you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
13-08
Nowy regulamin! [czytaj dalej]
18-08
Przenosiny! [czytaj dalej]


Poprzedni temat «» Następny temat
Lokacja eventowa #3a
Autor Wiadomość
Victoria Parker



Wysłany: 2018-08-14, 20:30   
   GG/DC: Na profilu Jasona jest
   Mów mi: Kuba
[Cytuj]

Obserwowała uważnie każdą osobę z którą przebywała. Nie chciało jej się wchodzić do ich głów, a zielonym by nie dała nawet rady więc po co. Z resztą tak samo jak i ona bali się tego zadania mimo, że tego nie pokazywali. Taki to już urok Systemy. Nikt nie pokazuje publicznie co i jak czuje, a jak już pokazuje to tylko napalenie w burdelu. Westchnęła ciężko i podążyła powoli za ekipą. Co miała robić? Przeczytać w myślach jakiegoś lekarzyny czy co? Nienawidziła braku zorganizowania, bo to prowadziło do chaosu, a wystarczy że na tę misję wysłano bandę dzieciaków. Spojrzała na Michaela.
- Fajnie by było jakbyś "przypadkiem" spotkał w toalecie jakiegoś lekarza i "przypadkiem" zdobył jego przepustkę. Szczególnie, że musimy się dostać do zasranej kostnicy.
Spojrzała po wszystkich, nie nadawała się do dowodzenia, ale jeżeli coś mają zrobić to wypadałoby zacząć się za to zabierać, a nie stać jak te pizdy pod wejściem licząc, że dokumenty i reszta pierdół same do nich przyjdą. Wejście otwarte, kwestia teraz rozdzielić się na ekipy i wchodzić nimi, żeby nie wzbudzać i tak dużych podejrzeń.
- No kurwa ludzie, do roboty bo nas zima zastanie.
Rzuciła już nieco poirytowania. Stali, a czas uciekał.
 
 
Summer Dawson



Wysłany: 2018-08-15, 01:42   
   Multikonta: Oscar, June, Tate, MG
   GG/DC: ziemniak#8395
[Cytuj]

Włamanie do sieci poszło po myśli Rena*, więc gdy tylko Zielony zasygnalizował wolną drogę, Summer otworzyła drzwi i weszła do pomieszczenia, ciągnąc Billie za rękę. Natychmiast ubrała na twarz uśmiech numer pięć, zmieniając się w pocieszną, niewinną kluseczkę. Zaczęła pierdolić trzy po trzy, coś o hymotrypsynie i erepsynie, że komórki delta produkują somatostatynę, a trzustka wydziela peptyd trzustkowy i gastrynę. Ot, żeby przykrywka była bardziej wiarygodna, oczywiście nie rozumiejąc sensu własnych słów. Na medycynie znała się tyle, co na relacjach międzyludzkich - ani kurwa trochę.
Minęli z dwie osoby, aż wreszcie oczom Summer ukazały się drzwi do damskiej przebieralni. Pociągnęła tam Billie, gwizdnęła na Victorię i niemal wrzuciła obie panie do środka. Na całe szczęście, szatnia była pusta, dzięki czemu, bez zbytniego skrępowania Zielona z torby, którą ściskała w wolnej ręce, wyjęła swój kilt oraz pozostałe zabawki. Glocka wcisnęła za pasek spodni, zapalniczkę za stanik, nóżdo prawego buta, a skaner dokumentów wylądował gdzieś koło pistoletu. Na sam koniec związała włosy w luźny kucyk, po czym przypięła na piersi plakietkę stażysty.
Dopiero po jakichś dziesięciu minutach względnego spokoju, do pomieszczenia wmaszerowały dwie lekarki w średnim wieku. Zupełnie nieświadome obecności trzech Psioników zaledwie kilka metrów od nich, wesoło gawędziły w rogu pokoju. To był idealny moment, żeby zdobyć przepustki.
Mrugnęła do Billie i wolnym krokiem powędrowała w stronę drzwi. Ukradkiem, przekręciła zamek, tak by nikt z zewnątrz nie znalazł się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie, a brudną robotę zostawiła dziewczynom. Nieprzytomne (bądź martwe, tu już zależy od dziewczyn) kobiety, zostały ograbione z dwóch kart dostępu, gumy do żucia oraz czerwonej szminki Chanel, a następnie zakneblowane, związane i wrzucone do koszy z brudnymi uniformami.
- Mademoiselle. - Podała Victorii jedną z kart, a następnie ustawiła się koło drzwi. - Poczekamy na chłopaków, a potem szorujemy z Billie rozwijać nasze skłonności do nekrofilii.

*Za zgodą MG
 
 
Michael Mayers



Wysłany: 2018-08-15, 21:14   
   Multikonta: Lin
   GG/DC: Qna#3355
[Cytuj]

Michael, wraz z Renem, również udali się do przebieralni (oczywiście męskiej). On sam przybrał jednak inną taktykę. Zamiast mówić dużo o samych aspektach medycznych, przybrał dumną minę, jak na poważnego lekarza przystało, i począł tłumaczyć Renowi, że w obecnych czasach studia zdają ludzie zupełnie nieprzygotowani do pracy lekarza, oraz, że kiedy on sam był na studiach, to zakres materiału był dużo większy, studia było dużo ciężej zdać, a on sam nauczył się tam życia - czyli typowe, starcze pierdolenie o tym, że kiedyś było lepiej.
W przebieralni zastali innego mężczyznę, mającego około 30 lat. Michael dał znak Renowi, by ten zamknął za nimi drzwi na klucz, po czym zbliżył się do obcego. -Oh, nareszcie, ktoś kto nie wygląda jakby właśnie skończył studia. Mógłby mi Pan pomóc? Zaproszono nas tutaj na rozmowę, jednak nie mogliśmy znaleźć gabinetu ordynatora... - Zaczął swoje przemówienie, mające na celu jedynie odwrócenie uwagi mężczyzny, oraz umożliwić mu zbliżenie się do niego na wystarczająco niewielką odległość. -Jestem Albert, przybyłem z (tu wstaw nazwę najbliższego, równie dużego miasta). - Powiedział wyciągając rękę na przywitanie, odwracając tym samym uwagę ofiary od jego lewej ręki, którą wyprowadził cios. Wiedział dokładnie, jak wymierzyć siłę i miejsce uderzenia tak, by ogłuszyć mężczyznę tej postury, nie robiąc mu przy tym większej krzywdy.
-Lekcja na dziś! - Stwierdził z uśmiechem spoglądając na Rena. -Zamiast bezpośredniego ataku, skupiłem jego wzrok na swojej prawej dłoni, przez co nie spodziewał się ataku z lewej. Trochę jak iluzjoniści w telewizji. Powinien spać przez najbliższe kilka godzin, ale dla pewności możemy go związać i zakneblować... Weź jego kartę. - Polecił, wyciągając ubrania z kosza na brudne uniformy. Skręcił je i połączył odpowiednio, by stworzoną w ten sposób, dość wytrzymałą liną związać mężczyznę, zakneblować go, a następnie wepchnąć nieprzytomne ciało za szafki tak, by nikt wchodzący go nie zauważył.
Przebrali się w uniformy, odebrał kartę od Rena (jako, że był starszy, to byłoby podejrzane, gdyby to młodzik dzierżył kartę), po czym wyszedł z przebieralni, ruszając na miejsce spotkania (bo chyba jakieś ustalili).

//Wszystko za zgodą MG
 
 
Billie Anne Davis



Wysłany: 2018-08-15, 23:26   
   Multikonta: Mayday, Saoirse
   GG/DC: Billie#4617
   Mów mi: słodko
[Cytuj]

W jednym momencie w najlepsze zbijała bąki, by w drugim zostać zaciągnięta przez Sum w sam środek akcji. Mogła przyjąć jej metodę pozowania na słodkiego, puchatego króliczka, ale miała jeszcze resztki dumy i ograniczyła się do przyjęcia neutralnego wyrazu twarzy, zostawiając posyłanie morderczych spojrzeń na bardziej adekwatną chwilę. Nie próbując nawet zrozumieć słów, które zielona wyrzucała z siebie jak z karabinu, kiwała tylko główką z miną znawcy, czekając, aż będą mogły porzucić gadki szmatki na rzecz rozpierdolu z prawdziwego zdarzenia.
Lawirowały dobre kilka, jeśli nie kilkanaście minut między motłochem, aż w końcu los się nad nimi zlitował i zesłał wprost przed oczka drzwi do damskiej przebieralni. Warcząc krótko na rozpychającą się jak jebana królowa zieloną, zaopatrzyła się naprędce w niezbyt stylowe, lekarskie wdzianko i pozostałe niezbędne gadżeciki. Z prawej strony, za pasek spodni wcisnęła pistolet, zapalniczkę wrzuciła do kieszeni fartucha oraz oczywiście przypięła plakietkę stażystki. Sprawdziła, czy wszystkie - aż dwie - funkcje oka działają prawidłowo, mrugnęła nieco dłużej, niż ustawa przewiduje, a potem znowu, po czym zadowolona z efektów przeszła na zwykły tryb widokowy, zacierając ręce na kolejną dawkę akcji. Przy okazji rzucała mniej lub bardziej dyskretne spojrzenia na wnętrze szpitala, pamiętając, że na kolejne wyjście być może będzie czekać pięćset lat.
Gdy do sali weszły dwie kobiety, odezwał się w niej jakiś brzydki instynkt łowcy. Po zamknięciu przez Summer drzwi i upewnieniu się, że Victoria współpracuje, swobodnie podeszła do jednej lekarki, od tyłu, nie czekając, aż się odwróci i podcięła ją. Gdy przewróciła się na podłogę, natychmiast przycisnęła butem jej gardło i z wprawą zawodowca poddusiła tak, by straciła przytomność. Prędko ją przeszukała i wrzuciła do paszczy gumę do żucia, szminkę natomiast zostawiła w spokoju, niezainteresowana tego typu zabawkami. Po zakneblowaniu i ukryciu śpioszków, poprawiła niedbale włosy, całkiem przypadkowo robiąc w nich większy bałagan, niż przed chwilą i z cwanym uśmieszkiem wbiła roziskrzony wzrok w towarzyszki.
Jak na razie, szło bardzo zacnie.
_________________
tryna find my place, some place, oh
i drink a little more than recommended
this world ain’t exactly what my heart expected
but i still tryna find my way someway
 
 
Cookie Pink



Wysłany: 2018-08-16, 14:03   
   Multikonta: Kelly, Mistrz Gry, Liam
   GG/DC: Kelly#2385
   Mów mi: Kelly
[Cytuj]

Mistrz Gry


Ren bez trudu włamał się do sieci zabezpieczeń. Szpital nie był posterunkiem policji, ani bazą wojskową, więc nikt zwykle nie zadawął sobie zbyt wiele trudu, aby zabezpieczyć sieć w jakikolwiek sposób. W końcu było to duże miasto i nikt nie podejrzewał, że trafi się ktoś, kto będzie chciał stąd cokolwiek ukraść. W jakim błędzie byli...

Zdobycie kart okazało dzię dziecinnie proste. Nikt nie zwrócił na nich szczególnej uwagi. Pewnie gdyby byli odrobinę młodsi z całą pewnością nie udałoby im się w ogóle wejść do srodka. Przebrani w kitle i z kartami dostępu byli gotowi, aby się rozdzielić. Cała akcja musiała być szybka. W końcu nie do końca wiedzieli kogo ogłuszyli i jak szybko personel zda sobie sprawę, że kogoś brakuje.

Jeżeli grupa spotkała się na korytarzu, nie mogli ze sobą rozmawiać zbyt długo, aby nie wzbudzić podejrzeń. Kilka osób kręciło się po korytarzu, w tym też pacjentów. Jeden nawet zaczepił Billie i poprosił o zmianę kroplówki. Był to starszy mężczyzna, który ledwo stał na nogach i pewnie gdyby nie stojak na kroplówkę, już dawno by się przewrócił.

Jeżeli nie macie nic do dodania to z/t:
/ Ren + Michael + Vic > http://caledonia-pbf.pl/viewtopic.php?t=1150
/ Billie + Summer > http://caledonia-pbf.pl/viewtopic.php?t=1151
 
 
Ren Ryuu



Wysłany: 2018-09-10, 19:30   
   Multikonta: Baek Hyun Kim
   Mów mi: Burak
[Cytuj]

-> ze szpitala -> przed budynkiem

Dobrze, że auto stało zaparkowane gdzieś na uboczu. Dzięki temu Ren zaraz po wejściu do pojazdu, miał chwilę na odwołanie robota, a także podczepienie się pod system monitoringu szpitala. Chciał w ten sposób wytropić dziewczyny – Victorię, Summ oraz Billie. Wszystko odbywało się z użyciem tabletu (Alicja), który służył jednocześnie za komunikator w Systemie. To właśnie na jego ekranie miały pojawić się obrazy z kamer, między którymi będzie lawirować zielony.
- Może uda mi się wyśledzić resztę. – zaczął. – ten komunikat... Dałbyś radę połączyć się z kimś z liderów? – spytał, będąc rzecz jasna w samochodzie (o ile towarzysz również do niego wszedł), w trakcie grzebania w szpitalnej sieci. Wciąż szukał pozostałych. Chciał wiedzieć, czy dziewczyny miały jakiś problem. W razie potrzeby istniała opcja włamania się do systemu zabezpieczeń i uruchomienia, np. alarmu przeciwpożarowego. Wówczas chaos i ewakuacja gwarantowana, acz tylko i wyłącznie w razie konieczności.
- Oby nic im nie było. W drodze powrotnej spróbowałbym włamać się do systemów monitoringu lub zabezpieczeń. Jeżeli coś się tam dzieje, to może zdołamy dowiedzieć się, co. – dokończył.

/Jeżeli coś spieprzyłam, proszę o zwrócenie uwagi na PW :)
 
 
Victoria Parker



Wysłany: 2018-09-10, 20:13   
   GG/DC: Na profilu Jasona jest
   Mów mi: Kuba
[Cytuj]

Victoria miała serdecznie w dupie policję, ochronę, nawet tą Littlecośtamdalej (serio, nie dało się łatwiejszego nazwiska podać? Jones czy coś?) i miała teraz na głowie to, żeby jak najszybciej się dostać na dół do auta i reszty ekipy. Ciekawe jak tam poszło dziewczynom. Miały o wiele ciekawsze zajęcie od niej, chociaż z tego cudownego zeszytu, że można wyciągnąć mózg przez nos. Fajnie! Będzie musiała tego kiedyś spróbować jako gra wstępna.
Zbiegła szybko po klatce schodowej dalej wczuwając się w scenę kobiety, której właśnie okradają mieszkanie i biegła na złamanie karku. No, może nie na złamanie karku, bo wtedy byłaby dosyć bezużyteczna dla reszty ekipy, ale bardzo się spieszyła. Dobiegła do chłopaków lekko zdyszana. W końcu nie miała umiejętności zielonych żeby biegać jak cyborgi rodem z Terminatora. Odsunęła drzwi vana i wsiadła do środka.
- Oooh, myślałam że będę pierwsza... A tak w ogóle to czy tylko ja nie mam ochoty wracać do bunkra po tym komunikacie?
 
 
Michael Mayers



Wysłany: 2018-09-11, 19:43   
   Multikonta: Lin
   GG/DC: Qna#3355
[Cytuj]

Po powrocie do samochodu, Michael próbował jeszcze raz skontaktować się z Cheo, jednak wyglądało na to, że nie miał z nimi kontaktu. Możliwe, że ktoś zakłócał połączenie, a on nie mógł ryzykować nadawania kolejnych wiadomości, w razie, gdyby ktoś próbował ich namierzyć.
-Spróbuję nawiązać z nimi kontakt jak już wyjedziemy z miasta. - Stwierdził spokojnie, odpowiadając na pytanie Rena. -Póki co nie powinniśmy... - Zaczął, ale w tym momencie pojawiła się Victoria.
-Tak, wygląda na to, że sytuacja zrobiła się... Kłopotliwa. - Stwierdził drapiąc się po karku. Kto mógł napaść na Systemę? Do głowy przychodził mu tylko Rząd, ale przecież wiedziałby, gdyby Rząd rozpoczął atak, prawda? Nie zrobili by nic bez informacji. Chyba, że Michael nie był jedyną rządową wtyczką i był ktoś jeszcze. Czy to znaczyło, że go olano? Przestał być potrzebny?
Nie, raczej nie. Lara nie była osobą która polegała jedynie na częściowych informacjach. To pewne, że w Systemie były jeszcze inne wtyczki, ale z pewnością skontaktowałaby się też z nim, by poznać jego perspektywę i wykorzystać jego zdolności.
Więc kto? Był pewien, że od upadku Ligi nie było drugiej na tyle potężnej grupy, by zagrozić Systemie. Czyżby jakaś się ukształtowała w czasie jego nieobecności? To nie było wcale takie niemożliwe. Po całym kraju porozsiewane były różne mniejsze i większe grupy przestępcze. Któraś mogła w końcu osiągnąć taką siłę, by zagrozić i ruskim.
-Też nie podoba mi się pomysł wracania tam. - Przyznał. -Ale nie możemy ich tak zostawić. - Podrapał się po karku. -Poczekajmy na Summer i Billie, wyjedźmy z miasta i zdecydujmy co dalej. - Stwierdził. -Nie ma sensu podejmować decyzji bez nich. - Obejrzał się na Rena. -Znalazłeś coś? - Zapytał.
 
 
Nicki Marlow



Wysłany: 2018-09-15, 10:47   
   Multikonta: Pravi, Jay, MG
   GG/DC: 61448064/FreakinHope#8595
   Mów mi: Żelek/Pravus?Ąż
[Cytuj]

Mistrz Gry


Robot wrócił do Rena, zgodnie z jego poleceniem. Zielony nie zdążył podejrzeć, gdzie znajdują się dziewczyny, bowiem Victoria po kilku sekundach pojawiła się obok nich, a chwilę po niej pojawiły się również Summer i Billie.
Dziewczyny wsiadły do samochodu. Ekipa w komplecie, byli gotowi do drogi powrotnej, o ile zdecydowali się wracać.
Po chwili ich uszu doszedł niewyraźny, przerywany komunikat. Mogli rozpoznać głos Douglasa.
-... Cookie zniknęła... Porwali.
Szczątkowa informacja nie dawała zbyt wielu informacji, a jeżeli próbowali nawiązać jakąkolwiek łączność, nie udawało im się to. Również z bazy nikt się nie odzywał.
Czy zdecydują się wrócić do bazy, czy jednak podążą na pomoc Cookie i Dauglasowi? A może jednak rozdzielą się?

/na odpis 48h
 
 
Summer Dawson



Wysłany: 2018-09-15, 11:39   
   Multikonta: Oscar, June, Tate, MG
   GG/DC: ziemniak#8395
[Cytuj]

Po usłyszeniu komunikatu, Summer natychmiast zmroziło. I może ostatnimi czasy Cookie nie była jej ulubioną osobą na całym świecie, ale wciąż uważała ją za przyjaciółkę. A że stara Dawson powróciła do świetlności, to za bliskimi była wstanie wskoczyć w ogień. Zdjęła z siebie kilt lekarski i odłożyła wszelki niepotrzebny nadbagaż.
- Widzimy się w bazie. Informujcie mnie, co tam się dzieje. Nie dajcie się zabić, głupie matoły. - Wyskoczyła z samochodu i pędem puściła się jak najdalej od szpitala.
Chciała znaleźć Cookie, a potem pomóc w odbiciu Systemy.
Zamierzała wszystko naprawić.

/zt
_________________
 
 
Ren Ryuu



Wysłany: 2018-09-15, 12:16   
   Multikonta: Baek Hyun Kim
   Mów mi: Burak
[Cytuj]

- Jeszcze nic. – odpowiedział, niemniej nie poddawał się. Uparcie próbował włamać się do systemów obronnych Systemy, przy których spędził ostatnie trzy miesiące, między innymi kamer, aby zrobić rozeznanie. Rozum zielonego przyznawał rację Michaelowi, jednak emocje stawały temu naprzeciw. Z jednej strony powrót do Systemy był niebezpieczny, z drugiej tam wciąż byli przyjaciele Rena i ktoś jeszcze – ktoś, kto pod sercem nosił jego dziecko.
- Summer! – cholera… A więc jednak decyzja zapadła. Coś ścisnęło wnętrze zielonego, niemniej niech tak będzie. Jeżeli w czymś skośny był podobny do Dawson, to w jednym – również był gotów do skoczenia za bliskimi w ogień. Ufał jej, wiedział, że sobie poradzi. Była przecież zieloną…
- Wracamy. – tak więc rzucił, po czym powrócił do majsterkowania przy tablecie. Skoro coś się stało, to prędzej czy później się tego dowie. Jeżeli ktokolwiek próbował zrobić im krzywdę, to spotka się z niemiłą niespodzianką. Ren zaryzykuje i w trakcie drogi do "domu" zechce sabotować systemy bezpieczeństwa w bazie – krótko mówiąc przejąć nad nimi „kontrolę”.
 
 
Victoria Parker



Wysłany: 2018-09-15, 12:26   
   GG/DC: Na profilu Jasona jest
   Mów mi: Kuba
[Cytuj]

- Ja pierdole, a ta gdzie?
Wypsnęło się bezwładnie Victorii. Dziewczyna nieco poirytowana spojrzała na wyskakującą z auta dziewczynę. Dlaczego to zrobiła? Nie mogli przemyśleć jakoś planu i wtedy pojechać za jednymi czy drugimi? Bawienie się w jednoosobową armię było w tym momencie największym debilizmem jaki mogli wykonać, a dziewczyna i tak to zrobiła. Z całej ekipy najbardziej ufała Billie i to w sumie na jej słowa najbardziej czekała, chociaż jednak sama starała się też coś dodać od siebie. W jej głowie pędziły teraz dziesiątki myśli.
- Ren mamy cokolwiek poza tymi trzaskami i szumami? Musimy wymyślić jakiś plan, bo inaczej wystrzelają nas jak kaczki. Nie wiemy ilu i kim są napastnicy. Ruszanie bezpośrednio do bunkra będzie kiepskim wyborem. Sugeruję jednak poszukać Cookie i Douglasa.
Przez brak jakichkolwiek bliższych więzi z mieszkańcami Systemy miała według siebie najchłodniejszy umysł. Patrzyła na Michaela, Billie i Rena, którzy słyszeli te same komunikaty co ona. Nalot na bunkier, wielki, radziecki bunkier. To nie byli przypadkowi szabrownicy i tego mogli być pewni. Porwanie Cookie? To wszystko było tak zorganizowane. Musieli podjąć jakąś decyzję. Wiążącą.
 
 
Michael Mayers



Wysłany: 2018-09-16, 21:13   
   Multikonta: Lin
   GG/DC: Qna#3355
[Cytuj]

-Summer! - Krzyknął, jednak zielonej już nie było. Gdzie pobiegła? Jeśli Cookie została porwana, to bez jakiejkolwiek wskazówki na temat tego gdzie mogli ją zabrać, próby znalezienia jej były jak szukanie igły w stogu siana. Poza tym poruszanie się po mieście pełnym Łowców było samo w sobie niebezpieczne.
Dlaczego na nich nie poczekała? Mogliby razem ustalić jakiś plan działania.
Oczywiście, Summer była jedną z najlepszych agentek jakie spotkał. Wierzył, że poradziłąby sobie w większości kryzysowych sytuacji. Ale miał wrażenie, że dziewczyna działała pod wpływem emocji, co mogło doprowadzić ją do zguby, jak wielu doświadczonych agentów przed nią.
Ale co właściwie mieli robić?
Gdyby Michael był sam, zapewne wróciłby do bazy. Niezależnie od tego kto był przy władzy, mógł zwyczajnie dopasować się do sytuacji. Jednak nie był sam. A jego obowiązkiem było chronić te dzieciaki.
Zbytnio się do nich przywiązał, by teraz pozwolić im tak głupio zginąć.
-Victoria ma rację. - Stwierdził po chwili spoglądając na Rena. -Nie znamy sytuacji, wejście tam teraz jest głupim pomysłem. Wiem, że chcesz ratować przyjaciół, ale bez planu, albo choćby wiedzy kim jest nasz wróg, nie mamy większych szans na przeżycie niż oni. Cookie może mieć kilka odpowiedzi których szukamy. Wydaje mi się, że to właśnie na niej powinniśmy się skupić. - Naprawdę wolał, żeby Summer była teraz z nimi. Przydałby im się głos jeszcze jednego zielonego.
 
 
Pravi Yuriev



Wysłany: 2018-09-17, 18:59   
   Multikonta: [MG]/Nicki/Jay
   GG/DC: FreakinHope#8595
   Mów mi: Żelek/Pravus/Ąż
[Cytuj]

Mistrz Gry


Summer wymknęła się z auta i pognał w sobie znanym kierunku na pomoc Cookie, nie zbaczając na zawołania.
Ren kombinujący w swoim urządzeniu wreszcie doszedł do niemałego sukcesu. Na jego ekranie pojawiły się obrazy z kamer Systemy. Niestety obrazy były niewyraźne.
Na pierwszym kadrze zielony ujrzał korytarz i obcych ludzi paradujących po nim, ubranych w jednakowe stroje. Zielony od razu, mimo niewyraźnego obrazu, mógł zauważyć, że nie byli to systemowcy.
Na kolejnym nagraniu zobaczył dwie osoby, stojące przed drzwiami do jednej z sal szpitalnych. Wyglądali jakby pilnowali drzwi. Jeżeli Ren chciał zobaczyć, czego pilnują i przełączył obraz na wnętrze owej sali ujrzał Haise, leżącego na jednym z szpitalnych łóżek, na łóżku obok leżała Echo. W sali znajdowali się również Anna oraz Natasza.
Jeżeli zechciał przejrzeć pozostałe filmy z innych kamer, mógł zobaczyć Leviego zamkniętego w izolatce wraz z innym obcym mężczyzną.
Ekipa musiała szybko myśleć i decydować. Powrócić do Systemy czy udać się po Cookie. A może zwyczajnie zapomnieć o rosyjskim bunkrze i uciec w świat?

/Jeden post + zt i przechodzicie do tego tematu -> http://caledonia-pbf.pl/v...t=619&start=100
Jeżeli ktoś postanawia nie wracać do Systemy zostaje w tym temacie.
Na odpis 48h
 
 
Ren Ryuu



Wysłany: 2018-09-17, 20:23   
   Multikonta: Baek Hyun Kim
   Mów mi: Burak
[Cytuj]

Vic i Michael mieli rację. Problem w tym, że obrazy z kamer przelały czarę goryczy. Ren miałby ich teraz zostawić? Swoich przyjaciół i partnerkę, aby iść szukać Cookie? A co jeśli pójdą i nie zdążą wrócić na czas?
- Douglas powinien mieć wszczepiony chip. Po nim można wyśledzić jego pozycję a tym samym Cookie. Ja… - przerwał na poczet przejrzenia obrazu z kamer. Mocne ściągnięcie brwi, wykrzywienie ust i ściśnięcie dłoni – jeżeli zielony kiedykolwiek się denerwował, to na pewno teraz.
- Zobaczcie sami. – powiedział, gdyż nie było sensu owijać w bawełnę. Po obróceniu tabletu przodem do Vic i Michaela, Ren zaczął przeskakiwać pomiędzy obrazami, aby obalić mit kroczenia po ciemku. Poniekąd wiedzieli, co działo się wewnątrz Systemy. Ren pokazał fragment nagrania z korytarza, po którym grasowali obcy – zastopował je, aby spróbować przybliżyć ten obraz na jednego z intruzów i wyostrzyć go. Potem przeskoczył na salę, gdzie leżał Haise, Echo, a także Anna i Natasza. Następnie przeszedł na obraz z kamery z pomieszczenia, w którym trzymano Leviego.
- Znam część z zabezpieczeń Systemy, pracowałem przy nich, udoskonalałem je. Wystarczy, by ktoś dał mi chwilę, aby odciąć całe zasilanie. Cookie da sobie radę, Sum ją znajdzie, a tam są inni, Ci, którzy nie mają tyle doświadczenia, potrzebują pomocy. Wystarczyłoby nam sprzątnąć tylko jednego, aby móc dostać się do środka. Potem do pracowni – jest tam kilka prototypów broni, w zbrojowni zresztą też. Na zewnątrz są zabezpieczenia, ale mogę je bez problemu unieszkodliwić – mini drony, wieżyczki strzelnice, ukryte emitery grawitacji z czujnikiem ruchu – wszystko to możemy wykorzystać. Przepraszam… Przepraszam, ale nie mogę ich zostawić. – chłopak był więcej niż świadom ryzyka związanego z powrotem. Niemniej nie mógł, po prostu nie mógł ich tak po prostu zostawić – swoich przyjaciół – rodzinę!
Jeżeli nikt mu nie pomoże, podzieli los Sum – wróci do Systemy sam, po uprzednim podpierdoleniu auta. Leki zostawi reszcie – lepiej, aby wrogowie nie mieli do nich dostępu. Jeżeli jednak się zgodzą… Decyzja należała do nich.

z/t jeśli można
 
 
Victoria Parker



Wysłany: 2018-09-17, 21:01   
   GG/DC: Na profilu Jasona jest
   Mów mi: Kuba
[Cytuj]

Dom wariatów. Po prostu dom wariatów. Wszyscy chcą z siebie robić bohaterów, a ona raczej była za tym żeby utrzymywać się przy życiu jak najdłużej. Samobójcza misja w pojedynkę? Zaklepała Summer. Teraz Ren planuje namówić pozostałych na pomoc w "odbiciu" Systemy. A co oni? Gwardia kurwa mać narodowa czy co? Dobrze, że to ona słyszała myśli innych a nie odwrotnie, bo pewnie by się przerazili jakie niecenzuralne słowa padają w głowie Victorii. Zmarszczyła brwi.
- Skup ten swój zielony móżdżek do kurwy nędzy Ren. Wydaje mi się, że potrafisz liczyć więc jesteś też w stanie szacować szanse naszej czwórki w starciu z brygadą RR czy czym tam są. Zdajesz sobie chyba sprawę, że to nie są jacyś wczasowicze, którzy pomylili drogę do Disneylandu. Sam mówisz, że znasz te zabezpieczenia i tak dalej więc wiesz, że to nie są przypadkowi ludzie.
Miała ochotę sprzedać mu solidnego liścia żeby się ogarnął, bo zaczynał się poddawać emocjom, a to nie przystoi komuś takiemu jak on. Zielonemu. Ich mózgi podobno działają lepiej od normalnych, a i tak są spieprzone przez emocje. W sumie cieszyła się że jest pomarańczowa. Zmierzyła wszystkich chłodnym spojrzeniem. To nie były już naloty na monopolowy z ekipą tylko próba odbicia radzieckiego bunkra. Przeklęła pod nosem.
- Ale jak nas zabiją to Cię kurwa uduszę.
Wskoczyła na przednie siedzenie pasażera. Podjęła już decyzję.

// Z/T jak coś.
 
 
Billie Anne Davis



Wysłany: 2018-09-18, 18:29   
   Multikonta: Mayday, Saoirse
   GG/DC: Billie#4617
   Mów mi: słodko
[Cytuj]

Misja przebiegła całkiem sprawnie, a mała niespodzianka w postaci prostytutki wyskakującej jak dzika kuna zza krzaka tylko ją rozweseliła. Nie w pierwszym momencie, bo daleko było jej do podniecania się celowaniem we własną śliczną główkę z gnata, ale po sprawnej likwidacji niezapowiedzianego problemu zrobiło się przyjemniej. Przynajmniej na chwilę, bo potem komunikat z krótkofalówki spadł im na szyje z wprawą ostrza kata. Wiedziała, że w pewnym momencie coś się spierdoli - przez ostatni miesiąc była zbyt szczęśliwa i oto los nadchodził, by wyrównać harmonie w przyrodzie. Dawno nieużywane serce jakby obudziło się na chwile i zabiło żałośnie, gdy chcąc niechcąc wyobraziła sobie , co musiał teraz przeżywać Cheo - bo chciała wierzyć, że sobie radzi i nic mu nie jest. Dodatkowo przed oczami stanął jej przez mrożącą krew w żyłach chwilę obraz zamieszek z obozu i zupełnie nieświadomie wolna ręka powędrowała jej w stronę cybernetycznego oka, w instynktownej potrzebie ochrony. Mogłaby tak pretendować do miana rzeźby przez dłuższą chwilę, dopiero ostry ton Summer przywołał ją do porządku. Posłała jej beznamiętne spojrzenie i mechanicznie ruszyła za nią, w stronę samochodu i resztę ekipy, jeśli nie podwinęła się im nóżka i w ogóle było do czego wracać. Tysiąc myśli pałętało się jej pod kopułą z prędkością wyścigówki, jednak były zbyt chaotyczne, by ułożyła z nich coś sensownego i jeszcze to wyartykuowała.
Milczała, wsiadając do samochodu, słuchając niezbyt obchodzących ją opinii kompanów i przerywanego komunikatu o zniknięciu Cookie. Zacisnęła zęby, starając się nie myśleć o wszystkich problemach, jakie mogły i zapewne spotkały 13 i Ceri na ich misjach. Oczywiście nie dało rady się z nimi skontaktować, co zirytowało ją na tyle, że rzuciła pod nosem groźną kurewką. Kątem zdrowego oka dostrzegła niepokojącą reakcje Summer na bunkrowe rewelacje i zmarszczyła brwi, patrząc na jej wyswobadzanie się z kitla i pozostałych dupereli.
- Ocipiałaś? - Tylko tyle była w stanie wydukać na słowa zielonej. Nie uderzyła się przypadkiem w główkę gdzieś po drodze? - Sum.. - Reszta wypowiedzi została zagłuszona przez głośne trzaśnięcie drzwiami. Patrzyła beznamiętnie, jak nie tak dawno odzyskana chyba-przyjaciółka leci na złamanie karku w kompletnie randomowym kierunku, bez planu, podążając za jebanym porywem serca. Porywem, który mógł ją zabić.. dla Cookie. Znowu dla niej.
Była wkurwiona i skonfundowana. Pozwoliła zielonej na wyprawę w nieznane, a teraz nawet, jakby chciała za nią podążyć, nie wiedziałaby, gdzie się kierować. Czuła jakiś dziwny, mały ucisk w sercu, a złość zabulgotała w niej jak w kotle medalowej czarownicy. Nie zważając na towarzystwo, wypluła soczystą wiązankę przekleństw i dopiero po niej powróciła do względnie racjonalnego myślenia.
- Na chuj mamy tam wracać. - Przemawiało przez nią wkurzenie bardziej, niż rozum i dopiero po chwili sobie uświadomiła, że przecież nie wszystkie bliskie jej osoby na tę chwilę pozostawały na zewnątrz, z dala od mordowni w bunkrze. Cholerny pomarańczowy, miała ochotę własnoręcznie go zabić. Wystarczyłoby, żeby pobył na zewnątrz troszke dłużej i nie miałaby teraz żadnego dylematu.
Tyle że.. no właśnie. Właściwie to nie była wewnętrznie rozdarta od momentu, gdy przypomniała sobie, że Cheo był w bunkrze. Opcja ze skontaktowaniem się z drużynami w terenie i wspólnym odjechaniem w stronę zachodzącego słońca właśnie została brutalnie zdyskwalifikowana. Choć czuła palącą potrzebę zgrywania bohatera i uratowania pomarańczowej damy w opałach, miała wrażenie, że to nie skończy się dobrze. Ich czwórka nie miała szans w starciu z tak liczną grupą najeźdźców. Musieli spróbować zebrać więcej ludzi. Pozostawał też kłopot z łącznością - na pewno dałoby się go jakoś rozwiązać, nie?
Spojrzała przez ramie na Rena, ze spojrzeniem ostrym jak brzytwa.
- Damy radę skontaktować się z osobami poza bunkrem? - A co, jeśli nie zdołają tego dokonać? Będą musieli ruszyć na samobójczą misje ratunkową i najprawdopodobniej zostać malowniczo rozstrzelanym na ścianie.
-Kurwa moja jebana mać. - Skrzyżowała ręce na niepozornej piersi i wpatrzyła z miną spode łba w okno. Jak bardzo życie było jej miłe, tak wiedziała, że nie mogła zostawić bliskiej osoby na pewną śmierć. Nie mogła znowu popełnić błędu, którego nigdy sobie nie wybaczyła.
- Jebać Cookie. Dała się porwać, trudno, trzeba skupić się na tych, którzy jeszcze nie zdechli. - Odetchnęła głębiej, starając się uspokoić szalejącą wewnątrz burzę. - Zbierzmy pozostałych, co są w terenie i wtedy można zacząć myśleć o jakimś kontrataku. Jeśli nie ogarniemy tego w krótkim czasie, chuj, wbijamy tam sami. Przynajmniej ja zamierzam wrócić.
Obleciała spojrzeniem Victorie i Michaela, chcąc, by wreszcie do czegoś sensownego doszli, w końcu liczył się czas.
Swoje już powiedziała.
_________________
tryna find my place, some place, oh
i drink a little more than recommended
this world ain’t exactly what my heart expected
but i still tryna find my way someway
 
 
Michael Mayers



Wysłany: 2018-09-18, 20:45   
   Multikonta: Lin
   GG/DC: Qna#3355
[Cytuj]

Więc postanowione. Głosem większości postanowili jednak wrócić do rozpadającej się Systemy.
Perspektywa odbijania bunkra z rąk nieznanego wroga w cztery osoby nie wydawała się jednak zachęcająca. Przez chwilę chciał nawet zaprotestować. Zrobić coś, czego nigdy nie robił - użyć swojej władzy, zabronić im wracać, uciec w drugą stronę.
Ale tego nie zrobił. Przygryzł wargi i po kilku sekundach intensywnego myślenia odpalił wóz. Jedno było pewne, nie mogli tutaj zostawać dłużej. W końcu ktoś zwróci uwagę na ich pojazd, a spotkanie z policją to ostatnia rzecz której obecnie pragnął.
Ruszył więc, wyjeżdżając z parkingu, i skierował się w stronę bunkra. -Spróbuj się skontaktować z ludźmi którzy znajdują się poza bazą. - Powiedział do Rena. -Im nas więcej tym weselej. - Potrzebowali każdej pomocy którą mogli zdobyć. -Zgarniemy ich po drodze, jeśli zajdzie taka potrzeba. Na miejscu zastanowimy się, co dalej. - Cóż, na coś trzeba było umrzeć, prawda?
<z/t>
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons