you don't need to be a hero.
Dziękujemy Wam za wspólną grę! Forum zamykamy 13.05.2019.
Więcej informacji oraz podziękowania w ogłoszeniu. Do zobaczenia w przyszłości! <3
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]

Znalezionych wyników: 18
Caledonia Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-03-11, 17:27   Temat: Rzeka Snake
Heather wiedziała, że pogoda wcale nie jest miła na spacery, ale skoro zbliżała się śnieżyca, to znajdą okulary teraz albo jutro będą musieli poświęcić na to masę czasu. Wolała tą pierwszą opcję. Obudowała się mocniej płaszczem i szalikiem, po czym wyszła z jaskini. Wiatr był bezlitosny, przewiewał ubrania i wyciskał łzy z oczu, ale parła dalej. Dobrze, że postanowili zostać. Nadchodząca wielkimi krokami śnieżyca zdecydowanie nie sprzyjała podróżom.
Szukanie okularów zajęło chwilę, ale zdołała je wreszcie odnaleźć na górze, gdzie ślad pięknej wywrotki dopiero się zaczynał. Schyliła się po okulary i wtedy dostrzegła jeszcze jakiś błysk, znacznie dalej. Inne źródło światła. Natychmiast wyłączyła latarkę.
"Mamy towarzystwo. Zgaście światło. " nie była pewna czy Cheo może teraz usłyszeć jej myśli. Przez chwilę jeszcze zaczekała czy wiatr przyniesie jakiś dźwięk lub zapach, ale w końcu wzięła patrzałki i wróciła do jaskini. Jeśli nadal wewnątrz było jasno, powtórzyła komunikat, który wcześniej próbowała przekazać myślą.
-Chętnie zobaczyłabym kto to.- dodała. Była ciekawa, jednak miała też pewne wątpliwości. Mógł to być inny PSI. Wtedy może znaleźliby kogoś, kto wyruszyłby z nimi. Albo wręcz przeciwnie. Mógł to być też wrogi psionik albo samotny łowca. Oddział SSP raczej świeciłby mocniej. Tak czy inaczej trzeba było podchodzić do tego z pewną ostrożnością i pilnować się.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-03-07, 12:50   Temat: Rzeka Snake
-Nie mówię, żeby je zjeść. Ukręcić łby i zakopać gdzieś.- nie zamierzała proponować zjedzenia psiaków. Niby mięso jak mięso, ale rozumiała ich niechęć do takiego podejścia. Szczeniaki, choć daleko było im do maskotek trzymanych przez ludzi w domach, istotnie były urocze. Póki nie mieli za sobą głodówki i mieli coś do jedzenia nie było to potrzebne. Jednak wciąż uważała zabicie ich za łaskę. Cheo się z nią zgodził, więc teraz czekała czy Hiro zrezygnuje ze swojej propozycji ciągnięcia zapałek. Zabranie choćby jednego z tych psiaków wydawało jej się po prostu abstrakcyjne. Westchnęła w końcu.
-Mamy czas póki wiatr je zagłusza. To dobre miejsce, żeby się schować, więc proponuję zostać tu na resztę nocy.- powiedziała idąc powoli w stronę wyjścia, by sprawdzić czy wiatru towarzyszy śnieg. Zresztą niezależnie od tego trzeba w końcu znaleźć tamte okulary co je Hiro zgubił, bo mogą ich już rano nie znaleźć. Wychodzenie nie wydawało jej się zbyt przyjemne, ale lepiej teraz niż później. Przynajmniej to da im trochę czasu na myślenie.
-Pójdę rozejrzeć się za tymi szkiełkami póki nic ich nie zasypało.- zakomunikowała reszcie. Chwilę zaczekała na potwierdzenie, że usłyszeli i poszła się rozejrzeć najpierw przed jaskinią w miejscu gdzie dwójka Azjatów się przytulała. Owinęła przód latarki jakąś szmatą z plecaka żeby nieco ograniczyć ilość dawanego przez nią światła. Na większe odległości mało co to dawało, ale ona zamierzała się pochylać nad śladami ich spektakularnego upadku i nawet przeczesać dłonią śnieg czy nic nie jest w nim zasypane, więc powinno starczyć. Jeśli nie znalazła nic na dole, cofnęła się wyżej, do pierwszych śladów turlania się ze zbocza i je również przeczesała. Starała się działać sprawnie, by móc jak najszybciej wrócić do jaskini. Najlepiej z okularami.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-02-18, 20:02   Temat: Rzeka Snake
-Nie możemy ich zabrać. Wadera wciąż karmiła, nie wiem czy mogą jeść stały pokarm. A nawet jeżeli, nie jesteśmy w stanie zapewnić jedzenia, i im, i sobie.- tłumaczyła wbijając wzrok w szczeniaki. Przez jej myśli już przeleciały dziesiątki scenariuszy i żaden nie skończył się dla małych puchaczy dobrze. Uwzględniła kilka różnych powodów śmierci w wypadku gdy je zabierają i kilka innych w przypadku gdy tego nie zrobią. Jeśli je wezmą, trudno powiedzieć czy będą mieli czym je karmić. W dodatku wątpliwe, by przyzwyczaiły się do człowieka i nie uciekły. No i te skrzeki oznajmiające całej okolicy, że tu są. Jeśli zostaną to prędzej czy później przylezie jakiś lis czy inne dzikie psowate i tyle z maluchów. O ile nie padną wcześniej z głodu. Po prostu się nie dało.
-Nie musicie tego robić.-powiedziała cicho, nadzwyczaj spokojnie biorąc pod uwagę co działo się pod jej czaszką- Nie musicie nawet przy tym być, ale nie jesteśmy w stanie zrobić nic, co nie zakończyłoby się ich śmiercią.- zawsze było jej szkoda takich stworzeń, ale już dawno przestała się zastanawiać nad zabiciem jakiegoś. Teraz widząc osoby nieprzyzwyczajone do tego i zderzając ich reakcję ze swoją… to trochę zabolało. Szybko stłumiła w sobie odczucie utraconego dzieciństwa i w końcu podniosła wzrok na Cheo. Czekała, mimo że nie zamierzała zmienić zdania. Skoro są grupą to niech wspólnie podejmują decyzję.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-02-12, 17:59   Temat: Rzeka Snake
-Wygląda jakby została poszarpana przez inne wilki. Patrząc po tropach było ich tu trochę.- odpowiedziała na pytanie Hiro. Zastanawiała się co mogło się tu wydarzyć. Zabicie wadery przez stado raczej się nie zdarza, a już na pewno nie po to by zostawić ją martwą przed jaskinią, w której wciąż kwiliły jej młode. Gdyby chodziło o głód to nie wadera byłaby ofiarą, a ciało nieszczęśnika nie byłoby w całości. Zresztą w okolicy zwierzyny nie jest za mało, żeby wyżywić naście wilków, z których zwykle składała się wataha.
W jaskini Cheo włączył latarkę. Heather musiała na chwilę zmrużyć oczy, by przywyknąć do światła. Wystrzegała się go w nocy, ale teraz faktycznie było potrzebne. No i bez przesady, są przecież otoczeni ścianami ziemi. Na powierzchni ich raczej nie zobaczą.
Zatrzymała się gdy zobaczyła małe. Nawet jeśli były to już takie, co mogły samodzielnie się poruszać, to raczej nie będą dla nich zagrożeniem. Same się pewnie boją. Westchnęła. Wiedziała dobrze co należy z nimi zrobić. Poruszają się same, ale wciąż są zbyt małe by dać sobie radę bez matki.
-Trzeba je pozabijać zanim ktoś jeszcze je usłyszy.- zawyrokowała. Nie była z tego specjalnie dumna, ale już chyba przywykła.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-02-11, 21:21   Temat: Rzeka Snake
-Brzmi jak zwierzę, ale lepiej być ostroż…- no i poleciał. Co to w ogóle miało być!? Cokolwiek było źródłem tego dźwięku, nie musiało wcale być czymś dobrym. Sam przecież zauważył, że może to być pułapka, a teraz leciał na łeb na szyje, po ciemku ledwo widząc co jest przed jego własnym nosem. W dodatku dając znać absolutnie każdemu stworzeniu w okolicy o swojej pozycji. Gdzie on w ogóle ma głowę? Cheo, jeśli wciąż nasłuchiwał jej myśli mógł usłyszeć całkiem niewybredną wiązankę na głupotę jego przyjaciela. Gdzie oni się chowali, że tak bardzo brakuje im pokory do otoczenia?
Z westchnięciem ruszyła jednak za nimi, ale nie czuła specjalnej potrzeby, żeby być pierwsza. Biegła tak, żeby nadążać, w zasadzie to bardziej był to szybki chód, ewentualnie trucht, bo nawet ona w tych ciemnościach ledwo widziała jakiekolwiek kształty. Jednak to jak pozostali wywalili się na głupi ryj widziała. Zeskoczyła obok jęczącej przytulonej pary i ogarnęła wzrokiem sytuację. Zatem to tak. To co słyszeli to szczeniaki. Stąd tak bliskie podobieństwo do płaczu.
-Pierwsza.- powiedziała, obchodząc ich, by zajrzeć do jaskini -Przyjdźcie jak już skończycie te amory.- dodała idąc policzyć obiadki.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-02-11, 20:21   Temat: Rzeka Snake
Ruda prowadziła ich w stronę założonych wnyków. Mimo hałasu cieszyła się, że ma ich ze sobą. Jakoś tak czuła się pewniej, mając ze sobą dwóch facetów, obu z bronią. Powinno ją martwić, że sama jeśli chodzi o broń ma tylko scyzoryk? Chyba nie, tak nie zachowują się osoby złe. Nagle usłyszała pisk… albo płacz. Zwolniła, gestem zatrzymując pozostałych.
-Cśśch.- uciszyła ich hybrydą „ćśśśś” i „cicho”. Odgłos się powtórzył, tym razem głośniej. To jednak nie płacz. Brzmiało bardziej jak skowyt. Ruszyła w jego kierunku. W końcu i pozostali mogli to słyszeć -Zwierzę, ranne.- poinformowała pozostałych. Zdrowe by się nie darło. Może i zwierzęta nie są wyjątkowo inteligentne, ale jednak mają instynkt samozachowawczy. Nie informowałby całej okolicy gdzie się znajduje. Z jednej strony fajnie, z drugiej cokolwiek to było musiało zostać ranne jakoś. W okolicy mogły być drapieżniki albo inni ludzie. Należało zachować ostrożność.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-02-11, 19:34   Temat: Rzeka Snake
Heather nie podobał się ten krzyk. Noc była zimna i nieprzyjemna, ale jednak cicha. Tego typu rzeczy zwracały na siebie uwagę, ale już było po fakcie, więc skomentowała to trochę niecierpliwym prychnięciem. Przez całą ich rozmowę obserwowała czy nie ma żadnych anomalii w okolicy. Chłopak sięgnął z kieszeni notatnik. Z początku nie rozumiała po co, ale po jego słowach przypomniała sobie, że w sumie niektórzy potrzebują sobie zapisywać wszystko. Rany, kiedy ostatnio ona sobie coś zapisywała? Znaczy no, w celu zapamiętania.
Dyskusja o randkach była… dziwna? Trochę, ale mimo wszystko mówili do siebie jak do bliskich przyjaciół, co było na swój sposób kojące. Zaśmiała się cicho, nawet nie otwierając ust.
-Płynąca woda nie zamarza tak chętnie. Przebicie lodu na środku byłoby dość łatwe.-poprawiła Cheo-Na tyle łatwe, że nie radzę przechodzić na drugą stronę.- spojrzała na niebo próbując po pozycji księżyca określić ile zostało im do świtu. Wtedy będzie można rozpalić ogień i się ogrzać. Będzie to też okazja, żeby napić się czegoś ciepłego.
-Tak, chodźmy.- powiedziała i poprowadziła ich jeszcze te 10 metrów, jakie zostały. Miała nadzieję, że Hiro przypadkiem nie spłoszył niczego swoją obecnością. Nie wiedziała którędy tu przyszedł.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-02-11, 18:23   Temat: Rzeka Snake
Heather obejrzała się w stronę głosu gdy tylko go usłyszała. Zdążyła zobaczyć sylwetkę z napiętym łukiem gdy Cheo stanął przed nią. Nieznacznie ją to zaskoczyło. Nie to, że wyjął broń, ale że ją zasłonił. Miło z jego strony. Przynajmniej nabrała pewności, że w razie czego nie zostawi jej tak po prostu na pożarcie wilkom. Jednak skoro jeszcze żyli to najwyraźniej ten z łukiem nie był tu po to, by ich zabić. Z jakiegoś powodu zależało mu na tych skarpetkach. Jakkolwiek kuriozalnie to brzmi, to nawet było zrozumiałe. Długie wędrówki mszczą się bardzo za ich brak. Choć walka o skarpetki brzmi dość kuriozalnie.
-A więc to jest ten Twój przyjaciel.- zmierzyła Hiro spojrzeniem oceniając co to za jeden. Kolor, ale też mniej więcej charakter. Na pierwszy rzut oka dużo się nie dowie, ale samo zachowanie po tym jak został rozpoznany mogło co nieco powiedzieć- Cóż, miło poznać.- skinęła mu głową.
-Nie musiałam wąchać żeby czuć.- rzuciła, trochę w ramach żartu -Zwykle jak wiesza się ciuchy to są wyprane.- dodała.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-02-11, 15:25   Temat: Rzeka Snake
-Nie martw się. Jakbym nie chciała, to byś tego nie odczytał.- zapewniła go, dając przy okazji znać, że nie przeszkadza jej, że czyta teraz jej myśli. W zasadzie to używała tego jako drugiego węzła komunikacji. Takie nieme informowanie o części rzeczy. To bardzo stary odruch, dawno nieużywany i w zasadzie nie powinien być za bardzo zakorzeniony, bo tak na dobrą sprawę robiła tak tylko dla swojego przyjaciela, którego znała wprawdzie długo, ale pomarańczową moc dostał ledwie kilka miesięcy przed tym jak się rozdzielili. Tak czy inaczej, w ten sposób przyspieszali komunikację, która normalnie byłaby ograniczona przez generalną szybkość układania słów.
-Skoro mamy wspólny cel, to owszem.- zgodziła się. Zresztą jej to bardzo odpowiadało. Jeśli znajdą tego jego przyjaciela, to będzie ich trójka. Grupa. Mniejsza niż te, które wcześniej spotykała.
"Drzewo, które wygląda jakby miało garba"... kojarzy ona w ogóle takie coś? Nie zwraca raczej uwagi na kształt drzew, ale jeśli faktycznie miało być takie charakterystyczne, to może nawet skojarzy. Tak czy inaczej, to jest bardziej precyzyjne niż gdyby mieli szukać wzdłuż całej rzeki. Ruszyła w stronę, w którą zmierzała wcześniej.
-W zasadzie to nie zapasy tylko wnyki. Wiesz, jeśli się poszczęści, to jutro na obiad będzie pieczony zając.- sprostowała jego słowa. Wszystkie swoje zapasy miała przy sobie, w plecaku zarzuconym na plecy. Gdy szli, zauważyła coś białego na ciemnym kamieniu. Podeszła, żeby się przyjrzeć... skarpetom. Do tego całkiem wonnym.
-Jak myślisz, to może być ten znak?- spytała marszcząc nos.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-02-11, 13:30   Temat: Rzeka Snake
Kiwnęła głową słysząc odpowiedź. Jak dla niej to rozlew krwi jest jedną z tych rzeczy, których im mniej jest, tym lepiej. Zwykle miała szczęście unikać bezpośredniego udziału w walkach, ale widywała czasem jak inni walczą. Ona była raczej typem uciekiniera. Nie uczyła się walki na innym poziomie niż tak, aby przebiec obok kogoś nie dając się pochwycić albo wyrwać się jeśli ktoś ją chwycił. Pewnie z byle jakimś kolesiem by wygrała. Refleks i umiejętności analityczne zielonych robiły swoje. Jednak wciąż miałaby problem z osobą wyszkoloną.
-W porządku. Mówił Ci, że będzie dokładnie tutaj, czy generalnie przy rzece?- gdyby się okazało, że umówili się po prostu przy rzece, to była gotowa go wyśmiać. To wcale nie tak, że rzeka Snake ma ponad 1600 km i znalezienie jednej osoby na całej długości graniczyło z cudem. "Bezpieczna przystań dla PSI"... Florence. Słyszała o tym miejscu. W jej umyśle mignęła nawet mapa i palec okrążający obszar na północ od nich gdzie mniej więcej powinno się ono znajdować. Słyszała o tym miejscu i też tam zmierzała. Nawet nie pytała czy o to mu chodzi. Wiedziała, że widział w jej myślach. Spodziewała się, że jeśli właśnie o to miejsce mu chodzi, to powie
Heather drgnęła, a jej oczy zwęziły się na gwałtowny ruch Cheo, ale ten tylko ściągnął plecak i zaproponował jedzenie. Brzuch zareagował sam przypominając, że ostatni posiłek miał miejsce tego ranka i składał się z czerstwej bułki i zupki instant, co było zdecydowanie za mało, by zaspokoić dzienne zapotrzebowanie nawet tak drobnej dziewczyny. Na kanapkę patrzyła jakby proponował jej sztabkę złota czy innego drogiego kruszcu. Opanowała się jednak i spokojnie przyjęła jedzenie
-Dzięki. Szłam właśnie sprawdzić czy mam co jeść na najbliższy dzień.- wskazała kierunek gdzie były wnyki. Naprawdę miała nadzieję, że coś się złapało, bo mimo wszystko kilka kanapek to trochę mało na drogę, którą mieli przebyć -Może pójdziemy tam, to nie jest daleko.- w sumie po co to dodała? Koleś jej w myślach czytał.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-02-10, 19:11   Temat: Rzeka Snake
-A ty tak zrobisz?- odpowiedziała pytaniem na pytanie o nóż w serce. Przekrzywiła przy tym nieznacznie głowę. W pewnym sensie też żartowała. Oczywiście nie miała zamiaru go zabijać. Nie miało logicznego sensu póki nie zachowywał się agresywnie, a nie miało to miejsca. Wręcz przeciwnie, był całkiem przyjazny. Nawet żartował więcej, przyrównując ją do surykatki. Trochę suche, ale rozładowujące atmosferę. Z pewnością na tyle, żeby poczuła się lepiej. Prawdopodobnie i tak będzie się dalej tak rozglądać. Z nawykiem się tak łatwo nie wygrywa, nawet będąc zielonym. Wyglądał na bardzo zdziwionego gdy przyznała się, że większość czasu była sama. Wiedziała, że to nie jest proste i domyślała się, że w grupach byłoby łatwiej, ale nigdy nie dołączyła do żadnej. Zawsze coś jej nie pasowało. Ostatecznie wygrywało przekonanie, że jednego PSI jest trudniej tropić niż piętnastu oraz niechęć do przyjmowania pewnych zasad. Pod pewnymi względami miała specyficzne poglądy i to również dość często zgrzytało.
-Można tak powiedzieć.- zaśmiała się cicho z porównania do postaci z gier. Kojarzyła je, widziała tu i ówdzie reklamy, ale też taka Lara Croft była dość starą serią, więc jeszcze przed epidemią miała okazję dorwać się do jednej ze starszych części. Indiana Jones też pamiętał czasy sprzed OMNI. Potem przyznał się, że miał nadzieję spotkać tu kogoś konkretnego -Cóż, przepraszam że zawiodłam oczekiwania.- cofnęła się nieznacznie jeśli dystans zmalał poniżej 30 cm. Nie brzmiała na obrażoną. Był to specyficzny sposób okazania współczucia, że nie znalazł tu swojego przyjaciela.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-02-10, 17:59   Temat: Rzeka Snake
Heather wyraźnie zdawała się spięta. Nawet nie będąc pomarańczowym mógłby zauważyć, że raczej nieczęsto ma z kimś kontakt. Uśmiechnęła się w końcu niepewnie zdając sobie sprawę, że nieco zrobiła z siebie gbura. Nie chciała, ostatnio zrobiła się dość nerwowa. Może to kwestia tego jak nagle rodzice przerwali ostatnią rozmowę. Zaczynała wierzyć, że przez ten ich mały układ mają problemy. W końcu przy odpowiednich środkach to nie było takie trudne żeby ktoś odkrył ich rozmowy i zdołał określić tożsamości rozmówców.
-Skoro jesteś sam, to możemy jakiś czas szwędać się razem.- zaproponowała. Oderwała w końcu od niego wzrok, żeby zlustrować spojrzeniem okolicę. Nawyk ciągłego pilnowania otoczenia momentami przemieniał się u niej niemal w obsesję.
-Błąkam się tak od początku. Radzę sobie jakoś.- odrzekła. Pytanie odruchowo nakierowało jej myśli na ostatnią wizytę w mieście gdy pod iluzją starszej kobiety kupiła trochę jedzenia. Nie na wiele starczyło, ale zawsze to coś. W połączeniu z tym co udało jej się zdobyć za knajpką po jej zamknięciu pozwoliło jej dotrzeć aż tutaj. Przypomniało też o wnykach, ale to mogło zaczekać.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-02-10, 17:39   Temat: Rzeka Snake
Przez głowę dziewczyny przebiegało jak zwykle wiele myśli. Większość skupiła na chłopaku przed nią analizując ton jego głosu, postawę, mimochodem zauważając akcent, nieamerykańskie rysy twarzy i prawą rękę ułożoną w charakterystyczny sposób. Nie widziała broni, ale domyślała się, że ma ją schowaną gdzieś w okolicy dłoni, pewnie za paskiem lub w kieszeni. Poza tymi spostrzeżeniami, w jej głowie kłębiła się masa pytań. Skąd jest, kim jest, czy zaczepienie jej ma jakieś drugie dno, czy może to kwestia „widzę swojego to zagadam”. Nie odpowiedziała na zaczepkę dotyczącą zimy, ale mógł zobaczyć w jej głowie co myśli o kurczących się zapasach żywności, zimnie i suszy fizjologicznej zmuszającej ją do regularnego wydłużania postojów, by przegotować wodę. Tak, pozwoliła mu swobodnie przeglądać jej bieżące myśli i najświeższe wspomnienia. Uznała, że i tak nie ma nic do ukrycia, więc równie dobrze mogła pozwolić sobie na taką oznakę zaufania.
W międzyczasie gdy część umysłu zajmowała się analizą zachowań Azjaty, bo taką łatkę dostał póki się nie przedstawił, reszta wciąż kontrolowała czy są sami. Obserwowała go, więc tutaj musiała głównie polegać na słuchu. Od jakiegoś czasu nie miała żadnych incydentów z łowcami czy SSP, choć widziała jeden nieduży oddział kilka dni temu. Zmierzali jednak w inną stronę niż ona teraz, co sugerowało, że okolica jest względnie bezpieczna.
-Heather- przedstawiła się. Nie była pewna jak odpowiedzieć na jego ukłon, nikt nie witał się z nią w taki sposób, ale uznała, że najlepiej będzie odpowiedzieć tym samym. Ukłon był oszczędny, ale widoczny. -Jesteś sam?- że teraz jest sam widziała, pytała raczej o jakąś grupę, od której może chwilowo się odłączył.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-02-09, 21:41   Temat: Rzeka Snake
Heather mocniej owinęła się płaszczem przy jednym z chłodniejszych powiewów znad rzeki. Ciemność skrywała ją przed oczami, a nocne niebo dostarczało dość światła, by nie musiała się martwić, że o coś się potknie. Rozwinięte zmysły upewniały ją, że jest sama. Przynajmniej do czasu. Jeden szelest, potem następny. Kroki. Znieruchomiała nasłuchując, oceniając kierunek i odległość. Ujrzała ciemną sylwetkę i zaraz potem wyczuła czyjaś obecność pod czaszką. Rozpoznając PSI uspokoiła się. Dzieci rzadziej były agresywne.
Jeśli ten… ktosiek nie zniechęcił się od razu myślami pędzącymi z typowym dla zielonych impetem, mógł usłyszeć soczyste „K***A! NIE STRASZ!”, na którym dziewczyna chwilowo się skupiła, aby łatwiej było mu to odczytać. Pamiętała, że jej przyjaciel z dzieciństwa miał poważny problem, żeby zrozumieć ich myśli, a taki zabieg w pewnym stopniu pomagał.
Ostrożnie ruszyła w stronę sylwetki, wciąż jednak gotowa na reakcję walki i ucieczki.
  Temat: Rzeka Snake
Heather Ricks

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń: 2182

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-02-09, 20:54   Temat: Rzeka Snake
Zwinięty Tekst:

Ekwipunek:
  • Plecak:
    -Telefon, ładowarka, powerbank (bezpieczne w worku strunowym, żeby nie zamokło)
    -latarka (baterie działają, ale nie ma zapasowych)
    -portfel (pusty prócz kilku drobnych i zdjęć rodziców takich jak te robione do dokumentów)
    -scyzoryk (dość dobry, ze standardowym zestawem elementów: nożyk, piłka, pilnik itp.)
    -notatnik A6 i kilka promocyjnych długopisów
    -blaszany rondelek, łyżka, kubek
    -zapalniczka (półpełna, w woreczku strunowym)
    -szmaty, jakie pozostały z poprzedniej bluzki
    -masa "śmieci" z serii druciki, sznureczki itp. (sama nie wie czemu to chomikuje)
    -woda: dwie litrowe butelki (przegotowywała śnieg poprzedniego dnia)
    -jedzenie (kilka zupek instant, jedna puszka z jakąś mieszanką meksykańską)
    -herbata zielona (kilka torebek zachowanych na najważniejsze okazje)
  • Ciepły granatowy płaszcz z wysokim kołnierzem
  • Podstawowy zestaw ubrań (koszulka, spodnie, pasek, bluza, buty traperskie, bielizna)


Heather zaczynały kończyć się zapasy. Zima była paskudnym okresem, prawie zawsze oznaczającym braki w diecie i gubienie kilogramów w przerażającym tempie. O tej porze roku, przy swoich obecnych umiejętnościach i środkach jedzenie mogła zdobywać w zasadzie tylko wokół miejsc, gdzie żyli dorośli. Leśnych dóbr było raczej niewiele. Przynajmniej tych dostępnych dla niej, bo dziewczyna nie umiała polować. Mogła tylko zastawiać wnyki, jednak ich skuteczność była zmienna. Nikt nigdy jej tego nie uczył. Widziała tylko kilka opisów gdzieś w internecie, a praktyczne podejście musiała sobie wypracować metodą prób i błędów. Czasem zdarzało się, że i pięć dni oczekiwania nie przyniosły żadnego rezultatu, wtedy rezygnowała i szła po prostu dalej mając z tyłu głowy, że nie powinna zbyt długo zostawać w jednym miejscu.
Teraz jednak dobrze zastawiła wnyki, była tego prawie pewna. Widziała w okolicy tropy zajęcy, a zważywszy na to, że śnieg padał regularnie przez ostatnie dni, nie mogły być stare. Szła właśnie je sprawdzić, zastanawiając się co dalej i układając scenariusze najbliższych dni. Jak przyrządzi cokolwiek tam by jej się złapało było dość oczywiste. Niewiele sposobów przyrządzania było jej teraz dostępne. Musiała jednak być gotowa na to, że nic z tego nie wyjdzie i będzie trzeba iść dalej nie uzupełniając zapasów. Przypominała sobie mapę tego terenu i oceniała gdzie na niej może się znajdować. Niezależnie od tego czy jej się poszczęści, będzie potrzebować jakiegoś kierunku żeby iść dalej.
Mogła oczywiście iść wzdłuż rzeki. Z początki musiała przywyknąć do bardziej otwartego terenu, ale teraz przyzwyczaiła się już to tego. Skarpy okazały się nawet niezłym miejscem, żeby sobie przycupnąć, a nawet rozpalić ogień. Jednak nigdy nie ośmieliła się palić w nocy. To by było jak wielki znak TU JESTEM dla każdego w okolicy, a tak to jak dobrze wysuszyła drewno to nawet dymu było niewiele. Mogła sobie spokojnie zagotować śnieg i po ostygnięciu przelać do butelek.
  Temat: Poszukiwania
Heather Ricks

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 5701

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2019-02-08, 20:31   Temat: Poszukiwania
Poszukuję przyjaciół

Heather miała w dzieciństwie trójkę przyjaciół ze szkolnego autobusu. Jeden zmarł na skutek OMNI, a pozostała dwójka równocześnie z nią rozwinęła swoje moce. Wspólnie przez kilka miesięcy planowali ucieczkę z domu, którą następnie wykonali. Jednak bardzo wcześnie, bo już następnego dnia się rozdzielili uciekając przed SSP. Od tego czasu dziewczyna wie o nich tylko tyle, że zdołali umknąć tamtej obławie. Nigdy później nie udało jej się z nimi skontaktować.

Wymagania:
  • Nie musieli być z tej samej klasy, ale dojeżdżali do tej samej szkoły autobusem, więc zakres wieku musi na to pozwalać. 18-21 lat powinno być w porządku
  • kolor: jeden był zielony, drugi pomarańczowy
  • płeć: formalnie nawet to nie jest sprecyzowane.
  • początek epidemii: najlepiej po prostu zapoznać się z działem Pierwsze dni w mojej karcie postaci. Nie ma sensu tutaj przepisywać całości.
  • grupa: dowolna
  • zjadliwy charakter (czyt. nie jakiś Seba spod monopolowego) lub jego zmiana na przestrzeni tych 6 lat kiedy nie mieli kontaktu
  • Nie gwarantuję wspólnej gry, ale jest to z pewnością jakiś pomysł na początek historii postaci, a jakby fabuła doprowadziła kiedyś do spotkania, bardzo prawdopodobne że będą trzymać się razem.


Jakby co zapraszam na GG: 57789019 lub DC: Sao#7065

Aktualne
  Temat: Heather Ricks
Heather Ricks

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 88

PostForum: Informatory   Wysłany: 2019-02-08, 19:55   Temat: Heather Ricks
Pozostało mi 0 punktów



Posiadane umiejętności:

Pamięć doskonała
PASYWNA
Zwinięty Tekst:


Pamięć doskonała - zdolność, którą posiada każdy przedstawiciel grupy zielonych. Jej działanie polega na zwiększeniu wydajności umysłu PSI o ponad 100%, co przekłada się na przyspieszony proces uczenia się zarówno teorii, jak i praktyki w różnych dziedzinach (zapisanych w KP lub zaznajomionych bezpośrednio na fabule). Przyswojone informacje nigdy nie zostają zapomniane, przez co zielonych często określa się mianem osób o encyklopedycznej wiedzy. Potrafią bowiem wyrecytować każdy cytat przeczytanej książki, z której uczyli się do wybranych dziedzin. Poza zdolnością szybkiego przyswajania informacji PSI z tej grupy odznaczają się doskonałą pamięcią długotrwałą. Potrafią odtworzyć sytuację sprzed wielu miesięcy, a nawet lat bez pominięcia choćby jednego szczegółu. W skrócie - zieloni posiadają pamięć fotograficzną, a do tego mogą się poszczycić ponadprzeciętną pamięcią mięśniową, która wpływa na bezbłędne powtórzenie wyuczonych ruchów, co jest niezwykle pomocne w trakcie walki.
Z racji nadaktywnej pracy mózgu, zieloni są jedną z najtrudniejszych grup do odczytania myślowego przez przedstawiciela pomarańczowych.



200%
POZIOM I
Zwinięty Tekst:


200% - innymi słowy, moc polegająca na zdjęciu ograniczeń z ciała zielonego w celu poprawy poszczególnych parametrów jego ciała - umysłu, wzroku (celność), zwinności i zręczności, a także siły. W zależności od stopnia rozwoju, polepszeniu ulegają kolejne parametry. Efektem ubocznym przy zbyt częstym wykorzystywaniu udoskonaleń bywają późniejsze bóle głowy, oczu, mięśni oraz stawów.

Poziom 1 - zdolności probalistyczne - umiejętność opierająca się na przyspieszonym działaniu mózgu zielonego. Dzięki temu psionik jest w stanie w przeciągu kilku sekund przeanalizować każdą z możliwych opcji w sytuacji kryzysowej, np. podczas wiru walki. Wówczas precyzyjnie oblicza ich prawdopodobieństwo sukcesu i wybiera najbardziej optymalne rozwiązanie.



Wyostrzone zmysły
POZIOM I
Zwinięty Tekst:


Wyostrzone zmysły– zdolność raczej pasywna, wzmacniająca działanie wszystkich zmysłów zielonego o ponad połowę. Dzięki niej potrafi wyczuć ruch, usłyszeć dźwięk, a także dostrzec zagrożenie ze znacznie większej odległości niż przeciętny człowiek, a także PSI innego koloru, co czyni z zielonego potężnego zwiadowcę lub wsparcie w trakcie misji.

Poziom 1 – wyczulony węch – mówiąc wprost, zielony jest jak pies tropiciel. Wyostrzony zmysł węchu pozwala wyczuć zapach z dwukrotnie większej odległości, co więcej w połączeniu z ponadprzeciętną pamięcią, PSI zapamiętuje każdą raz wyczutą woń zapamiętują na zawsze.



Iluzja optyczna
POZIOM II
Zwinięty Tekst:


Iluzja optyczna – umiejętność pozwalająca na stworzenie zadziwiająco realistycznego hologramu. Ten potrafi się poruszać, biegać, skakać, a także naśladować ruchy warg, co w połączeniu z dźwiękiem czyni ją niezwykle realistyczną. Fałszywy obraz świetnie sprawdza się w roli zmyłki. Działa w zasięgu wzroku zielonego i jest ograniczona jedynie jego wyobraźnią. Po zetknięciu się z ciałem fizycznym hologram się rozmazuje.

  Poziom 1 – iluzja stojąca – prosta sztuczka polegająca na stworzeniu jednego hologramu w odległości 10 metrów od zielonego. Obraz nie potrafi się poruszać, ale za to może przedstawiać wszystko to, co jest w stanie wyobrazić sobie PSI.
  Poziom 2 – iluzja poruszająca się – kolejny poziom wzbogaca zakres działania hologramu. Od tej pory potrafi on się poruszać – biegać i skakać jak normalny człowiek, dzięki czemu staje się jeszcze bardziej realny. Dodatkowo zwiększa się odległość, na jaką obraz może się oddalić od zielonego, nim zniknie – z 10 na 15 metrów.



Medycyna
POZIOM I
Zwinięty Tekst:


Medycyna – teoretyczna i praktyczna znajomość medycyny to jedno, możliwość pomocy innym bez specjalistycznego sprzętu, to już drugie. Zieloni jako jedyna grupa potrafią swoim dotykiem zmusić ciało dotykanego do natychmiastowej regeneracji uszkodzonych tkanek. Uciętych kończyn nie uratują, niemniej jednak są w stanie zapobiec wykrwawieniu się poprzez zaleczenie ran, a także wspomóc i przyspieszyć procesy naturalnej odbudowy ciała, bądź kości.
Medycyna jest mocą, która wymaga od zielonego ogromnych pokładów skupienia. W efekcie w trakcie jej używania, staje się on praktycznie bezbronny, przynajmniej na czas leczenia. Każdy gwałtowny ruch czy dekoncentracja przerywają ten proces.

  Poziom 1 – szybkie leczenie zadrapań – na początek należy zacząć od czegoś prostego. PSI swoim dotykiem potrafi zmusić ciało rannego do zaleczenia niewielkich ran takich jak otarcia oraz płytkie zadrapania, o które bardzo łatwo, np. w kontakcie z papierem czy podczas krojenia.





INFORMACJE DLA MG

1,68m/53kg

Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
  Temat: Heather Ricks
Heather Ricks

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 76

PostForum: Zaakceptowane   Wysłany: 2019-02-08, 00:11   Temat: Heather Ricks

CIEKAWOSTKI
Uwielbia planszówki, zwłaszcza te z “nowej fali”, bardziej kreatywne.
Herbata pełni w jej życiu mniej więcej taką funkcję jak u innych kawa i alkohol, których szczerze nie znosi.
Nie lubi, gdy nie potrafi przewidzieć czyjegoś zachowania przynajmniej w pewnym stopniu. Między innymi dlatego wręcz boi się osób pod wpływem substancji psychoaktywnych. Mają zbyt wiele szablonów zachowań.
Nie znosi dymu papierosowego. Zawsze pod jego wpływem prycha. Nie ma żadnej astmy ani niczego podobnego, ale tego typu zapachy bardzo jej przeszkadzają.
Stara się przynajmniej raz w roku zadzwonić do rodziców. To tylko krótkie “Hej, jak coś nadal żyję i mam się dobrze. Tęsknię, pa.“, ale jednak czuje się po tym lepiej.
Zazwyczaj jest ostrożna, ale paradoksalnie przestaje być, gdy na czymś bardzo jej zależy.
Jej marzeniem jest, aby wszystko znowu było normalne.
Całkiem nieźle gra na gitarze.
PIERWSZE DNI
Najpierw zaczęły się masowe zachorowania, które wciągnęły również Heather i jej przyjaciół. Nie mówiono wtedy jeszcze o epidemii, ale widać już było, że to aż nazbyt powszechne. Po wyzdrowieniu i przeboleniu śmierci przyjaciela, dziewczyna zaczęła razem z pozostałymi planować co zrobią gdy świat przypomni sobie o ich małym miasteczku. Z trudem, ale jednak dawali sobie jakoś radę ukrywać swoje moce. Na dobrą sprawę po przejściu tej pierwszej fali stawały się raczej mało ekspansywne.
Ciekawym zbiegiem okoliczności było to, że ich moce objawiły się tego samego dnia, w przeciągu niecałej godziny podczas wspólnego spotkania. Choroba wciąż ich jeszcze trzymała, ale czuli się na tyle lepiej, że postanowili wcisnąć rodzicom kit o magicznym ozdrowieniu i spotkać się nad rzeką, przy ich ulubionym drzewie. Wierzba pochylała się nad wodą, a jej gałęzie osłaniały dzieci opierające się o pień. Nie była to kryjówka idealna, ale dawała poczucie prywatności. Pierwszy swoją moc rozwinął jej pomarańczowy kolega, czym mocno nastraszył pozostałą dwójkę. Usłyszeli w swoich głowach jego głośny krzyk, choć on sam się nie odezwał, a potem pomarańczowy patrzył przestraszony na kłótnię, do której nieświadomie sam podpuszczał pozostałych. Gdy w końcu kazał im się uspokoić, kładąc obojgu dłonie na ramionach, jakaś mentalna siła zmusiła ich do posadzenia się znowu na tyłkach. Trwało to może minutę, ale cała trójka patrzyła potem przerażona po sobie nawzajem podczas gdy ich pomarańczowy przyjaciel odpowiadał tylko cały czas na niewypowiedziane pytania. Następna była Heather. Uderzyła w nią nagle taka ilość bodźców, że przez ułamek sekundy nie była w stanie tego ogarnąć. Zerwała się myląc kroki myszy gdzieś za jej plecami z tętentem kopyt dzika czy innego dużego stworzenia, nieprzyzwyczajona do tak czułych zmysłów. Spanikowana potknęła się o korzeń i przewracając zdarła sobie skórę z łokcia. Sam pomarańczowy miał dodatkowe atrakcje, bo spokojnie płynące myśli dziewczyny nagle nabrały impetu rwącej rzeki i jej panika udzieliła mu się. Jedyną opanowaną reakcją wykazał się drugi zielony, który ocenił szybko, że nic im nie grozi. Podbiegł do Heather i upewnił się, że nic sobie nie zrobiła, po czym wyleczył tamto zdarcie, równocześnie uspokajając pozostałą dwójkę metodami, których nie powstydziłby się najlepszy psycholog. Postanowili zaczekać jeszcze tak… z godzinę nim zdecydowali się wrócić. Zgodnie ustalili, że nie powiedzą nikomu co się stało.
Zresztą po kilku miesiącach i tak wszystko wzięło w łeb i musieli uciekać. Plan, który opracowali był nawet dobry, ale nie spodziewali się tak szybkiej reakcji służb po zgłoszeniu zaginięcia. Ucieczka do domku letniskowego należącego do jej rodziców miała kupić im kilka dni na przygotowanie się i ustalenie co dalej, ale ostatecznie zostali uprzedzeni przez ekipę, która ich szukała. W trakcie ucieczki rozdzielili się i Heather nadal nie wie, co dzieje się z jej przyjaciółmi.
HISTORIA
Nad dzieciństwem dziewczyny nie ma się za bardzo co rozpływać. Mieszkała z rodzicami w niedużej miejscowości. Jednej z tych, w których każdy zna każdego przynajmniej z widzenia i z których nawet do szkoły podstawowej trzeba dojeżdżać prawie godzinę do większego miasta. Jednak w niczym to nie przeszkadzało, dziewczyna miała czas zapoznać się z częścią innych osób w autobusie. Między innymi poznała w nim swoich trzech najlepszych przyjaciół, a właściwie to zacieśniła już istniejącą znajomość, bo znali się wcześniej z podwórka.
Lata szkolne mijały, przyjaźń kwitła, chodzili na kółko muzyczne, organizowali wspólne noce, wycieczki, jeździli razem na wakacje nad jezioro, do małego domku letniskowego należącego do państwa Ricks. Rozbijali wtedy zwykle namiot obok domu. Wiadomo, standard. Gdy mieli po dwanaście lat zaczęła się epidemia OMNI. Rówieśnicy Heather zaczęli umierać na tajemniczą chorobę, w tym Martin, jeden z jej paczki.
Reszta również zachorowała, ale dość szybko wydobrzała. Dodatkowo ze względu na naturę ich mocy obyło się raczej bez wybuchów. Wtedy jeszcze uznano to za jedną ze zwykłych chorób, na które zwykle chorują dzieci. Po wszystkim dostrzegli u siebie zmiany, które zgodnie postanowili ukryć zachowując się na miarę ich możliwości jak dawniej. Musieli się bardzo mocno pilnować, wykorzystali fakt bycia bardzo bliskimi przyjaciółmi, żeby nie wzbudzając podejrzeń jak najwięcej czasu spędzać tylko we własnym gronie.
Mieli przy tym kupę szczęścia, bo system jakby zapomniał o ich małym miasteczku traktując je po macoszemu, przez co zabrano stamtąd tylko te dzieci, których moc objawiła się w bardzo agresywny sposób. Rodzicom zresztą nie paliło się do oddawania dzieci, więc nie zwracali na siebie niepotrzebnej uwagi. Heather ominęła dzięki temu pierwsza fala “łapanki”, co dało jej paczce trochę więcej czasu na oswojenie się z sytuacją. Postanowili się skupić na zebraniu jak najwięcej informacji i ustaleniu jakiegoś planu. Dwóch zielonych nadawało się do tego doskonale. Pomarańczowy czuł się tu trochę jak piąte koło u wozu, ale też się starał i nawet zdarzało mu się trafiać na coś istotnego. Już w dwa dni opracowali wstępny plan awaryjny, który w razie czego mógłby dać im jeszcze trochę czasu. Wprawdzie niewiele, ale zawsze to jednak coś, jakiś kierunek, w którym można się udać na początek. Zaczęli też organizować wszystko co ich zdaniem mogłoby się przydać. Każde z nich miało pod łóżkiem stosowny plecak. Później, no cóż, będą musieli improwizować. Jednak i do tej improwizacji się przygotowywali. Google maps i strony informacyjne każde z nich miało włączone praktycznie cały czas. Szukali miejsc, do których mogliby skierować się potem oraz najbezpieczniejszych dróg. Prócz podstawowych poszukiwań pozwalali sobie na samorozwój, co w przypadku zielonych polegało głównie na szukaniu różnych informacji medycznych, surwiwalowych czy psychologicznych, a w przypadku pomarańczowego na próbach nadążania za myślami przyjaciół.
Okazja do wykorzystania ich planu natrafiła się na początku lutego 2017 roku. Starszy od nich chłopak z sąsiedztwa podpalił sobie dom pod nogami. Spłoszony uciekł nie wzywając pomocy. Sama obecność dzieci w tym niebezpiecznym wieku w jakiejś mieścinie tuż pod ogonem Ameryki mogła przy odpowiedniej dyskrecji jeszcze jakiś czas pozostać niezauważona przez system, ale podpalenie domu przez psi już przyciągnęło uwagę zainteresowanych. Nie było więc o czym dyskutować, trzeba było wiać. Zgarnęli manatki i zniknęli, zostawiając tylko wiadomość, że wybierają się nad rzekę i wrócą późno. W rzeczywistości kierowali się do domku letniskowego państwa Ricks. Był położony nad brzegiem jeziora w lesie. Za jedynych sąsiadów mieliby tam jelenie i dziki, więc nikt by ich tam nie zauważył. Jedyną przeszkodą była droga do pokonania. Samochodem wychodziło jakieś pół godziny autostradą, a następnie drugie pół mniejszymi drogami, głównie leśnymi. Przeliczenie tego na tuptanie trójki dzieci nie jest specjalnie trudne. Mając mapę w głowie mogli sobie skrócić częściowo trasę przez teren, po którym samochód by nie pojechał, ale wciąż była to ponad doba ciągłego tuptania, a przecież nie byli w stanie iść bez przerwy w stałym tempie. Wiedzieli o tym, przygotowali się na trzy-czterodniową podróż, przynajmniej pod względem wyżywienia i wody. Zabrali ze sobą również zwykłą mapę, scyzoryki, latarki, zapałki, ładowarki i powerbanki, choć to bardziej z myślą o późniejszym czasie. Telefony mieli wyłączone.
Jednak nie dotarli do celu. Rodzice po zmierzchu nie mogąc się doczekać swoich pociech i mając na uwadze, że podobno nadal nie złapano tego groźnego podpalacza z miejsca zgłosili zaginięcie. Akurat na miejscu było SSP. Szukali tamtego czerwonego, ale jak dotarła do nich informacja o zaginięciu niewiele młodszych dzieci znaleźli też kilku ludzi, których mogli oddelegować do tej sprawy. Jakoś nie wierzyli, że ich zniknięcie właśnie teraz było zwykłym zbiegiem okoliczności. W trakcie rozmowy dokąd trójka mogłaby się udać gdyby to była ucieczka dowiedzieli się o miejscu gdzie zwykle spędzali wakacje. Odkryto też, że zniknęły klucze do tegoż domku, co było nad wyraz jasnym sygnałem.
Wyprzedzenie samochodem trójki dzieci, nawet jeśli miały kilkanaście godzin przewagi nie miało prawa być trudne. Przyjaciele zdołali dotrzeć do lasu. Szli trzymając się niedaleko drogi, aby na pewno nie pomylić kierunku. Tylko dzięki temu usłyszeli warkot silnika i ukryci za krzakami i drobną iluzją optyczną z rozpaczą obserwowali jak dwie noce, które mieli nadzieję spędzić na miejscu przemieniają się w zero. To oznaczało konieczność zmiany kierunku, wyruszenia dalej bez odpoczynku i uzupełnienia zapasów w domku. Zmęczeni i z ciężkimi powiekami zmusili się jeszcze do przejścia przynajmniej kilku kilometrów nim znaleźli szkółkę leśną pełną niskich drzewek, między którymi mogli się położyć pozostając względnie niewidocznymi z pewnej odległości. Dla pewności podzielili się na warty. Heather dzielnie próbowała wytrzymać, ale przysnęła na swojej. I to był błąd. Obudziły ją męskie głosy i szmery sugerujące przemieszczanie się przynajmniej kilku sporych osób. Szybko obudziła swoich przyjaciół i zaczęli uciekać. Najpierw próbowali się skradać, ale zostali zauważeni. Rozbiegli się, każdy w swoim kierunku. Heather zdołała jakoś zgubić pościg, ale nie wie co obecnie dzieje się z resztą. Jedyne co ma, to SMSy jakie wysłali sobie nawzajem następnego dnia jakoby zgubili pościg. Po tym jednak nie miała od nich żadnych wieści.
Od tego czasu podróżuje samotnie od miasta do miasta. Długa droga, czasem po drodze okradnie jakieś pole, a następnie postój w mieście gdzie szuka głównie trzech rzeczy: jedzenia, wody i prądu. Ma już wypracowane pewne schematy. Wie, że większość restauracji zwykle po zamknięciu wyrzuca jedzenie, które nie jest przeterminowane, ale już nie może zostać sprzedane następnego dnia. To jest pomocne również w przypadku restauracji nie położonych w mieście. Te przydrożne, o ile jeszcze funkcjonują obowiązują podobne zasady. Gniazdka elektryczne zwykle znajduje w szkołach, toaletach publicznych lub hotelach. Tam też uzupełnia wodę. Kranówka górą. Bardzo pomocna jest moc iluzji, którą nakłada na siebie, żeby udawać starszą niż w rzeczywistości. To pozwalało nawet zrobić normalne zakupy o ile tylko miała jakieś środki. Nie daje to wprawdzie dużo czasu, ale dość by zdobyć co tam jest jej potrzebne i uciec.
Czasem gdy starczy jej czasu zagląda do sklepu z planszówkami. Może to głupie, może naiwne, ale dzięki temu znajduje chwilę gdy może udawać, że świat znowu jest normalny. Zresztą przez tą ciągłą samotność wręcz lgnie do ludzi. Bycie samym bywa potrzebne, ale bycie samotnym ssie. Dlatego czasem nie potrafi się oprzeć żeby komuś pomóc. Częściej innym napotkanym psi, ale zdarzało się nawet dorosłym, mimo że tylko raz dało jej to jakąś korzyść. Pomogła wtedy zanieść starszej pani zakupy do domu. Były już na miejscu gdy iluzję szlag trafił i czarno na białym było widać, że dziewczyna jest psi. Kobieta czym prędzej ukryła ją u siebie. Okazało się, że mieszkająca na przedmieściach starsza para ma absolutnie w dupie co tam prezydent uważa, a w ogóle to rząd zabrał z ich rodziny czwórkę wnucząt, co skutecznie zniechęciło staruszków do wiary w to całe pranie mózgu. Tyle przekleństw na obecny system co wtedy to nie nasłuchała się nigdy od nikogo. Dostała jedzenie, możliwość (a nawet nakaz) wzięcia porządnego, ciepłego prysznica i wyspania się na kanapie jak normalny człowiek. To była dla niej najspokojniejsza noc od wybuchu epidemii. Jednak nie mogła zostać tam na zawsze. Nie było to bezpieczne, a poza tym nie chciała na nich pasożytować. Dała się następnego dnia namówić na śniadanie i obiad, ale wraz z zapadnięciem zmroku podziękowała im i odeszła. Dopiero w lesie zauważyła, że nawpychali jej do plecaka masę jedzenia, jakieś ciasteczka i obszerny ciepły płaszcz z wysokim kołnierzem. Prawie się popłakała jak to zobaczyła. Tak czy inaczej bardziej niż o ten płaszcz to dba chyba tylko o telefon.
Właśnie, telefon. Jakkolwiek trudne by to nie było, dziewczyna stara się przynajmniej raz w roku zadzwonić do rodziców. Rozmowy są krótkie, składają się na dobrą sprawę tylko z informacji, że nic jej nie jest, przypomnieniu sobie nawzajem, że się kochają i tęsknią. Dla Heather to bardzo ryzykowne i zawsze dzwoni po odpoczynku, aby móc zaraz potem przemieścić się możliwie najdalej. Nigdy też nie mówi gdzie jest i dokąd zmierza. Co najwyżej streszcza najciekawszą przygodę, ale zawsze mieści opowieść w minucie. Może to mało, ale i tak więcej niż ma niejedna rozbita przez epidemię rodzina. Obie strony uważają ten kontakt za skarb i starają się go utrzymać. Dziewczyna dba o urządzenie, a rodzice płacą abonament. Poza tym warto wspomnieć, że państwo Ricks nagrywają te rozmowy.
Obecnym celem Heather jest dotarcie do Florence. Dowiedziała się o tym miejscu od innych psioników napotkanych przypadkiem. Wyleczyła wtedy jakieś obtarcie jednego z nich i podzieliła się jedzeniem w zamian za naładowanie telefonu. Rodzicom powiedziała, że słyszała o pewnym bezpiecznym miejscu, ale musi do niego najpierw dotrzeć i że bezpośrednio stamtąd raczej już nie będzie mogła dzwonić.
Heather Ricks
19
1,68m/53kg
Niezrzeszeni
 
Skocz do:  

Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons