you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]

Znalezionych wyników: 278
Caledonia Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Elizabeth Schuyler
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 2
Wyświetleń: 40

PostForum: Kartoteka   Wysłany: 2019-01-01, 20:25   Temat: Elizabeth Schuyler
Uwagi wysłane na discordzie :luf:
  Temat: Ogłoszenia
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 29
Wyświetleń: 2392

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2018-12-14, 23:45   Temat: Ogłoszenia

Oficjalnie ruszamy i witamy Was od nowa!


Wszystkich użytkowników zachęcamy do zapoznania się z notkami fabularnymi.
  • Nastąpił fabularny przeskok z czerwca do grudnia.
  • Prosimy o wzbogacenie informatorów notkami fabularnymi - wystarczy krótki opis co się działo z Waszą postacią podczas przerwy, jak zareagowała na wymienione w przeskoku wydarzenia. Możliwe jest również przeniesienie postaci do innej grupy - wystarczy opisać w notce, jak to się wydarzyło. Tak jak wcześniej, każda rzetelnie napisana notka zostanie nagrodzona punktami. Jest to obowiązkowe. Jeśli chcecie przenieść postać, a nie macie pomysłu na to, jak mogło się to wydarzyć, albo nie jesteście pewni, czy wasz pomysł przejdzie nie martwcie się - jesteśmy cały czas dostępni i z chęcią we wszystkim pomożemy!
  • Grupa Syntetycznych od dzisiaj jest grywalna! Pamiętajcie jednak, że Syntetyczni mogą występować tylko w Silver Circle, oraz że mają zarówno swoje plusy, jak i minusy, które trzeba wziąć pod uwagę przy odgrywaniu postaci. Więcej o nich w tym temacie.
  • Wkrótce ruszymy z misjami! Możecie się już na nie zapisywać, a więcej informacji znajdziecie w tym temacie.
  • Powstała na forum nowa, obszerna lokacja:
    Cytat:
    [...] Asfaltowa zniszczona droga prowadzi do miasteczka, które tylko na obrzeżach wygląda na niezamieszkałe. Jednak bardziej uważny obserwator dostrzeże, że pola są nawadniane, ich urodzaj podlega kontroli i zbiorom, a łączą je z miastem wciąż uczęszczane polne drogi. Kierując się w głąb miasta, towarzysząca zabudowa staje się coraz bardziej zwarta i z łatwością można dostrzec ślady jej zamieszkiwania. [...]


    Więcej o tajemniczym wolnym miasteczku możecie poczytać tutaj.


  Temat: Eventy
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 1897

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2018-12-14, 23:43   Temat: Eventy
OMEGA:

Święta coraz bliżej! Pani prezydent chcąc pomóc pobliskiemu miasteczku we wprowadzeniu świątecznej atmosfery postanowiła wysłać psioników z dostawą wielkiej choinki na plac w środku Florence. Potrzeba 3 osób, do przetransportowania daru!





ARKADIA:

Zima daje w kość. Kończą się zapasy. Potrzebni śmiałkowie na wyprawę w stronę miasteczka Florence, by zebrać odpowiednie łupy i bezpiecznie przenieść je do bazy.

• Leen Walker
• ???



SILVER CIRCLE:

Czas osłabić Omegę. Do uszu władzy Silver Circle dotarło, że niedługo planowany jest transport zapasów dla Omegi, która osiedliła się w niedalekim sanatorium. Potrzeba 3-4 osób do przejęcia dostawy.

• Baek Hyun Kim
• Victoria Parker
• Elena Pagano
• Veressa Apsley

We wszystkich misjach czas na odpis będzie wynosił 48h
Spodziewany start wszystkich misji: 19.12.2018
  Temat: Jaskółka
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 520

PostForum: Notatniki   Wysłany: 2018-10-17, 22:10   Temat: Jaskółka


Now I know,
There’s no one I can trust,
I used to think there was...
  Temat: Kto zagra?
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 1894

PostForum: Organizacja   Wysłany: 2018-10-15, 07:12   Temat: Kto zagra?
Kto: Ceri, tylko na fabułę

Aktualne
  Temat: Izolatka #1
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 75
Wyświetleń: 2647

PostForum: Poziom -3 i -4   Wysłany: 2018-10-08, 21:00   Temat: Izolatka #1
Spodziewała się, że dostanie mniej czasu na przetrawienie wydarzeń na stołówce, ale jednak przez dłuższy czas nikt nie wchodził. Działali nieszablonowo, co potrafiło zbić z tropu i nieźle namieszać jej w głowie. Tylko grali ludzkich, czy naprawdę coś miało się zmienić? Systema z jednej strony była dla niej domem przez ostatnie 3 lata, ale z drugiej strony... jej i tak zależało głównie na psionikach należących do organizacji i na tym, żeby mieli w miarę dobre warunki do życia, a nie na samej organizacji. Nie przywiązała się do większości dowódców, bo w bunkrze zwyczajnie przez większość czasu ich nie było. Był Ivan, z którym dało się zawsze dogadać, Klony i potem jeszcze ona i Blake. Szczerze, to nawet nie do końca wiedziała jak wyglądało dowództwo systemy stacjonujące poza bunkrem, oprócz oczywiście Papy Stalina, który tak popisowo wziął i spierdolił. Dwa razy. Szczerze mogła powiedzieć, że była lepszym liderem niż staruszek Y dowódcą. Najstarszy Yuriev stopień wyciągnął z paczki czipsów, ot co. SC? Wiedziała tyle, że im nie ufa. Tyle, że ostatnio mało komu ufała. Bunt, który unosił się gdzieś w jej wnętrzu wynikał głównie ze zmian, których ostatnio miała za dużo i miała ich dosyć. Chciała spokoju i stabilizacji, żeby w końcu móc jakoś się pozbierać i móc ruszyć pewniej do przodu, bo teraz czuła się trochę, jakby ktoś ją na siłę popychał prosto w grząski piasek, który miał ją wciągnąć pod siebie i udusić. Zdawała sobie z tego sprawę, chociaż z zewnątrz mogło to pewnie wyglądać zupełnie inaczej, tym bardziej, że danie silver circle kredytu zaufania było dla niej po prostu ciężkie. Zawsze wszystko kończyło się tak samo.
Spojrzała na wchodzącą osobę i podniosła się z łóżka, zwieszając nogi z pryczy i spokojnie zostając w pozycji siedzącej. Kolejna gierka? Specjalnie wysłali jej Irlandczyka? Ciężki, akcent kojarzył jej się tylko z ojcem, nawet jeśli głos nie był aż tak podobny. A kiedy potem usłyszała czysty irlandzki tym bardziej przypominał jej ojca. Przeklęła w myślach wyrachowanie herbaciarzy, którzy tylko wyciągnęli na wierzch jej wspomnienia, również te nieprzyjemne, z wypadku, w którym zginęli rodzice. Już i tak ostatnio słabo sypiała, a dzisiejszą noc chyba lepiej będzie przejechać na kawie. O ile w ogóle jej dożyje. Cisnął jej się na usta sarkazm, jednak dziabnęła się w swój niewyparzony jęzor i po chwili odpowiedziała poważnie, zgodnie z prawdą.
– Dołączę do was. – Systema już nie istniała i obojętnie co zrobią, nie było żadnych szans na to, że przywrócą ją do życia. Z resztą, czy nie chcieli sami przejąć steru, bo od przybycia Papy Stalina tylko wszystko się pogarszało? Herbaciarze ich w tym uprzedzili, ale gdzieś tam chciała wierzyć, że jednak silver circle nie będzie dużo gorsze od tego, co już wcześniej było w bunkrze. Cóż, na początek będzie im pewnie patrzeć na ręce.
– Moja rodzina już od dawna nie żyje. – Dodała spokojnym, pewnym tonem głosu, może nawet trochę zbyt chłodnym. Zdążyła pogodzić się ze śmiercią rodziców. Co do Oscara też za wiele nadziei nie miała, skoro od tylu lat nie znalazła o nim ani jednej maleńkiej informacji. Chociażby o tym, czy w ogóle przeżył OMNI. Dlatego oswajała się z myślą, że w sumie nikogo z rodziny nie ma już na tym świecie. A przynajmniej z rodziny, którą uznawała, bo jasne, gdzieś tam Pewnie byli jacyś dziadkowie, wujostwo, kuzyni i kuzynki, ale albo ich nie znała, albo miała do nich po prostu żal, za to, że trafili z Oscarem do sierocińca zamiast do rodziny, której wsparcia wybitnie w tamtym czasie potrzebowali.
  Temat: Izolatka #1
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 75
Wyświetleń: 2647

PostForum: Poziom -3 i -4   Wysłany: 2018-10-06, 22:18   Temat: Izolatka #1
Nie mogła wiedzieć, że drzwi otwierają się punktualnie. W Izolatce traciło się poczucie czasu i tylko w teorii mogła określić, że siedzi tu ledwie tydzień, który wydawał się wręcz wiecznością. Obrzuciła wchodzącego gościa obojętnym spojrzeniem, próbując odwzajemnić uśmiech, który dzisiaj niezbyt jej wyszedł. Za to trochę się ożywiła widząc tablet. Na co jej on zamiast śniadania? Wstała i podeszła po urządzenie, które nagle się włączyło. Podniosła je i spojrzała na wyświetlany film, bo co lepszego mogła zrobić? Zawsze jakaś rozrywka, nawet jeśli miałby to być filmik indoktrynujący, czy inne gówno mające w teorii namieszać jej w głowie na korzyść herbaciarzy. Usiadła na skraju posłania i wlepiła spojrzenie w ekran.
Jakiś staruch, obok niezbyt zadowolony Ivan, wszyscy w dziwnych mundurach, które starała się zapamiętać i przypisać do tego całego Silver Circle, czy jak tam się oni nazywali. Wpatrywała się we wprowadzanych psioników próbując wyłapać w tłumie znajome twarze. Głównie Zerówki, braci Yuriev, Cooks oraz osoby, które wyszły na misje dane przez Cookie. Czuła się dziwnie oglądając systemiaków na tablecie, kiedy sama siedziała w izolatce i nie mogła być z nimi w stołówce.
Trzecia wojna światowa? Pierwsze słyszała, ale Ameryka była tak odcięta od świata, że było w sumie prawdopodobne, że nic nie przeciekło do nich. A zero informacji od "góry" systemy? Zrzuciła to na papę Stalina i jego niechęć do wtajemniczania ich w jakiekolwiek plany. Chciał z nich zrobić bezwolne marionetki, w czym byli liderzy zapewne mu przeszkadzali. Na widok nagrania z uciekającym Yurievem wyrwało jej się pogardliwe prychnięcie. Tego dokładnie można było się po tym idiocie spodziewać. Już w obozie pokazał jak bardzo obchodzą go podwładni. Jak bardzo obchodzi go własny syn, którego porzucił w obozie na pastwę rządu USA. Nie ma co, ojciec roku.
Oglądała dalej, słuchając przy tym podstawowego gadania o tym, jak to niby będzie lepiej i żeby dać szansę i czas. Że niby miało być inaczej? Do tej pory każdy chciał z nich zrobić posłuszną mu broń, więc dlaczego tym razem miało być inaczej? W jaką bajkę tym razem chcą ich wrzucić?
Mina jej zrzedła, kiedy wprowadzili Leviego na wózku. Mimo wszystko, dalej był dla niej ważny i widząc go, siedzącego publicznie na wózku i ukazującego słabość, jakoś automatycznie uznała, że to wina herbaciarzy, że coś mu zrobili, a potem uznali, że jeszcze im się przyda i jednak go uratowali. Przeniosła na chwilę wzrok rejestrując Praviego i jeszcze kolejnego obcego faceta, żeby wrócić spojrzeniem do Leviego. Słuchała kolejnych informacji nie do końca rozumiejąc, o co w ogóle chodziło. Na jaką cholerę wszczepiali Leviemu sztuczne serce? Przecież z tego co pamiętała miał tylko lekką niewydolność, która nie zagrażała zbytnio jego zdrowiu, co się niby zmieniło przez ledwo tydzień? Kolejną gadkę o biurze i reszcie informacji ledwo zarejestrowała usilnie analizując, na co Leviemu był przeszczep serca. Znowu coś przed nią zataił? Ale czy Anna nie powiedziałaby jej o wszystkim, chcąc żeby w razie czego skontrolowała, czy Levi się nie nadweręża? Tablet zgasł, zaś ona jeszcze przez chwilę pogrążona w myślach, nawet tego nie zauważyła i dalej wlepiała spojrzenie w miejsce, gdzie wcześniej wyświetlał się Yuriev. Po chwili zamrugała i spróbowała bezskutecznie jakoś ożywić urządzenie, które po chwili rzuciła obok siebie na łóżko i przetarła twarz dłońmi, próbując poukładać sobie nowe informacje w głowie.
  Temat: Izolatka #1
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 75
Wyświetleń: 2647

PostForum: Poziom -3 i -4   Wysłany: 2018-10-06, 21:00   Temat: Izolatka #1
17.06.2018

Im bliżej punktu zbiórki byli tym mocniejszy szum czuli. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie zauważyła kiedy zostali boleśnie powaleni najgorszym rodzajem szumu, rozdzieleni i pozamykani w tych przeklętych izolatkach przez jakichś obcych. Nie nastrajało jej to pozytywnie wobec intuzów, którzy zaatakowali systemę. Co się dziwić, skoro akcja z szumem była dokładnie w stylu rządu amerykańskiego i nawet jeśli mundury nie do końca jej pasowały do ameryki to uznała ich póki co za rząd, który w sumie cholera wie dlaczego ich po prostu nie wymordował, albo nie zabrał do obozu, czy gdziekolwiek teraz przetrzymywali dzieciaki.

Wszystko jednak przestało trzymać się kupy, kiedy na stoliku w izolatce wylądowała filiżanka herbaty. W pierwszym odruchu, widząc otwierające się drzwi, chciała zaatakować i spróbować ucieczki, ale powstrzymały ją resztki rozsądku. Przecież nie wchodziliby do izolatki bez zabezpieczenia, a w każdej chwili mogli znowu użyć tego przeklętego szumu. Siedziała więc cała spięta starając się utrzymać neutralną maskę na twarzy, jednak ta filiżanka przechyliła szalę. Spojrzała na nią podejrzliwie, jakby była co najmniej zatrutym wężem, a nie elegancką herbatką rodem od herbaciarzy. Pogardziła sprawdzaniem, czy herbatka jest zdatna do picia, czy może doprawili ją arszenikiem, czy inną trucizną. Ot, uaktywnił jej się tryb paranoika, węszącego pułapki i podstęp wszędzie, gdzie tylko się dało.
Na pytanie o preferencje żywieniowe odpowiedziała szczerze, nie spodziewając się, że w ogóle się do nich ustosunkują. Pytanie o to, czy ma jakieś specjalne życzenia skwitowała prośbą o ogarnięcie kotów w jej pokoju i nie zabijanie białego serwala, który zapewne będzie przed nimi uciekał po całej bazie i próbował usilnie dostać się do izolatki, w której przebywała. Podejrzewała, że zostanie to w większości olane ciepłym moczem, tym bardziej, że nie miała jak tego sprawdzić, ale przecież nie szkodziło poprosić. Jakież było jej zdziwienie, kiedy przynieśli pierwszy posiłek... Jednak nie ruszyła go, tak jak i kilku kolejnych, mimo narastającego głodu i kuszenia zapachami ulubionych potraw. Była skrajnie podejrzliwa i nieufna w stosunku do nieznajomych, którzy opanowali bunkier. Starała się nie wariować ze zmartwienia o resztę systemiaków, nie martwić się o przyjaciół i o przyszłość. Złamała się dopiero pod koniec 4 dnia, kiedy była już głodna jak wilk i kiedy już przemyślała i przetrawiła część informacji, które uzyskała od "opiekuna". Początkowo niechętnie zaczęła dziabać jedzenie, żeby w końcu zjeść wszystko, co było na talerzu i czuć się niezbyt dobrze od nagłego zjedzenia zbyt dużej porcji na raz. Głodówka, a potem nagłe napchanie się jedzeniem nie było dobrym pomysłem, więc doczłapała się do pryczy i zwinęła się na niej w kłębek.
Mimo sposobu w jaki chcieli być postrzegani, ona jakoś nie bardzo im ufała. Zdawała sobie sprawę, że chcą zagrać im na emocjach, udawać, że są tacy sami, ale syntetyczni nie przeżyli tego, co wszyscy amerykańscy psionicy. Nie polowano na nich, nie cierpieli od szumu wwiercającego się w ich umysły, nie mordowano ich, nie widzieli jak umierają ich przyjaciele tylko dlatego, że zmutowali. Nie byli jednymi z nich i jakoś nie potrafiła zaufać kolejnej zgrai dorosłych, którzy wielkodusznie chcieli im pomóc, nawet jeśli przejawiali jakoś moce podobne do ich.

Od rana leżała na pryczy, próbując nie zacząć łazić w kółko po izolatce. Mieli zamiar trzymać ich tak do końca życia, czy co? Testowali ich? Wypuszczali tylko tych, którzy przejawiali oznaki zaufania wobec nich? Tych, którzy łatwo poddali się praniu mózgu? Już od samego początku miała w głowie miliony pytań, które z każdym dniem tylko się mnożyły i których nie zadawała opiekunowi tylko dlatego, że uznała to za bezsensowne. Uznawała, że nawet jeśli już dostanie odpowiedź, to pewnie nie pełną, zawsze coś istotnego przed nią ukryją, w obawie, że mogłoby się to jej nie spodobać i mogłaby się zacząć buntować albo w ogóle odpowiedzą całkowicie rozbieżnie z prawdą. Przez ten tydzień, jak na nią, była nadzwyczaj milcząca, nie wdawała się w dyskusje, starała się być jak najspokojniejsza, żeby w końcu uznali, że mogą ją wypuścić. Nienawidziła przebywania w zamknięciu, ograniczenia jej swobody i prób kontrolowania jej każdego kroku. Czuła się bezsilna i to ją tylko jeszcze bardziej irytowało, dorzucając do puli i tak już kłębiących się w jej umyśle pytań rozmyślanie nad tym, czy czasem nie spróbować odejść, kiedy tylko nadarzy się taka okazja. Już wcześniej o tym myślała, odrzucała ten pomysł ze względu na obowiązki w systemie, ale teraz? Teoretycznie nic jej już nie trzymało w bunkrze, wątpiła, żeby pozostawili jej wypracowaną rangę, pewnie zaczynałaby znowu od zera, o ile w ogóle utrzymają ją przy życiu, bo po cholerę im w szeregach wrogi porucznik i były lider? Już chyba wolała ryzykować życiem w lesie niż po raz kolejny wspinać się po szczebelkach, które tylko doprowadzą ją do pozycji w której po prostu będzie bardziej świadoma w jak wielkim gównie się znajduje. Co prawda nie wiedziała, co na to organizacja, która ją tu przetrzymywała, ale ich zdanie akurat najmniej ją obchodziło w tej kwestii. Aktualnie jedyne czego chciała to uwolnić się z tej cholernej izolatki, która zdążyła jej do reszty zbrzydnąć. Chyba jeszcze nigdy aż tak długo nie przebywała zamknięta na tak małej przestrzeni.
  Temat: Awaryjne wejście do bazy
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 193

PostForum: Powierzchnia   Wysłany: 2018-09-27, 20:31   Temat: Awaryjne wejście do bazy
Nogi niosły ją dalej do przodu, pomimo pytania od Rena. Słyszała, jak Pravi odpowiada na komunikat, więc sama nic już nie dodawała tylko skupiła się na bezpiecznym przedostaniu się przez gruzowisko ku awaryjnemu tunelowi do bazy. Starała się jak najmniej dotykać konstrukcję, żeby jej czasem nie zachwiać i nie zachęcić do runięcia im na głowy. Pomimo nerwów odbijających się na niej w postaci ściśniętego żołądka i wewnętrznego przekonania, że dosyć czasu już zmarnowali i muszą się spieszyć, starała się opanować i przechodzić przez gruzowiska powoli, poświęcając im nalezną uwagę. Nic nie zdziałają, jeśli zabiją się w tym miejscu przez to, że jednemu z nich zabrakło cierpliwości. Szczerze nie cierpiała tego przejścia, ale zdawała sobie sprawę, że w tej sytuacji jest ono najlepszym wyborem, jeśli nie chcą władować się prosto w szum, czy na lufy karabinów. Jasne, niedługo pewnie i tak wpadną w bitkę, ale przynajmniej na własnych zasadach i z chociażby nikłą szansą na odbicie bazy, czy też, co bardziej prawdopodobne, wyciągnięcie chociaż cześci systemiaków z bazy. Broń trzymała w rękach, gotową do użycia w razie potrzeby, gdyby jednak jakimś trafem wrogowie jednak wiedzieli o tym konkretnym wejściu.
  Temat: Awaryjne wejście do bazy
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 193

PostForum: Powierzchnia   Wysłany: 2018-09-17, 16:31   Temat: Awaryjne wejście do bazy
Kiedy przyszedł komunikat od Cheo od razu straciła zainteresowanie misją i dzieciakiem znalezionym przez Praviego w szafie. Miała świadomość, że pewnie jak to on nie zostawi dziewczyny w tym miejscu, ale aktualnie chyba to akurat wyszłoby jej bardziej na zdrowie. Skoro systema była zagrożona i nie wiedzieli co tak naprawdę się tam dzieje, to idiotyczne było ciągnięcie za sobą dzieciaka prosto w konflikt. Nawet nie wiedzieli, czy jest jeszcze co ratować i czy systema ten atak przeżyje, a ze słów Cheo mogli wyciągnąć tyle, że wrogowie są już w bunkrze. Jak oni się tam do cholery przemieszczali, skoro nie mieli czipów z dostępem na całą bazę? Mieli kreta w środku, czy po prostu wysadzali drzwi licząc, że nie zawalą sobie bunkra na łeb? Mniejsza z tym, ze ściśniętym z niepokoju zołądkiem ruszyła na dół do wozu. Wsiadła na tył, mając zamiar po drodze przebrać się w swoje ciuchy, które dużo bardziej pasowały do sytuacji w bunkrze. Bojówki i koszulka, na którą narzuciła z powrotem lekką kamizelkę kuloodporną. Cały sprzęt który miała przy sobie rozmieściła po kieszeniach bojówek, kaburę znowu przypięła na udzie. A noże ukryła w ten sam sposób co wcześniej. Przez większość drogi powrotnej milczała i była jakby nieobecna duchem. Martwiła się o ludzi, którzy zostali w bunkrze. Kiedy tylko dojechali wyskoczyła z wozu i ledwo się powstrzymała, żeby nie lecieć od razu do wejścia. Oparła się o samochód z rękami splecionymi na klatce piersiowej i niespokojnie podrygiwała chcąc jak najszybciej dowiedzieć się, jak się mają sprawy w bunkrze, czy wszyscy są cali i czy dadzą radę ich wyciągnąć, albo wybić wroga, ktokolwiek ich tam zaatakował. Słysząc obojętny ton Trzynaście zirytowała się trochę, ale dalej siedziała cicho. To nie był czas na wybuchy i kłótnie, jeśli nie chciała wchodzić to mogła zostać i pilnować dzieciaka. Podejrzewała, że Pravi, tak samo jak ona chciał dostać się do środka, żeby chociażby wyciągnąć z tego gówna przyjaciół. Potem mogli iść gdziekolwiek, ale nie zostawi osób, do których się przywiązała.
– Zostawcie dzieciaka, tu jest w miarę bezpieczna, a jeśli stwierdzi, że chce uciec i szlajać się po lesie to już jej wybór. – Tak szczerze to w tej chwili miała głęboko w poważaniu los dziecka. Sami przeżyli dużo gorsze rzeczy, dla tej dziewuszki to w sumie dalej była sielanka. Teraz najbardziej chciała już ruszyć. Odepchnęła się od wozu, wyciągnęła pistolet z kabury i odbezpieczyła go ruszając do gruzowiska, przez które musieli się przedostać do tunelu.
  Temat: Lokacja eventowa #1
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 541

PostForum: Inne   Wysłany: 2018-09-09, 19:40   Temat: Lokacja eventowa #1
Nie dziwiło jej, że prąd nie działa, nie czuła żadnych źródeł zasilania, oprócz tego, wyczutego wcześniej na piętrze, więc to jasno mówiło, że nie ma sensu pstrykać przełącznikiem od światła. Przecież lodówkę by wyczuła wcześniej, a nikt normalny, mogąc jej używać, nie odłączyłby jej od prądu.
Stała na pozycji, chociaż plan ani trochę jej się nie podobał. Chociażby dlatego, że nie był nawet minimalnie omówiony i miała wrażenie, że zaraz wszystko się zjebie. Dużo z prawdą się nie minęła, Alannah wysadziła drzwi i zabiła gościa zanim zdołali wyciągnąć z niego jakiekolwiek informacje. Wcześniej jednak widziała jak gość spogląda za okno. Niby mógł oceniać, czy da radę zeskoczyć, ale coś jej nie do końca pasowało, kiedy łączyła to z "nie zabierzecie mi jej". Kiedy Alannah w końcu przeszła ze swoją barierą do pomieszczenia, weszła do środka i widząc, że reszta póki co przeszukuje pokój, najpierw zerknęła za drzwi, sprawdzając oczywistą kryjówkę, po czym, jeśli nic nie znalazła, ruszyła do okna, chcąc sprawdzić, czy na zewnątrz jest czysto.
– Nie wiem, nikogo nie widziałam. – Skwitowała krótko i zajęła się swoją robotą.
Jeśli zauważyła kogoś za oknem zamierzała powiadomić o tym resztę. Jeśli zaś nikogo tam nie było to dołączyła się do przeszukiwania pokoju. Oprócz oczywistych miejsc szukała również skrytek. Ukryta przestrzeń w podłodze, drugie dno/tył w szafie/szufladach, cokolwiek, gdzie może się ktoś schować. Cały czas zachowywała ostrożność i trzymała w pogotowiu broń.
– Nie brałam szumu.
  Temat: Fuck, marry, kill
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 160

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-08-19, 01:27   Temat: Fuck, marry, kill
Fuck: Jay
Marry: Cookie
Kill: Barbie

Scar, Alannah, Pravi
  Temat: Kto to kogo pasuje?
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 70
Wyświetleń: 913

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-08-19, 01:27   Temat: Kto to kogo pasuje?
Trumna w zatopionym statku leżącym na dnie rowu mariańskiego :no:
  Temat: Oceń avatar
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 52
Wyświetleń: 712

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-08-19, 01:26   Temat: Oceń avatar
7
  Temat: Kto to kogo pasuje?
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 70
Wyświetleń: 913

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-08-18, 22:07   Temat: Kto to kogo pasuje?
Prawus
  Temat: Lokacja eventowa #1
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 541

PostForum: Inne   Wysłany: 2018-08-17, 01:32   Temat: Lokacja eventowa #1
Skoro przez okna nie było widać nic specjalnego to ruszyła do budynku. Szła ostrożnie, starając się nie hałasować i przemieszczać jak najciszej mogła, plecami do ścian, z odbezpieczoną bronią w rękach, gotowa do ewentualnego strzału. Zamierzała odszukać schody i znaleźć pomieszczenie z przedmiotem, który wyczuła.
- Z mojej strony też czystko. Idę na piętro sprawdzić urządzenie, które tam wyczuwam. Pravi, masz 5 minut, jak się nie odezwiesz w tym czasie to przyjdę do Ciebie. - Odpowiedziała równie cicho przez krótkofalówkę, przy okazji ustawiając ją na cichszy odbiór, w razie gdyby grupa z bunkra postanowiła jednak się odezwać. Wolała nie hałasować póki nie ustalą, że okolica jest bezpieczna.
Jeśli udało jej się dotrzeć na górę i odszukać pokój, w którym było urządzenie, przystanęła przed drzwiami. Odetchnęła głęboko uspokajając myśli i skupiając się. Jedną ręką szybko nacisnęła klamkę i popchnęła drzwi. W drugiej ręce miała broń, którą już wycelowała we wnętrze pokoju. Zaraz po popchnięciu drzwi wycofała się w większości za framugę, chcąc mieć w razie czego jakąś osłonę, gdyby ktoś jednak przebywał w pokoju.
  Temat: Kto to kogo pasuje?
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 70
Wyświetleń: 913

PostForum: Gry i zabawy   Wysłany: 2018-08-16, 21:48   Temat: Kto to kogo pasuje?
June :lol:
  Temat: Lokacja eventowa #1
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 541

PostForum: Inne   Wysłany: 2018-08-11, 20:16   Temat: Lokacja eventowa #1
W ich grupie od dawna nie obowiązywała hierarchia. A przynajmniej Ceri tak to odczuwała, więc nie zwróciła zbytnio uwagi na to, że w sumie Alannah nie powinna wydawać im rozkazów. Przecież jej ufała, do tego miała rację, żeby zaparkować w krzakach.
Gdy Pravi skończył manewr parkowania, wysiadła z wozu cicho zamykając za sobą drzwi. Zachowując ostrożność, pierwsze co zrobiła to przeczesanie terenu mocą. Czy wyczuwała jakieś źródła energii oprócz tych oczywistych, jak jej łańcuszek, krótkofalówki, kurwie, czy akumulator ich samochodu? W końcu to, że nie widzieli żadnego światła, czy innych oznak użycia prądu nie oznaczało, że mogło go w cale nie być w budynku. Następnie uznała, że pora na raport dla osób nadzorujących misję. Mieli sporo obrazów do ogarnięcia, więc stwierdziła, że mogą nie patrzeć na ich ekran, skoro póki co nic się u nich nie działo.
- Tu Ceri. Jesteśmy na miejscu. Odezwę się, jak zabezpieczymy teren. - Szybki, cichy meldunek do krótkofalówki i ruszyła za Alannah i Pravim. Poastanowiła zakraść się do jednego z boków budynku, tam gdzie byłoby więcej okien i możliwości zajrzenia do pomieszczeń. Stąpała ostrożnie, wypatrując wszelkich możliwych pułapek. Po drodze wyciągnęła również broń z kabury i przygotowała ją do ewentualnego użycia. Zamierzała po kolei zakradać się do okien i ostrożnie przez nie zaglądać do środka, sprawdzając tym samym, czy są one puste. Była gotowa w każdej chwili, w razie potrzeby, odskoczyć, czy użyć broni.
  Temat: Lokacja eventowa #1
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń: 541

PostForum: Inne   Wysłany: 2018-08-04, 01:24   Temat: Lokacja eventowa #1
Ekwipunek Ceri:
Zwinięty Tekst:

> naładowany wisiorek od Leviego. Wisiorek wygląda niepozornie, ale ma w sobie superpojemny akumulatorek, z którego może czerpać moc
> Glock 9mm + 2 magazynki + kabura udowa
> koszula oraz eleganckie spodnie oraz pod koszulę lekka kamizelka kuloodporna. Do tego ciemne okulary a'la faceci w czerni. Do tego dobrała sobie wygodne, wojskowe buciory w kolorze czarnym.
> krótkofalówka
> plecak
> Fałszywe dokumenty zobione dla niej, ale z wiekiem osoby nie mogącej być psi
> 2xNóż Cold Steel Urban Pal Serrated AUS8A (43LS) + pochwy, wszystko ukryte tak, żeby było łatwo dostępne dl niej, ale niewidoczne dla postronnych.


Ekwpiunek w samochodzie:
Zwinięty Tekst:

Kanister z benzyną, mapa, rzut izometryczny domu, akta byłych mieszkańców, skrzynka z narzędziami, skrzynki na żywność.



Stawiła się na wezwanie Cookie o czasie. Starała się nie rozglądać za Levim, tylko wysłuchać zielonej i skupić się na misji, o której mówiła. Było widać, że spędziła sporo czasu na planowaniu wszystkiego i starała się zrobić wszystko jak najlepiej. Do tego robiła to wszystko bez większej pomocy z zewnątrz. kiedy odprawa się skończyła podeszła do minionków Cookie z prośbą o pomoc przy makijażu. Miała wyglądać na starszą, więc naturalnym powinien być makijaż, prawda? Dziewczyny uwinęły się z tym szybko, tworząc na jej twarzy maskę dodającą jej trochę lat, aby mogła uchodzić za dorosłą kobietę. W razie gdyby ktoś zaczął dopytywać, czemu tak wygląda zawsze mogła powiedzieć, że eksperymentuje. W końcu nie dało się ukryć, że coś jednak ją gryzło przez ostatnie 3 miesiące, więc mogła chyba zamaskować "eksperymenty" dorzucając je do jej ostatniego, innego niż normalnie, zachowania.
Następnie skoczyła jeszcze do pokoju po swoją ulubioną broń i kilka pierdół i po chwili stała już przy wozie. Pravi miał prowadzić, Alannah zajęła miejsce z przodu zanim zdążyła zaprotestować i tylko miała nadzieję, że Pravi nie rozproszy się Trzynastką i nie rozbiją się gdzieś na drzewie. Dziwnie było jej patrzeć na tę parę, chociaż byli razem już całkiem długo. Wyrwało jej się ciche westchnienie i wsadziła swoje cztery litery na tylną kanapę wozu. Zaraz zapięła pasy i ruszyli. Przez większość drogi siedziała milcząc i wpatrując się w zmieniający się za oknem krajobraz. Przez te 3 miesiące sporo się zmieniło, wszyscy się od siebie jakby oddalili i nie bardzo wiedziała nawet, jak zagaić rozmowę. Skupiła się więc najpierw na przeczytaniu akt od Cookie, a potem na myśleniu nad tym, co muszą zabrać z domu do którego jadą, co prawdopodobnie mogliby w nim znaleźć i co warto byłoby załadować do wozu. Mieli ograniczone miejsce, więc musiała rozplanować wszystko jak najrozsądniej, skoro to na niej spoczywało zadanie ogarnięcia tego od strony logistycznej. Oczywiście po drodze wszyscy zdążyli się przebrać, więc kiedy już dojeżdżali powoli na miejsce, o czym poinformowała ich Alannah, a na co Ceri mruknęła coś niewyraźnie, siedziała już w eleganckich ciuchach wybranych przez Cookie. Na głowie miała założone niczym opaskę okulary.
  Temat: Natasza Laura Blake
Ceridwen Murray

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 130

PostForum: Zaakceptowane   Wysłany: 2018-08-02, 22:12   Temat: Natasza Laura Blake
Witaj na Caledoni v 2.0!

Trzymaj akcepta! Życzę miłej zabawy na forum ♥

 
Strona 1 z 14
Skocz do:  

Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons