you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]

Znalezionych wyników: 18
Caledonia Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Sieć kanalizacji
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 160

PostForum: Zniszczone miasto   Wysłany: 2019-01-09, 18:47   Temat: Sieć kanalizacji
Po spotkaniu się w saloonie, Kinsley wspomniało się, że w sumie, to nie ma żadnych latarek. Popytała paru ludzi i udało się jej zebrać dwie latarki wraz z bateriami. Następnie udała się do samochodu i wyruszyli w podróż. Czas ten Kinsley głównie spędziła na rozrysowaniu mapy. Początkowo jednak rozmawiała o wszystkim i o niczym, oddalając w czasie pełne rozrysowanie miasta. W efekcie nie zwracała pełnej uwagi na to, którą drogą się kierują do miasta i wjechali od strony, gdzie nie było najprzyjemniej. W dodatku pokrywa śnieżna sprawiała, że mało elementów otoczenia wyglądało znajomo. Wszak nie często bywała tu zimą. Koniec końców, Kinsley wiedziała, gdzie są, ale nie sądziła, że będzie tu tak źle. Zostawiła mapę zielonemu do dalszego studiowania, a sama wysiadła jaka pierwsza z samochodu i rozejrzała się wokół. Kiedy reszta, a przynajmniej Leen, dołączyli do niej, odparła:
- No cóż, przyznam, że spodziewałam się lepszej drogi. Ale trochę szkoda czasu, abyśmy wszyscy szukali alternatywnej drogi.
Nie przypadkiem znalazła się tu, gdzie stała. Niedaleko, pod śniegiem, znajdował się właz do ścieków. Podeszła do niego i odgarnęła butem śnieg.
- Kanałami można przejść na drugą stronę, o, patrzcie - wyciągnęła przed siebie dłonie, a pokrywa kanalizacyjna wyskoczyła w górę i upadła obok, naśladując gwałtowny ruch dłoni. - Trochę cuchnie, ale nie jest źle.
Przykucnęła i poświeciła latarką, wyjęta z plecaka. Niemal natychmiast mina jej zrzedła.
- Nie, jebać to, nie wchodzę. Szukamy alternatywy.
Powstała i rozejrzała się. I myślała, gdzie są te pozostałe uliczki, którymi mogliby ominąć te nieprzejezdne. Myślała też nad tym, aby pomęczyć organizm i poprzestawiać gruzowisko tak, żeby utorować drogę samochodu.

Ekwipunek:
- Na sobie: dwoje skarpet, dwoje czarnych, dresowych spodni, koszulka, koszula flanelowa, kamizelkę bawełniana oraz biały, futrzany płaszcz, grube materiałowe rękawiczki i beret.
W plecaku: paczka wędzonki, termos zalany gorącą herbatą z dodatkiem cuchnącego bimbru, dodatkowa para skarpet i szalik, woreczek z ciasteczkami, telefon komórkowy, z którego w razie potrzeby może zadzwonić do saloonu i wezwać pomoc. Pistolet z dodatkowym magazynkiem, peleryna przeciwdeszczowa, zapalniczka, scyzoryk, igła ze szpulką nici, flakonik z czystym spirytusem, saszetka z morfiną, wstrzykiwacz z adrenaliną i dwa bandaże. Worki i płachty płócienne, zestaw ostrych noży, małe i duże worki foliowe. Dwie sztuki latarek.
  Temat: Rynek
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 214

PostForum: Florence   Wysłany: 2019-01-02, 15:57   Temat: Rynek
- Tam biegnie autostrada stanowa, która jest w samym mieście nieprzejezdna i wymaga przeprawy przez miasto. To oznacza, że musimy się spodziewać przypadkowych gości przez całą dobę. Mogą się rozglądać, czegoś szukać, a nawet polować na takich przejezdnych. A nimi z kolei mogą być zwykli ludzie, psioniki albo i wojsko. Wiadomo, czym bliżej centrum, tym więcej budynków o wartościowym zastosowaniu, ale i będących w gorszym stanie. Znów na obrzeżach miasta łatwiej o spotkanie jakiejś zwierzyny... choć jeśli zwabi ich świeże mięso, to i w centrum mogą się znaleźć. - Czy to był koniec streszczenia o niebezpieczeństwach, jakie mogą ich zastać? A skąd. Najlepsze Kinsley zostawiła na koniec. - I wiecie, co jeszcze jest? Omega. Mamy z nimi zawiązany sojusz na terenie Florence, poznać ich można po opaskach na rękach, ale poza tym miasteczkiem są już inne prawa, inne warunki. To rządowa grupa z psionikami, którzy mają trochę problemów natury społecznej. Możemy w przypadku spotkania się po prostu rozejść w przeciwne strony, a możemy też przypadkiem siebie nawzajem zaatakować. Z reguły, jeśli tam się przemieszczam, to tak, aby nie dać się wykryć i to wystarczy.
Popatrzyła na ich twarze, zastanawiając się, czy to już jest ten moment, kiedy chcą wracać do pozostałych ludzi z gór, czy też konsekwentnie będą się trzymać rozkazów i ufać jej, skoro wszystko wie i nadal chce tę wyprawę sfinalizować.
- Planu miasta nie mam i wątpię, abyśmy teraz jakiś znaleźli, ale dobrze je znam, w drodze do miasta mogę wam rozrysować co ważniejsze drogi i budynki.
Popatrzyła, jak bez zbędnych pytań James udaje się w kierunku stacji benzynowej. Była niemal pewna, że ktoś tutaj jest pomarańczowym. W dodatku nikt za bardzo jej nie pytał, dokąd zmierza, ani też nie wypominał jej, że wydaje się nieprzygotowana, choć w głowie wszystko układało się w logiczną całość.
- Jakich jesteście kolorów? - zapytała w końcu — Wydaje mi się, że przynajmniej jeden pomarańczowy wśród was jest. I mam nadzieję, że żółty też się znajdzie? Ja sama jestem niebieska, więc... przed walącymi się ścianami i ostrzałem zdołam was uchronić.
Rozejrzała się po okolicznych budynkach, jakby zamierzała im zademonstrować coś, ale w myślach szukała po prostu konkretnego budynku, w którym urzęduje kucharz. Nie ten od pączków, a ten, który zajmuje się przyrządzaniem potraw do saloonu i dostarczaniem tusz do rzeźnika.
- Przejdę się tam — wskazała ręką budynek znajdujący się kilkanaście metrów dalej — I wypożyczę zestaw noży oraz wezmę worki i płachty płócienne. Będą potrzebne do ogarnięcia zabitej zwierzyny. A wy w tym czasie możecie się udać tam — wskazała paluchem na aptekę — I powiedzieć, że Kinsley chce worki foliowe na parę jeleni i zajęcy. Trzeba będzie pochować część organów. Możecie też potem skoczyć do saloonu i się przy kominku zagrzać. Przyjdę do was wraz z Jamesem i będziemy wtedy mogli już ruszać w drogę.
Jeśli nie zatrzymywali jej dłużej, to udała się do kucharza po przybory, a potem wróciła tutaj i czekała na powrót Jamesa.
  Temat: Rynek
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 214

PostForum: Florence   Wysłany: 2018-12-27, 19:42   Temat: Rynek
W końcu do rozmowy dołączył jeden z dwójki jej znajomych. Kolejne pytania, kolejne odpowiedzi.
- Trzeba tam jechać. We Florence jest nie najwyższej jakości paliwo, ale da się jechać. Poszukać co trzeba w miejscach odpowiednich i zebrać i wrócić - zaprezentowała ogólny plan podróży.
Przypałętał się jeden z rodowitych mieszkańców w niezbyt dobrym momencie i chyba w niezbyt trzeźwym nastroju. Nie lubiła, jak ktoś taki się jej wtrącał, bo dość już ma męczarni ze swoim ojcem.
- Tak, tak idziemy, ale nie mamy wiele czasu, więc pan wybaczy. - próbowała odpędzić starego piekarza. Normalnie nie miałaby nic przeciwko, ale sytuacja była tak rozkopana, że zajmowanie się jeszcze jakimś winem było jej zupełnie nie po drodze. Już i tak miała ochotę pierdoląc to wszystko, ale Lisowi obiecała wsparcie i nie lubi łamać danego słowa, choć zupełnie inaczej to sobie wszystko wyobrażała. Zresztą, gdyby Kinsley strzelała fochem na każdą taką różnicę zdań, długo we Florence by nie przetrwała.
Westchnęła. A więc jednak jedzenie. To nie było dobre wiedzieć, że mają problem z żywnością. Raz, że można to niecnie wykorzystać, a dwa, że mogliby przejeść wszystkie nasze zapasy.
- To w takim razie upolujemy coś na miejscu. Tam nadal jest trochę śmieci, przybywa czasem nowych, to i zwierzynę ciągnie do zapachów.
Kolejne słowa Leen przekraczały granicę. Kucnęła i zajrzała do plecaka, udając że niby czegoś w nim szuka. Była to zwykła próba maskowania swojej złości i dezorientacji. Przeklęła w myślach tę dziewuchę, gryząc się w język. Co mi tu za brednie wygaduje?! Nie wiedzą, że na zimę trzeba zapasy robić, zwierzynę tłuc i masować? Pierdolnięci weganie czy jak? Poprzeglądała kieszenie i upewniła się, że ma wszystko, co jej potrzebne. Jeśli stary piekarz powrócił i uparcie chciał jej termos z prądem wcisnąć, to akurat miała okazję, aby go wpakować do plecaka.
I już miała powstać, kiedy usłyszała kolejne herezje. Tym razem już się nie powstrzymywała.
- Kurwa mac, z choinki się urwaliście, czy jak? - burknęła. Gestykulacja dłońmi wizualizowała jej oburzenie. - Ech, nie macie pojęcia, dokąd trzeba się nam wybrać? - popatrzyła po ich twarzach, splunęła na bok i ruszyła przed siebie w kierunku, z którego miedzy tę uliczkę weszli.
- Czeka nas wyprawa do miasta... - kontynuowała, dając jednocześnie do zrozumienia, ze wcale ich nie porzuciła, jak to się w pierwszej chwili mogło wydawać. Głos miała już łagodniejszy. Można było dojść do bezpiecznego wniosku, że wyuczyła się pewnych przywódczych zachowań. Ma także wiedze i doświadczenie. - Bo Florence to co prawda samowystarczalne miasteczko, ale nie żyjemy w skarbcu. wszystko musimy sami zdobyć, wyprodukować z tego potrzebne rzeczy i dbać o śmieci, by nie wyrzucać przydatnych rzeczy. Jednym z głównych miejsc, z którego pozyskujemy surowce, to, jak to nazywam, Raccoon City. Znacie chyba tę serię filmów? - zapytała tak tylko nawiasem - W każdym razie, jest tam ciemno, zimno, z reguły bezludnie i w chuj niebezpiecznie. Kilkanaście kilometrów drogi stąd się znajduje, dlatego też obstawiałam, że zamierzacie się samochodem tam wybrać. Może Lis coś źle zrozumiał. Każdy z mieszkańców po swojemu określa to miasto, głównie stosując przydomki z horrorów, więc... pewnie pomyślał, że to jakieś miejsce niedaleko, a nie faktycznie istniejące miasto znajdujące się w okolicy. - próbowała ogarnąć możliwą drogę, którą to doszło do takiej pomyłki w łączeniu faktów.
Jeśli podążali za nią, to było ciekawie, bo już minęli po długości cały rynek. Zatrzymała się obok znaku wskazującego, że na najbliższym skrzyżowaniu znajduje się stacja benzynowa.
- Trzeba iść, wejść do sklepu na stacji i odlać z wielkiej beczki ile trzeba. Są tam puste, dziesięciolitrowe baniaki i jedna powinno nam wystarczyć - odparła i oczekiwała, że ktoś podejmie się wyzwania. Nie będzie przecież brudzić sobie rąk benzyną, kiedy ma facetów obok. - Tylko trzeba patrzeć co się leje, ropę czy benzynę, bo nie jest podpisane. Dystrybutor jest i nawet sprawny, ale nie było komu napełnić zbiornika, więc stoi to tam wszystko na sklepie między pustymi regałami. Także no, kawy nikt wam przynajmniej nie zaproponuje.
Benzyna nie jest paliwem deficytowym, o ile się dobrze pokombinuje z jej zdobyciem. Teraz nie był sezon na używane różnych maszyn, to i zapasy paliwa we Florence były całkiem dobre i za bardzo nikt się nie przejmował tym, kto ile go weźmie.
  Temat: Rynek
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 214

PostForum: Florence   Wysłany: 2018-12-26, 14:14   Temat: Rynek
Zniknął jeden problem, to pojawiły się następne. Coraz odważniej myślała, że to był błąd wyciągać tak pomocną dłoń do ich grupy, zwłaszcza że nawet w ich przytułku nie była. W dodatku ta Omega i jej psioniki z bransoletkami. Wyczerpujące były dla niej te negocjacje, o ile tak można nazwać przystanie na początkowo zaproponowane warunki. A teraz dochodziła jeszcze wyprawa z niemal całkowitymi żółtodziobami, jeśli patrzeć pod kątem ich obeznania w terenie. Musiała jednak jakoś temu sprostać. Albo odmówić.
- Jedzenia? No coś podobnego. Cholera, mówiłam Lisowi, że znajdzie się wszystko, a nie, że mamy wszystko. - zaśmiała się. Nie podobało się jej, że ma ot tak dawać im wszystko, co znajdzie, albo nawet prowadzić ich tylko za rączkę. Poza tym ludzie byliby niezadowoleni. No i kiedy jej dług spłacą? A w sumie, spłacać mogą już zacząć — pomyślała, wspominając sobie o akumulatorach zapuszkowanych w podziemiach jednego z budynków w Raccoon City. - Trzeba szukać. Leki i złom da się znaleźć, z jedzeniem już gorzej. Chyba że gustujecie w dziczyźnie, to nawet możecie być bogaci. Mogę wam wskazać miejsce, pomóc w rozeznaniu się, ale co będę chciała spośród znalezionego, to biorę ze sobą.
Postawiła pierwszy warunek. Czy będą kolejne? A tak.
- Pomożecie mi też zabrać akumulatory, jeśli się jakieś znajdą. We Florence ostatnio szlag trafił kilka i ludzie ucieszą się z nowych.
Spojrzała w stronę placu. Wszyscy chodzili pieszo, nie za wiele ludzi. Ciepło poubierani, idący od celu A do celu B, bo nie było czasu do stracenia na marznięcie.
- Ile macie samochodów? - spytała w końcu. - Jeśli wyruszymy teraz, powinniśmy dać radę załadować dwa jeszcze przed zmrokiem. - zaczęła w końcu planować wypad co Raccoon.
  Temat: Rynek
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 214

PostForum: Florence   Wysłany: 2018-12-26, 11:53   Temat: Rynek
Szukali jej, byli z nią umówieni i nie było z nimi Lisa. Zastanawiała się, w którym miejscu tej układanki zabrakło zrozumienia, że tyle broni zdecydowano się zebrać. Choć z drugiej strony, więcej osób to większe ryzyko wykrycia, więc... to nawet mogłoby się udać, choć otwarta walka to jedna z trzech rzeczy, których zimą chce uniknąć. Pozostałe dwie to śnieżyca nawiedzającą ją w nocy i spotkanie wygłodniałego niedźwiedzia. Nadal jednak nie rozumiała, czemu, zwłaszcza w takim okresie, zdecydowali się spacerować po rynku z giwerami na wierzchu. Leen, Anna, James. O tej pierwszej coś słyszała, że jest jedną z ich dowództwa, ale reszta była jej obca. Przyjrzała się im dokładniej i wiedziała, że z pewnością nie gościli tu w ostatnich miesiącach, kiedy to opiekowała się ich grupą ludzi.
- Fart? Z tymi haubicami trochę nie trudno was zauważyć. - zwróciła ponownie uwagę na ich doposażenie. - Lisa z Wami ne ma? No nic, niech i tak będzie. Chodźcie stąd, na miłość boską, nie straszcie mi ludzi! - ponagliła ich, wskazując na pobliską uliczkę, ulokowaną między wyższymi budynkami. Nie znajdowała się daleko, ledwie kilkanaście kroków stąd. Jeśli jednak uparcie woleli tu zostać lub obrać inny kierunek, w ostateczności zgodziłaby się. Co jakiś czas mogli ich też mijać starsi ludzie, będący nadal w sile wieku, którzy rzucali im dłuższe spojrzenia. Większość z nich przerywała swoje obserwacje, kiedy tylko dojrzała wśród nich Kinsley. Ufali jej i wiedzieli, że nie mają się czego obawiać, a dalej mogą myśleć o swoich codziennych sprawach.
- Czego ludziom z gór potrzeba? - zapytała w końcu. Domyślała się, że może chodzić o elektronikę, części mechaniczne, a w ostateczności o zapuszkowane żarcie. O świeże było ciężko nawet we Florence. Ludzie co prawda takie mieli, ale raczej na własny użytek i niechętnie dzieliliby się tym, co mają, choć i na to znalazłby się sposób. Wszak jedyny bezcenny towar, który występował we Florence i nie podlegał żadnej wymianie, to psionicy mieszkający tu na stałe.
  Temat: Rynek
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 214

PostForum: Florence   Wysłany: 2018-12-25, 22:03   Temat: Rynek
Czas mijał. Coraz śmielej przyglądała się ludziom w okolicy i nie trwało to długo, jak dostrzegła trójkę wyróżniających się osób. Zastanawiała się tylko, po co im tyle broni, a potem myślała, że to chyba jednak nie ci, z którymi miała się umówić. Lecz jeśli nie z nimi, to z kim? I jeśli to nie oni, to kto sobie tak pozwala bojowy nastrój do Florence wprowadzać? Musiała to sprawdzić. Powstała i ruszyła prosto w ich stronę. Zbliżając się, zauważyła, że poza bronią mają też dodatkowy ekwipunek i raczej kogoś szukali, niż skupiali się jedynie na obserwacji terenu.
- Cześć? - przywitała się z wyczuwalnym wahaniem w głosie. Można się było domyślić, że szuka kogoś, a nie zaczepia tylko po to, by pogadać. Przyglądała się im i oczekiwała reakcji. Jeśli zapytali, czy nazywa się Kinsley, potwierdziła to i w odwecie pytała, kto ich przysłał, o ile od razu tej informacji jej nie udzielili. Nie miała potrzeby ukrywać swojego imienia, ale też nie zamierzała od razu ujawniać wszystkich swoich kart. A jeśli tylko pytali o Kinsley, to potwierdziła, że to ona i pytała się, czego od niej chcą.
Wyglądała jak tutejsza, choć, sądząc po wyposażeniu, łatwo było odgadnąć, że albo skądś wraca, albo też gdzieś się wybiera.
  Temat: Ogłoszenia
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 2392

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2018-12-23, 19:32   Temat: Ogłoszenia

Administracja Caledonii życzy Wam wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku!


Czerwoni, nie palcie choinek, one mają tylko świecić! Bałwana też zostawcie w (chłodnym) spokoju!

Pomarańczowi, nie czytajcie innym w myślach w trakcie odpakowywania prezentów!

Żółci, nie bawcie się prądem w lampkach choinkowych, bo są delikatnej chińskiej produkcji!

Niebiescy, powodzenia w pozbywaniu się rodzynek z serniczka i rzucaniu śnieżkami!

Zieloni, nie komentujcie za dużo, a co gorsze prezenty wymieńcie na lepsze zanim się popsują!

  Temat: Rynek
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 16
Wyświetleń: 214

PostForum: Florence   Wysłany: 2018-12-21, 12:33   Temat: Rynek
Kolejna zima, zmuszająca do częstszego palenia w kominku, większego spożycia herbatek, partyzanckiej hodowli wielu ziół w domu i odśnieżaniu ścieżki prowadzącej do ulicy. Który to już z kolei śnieg, przypominający jej radioaktywny opad? Nudziło ją życie o tej porze, niewiele się działo. Jeszcze kiedyś - marudziła tak sobie w myślach i niekoniecznie zgodnie z prawdą - ludzie cieszyli się zimą. A teraz oczekiwali najbliższej odwilży, żeby móc zobaczyć zieleń pod śniegiem i upewnić się, że nie zatrzymało ich to białe gówno w czasie. Bo w przestrzeni to tak jakby już dawno utknęli. Pesymistyczne nastawienie Kinsley było równie częste, co jej leniwe poranki i kończyło się o podobnej porze. Teraz było inaczej i nie traciła czasu, bo wiedziała o umówionym spotkaniu z ludźmi z gór - tak nazwała tych, którymi się opiekowała przez ostatnie miesiące, aż w końcu wyruszyli w dalszą drogę. Zebrała do plecaka najbardziej potrzebne jej rzeczy, zjadła ciepły posiłek, ubrała się w kilka warstw ubrań i zostawiła dom sam sobie, pod opieką dwóch czarnych kotów.
Droga do rynku długo jej nie zajęła. Po drodze odwiedziła jeszcze miejscowego rzeźnika i poprosiła o wędzonkę. Szykował się długi dzień, a nie spodziewała się, że w Raccoon City znajdzie coś równie pożywnego i gotowego do spożycia.
W końcu pojawiła się parę minut przed dziesiątą na rynku, siadając na jednej z ławek, tyłkiem na górnej desce oparcia, bo inaczej nie wysiedziałaby dłużej niż pięć sekund. Rozglądała się po okolicy i zastanawiała, czemu umówili się w tak tłocznym miejscu.

Miała na stopach założone dwoje skarpet, na nogach dwoje czarnych, dresowych spodni, koszulkę, koszulę flanelową, kamizelkę bawełnianą oraz biały, futrzany płaszcz, grube materiałowe rękawiczki i beret. W plecaku znalazła się paczka wędzonki, termos zalany gorącą herbatą z dodatkiem cuchnącego bimbru, dodatkowa para skarpet i szalik, woreczek z ciasteczkami pieczonym przed tygodniem, a także stary telefon komórkowy, z którego w razie potrzeby mogła zadzwonić do saloonu i wezwać pomoc. Znalazło się też miejsce na pistolet z dodatkowym magazynkiem, pelerynę przeciwdeszczową, zapalniczkę, scyzoryk, igłę ze szpulką nici, flakonik z czystym spirytusem, saszetkę z morfiną, wstrzykiwacz z adrenaliną i dwa bandaże. Jej plecak miał wiele przegródek, w większości dorobionych, a także przeżył parę upadków i rozdarć. Sentyment i ogólna trwałość nie pozwalały jej zamienić go na nowszy. Kilka naszywek wskazywało, ze należy do zbuntowanej nastolatki.
  Temat: Meliodas Lion
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 43

PostForum: Zaakceptowane   Wysłany: 2018-12-20, 00:00   Temat: Meliodas Lion
Witaj na Caledonii!

Trzymaj akcepta! Życzę miłej zabawy na forum ♥

  Temat: Kinsley Prescott
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 22

PostForum: Notatniki   Wysłany: 2018-12-16, 23:53   Temat: Kinsley Prescott
Mój Notanik
  Temat: Kinsley Prescott
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 28

PostForum: Informatory   Wysłany: 2018-12-16, 23:48   Temat: Kinsley Prescott
Pozostały mi 2 punkty



Posiadane umiejętności:

Widzenie przez ściany
PASYWNA

Bariera
bazowy/3

Telekineza
2/15

Silna bariera
1/5

Niszczenie przedmiotów
1/5



INFORMACJE DLA MG

157cm/51kg

Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
  Temat: Kinsley Prescott
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 79

PostForum: Zaakceptowane   Wysłany: 2018-12-16, 19:51   Temat: Kinsley Prescott
CIEKAWOSTKI
  • Bywa trochę dziwna. Nieraz coś bacznie obserwuje, ubiera się w stare szmaty i nawet zdarza jej się drzemać w stodole. Ogółem dba o siebie, nie śmierdzi od niej, a włosy nie są mopem pozbawionym kija. Znacznie bardziej jednak przypomina dziewczynę ze wsi z lat 70 niż współczesną nastolatkę.

  • Rzuca krzesłami, gdy się zdenerwuje. A jak nie ma w pobliżu krzeseł, to czymkolwiek, co jest pod ręką. Często nosi ze sobą nawet takie specjalne kule antystresowe, którymi sobie po prostu żongluje by opanować nerwy.

  • Jest impulsywna, często działa porywczo i instynktownie. Ma też trochę niski jak na dziewczynę głos, którym potrafi dodać sobie posłuchu.

  • Kiedy ktoś jej mówi, ze za dużo wypiła, siłą (a raczej mocą) wlewa mu alkohol do buzi.

  • Nie proś jej o dołożenie do kominka, bo na pewno tego dobrze nie zrobi. Zawsze, ale to zawsze, gdy kinezą wkłada pieńki drewna, to przygasa jej ogień. Pewnie to robi za szybko, a nawet gdy robi wolno, to ma po prostu pecha.

  • Brak jej wstydu. Jest zaradna i wytrzymała. Nie narzeka na zimno czy gorąc. Nie zamyka drzwi do domu.

  • Lubi się opiekować kwiatkami i przystrajać groby na święta. Mniej lubi, ale równie dobrze potrafi kopać groby zmarłym.

  • Kiedyś jej rodzice mieli stadninę koni, w młodości wiele czasu im poświęcała. Niestety, w chwili kryzysu konie za pół ceny zostały sprzedane, gdyż zajmowanie się nimi nie przynosiło zysków. Zdążyła się jednak na nich nauczyć jeździć.

  • W mieście funkcjonuje nadal stadnina koni i z niej zabrała jednego. Udało jej się zawiązać z nim więź, a jej umiejętności jeździeckie znacznie wzrosły. Często z jego pomocą wybywa poza miasto.

  • Mimo swojej dziwoty, mieszkańcy, nawet ci starsi, potrafią się liczyć z jej zdaniem. Nie wytykają jej palcem, choć swoje o niej myślą i mówią. Dużo jej zawdzięczają, a że problemów nie sprawia, to i oni jej ich nie sprawiają.

  • Odkąd Omega się tu osiedliła, nieufna jest do obcych. Czuje się przy nich nieswojo, zwłaszcza przy psionikach z Omegi. Stara się tez przy nich o ukrywanie swoich mocy, więc niewielu faktycznie wie, co potrafi, a jeśli już wiedzą, to najprędzej usłyszeli to od innych mieszkańców.
PIERWSZE DNI
Ten dzień wielu mieszkańców jej wypominało, zwłaszcza w czasach sprzed wolności Florence, kiedy to część z nich nie pomarła, a ci co żyją do teraz, wtedy jeszcze nie mieli co jej zawdzięczać.
Rozwaliła jedną ze stodół na farmie rodziców. Właściwie, to spłonęła na wskutek przypadkowego zapłonu. Jej ostateczna moc rozwaliła jeden z silosów na sąsiedniej farmie i całe zebrane w nim zborze poszło na straty.
Bała się siebie, swoich niezrozumiałych mocy i przerażało ją, ze to wszystko dzieje się na prawdę. Szkołę zamknięto, wielu uczniów miało podobne problemy, część ginęła. Miasteczko nękały duże problemy, a ona była jednym z nich. Florence miało to szczęście, że psioników wielu nie było z racji małej ilości dzieci, to i szkód wiele nie było wyrządzonych. Mimo to, sprzątanie po wszystkim zajęło dużo czasu, a straty były dotkliwe.
Dzień w Którym Nie Istniała Grawitacja dobiegł końca, lecz nic już nie było takie, jak przedtem. Szkoła na długo została zamknięta, rodzice bali się jej, zwłaszcza mama, a siostra odliczała dni w których także zachoruje, lecz to nie nastąpiło. Strachu napędzali obcy ludzie, patrole policyjne i długi czas trzymano ją jak pod kocem, dzięki czemu ten koszmar nie trwał zbyt długo.
HISTORIA
Mieszka we Florence od zawsze, podobnie jak jej rodzice. Uczyła się w miejscowej szkole i marzyła o studiach w pobliskim mieście. Miała paru przyjaciół, dużo osób w mieście ją kojarzyło. Jej dzieciństwo było typowe w miasteczkach tego pokroju, niczym szczególnym się nie wyróżniała, a spokój we Florence nie miał sobie końca. Do czasu.

Była jedną z pierwszych zarażonych w tym miasteczku, ale w przeciwieństwie od wielu swoich rówieśniczek, przeżyła. Początkowo udało jej się też uniknąć dostania do obozów dzięki swojemu sprytowi, później jednak została schwytana i w dziwnych, nie do końca jej znanych okolicznościach, ciężarówka została zatrzymana i Kinsley mogła zbiec w stronę rodzinnego miasteczka. Powrót trwał ponad pół roku, wymagał przebycia dwóch sąsiednich stanów okrężną i powolną drogą w towarzystwie licznych, lepszych lub gorszych przygód.

Aktywnie uczestniczyła w walkach o wolność miasteczka Florence, broniąc mieszkańców przez agresorami, głównie wojskowych oddziałów. Łowcy także tu przybywali. Dowiedzieli się, że we Florence mieszka grupka psioników i postanowili ich złapać, licząc chyba na to, że starzy mieszkańcy będą współpracować i jeszcze im podziękują. Niestety, spotkali się z oporem, a kinetyczne zdolności Kinsley pozwoliły im z bliska obserwować przedmioty zagrażające ich zdrowiu lub życiu. Cóż, chyba nie przeczytali uprzednio ulotki, znaczy się, niepisanej księgi praw Florence, wedle której tutejsza społeczność funkcjonuje. Jedną z zasad jest ochrona własnych mieszkańców, także nadnaturalnych.

W czasie licznych starć traciła wiele bliskich osób, począwszy od mamy, starszej siostry, koleżanek ze szkoły i sąsiadów, a na dobrych ludziach sprzedających w różnych sklepach produkty, kończąc. To wielka cena, ale raczej adekwatna wobec trudu włożonego w ochronę miasteczka. Jej ojciec nie podołał temu wszystkiemu - wybrał drogę stałego bywalca w saloonie.

W ostatnim czasie, mniej więcej od trzech lat, mniej ją widać, zachowuje się bardziej ostrożnie, trochę nawet zdziczała. Mówi się, że mieszkanie na uboczu i trudności w opiekowaniu się ojcem są tego przyczyną, ale przecież od zawsze ich rodzina mieszkała na obrzeżach miasta, a mordowanie żołnierzy i chowanie zmarłych na cmentarzu nie przysparzały jej problemów. To też do końca nie jest prawda, bo jednak każde wydarzenie rozgrywało się w jej głowie, a dłuższy spokój w miasteczku dostarcza jej mniej adrenaliny. Tej zaczęła poszukiwać w przeczesywaniu gruzów zniszczonego miasteczka, niejednokrotnie przynosząc stamtąd cenne surowce. Mieszkańcy zapominają trochę o tym, przez co przeszła i pochopnie ją oceniają poprzez czarownicze, odludne, zdziczałe, a nawet demoniczne epitety. Zwłaszcza w saloonie krąży o niej kilka nieciekawych opowieści, stawiających ją w mrocznym świetle. Część z nich sama zresztą skonstruowała, opowiadając o tym, co w opuszczonym mieście widziała. Ma zresztą sposobność przy alkoholu dodawać za dużo od siebie.
Mroczny jest jej umysł.

Kinsley Prescott
21
157cm/51kg
Niezrzeszeni
  Temat: Cheolmin Seon
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 21
Wyświetleń: 943

PostForum: Informatory   Wysłany: 2018-12-15, 12:21   Temat: Cheolmin Seon
+ 2 pkt. za notkę

Pozostało: 11 pkt. fabularnych
  Temat: Nemo Griffin
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 658

PostForum: Informatory   Wysłany: 2018-12-15, 12:20   Temat: Nemo Griffin
+ 2 pkt. za notkę

Pozostało: 17 pkt. fabularnych
  Temat: Pyrkon 2k18
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 400

PostForum: Rozmowy   Wysłany: 2018-05-15, 00:38   Temat: Pyrkon 2k18
pfff :c


Ja będę od piątku i korzystając z okazji zapraszam na wystawę poświęconą Edenowi i PBFom w hali nr 8! <3
I tak, meet o 12 w sobotę to dobry pomysł.
  Temat: Kostki tura II
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 313

PostForum: Inne   Wysłany: 2018-03-19, 00:37   Temat: Kostki tura II
Pozwolono mi się wypowiedzieć, więc piszę.
Generalnie dziwią mnie wyniki tej ankiety, bo zupełnie nie rozumiem sensu rzucania kostkami tylko przez MG w rozwiązaniu przeze mnie oferowanym. Dlaczego?

Przede wszystkim dużą zaletą ma być fakt, że gracz spokojnie wykonuje sobie rzut w trakcie pisania postu. Wychodzi mu liczba oczek i opisuje akcje pod ten wynik. Następnie może sobie wykonać kolejny rzut w ramach tego samego postu, a przedmiot drugiego rzutu być różnym, w zależności od tego, jaki jest skutek pierwszego rzutu.

Jednak w momencie, kiedy MG ma wykonać rzut, post musi się skończyć na pierwszym rzucie i trzeba czekać, aż łaskawy MG będzie dostępny by rzut wykonać. Wydłuża to czas pisana akcji, bo powołuje się do rzutu osobę, która właściwie jest tutaj zbędna. No i mamy jeden post więcej. W tym momencie już obecny system kostek na forum wydaje mi się lepszym, bo nie trzeba w to angażować żadnego MG, a postu i tak nie trzeba urywać na samym rzucie, bo można jeszcze odpowiedzieć w poście na efekt rzutu.


Co zatem takiego super ma moje rozwiązanie względem obecnego? Jest lepsza wygoda rzucania, bo klika się mniej razy. Rzuty widać od razu w docelowym poście i nie trzeba po nie zaglądać do dodatkowego tematu. Niby te same plusy ma rzucanie na moich kostkach z MG, no ale jednak dużym minusem jest potrzeba angażowania w to dodatkowej osoby (MG), co moim zdaniem zupełnie dyskwalifikuje to rozwiązanie.

A dodam jeszcze, że moje Kostki używa już nie tylko MG na Gifted, ale także MG na New Yorku. Owszem, robi to MG, bo po prostu mechanika jest taka, że i tak rzuty wykonywać może tylko MG, więc nie jest to ta sama sytuacja.
  Temat: Kostki
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 400

PostForum: Inne   Wysłany: 2018-03-12, 00:23   Temat: Kostki
To tak wspomnę, bo mi kazano. Mogę dla tego forum zrobić bez rejestracji, ale wtedy ktoś może trollować, niekoniecznie na forum grający człowiek.
Możecie sobie też mieć jakieś jedno wspólne konto, do którego hasłem się wymienicie, ale to pewnie trochę roboty.

Te kostki, jak na SB wspomniano, mają te zaletę że wszystko dzieje się w jednym temacie i nie trzeba się bawić w pisanie kodów. Zna się też wynik rzutu podczas pisania postu, aby móc pod niego dostosować dalszą akcję w poście.

Ustawiłem dla Caledonii tylko kostkę k12 (bo taką obecnie mechanika wykorzystuje), ale domyślnie użytkownik ma wybór kostki, który wygląda tak:

(jest nawet opcja użycia paru takich samych kostek w jednym rzucie. Jest też kostka k?, które może mieć od 3 do 2200 ścianek - wartość się podaje dokładną samemu).
  Temat: Perełki
Kinsley Prescott

Odpowiedzi: 91
Wyświetleń: 3568

PostForum: Rozmowy   Wysłany: 2018-02-14, 13:33   Temat: Perełki
x e [Dzisiaj 12:13] Levi Yuriev: 14!
x e [Dzisiaj 12:14] Alannah Carey: 83 - 69 to ja!
x e [Dzisiaj 12:16] Levi Yuriev: Pierwiastek czwartego stopnia z 38416 to ty :lol:
x e [Dzisiaj 12:18] Alannah Carey: Alice byłaby dumna
x e [Dzisiaj 12:21] Levi Yuriev: :lol:
 
Skocz do:  

Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons