkowe spojrzenie w stronę Grega, upewniając się, że na nich nie zwraca uwagi i ponownie zwróciła uwagę na brata.
Dostałam rozkazy odnośnie tej misjiprzekazała Jesowi w myślach. – Nie mogę ich zignorować, ale są... Będę musiała zrobić rzeczy, które nie są miłe.
Jes nie był z nimi w obozie. Nigdy nie widział rzeczy, które Jem była zmuszona tam robić. Nie wiedziała jak duże jest jego zrozumienie w tych kwestiach i nie chciała, żeby przeżył zbyt duży szok. Czuła też ogromną potrzebę wytłumaczenia się. Oni musi wiedzieć, że nie pochodzi to od niej, że to nie jest coś, z czego ona jest dumna. Problem polegał na tym, że po tak długim czasie ona sama już nie wiedziała czy robi to dlatego, że musi czy dlatego, że taka już jest.
_________________


THIS IS MY FAMILY

This is my family. I found it all on my own. It's little, and broken, but still good. Yeah - still good. © signature by anaëlle.
 
 
Jes O'Berne


Wysłany: 2018-10-12, 15:13   
   Multikonta: Scottie
   GG/DC: dosztabel#3458
   Mów mi: dobrze
[Cytuj]

Zawsze ciekawiło go jak to jest wejść komuś do umysłu i w nim szperać. Jes uważał, iż ludzkie myśli są wyjątkowo interesujące, gdyż (w teorii) są one dostępne tylko i wyłącznie dla jednej osoby, która jest ich inicjatorem. Jednak dla Jem to co zastała w jego głowie, wcale nie musiało wydawać się interesujące. Tym bardziej, że jedna myśl poprzedzała tuzin kolejnych, w rozrachunku dając ich tyle, że nie trudno o ból głowy.
Zawsze możemy wymyślić swoje — odpowiedział, zerkając czy Greg przypadkiem się nie obudził i nie wyłapuje każdego ich słowa.
Nieznacznie wzdrygnął się, słysząc głos Jem, który definitywnie nie dochodził z jej ust. Z początku nie wiedział jak na to zareagować, co zresztą mogła z łatwością wyczytać z jego myśli, w których i tak już szperała. Odpowiedzieć na głos? Pomyśleć? Głupi nie był, więc Jem nie musiała się trudzić z tłumaczeniem mu tego, gdyż po chwili już zorientował się, jak owa sztuczka działa.
Domyślam się, że wszyscy będziemy robić rzeczy, o które nikt - włącznie z nami - by nas nie podejrzewałodpowiedział jej w myślach. Nie musisz się martwić. Nie będę posądzał cię przez pryzmat jednej misji.
Co prawda nie znał szczegółów, które zostały przekazane Jem, ale znał ją. A przynajmniej tak mu się wydawało. W rzeczywistości znał tylko jej wyobrażenie - miał niewyraźny obraz idealnej siostry, który blakł przez lata i na nowo nakreślił się w momencie, w którym zobaczył ją w Omedze. Nie wiedział natomiast jak bardzo odbiega ono od tego, jaka jest naprawdę.
Niech to będzie ptak — połączył palcem ze sobą kilka gwiazd, które jako tako układały się w jego wyobraźni w ptaka w locie.
Co prawda o wiele istotniejszą dyskusję prowadzili w myślach, jednak Jes wolał zachować ostrożność na wypadek, gdyby Greg się obudził. Mógłby zacząć coś podejrzewać, gdyby zobaczył ich stojących w ciszy i przyglądających się sobie przenikliwie. Skoro Jem zachowuje potrzebne środki ostrożności, by nikt nie dowiedział się o tym, co chce mu przekazać, to rolą Jesse'go jest to, by wyszło to jak najbardziej naturalnie. A przynajmniej tak sobie ubzdurał.
 
 
Jem O'Mara


Wysłany: 2018-10-14, 02:25   
   Multikonta: alannah, daniel, rina, birdie
   GG/DC: for fork sake#4969
   Mów mi: toście
[Cytuj]

Spojrzała na Jesa przez chwilę pozwalając sobie na zrzucenie maski obronnej, którą tak długo nosiła. Joy nigdy nie rozumiał, co ona robiła ani dlaczego, nigdy więc nie musiała mu się tłumaczyć. Było to wygodne, bo Joy – niczym dziecko – darzył ją bezwarunkową miłością. Czy była ona jednak prawdziwa, skoro Jem doskonale wiedziała, że chłopak zwyczajnie nie był w stanie podjąć innej decyzji? Jes jednak posiadał wystarczające możliwości intelektualne, żeby w pełni zrozumieć czyny i motywacje Jem. Przy nim musiała uważać, bo on tak łatwo nie zapomni.
Oczy delikatnie jej się zaszkliły, gdy zapewnił ją, że nie będzie jej oceniał. Chociaż wiedziała, że gdyby tylko wiedział, to nigdy by jej tego nie powiedział, jednak po raz pierwszy poczuła się... wysłuchana, zrozumiana. Dostała rozgrzeszenie i chociaż nie w pełni, to jakby ogromny ciężar spadł z jej ramion.
Całkowicie nagle i niespodziewanie przytuliła się do brata zatapiając twarz w jego ramieniu. Nie płakała, jednak potrzeba fizycznej bliskości zwyciężyła z faktem, że są zapewne uważnie obserwowani przez Grega.
Dziękuję – odpowiedziała odsuwając się od brata.
Powędrowała spojrzeniem za jego palcem, nie dostrzegając jednak tam nic, co mogłoby przypominać jakikolwiek kształt, tym bardziej ptaka. Zwykłe kropki, nic specjalnego. Spojrzała w stronę samochodu. Mogłaby obudzić teraz Grega i rozkazać mu zawieźć ich gdzie tylko zechce albo zmusić, żeby oddał im grzecznie samochód. Nie miała jednak przy sobie Joy'a, a bez niego nigdzie się nie wybiera. Jednak nawet gdyby tutaj był, tak realistycznie na to patrząc... nie mieli dokąd pójść. Omega może była więzieniem, ale była więzieniem wyjątkowo dla nich miłym.
Na wolności nie przeżyliby nawet tygodnia.
_________________


THIS IS MY FAMILY

This is my family. I found it all on my own. It's little, and broken, but still good. Yeah - still good. © signature by anaëlle.
 
 
Jes O'Berne


Wysłany: 2018-10-15, 18:48   
   Multikonta: Scottie
   GG/DC: dosztabel#3458
   Mów mi: dobrze
[Cytuj]

Znaleźli się w takich czasach, że za bycie tak naiwnym można łatwo przepłacić życiem. Najzdrowszą postawą okazałby się z pewnością sceptycyzm, którego Jesowi niepodważalnie brak. Patrząc na swoją siostrę widział tą samą niewinną osobę, jaką była kiedy byli dziećmi. Myśl o tym, jak bardzo mogła zmienić się przez ten czas została przez niego odsunięta daleko, w najgłębsze zakamarki jego umysłu. Prawda była taka, że nikt nie pozostawał całe życie taki sam, przykładem może być nawet jego osoba, która z biegiem lat straciła niemal całą swoją beztroskę i delikatność, które można było u niego dostrzec za dzieciaka. Teraz jest jakby cieniem tamtego siebie, niemrawo próbując wycisnąć z całego swojego smutnego jestestwa jak najwięcej pozytywnych cech i przykrywać nimi prawdę o sobie, niczym jakąś maską. Jem nie była jedyną, która pozostawiała pewną część siebie w ukryciu i choć jego nie była tak szokująca i nieprzyjemna, to jednak wciąż mogła budzić niemałe zdziwienie.
Brwi drgnęły mu do góry, wymalowując na twarzy zdziwiony wyraz, kiedy Jem niespodziewanie przytuliła się do niego. Spędzali ze sobą tak niewiele czasu, że tak nagłe okazanie uczuć mocno go zaskoczyło. Nie miał jednak żadnych obiekcji wobec przytulania się do swojej siostry, więc jedynie uśmiechnął się pod nosem i szybko odwzajemnił uścisk.
Jestem w końcu twoim bratem, zawsze możesz na mnie liczyć. — odpowiedział, tym razem na głos, w jednej chwili zapominając o ich sekretnej metodzie komunikowania się.
Odkąd w Omedze spotkał swoje rodzeństwo, wszelakie plany ucieczki z tamtego miejsca poszły w zapomnienie. Jego głównym celem w życiu była próba odnalezienia ich, a teraz, skoro są w jednym miejscu, mógł po prostu odpuścić i cieszyć się ich obecnością w miejscu, które jest względnie bezpieczne. W końcu o wiele groźniej jest na zewnątrz, gdzie nikt nie powie im co robić, a za to każdy tylko czeka, aż popełnią jakiś błąd i dadzą się schwytać. Jes już raz popełnił ten błąd i żył na "wolności" i stracił jedną rodzinę. Nie był gotów na pożegnanie się z kolejną.
 
 
June Robbins



Wysłany: Wczoraj 23:05   
   Multikonta: Sum, Oscar, Tate, MG
   Mów mi: Ziemnior
[Cytuj]

Mistrz Gry - Greg



Grega obudził komunikat ze słuchawki:
- Mamy Psioniczkę, ale po Obiekcie nie ma śladu - usłyszał Archiego i prawie uderzył czołem o kierownicę. Potrząsnął głową, po czym niemal natychmiast włączył silnik samochodu. Wygrzebał ze schowka po stronie pasażera trzy, wściekle pomarańczowe pistolety, przypominające te, którymi wystrzela się race. Różniły się jedynie średnicą otworu lufy, który w tym przypadku miał niecały centymetr.
- Spadamy, kruszynki. - Poczekał aż klony wpakują się do auta, po czym podał im nową broń:
- Tylko się nie skaleczcie, bo będzie kiepsko. - Umyślnie nie wyjaśnił im co to za broń, ani jak jej używać. Jednak Jem mogła wyraźnie usłyszeć w jego myśleć coś o "lekarstwie" i "nowych obiektach do badań".
- Grupa C, będziemy na pozycjach za 30 minut. - Greg wyryczał do radia i wreszcie ruszył.

______________________
zt - http://caledonia-pbf.pl/v...p?p=13380#13380
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons