you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]

Znalezionych wyników: 138
Caledonia Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Droga na wschód
Elena Pagano

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 103

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-01-14, 17:45   Temat: Droga na wschód
Spojrzałam na Veressą i widać było, że byłam zmieszana, gdy usłyszałam jak mnie nazwała. Siostro? Nie lubiłam gdy mnie tak nazywała, a to już trwało jakiś czas. To co było w lidze, to co nadal czułam i widziałam, że nadal czuje i ona, a ona mnie nazywa siostrą? Zacisnęłam usta w wąską linię.
Uważaj na siebie — odpowiedziałam jej jedynie i wróciłam do śniegu. I tak kopałam, coraz bardziej wątpiąc w jakikolwiek tego sens. Aż mnie zmroziło kiedy zobaczyłam... Ludzką dłoń. Zaczęłam kopać palcami w rękawiczkach energiczniej, chcąc wiedzieć czy to ktoś kogo znam, chcąc wiedzieć więcej. I gdy bardziej się przekopałam, uświadomiłam sobie że skądś ją kojarzę, ale nie miałam pojęcia skąd. Liga? Systema? Albo już późniejsze Silver Circle? Ucieszyło mnie że miała jednak szpadel. Dokopałam się i go wzięłam, stwierdzając że zdecydowanie się przyda. Coraz bardziej jednak wątpiłam w sens przekopywania się tu. Może lepiej znaleźć coś innego? Wyznaczyć inną drogę? Westchnęłam i rozejrzałam się dookoła, aż się zastanowiłam nad jedną, istotną rzeczą. Też się przekopywała, ale czemu dokładnie zmarła? Wróciłam z powrotem szybko do jej zwłok, chcąc zobaczyć jej włosy, jej głowę. Ważne było czy była zamordowana przez kogoś w jakiś sposób, czy po prostu niefortunny wypadek przy przekopywaniu się. Nie uśmiechało mi się skończyć tak jak ona. A jeśli ją ktoś zabił, powinnam to wiedzieć. I Veressa też. Ze względu na nią byłam jeszcze ostrożniejsza.
  Temat: Droga na wschód
Elena Pagano

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 103

PostForum: Inne tereny   Wysłany: 2019-01-10, 21:06   Temat: Droga na wschód
Wreszcie znalazłyśmy się na quadzie i ruszyłam z Veressą. Zaklęłam siarczyście po wyhamowaniu, kiedy mapa wypadła jej pod koła. To utrudniało sprawę, ale trzeba było sobie jakoś poradzić. A ja na szczęście zapamiętałam większość informacji, z rozeznaniem terenowym powinnam dać radę. Ruszyłam więc z powrotem z Veressą, jechałam z nią szybko nie chcąc tracić czasu, a wiatr na szczęście dzięki rękawicom i goglom nie był większym problemem. Jednak musiałam zwolnić gdy byliśmy już między świerkami i pojawiła się mgła. Nie chciałam nas pozabijać. Musiałam także wypatrywać kontynuacji trasy. Jechałam już stojąc, rozglądając się, aż znalazłam kontynuację i ruszyłam dalej drogą. Spojrzałam na chwilę na dziewczynę przez ramię, za mną, po czym wróciłam wzrokiem przed siebie, upewniona że wszystko gra. Zatrzymałam się, kiedy zobaczyłam przed sobą zawalisko po lawinie i aż jęknęłam. Czemu nie pomyślałam o chociaż miniłopacie?
Kurwa... — mruknęłam poirytowana i zeszłam z quada, popatrzyłam chwilę na zawalisko. Nie było innej opcji, trzeba było rękami. Chociaż większość tego, by resztę mogła wypchać ciężarówka bez problemu.
W razie czego mam nóż, gdyby były jakieś twarde bryły — powiedziałam jedynie do blondynki, po czym podeszłam do zwaliska i zaczęłam rękami się przedzierać przez śnieg. Nie uśmiechało mi się to, ale nie miałam żadnego sprzętu, chyba że Veressa coś miała co by ułatwiło. W innym wypadku jedyne co nam mogło pomóc to nasze ręce, tylko i wyłącznie. Ewentualnie nogi.
  Temat: Domek leśniczy
Elena Pagano

Odpowiedzi: 125
Wyświetleń: 4570

PostForum: Powierzchnia   Wysłany: 2018-12-24, 08:14   Temat: Domek leśniczy
Cóż, można było mieć pewne wątpliwości co do planu Anglików i ich nastawienia do kradzieży ciężarówki, ale coś trzeba było jeść i pić by wyżyć, to było oczywiste. Dwa, nie mogło być to takie trudne z dwójką pomarańczowych, prawda? Po trzecie, co nam pozostawało lepszego? Mogli coś kręcić, ale jednak dzięki nim mieliśmy schronienie, dach nad głową, jedzenie i jako takie bezpieczeństwo, bez konieczności szlajania się po kraju, lasach. Dopóki nie odwalali czegoś przeciwko nam, nie było sensu nie współpracować. Udałam się od razu do swojego pokoju, nie zwlekając, chcąc się jak najlepiej przygotować. Ciepłe spodnie, trapery, do tego sweter, kurtka, na twarz chusta oraz gogle narciarskie na oczy, żeby śnieg czy cokolwiek innego nie utrudniało mi patrzenia podczas jazdy. Do plecaka wrzuciłam inne potrzebne zaopatrzenie, jak zapas jedzenia dla dwóch osób, przy założeniu że możemy mieć komplikacje i możemy być zmuszone dłużej wracać do Silver Circle. Do tego wzięłam broń jeszcze, niewielką apteczkę. Inna sprawa była jak szłam z kimś po prostu na misję lub sama, inna gdy miałam iść z Veressą. Chciałam mieć pewność, że będę miała wszystko co może być potrzebne w razie czegokolwiek, że będę przygotowana. Chciałam mieć znacznie lepiej przemyślany opiekunek, kiedy ona miała być u mojego boku.
W końcu gotowa zarzuciłam plecak na plecy, przypięłam broń, założyłam rękawice i udałam się na górę, do domku leśniczego. Od razu ujrzałam quady, a także Victorię i Baeka. Podeszłam do tego drugiego, chcąc skorzystać z okazji. Mieliśmy ostatnio mało kontaktu.
Gotowy? — rzuciłam, chcąc jakkolwiek zacząć rozmowę i rozejrzałam się dookoła. Gdzie była Veressa? Od razu postanowiłam sobie, że będę prowadziła. Wierzyłam w siebie i swoje umiejętności, a jej bezpieczeństwo było dla mnie priorytetem.

Ekwipunek Eleny:
— dwa rewolwery
— zapasowa amunicja
— nóż
— lornetka
— gogle narciarskie, chusta, kurtka, rękawice
— niewielkie zapasy jedzenia
— niewielka apteczka
  Temat: [3] Sala odpraw
Elena Pagano

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 88

PostForum: Poziom -3 i -4   Wysłany: 2018-12-21, 21:57   Temat: [3] Sala odpraw
Rutyna, powoli wszystko się toczyło w Silver Circle, a ja w tym czasie, korzystając jednocześnie z mniejszego nawału pracy, cieszyłam się tym, że miałam Veressę, że była ona w tej organizacji też, że nasze drogi się złączyły. Była dla mnie od dawna bardzo ważna, więc korzystałam. Jednak nie spodziewałam się, że i ona miała wziąć udział w tej misji. Przyszłam punktualnie na miejsce, jeszcze zanim pułkownik zaczął mówić i przygryzłam wargę, widząc Apsley. Wolałam by trzymała się z dala od misji, by po prostu jakoś funkcjonowała tu i nie brała niczego ryzykownego dla siebie, ale nie było już innego wyjścia. Musiałam mieć więc po prostu oko na nią.
Wysłuchałam go dokładnie, od początku do końca, kodując sobie wszystko co miał nam do przekazania. Widziałam że nie będzie to przyjemna misja, ale cóż poradzić. Życie już nieraz nam udowodniło, że z górki jest jedynie od święta. Nie podobała mi się perspektywa czuwania, możliwe że nawet trzy godziny... Jednak godzina była nieznana, cóż poradzić?
Gdy usłyszałam o parach, od razu wiedziałam co powiedzieć.
Idę z Veressą więc. Już jeden pomarańczowy w parze — odpowiedziałam stanowczo, ale spokojnie. Zależało mi na tym, by być w parze z nią i w razie czego mieć oko na nią. Popatrzyłam jeszcze na slajdy, aż naszła mnie jedna myśl. I cholernie by się tu przydał niebieski, ale weź tu takie znajdź...
Jest może po jego drodze jakieś wzniesienie? Można przejąć przyczepę, zaś kierowcę zmusić do zjechania z urwiska i bum. Im bliżej tym bardziej wiarygodniej. Oczywiście to jedynie sugestia, jeśli ktoś ma lepszy pomysł, to słucham — odpowiedziałam i zerknęłam kątem oka na Ver, decydując się przypilnować by dobrze się ubrała.
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-12-18, 21:01   Temat: Old love never dies... Beginning
Byłam realistką, ale nadal nie pesymistką. Wierzyłam, że czy to będąc w związku, czy to nie, nie będzie to miało wpływu na prawdopodobieństwo śmierci, a następne spotkanie było bardzo prawdopodobne. Nietrudno było umrzeć w tych czasach, ale jednocześnie nie tak bardzo łatwo. Kiwnęłam głową na jej słowa o perspektywie, zgadzając się z nimi, po czym aż zrobiło mi się cieplej na sercu, kiedy oparła swoją głowę o moje ramię, a twarz schowała w zagłębieniu mojej szyi. Pogładziłam ją po włosach delikatnie, czule, powoli, drugą dłonią powoli gładziłam po ramieniu, troskliwie. Cieszyło mnie, że już nie uciekała od tej bliskości, że oddała się jej. Ucałowałam ją w czubek jej głowy. Było mi przyjemnie ciepło, rozkosznie, nie chciałam tego kończyć, chciałam z nią tak zostać w tej pozycji.
Aż usłyszałam jej słowa i aż miałam ochotę jęknąć. Kiwnęłam głową z cichym westchnieniem.
W porządku, rozumiem. Zresztą, na następne spotkanie chyba nie będziesz kazała mi długo czekać — odszepnęłam cicho i ponownie ucałowałam czubek jej głowy, delikatnie się kołysząc z dziewczyną. Niestety nie mogłyśmy siedzieć tak bezczynnie, spokojnie, realia nas zmuszały do robienia swojej roboty, wywiązywania się ze swoich obowiązków.
A przynajmniej wierzę w to, że szybko się odbędzie — dodałam cicho, oddechem omiatając płatek jej ucha.
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-12-10, 21:04   Temat: Old love never dies... Beginning
Widziałam jaka jest spięta, wiedziałam przez jej myśli o czym śniło i było mi jej szkoda. Chciałam móc coś zrobić, jakoś zmienić te sny, ale się nie dało. Jedyne co mogło poprawić sytuację, to wybudzenie jej. A to akurat przyszło samo. No, może nie do końca samo, miało trochę wpływu z mojej strony, ale mimo wszystko... Nie potrząsałam jej, nie wołałam jej, każąc się obudzić. Jej oczy się otworzyły, jej oddech widziałam że dopiero zaczynał wracać do normy. Nie dziwiłam jej się. Jednak mimo wszystko nie zamierzałam się przyznawać, że wiem co jej się śniło, jakie koszmary.
Nie. Jednak nic dobrego tam pewnie nie było, prawda? Widziałam po tobie, miałaś niespokojny sen, do tego jesteś bardzo spięta — odpowiedziałam. Tak, kłamałam, ale mówiłam z przekonaniem, bo nie chciałam by czuła się niekomfortowo. Chciałam by nie obawiała się nadal o swoją prywatność przy mnie.
Nie mam o czym zapominać, bo nic nie widziałam. Jeśli będziesz chciała, dowiem się tego od ciebie, jeśli nie będziesz chciała, nie dowiem się nigdy co ci się śniło — powiedziałam, gdy skończyła potrząsać głową i kazała mi zapomnieć. Nie chciałam by się czuła źle, chciałam jej pomóc, chciałam jej ulżyć w cierpieniu. Podłożyłam rękę pod jej plecy, by podnieść ją do góry, a po tym mocno i ciepło przytulić. Świat wymagał od nas byśmy były twarde, rzadko miałam okazję robić to, co robiłam teraz. Chciałam jednak żeby czuła, że ma mnie, na dobre i na złe, że jej pomogę, że co by się nie działo, ma we mnie wsparcie i stanę za nią murem. Wtuliłam ją w siebie, śmiało, pewnie i ciepło obejmując, zaczęłam się nawet delikatnie kołysać, jakby to jeszcze lepiej miało ją uspokoić. A do tego dłonią znów głaskałam ją po jej złocistych, pięknych włosach.
Zależy od perspektywy, Ver — odpowiedziałam cicho blondynce, gładząc ją nadal po włosach i przytulając, korzystając z tej rzadkiej okazji by kogoś przytulić, by okazać komuś w ten sposób tyle uczuć, tyle emocji.
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-12-10, 19:15   Temat: Old love never dies... Beginning
W końcu ciekawość wygrała, zaczęłam czytać jej myśli, chciałam wiedzieć co dzieje się w jej głowie takiego. Oparłam głowę na ręce, patrząc na blondynkę, pogrążoną we własnym świecie w swojej głowie. Patrzyłam na nią uważnie, każdy szczegół jej wyglądu, jej pięknej twarzy. Nachyliłam się nieco, jakby chcąc dostrzec więcej szczegółów jej gładkiej skóry, której chciałabym tak dotknąć. Właściwie, dotykać na bieżąco, więcej niż raz, znacznie więcej, cieszyć się tym uczuciem. Patrzyłam na jej rozchylone usta, które tak chętnie bym ucałowała, przez które wychodziło z niej powietrze podczas oddychania, widziałam w każdym razie sen dziewczyny, po jej myślach, jakie wynikały z odczuć, jakie powodował. Nie chciałam jej go przerywać. Żałowałam, że nie mogłam jej wejść do snu, zmienić go na lepszy. Na raj. Tylko taki mogłam jej dać niestety, żadnego innego nie byłam w stanie.
Wzięłam ją delikatnie od dołu, by podnieść, przesunąć się i ułożyć jej głowę na swoich nogach. Oczywiście, wszystko delikatnie i powoli, by dziewczyny nie wystraszyć ani nie uszkodzić w razie gdyby się obudziła. Popatrzyłam na jej twarz, zaczynając ją głaskać po głowie czule, powoli, mając nadzieję że jeśli się nie wyrwała ze snu, to pod wpływem tego, sen Veressy chociaż zmieni się na lepszy, milszy. A co do tego czy jej ciepło, miałam całkowitą pewność. Moja kurtka, mój koc, musiało jej być akurat w sam raz.
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-11-16, 06:24   Temat: Old love never dies... Beginning
Veressa wyglądała uroczo, tak leżąc, słodko i cicho sobie śpiąc, okryta kocem i moją kurtką. Ważne że miała ciepło. Patrzyłam na jej zastygłą w spokoju twarz, uśmiechając się delikatnie. Mogłabym tak patrzyć na nią godzinami i jeszcze bym nie miała dość. Tak była piękna, czarująca. Zastanawiałam się o czym może śnić, co takiego siedzi w jej głowie, czego pragnie w związku ze mną i nią, naszą relacją. Pragnęłam pogładzić ją po policzku, ucałować ją, wyrazić to co zrozumiałam, że czuję do Veressy. Jednak nie chciałam jej zbudzić. Już i tak zareagowała na dotyk koca, tym bardziej nie chciałam ryzykować że ją obudzę. Jeśli zasnęła, najwidoczniej potrzebowała snu, chciałam by mogła odpocząć. Nasze pokolenia były przeklęte, nosiły duży ciężar na swoich barkach, tak naprawdę wiele z nas nie doświadczyło miłości i zastanawiałam się czy tak samo było z blondynką, leżącą przy mnie. Czy może to było powodem, dla którego się wycofywała? Patrzyłam na nią pogrążona w rozmyślaniach, roztrząsaniu tego czego pragnę dla siebie i dla niej. Patrzyłam, aż usłyszałam jej głos i od razu poczułam troskę, pragnienie zadbania o Veressę, którego nie zamierzałam zignorować. Może śniło jej się coś złego? Zaczęłam ją powoli, czule, głaskać po włosach.
Jestem tu, Ver — powiedziałam cicho, wpatrując się w jej piękną twarz, którą chciałabym widywać o każdym poranku. Którą chciałabym móc widzieć od zmierzchu, do świtu. I na odwrót. Po prostu, zawsze.
  Temat: Bar
Elena Pagano

Odpowiedzi: 135
Wyświetleń: 5050

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-11-03, 10:06   Temat: Bar
Odwróciłam od razu głowę, gdy stukot szpilek rozległ się w barze. Zobaczyłam kobietę, widziałam ją może raz czy dwa podczas pomagania z przygotowaniami z przejęciem budynku, a może i nawet nie, nie byłam pewna. Wiele ludzi mi się wtedy przewinęło przed oczami i ciężko było stwierdzić. I zapewne wróciłabym wzrokiem do towarzystwa, gdyby nie skierowała się prosto do nas. Odpowiedziałam skinieniem głowy na jej przywitanie, po czym zaciekawiona słuchałam tego co powiedziała do Praviego, aż mnie zamurowało na chwilę. Oni zamierzali tego przestrzegać?
Miałam ochotę westchnąć, ale się powstrzymałam. Skończyły się czasy, w których Rosjanie mieli to właściwie gdzieś i to osiemnaście wystarczało. Po raz kolejny powstrzymałam się od westchnienia na słowa skierowane do mnie. Miałam już powiedzieć, że gdy podeszłam, już pili, ale nie powiedziałam tego w końcu, wątpiąc że to coś poskutkuje. Mogłam przecież jej zdaniem powiedzieć, by nie pili.
Dobrze — odpowiedziałam tylko, dusząc w sobie swoje ale.
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-11-02, 16:34   Temat: Old love never dies... Beginning
Doceniałam marzenia, ale fakt, byłam realistką. Po prostu wolałam gorzką rzeczywistość, niż wznoszenie się myślami w przestworza po to, by później boleśnie się zderzyć z bolesną rzeczywistością. Tak było wygodniej, nie było takiego bólu, wszystko grało i było w normie. Nie zmieniało się wiele. Miało to trochę wspólnego ze stoicką filozofią, ale gdzież bym ją znała? Edukację mieliśmy prześwietnie zapewnioną. Oczywiście, używając sarkazmu.
Wiem że mogę, wiem, że wystarczy chcieć, ale trzeba sobie też zdobyć środki do tego. Mogę chcieć być pilotem, ale muszę mieć szkolenie, kurs, wiedzę jak pilotować samolot. To taki przykład — stwierdziłam z lekkim uśmiechem. Czy dobrze odebrałam? Miałam nadzieję. problem z interpretacją jej słów miałam nieraz, jak chociażby z tym dostaniem wilka. I nawet teraz do tej pory nie rozgryzłam, co Veressa miała na myśli.
Zastanawiałam się nieraz i cóż... Zdecydowanie wiele. Ile urodzin nieświętowanych, ile pierwszych miłości ominęło, praw jazdy, imprez, pierwszego samochodu, szkoły i narzekania na nauczycieli... To smutne — westchnęłam, patrząc na chwilę na drzwi, a potem znowu na nią. I jej słowa... Cóż, były miłe. Aż tak się cieszyła, że mnie poznała? Oczywiście były to dobre słowa. Oznaczało to, że znaczyłam coś dla niej. Chciałam przeżyć i zemścić się na Rainie, ale nie żyłam dla niej. A tak to... Mogłam żyć dla niej?
I tak już miałam coś odpowiedzieć, ale Veressa... Zasnęła? Aż nie mogłam uwierzyć. Może była aż zmęczona? W każdym razie, okryłam ją kocem ciepło, by nie zmarła, pomimo nawet mojej kurtki na sobie. Przez sen można było zmarznąć mimo wszystko.
Nie wiesz jak się cieszę, że cię poznałam — powiedziałam tylko cicho, po czym po prostu patrzyłam na jej twarz podczas gdy spała. Teraz mogłam szczęśliwie bez obaw się wpatrywać w blondynkę, kiedy spała. A przynajmniej najprawdopodobniej spała. Mimo wszystko dziewczyna umiała mnie zaskoczyć nieraz.
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-11-01, 21:41   Temat: Old love never dies... Beginning
Westchnęłam, słysząc odpowiedź dziewczyny, jednak czułam że mogłam się takiej spodziewać. Taka była Veressa po prostu. Skomplikowana, trochę specyficzna, co jednak nie oznaczało, że nie była naprawdę ciekawą i świetną osobą. Położyłam ręce na swoich kolanach, patrząc jak się podnosi do siadu. Cóż, lepiej na wypadek, gdyby zjawił się właściciel pryczy. Zastanawiałam się nad czym myśli, ale nie miałam ochoty teraz zaglądać w jej myśli. Mimo wszystko nie lubiłam tego robić z błahych powodów. Aż nagle się ożywiła i uniosłam brew, kiedy podniosła się nagle i przesiadła obok, obwieszczając że ma pomysł. I aż byłam ciekawa co jej przyszło do głowy. A ten blask, to ożywienie, aż miło było na to patrzyć. Zmarszczyłam delikatnie brwi, kiedy usłyszałam jej propozycję. Cóż, to byłoby świetne, ale jedynie gdyby było to możliwe. Potrzeba by było ludzi, kogoś kto chciałby stać na straży takiego prawa, mieć posłuch wśród ludzi, charyzmę. A tak… Było to jedynie… Marzeniem? Nie dałam jej jednak długo leżeć tak bez analizowania mojego spojrzenia, wyrazu twarzy. Przekręciłam się bokiem do niej i wsunęłam dłonie między swoje kolana.
I już miałam coś odpowiedzieć, ale kontynuowała swoją myśl. Słuchałam jej, po czym pomyślałam chwilę. Pomysł był naprawdę fajny i aż by się chciało z nią znaleźć taki spokojny zakątek, gdzie nie byłoby tego zła, jakie tworzył rząd, ale jednak czy miało to w ogóle jakiekolwiek szanse powodzenia? Westchnęłam.
Potrzeba byłoby sporo ludzi do tego. Wiesz, stróże prawa i reszta, a do tego trzeba posłuchu i takich tam. Nie wiem czy nadaję się na przywódczynię — odparłam i wzruszyłam ramionami, patrząc na jej oczy, które tak przyciągały wzrok, były po prostu wyjątkowe, niepowtarzalne.
Na tej pryczy już, możesz i nawet spać — powiedziałam z rozbawieniem.
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-31, 12:45   Temat: Old love never dies... Beginning
Czemu nie? Tu nie ma ludzi, jest spokojnie, cicho. Idealnie by... Po prostu, posiedzieć i spontanicznie jakoś organizować sobie czas — stwierdziłam i wzruszyłam ramionami. Może nie było tu nie wiadomo jakich warunków, ale to była kryjówka, nie jakaś wystrzałowa baza rządowa najwyższych standardów. Nie było czego się po prostu spodziewać. Ani tu, ani w wielu innych miastach, przez stan w jakim był ten kraj. Okrutna rzeczywistość, w której taki pokój jak ten to i tak było wiele. Zwłaszcza porównując go z obozem i jego warunkami.
No tak, głupie pytanie — westchnęłam. No tak, najlepsze co mogłam wymyślić w tej sytuacji. Widać że nie czuła się najlepiej, po zachowaniu blondynki mogłam się nawet tego domyślić. Żeby odpowiedź była pozytywna, musiałaby skłamać. A to nie było potrzebne w końcu. Westchnęłam, nie wiedząc co powiedzieć, a chciałam jakoś pociągnąć rozmowę. Aż zadała mi pytanie i zmarszczyłam delikatnie brwi. Po co jej było kimono?
Raczej wątpię by było to gdzieś tutaj w obozie. Raczej nie myślą o takich rzeczach. Może gdzieś w jakimś mieście przy okazji byłoby gdzieś w jakimś sklepie, ale musiałoby ono być większe. W ogóle zakładając że w takowym byłby odpowiedni rozmiar albo byłyby w dobrym stanie. Ale to nie ma co gdybać póki nie jest się w mieście ani nie jest się pewną, że tam się będzie — odparłam, po chwili dłuższego namysłu, patrząc jak siada na przeciwko. Wolałabym chyba znacznie bardziej, gdyby usiadła obok mnie. Miałam silne pragnienie znów poczuć jej bliskość, usta, móc po prostu oprzeć głowę na jej ramieniu i się odprężyć. Aż się położyła i perspektywa leżenia razem wydała się jeszcze milsza. Przytulić się do niej lub znaleźć po prostu w jej objęciach. Czy to co poczułam było właśnie motylami w brzuchu? Mimo wszystko, westchnęłam cicho i przesunęłam się na brzeg pryczy.
Połóż się na mojej, to prycza Davida, a ten jest zwykle średnio zadowolony jak ktoś tyka coś, co jest jego — powiedziałam, posyłając delikatny uśmiech, gotowa ewentualnie ją wziąć na ręce i przenieść do siebie na pryczę, jeśli będzie na to zbyt leniwa. Co ona takiego miała w sobie, że tak rozbudziła moje uczucia?
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-26, 19:48   Temat: Old love never dies... Beginning
Otworzyłam usta zaskoczona tym co powiedziała. „Cicho dziecko?” Jakbym w ogóle była dzieckiem, ale mniejsza. A potem wszystko zadziało się tak szybko… Przyciągnięcie mnie za rękę i ku największemu zaskoczeniu, pocałunek. Oddałam go oczywiście, od razu, chętnie, choć cała ta dzisiejsza sytuacja między nami była po prostu... Pełna sprzeczności. To mnie pocałowała, to potem tego nie chciała, to zamierzała oddać kurtkę, to potem jednak jej nie oddała. A teraz znowu mnie pocałowała. Zastanawiałam się czy w ogóle Veressa sama siebie teraz rozumie. Wydawało mi się to dość wątpliwe.
I tak minęło kilka długich chwil, może było kilku obserwatorów, może nie, ale nie patrzyłam po prostu na to. W końcu nasze usta znów się rozłączyły, a ja spojrzałam na nią, dostrzegłam jej uśmieszek i nie mogłam się powstrzymać przed odwzajemnieniem go. Jeden gest, dar, a tak cieszył.
Dobrze — odpowiedziałam tylko i podążyłam z nią znów ku kryjówce. Przeszłam z nią za granice siedliska, by potem skierować się po prostu do pokojów. Luksusów nie było, z reguły były one wieloosobowe, ale współlokatorzy nie mieli skłonności do spędzania tam czasu. Tym razem decydując się przejąć inicjatywę i odzyskać choć trochę pewności siebie teraz, pociągnęłam ją za rękę właśnie w jego stronę. Zajrzałam uważnie do środka i tak jak się spodziewałam, było pusto.
Chodź, zapraszam — powiedziałam zachęcająco i udałam się do łóżka, czy może bardziej pryczy, po czym usiadłam na nim, licząc że usiądzie obok. Oczywiście, nie planowałam nic niecnego. Zresztą, czy w ogóle bym potrafiła? Perspektywa seksu przez przejścia budziła we mnie strach. Wątpiłam w siebie w tej kwestii. Poza tym, Veressa chyba była na tyle niezdecydowana, że nie wiedziałam czy nawet by do czegoś w ogóle doszło.
Jak się czujesz? — spytałam, nie będąc właściwie pewna co powiedzieć. A nie chciałam by nasza rozmowa się skończyła.
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-26, 18:33   Temat: Old love never dies... Beginning
W końcu ten pocałunek, tak piękny, skończył się, co od razu wzbudziło we mnie poczucie żalu. Szkoda było, że tak szybko się skończył. Czułam się jakbym mogła ją tak całować w nieskończoność. Patrzyłam w jej oczy, kiedy się odsunęła, ale czułam, że nic dobrego nie zadzieje się teraz. I to mnie niepokoiło. Zabrałam rękę kiedy usłyszałam jej słowa, poczułam dezorientację, zdziwienie, nawet te słowa mnie zabolały. Nie rozumiałam o co chodzi. Też tego chciała przecież, chciałyśmy tego samego, czułyśmy to do siebie, coś było na rzeczy, a ona… Się wycofywała? Co zrobiłam nie tak? Oczywiście, standardowo myślałam, że wina była po mojej stronie. Jak i na początku z Rainą. Zastanawiałam się czy się wychylałam za bardzo, czy może w jakiś jakikolwiek sposób ją prowokowałam, starałam się zapobiegać wymyślonym błędom, do momentu aż to wszystko było bezskuteczne i zrozumiałam, że jest najzwyczajniej potworem. Jednak tu nie było dokładnie takiej sytuacji. Zlizałam nawet nieświadomie krew, nawet nie było to dla mnie większym problemem, obrzydzeniem, nie przejmowałam się tym po prostu. Milczałam, nie wiedząc co powiedzieć, czując że straciłam grunt pod nogami. Patrzyłam jak wstaje, poczułam jak zabiera swoje dłonie, nie mogąc, a właściwie nie wiedząc, co zrobić. A potem ku mojemu zaskoczeniu, wsunęła ręce i podała mi jedną z nich. Chciała ją oddać, a teraz?… Jednak nie komentowałam tego.
Wracajmy — zgodziłam się w końcu, tylko tyle potrafiąc powiedzieć, wzięłam ją za rękę i wstałam z kamienia, po czym ruszyłam z nią w stronę kryjówki z powrotem, nie puszczając jej ręki. O ile sama jej nie zabrała. Czułam jednak, że potrzebowałam coś powiedzieć na temat zaistniałej sytuacji. Wahałam się, ale wreszcie się odezwałam.
Słuchaj… Nie chciałam byś poczuła się źle — zaczęłam z westchnieniem, na bieżąco szukając odpowiednich słów. — Byłam pewna że… Chcesz… Źle musiałam zapewne to wszystko odbierać, sama chciałam i w dodatku cię tylko do tego sprowokowałam… Przepraszam. Nie powinnam była tego robić — dokończyłam w końcu i zacisnęłam usta w wąską linię, uciekając wzrokiem w inną stronę.
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-26, 17:15   Temat: Old love never dies... Beginning
Nie podsłuchiwałam już jej myśli, dlatego nie wiedziałam jakie rozterki miała przeze mnie. Zapewne gdybym słuchała, to bym już wiedziała, że muszę zwolnić, przystopować albo wyjść z konkretami, bezpośrednio. Nie przerywałam ogrzewania jej dłoni, słysząc jej szept, od którego aż przeszły mnie przyjemne dreszcze. Nie był to szept taki jak w obozie, pełen agresji, Rainy, a… Zupełnie inny, lepszy.
Mogą tam być tak czy owak — stwierdziłam cicho, wpatrując się w jej oczy. Przy pocieraniu dłońmi, gładziłam jeszcze jej dłonie powoli kciukami, z pewną dozą czułości nawet. Miałam wcześniej opory, może nawet większe niż Veressa, ale jej myśli, skutecznie te opory zniszczyły. Teraz chciałam ją jedynie zachęcić do tego, by zrobiła krok w stronę tego, czego tak pragnęła. Jednocześnie liczyłam, że ciepło i troska jakie jej dawałam, pomoże dziewczynie i ją uspokoi, da poczucie że wszystko gra, miałam wrażenie że się stresuje.
Aż usłyszałam jej słowa i zamarłam na chwilę. Zagalopowałam się? Czuła, jakbym naruszyła jej strefę osobistą? Próbowałam wyczytać po niej co może być nie tak, co może tak na nią wpływać, co mogłam zmienić lub naprawić. I moje zamyślenie trwało tak długą chwilę, szukanie powodu, ale nie było już mi dane spytać czemu mam tak nie robić, ani też czego nie robić. Chwilę potem poczułam jej usta na swoich, pojawił się też metaliczny posmak krwi. Nie zdążyłam też i powstrzymać jej przed aż tak mocnym przygryzaniem. Jednak po sekundzie zdążyłam odwzajemnić pocałunek, czule, delikatnie i z uczuciem, szczerym. Całym, jakie do niej poczułam. Smakowałam chętnie jej ust, wreszcie zaspokajając swoją ciekawość co do ich smaku, miękkości. Były idealne, w sam raz. Uniosłam dłoń powoli do góry, jedną z tych, którymi dotychczas pocierałam jej dłonie, by ulokować ją na jej policzku, a i po nim zaczęłam ją głaskać, nie odrywając się od jej ust. Miałam nadzieję, że teraz poczuje się lepiej niż wcześniej i przestanie się stresować, że nie usłyszę po raz kolejny tych słów.
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-26, 16:13   Temat: Old love never dies... Beginning
Oj tam marną… Ver, masz potencjał! Jakby tak się nauczyć gotować, patrz ile miałabyś pomysłów. Byłabyś kulinarną artystką — zauważyłam, widząc oczywiście, że jej smutna mina nie jest na poważnie. I oczywiście, nie mogłam patrzyć po prostu, jak dziewczynie jest zimno. Okryłam ją, ale widząc że nie okrywa najlepiej, od razu znów uniosłam ręce, by lepiej ją okryć kurtką. Możliwie najszczelniej, by było jej jak najcieplej. Często budziła się we mnie troska, odkąd uciekłam z obozu. Jeszcze w obozie, często byłam chłodna dla innych, zamknięta w sobie, momentami egoistyczna lub po prostu niedostępna, przez cierpienie jakiego zaznawałam. A odkąd uciekłam, empatia na nowo się we mnie obudziła, nie tłumiła jej już frustracja i obawa czy zaraz Raina znów się po mnie nie zjawi.
Kiedy tylko skończyłam ją okrywać lepiej, pamiętając jak zimna była jej dłoń, wzięłam ją w swoje dłonie i się przysunęłam nieco bliżej, by jeszcze przyciągnąć drugą do siebie. Złączyłam jej dłonie razem, by zacząć je ocierać swoimi dłońmi powoli, by je rozgrzać. Posłałam jej znów uśmiech.
Nie masz za co dziękować — zapewniłam ją. Na słowa o wilku jedynie znów uśmiechnęłam się rozbawiona. Dobra mina do złej gry, bo nadal nie wiedziałam co miała dokładnie na myśli, mówiąc o dostaniu wilka. Niby groźby dorosłych, ale kontekst nieraz zmieniał znaczenie słów. Czułam, że muszę wyjść z większą inicjatywą. Bez szaleństw oczywiście, by nie pomyślała, że czytałam jej w myślach. Jednak zarazem tak, by sprowokować ją do czegoś więcej i jednocześnie dać jej poczucie, że może bezpiecznie to zrobić, bez obaw. Chciałam dać jej od siebie jakiś znak. Siedziałam praktycznie tuż przy niej, stykając się z nią bokiem swojego ciała, nogi spuściłam w dół. Oparłam głowę o jej ramię, słysząc propozycję zwiedzania. Miałam wrażenie, że bała się lecieć dalej tą drogą, chciała zmienić sytuację. Jakby była to ucieczka. Zadarłam głowę, by spojrzeć znów w jej oczy, a nasze twarze dzieliło tak mało… Jednak pocałunek mógłby wzbudzić jej podejrzenia, dlatego odrzuciłam od razu myśl o nim. Pragnęłam tego, jak i jej od dłuższego czasu i chciałam, by coś w niej ruszyło.
Wolę posiedzieć z tobą sam na sam. Nie mam jakoś ochoty na innych ludzi — odpowiedziałam i choć powinnam opuścić z powrotem głowę, celowo nie zrobiłam tego. Z cichą nadzieją, że się zdobędzie na to, czego chciałam.
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-26, 14:00   Temat: Old love never dies... Beginning
Wpatrywałam się w nią, podsłuchując dyskretnie jej myśli. Chciałam wiedzieć, potrzebowałam tego jak każdy. A nie zamierzałam przecież szperać o jej najwstydliwszych sekretach, tylko po prostu się dowiedzieć czy to co czuję jest odwzajemnione. I jednocześnie byłam ciekawa co by wybrała z tych trzech opcji. Jednak odpowiedzi na to nie było mi jeszcze dane poznać. A śmiech dziewczyny był tak samo przepiękny jak jej głos, tak melodyjny. I tego zapragnęłam więcej, tak jak i jej uśmiechu, który pojawił się potem. Najprościej było po prostu powiedzieć, że pragnęłam jej więcej.
Kiedy zaczęła mówić na temat obiadu, słuchałam z zaciekawieniem i uniesioną brwią. Zresztą, kto tu umiał gotować? Parę biednych osób na kuchni jedynie, to było wszystko. W innym życiu, może powszechniejsze byłyby umiejętności gotowania u takich jak my. Co nie znaczyło, że nie zamierzałam się nauczyć.
Nie wiem czemu miałabym przed tobą uciekać... Ale i tak byłabym kiepskim obiadem. Spójrz na mnie, skóra i kości, nic się nie idzie najeść — odpowiedziałam z cichym śmiechem, wzruszając ramionami. W każdym razie, nie przekreśliła tego, brnęła w taką wizję dalej, co tylko wzmacniało moje podejrzenia, że coś jest na rzeczy. A jej myśli jeszcze niczego mi nie mówiły wprost. Liczyłam że to kwestia czasu.
Ewentualnie to ja mogę pełnić rolę pani domu, nauczę się gotować i tak dalej... Zawsze można się dogadać — stwierdziłam po chwili namysłu, spoglądając znów na nią z uśmiechem. Nie wpatrywałam się w nią cały czas. Niby wiadomo było że chciałam szanować prywatność innych i często to podkreślałam, ale nie chciałam by miała co do tego wątpliwości. W ogóle zresztą nie miałam innej opcji, jeśli chciałam znać prawdę i wiedzieć czy się mogę w ten sposób zaangażować czy nie.
Aż wreszcie wybrała kraj i nie potrafiłam nie parsknąć rozbawiona po raz kolejny. Za sprawą tej dziewczyny, która potrafiła budzić tak przyjemne emocje we mnie. Wyobraziłam sobie konsumpcję takiego bałwana i pokręciłam głową rozbawiona. Aż przy kolejnym spojrzeniu na nią, usłyszałam jej myśli. I te, już były dla mnie jasne. Wyobrażenie mnie, płatków wiśni, te myśli o mnie... Dla mnie miało to jasny przekaz. I nie wiedziałam czy bardziej się czułam zaskoczona czy radosna, ucieszona.
Bałwan jedynie jako deser lub przekąska, ma za małą wartość odżywczą, by być pełnoprawnym dużym posiłkiem — stwierdziłam po chwili namysłu, nie chcąc dać niczego po sobie poznać. Nie chciałam by się zdenerwowała o zaglądanie do jej głowy.
Aż usłyszałam jej słowa, widziałam nawet że jest jej zimno. Znacznie lepiej ubrana i świadoma, że nie zmarznę w bluzie, od razu zdjęłam z siebie skórzaną kurtkę i zarzuciłam na nią.
Teraz lepiej? — spytałam z zauważalną, naturalną dla mnie troską, przy okazji nawiązując z dziewczyną kontakt wzrokowy. Opuściłam dłoń i nawet nie celowo wylądowała ona na jej dłoni, ale gdy tylko się zatrzymała, nie zabierałam jej. Zwłaszcza świadoma, że czujemy to samo.
  Temat: Bar
Elena Pagano

Odpowiedzi: 135
Wyświetleń: 5050

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-10-26, 08:59   Temat: Bar
Najwidoczniej kobieta zdecydowała się pójść, na co tylko cicho westchnęłam, nie mając dobrych przeczuć. Wstałam by wraz z nią udać się w stronę braci. Liczyłam że chociaż spyta ich o zgodę, ale gdy się dosiadła, wypadało jednak zrobić to samo. Zajęłam więc miejsce przy stoliku z krótkim przywitaniem. Głos kobiety mnie zaciekawił, a dokładniej zgryźliwość. O co chodziło? Nie pytałam jednak o to, po prostu siedziałam dopóki nie padło pytanie w moją stronę.
Jakoś wszystko idzie powoli — odparłam, nie wchodząc w szczegóły. Uznałam że nie ma po co. Odpowiedź była wręcz wymijająca, ale o to chodziło.
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-26, 08:13   Temat: Old love never dies... Beginning
Spojrzałam z zainteresowaniem na blondynkę, kiedy spytała o moje marzenie. Zainteresowała mnie tym. Chciała je pociągnąć, rozwinąć? Jak? Nie mówiłam jednak nic, nie przerwałam, chciałam by kontynuowała. I uniosłam brew, słysząc o Afryce. Nie miałam na myśli aż takiego drugie końca świata, niemniej, pomysł był interesujący przez domek z bambusa. Można było to wręcz odebrać jako propozycję przyjęcia roli żywicielki rodziny, a jej jako pani domu. Oczywiście w pewnym sensie, nie dosłownie. Patrzyłam jak zajmuje miejsce obok, musiałam przyznać że było w niej coś co mnie do niej ciągnęło. A zwłaszcza jej głos, niższy, głęboki, które aż chciało mi się słuchać i który mi się podobał niesamowicie. Mogłabym go słuchać godzinami. I między innymi dlatego nie przerywałam dopóki nie skończyła, mówiąc o umeblowaniu takiego domu. Aż żałowałam że skończyła mówić. Bardzo lubiłam tą znajomość, spędzanie czasu, choć Veressa była dość specyficzną osobą, miała swój urok w tym. A w głowie aż się pojawiły myśli, jakbym słuchała jej głosu do snu. Niemal potrząsnęłam głową chcąc odpędzić te myśli, wydające mi się nierealnymi.
Słowa o zwrocie, o stałych klientach, nie potrafiły nie wywołać uśmiechu na mojej twarzy. Popatrzyłam chwilę przed siebie, czując jak mi się przygląda, co wprawiło mnie w zaciekawienie. A może to było realne? Czy tak po prostu zwykła robić i była to normalna rzecz u niej? Czy mogłam coś poczuć do niej przez ten czas? Nie chciałam sobie robić nadziei.
Nie wiem czy chciałabym zwrot. Myślę że nie miałabym czemu. W takim domku byłoby mi w sam raz myślę i to byłoby nawet urocze — odpowiedziałam i spojrzałam znów na nią, nadal patrzącą na mnie. Zdecydowałam się zrobić coś, czego nigdy nie robiłam zwykle. Podsłuchać jej myśli. Akceptowałam swoją orientację, ale nie chciałam robić sobie nadziei by się później nie zawieść. Chciałam wiedzieć na czym stoję. A Veressa i wyglądem, swoimi złocistymi włosami, obłędnymi oczami, sylwetką, przyciągała mnie. Jak i charakterem, tym jak potrafiła wywołać u mnie uśmiech, jej stylem bycia.
Choć bardziej myślałam o Australii, ale myślałam też o Norwegii, ewentualnie którymś z krajów Azji. I w sumie to byłaby ciekawa perspektywa. Ja zarabiam na nas, wracam do domu, mam obiad... Byłabyś świetną panią domu — stwierdziłam z kolejnym uśmiechem, przy okazji licząc, że usłyszę z jej myśli coś co jasno określi sytuację po tych słowach.
  Temat: Old love never dies... Beginning
Elena Pagano

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 358

PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2018-10-18, 17:24   Temat: Old love never dies... Beginning
Nie byłam wyspana, ale wymagałam od siebie wiele. W tym utrzymywania, że sobie ze wszystkim radzę. I choć minęły miesiące od ucieczki, a coraz bardziej dalekie stawało mi się uczucie po każdym ze spotkań z Rainą, ten smak bólu, spojrzenia obozowiczów na mnie i mój stan, nadal nie potrafiłam wyrzucić o tym myśli z głowy. Momentami narastało to już do rozmiarów paranoi, ale nadal nie chciałam pokazywać słabości, jedyne co chciałam dopuszczać, to pragnienie zemsty. Musiałam być silna, miałam swoje cele, a obok Rainy i odegrania się na niej, było ratowanie innych dzieciaków, działania przeciwko znienawidzonemu rządowi. Dla mnie wtedy nie liczyło się kto, liczyło się to by był przeciwko rządowi i USA. Mogła być to Rosja, Kanada, mogła być to nawet Kraina Świętego Mikołaja. To wszystko było głównie na zasadzie „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”.
Aż usłyszałam znajomy głos. Spojrzałam na blondynkę, którą dość dobrze kojarzyłam z widzenia. Zresztą, jej nieziemska uroda i głos łatwo zapadły mi w pamięć. Posłałam jej delikatny uśmiech, słysząc o wilku.
Mogłabym go dostać. Zawsze chciałam mieć swojego pupila — odpowiedziałam z nutą rozbawienia w głosie, odbierając to zapewne inaczej niż się spodziewała i podciągnęłam nogi pod tors, by je objąć. Ze wszystkich osób w lidze, zdecydowanie Veressa była tą, z którą najchętniej bym spędzała czas. A na kamieniu było jeszcze miejsce w razie gdyby chciała się przysiąść. Westchnęłam cicho i przygryzłam delikatnie wargę, słysząc jej pytanie na temat przyszłości. W sumie to sama nie wiedziałam co bym chciała robić. Popatrzyłam chwilę przed siebie, zastanawiając się nad tyml.
Wiele myślałam ostatnimi czasy. Niby to tylko gdybanie, ale… Jedno jest pewno. Wyjechałabym z dala od tego kraju. Najlepiej na drugi koniec świata. A jako kto… Też w sumie nie wiem. Zawsze podobała mi się praca lekarzy, ale… To nie byłoby takie łatwe — odpowiedziałam i utkwiłam wzrok w dziewczynie znów. — A jak z tobą? Też myślałaś nad tym? Choć obstawiam że tak, skoro pierwsza spytałaś — dodałam i oparłam swój policzek o kolano.
 
Strona 1 z 7
Skocz do:  

Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons