you don't need to be a hero.
Caledonia reaktywuje się! Dowiedz się więcej (klik)
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
07-12

Znalezionych wyników: 272
Caledonia Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Sprawdź!
Cookie Pink

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń: 49

PostForum: Archiwum   Wysłany: 2018-11-20, 10:54   Temat: Sprawdź!
Piszę w swoim imieniu.

Ostatnio na forum pojawiła się dyskusja na temat Caledonii. Że forum upada, gracze nie mają wpływu na rozgrywki, czują się jak pionki, które mogą przesuwać się tylko do przodu po wyznaczonych polach. Jest mi z tego powodu bardzo przykro, ponieważ zawsze dziewczyny starały się, aby to gracz miał możliwość wyboru. Różnie z tym u nas bywało, niekiedy poprzez brak odpisów musiałyśmy kierować postaciami (nieodpisujących) graczy, aby cała reszta nie uciekła z forum z powodu braku odpisów i zastoju akcji.
Mam najmniej do powiedzenia, ponieważ przez rzycie nie było mnie na forum prawie wcale, do czego przyznaję się bez bicia. Starałam się jednak odpisywać na pw, robić rzeczy, które niekoniecznie są widoczne na pierwszy rzut oka, starałam się aktywnie uczestniczyć na wszystkich zebraniach adminów i nadrabiać ważne sprawy w wolnych chwilach, ale efekty tego widać i wielu graczy nawet nie wie kim jestem.

Mamy zastój i nie ukrywamy tego, ani usilnie nie staramy się was wprowadzać w błąd, że wszystko jest w porządku. Caledonia od zawsze była forum z całą masą akcji, latających flaków, a Mistrz Gry często wpraszał się do gier (za co niekiedy też otrzymywałyśmy setki epitetów, bo ktoś właśnie chciał pograć SL). Jednak to chyba przyzwyczaiło graczy do tego, że bez Mistrza Gry nie zaczynają zwykłych gier, jakby trzeba było każdego prowadzić za rękę i pokazywać dokąd ma się udać.

Zostało nam również zarzucone to, iż na SB nic się nie dzieje, choć po części strefa czatu jest dla graczy i to oni powinni tam głównie pisać. My nie mamy na to większego wpływu.

Problem jest, problem leży po każdej ze stron i pytanie tylko jak go rozwiązać/czy chcemy go rozwiązywać.
Z tego tytułu przychodzę do was z krótką ankietą, która jest oczywiście anonimowa i możecie sobie tam porzucać kilka wiązanek, ponarzekać, pochwalić czy zmieszać z gunwem. Wyniki zapewne pojawią się w swoim czasie.
ANKIETA

Marnotrawny admin.
  Temat: Kto to kogo pasuje?
Cookie Pink

Odpowiedzi: 69
Wyświetleń: 853

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-09-22, 14:07   Temat: Kto to kogo pasuje?
Birdie.
  Temat: Oceń avatar
Cookie Pink

Odpowiedzi: 51
Wyświetleń: 700

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-09-22, 14:07   Temat: Oceń avatar
9, bo pasuje :D
  Temat: Co mówi avatar?
Cookie Pink

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń: 151

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-09-22, 14:06   Temat: Co mówi avatar?
Zimno. Burrito z kołdry, aktywacja.
  Temat: Stary sierociniec
Cookie Pink

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 313

PostForum: Idaho   Wysłany: 2018-09-20, 17:49   Temat: Stary sierociniec
Mistrz Gry - Noah/Cookie

Noah zmarszczył brwi i zrobił minę jakby Jay właśnie zdzielił go w twarz. Bandaż?! On chyba oszalał. Musiał owijać roztraskane kończyny kawałkami ręcznika papierowego, który później przyklejał się do ran, improwizować! A on co? Przychodził i oczekiwał, że dostanie tak cenny towar jakim jest opatrunek?! Noah zasapał, odetchnął i przysunął się do chłopaków o krok, później kolejny, znajdując się zdecydowanie za blisko Jaya.
Zrobiłby to też chętnie z Barbim, ale zdecydowanie chłopak go przerażał. Bał się, że jak tylko za blisko podejdzie, ten rzuci mu się na szyję.
- Sam sobie znajdź, albo zapłać, a go zdobędę. - wyszczerzył zęby, odsuwając się. Zdecydowanie kartą przetargową były uciechy cielesne, o czym miał nadzieję, że nikt nie wie. Noah odłożył na stoliczek miseczkę z maścią, siadając na krześle, które zaskrzypiało pod jego ciężarem. Teraz chciał wrócić do pracy, aby później w spokoju rozładować emocje. Jednak nie miał zamiaru robić tego przy tylu świadkach.
Dziewczyna nagle złapała powietrze w płuca jakby właśnie przed chwilą ktoś próbował ją utopić. Zakrztusiła się za dużym haustem powietrza, zwijając się w kłębek i kaszląc żałośnie jak ostatni przegryw skopany przez stado chuliganów.
Powoli otworzyła oczy, badając ostrożnie teren. Gdzie była? Jak się nazywa? Jak się tu znalazła? Ile była nieprzytomna? Co wydarzyło się przed bluescreenem jej mózgu?
Zamrugała kilka razy, przełykając ślinę i splotła dłonie na żołądku, który nagle ją rozbolał. Wlepiła parę ślepi najpierw w Barbiego, później w Jaya, aby na koniec zerknąć na Noah i tu skrzywić się nieznacznie.
- Muszę iśc do domu. - wysapała pierwsze co przyszło jej na myśl i przewróciła się na bok, aby unieść się chwiejnie na łokciu.
Zaraz, zaraz... Ale gdzie właściwie jest teraz twój dom?
Brutalny policzek od rzeczywistości zdzielił ją w twarz. No tak... Nie miała teraz domu. Nie miała dokąd iść.
Ta myśl ją przerażała. Przerażała nawet bardziej niż pobyt w obozie i pewnie gdyby była sama, właśnie szlochałaby w ciemnym kąciku, co przecież było do niej tak niepodobne. To chyba obóz ją tak rozmiękczył. Była jak rozgotowany ziemniak. Wystarczyło tknąć ją widelcem, aby się rozpadła. Rana, która jeszcze przed chwilą pulsowała i piekła, nagle jakby odrętwiała, a razem z nią cała szyja dziewczyny, przez co zaczęła machać głową na prawo i lewo, jak piesek, którego stawia się na desce rozdzielczej w samochodzie.
- Muszę iść, bo to kurde ważne, dobra? Bardzo ładnie pani dzisiaj wygląda, panno Andersen. - wystrzeliła nagle zwracając się do Jaya, który stał gdzieś obok Noah. Szybko się podniosła i zachwiała na nogach jak pijak, który wypił o jedną flaszkę za dużo.
- Och, Lalka. Ładnie ci. - pogłaskała go po głowie, zjeżdżając palcem wzdłuż szyi, przez klatkę piersiową i brzuch, na którym się zatrzymała, ale tylko po to, aby chwycić za rąbek koszulki i zrobić z niej stanik przeplatając spód przez dekolt. Zaśmiała się przy tym przeuroczo.
Noah przyglądał się całemu zajściu ze swojego skrzypiącego krzesła, bujając się na jego nóżkach w przód i w tył z rękoma założonymi za kark.

Cookie dosyć szybko znudziła się podziwianiem kolorowych malunków na brzuchu Barbiego, odwracając się zgrabnie na pięcie. Kurde, sama Lara zaszczyciła ich swoją obecnością. Ciekawe co tutaj robiła i gdzie byli jej strażnicy. Na początku chciała urwać jej łeb, jednak później do jej malutkiej główki przyszedł pomysł. A co gdyby tak zgwałcić Larę, a później powiedzieć światu, że to ona zgwałciła? Przecież to z pewnością zrujnowałoby jej karierę i twarz w polityce. Cookie chwyciła za dłoń Jaya i uścisnęła ją lekko.
- Miło mi panią widzieć, wygląda pani dzisiaj przeuroczo. Czy zechciałaby pani może udać się na spacer w celu oddania się uciechom cielesnym na łonie natury? - uniosła obie brwi wymownie wciąż trzymając jego dłoń, aby położyć ją w miejscu gdzie kończy się kość ogonowa, a zaczynają pośladki. Przylgnęła do niego całym ciałem, a jej mózg wciąż nie zarejestrował, że Lara była od niej niewiele wyższa, a postać, do której mówi jest jak góra.
W ten sposób niczego nieświadomy Jay właśnie ją przytulał i być może byłoby to szalenie romantyczne, gdyby dziewczyna nie zachowywała się jak ostatnia szajbuska i nie widziała w nim pani prezydent.
Ta chwila nie trwała długo, bo już za moment dziewczyna wyswobodziła się z uścisku chłopaka i powiodła rozbieganym spojrzeniem gdzieś po suficie, jakby właśnie coś obserwowała. Coś, co widziała tylko ona.
- Piękne... - wyszeptała i rzuciła się biegiem w stronę wyjścia szybko znikając za framugą drzwi. - Chodź motylku, nie zrobię ci krzywdy! - te słowa rozniosły się echem w ruinach korytarza.
  Temat: Stary sierociniec
Cookie Pink

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 313

PostForum: Idaho   Wysłany: 2018-09-17, 15:44   Temat: Stary sierociniec
Mistrz Gry - Noah

Noah właśnie maczał palce w maści, z jakąś dziwną, dziką satysfakcją, kiedy w drzwiach piwnicznych pojawił się Jay. Chłopak znów oblizał wargi w nerwowym tiku, taksując nowego gościa spojrzeniem.
- Wcale nie, wyglądasz dobrze, nie jesteś gruby. - rzucił przejęty na uwagę Jaya, jakby w ogóle nie przejmując się obelgą. Wiedział, że na wszystko przyjdzie czas. Noah lubił tatuaże. Lubił jak w świetle skóra pokryta tuszem zmienia kolor. Lubił przejeżdżać po nich językiem i czuć pod czubkiem chropowatą skórę. Omal się nie rozmarzył wciąż trzymając zanurzone dwa palce w zimnej maści, która urealniła jego wizję, którą nie miał raczej zamiaru się dzielić z nikim poza sobą. Powoli przesunął wzrok na Barbiego, który najwyraźniej coś do niego mówił, ale Noah był zbyt zapatrzony w Jaya. Pokiwał głową, że niby słuchał i wszystko rozumie, po czym ukucnął przy materacu i zajął się smarowaniem rany na szyi nowej lalki.
- Potrzebuje odpoczynku, straciła dużo krwi. Zajmę się nią. Możecie iść. - znów ten cholerny tik oblizywania warg. Robił to nieświadomie, przyłapując się na tym często, kiedy ktoś wymownie patrzył na jego zwilgotniałe wargi.
Oj jak on by sobie pooglądał wilgotne wargi...
Noah z pasją i precyzją chirurga wykonywał swoją pracę. Kiedy zielona papka przykryła niemalże całą ranę, przykrył ją kawałkiem ręcznika, który wcześniej rozdarł na kilka mniejszych kawałków. Niestety w bazie brakowało wielu rzeczy. Nie miał nawet czystego opatrunku. Jak żyć w takich warunkach?!
  Temat: Stary sierociniec
Cookie Pink

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 313

PostForum: Idaho   Wysłany: 2018-09-12, 10:10   Temat: Stary sierociniec
Mistrz Gry - Noah / Cookie.


Po raz pierwszy spotkała się z kimś, kto byłby zadowolony z kulki między oczy... No może po za Levim, który pewnie by chciał, ale nigdy nie miał odwagi przyznać się do tego głośno. Jej serce zatrzymało się na moment, kiedy przed oczami pojawiła się wizja jej braci, których właśnie porzuciła. Szybko jednak zignorowała ten niemalże namacalny ból, na rzecz skupienia się na marszu. To wymagało od niej sporo wysiłku. Musiała się skupić na stawianiu kroków, chociaż świat wirował, a mięśnie ledwo utrzymywały jej ciężar w pionie.
- Stoi. - przytaknęła ochoczo głową. To była popieprzona umowa i miała cień nadziei, że obie strony będą się jej trzymać. Nie bardzo tylko rozumiała, które zachowania mogą się nie spodobać Barbiemu, ale była gotowa zaryzykować. Bez ryzyka nie osiągnie niczego, prawda?
Szła krok za nim, starając się zrównać z nim w tym zdecydowanie za szybkim jak dla niej marszu. Nawet się nie spodziewała, że ten znów zdecyduje się ją sparaliżować i to nie w ten delikatny sposób. Kiedy tylko jego dłoń zetknęła się z jej skórą wzdłuż kręgosłupa przeszył ją ból, a każdy jeden mięsień skurczył się, zupełnie jakby jej ciało było zbyt małe dla szkieletu. Pisnęła krótko i padła na ziemię jak ścięte drzewo. Nie miała szansy na reakcję, wszystko działo się zbyt szybko. Ostatnim co zapamiętała, był przeokrutny ból rozrywający jej mięśnie.

Piwnica różniła się nieco od całej reszty budynku. W pomieszczeniu, do którego zabrał ją Barbie o dziwo było światło. Jedna duża jarzeniówka świeciła dosyć intensywnie rozświetlajac całe pomieszczenie. Brudny materac leżał pod jedną ze ścian. W ścianach znajdowały sie zardzewiałe kotwy, przez które był przeciągnięty łańcuch w równie kiepskim stanie. Pewnie w ten sposób zatrzymywali tych, którzy wcale nie chcieli tutaj być. Po drugiej stronie stały równo ustawione stoły, na których równiutko ktoś poustawiał doniczki z jakimiś ziółkami oraz brudnymi opakowaniami po lekach. Chyba nikt nie przejmował się tutaj chorobami zakaźnymi i sterylnością. Na krzesełku siedział Noah - niebieski PSI z widoczną nadwagą, który był tutaj medykiem, choć nie miał pojęcia co robił, zazwyczaj to on zajmował się chorymi. Właśnie kończył dolewać do wielkiej butli wody z brudnego wiadra, kiedy to chłopak wtargnął do pomieszczenia. Noah odwrócił się powoli, taksując przyjaciela wzrokiem. Od razu powędrował spojrzeniem do nowej zdobyczy i przysięgam, że stanęło mu nie tylko serce.
- Co z nią? - mruknął pod nosem, rozkładając ręce i ruszając w stronę materaca. Przecież każdy szanujący się doktor najpierw robi wywiad z pacjentem, prawda? Zanim jednak barbie zdążył odpowiedzieć, Noah już ubierał gumowe rękawice, które bynajmniej nie były tymi, których używają lekarze. Ogrodnicze, gumowe rękawice sięgały łokcia, a on z dziką satysfakcją odwrócił głowę dziewczyny, aby zerknąć na ranę, która była widoczna nawet z kosmosu i Noah musiałby być kretynem (którym rzecz jasna był, ale nie w takim stopniu), aby nie zauważyć czegoś takiego.
- Chirurgiczna precyzja... - wymruczał pod nosem, uśmiechając się do swojego kolegi (i nie, nie chodzi tu o penisa, choć często chętnie nazwałby Barbiego chujem.) Dotknął oparzenia, nie starając się nawet być delikatnym i pewnie gdyby nie straciła przytomności, właśnie darłaby się w niebogłosy.
- To prezent urodzinowy? - oblizał pospiesznie wargi, zerkając to na dziewczynę, to na chłopaka. Wstał, ruszając do jednego ze stolików, aby chwycić z niego jakąś miseczkę. To pewnie jakaś super maść, nad którą pracował aż trzy minuty. Kto wie czy w ogóle działa...
  Temat: Stary sierociniec
Cookie Pink

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 313

PostForum: Idaho   Wysłany: 2018-09-11, 09:36   Temat: Stary sierociniec
Proste "do dupy." chciało wyrwać się z jej ust, jednak zrezygnowała z bycia księżną na włościah, która obraża się o wszystko. Przełknęła ślinę, aby pozbyć się nieodpartej ochoty na pyskowanie. Kiedy przysiadł na framudze, miała ochotę chwycić go za ramiona i wypchnąć z tego nieszczęsnego okna, ale i tą myśl udało jej się poskromić skupiając wzrok na lesie za oknem.
Ilu ich było? Czy byli uzbrojeni? Czy Douglas ma kłopoty? A co z Systemą? Czy ktokolwiek jeszcze tam żyje? A może spróbować nadać komunikat? Albo udawać martwą, aby nikt nie zawracał nią sobie głowy? Tyle pytań, żadnej sensownej odpowiedzi. Z chwili, w której czas jakby się zatrzymał wyrwał ją głos Barbiego. Nie zrozumiała połowy z jego wykładu, bo zwyczajnie go nie słuchała. Miała teraz więcej zmartwień niż to czy gwiazdy sobie swiecą.
Zmarszczyła nos, a niebieskie tęczówki zatrzymały się na jego twarzy na moment. Jakby doszukiwała się w nim oznak normalności. Cokolwiek w tych czasach to oznaczało.
- Gwiazdy to kupa gazu. - mruknęła zaciskając dłonie w pięści.
Zrzuć go, przecież tego chcesz. - jakaś ciemniejsza strona Cookie się w niej odezwała. Wiedziała, że nie powinna mu ufać. Nie odnajdzie też Douglasa, bo zwyczajnie powrót teraz może okazać się samobójstwem i ze środka nie pomoże nikomu.
Powoli ruszyła za swoim starym-ale-nowym kolegą kanibalem i z jego drobną pomocą wyszła na zewnątrz. Trochę chwiała się na nogach, jednak ignorowała zawroty głowy. Czuła się jak w bębnie pralki, która radośnie wiruje.
- Chciałabym, żebyś wiedział, że jak nie spodoba mi się co robisz, to cię zastrzelę. - rzuciła radośnie, z widocznym aktorskim prześmiewczym tonem.
  Temat: Kto po mnie napisze?
Cookie Pink

Odpowiedzi: 63
Wyświetleń: 691

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-09-10, 11:24   Temat: Kto po mnie napisze?
Yup :D

Właściciel zwierzątka? :lol:
  Temat: Oceń avatar
Cookie Pink

Odpowiedzi: 51
Wyświetleń: 700

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-09-09, 23:21   Temat: Oceń avatar
8, bo jest trochę niewyraźny. :lol:
  Temat: Stary sierociniec
Cookie Pink

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 313

PostForum: Idaho   Wysłany: 2018-09-09, 22:58   Temat: Stary sierociniec
Nie żyje. - te słowa rozbrzmiały w jej głowie i odbiły się echem. Czy tak rzeczywiście było? Zmarszczyła nos, unosząc przy tym jedną brew. Czyli było ich tu więcej. Ktoś przecież musiał go zabić, skoro Barbie był taki pewny, że Douglas nie żyje. Czyli ona też była w niebezpieczeństwie. W dodatku Douglas uciekajac, mógł nieumyślnie sprowadzić kłopoty na Systemę. Na jej dom.
Skoro nie byli tu sami, to musiała się ruszyć, aby nie zginąć z rąk innego szaleńca, skoro z jednym prawie się dogadała, choć i to było za dużo powiedziane.
Puściła jego dłoń i zgrabnie odsunęła się w bok, aby wyminąć Barbiego i udać się w stronę okna. Musiała przebyć niemal całe pomieszczenie plecami do swojego przeciwnika. Zaryzykowała, oddalając się od niego.
- Poradzi sobie. - mruknęła pod nosem. - I ja też sobie poradzę, bez ciebie. - odwróciła się jeszcze, aby zerknąć na Barbiego i to, w którym dokładnie znajduje się miejscu, aby uniknąć ewentualnego ataku. Zatrzymała się jeszcze na moment przy zwłokach, aby zerknąć na trupa ostatni raz.
- Smacznego. - podniosła swoją broń z ziemi, która znajdowała się obok niedokończonej kolacji. Chwyciła broń w taki sposób, aby jej palec znajdował się na spuście. Wystarczyło się odwrócić i nacisnąć...
Niespiesznie zrzuciła resztki szkła z framugi, aby przysiąść na niej i przeżucić nogi na drugą stronę.
Nie zamierzała się oddalać, ani nawet szukać Douglasa. Zamierzała znaleźć resztę jego znajomych i pokazać im, że są nikim.
  Temat: Stary sierociniec
Cookie Pink

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 313

PostForum: Idaho   Wysłany: 2018-09-09, 20:07   Temat: Stary sierociniec
Trochę drgnęła, kiedy znów był tak blisko. Może nawet się bała, jednak w życiu nie powiedziałaby tego głośno. Dopiero teraz zastanowiła się chwilę czy na pewno może tutaj umrzeć. Przecież jeżeli umrze, na nic więcej się nie przyda. Nie chciała jednak wracać do bazy...
Wiedziała, że Systemiaki poradzą sobie bez niej. Przez dziewięć miesięcy baza stała, nic się nie zepsuło, a przecież ona w tym czasie oglądała świat zza krat. Więc nawet ten komunikat (dopiero) po chwili przyjęła na chłodno.
Wszystko było takie pokręcone. Myśli lawirowały w jej głowie, a dobra Cookie i zła Cookie właśnie prowadziły ożywioną dyskusję w jej głowie.
- Puść go, nie widział nikogo z waszych. Został z tyłu. Mogę wam pomóc... - szeptała, kiedy kazał jej się zmywać. Nie może wrócić teraz. Nic to nie da, kiedy zostanie pojmana tuż przed wejsciem do bazy. Może za to zjednoczyć psioników i spróbować odbić Systemę. Potrzebowała tylko czasu...
- Barbie, proszę... - chwyciła jego nadgarstek dłonią, która przypominała teraz zimne żelazo. Straciła zbyt dużo krwi, przez co pobladła, temperatura jej ciała niebezpiecznie spadła, a pomieszczenie wirowało radośnie w okół niej. Jakby była jebanym słońcem, a cała reszta nieważnymi planetami. Pociągnęła go za rękę niemal zmuszając do ponownego postawienia kroku w jej kierunku. Zadarła głowę, aby spojrzeć na jego twarz i odnaleźć tam resztki człowieczeństwa, czy znalazła?
- Proszę, pozwól nam sobie pomóc i zabierz mnie stąd... - powtórzyła znowu, tym razem jeszcze ciszej z większą nadzieją, że jej posłucha.
Nie dotarłaby sama do TIRa z zaopatrzeniem, a teraz był jej kartą przetargową. W końcu która grupa PSI nie skusi się na współpracę w zamian za zapas żywności na najbliższe miesiace?
  Temat: Stary sierociniec
Cookie Pink

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 313

PostForum: Idaho   Wysłany: 2018-09-09, 17:41   Temat: Stary sierociniec
Kolację więc podano... Instynktownie odwróćiła wzrok na leżącego obok strażnia, a teść z żołądka powędrowała do gardła w ekspresowym tempie. Może nie przeszkadzała jej dieta chłopaka, ale perspektywa skosztowania takich delicji spowodowała u niej odruch wymiotny. Przełknęła głośno ślinę, uśmiechając się głupkowato, aby ukryć zniesmaczenie jego słowami.
- Wiesz... Nie jestem głodna. - odparła wymijająco pół-żartem, pół-serio, prostując się nieco. Spróbowała poruszyć głową na boki, jednak skończyło się to bardzo szybko, bo ból był nie do zniesienia i dawał się we znaki pomimo usilnych prób ignorowania go przez dziewczynę.
- Nie w taki sposób. - żachnęła się, pacając go w ramię. Może to nie najlepszy pomysł, aby bić psychola, ale zrobiła to odruchowo. W Systemie nikt za taki drobiazg nie rozgryzłby jej tętnicy...
Na pewno nie zamierzała skończyć tutaj zjedzona żywcem. Miała jeszcze tyle planów. Posadzić syna, spłodzić drzewo i wybudować dom. To jej priorytety...
Zrobiła krok do przodu w stronę framugi, aby bezpiecznie udać się do wyjścia, kiedy jej krótkofalówka odezwała się, a w niej dobrze znany jej głos zakomunikował, że coś niedobrego dzieje się w Systemie. Zdrętwiała. Strach o bliskich kompletnie ją sparaliżował. Nie taki był plan. Tylko ona miała się wynieść z dala od nich, aby nie ściągać na swoją rodzinę dalszych kłopotów.
Kurwa, kurwa, kurwa, kurwa.
W panice omiotła spojrzeniem pomieszczenie, jak zwierzę w potrzasku, które w panice szuka wyjścia. Nie miała jak wyminąć Barbiego, a powrót do wybitego okna zająłby jej zbyt dużo czasu. Co robić, co robić?
Krótkofalówka była przymocowana do paska jej spodni z tyłu tuż nad prawym pośladkiem w taki sposób, aby nie ograniczała w żaden sposób jej ruchów. Nie sposób, aby Barbie dostrzegł ją od razu.
- Dwójka. Szukałam miejsca, w którym mogłabym się zatrzymać. Puść mnie, albo to ty skończysz jako kolacja. - warknęła, próbując wyrwać dłoń z żelaznego uścisku chłopaka.
  Temat: Stary sierociniec
Cookie Pink

Odpowiedzi: 20
Wyświetleń: 313

PostForum: Idaho   Wysłany: 2018-09-09, 16:20   Temat: Stary sierociniec
// z > http://caledonia-pbf.pl/v...t=1148&start=20
Zmarszczyła nos, kiedy Barbie zaczął się śmiać. Nie do końca wiedziała na ile jest normalny, ale nawet takie na pozór w miarę normalne zachowanie lekko ją zdziwiło i wprawiło w niemałą konsternację. Niektórzy w relacji na stres zwyczajnie się śmieją, więc to chyba było dla niej najlepsze wytłumaczenie. Co nie zmienia faktu, że spodziewała się kolejnej szamotaniny, którą zakończy tylko i wyłącznie śmierć któregoś z nich. W tej sytuacji nawet kolor by jej w tym nie pomógł. Była zbyt osłabiona, aby użyć 200%, w których przecież była prawie jak specjalistka. Nie chciała też stacić tutaj przytomności jak ostatnia pizda (każdy wie kogo mam na myśli, hehe).
Był pokręcony, ale może w tym całym pokręceniu była jakaś metoda na przetrwanie w tych dziwnych czasach, w których trzeba było walczyć o każdy ochłap. I choć jego słowa z początku wydały jej się dziwne, sama musiała przyznać, że miał trochę racji i może sama chętnie by się z nim zgodziła przyznając mu, że ta cała sytuacja i jej się podoba. Jak nisko musiała upaść, aby podzielać fetysze z niespełna rozumu człowiekiem?
- Nie. Jestem. Twoją. Kolacją. Skarbie. - wycedziła przez zaciśnięte zęby, aby choć trochę ukryć to, że pomimo wszystko wcale nie była zła za to małe ukąszenie. Tylko co teraz? W jej małej główce zabłysnął zalążek pomysłu, który jednak odepchnęła w dalszą część umysłu.
Syknęła, kiedy położył dłoń na jej świeżej ranie i pociągnął ją w dół. Spodziewała się próby zjedzenia jej nosa. Byłaby jak Michael Jackson ich czasów. Nic takiego jednak nie nadeszło, a krótki pocałunek zbił ją z pantałyku. Przez co puściła jego włosy, a on bez problemu mógł się podnieść do pozycji siedzącej.
- Jestem z tobą na randce. - wzruszyła ramieniem i odchylajac się nieco do tyłu wsunęła ostrza podeszw spowrotem, aby móc wstać. Ułożyła obie dłonie na jego ramionach i odbijając się od niego nieco, spróbowała wstać.
- Jest tu mój człowiek. Daj znaki dymne reszcie, żeby go nie zabijali. Odwdzięczę się. - wysunęła ku niemu dłoń, aby i on wstał. Będzie jej potrzebny, zdecydowanie. Najpierw jednak musiała się nauczyć jak zapanować nad tym co siedzi w jego głowie.
  Temat: Lokacja eventowa #5
Cookie Pink

Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 931

PostForum: Inne   Wysłany: 2018-09-08, 18:18   Temat: Lokacja eventowa #5
Cookie była teraz jak opos. Taki mechanim obroznny. Udawać, że wyzionęło się ducha, tylko po to aby zaskoczyć swojego przeciwnika. Nie miała żadnego wyboru. Choć właściwie, co miała do stracenia? Nie chciała nawet wracać do Systemy, przecież miała taki plan. Te wszystkie misje miały większy cel. Chciała się wyswobodzić i w końcu robić to na co ma ochotę. Bez zmartwień, które kroczyły ramię w ramię z nią i nigdy nie mogła od nich uciec. Musiała czymś zająć myśli, świeże poparzenie bolało jak diabli, a skóra przypominała teraz zmięty papierek po cukierku w ostrym, czerwonym kolorze.
O mało nie drgnęła, kiedy znów się nad nią pochylił i zaczął lizać po twarzy. Czy to wstęp do budyń w stylu gore? Albo może jakieś bardziej pokręcone BDSM? Próbowała zrozumieć co mówił, ale przypominało to bardziej niezrozumiały warkot, jakby mruczał sam do siebie. A skoro tak było, to znaczy, że nie mówił do jej "zwłok". Nie chciała nawet próbować mu wyjaśniać, że przecież się znają, że kiedyś mu pomogła, że już to przerabiali. Barbie był niepoczytalny, a próby rozmowy kończyły się właśnie tak...
Miała kilka sekund, aby przemyśleć wszystkie za i przeciw swojego planu. Chciała go zaatakować, ale była raczej w mało korzystnej pozycji. Zdecydowanie na przegranej. Powoli otworzyła oczy, aby na niego spojrzeć.
- Jestem tak gorąca, że czekasz aż ostygnę? - uniosła obie brwi zaciskając mocno zęby.
Kurwa, bolało.
I pomimo bólu i kiepskiej sytuacji, nie mogła się powstrzymać, aby nie być sobą. Próbowała się podnieść, ale Barbie był zdecydowanie za blisko. Odwróciła twarz w bok pomimo skóry, która "ciągnęła" jej głowę spowrotem. Jej spojrzenie zatrzymało się na niedokończonym pisiłku Barbiego. Czy ona też tak skończy?
Łokciem uderzyła go w rękę*, aby odruchowo ją zgiął, przez co środek ciężkości zostałby przesunięty na jedną stronę. Wtedy wychyliłaby się do góry, aby ramieniem zepchnąć go z siebie, przez co prawdopodobnie upadłby na plecy tuż obok niej. Gdyby jej się udało, to ona wskoczyłaby na niego i zajęła dokładnie taką samą pozycję co on wcześniej, opierając się jednak tylko na jednej dłoni. Druga była odrętwiała, a uszkodzony mięsień dawał się we znaki, co skutecznie uniemożliwiłoby oparcie swojego ciężaru.** Gdzieś w zamieszaniu udało jej się wysunąć oba ostrza z butów, które wbiła w spróchniałą podłogę, aby nie mógł jej z siebie zrzucić z uwagi na sporą różnicę wagi.
- Kiepska randka. - mruknęła pod nosem, opadając na łokieć, aby dłonią chwycić za czuprynę Barbiego i mocnym uściskiem zmusić go do pozostania na plecach z potylicą przylegajacą mocno do posadzki. Nie chciała żadnego ciosu z zaskoczenia, bo wiedziała, że nie będzie w stanie się obronić.
Jeżeli się szamotał jak ryba wyrzucona na brzeg zacisnęła mięśnie ud na jego miednicy.

*dokładniej w zgięcie łokcia
**zostawiam do decyzji gracza czy akcja się powiedzie.
  Temat: Lokacja eventowa #5
Cookie Pink

Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 931

PostForum: Inne   Wysłany: 2018-09-06, 19:32   Temat: Lokacja eventowa #5
Adrenalina, która buzowała w żyłach panny Pink zmobiliwowała ją do działania, które nie było ani trochę przemyślane. Była zielona, ale działała jak ci, którzy nazywani byli mięsem armatnim. Wiele jednak wskazywało na to, że dziewczyna ma więcej szczęścia, niż niejeden PSI. Z wielu beznadziejnych sytuacji wychodziła obronną ręką, czy i tym razem jej się uda? Czy jakaś nieznana moc nad nią wciąż czuwa?
Poczuła jak krew spływa jej wzdłuż szyi i moczy bluzę, którą miała na sobie. Zrobiło jej się gorąco, choć temperatura spadała z każdym oddechem i już po chwili miała wrażenie, że znajduje się gdzieś na Alasce w środku zimy. Bo to właśnie wtedy straciła bezpowrotnie kawałek siebie. Hej, czy ten kawałek skóry jest niezbędny?
Wyglądała jakby nie zaprzątała sobie tym głowy, znajdując się ze swoim oprawcą twarzą w... Pierś. Uciskajac ranę na szyi odsunęła się od niego jednym zgrabnym susem na odległość wyciągniętej ręki, bo miała wrażenie, ze przy kolejnym ruchu jej stopy odmówią posłuszeństwa. Czuła jak jej dłoń niemal cała wpada do otwartej rany, która płonęła żywym ogniem. Krew radośnie wypływała spomiędzy jej palców. Była teraz jak multimedialna fontanna 7D.
Pomimo tego patrzyła hardo w mrok, gdzie ukrył się jej nowy Romeo, który zamiast kwiatów dawał dziury w ciele. Zamiast wina pił krew, a krwawy stek spożywany na kolacje bynajmniej nie był z wołowiny.
Sekundy zamieniły się w godziny, a z każdą chwilą co raz bardziej chwiała się na nogach. Jakby sekundę temu wypiła kilka magicznych buteleczek mikstury Ivana z przepisu jego mamusi (oczywiście, że Rosyjski bimber, to nie byle co!). Szaleniec doskoczył do niej, a ona dgnęła, cofając się pół kroku do tyłu. Dopiero teraz stanęła z nim twarzą w twarz i poczuła się jakby właśnie dostała pięścią w nos.
- Barbie, skurwielu... - wydawało się, że chciała powiedzieć coś jeszcze, ale wtedy włąśnie ją dotknął, mięśnie spięły się i odmówiły posłuszeństwa. Nawet dłoń, którą zaciskała ranę opadła luźno wzdłuż tłowia, a z koniuszków palców kapała świerza krew.
Z szeroko otwartymi oczami wlepionymi prosto w umorusaną krwią twarz Barbiego dziewczyna dała się prowadzić w tym dziwnym tańcu szaleńca z (prawie!)zwłokami.
Kiedy odłożył jej ciało obok kolegi-kolacji, jej głowa opadła na bok odsłaniając ugryzienie, do którego przylepiło się kilka pasm jej włosów. Śmierdziało wilgocią. I ten smród ma zapamiętać jako ostatnią rzecz przed śmiaercią? Prychnęła w myślach wymyślając właśnie kolejne sposoby na zabicie Barbiego. Szkoda tylko, że nie mogła ruszyć nawet palcem!
Sznur znów wylądował w jej ustach i mogłaby przysiąc, że już wolałaby, aby znalazło się tam zupełnie co innego. Zacisnęła na nim zęby (już po paraliżu), bo na nic innego nie miała siły. Zorganizowała misje, na które sama nawet się nie przygotowała. Już wcześniej wiedziała, że to będzie zły pomysł...
Stłumiony przez sznur wrzask był jak z najgorszego horroru. Bolało jak skurwysyn i nawet największy cwaniak piszczałby cieńko jak kastrat.
Instynktownie zacisnęła dłonie w pięści i nieco podkurczyła kolana, kopiąc przy tym chłopaka. Teraz siedzenie na niej przypominało raczej jazdę na elektrycznym byku. Miejmy nadzieję, że z Barbiego kawał kowboja.
Na pytanie chłopaka nikt nie odpowiedział, a dziewczyna przestała się ruszać.
  Temat: Oceń avatar
Cookie Pink

Odpowiedzi: 51
Wyświetleń: 700

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-09-02, 19:24   Temat: Oceń avatar
Same fajne avki, a mi nie ma kto zrobić. :no:

10 :no:
  Temat: Delsin Jake Moon
Cookie Pink

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 73

PostForum: Zaakceptowane   Wysłany: 2018-08-30, 09:53   Temat: Delsin Jake Moon
Witaj na Caledoni v 2.0!

Karta postaci została zaakceptowana! Załóż teraz proszę informator oraz uzupełnij pola profilu. Możesz również zaopatrzyć się w temat z notatnikiem i tam zapisywać sobie ważne rzeczy.

Jeżeli chcesz rozpocząć grę odezwij się do któregoś z Mistrzów Gry, a na pewno zaraz wskoczysz prosto w wir akcji!

Powodzenia, na pewno ci się przyda!

  Temat: Lokacja eventowa #3c
Cookie Pink

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 247

PostForum: Inne   Wysłany: 2018-08-24, 15:39   Temat: Lokacja eventowa #3c
Mistrz Gry



Drzwi otworzyły się, co zakomunikowały cichym kliknięciem zamka. W kostnicy było dosyć jasno i nie przypominała ona tych widywanych w horrorach. Lodówki były podpisane nazwiskami i szacowaną datą zgonu. W rogu stało małe biurko, a na końcu za szybą znajdował się nawet aneks kuchenny. Kto je w takich miejscach?
Kiedy Billie otwierała kolejną lodówkę, odsuwając prześcieradło mogła zobaczyć znajomą twarz. Widziała już gdzieś tę dziewczynę i mogłaby przysiąc, że było to zaledwie chwilę temu. "zwłoki" otworzyły oczy i uderzyły niczego nie spodziewającą się dziewczynę z główki w nos tak mocno, że zachwiała się i odstąpiła krok do tyłu. Dziewczyna z lodówki wstała, zwieszając nogi na dół, a białe prześcieradło osunęło się na podłogę. Wycelowała w obie dziewczyny bronią. Posiadała dwa Glocki, których lufy skierowane były w ich głowy.
- Nawet nie wiecie jak się cieszę, że jesteście. - uśmiechnęła się szeroko i teraz dziewczyny mogły skojarzyć "trupa". To dziwka, która rozdawała im ekwipunek w pokoju Cookie. Czy zdecydują się zaatakować?
  Temat: Lokacja eventowa #5
Cookie Pink

Odpowiedzi: 37
Wyświetleń: 931

PostForum: Inne   Wysłany: 2018-08-24, 15:34   Temat: Lokacja eventowa #5
Nie można było powiedzieć, że Cookie tym razem podjęła dobrą decyzję. Przez myśl jej nie przeszło, aby zaglądać do środka. Nie słyszała nic podejrzanego, więc postanowiła od razu wejśc do środka i dopiero w środku obrać jakąkolwiek taktykę. O mało nie potknęła się o wyrwaną dłoń, która machała do niej z podłogi. Instynktownie podążyła wzrokiem w poszukiwaniu ciała. I wtedy poczuła jak ktoś ciągnie jej do tyłu a jakiś niezidentyfikowany (w dodatku brudny!) przedmiot wciska się pomiędzy jej zęby, które instynktownie zacisnęła. Pisnęła jedynie cicho, choć przypominało to bardziej kwik świnki morskiej.
Poczuła nagły ból w okolicy szyi, jakby ugryzienie psa, choć doskonale wiedziała, że to nie był pies, a coś znacznie mniej włochatego i o wiele bardziej groźnego. Obie dłonie zacisnęła na sznurze, aby spróbować go wyjąć z ust. W panice wysunęła ostrze ze swoich bajeranckich butów i wychyliła stopę do tyłu, aby kopnąć napastnika w tył łydki. Jeżeli jej się udało, spróbowała się odwrócić, aby stanąć twarzą w twarz z napastnikiem. Chwilowy ból powinien go rozkojarzyć na tyle, żeby poluźnił lub zacisnął linę mocniej. Musiała zaryzykować, nawet gdyby miała stracić wszystkie zęby. Jeżeli jej się udało, jej twarz znalazła się na wysokości klatki piersiowej napastnika, co dawało jej... Żadne szanse. Chciała uderzyć z główki, ale chyba nie przewidziała tak dużej różnicy wzrostu. Spróbowała więc wyswobodzić się z jego żelaznego uścisku zwinnie prześlizgując się pod jego ramieniem.

Jeżeli nie udało jej się odwrócić spróbowała podrapać napastnika w twarz, choć szukała oczodołów, aby to tam wcisnąć oba kciuki powoli zwiększajac nacisk dopóki jej nie puści.
 
Strona 1 z 14
Skocz do:  

Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons