you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]

Znalezionych wyników: 17
Caledonia Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Droga na wschód
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 103

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-01-15, 14:50   Temat: Droga na wschód
Mistrz Gry


Zamarzniętej w głębi włosów krwi było całkiem sporo, podobnie jak i na śniegu, na którym spoczywało ciało. Po podniesieniu głowy zmarłej można było zauważyć kanciasty kamień, który także pokryty był zmrożoną krwią. Z tyłu głowy znajdowała się śmiertelna rana.
Ubranie było na pierwszy rzut oka dość zwyczajne, aczkolwiek przy dłuższych oględzinach i rozgarnięciu z niego śniegu można było spostrzec znajomą stylistykę kurtki i spodni. Była to odzież powszechnie używana jeszcze w Systemie, choć i obecnie, w Silver Circle, wiele osób ma te ubrania w swoich garderobach. Może Elena i Veressa także, tudzież nawet na sobie.
Silnik motocykla był zimny jak trup. Po przekręceniu kluczyka można było zauważyć wskazanie paliwa wynoszące połowę baku. Oznaczało to także, że akumulator jest sprawny. Przebieg był dość duży, wynosił ponad sto tysięcy mil, ale ogólny stan maszyny był całkiem dobry.
Veressa po dłuższym wpatrywaniu się w zmarłą skojarzyła, kto to jest. To 19-letnia dziewczyna imieniem Abigail, która tak samo jak ona była żółtego koloru. Przez kilka dobrych lat znajdowała się w Systemie. W ostatnich miesiącach wielokrotnie jadała z nią na stołówce przy tym samym stoliku, ale poza tym ich znajomość się nie rozwijała. Elena z kolei miała pewność, że jeszcze miesiąc temu widziała ją na jednym z korytarzy, ale nie kojarzyła jej aż tak dobrze, jak Veressa.
Czy to znaczyło, że wysłano ją na pewną śmierć? Czy też padła ofiarą jakiegoś spisku albo po prostu stała się przypadkowym celem? A może był to tylko nieszczęśliwy wypadek? Jako że najprostsze rozwiązania są z reguły prawdziwe, to najwięcej dowodów przemawiało za ostatnią opcją. Tylko... czemu nikt jej dotąd nie odnalazł? Czy w ogóle ruszono dla niej z jakąś akcją ratunkową?
  Temat: Podmiejskie uliczki
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 112

PostForum: Florence   Wysłany: 2019-01-13, 20:13   Temat: Podmiejskie uliczki
Mistrz Gry


Baek próbował skontaktować się z resztą zespołu, lecz dane mu było posłyszeć jedynie głuchą ciszę. Sygnał nie mógł dotrzeć do dziewczyn, najpewniej z uwagi na przeszkodę w postaci zbocza górskiego.
Komunikacja między Victorią i Baekiem działała bez zarzutu. Victoria bezproblemowo i w ciszy zeszła z dachu na ziemię i nic nie stało jej na przeszkodzie, by dalej kontynuować swoje podchody.
Mężczyzna spoglądał w stronę swojego samochodu, niecierpliwie wyczekując momentu, aż drzwi zostaną mu otworzone. W końcu szarpnął za klamkę, lecz drzwi nie ustąpiły. Wyraźnie zdenerwowany podszedł do pobliskiego okna i zajrzał przez szybę, lecz słabe oświetlenie panujące wewnątrz raczej nie pozwalało mu wiele dojrzeć. Coś jednak sprawiło, czy to czarne myśli, czy też dojrzenie pewnego ważnego szczegółu, że zdecydował się sięgnąć po broń i przestrzelić zamek drzwi celem wejścia do środka.
W tym czasie Victoria nie była w stanie stwierdzić, kto dokładnie strzelał. Jeśli jednak postanowiła błyskawicznie to sprawdzić, to akurat widziała moment wejścia faceta do budynku. W przeciwnym wypadku, powoli się skradając, mogła jedynie zauważyć, że mężczyzny przed drzwiami już nie ma, a te pozostały na wpół otwarte.

Baek mógł zauważyć, że spod terenówki wynurza się cień. Po ułamku sekundy wiedział już, że to ktoś w całości ubrany w czarny kombinezon. Buty, spodnie, bluza, rękawiczki, maska. Wszystko smoliście czarne. Ta osoba była niskiego wzrostu i miała dość delikatne ruchy, a także była drobnej budowy.
Czy Victoria zamierzała działać ostrożnie, czy też sygnał wystrzału zachęcił ją do pośpiechu?
Jeśli była ostrożna, to nie dała się zauważyć, a nawet mogła zauważyć, że jest tu czwarta osoba. W przeciwnym razie złapała kontakt wzrokowy z nieznajomą osobą.
Niezależnie od położenia ich dwójki, Baek wszystko dobrze widział. Ciężko mu było też stwierdzić, czy czarna postać może czymś zagrozić Victorii.
Cóż, jakby tak pomyśleć, to słowa Victorii były bardzo prorocze.

Kolejka:
Victoria
Baek

Jeśli czegoś nie do końca rozumiecie, to zapytajcie!

Psst, Baekowi chodziło chyba o osobówkę, bo terenówka stała tu pierwsza i w jej wnętrzu nic szczególnego się nie znajdowało.
  Temat: Droga na wschód
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 103

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-01-12, 15:13   Temat: Droga na wschód
Mistrz Gry



Zawalisko zdawało się nie do przejścia, choć można było je okrążyć. Wszędzie śnieg i śnieg, i tylko sprawnie działający błędnik pozwalał nie pomylić śnieżnej pokrywy z kłębiastymi, niskimi chmurami, bo między jednym i drugim granica zlewała się w jedno. A podczas wysiłku człowiek może się zapomnieć, coś inaczej zinterpretować lub wziąć za prawdziwe coś, co jest tylko iluzoryczne. I tak Elena brodziła w śniegu, próbując co większe masy śniegu odciągnąć na bok. O ile jeszcze z początku mogła ruszyć z werwą, tak teraz przekonała się, że śniegu jest co niemiara! I w dodatku między śniegiem tkwiły też kamienie, mniejsze i większe!
A Veressa coś czuła, że od zakopania się w śniegu woli ewentualne zbytnie oddalenie się. I nie to, że się może zgubić, ale kto wie, co pod śniegiem się znajduje? Strach iść w głęboki śnieg po zwykłej polance, a tutaj, na tym górzystym pustkowiu i w post apokaliptycznych realiach, może pod nim być dosłownie wszystko.

Elena brodziła w śniegu, aż w końcu jej trud został wynagrodzony, choć nie w taki sposób, jakby sobie tego życzyła. W śnieżnej masie dotknęła czegoś szorstkiego i jednocześnie twardego. Ludzka ręka otulona w rękaw kurtki i przemrożona dłoń. Kopiąc głębiej, prędko odkryła, że leżą tu zwłoki dziewczyny trochę młodszej od niej. Ubrana była po cywilnemu, ale ta twarz była jej znajoma, jakby już gdzieś ją widziała. Jej włosy były upaćkane krwią. I gdy już mogła mieć myśli o tym, że pewnie zaraz skończy tak jak ona, dokopała się do szerokiego szpadla. Ale moment, to przecież narzędzie ogrodowe, a nie służące do przedzierania się przez zaspy! Co tutaj robiła, czego szukała?

Veressa obeszła zwalisko, choć i tak nie obeszło się od wchodzenia do śniegu po pas. Kilka razy mogła dać się zaskoczyć głębokości pokrywy śnieżnej, także poczuć pod butami miększe gałązki. Po drugiej stronie ujrzała motocykl zaparkowany przy zboczu góry, który pokryty był małą warstwą śniegu. Kluczyki były w stacyjce, a czarny kask wisiał na kierownicy. Obok leżał dość spory nasyp ziemi wymieszany z kamieniami i śniegiem. Sposób zaparkowania świadczył o tym, że ktoś jechał z tej samej strony, co i one.

Kopała, szukała czegoś. Sporo ziemi wydrążyła, lecz pokonała ją schodząca z góry masa śniegu.
Droga w tym miejscu była na tyle szeroka, że wystarczyło dla ciężarówki pozbyć się połowy śniegu i kamieni. Dla przejechania quadem nawet mniej. Mogły też się przekonać, że motocykl odpali bez problemu. Na upartego nawet można by nim spróbować przyciągnąć quada po zboczu, łącząc pojazdy linką. Co zrobią? Dalsza droga, na razie, wyglądała na przejezdną, choć kawałek dalej znajdował się zakręt i pewnie droga prowadziła po tym samym zboczu, ale dobre kilkanaście metrów wyżej. Sadząc po ilości śniegu, lawina nie mogła zejść z aż tak wysoka.


Ech, mam nadzieję że ja wyczerpałem limit pomyłek </3
  Temat: Podmiejskie uliczki
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 112

PostForum: Florence   Wysłany: 2019-01-09, 11:27   Temat: Podmiejskie uliczki
Mistrz Gry


Lornetka pozwoliła dostrzec wewnątrz samochodu, na tylnej kanapie, duży foliowy worek, w którym znajdowało się coś dużego i o nieregularnym kształcie. Z kolei u faceta nogawki dresowych spodni były przybrudzone. Zabarwienie początkowo mogło wskazywać na broczenie w jakiejś gliniastej glebie, ale takie w tym rejonie nie występowały. Uważniejsze wpatrywanie się pozwoliło zauważyć, że brunatne i czerwone plamy występują oddzielnie, a świeższe wydają się te drugie.
Zniecierpliwiony czekaniem, zapukał raz jeszcze i coś burknął pod nosem, prawdopodobnie wiązankę przekleństw.
Nadkola samochodu były zabrudzone breją błotną, wymieszaną ze śniegiem. Od przedniego koła rozchodziły się na drzwi w sposób promienisty ślady błota. Ewidentnie facet jeździł po rozmokłym terenie, ale panował obecnie mróz... Najbliższa niezamarznięta rzeka nie znajduje się w pobliżu. Ten fakt Vic i Baek mogli stwierdzić choćby po analizie mapy, którą niedawno mieli w rękach — najbliższa taka rzeka przebiegała przez treny zniszczonego miasta.
Drzwi budynku nadal się nie otwierały, a zniecierpliwiony mężczyzna sięgnął w końcu po broń. Jeśli jednak fakt wyciągania broni nie skupił całej uwagi naszych psioników, to mogli zauważyć, że na moment facet spojrzał w kierunku swojego samochodu.


Patrząc od waszej strony wygląda to tak:
Na wprost widzicie budynek, oraz poniżej gościa, który do drzwi puka. Dlatego też niemożliwym jest zbytnio dostrzec jego twarz, a i jest częściowo zakryta przez czapkę i wysoki kołnierz kurtki.
Za nim z kolei znajduje się samochód terenowy. A jego samochód znajduje się mniej-więcej równo z budynkiem. Samochody dzieli od siebie dystans kilku metrów.
  Temat: Rynek
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 214

PostForum: Florence   Wysłany: 2019-01-09, 00:53   Temat: Rynek
Leen, Kinsley i ich towarzyszy czekała albo dosyć długa, bo piętnastokilometrowa wycieczka, która zajęła około dwie godziny. Szli by wtedy bocznymi uliczkami miasteczka, a potem poruszaliby się wzdłuż drogi, lasem omijając teren omegi sporym łukiem.
Albo mogli podjechać wozem, co zajęłoby całej grupie maksymalnie 30-45 minut.
Kiedy dotarli na miejsce ich oczom ukazały się zrujnowane budynki, część była zawalona, część wyglądała jakby miała runąć przy najmniejszym podmuchu wiatru, bądź pod najmniejszym naciskiem ludzkiej ręki. Część z budynków osunęła się na okoliczne drogi. Przejście dalej było więc zablokowane i niezbyt bezpieczne do przebycia górą. Skały pokryte śniegiem nie dość, że potrafiły się nagle kolebać i osuwać, to jeszcze były okropnie śliskie. nawet zielonemu ciężko byłoby przewidzieć, jaka trasa byłaby najlepsza przez gruzowisko blokujące trasę. Kinsley mogła za to wiedzieć, że można było przejść dalej kanałami, do których zejście znajdowało się na środku zupełnie pustej drogi i trzeba było je odsunąć, żeby przedostać się dalej. Wszędzie panowała niesamowita cisza jak makiem zasiał, całe otoczenie sprawiało wrażenie wyjętego prosto z horroru, jednak Leen nikogo w pobliżu nie wyczuwała.
Jeśli dziewczęta zdecydują się odsunąć właz do kanałów i wskoczyć w nieprzeniknioną ciemność, czeka je spotkanie z lodowatą wodą sięgającą im kolan, wszechobecnym smrodek ekskrementów i rozkładu. W cieczy pływają różne odpadki. Dookoła wszędzie były pajęczyny, wszystko było wręcz obrośnięte brudem.
Co zrobią Leen i Kinsley?
___________
Przepraszam za taką obsuwę, postaram się, żeby więcej się to nie powtórzyło.
Przenosimy się tutaj > http://caledonia-pbf.pl/viewtopic.php?t=678
Proszę o ponowne wypisanie w pierwszym poście ekwipunków postaci.
Czas na odpis: 48h
  Temat: Podmiejskie uliczki
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 112

PostForum: Florence   Wysłany: 2019-01-08, 22:20   Temat: Podmiejskie uliczki
Mistrz Gry


Budynki wyglądały na opuszczone i nie było ich wiele, a za nimi rozciągały się równinne tereny, porośnięte przez drzewa iglaste. Wszystko było przykryte śniegiem, a na śniegu niewiele śladów. Zaparkowany na krzyżówce samochód był niemal idealnie odśnieżony, a ślady kół wskazywały, że przyjechał od tej strony, co nasi psionicy. W okolicach nadkoli i zderzaków formowały się małe sople, co wskazywało, że troszkę czasu ten samochód tu już stoi.
Jeśli Victoria nie miała nic przeciwko, a raczej mieć nic nie powinna, to wraz z Baekiem udała się na dach pobliskiego budynku. Miała jednak prawo do wykonania jednej akcji przed wdrapaniem się na dach budynku. Obrany przez nich budynek miał dwie pełne kondygnacje, a dach posiadał płaski. Wejść można było po parapetach, z wykorzystaniem przewodów biegnących po ścianie. Duża warstwa śniegu na dachu utrudniała poruszanie się, ale mogła też stanowić doskonały kamuflaż.
Po chwili samochód z naprzeciwka podjechał i zaparkował na środku drogi. Była to zwyczajna osobówka czterodrzwiowa typu sedam. Wysiadł z niej mężczyzna w wieku około trzydziestu lat, ubrany w dość grube, ciemne ciuszki. Przy pasku posiadał pistolet w kaburze. Jeśli nic nie przyciągnęło jego uwagi, to zwyczajnie podszedł do pobliskiego budynku i zapukał.
W międzyczasie mogliście dostrzec, że w budynku tym paliło się słabe światło, co oznaczało, że ktoś tam był. Z kolei pokrywa śnieżna sprzed drzwi została zgarnięta pod ścianę. Budynek był mały i wyglądał na taki, w którym świadczy się skromne usługi. Nie było jednak widocznego żadnego szyldu, a z komina nie wydobywał się dym.
  Temat: Podmiejskie uliczki
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 112

PostForum: Florence   Wysłany: 2019-01-08, 18:17   Temat: Podmiejskie uliczki
Mistrz Gry


Omyłkowo pomyliłem wasze grupy przy rozdzieleniu. Ale uznajmy, ze dziwnym trafem się pary zamieniły. Waszym zadaniem jest nie zwracać na siebie zbytniej uwagi i sprawdzić w szczególności drogi przed i za zniszczonym miastem, aby ocenić, czy ktoś zbytnio nie wypatruje ciężarówki. Ale póki co jesteście przed Florence
  Temat: Droga na wschód
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 103

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-01-08, 18:13   Temat: Droga na wschód
Mistrz Gry


Informacja dla Eleny i Veressy:
Omyłkowo rozdzieliłem Was na inne drogi. Ale żeby akcji już nie cofać, uznajemy, że cała czwórka dziwnym trafem zamienili się drogami, którymi mieli podążyć.
Droga wiedzie przez góry, potem odludzia. Waszym celem jest sprawdzić drogę pod kątem przejezdności i ewentualnie ją udrożnić, aby wrócić tędy wraz z ukradzioną ciężarówką.
  Temat: Domek leśniczy
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 125
Wyświetleń: 4570

PostForum: Powierzchnia   Wysłany: 2019-01-06, 22:28   Temat: Domek leśniczy
Mistrz Gry


Dodatkowy ekwipunek został podzielony po równo.
Obie pary psioników zapoznały się z zawartością mapy, ale grupa dziewczyn, niedługo po przejęciu mapy, straciła ją pod kołami samochodu przez niezbyt uważną jazdę i wymuszone ostre hamowanie. Mapa wypadła pasażerce z rąk i zostały po niej tylko rozmoczone kawałki papieru, a rozmazany atrament nie pozwalał na rozczytanie zawartości. (jest to kara za brak odpisów).
Baek i Victoria nie sprawdzili, w jakim stanie znajduje się market i jego okolica, a byli przecież niedaleko. Nie sprawdzili też drogi dojazdowej. Beak jedynie zauważył drogowskaz wskazujący na dojazd do marketu i zapamiętał jego położenie i zdoła tam trafić w drodze powrotnej. (jest to kara za brak postu ze strony Victorii).

Elene i Veressa udały się początkowo w poprawnym kierunku, a droga była dość przejezdna i nie widać było, aby ktoś się w ostatnim czasie tędy poruszał. Z czasem wiatr się nasilał, a droga zmierzała w górę, po zboczu pełnym ośnieżonych świerków i kryjących się we mgle. Należało zwolnić i wypatrywać dalszego przebiegu trasy. Droga biegła dość łagodnie, trawersem, lecz wkrótce musieli się zatrzymać, gdyż zwalisko po śnieżnej lawinie blokowało dalszy przejazd.
Baek i Victoria jechali drogą, na której znajdowało się ślady kół, ale żadne nie wydawały się należeć do cięższego sprzętu. Zbliżali się do Florence, drogowskaz wskazywał, że zostały im dwa kilometry. Po drodze mijali trochę ośnieżonych zabudowań, do których tak jakby od dawna nikt nie zaglądał. Z naprzeciwka, czyli od strony Florence, zbliżał się do nich samochód, a niedaleko, po prawej stronie, na krzyżówce, znajdował się niedawno zaparkowany samochód terenowy. Nic nie wskazywało na to, że któryś z samochodów będzie stanowił dla nich zagrożenie. Nie wykluczone też, że nadjeżdżający samochód ich nie zauważył, zwłaszcza, jeśli Baek i Vic jechali bez świateł.

Ciąg dalszy fabuł znajduje się w następujących tematach:
Baek i Victoria: http://caledonia-pbf.pl/v...p?p=13697#13697
Elena i Veressa: http://caledonia-pbf.pl/v...p?p=13696#13696

  • Kolejność dowolna.
  • Czas na odpis: 48h
  Temat: Domek leśniczy
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 125
Wyświetleń: 4570

PostForum: Powierzchnia   Wysłany: 2018-12-27, 00:35   Temat: Domek leśniczy
Mistrz Gry



Pogoda była stabilna. Wiatr niemal żaden, dziesięć kresek mrozu w skali Celsiusza. Quady, jak pułkownik zapowiedział, stały obok domku, gotowe do drogi. Na wyposażeniu miały po pustym kanistrze na benzynę, komplecie narzędzi, zapasowym kole, łopacie na krótkim trzonku oraz wężyku do benzyny. Stąd trasa wiodła krętą drogą między drzewami, a potem bardziej stromym zboczem. Starano się odśnieżać trasę tuż przed nastaniem kolejnych opadów śniegu, dzięki czemu warstwa śniegu na ścieżce nie była duża, lecz świeża, a pobliskie zaspy śniegu zlewały się z otoczeniem. Quady dadzą sobie radę w głębszym śniegu, ale lepiej nie zboczyć ze ścieżki, zwłaszcza w górach, gdzie opady były większe, a odwilż nie przychodziła zbyt często.
Zza domku wyszła ciepło ubrana postać i od razu zagadała.
- Mam coś dla Was. - odparł. Należał do Silver Circle, choć wcześniej pracował dla Systemy. Jego akcent nieco zalatywał rosyjskim, ale wyglądał na rodowitego Amerykanina będącego przed trzydziestką. Podszedł bliżej i zdjął plecak. - Mam tu trochę sprzętu. - rozsunął plecak i pokazał im zawartość. Znajdowało się w nim kilka paczek żywnościowych, dwa pistolety na race po dwie ich sztuki i mały ładunek wybuchowy odpalany zdalnie, możliwy do zsynchronizowania falą radiową z komunikatorem. Były także trzy granaty dymne. Znalazła się też duża papierowa mapa oraz kilkanaście fotografii przedstawiających wybrane miejsca z mapy, leżące na obu drogach dojazdowych. Były one zaznaczone kolorem i wskazany był orientacyjny czas dojazdu - dla drogi przy Florence około półtorej godziny, a dla drugiej około godziny i 50 minut. Część ze zdjęć była wykonana w porze nieśnieżnej, ale przeważały te z zimową aurą. Trasa wskazana Elenie i Veressie posiadała zdjęcia w letnio-jesiennym klimacie.
- Na mapie zaznaczyłem numery fotografii, a każda z nich jest na odwrocie podpisana. Zapoznajcie się i niech wezmą ją dziewczyny. W razie czego, łatwiej się odnajdziecie, ale nim się nie rozdzielicie, to możecie dać Baekowi i Victorii, zeby się zapoznały ze swoją specyfiką trasy. Fotografię robiłem najbardziej specyficznym miejscom w ostatnich paru miesiącach. Wasza trasa pewnie teraz jest zasypana śniegiem, ale i tak powinniście bez trudu odnaleźć wskazane zakręty, stare budynki i mostki. Lepsze to niż błądzenie po omacku. A resztą to już podzielcie się wedle uznania. Powodzenia! - to powiedziawszy, zaczął oddalać się do budynku. Wyglądało na to, że nie było w początkowym planie takiego wspomożenia ich ekwipunku, ale chyba nie pogardzą nim? A mężczyzna raczej nie dawał się jeszcze zaczepiać, lecz odpowiadał, że na pewno dadzą sobie radę i czas ich nagli.


Gdy już wyruszycie w drogę, będziecie jechać pomiędzy drzewami w miarę płytkim śniegu. Kolejno droga zacznie się robić bardziej pochyła, a las ustępować niższej roślinności, niemal całkiem zakrytej śniegiem. Droga nie będzie wam obca, znacie przecież pobliski rejon. Z czasem będziecie mogli dodać gazu, gdyż droga będzie prowadziła po mniej krętym, choć pochyłym terenie. Na koniec czekać was będzie ostry zjazd w dół, na którym zachowanie ostrożności będzie ważne. Po około półgodzinnej przeprawie, zjedziecie z pasma górskiego na tereny mniej zaśnieżone, a temperatura bliższa będzie pięciu kreskom mrozu. Otwartą przestrzeń będzie wypełniać umiarkowany wiatr, a gęste chmury nie pozwalać słońcu przedrzeć się. Stonowane zabudowania będą raczej opuszczone, a na drogach będą znajdować się pojedyncze ślady kół. Nadejdzie czas na rozdzielenie się, ale może przed tym warto będzie sprawdzić coś jeszcze?

  • Kolejność dowolna.
  • Napiszcie tyle postów, ile potrzebujecie, by dojść do wskazanego przeze mnie momentu.
  • Wasze ekwipunki zaakceptowałem.
  • Czas odpisu: 48h
  Temat: Rynek
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 214

PostForum: Florence   Wysłany: 2018-12-26, 14:20   Temat: Rynek
Mistrz Gry


Zniknął jeden problem, to pojawiły się następne. Coraz odważniej myślała, że to był błąd wyciągać tak pomocną dłoń do ich grupy, zwłaszcza że nawet w ich przytułku nie była. W dodatku ta Omega i jej psioniki z bransoletkami. Wyczerpujące były dla niej te negocjacje, o ile tak można nazwać przystanie na początkowo zaproponowane warunki. - Leen śmiało mogła usłyszeć myśli Kinsley o bransoletkach i Omedze. Cóż, nie dostała odpowiedzi na pytanie od dziwnej pomarańczowej, ale śmiało mogła ją odczytać z głowy niebieskiej, która miała być ich przewodnikiem. A cóż to była za Omega? Może tamta pomarańczowa wcale nie kłamała, że nie zna żadnej Kinsley? W końcu... Nie pochodziła z Florence.

- Jaki jest plan, Kinsley? - odezwał się wreszcie zielony, robiąc jeden krok w przód. Czerwona nadal stała z tyłu, jakby była zupełnie niezainteresowana całą tą sytuacją. - Nie wystarczy nam paliwa, aby dojechać do miejsca docelowego, a następnie wrócić do Arkadii - wyjaśnił, spoglądając na Leen.

- Kinsley! Znowu gdzieś idziesz? Nie zmarzniecie po drodze? Może dać wam trochę grzanego wina w termosach? - niski głos mężczyzny przeciął przyjemne rozmowy innych ludzi, odbijające się od domków, okalających rynek. Z prawej strony Leen wyłonił się gruby mężczyzna - wyglądał dość zabawnie z małym fartuszkiem, przewiązanym na szyi i w pasie. Choć materiał miał biały kolor, był już nieco poplamiony - różowe, czerwone, a także zielone plamy rozłożone były od klatki piersiowej aż po sam koniec. Ponadto miał na sobie bluzkę z krótkim rękawkiem. Choć na dworze było naprawdę zimno, ten dzielnie stał na mrozie, uśmiechając się do nich zza grubej brody.


Post MG pojawi się po przygotowaniu PSIoników do wyprawy.
  Temat: Rynek
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 214

PostForum: Florence   Wysłany: 2018-12-25, 10:06   Temat: Rynek
Mistrz Gry


Leen podeszła do młodszej od niej dziewczyny o czarnych włosach, wijących się wielkimi lokami spod puszystej czapki. Kiedy tylko zwróciła się do nieznajomej, od razu mogła poczuć charakterystyczny uścisk w głowie świadczący o tym, że ta... Chce jej się włamać do głowy. Dziwne wrażenie szybko jednak odpłynęło, a na twarzy nieznajomej pojawił się delikatny grymas niezadowolenia. A więc pomarańcza trafiła na pomarańczę.
- Niestety nie znam żadnej Kinsley Prescott - dziewczyna wzruszyła ramionami, spuszczając z niej wzrok. Początkowo utkwiła spojrzenie ciemnych ocząt w ziemi pokrytej śniegiem, a następnie przerzuciła się na towarzyszy Leen. Wtedy uśmiechnęła się krzywo i znów wlepiła zaciekawione oczy w Leen, tym razem uważnie analizując broń przerzuconą przez jej ramię.

W tym samym czasie odpoczywająca na ławce Kinsley mogła ujrzeć nie pasujące do siebie sylwetki, przewijające się w tłumie. Trójka dzieciaków z Arkadii zdecydowanie odstawała od spokojnej wizji Florence, zwłaszcza, że wszyscy byli obładowani bronią od stóp do głów. Czy niebieskiej to nie zaniepokoiło? Wyglądali jakby szukali właśnie jej - pytanie tylko czy zdecyduje się przedstawić osobiście, czy poczeka jeszcze chwilę?

Czas na odpis: 48 h
  Temat: Domek leśniczy
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 125
Wyświetleń: 4570

PostForum: Powierzchnia   Wysłany: 2018-12-23, 17:23   Temat: Domek leśniczy
Prezent na święta od Mistrza Gry: możecie się tu bawić, omawiać sobie cele misji, czy co tam chcecie czynić. Możecie nawet wstępnie wyruszyć w drogę. Post od MG pojawi się późnym wieczorem 26 grudnia.


Wesołych świąt! Czerwoni, nie palcie choinek, one mają tylko świecić! Żółci, nie bawić się prądem w świeczkach choinkowych, bo to nie zabawka - jest delikatnej, chińskiej produkcji! Pomarańczowi, nie czytać w myślach, tylko dać sobie szansę na niespodziankę w trakcie odpakowywania prezentu!
  Temat: [3] Sala odpraw
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 88

PostForum: Poziom -3 i -4   Wysłany: 2018-12-22, 09:25   Temat: [3] Sala odpraw
Mistrz Gry


Co czerwony robi w ich szeregach? Wybrano go po to, aby w razie niespodziewanych kłopotów zadbał o dobrą smażalnię. Z kolei w połączeniu ze śniegiem i Żółtą mogli zrobić ładne jeziorko nasycone prądem. A i bez trzeciego elementów w tej układance — czyli Żółtej — można było znaleźć dużo zastosowań dla tandemu ognia i śniegu. Żółta była z kolei potrzebna do ewentualnego niszczenia obwodów elektrycznych lub wprowadzenia w nie chaosu, który otworzy zamki. Dwa pojazdy oznaczały dwójkę kierowców, którymi sterowanie pozwoliłoby na doprowadzenie do odpowiedniej kraksy lub zatrzymania ich. Po co zielony, skoro plan nie jest zbytnio skomplikowany. Po co niebieski, skoro wszystko, co jest do przeniesienia to albo ciężkie pojazdy, albo znikome elementy otoczenia? A i dużej ilości kul na sekundę nie spodziewa się dowództwo, w końcu konwój ma być słabo zabezpieczony.
Tak przedstawiał się plan dowództwa na tę misję, a czy on się spełni, to pokaże przyszłość.
Petter słuchał wszystkich uwag, jakie mieli do powiedzenia, aby przy okazji zaobserwować to, jak odnoszą się do siebie nawzajem i jak dalece też się ewentualnie znają. W głowie układał już kolejne odpowiedzi na ich pytania i wątpliwości. Miał też spory dylemat z tym, jak rozwiązać kwestię przywódcze.
- Niestety, ale samo spalenie to pół zadania. Jeśli ciężarówka wraz z Wami zniknie, to resztę trzeba gdzieś schować albo zatopić. Ale spalenie przy okazji to dobra rzecz, o ile tylko eksplozja nie zawiadomi wszystkich wokół i nie spłoszy zwierzyny i ptaków. I polecam, aby Veressa i Elena pojechały drogą obok Florence. Więcej zabudowań na drodze więc i instalacji elektronicznych. A drugi team czeka przeprawa przez odludną podrzędną drogę i chuj wie, jakie tam mogą miejscami występować zaspy, ale z tym sobie poradzicie. W ostateczności możecie zostawić spalony wrak gdzieś na uboczu.
Po tych słowach przeszło mu przez myśl, że aktualnie to on sam ma chyba najbardziej wyklarowany plan w głowie z ich całej piątki, ale, niestety, jego tam na miejscu może ne być.
- Co do nadajników - zaczął kolejną wątpliwość rozsiewać, a że miał coś ciekawego do powiedzenia, to zdradzał wymalowany uśmiech na twarzy - mają nie posiadać na wyposażeniu takich bajerów. Owszem, są jakieś sprzęty, ale nikt się specjalnie nie przejmuje tym, który kilometr drogi właśnie pokonują. Gdyby nie to, nie byłoby sensu bawić się w dyskrecję.
Co tam jeszcze było... ach tak, wzniesienie. Delikwent sam się rozpędzi i wypadnie poza trasę.
- Autostrada prowadzi po dość równym terenie, ale w jej okolicy jest trochę nierówności. Chociażby w pobliżu płynącej obok rzeki. Poradzicie sobie. A i jeszcze jedno, żadnych świadków. Dorosłych zabić, a innych psioników, to już wasza decyzja. Fajnie byłoby im oddać zbędne graty.
Wyglądało na to, że już wątpliwości były rozsiane. A nawet jeśli nie, dla pułkownika był to koniec. Petter chciał jeszcze wybrać pośród nich wszystkich jedną osobę odpowiedzialną za przebieg misji, ale uznał, że do tego potrzebowałby mózgu nie gorszego od przeciętnego zielonego. Uznał więc, że samemu będzie nadzorował ich działania i w razie czego wydawał rozkazy.
- Kontaktujcie się ze mną przez słuchawki w razie problemów. A w nagłych sytuacjach pomarańczowe niech decydują. Moje rozkazy są jednak priorytetowe. W quadach są zamontowane czujniki, więc będę znał wasze lokalizacje na bieżąco, a jak się za bardzo od nich nie oddalicie, to dostanę też informacje o położeniu waszych komunikatorów.
Wskazał na drzwi i wyglądał na to, że nie chce ich tu już dłużej widzieć.
- Dobra, koniec odprawy. Zabierać ekwipunki i jazda. Quady czekają na was przed drewnianą chatką, kluczyki w stacyjkach. Zatankowane, sprawdzone, nawet zimowe ogumienie macie, także nie powinniście się pozabijać. A wieczorem może być chłodno i wietrznie.
Petter oczekiwał, aż wyjdą. Jeśli ktoś miał jakieś pytania, to był ponaglany o zadanie ich wtedy, gdy będą już w drodze. Jeśli jednak ktoś miał odwagę mimo to stawiać na swoim, niech tu animator tej postaci odpisze, a zobaczy się, co wojskowy na to.

Kolejne posty napiszcie przy domku na powierzchni. W postach w temacie z chatką opiszcie, co zebraliście ze sobą jako ekwipunek. Co macie w plecakach/torbach, a co bezpośredni przy sobie. Wskażcie też przynajmniej ogólnikowo swoje wierzchnie odzienie. Możecie sobie urządzić tam dłuższą pogawędkę, ale za 48h przybywam z kolejnym postem, więc wykorzystajcie dany wam czas. Kolejność jest dla mnie bez znaczenia.
A i ten, żaden z postów nie zasługiwał na specjalne wyróżnienie, choć nawet bym wybrał dowódcę mimo to. Ale doszedłem do wniosku, że postacie są trochę w tej misji zagubione i dlatego nie wyznaczyłem jednego dowódcy. Ale macie dwóch przewodników — pomarańczowych — i głównego szefa na słuchawce.
Czas odpisu: 48h.
  Temat: Rynek
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 214

PostForum: Florence   Wysłany: 2018-12-21, 09:28   Temat: Rynek
Mistrz Gry


Dwójka towarzyszy grzecznie wyszła z gabinetu. Dziewczyny zostały same, tak jak pomarańczowa poprosiła. Anderson wysłuchała Leen w ciszy. Wlepiła w nią wielkie, błękitne oczy, a z jej twarzy automatycznie zniknął uśmiech. Co jak co, ale przed Radną nie musiała udawać - przecież Eksa czytała z niej niczym z otwartej książki.
- Powodzenia - nie skomentowała wywodu Leen, bo stwierdziła, że to zbędne. Posłała jej ostatnie spojrzenie czekając, aż tamta nie wyjdzie z pomieszczenia.

Na dworze było cholernie zimno. Termometry wskazywały -10 stopni, jednakże odczuwalna była zdecydowanie niższa. Trójka psioników przedarła się przez zaspy, kierując w stronę miejsca, w którym znajdował się jeep. Dobrze, że miał czterokołowy napęd oraz został nieco odpicowany przez Mayday - dzięki temu grupa mogła cieszyć się ogrzewaniem w środku.
Leen nie musiała prowadzić. Anna sama zajęła miejsce za kierownicą jako pierwsza, a James zasiadł na przodzie zaraz obok niej, nie odrywając wzroku od mapy, którą studiował odkąd wyszedł od Alison. Mruczał coś pod nosem, kiwając przy tym głową, zupełnie pogrążony w transie. Wychodziło na to, że Kathleen miała dla siebie cały tył w pojeździe.
Tak jak zapowiadała Radna, droga wcale nie należała do najprzyjemniejszych. Koła ślizgały się po lodzie, a Anna rzucała kurwami na lewo i prawo, irytując się na samą siebie i podkreślając, że jest najgorszym kierowcą na świecie. Tak naprawdę… Pomimo ciężkich warunków radziła sobie całkiem nieźle. Oprócz tej całej otoczki panikary.
Po niecałych dwóch godzinach, krajobraz za oknami nieco się zmienił. Zaczęły pojawiać się pojedyncze budynki, choć zniszczone i wyglądające na opuszczone. Kręta droga wreszcie zmieniła się w kamienistą, a złamany szyld, przykryty śniegiem, ukazał trzy litery: FLO.

Miasteczko wyglądało tak, jakby ktoś je wyciął z zupełnie innej rzeczywistości. Niczym nie przypominało prowizorycznej Arkadii i niczym nie przypominało jednego z wielu miast, jakie znajdowały się w Idaho. Malutkie, skromne domki niczym dla krasnoludków, wszystkie dachy pokryte śniegiem - niektóre przybrane były kolorowymi świątecznymi światełkami. Na ścianach widniały hasła powypisywane czarnym spray’em. Jedne głosiły Dzieci to nasza przyszłość, inne Chrońmy to, co najważniejsze.
Anna westchnęła cicho i zwolniła nieco, prostując się na siedzeniu. Leen mogła wyczuć, że zaczęła się (nie)delikatnie stresować.
- 5 grudnia, 2023 rok. Godzina 10:01, witamy we Florence - ciszę przerwał James, który właśnie poprawiał okulary na nosie i wlepiał wzrok w budynki, pomiędzy którymi przejeżdżali. - Wysyłam wiadomość do Arkadii, że dotarliśmy na miejsce - dodał czym prędzej, unosząc rękę w stronę swojego prawego ucha, w którym umieścił słuchawkę z komunikatorem.- Czy Alison powiedziała ci, jak wygląda Kinsley? Myślisz, że jakoś wyróżni się z tłumu? - chłopak odwrócił się do tyłu, wlepiając spojrzenie błękitnych ocząt w Radną.
Teoretycznie Leen nie dostała konkretnych informacji od Alison. Dobrze, że parę dni temu grzebała w głowie Yukhei’owi i reszcie, dzięki czemu posiadała mgliste wspomnienie w postaci drobnej dziewczyny o czarnych, krótkich włosach z grzywką. Twarz niestety nadal miała zamazaną i zniekształconą.
Anna w końcu znalazła wolne miejsce w jakiejś ciasnej uliczce i tam zaparkowała. Dzieciaki mogły wysiąść z samochodu - za ich plecami widniał rynek, po których przechadzali się dorośli. Wszyscy wlepiali w nieznajomych zaciekawione spojrzenia. Leen w tłumie mogła dojrzeć parę osób z charakterystycznymi bransoletkami na ręce. Ciekawe co to takiego?

Czas na odpis: 48 h

Kolejka:
-Kinsley
-Leen
  Temat: [3] Sala odpraw
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 88

PostForum: Poziom -3 i -4   Wysłany: 2018-12-19, 17:18   Temat: [3] Sala odpraw
Mistrz Gry


Zima przyszła równie szybko co zawsze i miejscowych nie zaskoczyła, lecz dla ludzi, którzy spędzili większość życia w Wielkiej Brytanii, mogła być zaskakująca i przynajmniej początkowo nie do zniesienia. Śnieg przykrył trawy i wydeptane ścieżki. Drzewa wyglądały podobnie, a oznakowania, z których wcześniej korzystano, teraz musiały być zastąpione nowymi. Wyprawy po nowe zasoby były trudniejsze, półki w spiżarni pustoszały, a że żaden zielony nadal nie wymyślił, jak przerobić nadmiarowe naboje z ołowianymi kulkami na jadalne, należało zbierać żywność na wszystkie możliwe sposoby.
Pojawienie się w okolicy Omegi zmusiło dowództwo do intensywniejszego i ostrożniejszego planowania misji. Próbowało ograniczyć dowolne wyjścia na powierzchnie, za najważniejszy z powodów podając niestabilność pokrywy śnieżnej. W rzeczy samej, od chuja tego białego gówna napadało, ale przecież to przeszkoda dla krawaciarzy, a nie psioników. Prawdziwy powód był im oczywiście znany, a każde wyjście z bunkra było skrupulatnie odnotowywane. Komputer doszukiwał się, czy ktoś zbyt dużo czasu na powierzchni nie spędza i jak daleko w tym czasie mógł się oddalić.
Częstsze przesiadywanie w bunkrze było nudzące i sprzyjało większej konsumpcji zasobów. Psionicy chcieli misji, a dowództwo wytrwale planowało jedną z nich. W końcu rozesłało do Baeka, Victorii, Eleny i Veressy rozkazy stawienia się tu dziś na godzinę 11. Nikt nie spóźnił się dalej niż o kwadrans, a możliwe, że nawet przybyli przed wyznaczonym czasem.
Pomieszczenie było otwarte, lecz w środku nie było nikogo. Projektor wyświetlał plan prezentacji, a na podłodze leżało kilka flamastrów. Wszystkie krzesła stały pod ścianą. Na niewielkim stoliku znajdowały się cztery znaczniki w kolorach: żółtym, dwóch pomarańczowych oraz czerwonym.

Wkrótce przyszedł pułkownik Petter Taylor, zajmujący się planowaniem większości misji w Silver Circle.
- Witam państwa. Jest ważna misja do wykonania, a pośpiech ten wynika głównie z terminowości pozyskanych przez nas danych. Nie mamy czasu do stracenia, więc formalności zachowamy sobie na inną okazję. Proszę, usiądźcie i skupcie się.
Stanął przy klawiaturze i zajął się przerzucaniem kolejnych slajdów, złożonych głównie ze zdjęć terenu, na którym będą operować i zdjęcia pojazdów.
- Dostaliśmy informację o konwoju z zasobami, który ma dotrzeć do Omegi. Jak wiecie, Omega osiedliła się w pobliskich górach, po drugiej stronie miasteczka Florence. Aktualnie nie wiedzą o naszym położeniu i naszej obecności. I chcemy, aby tak pozostało. Z informacji, jakie posiadamy, na rządowy transport składa się jedna ciężarówka oraz samochód terenowy. Nie wiemy, co będą przewozić, ale domyślamy się, że głównie jedzenie, paliwo, leki i możliwe, że jeszcze jakiś profesjonalny sprzęt laboratoryjny. Mają przybyć do Omegi w godzinach wieczornych, lecz możliwe jest, że zjawią się nieco wcześniej. Nie chcemy zawiadamiać Omegi o swoich planach, dlatego musicie ograniczyć widowiskowe fajerwerki do minimum. W grę nie wchodzi tylko zakłócenie transportu — ma zostać przejęty lub dotrzeć do celu bezproblemowo i bez waszego wykrycia. Jeśli więc uznacie, że nie dacie rady, po prostu się wycofajcie. Chcemy też, aby konwój został przejęty z dala od Omegi, dlatego czeka was długa wyprawa, a czasu wiele już nie ma.


Projektor wyświetlał prawdopodobny wygląd samochodów. Umalowane na moro z realną szansą na posiadanie przez terenówkę zainstalowanego karabinu maszynowego. Wskazane były także ogólnikowe hasła, prezentujące najważniejsze wytyczne dla tej misji. W końcu przyszła demonstracja pojazdów, którymi wyruszą. Dwa quady.


- Podzielcie się na pary tak, aby w każdej był jeden pomarańczowy. Wyruszycie w ciągu najbliższej godziny dwiema odrębnymi drogami. Jeden quad w pobliżu Florence, a dalej na północ. Drugi po drugiej stronie gór, równoległą trasą. Spotkacie się na miejscu. Dzięki temu zbadacie teren przed konwojem i zobaczycie, czy nie ma jakiegoś ruchu ze strony Omegi, która ulkowała się w ośrodkach sanatoryjnych. Grupa jadąca w pobliżu Florence musi też zadbać o dyskrecję, dlatego też pilnujcie harkotu silnika, bo nie musicie dotrzeć na miejsce wcześniej, zwłaszcza, że trasa będzie dla Was krótsza. Drugi quad może sobie nie szanować paliwa, ale niech zwróci uwagę na stan drogi, gdyż tą trasą... będzie trzeba wrócić z ciężarówką. Tak, dobrze słyszycie. Ukradniemy całość, a nie tylko zapasy. Ciężarówkę zostawimy w pobliskim, opuszczonym markecie. Dobrze musicie ją ukryć i będziemy musieli przeczekać parę dni, kiedy to wkurwiona Omega uzna, że konwój zaginął i potrzebny im drugi. Jeśli nadążacie, to zapewne domyślacie się, że po ciężarówce nie może być w pobliżu marketu ani jednego śladu. No i musicie samo miejsce przejęcia transportu dokładnie posprzątać. W razie problemów nie będzie czasu na wysłanie do was drugiego oddziału, więc musicie się postarać. Ale jest wśród was dwóch pomarańczowych, więc chyba dacie radę się odpowiednio wysłużyć ocalałymi przy życiu, prawda?
W czasie powyższych słów zaprosił ich pod mapę zawieszoną na ścianie. Skorzystał z przygotowanych przyborów i nakreślił na mapie obie drogi, zaznaczył ich równoległe pokonywanie dróg i wskazał miejsce spotkania się. Jeden ze slajdów przedstawiał proponowane miejsce spotkania się z celem misji - węzeł na autostradzie.


- Konwój może być tam o 15, a może nawet jechać o 18. Tego nie wiemy. Wiemy, że na pewno tamtędy pojedzie, a z obliczeń wynika, ze przed 15 nie powinien się zjawić. Jakieś pytania? - w końcu zakończy swoją opowieść.


Zapraszam poniższe osoby do ustosunkowania się do powyższej akcji:
  • Baek Hyun Kim
  • Victoria Parker
  • Elena Pagano
  • Veressa Apsley

Autor najciekawszego postu otrzyma dowództwo w tej misji.
To post mocno wprowadzający, kolejne będą już krótsze, przyjemniejsze i z akcją.
Czas odpisu: 48h.
  Temat: Biuro
Mistrz Gry

Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 1087

PostForum: Góra #1   Wysłany: 2018-12-19, 16:38   Temat: Biuro
Mistrz Gry


Czy pół roku do dużo, Leen? Jak określiłabyś przedział czasowy w postaci sześciu długich miesięcy? Od lata aż do zimy? Czy według ciebie, moja droga, to było AŻ tak dużo? Z jednej strony minęło niczym za pomocą dotknięcia czarodziejskiej różdżki - czas przecież pędził do przodu niczym oszalały, kojąc rany, powstałe przez nieobecność innych. Jak reagowałaś na pustkę, która zaczęła przepełniać górskie korytarze? Przecież już nie było tak zabawnie jak wcześniej. Nawet ty, najlepsza aktorka na deskach arkadyjskiego teatru, poczułaś w głębi niedosyt. Ktoś cię nie posłuchał. Ktoś przestał liczyć się z twoją opinią. Już nie byłaś tak ważna jak wcześniej, bo nie zajęłaś odpowiedniego stanowiska w sprawie zdrajcy.
Wszystkie rozmowy PSIoników przeprowadzane były po cichu, choć tak naprawdę większość tylko czekała na konfrontację i szukała jakiejś iskierki, by móc rozpocząć kłótnię. To on doprowadził do tego, że tylu naszych zaginęło. To on był tym problemem, choć żadne dowody na to nie wskazywały. To on musiał ponieść największą karę, bo ktoś ze zbyt dużym ego myślał, że zdoła ochronić wszystkich.
Kto by pomyślał, że zieloni mogą być tak głupi… Zwłaszcza w momencie, w którym w nocy ktoś zakłócił spokój smacznie śpiących dzieciaków. Szelest na korytarzach obudził cię ze snu, niczym z letargu. Korytarz rozjaśniły cztery znajome sylwetki, o których istnieniu już prawie zapomniałaś. Wrócili. June, Nicki, Lizzie. Na czele ze zdrajcą.

- Dzięki, Leen - zaczęla Alison, która właśnie rozkładała na stole mapę. Cholernie drżały jej ręce. Zmieniła się. Była zupełnie inna niż wcześniej. Jej umysł kipiał natłokiem myśli, które były ciężkie do zinterpretowania przez Radną. Nawet tak doświadczona pomarańczowa jak Leen mogła mieć pewien problem z ułożeniem ich w spójną całość. Przedstawiały się następująco: siostra. Yukhei. ranni. Akradia. zapasy. obóz. prezydent. siostra tutaj. wyprawa po zapasy. jej siostra żyje.
Były urwane, gubiły się w połowie i przedstawiały chaotyczną całość, nad którą sama Piter nie mogła zapanować. Wreszcie opadła bezsilnie na krzesło, wzdychając przy tym ciężko. Nawet dla niej ostatnie dni to było… Zdecydowanie za dużo emocji.
W trakcie rozkładania mapy, do środka weszła jeszcze dwójka dzieciaków - czarnowłosy siedemnastoletni chłopak - Sherlock oraz rudowłosa dziewczyna w przybliżonym wieku do Leen - Zuko.
- James, Anna… - zwróciła się do nich Alison, delikatnie uśmiechając - Siadajcie, proszę. Właśnie zaczynaliśmy - wskazała dłonią na puste krzesła przed jej biurkiem.
Na stole leżała wielka mapa z zaznaczoną trasą - Sherlock od razu się nią zainteresował, wychylając z zaciekawieniem i poprawiając na nosie okulary. - To droga do Florence. Trochę kręta, górzysta i… W aktualnych warunkach pogodowych nie będzie się zbyt dobrze jechało - przerwała na moment, przygryzając dolną wargę. Jej palec błądził po narysowanej długopisem trasie. - Powinno wam to zająć godzinę, może dwie.
- Oszacowałem, że paliwa wystarczy idealnie na drogę do Florence. Później… Będziemy improwizować - wtrącił się James.
Alison pokiwała głową, spoglądając na trójkę pobieżnie.
- Na miejscu będzie na was czekała Kinsley Prescott. Musicie powiedzieć, że jesteście od Lisa, wtedy będzie miała pewność, że to wy. Ona zaprowadzi was do miejsca, w którym zbierzecie łupy. Bierzecie wszystko, co tylko się da. Pożywienie jest najważniejsze - wytłumaczyła pobieżnie, stukając paznokciami w mapę. - Oddaję wam kluczyki, mapę i komunikatory, które zrobiła Mayday. Słuchawki mają w sobie ustawioną lokalizację - będziemy widzieli na komputerach gdzie się znajdujecie. W razie co możecie wysyłać krótkie wiadomości do centrali, gdyby cokolwiek się działo. Leen, wiesz gdzie Arkadia trzyma łupy - możecie wziąć z nich to, co wam potrzebne - zwinęła szybko mapę, jeżeli trójka się z nią zapoznała i podała ją James’owi. - Ustalcie między sobą kto prowadzi. I… Najważniejsze… Powodzenia. Uważajcie na siebie, okej? Nie chcę żeby ktokolwiek z was skończył jak Shannon czy Milo... - wstała z krzesła, posyłając Leen ostatnie długie spojrzenie i wciskając jej w rękę mały, czekoladowy batonik.

Aktualny ekwipunek: kluczyki do samochodu, mapa z zaznaczoną trasą do Florence, słuchawka z komunikatorem, czekoladowy batonik.

Czas na odpis: 48 h /po tym czasie pojawi się post MG/

Proszę o wybranie ekwipunku (z łupów Akradii), jaki wybrała Leen i umieszczenie go na początku postu.
 
Skocz do:  

Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons