you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
13-08
Nowy regulamin! [czytaj dalej]
18-08
Przenosiny! [czytaj dalej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Warsztaty
Autor Wiadomość
Nico Kang



Wysłany: 2018-09-17, 20:04   
   Multikonta: nope
[Cytuj]

Nico nie widział zagrożenia w żadnym Arkadyjczyku. Ufał dzieciakom i bardziej obawiał się tego, co mogli zgotować im dorośli, niż tego, na co mogło go narazić drugie dziecko. Dlatego początkowo zdziwiło go błagalne spojrzenie Nemo. Nie zamierzał jednak kwestionować potrzeb przyjaciela i tak szybko, jak usiadł, tak szybko wstał ze stołu i podszedł do Griffina, trącając go zaczepnie biodrem. Co innego mógł zrobić? Przecież nie będą się teraz przytulać i obiecywać sobie różnych rzeczy... byli dorosłymi, poważnymi mężczyznami i czy tego chcieli, czy nie, musieli się tak zachowywać. Liczył, że pełne pokrzepienia spojrzenie posłane przyjacielowi doda mu więcej siły niż tysiąc słów, które mógłby wygłosić w jego stronę, demaskując jego obawy przed Leen i Oscarem. - Myślę, że Ci, którzy poszli na misję, polują przy okazji na jakiegoś bawoła czy inne dzikie zwierze - dodał, starając się tym żartem odpędzić zmartwienia przyjaciela. Czyli było tak, jak myślał - Griffin okropnie się martwił, a on nie miał pojęcia jak mu w tym pomóc i co zrobić, by chociaż trochę wyciszyć jego obawy.
Przez kilka chwil przyglądał się badawczo Leen, analizując jej słowa. Wyprawa Arkadyjczyków i szczęście mieszkańców Arkadii były powiązane, ale coś było tutaj grubymi nićmi szyte. Nico jednak nie umiał rozgryźć co. - Prowadzisz kampanię wyborczą, Leen? Jakiś rozłam w radzie? - dopytał, niby żartem, pełen nadziei, że jej odpowiedź na to pytanie rozwieje jego podejrzenia. Bo właśnie w tą stronę wędrowały myśli Kanga - sądził, że Arkadia się kończy, bo radni pokłócili się na temat ostatnich wydarzeń w obozie i każdy z nich zacznie przeciągać niczego nieświadomych Arkadyjczyków na swoją stronę.
 
 
Oscar Murray



Wysłany: 2018-09-19, 00:32   
   Multikonta: Sum, June, Tate, Barencusz
[Cytuj]

Trochę go przerażała ta oficjalna Leen, bo była zupełnie inną osobą, którą nie miał przyjemność poznać. Gdyby nie to, że za tą fasadą kryła się denerwująca suka, to pewnie dałaby się lubić. No, ale.
Nie ogarniał jeszcze całego systemu w Arkadii, ale zdążył się zorientować (brawo, Oscar), że radni stanowili tu dość ważny fundament. A Leen była jednym z nich. Nie miał pojęcia na czym miałby polegać ten rozłam, ale czytając myśli Nico szybko doszedł do wniosku, że ów plotki muszą zostać zdementowane. Dla dobra Alison i ogółu.
Czuję się niemal, jakbym pisała inteligentną postacią.
- Absolutnie nie. Rada ma się świetnie, a Leen i tak nie wygrałaby żadnej kampanii. - Mrugnął do Nico, klepiąc Pomarańczowąpo plecach. Może trochęzbyt mocno. - Mieli trochęproblemów, ale chyba kryzys zażegnany, nie?
 
 
Leen Walker



Wysłany: 2018-09-20, 18:17   
   Multikonta: James, Amy
   GG/DC: Qna#3355
[Cytuj]

Uśmiechała się uprzejmie do Nemo, chcąc wydobyć z niego jakiekolwiek informacje. Jednak nie wyglądało na to, że chłopak jakiekolwiek posiadał. Leen była przekonana, że umysł tego przestraszonego chłopaka to otwarta księga. I nie widziała w niej nic podejrzanego.
Zmierzyła wzrokiem zbliżającego się w ich stronę Nico. Idealnie, będzie mogła przesłuchać dwie osoby na raz.
Zaśmiała się, słysząc słowa Nico. -Oh, to prawdopodobne. W okolicy pełno dzikich zwierząt, a mało kto jest w stanie oprzeć się perspektywie polowania na bawoła. - Zgarnęła włosy z czoła, cały czas uśmiechając się uprzejmie.
Cudem powstrzymała się od wybuchnięcia i zrugania Oscara, za to, że ośmielił się uderzyć ją w plecy. Oh, miała nadzieję, że nie pogniótł jej bluzki, którą miała obecnie na sobie, bo przecież w okolicy nie było żadnego żelazka. Choć i tak z pewnością jego brudne łapy zostawiły na niej plamę, więc nie pozostawało jej nic innego, niż wyprać ją, jak tylko skończą te pieprzone podchody.
Mimo kipiącej w niej złości, zdołała powstrzymać się u zaśmiać, lekko nerwowo. -Oh, Oscar, nie zadręczaj ich problemami Rady. Sami dajemy sobie radę, choć niektórym ciężko w to uwierzyć. - Spojrzała na Nico. -Ale Oscar ma rację. Nie mamy żadnych wewnętrznych rozpadów, Rada ma się świetnie, możne nawet lepiej niż kiedykolwiek, odkąd Yukhei do nas dołączył. Oh, nie zrozumcie mnie źle, Laura też była dobrą Radną. - Odwróciła wzrok ze smutkiem, jakby żal jej było odejścia dziewczyny z Rady. Oczywiście, to nie była prawda. Leen była w końcu tą, która najbardziej na nią naskoczyła tamtego pamiętnego dnia. -Tak czy inaczej, nie mam zamiaru przeprowadzać żadnej kampanii. - Dodała szybko. -Zajmij się Nemo, ja zajrzę do głowy temu drugiemu. - Przekazała w myślach Oscarowi, nie zmieniając nawet na chwilę wyrazu twarzy. -Oczywiście, przez tą sytuację z Amy i Riną, mieliśmy trochę na głowie... Jeszcze te brzydkie plotki na temat ich zniknięcia... Oh, ale nie musicie się niczym martwić. Przysięgam, że Arkadia jest bezpieczna jak zawsze. - Wypowiadając te słowa, wniknęła do głowy Nico, odczytując jego myśli. Ciekawe, czy będzie miał coś ciekawego do powiedzenia... Albo raczej, do pomyślenia.
_________________



It’s hard to wait around for something that you know might not happen but it’s even harder to give up, when you know it’s everything you ever wanted.



 
 
Nemo Griffin



Wysłany: 2018-09-20, 19:05   
   Multikonta: Cheolmin & Echo & Villemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: Pluszu
[Cytuj]

Oczywiście. Przecież byli w Klubie Dorosłych Poważnych Mężczyzn, więc tak też musieli się zachowywać. Przynajmniej przy... Świadkach.
Nemo wyraźnie odetchnął, gdy Nico pojawił się obok niego, jednakże nadal był spięty jak cholera, wpatrując się w Leen i analizując każde jej słowo, jakby od tego zależało jego życie. Musiał wyglądać dość dziwnie, bo wlepił w nią ciemne oczęta, nadal marszcząc czoło i zrobił niezbyt minę, jakby właśnie rozwiązywał zadanie na matematyce, którego za żadne skarby nie rozumie.
Żart Nico wcale go nie rozluźnił. Griffin spojrzał na przyjaciela gwałtownie, otwierając szerzej patrzadła, które teraz przypominały dwa wielkie spodki od filiżanek. Zdecydowanie nie chciał, by polowali na jakiekolwiek dzikie zwierzę. Podróż do Arkadii umiliły im bawoły... Albo bizony. Tak, to chyba było coś dużego, co pędziło przed siebie na ślepo i sprawiło, że musieli użyć swoich mocy.
Pokręcił głową na nie, że się nie zgadza, jakby rzeczywiście to miało pomóc w przebiegu misji i sprawić, że pragnienie zostania myśliwym rozpłynie się w powietrzu.
Na szczęście Leen coś wspomniała o Lisie, a Nemo znów zwrócił głowę w jej stronę, a jego rozczochrane, czarne włosy poruszyły się niemrawo, jakoby też nagle ożyły na myśl o czerwonym. Uśmiechnął się blado i pokiwał powoli głową, czując wewnętrzną dumę z powodu, że Yukhei sprawdza się jako Radny. Nemo zawsze twierdził, że chłopak nadaje się na przywódcę jak mało kto.
_________________
i'm down to my skin and bones
take me back to the basics and the simple life, tell me all of the things that make you feel at ease. your touch, my comfort, and my lullaby ▬ holdin' on tight and sleepin' at night
 
 
Nico Kang



Wysłany: 2018-09-20, 20:16   
   Multikonta: nope
[Cytuj]

Nicolas położył dłoń na ramieniu przyjaciela, bo to był jedyny sposób na dodanie mu otuchy, który przychodził mu w tej chwili do głowy. Mógł go jeszcze ogłuszyć i obezwładnić, ale to traktował jako ostateczność. Po cichu liczył też, że Leen i Oscar pomogliby mu w takim przedsięwzięciu, rozumiejąc, że to wszystko robi dla dobra Griffina. Jego serce prędzej czy później zatrzyma się z nadmiaru emocji. Oczywiście miał świadomość, że planował pobicie, które nieświadomie mogło się przerobić w zabicie, ale robiłby to wszystko z miłości, więc miałby wybaczone.
- Ja myślę, że mogłaby wygrać. Miałaby w sumie dość spore szanse? Oczywiście nikt by nie wiedział, czy przypadkiem nie usmażyła mózgów swoich wyborców, ale to inna bajka - zamyślił się na chwilę. Boleśnie zdał sobie sprawę z tego, że zorganizowanie jakichkolwiek wyborów w Arkadii, czy innym miejscu z PSI, nigdy nie miałoby szansy powodzenia. Zawsze znalazłby się ktoś, kto mógłby podważyć ich wynik, przez co wybieraliby w kółko, wykluczając w końcu pomarańczowych, a to byłaby marna parodia demokracji. Nie, wszystko było dobre tak, jak było. Przynajmniej w Arkadii, reszta świata go nie obchodziła.
- Jakbyście kiedyś walczyli o jakieś prawa do Yukheia, to go zaklepuję. Pierwszy zobaczyłem go w lesie i pierwszy zostałem przez niego prawie zabity - zaznaczył, oczywiście żartem. Miał nadzieję, że uda mu się rozluźnić atmosferę. Czuł zaniepokojenie bijące od jego przyjaciela i nie mógł wymyślić żadnego legalnego spokoju, który pozwoliłby je rozładować. Może gdyby miał jakieś farby albo kartkę... Albo gdyby udało mu się dyskretnie wygonić dwie osoby, które w tej chwili wydawały się burzyć spokój Nemo.
- Tak, Amy i Rina... - na dźwięk tych dwóch imion przez głowę Nicolasa przeleciał szereg myśli, dotyczących jego ojca. Wszystkie podejrzenia, które miał wobec tego człowieka i które w jego głowie łączyły go z tą sytuacją... wypłynęły na wierzch. Zaraz potem pojawiło się zwątpienie w całą misterną teorię, w której jego ojciec jest potworem, a on, przy pomocy May, zbawia cały świat wokół, wydając go reszcie Arkadyjczyków. Przez jedną, straszną sekundę miał nawet świadomość tego, że patrzyłby na jego krzywdę z nieskrywaną przyjemnością. Na razie jednak nie mógł mu nic udowodnić, więc milczał, nie siejąc paniki swoimi teoriami spiskowymi. - Mam nadzieję, że w tej kwestii nic się nie zmieni. Nemo sporo przeszedł - czuł się zobowiązany, by to zaznaczyć. Nemo naprawdę zasłużył na chwilę spokoju i wydawało mu się, że tutaj ją odnalazł.
 
 
Oscar Murray



Wysłany: 2018-09-30, 01:37   
   Multikonta: Sum, June, Tate, Barencusz
[Cytuj]

- Och, oczywiście. Zostaw dla mnie milczącego creepa, dzięki. - Jęknął w myślach, wizualizując sobie w głowie jakby to było pięknie, gdyby mógł ją udusić tu i na miejscu. Mimo wszystko, posłuchał, ładując się do głowy chłopaka ze swoimi pomarańczowymi mackami.
Nie trzeba było geniusza, żeby z jego wywnioskować, że Nemo żywi jakieś głębsze uczucia - niekoniecznie w aspekcie romantycznym - względem Yukheiego. Nawet taki idiota jak Oscar, do tego doszedł, o dziwo stosunkowo szybko
I już chciał komentować, ale w ostatniej chwili ugryzł się w język. Przecież nie mógł się zdradzić.
- A ty Nemo? Co sądzisz o Yukheim? Dobry z niego radny? Lepszy od naszej Leen? - Położył dziewczynie dłonie na barkach, mocno je zaciskając. - Jezu, ciekawe co by się stało, gdyby jeden z radnych był jakąś wtyczką i rozwalił radęod środka. Bród, smród i ubóstwo, koniec wolnego świata. - Puścił dziewczynę, podchodząc bliżej Nemo.
 
 
Leen Walker



Wysłany: 2018-09-30, 20:42   
   Multikonta: James, Amy
   GG/DC: Qna#3355
[Cytuj]

Uśmiechnęła się lekko, udając zawstydzenie słowami Nico. -Oh, daj spokój. - Powiedziała machając lekceważąco ręką. -Nie miałabym odwagi rywalizować z resztą radnych. Zresztą, bez nich byśmy sobie nie poradzili, prawda? - Wzruszyła ramionami. -Mnie dałoby się zastąpić, ale Alison czy Isaac są całkowicie niezastąpieni. Nie wyobrażam sobie co by się stało, gdyby któreś z nich odeszło z rady. - Pokręciła głową. -Mam nadzieję, że nigdy tak się nie stanie. - Uśmiechnęła się lekko do chłopaka.
Była już prawie przekonana, że był czysty. Bez problemu wyczuła nienawiść do jakiegoś mężczyzny, który w jego głowie był odpowiedzialny za całe zło tego świata. Nie wyglądało na to, że próbuje kamuflować jakieś wspomnienia, myśli czy cokolwiek innego. Winna osoba tak by się nie zachowywała. A chłopak nie był przecież zielonym, zdolnym do oszukania jej zdolności.
Z trudem powstrzymywała się, żeby nie połamać Oscarowi wszystkich palców, albo chociaż odtrącić jego rąk. Jego brudne paluchy nie tylko mogły ubrudzić jej ulubioną bluzkę, ale też ją pognieść. Jej całe wewnętrzne ja walczyło, bardziej niż kiedykolwiek, by wydostać się na zewnątrz. Oscar szczerze działał jej na nerwy i coraz ciężej było jej uwierzyć, że był bratem Ceri.
-Nawet tak nie żartuj, Oscar. - Skarciła go. -Wszyscy ciężko pracujemy dla dobra Arkadii. I nie mówię tu tylko o Radnych, ale o wszystkich Arkadyjczykach. Nie powinieneś sugerować, że ktokolwiek z nas miałby złe intencje, nawet w żartach. - Pokręciła głową, ale cały czas analizowała myśli Nico, w razie, jakby wspomnienie o wtyczce i słowa Leen wzbudziły w nim jakieś ukryte emocje, czy też poczucie winy. Cóż, jeśli nic takiego nie wykryje, to stwierdzi, że chłopak nie jest osobą, której szukali.
_________________



It’s hard to wait around for something that you know might not happen but it’s even harder to give up, when you know it’s everything you ever wanted.



 
 
Nemo Griffin



Wysłany: 2018-09-30, 21:05   
   Multikonta: Cheolmin & Echo & Villemo
   GG/DC: 7661895/ czasem#3954
   Mów mi: Pluszu
[Cytuj]

Zamartwianie się aktualnym stanem Lisa oddaliło na poprzedni plan wspomnienia z bliższego kontaktu z Lisem. Nemo aktualnie myślał tylko i wyłącznie o tym co działo się aktualnie na misji. Tworzył coraz to nowsze scenariusze, podczas których Lis dzielnie stawia czoła wszystkim możliwym zagrożeniom - nawet tym cholernym bawołom czy bizonom, o których przed chwilą wspomniał Nico.
Oscar raczej nie dojrzał szczegółowych fantazji erotycznych Królika, bo ten zwyczajnie... Nie miał o nich pojęcia. No dobra, może pomijając tę jedną sytuację we wnęce w korytarzu, a później w pokoju. Do tego pomarańczowy zapewne miał również dostęp.
- Oczywiście. Lis nadaje się na Radnego jak mało kto - uśmiechnął się pod nosem, kiwając przy tym ochoczo łepetyną. - To znaczy... Nie chodzi tutaj o to, że Leen się nie nadaje. Bo też się nadaje. Wszyscy Radni się nadają - sam się zamotał, mamrocząc nerwowo pod nosem, by tylko wyjść z sytuacji, ale ciężko mu to wychodziło.
Zwłaszcza, że później usłyszał coś, przez co krew zagotowała się w jego żyłach.
- Lis nie jest wtyczką! - wykrzyczał niemalże od razu, gdy tylko usłyszał komentarz Oscara. Zmarszczył czoło i nawet zrobił krok w przód, wlepiając zaniepokojone spojrzenie w twarz pomarańczowego. Dopiero po paru sekundach dotarło do niego co właśnie zrobił i... Oblał się rumieńcem na całej twarzy, cofając w stronę stolika, do którego jeszcze przed chwilą stał przyciśnięty. Cała ta akcja była zupełnie niepodobna do Nemo. - M-możesz mi nawet wejść do głowy i się przekonać - dodał już nieco ciszej, spuszczając wzrok z chłopaka, wlepiając go gdzieś w czubki swoich czerwonych trampek. Był gotowy przeżyć skanowanie całego umysłu, wszystkich wspomnień, byle tylko odgonić od niego głupie wrażenie, że Yukhei mógł być kimś, kto chciał załatwić Arkadię od środka.
_________________
i'm down to my skin and bones
take me back to the basics and the simple life, tell me all of the things that make you feel at ease. your touch, my comfort, and my lullaby ▬ holdin' on tight and sleepin' at night
 
 
Nico Kang



Wysłany: 2018-10-04, 17:24   
   Multikonta: nope
[Cytuj]

Gdy Nico miał jakieś tajemnice, zazwyczaj nikomu o nich nie mówił. Gdy był mały to wystarczało, bo nawet gdy mama domyślała się, że jej jedyny syn coś knuje, to jednak nigdy nie potrafiła wydobyć z niego prawdy. Milczenie było podstawowym mechanizmem obronnym każdego człowieka. Mechanizmem, który nie działał w przypadku pomarańczowych, bo Ci albo dostawali odpowiedź, albo brali ją sobie sami. Nie istniało nic pomiędzy. Dlatego zawsze w pobliżu Eksów Kang miał wrażenie, że Ci swobodnie grzebią w jego mózgu. Nie raz i nie dwa słyszał o rzekomych objawach, które pozwalały ofiarom pomarańczowych zrozumieć, co się z nimi dzieje. Znał ich listę na pamięć i za każdym razem, gdy tylko miał kogoś, kto potrafi czytać w myślach, w swoim pobliżu, czuł je wszystkie po kolei. To sprawiało, że absolutnie nigdy nie wiedział, czy dzieje się to naprawdę czy na niby i nie umiał sprawdzić prawdziwości doniesień o objawach bycia ofiarą pomarańczowego. Nie miał więc żadnego pojęcia, co się właśnie z nim dzieje i że absolutnie nie powinien mieć w głowie setek obelg w stronę swojego ojca. Mimo, że Leen była specyficzna, wciąż była dziewczyną, a mama zawsze mu powtarzała, że tylko bandyci bluzgają przy dziewczynach.
- Nie doceniasz swojej wagi, Leen - zwrócił uwagę. Nicolas nie należał do osób, które są przeciwnikami wszelkich zmian. Właściwie dość łatwo je przyjmował i szybko się do nich przyzwyczajał. Nawet jeśli na początku kompletnie nie widział Lisa jako radnego, teraz nie miał wątpliwości co do tego, że jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Podobnie jak Leen, Isaac i każdy inny radny. Tworzyli jeden wielki organizm i każde z nich było potrzebne, niezależnie od tego, czy było mózgiem, sercem, czy żołądkiem.
- Nemo spokojnie - złapał nadgarstek przyjaciela, ściskając go może odrobinę zbyt mocno. W nim również się nieco zagotowało. Przecież to nie tylko przekraczało wszelkie granice absurdu, ale stawiało w świetle podejrzeń też Nemo, który... chyba nie byłby w stanie zabić nawet muchy. To zdenerwowało go nawet bardziej niż robienie wtyczki z Yukheia. Nie lubił go, ale nie sądził, by był do czegoś takiego zdolny. - Nikt nie będzie Ci grzebał w głowie, wszyscy Ci wierzą. Chodź tutaj - przyciągnął Królika jeszcze bliżej siebie, puszczając jego dłoń. Stanie obok siebie było chyba dostatecznym wsparciem, prawda? Dla pewności co jakiś czas trącał go jeszcze zaczepnie w ramię, by pokazać, że jest tutaj i będzie bronił faceta swojego przyjaciela tylko dlatego, że jest ważny dla Nemo. - Oskar po prostu niefortunnie zażartował, prawda? - posłał chłopakowi nieco wymuszony uśmiech. Miał nadzieję, że ten żartował. Przecież Griffin nie poradziłby sobie z czymś takim.
 
 
Oscar Murray



Wysłany: 2018-10-08, 01:37   
   Multikonta: Sum, June, Tate, Barencusz
[Cytuj]

Oscar prawie podskoczył, kiedy mały creep się odezwał. Cicha woda brzegi rwie, co? Uniósł ręce w geście rozejmu, nie chcąc wdawać się z nim w niepotrzebną dyskusję. Choć w zasadzie, to trochęgo przerażał. Był idealnym materiałem na psychopatycznego zabójcę, naprawdę. Nie wzbudzał podejrzeń dopóki się nie wkurzył.
Mimo wszystko, na oko a raczej głowę Oscara, był czysty. Wiernością do Arkadii (czty. Lisa) capił na kilometr, więc nie trzeba było geniusza dedukcji, żeby wykreślić go z listy podejrzanych.
- Takie rzeczy, dopiero po pierwszej randce - zaśmiał się nerwowo, po czym puścił ponaglający wzrok w stronę Leen. - Wierzę ci na słowo, chłopie. - Przez chwilę chciał go po "przyjacielsku" klepnąć w ramię, ale zawachał się w połowie gestu, ostatecznie grzecznie wkładając rękę do kieszeni spodni. Kto wie, jak Nemo by się zachował?
- Myślę, że na nas pora, Leen. Trzeba zająć się innymi, zupełnie niepodejrzanymi i pozbawionymi seksualnych podtekstów sprawami.- Na sam koniec, zakaszlał kilka razy - karma - a na jego dłoni, która zakrywał usta pojawiło się kilka kropelek krwi. Wytarł ją o spodnie, zanim ktokolwiek zdążył zauważyć, po czym wbił spojrzenie w Leen.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons