you don't need to be a hero.
Caledonia reaktywuje się! Dowiedz się więcej (klik)
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
07-12

Znalezionych wyników: 28
Caledonia Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Motel
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 142

PostForum: ST. Anthony   Wysłany: 2018-11-07, 12:15   Temat: Motel
Czując, że jego temperatura spada, postanowiła znaleźć jakiś cienki koc i go nim przykryć. Z jednej strony nie miała zamiaru doprowadzić do sytuacji, podczas której obudziłby się przemoczony, dlatego zdjęła z niego ubranie wierzchnie (nieco się z tym siłując, bo chłopak był dość spory i ciężki), a następnie opatuliła materiałem, cały czas przy nim siedząc.
Przez moment go opuściła - pognała do łazienki (jeżeli w ogóle takowa się tu znajdowała), chcąc znaleźć jakieś wiaderko tudzież małą miednicę, do której Joy mógłby wymiotować. Jeżeli coś takiego znalazła, zabrała ze sobą do pokoju, by w razie potrzeby przysunąć ją do buzi czerwonego. Jeżeli nie... Cóż. Będą musieli poradzić sobie z wymiocinami, które wsiąkną w łóżko.
Bardzo ostrożnie próbowała wyjąć kawałki słuchawki z ucha klona, zbierając je wszystkie na rogu łóżka. Na sam koniec zabiegu raz jeszcze odkaziła ranę, a następnie zrobiła opatrunek z gazy jałowej. Wiedziała, że nie może zrobić nic więcej - musieli jak najszybciej wrócić do Omegi, by ktoś doświadczony zajął się raną chłopca.
Widząc, że Joy się budzi, Villemo od razu podniosła się z kolan, bo do tej pory cały czas klęczała przy łóżku, i usiadła zaraz obok niego. Wyciągnęła dłoń w stronę jego czoła, odgarniając mokre kosmyki włosów, przyklejone do spoconej skóry.
- Jem niedługo przyjdzie - powiedziała łamiącym się głosem, wolną ręką wycierając łzy ze swoich ocząt. - Zaśpiewać ci coś? - zapytała i nie czekając na odpowiedź, zaczęła nucić pierwszą lepszą piosenkę, która przyszła jej do głowy. - My jesteśmy krasnoludki, hopsa sa, hopsa sa... Pod grzybkami nasze budki...
  Temat: Motel
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 142

PostForum: ST. Anthony   Wysłany: 2018-10-31, 19:25   Temat: Motel
Villemo przez całą drogę zachowywała się jak profesjonalna lekarka - zachowywała spokój, nawet nie drgnęła gdy Joy zwymiotował na nią po raz pierwszy, a później i drugi. Ciągle myślała o Jem. I o tym, że dziewczyna będzie na nią wściekła, bo zawaliła. Nie dotrzymała słowa w związku z tym, że miała opiekować się jej bratem.
Ojciec miał rację. Była nikim.
Przez odcinek prowadzący od miejsca walki, aż po sam zatęchły hotel, nie odezwała się ani słowem. Nie kiwnęła głową, nie mruknęła, nawet starała się oddychać jak najciszej, byle tylko wtopić się w tłum. Nie skarżyła się nawet na ból, choć miała wrażenie, że ten zaraz wypali jej buzię.
Wykonywała każde polecenie Archie'go niczym robot - kiedy rozkazał jej zająć się Shannon, dzielnie przy niej trwała, chwytając za dłonie i wspierając podczas przejścia z samochodu do motelu.
W głębi duszy chciała stąd zniknąć. Chciała zostawić wszystkich zasranych psioników, zabrać ze sobą Jem, Joy'a i uciec gdzieś daleko - byle z dala od problemów. Szkoda tylko, że to było niemożliwe.
Będąc już w środku, od razu podbiegła pod łóżko, na którym Archie położył (a w zasadzie rzucił) Joy'a. Wyciągnęła dwie dłonie w stronę czerwonego i objęła nimi jego twarzyczkę. Chciała sprawdzić temperaturę.
- Joy? - wychrypiała wreszcie, łamiącym się głosem. Chłopak nadal był nieprzytomny.
Villemo poczuła, jak w jej oczach wzbierają się łzy. Nie chciała, by Archie to zauważył, więc spuściła głowę i ruszyła w stronę torby, by wyciągnąć z niej apteczkę. Gdyby znała się lepiej na medycynie, gdyby jej umiejętności nie kończyły się jedynie na kojeniu małych ran...
Wyciągnęła gazę i środek dezynfekujący. Sprawdziła jeszcze, czy w środku apteczki nie ma przypadkiem sterylnych szczypiec tudzież pensety - chciała wydostać z ucha resztki słuchawki, które nadal w nim siedziały.
  Temat: Park Yellowstone
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 114
Wyświetleń: 3604

PostForum: Idaho   Wysłany: 2018-10-17, 09:48   Temat: Park Yellowstone
- Joy! Nie! - ile jeszcze razy będzie musiała wykrzyczeć jego imię podczas misji? Odpowiedź brzmiała: dużo.
Początkowo zupełnie nie wiedziała co właśnie się stało. Jakiś randomowy człowiek, wyskakujący z krzaków, krzyczący w stronę Archiego... Później Joy, który zechciał ukarać nieznajomego i rzucił się na niego z rozgrzanymi dłońmi. Co ona miała, biedna, począć? Wystarczyło wbić się pomiędzy dwójkę, ryzykując, że też jej się dostanie.
- Joy, chłopczyk był niegrzeczny, ale nie można ukarać go w taki sposób - położyła rękę na jego ramieniu, nie zwracając uwagi na to, czy jego ciało rozgrzało się za bardzo, czy może dopiero zaczynało parzyć. Najwyżej spalą jej się palce, trudno. - Joy, proszę, puść chłopczyka. Był niegrzeczny, ale puść go. Możemy go ukarać inaczej - powtarzała, nie zwracając nawet uwagi na Scottiego. Skupiła się tylko i wyłącznie na Joy'u.
  Temat: Park Yellowstone
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 114
Wyświetleń: 3604

PostForum: Idaho   Wysłany: 2018-10-13, 18:55   Temat: Park Yellowstone
Facet padł na ziemię nieżywy, mogła więc zająć się kolejnym (prawie) umarłym człowiekiem, który właśnie zaliczył bliskie spotkanie z ziemią.
- Joy! - rzekła dość głośno, z wyraźnym zmartwieniem w głosie. Pomogła mu wstać, robiąc to jak najbardziej ostrożnie, by karabin przez przypadek znów nie wystrzelił. Na wszelki wypadek zabrała go od Joy'a, chwytając pewnie w wolną rękę, kiedy czerwony się już podniósł. - Uważaj, dobrze? Patrz pod nogi - wypowiedziała każde słowo bardzo powoli i już nieco ciszej niż wcześniej. Znów wręczyła mu do ręki karabin, choć podkreśliła, by użył go tylko wtedy, gdy zostanie o to poproszony.
Mając chwilę odpoczynku, ponownie użyła wyostrzonych zmysłów - słuchu, by sprawdzić czy pomiędzy krzakami nie czai się ktoś jeszcze. Tylko jeden łowca był zbyt... Banalny.
  Temat: Park Yellowstone
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 114
Wyświetleń: 3604

PostForum: Idaho   Wysłany: 2018-10-01, 17:41   Temat: Park Yellowstone
Grzecznie podążała za Archim, rozglądając się uważnie po okolicy. Początkowo miała wrażenie, że jej się tylko wydawało - że szelest w krzakach to jedynie podmuch letniego wiatru. Niestety... Ktoś czaił się za drzewami i zdecydowanie to nie był osobnik o pokojowych zamiarach.
- Tam ktoś jest... Tam w krzakach... - przekazała Archiemu najciszej jak tylko potrafiła, ale wystarczająco głośno, by przebić się przez cały ten harmider dookoła nich.
Chcąc jakimś cudem zablokować nieznajomym wyjazd z polany, rzuciła stojący hologram pod koła dzieciaków, mając nadzieję, że to ich w jakiś sposób zatrzyma i da Omedze nieco więcej czasu na złapanie. Wizja miała przedstawiać sylwetkę dziewczyny - pierwszej lepszej, którą widziała w obozie, stojącą nieruchomo (bo jej hologramy nie były jeszcze na tyle zaawansowane, by móc się poruszać) z szeroko otwartymi oczami i wysuniętymi do przodu rękami, jakby rzeczywiście obawiała się, że dziewczę zaraz ją potrąci.
  Temat: Park Yellowstone
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 114
Wyświetleń: 3604

PostForum: Idaho   Wysłany: 2018-09-28, 10:54   Temat: Park Yellowstone
Wewnętrzny wkurw spowodowany tym, że ani Archie ani Greg nie spełnili PROŚBY pana Cartwright'a wyparował z Villemo od razu wtedy, kiedy wsiedli do helikoptera. Jej umysł skupił się maksymalnie na misji, którą mieli wykonać.
Oczywiście, że znała dziewczynę. Uciekinierka nazywała się Lizabeth Andersen i jak można było wywnioskować po nazwisku, miała wiele wspólnego z panią prezydent. Zanim rozdzieliła się z Jem, zdążyła jej jeszcze pokrótce przedstawić portret pomarańczowej. A później... Później została sama z Archim i Joy'em.
Oczywiście wchodząc do samochodu przypomniała Joy'owi, że należy zapiąć pasy - jeżeli sam tego nie zrobił, przesunęła się do niego i zrobiła wszystko za niego. Całą drogę spędziła w kompletnej ciszy, nie odzywając się do swoich kompanów nawet słowem. Tak, jednak nadal była obrażona na Archiego za to, że jej nie posłuchali. Ciekawe jakie jej tatuś wyciągnie z tego konsekwencje.
Na raptowne zahamowanie zareagowała jedynie szerszym otwarciem ocząt, a następnie spojrzała w przód, by dojrzeć potencjalne zagrożenie, przez które Archi tak gwałtownie zahamował.
- W porządku, Joy? - rzuciła do chłopaka sprawdzając, czy przypadkiem nic sobie przez to gwałtowne hamowanie nie zrobił. - Co się stało? - zwróciła się do Archiego, a następnie odpięła pas, by wychylić się do przodu i przyjrzeć się wszystkiemu bliżej. Przy okazji chciała skorzystać z wyczulonego słuchu, dzięki któremu mogła dosłyszeć jakieś dźwięki, padające z zewnątrz - może rozmowy z drugiego samochodu?
  Temat: Lądowisko/Dach
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 205

PostForum: Sekcja Służbowa   Wysłany: 2018-09-19, 08:19   Temat: Lądowisko/Dach
Zwinięty Tekst:

Beretta 8 mm z zapasowym magazynkiem, jedna sztuka granatu dymnego, nóż, komunikator, kamizelka kuloodporna, specjalna przepustka, która identyfikuje jako część projektu Omega



Villemo przybyła na miejsce zaraz za Archim. W zasadzie... Zapewne poczekałaby na Jem, koczując przy gabinecie pani prezydent, jednakże nie zrobiła tego, bo uznała to za bardzo niegrzeczne.
- Witaj, Archie. Witaj, Greg - przywitała się grzecznie z dowodzącymi misji, posyłając im długie spojrzenie.
Villemo zdecydowanie nie wyglądała jak... Villemo. Dotychczas bardzo kobieca, chodząca w sukienkach o pastelowych kolorach (choć ostatnio ciepłych pomarańczowych i żółtych), aktualnie miała na sobie czarne bojówki, wysokie brązowe buty i ciemną, obcisłą koszulkę z długim rękawem, włożoną w spodnie. Czarne włosy związała w niski warkocz, który opadał jej na prawe ramię.
Zielona stanęła niedaleko Archiego, wzięła od niego cały sprzęt i od razu zaczęła go uważnie przeglądać. Berettę wsadziła w sakwę na broń, przyczepioną do paska, a kamizelkę od razu zarzuciła na swoje plecy, ostrożnie ją zapinając.
Miała nadzieję, że tak, jak wcześniej poprosiła tatusia, Archie i Greg dołączą ją do grupy wspólnie z Jem. Gdy tak nie będzie... Cóż. Pan Cartwright, wspólnie ze swoją córką będą bardzo, bardzo smutni.
  Temat: Pokój #1
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 346

PostForum: Sekcja Mieszkalna   Wysłany: 2018-08-11, 21:39   Temat: Pokój #1
Villemo całowała się z paroma osobami, ale tylko... Mężczyznami. I to z przymusu. Robiła to tak samo jak Jem w tej właśnie chwili, tylko różnica była taka, że Cartwright nie czuła ŻADNEJ przyjemności. Było jej to obojętne. Usta mężczyzn były jakieś takie nienaturalne. Zbyt duże, zbyt nachalne. Ich dłonie zbyt silne, a w oczętach dało się dojrzeć tylko i wyłącznie jedno. A gdzie czas na delikatność? Gdzie czas na subtelność?
- Chciałam. - Rzekła zgodnie z prawdą, nawet nie zastanawiając się nad odpowiedzią. Kiwnęła przy tym głową parę razy, biorąc głębszy wdech. Była tak zamroczona tym wszystkim, że zupełnie nie docierało do niej to, że... Jem może ją okłamywać. Z resztą trzeba było przyznać, że pomarańczowa była całkiem niezłą aktorką. Parę dobrych lat w obozie sprawiły, że bez problemu mogła grać na uczuciach innych.
Tak, tym razem nie ty, Villemo, będziesz kompozytorem. Role się odwróciły. Pocałunek był niczym przysięga, że Vill zrobi dla Jem wszystko. Mogłaby wskoczyć za nią w ogień albo nawet wejść w niego tak po prostu, gdyby dziewczę tylko o to poprosiło.
- Chciałaś? - Zamrugała parokrotnie, odklejając palce od jej policzka, by tym razem zatrzymać je na brodzie i ująć. Kciukiem dotknęła dolnej wargi pomarańczowej. - Naprawdę chciałaś... - Powtórzyła jakby do siebie, w niedowie
  Temat: Pokój #1
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 346

PostForum: Sekcja Mieszkalna   Wysłany: 2018-08-11, 20:26   Temat: Pokój #1
Słysząc polecenie, od razu przestała. Wręcz odrzuciła nożyczki w bok, nie zważając na to, że mogą spaść na podłogę.
Bo widzisz, Jem... W myślach można pozwolić sobie na więcej. W myślach można ułożyć najpiękniejsze scenariusze, w których jesteśmy perfekcyjni, bez skazy. W myślach możemy widzieć to, czego żałowalibyśmy zrobić w prawdziwym świecie. Albo to, czego okropnie się baliśmy ze względu na drugą osobę.
Początkowo zamarła. Czuła jak twarz Jem powoli przysuwa się do niej. Ogarnęło ją zaskoczenie. Naprawdę nie wiedziała co ma zrobić- po prostu trwała tak w jednym miejscu niczym kołek, wlepiając ciemne oczęta w jej tęczówki, a potem...
Jem ją pocałowała.
Usta Villemo zacisnęły się wyraźnie pod wpływem nacisku warg pomarańczowej, choć oczęta zamknęły się automatycznie, a głowa po sekundzie przechyliła w bok. Dopiero gdy do niej dotarło cóż takiego się stało, nieśmiało uniosła dłoń w górę, dotykając nią ramienia Jem, a następnie muskając palcami jej policzek. Usta delikatnie odwzajemniły pocałunek. I wcale nie były nachalne. Były wręcz... Onieśmielająco delikatne. Bała się. Cholernie bała się tego, że pomarańczowa jako pierwsza przerwie pocałunek, więc zrobiła to wcześniej, jeszcze zanim siedemnastolatka złamałaby jej serce.
Odsunęła się od niej nieznacznie, ale nadal trzymała dłoń na policzku. Wzięła parę głębszych oddechów, błądząc wzrokiem po jej twarzy. Nie rozumiała. Za cholerę nie rozumiała, chociaż była zieloną.
- Dlaczego to zrobiłaś? - Zapytała w końcu cicho, przerywając ciszę.
Rumieniec na twarzy Villemo nadal widniał, kusząc czerwienią, rozpływającą się na czole, policzkach i nosie.
  Temat: Pokój #1
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 346

PostForum: Sekcja Mieszkalna   Wysłany: 2018-08-10, 16:52   Temat: Pokój #1
Myśli w głowie Villemo znacznie odbiegały od obrazów w głowach mężczyzn. Były... Delikatne. Pełne subtelności i sensualności. Pełne wdzięku, uroku i niemalże emanowały kobiecością. Racja, może większość z nich w tym momencie należała do nieprzyzwoitych, ale... Czy to na pewno było to samo, co w głowie strażników z obozu?
Skądże.
Villemo jej nie wykorzystywała. A przynajmniej nie tak to traktowała. Naprawdę chciała bliżej poznać Jem. I im więcej czasu ze sobą spędzały, tym Vill bardziej popadała w zauroczenie nową duszyczką. Pomarańczowa była w Omedze nowa, prawda? A to, co nowe, zawsze pociągało jakoś tak bardziej. Ponadto znacznie różniła się od innych. Było w niej coś, co przyciągało zieloną niczym ćmę do światła. Pijaną ćmę, lecącą na ślepo do ognia, by pod wpływem kontaktu z buntowniczym żywiołem, spłonąć żywcem.
Palce przez dłuższy czas zatrzymały się na talii. Kolejne cięcie brązowego pukla włosów przerwało głębokie westchnienie, które padło z delikatnie rozchylonych warg Villemo. Ciepłe powietrze buchnęło w kark Jem. Czy Cartwraight wcześniej nie była trochę dalej? Teraz niemalże stykała się klatką piersiową z jej plecami, choć nadal robiła to delikatnie.
Dłonie wreszcie schowały się pod pomarańczowy materiał swetra, unosząc go do góry. Zimne palce początkowo załaskotały delikatną skórę na biodrach, by później przesunąć się w górę. Błądziły zgrabnie po pępku, zatoczyły wokół niego okrąg, a później zagrały na żebrach niczym na pianinie. Tam zatrzymały się na dłużej. Łaskotało? Sprawiało, że ciało wyginało się to w jedną, to w drugą stronę? Kompozytor trzymający swoją muzę między palcami, próbujący ją oswoić z nieznanym dotykiem, na który reagowała tak gwałtownie.
Nie pomijając żadnego centymetra na jej ciele, wreszcie zatrzymała się na piersiach, co zaakcentowała kolejnym obcięciem włosów, stłumionym głośnym wdechem, rozrywającym klatkę piersiową.
  Temat: Pokój #1
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 346

PostForum: Sekcja Mieszkalna   Wysłany: 2018-08-07, 19:22   Temat: Pokój #1
Brak reakcji ze strony Jem sprawił, że Villemo totalnie spanikowała. Sama przestała w jakikolwiek sposób kontrolować to, o czym aktualnie myśli i to, w jaki sposób mogłaby zablokować przesyłanie informacji prosto do umysłu Jem. Zanim się zorientowała, było już za późno.
Wiadomym jest fakt, że jak o czymś straszliwie nie chce się myśleć, to myśli się o tym jeszcze bardziej intensywnie niż normalnie. Kolejne obrazy spłynęły na Jem gorącym strumieniem, który przelewał się pomiędzy dwiema sylwetkami, w spokoju siedzącymi na łóżku.
- Muszą. - Jedno słowo, które wydała zaraz przy wygodnym chwyceniu nożyc, aby śmiało wykonać nimi pierwszy ruch. Wypowiedziała to tak cicho, że Jem mogła tego nawet nie usłyszeć, zważając na to, że musiała skupić się na zupełnie czymś innym.
Przełknęła ślinę i chwyciła końcówkę włosów w wolną dłoń, by ciemne pukle spadły prosto do wnętrza ręki, a nie walały się po łóżku.
Zaraz, chwila... To w takim razie gdzie tak naprawdę były ręce Villemo? Przecież miała je na górze, beztrosko obcinała włosy, starając się opanować drżenie dłoni i wykonywać to wszystko z precyzją. Wydawałoby się, że płynęła po lokach Jem niczym po klawiszach, a jednak... Zeszła palcami niżej. Z ramion na łokcie, sunąc długimi palcami po kruchych rączkach Jem. Wykonała niemrawy ruch w górę i w dół, a zaraz później zatrzymała się na chwilę, by wsunąć je pod ramiona i zacisnąć paznokcie na talii.
Rzeczywistość czy tylko nieprzyzwoite myśli? Przecież w pokoju nadal dało się słyszeć pracę nożyczek, które śmiało obcinały włosy. Co było prawdą?
  Temat: Pokój #1
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 346

PostForum: Sekcja Mieszkalna   Wysłany: 2018-08-07, 13:35   Temat: Pokój #1
Znów sprawiała jej przykrość, ale... Zbyt się tym nie przejęła. Jedynie spuściła łepetynę, zakrywając blade czoło ciemnymi puklami długich włosów i westchnęła ciężko, nie chcąc się już do niej odzywać. A przynajmniej nie chcąc się odzywać na ten konkretny temat, bo długo bez otwierania buzi by nie wytrzymała.
Drgnęła, czując jak delikatna dłoń zaciska się na jej nadgarstku. Co powinna zrobić? Przerazić się, prawda? Spróbować wyswobodzić z uścisku, być złą, wydać z siebie krótkie polecenie puść. Co zamiast tego zrobiła Villemo? Rozluźniła dłoń, pozwalając, by Jem trzymała cały jej ciężar. Nadgarstek wygiął się w wyraźnej uległości, zupełnie tak, jakby sam z siebie chciał się dopasować do kształtu wnętrza ręki pomarańczowej.
- Usiądź. Obetnę je tak, by były równe. - Tym razem to ona spuściła wzrok i jeśli Jem wreszcie puściła jej nadgarstek, ruszyła w stronę swojego łóżka, by pokazać wolne miejsce. Musiała usiąść, by łatwiej było obcinać włosy, prawda?
Po raz kolejny westchnęła, wlepiając wzrok w twarz Jem.
A może...
Nie, tym razem nie mogła. Totalne zdekoncentrowanie sprawiło, że Jem po raz pierwszy bez problemu weszła do jej głowy. Odczytać mogła jedynie te powierzchowne informacje. Blokady zielonych były jednak zbyt skomplikowane, by Jem pozwoliła sobie na beztroską wędrówkę po każdym zakamarku umysłu Cartwright. Jedyne, co Jem odczytała, było głębokie, szczere zmartwienie tym, że dziewczę obcięło sobie włosy. Mogła również dojrzeć urywek sceny, podczas której Villemo kładzie dłonie na szczupłym gardle siedemnastolatki, a następnie sunie nimi wzdłuż ramion, zaciskając paznokcie na materiale bluzki.
I właśnie wtedy to do niej dotarło. Poczuła, że Jem wie zbyt dużo.
- Nie powinnaś. - Burknęła, wyraźnie zmieszana.
  Temat: Milo Park
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 298

PostForum: Informatory   Wysłany: 2018-08-06, 22:21   Temat: Milo Park
+ 1 pkt za notkę fabularną
+ 1 pkt za fabułę w lecznicy

Pozostały: 2 pkt. fabularne
  Temat: Nicki Marlow
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 277

PostForum: Informatory   Wysłany: 2018-08-06, 22:20   Temat: Nicki Marlow
+ 1 pkt za notkę fabularną
+ 1 pkt za fabułę w lecznicy

Pozostały: 2 pkt. fabularne
  Temat: Pokój #1
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 346

PostForum: Sekcja Mieszkalna   Wysłany: 2018-08-06, 22:00   Temat: Pokój #1
Villemo doskonale pamiętała jak wyglądała Jem, kiedy po raz pierwszy ją ujrzała. Chuda, poobijana, z nierówno obciętymi włosami. Czasami przywoływała wizję drobnej O'Mary kiedy tylko brakowało jej widoku twarzy dziewczyny. Czyżby Cartwright wpadała w paranoję? A może właśnie tak działało silne zauroczenie, które Vill błędnie oceniała jako coś większego i głębszego?
- Jem, nie! - Wrzasnęła, ale nie zdążyła wstać z łóżka, gdy stało się... - Dlaczego to zrobiłaś? - Zapytała z wyraźnym wyrzutem i smutkiem w głosie, podchodząc do niej i wyrywając jej nożyczki z rąk, jeżeli nadal je w palcach trzymała. Tak na wszelki wypadek, by przypadkiem nie zechciała obciąć jeszcze więcej. - Miałaś piękne włosy. Zdrowe, długie... Dlaczego... Dlaczego to zrobiłaś? - Próbowała się dowiedzieć i w tym przypływie żalu do pomarańczowej, podeszła do niej zbyt blisko. I zrobiła coś, co Jem mogło się zdecydowanie nie spodobać.
Uniosła delikatną dłoń i chwyciła nią jeden z krótkich kosmyków, znajdujący się blisko idealnie zarysowanej żuchwy dziewczyny. Mimo złości w oczach, mimo próby doszukania się odpowiedzi na nurtujące pytanie, zrobiła to na tyle delikatnie, że Jem mogła się zdziwić.
Czy to nie było zupełnie coś innego, niż dotyk strażników? I zdecydowanie coś zupełnie innego niż dotyk Joy'a czy Jes'a. Czy to było przyjemne? A może równie mocno grzeszne, co wielkie łapy Dextera, na którego widok włosy na ciele stawały dęba?
- Lubię twoje włosy. - Mruknęła cicho, nadal bawiąc się niesfornym kosmykiem ciemnych pukli. Oczęta powędrowały w górę- ze swoich palców, przez brodę, prosty nos i wreszcie zatrzymały się na spojrzeniu jasnych ocząt Jem. Znała ten beznamiętny wzrok. Co noc łamał jej serce, gdy wtulała się w poduszkę.
  Temat: Pokój #1
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 346

PostForum: Sekcja Mieszkalna   Wysłany: 2018-08-06, 06:55   Temat: Pokój #1
To wszystko było takie dziwne. Dzieci próbowały uciekać od obozowego piekła na ziemi, a z drugiej strony nie mogły się od niego uwolnić. Część z lat rehabilitacji już na zawsze zostanie w ich sercach. I choć będą starały się to wyplenić, walczyć i pozbyć się jak najszybciej to... Nigdy nie odejdzie.
Villemo dniami rozmyślała co ma zrobić, by Jem wróciła do normy. Starała jej się przypodobać jak tylko mogła. Zajmowała się Joy'em, gdy Jem szła do toalety. Przynosiła jej słodycze, które dostała od ojca. W zasadzie dzieliła się z nią wszystkim, co tylko miała. Dzieliła się wszystkim tylko nie... Swoim umysłem, który dla pomarańczowej nadal pozostał zamknięty. Bała się. Cholernie bała się tego, co zrobi dziewczę, gdy dowie się o jej uczuciach. Nie przeżyłaby rozstania ze swoją nową przyjaciółką.
- To tylko dwie minuty, nie przejmuj się. - Rzekła od razu, gdy usłyszała głos Jem. W zasadzie powiedziałaby jej tak samo, gdyby spóźniła się piętnaście. Albo trzydzieści. A nawet godzinę.
Tak- czekałaby na nią jak ten wierny pies. Zapatrzony w swojego pana, czekający na jedno słowo, by wykonać każdą prośbę. - Włosy ci urosły, wiesz? - Rzuciła od razu, gdy tylko pomarańczowa usiadła na jej łóżku. Villemo sama podeszła do niego parę kroków i również spoczęła, przesuwając się na sam środek, by spocząć po turecku. Dłonie ułożyła gdzieś na spódnicy, nie chcąc odkrywać zawartości spod zielonego materiału. Wpatrując się z szerokim uśmiechem w przyjaciółkę, przechyliła głowę na jedną stronę. - Mogę ci zrobić warkocza? - Zapytała, patrząc na nią wielkimi, błagalnymi oczętami. Jakakolwiek odmowa będzie dla niej niczym siarczysty policzek. - Tata ostatnio przyniósł mi gumki do włosów. Specjalnie znalazłam żółte i pomarańczowe. - Paplała, wskazując dłonią na stolik, na którym leżał podarunek od ojca. Tak, Villemo wyłapała fakt, że Jem najczęściej chodzi w ciepłych kolorach.
  Temat: Pokój #1
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 346

PostForum: Sekcja Mieszkalna   Wysłany: 2018-08-05, 18:47   Temat: Pokój #1
    czerwiec

Przepraszam Cię, Jem. Chyba Cię kocham.- tak brzmiały pierwsze słowa naskrobane przez Villemo w swoim pamiętniku, który chowała w głębi swej szafki. Zazwyczaj przykrywała go stertą nut, które nie dały przejść przez ową żelazną blokadę. Czuła się... Bezpiecznie. Wylewała wszystkie swoje żale na papier, podczas gdy nikt inny nie potrafił jej wysłuchać. Nigdy nie zwierzała się swojemu tacie, nigdy nie pomyślała, by powiedzieć komukolwiek o swoich problemach. Po co, skoro miała papier? A papier nigdy się nie rumienił.
Podczas każdego kolejnego spotkania Villemo miała wrażenie, że chce Jem jeszcze więcej. Jeszcze bardziej, jeszcze bliżej i intensywniej. Było jej smutno, gdy dziewczę opuszczało ją bez szerokiego uśmiechu, rzucając zlepek beznamiętnych słów, układających się w "do zobaczenia". A może to było tylko zwykłe "cześć"? Jem w zasadzie bardzo rzadko się uśmiechała. A dokładniej- nie uśmiechała się w ogóle. Mimo tego była blisko Villemo, chciała z nią rozmawiać i panienka Cartwright nawet nie podejrzewała tego, że O'Mara pcha ich relację do przodu tylko po to, by mieć korzyści. W końcu stary Cartwright był SSP. A w dzisiejszych czasach trzeba było się umieć... Ustawić.
Czujesz to samo co ja? Bo mimo wszystkich wzruszeń ramionami, mimo wywracania oczami wciąż Cię pragnę.
Villemo była nachalna. Wykorzystywała każdy moment pobytu z Jem. Trochę egoistyczne, co? Karmiła się jej obecnością, obserwowała z daleka i wykorzystywała swoje wyostrzone zmysły tylko po to, by móc poznawać ją z daleka. By po pewnym czasie, gdy dostanie dostęp aby dotknąć skóry, znać ją już na pamięć.
Jeżeli będziemy się spotykać dokładnie o czternastej, ja będę czuła ścisk w brzuchu już o dwunastej, czekając na Twoje nadejście.
Zaproszenia do pokoju Villemo były na porządku dziennym. Dziewczę nie miało w nim do zaoferowania wielu atrakcji, aczkolwiek z całych sił próbowało przypodobać się Jem stosując przeróżne techniki dotarcia do jej serca. Cartwright usłyszała, że Jem zechciałaby mieć uczesane włosy w warkocz? Och, nie musiała to być prawda- Villemo i tak spędziła całą noc na studiowaniu książek o nowoczesnych fryzurach, by móc wykonać jedną z nich na drugi dzień na Jem. Sukienki? Pewnie, miała ich wiele. Mogła je oddać wszystkie, byle tylko spędzić choć jedną dłuższą chwilę...
Ubrana w zieloną, zwiewną bluzkę i spódniczkę do kompletu, która sięgała przed kolano, stała na środku pokoju z dłońmi złożonymi na klatce piersiowej. Stała i nasłuchiwała czy Jem już idzie, czy może jeszcze nie. Zegarek wskazywał 13:59. Miała jeszcze minutę.
  Temat: Villemo Cartwright
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 130

PostForum: Informatory   Wysłany: 2018-07-28, 13:41   Temat: Villemo Cartwright
Przeskok fabularny:

    - Relacja z Jem kwitnie. A w zasadzie... Tak się Villemo wydaje. Zielona spędza z pomarańczową jak najwięcej czasu, chcąc ją lepiej poznać.
  Temat: Świetlica
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 32
Wyświetleń: 607

PostForum: Sekcja Ogólna   Wysłany: 2018-07-02, 15:06   Temat: Świetlica
Nie, to zdecydowanie nie był taki rodzaj miłości. Zaraz, czy w ogóle takie coś można nazwać miłością? Bardziej spełnianiem popędów. Instynktów. Czegoś, nad czym nie mogło się zapanować. Zdecydowanie nie można było nazwać tego miłością. Miłość była czymś… Idealnym. Przynajmniej w słowniku Villemo. Głębokie uczucie kojarzyło jej się z oddaniem, z urokiem od pierwszego wejrzenia i z motylkami w brzuchu. Zdecydowanie nie można było nikogo do czegoś takiego zmuszać.
Kolejny ucisk w głowie poprzedzony tym, że zdała sobie sprawę, iż Jem ponownie próbuje wejść jej do głowy. Niestety- drugi raz znów zakończył się bezskutecznie.
-Znów wystarczyło zapytać. - Westchnęła, kręcąc łepetyną na dwie strony, uśmiechając się do niej jeszcze szerzej, niż dotychczas. Mimo całej tej pozytywnej otoczki Jem mogła usłyszeć chłodny ton w jej głosie świadczący o tym, że ją upominała. - Jeszcze nikomu nie udostępniłam swojej głowy. Wybacz. - Dodała czym prędzej, jakoby obawiała się, że poprzedni ton w głosie może spłoszyć jej nową przyjaciółkę. Tak, przyjaciółkę. Oczywiście Villemo uwielbiała wybiegać myślami w przyszłość i gdzieś tam za parę tygodni widziała scenę, podczas której nazywa pomarańczową kimś bliskim.
-Nie lubię się spieszyć. Wolę, jak wszystko toczy się bardzo powoli, zgodnie z harmonią. Tak, by ten ktoś drugi mógł spokojnie wypowiedzieć moje pełne imię. - Zastanowiła się przez chwilę. W zasadzie Jem z jednej strony miała rację. Rodzice zawsze powtarzali, że Villemo brzmi dumnie. Że w przyszłości każdy będzie ją szanował nie tylko ze względu na to, co będzie sobą reprezentowała, ale słysząc imię… Tak. Zdecydowanie nabiera się respektu.
-Nie śmieję się z ciebie, śmieję się do ciebie. - Wyjaśniła pospiesznie, nie zmazując delikatnego grymasu ze swojej twarzy. - Jeżeli położyłabyś palec jeden klawisz dalej, usłyszałabyś czysty dźwięk. - Wytłumaczyła, w razie czego pokazując miejsce, o które jej chodziło. Pokiwała nawet zachęcająco głową, by Jem spróbowała ponownie. Nie naciskała jednak- zostawiła dziewczynie wybór.
Gdyby pomarańczowa przyjrzała się uważniej Villemo, mogłaby zobaczyć w jej oczach zmartwienie. I zakłopotanie. Rzeczywiście nic nie wiedziała o obozie. Takim, o jakim mówiła Jem. Doskonale zdawała sobie sprawę, że trafiła w lepsze miejsce tylko i wyłącznie ze względu na swojego ojca. Miała wiele szczęścia. Czy mogła być z tego powodu dumna? Cóż…
-Już nie jest. Czasy obozów minęły. - Rzekła, choć sama nie była pewna tego, co mówi. Zwyczajnie bała się, że to stwierdzenie może być… Kłamstwem. A co, jeżeli prezydent wróci do poprzedniego pomysłu, bo ten nowy jej się nie spodoba?
  Temat: Świetlica
Villemo Cartwright

Odpowiedzi: 32
Wyświetleń: 607

PostForum: Sekcja Ogólna   Wysłany: 2018-07-02, 14:47   Temat: Świetlica
Tak naprawdę każda odpowiedź zadowoliłaby Villemo. Nawet zwyczajne nie, bądź nie chcę o tym rozmawiać. Może ten temat był dla Jem drażliwy? Może przeżywała w środku, że nigdy nie przeżyła prawdziwej miłości, choć tak bardzo jej pragnęła? Albo w drugą stronę- zmusili ją do niej, przez co uczucie do drugiego człowieka stało się czymś obcym. Okrutnym przymusem, przez który musi cierpieć.
Nie.
-Ja też nie. Ale wiele razy mnie do tego zmuszali. - Uśmiechnęła się smutno, wspominając to, jak ojciec próbował przekonać ją do romansu ze strażnikiem.
Trochę się zasmuciła słysząc, że Jem nie czyta książek. A już miała w głowie wizję, że wspólnie czytają jakieś dzieło, a następnie rozważają na jego temat godzinami, doszukując się drugiego dna. Trochę jej tego brakowało. Takiej analizy z kimś innym, niż z drugim zielonym. Takiego… Ludzkiego myślenia, które nie będzie zaprzątane tysiącami innych analiz, które mogą doprowadzić do totalnego pozbycia się uroku książki.
-Bogato? - Zdziwiła się. Tak szczerze zdziwiła. - Wydaje ci się. Według mnie twoje imię brzmi bogato, wiesz? Bo jest krótkie, łatwe i przyjemne do zapamiętania. Z moim bywa ciężko. Wszyscy je skracają do Vill, bo nie chce im się wypowiadać go w całości. - Wytłumaczyła.
Zupełnie nie przejmując się tym, że siedziały ramię w ramię, spoglądała w dół, uważnie obserwując ręce pomarańczowej a w zasadzie… Jedną rękę, która podążyła na klawisze i uderzyła w trzy pierwsze.
Zaśmiała się, słysząc jak żałosny dźwięk wydało z siebie pianino. W zasadzie już miała rozpoczynać długi wykład dotyczący nut i tego, że podczas grania jedna ręka robi coś innego, a druga też coś innego, ale… Usłyszała pytanie.
-To też kiedyś był obóz. Dopiero niedawno zaczęli go zmieniać, nazwali Projektem Omega i mam wrażenie, że były to zmiany specjalnie dla… Was. - Wymijająca odpowiedź. Co miała jej powiedzieć? Że trafiła tu tylko i wyłącznie dzięki tatusiowi? Że jej tatuś jest SSP? Że zna się z panią prezydent i mówią do siebie na “ty”? Może miała do tego wspomnieć, że nigdy żaden PSI nie podniósł na nią ręki, zamiast tego trafiała na trenerów, będących najgorszymi szujami na świecie. Nigdy jej jednak nie bili prosto w twarz. Miała ją zbyt ładną. Ponadto tatuś zabronił. Zawsze wymierzali ciosy poniżej szyi.
Zmartwiła się. Wyraźnie się zmartwiła, spuszczając wzrok z dziewczyny i zatrzymując go gdzieś na swoich kolanach.
 
Strona 1 z 2
Skocz do:  

Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons