you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach -5 do -10°C

Mamy grudzień 2023 roku.

ogłoszenia
23-12
Życzenia świąteczne i noworoczne!
[dowiedz się więcej]
14-12
Przeskok fabularny i kilka nowości
[dowiedz się więcej]

Znalezionych wyników: 201
Caledonia Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Podmiejskie uliczki
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 112

PostForum: Florence   Wysłany: 2019-01-09, 22:14   Temat: Podmiejskie uliczki
- Gość wyjdzie kiedy będzie niepotrzebny, ktoś nas złapie i jeb! Przypomina mi to powitanie z S.C. – bardziej wyjebane już mieć nie mógł, ale hej! I tak szczerze wątpił, aby misja z przejęciem ciężarówki przebiegła sprawnie. A co jeśli…
- Podbijam – A może typo poluje na tą samą ciężarówkę? – oczywiście czerwony tylko się zbijał. Kimkolwiek był pachołek, z pewnością nie miał aż tak poważnych planów, bo nie miał prawda? Przy całej masie ciekawych scenariuszy Baek był przekonany o jednym – o cennej i być może martwej zawartości worka. Na litość boską… Nawet Jezusa tak nie zapakowali.
- Pod śniegiem czy na śniegu? – rzucił sucharem, po czym spróbował skontaktować się z drużyną B, co rzecz jasna wymusiło na nim chwilowe spuszczenie z oczu budynku z facetem w środku. Nadal jednak kucał, aby nie wychylać się zbytnio.
  Temat: Podmiejskie uliczki
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 112

PostForum: Florence   Wysłany: 2019-01-09, 20:14   Temat: Podmiejskie uliczki
Niezbadane są wyroki boskie i zakłady ruskie.
- Podbijam zakład o dodatkowy trolling – to pewnie zakrwawiony Papa Stalin, który idzie żebrać o wódkę. – stwierdził z rozbawieniem czerwony pionek. Jak dobrze pójdzie, to wygra dwa obiady!
- Obiady i flacha wódki. Już nawet najebać się nie można. – prychnął rozczarowany. Pieprzeni Brytyjczycy, ich sztuczna herbata i dupne maniery. Że niby co? Bo jak byli dzieciakami, to nie mogli się napić? Dajcie im jeszcze smoczki i pieluchy – będzie full zestaw.
Błoto na spodniach lub raczej krew, a do tego worek w samochodzie. Nie no wcale to nie było ciało – pewnie nie, ale dajcie żyć fałszywą nadzieją.
- To sobie chłop upolował jelenia. Gramy w papier, kamień i nożyce? Przegrany idzie sprawdzić, co takiego nasz przybyły ukrywa w terenówce. Drugie siedzi na dupie i patrzy, czy gostek nie wraca. Masz sprawną słuchawkę? – skoro już mieli tutaj czatować w trakcie oczekiwania na przyjazd ciężarówki lub komunikatu od drużyny B, to niech chociaż ten czas im się na coś przyda.
Decyzja należała do Vic: jeśli zechce, to może iść, jeśli nie, to Baek skoczy sobie do terenówki – zaczai się w celu zaspokojenia swojej ciekawości. Przy okazji spojrzy przez szybę, czy w środku nie paliła się lampka uruchamiająca alarm.
  Temat: Podmiejskie uliczki
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 112

PostForum: Florence   Wysłany: 2019-01-08, 22:41   Temat: Podmiejskie uliczki
Baek z łatwością mógłby ułatwić drogę na dach, pokonując śnieżną pierzynkę dotykiem gorących łapek. Póki co przystopował jednak, gdyż mogłoby to niechcący zdradzić ich pozycję z powodu felernego dymu – Baek pomimo władania nad ogniem, nie potrafił manipulować nim w sposób dyskretny. Rzucał kulami, a te… No nie należały do najcichszych ataków pod słońcem. Innymi słowy – był z niego typowy człowiek wpierdol, który wpierw atakował, a potem zadawał pytania.
Dorosły… Bleh. Czerwony się nie patyczkował – znów skorzystał z dobrodziejstwa lornetki – taksując faceta, chciał dostrzec coś, co mogłoby go nakierować na jego przynależność. Rządowi i inne tego typu mendy zazwyczaj popierdalały w mundurach. Brak takowego mógł – ale nie musiał – oznaczać jedno – łowcę – w innej wersji przypadkowego, w co Baek szczerze wątpił.
- Masz. – szepnął czerwony, podając lornetkę Vic, by i ona mogła podejrzeć faceta i budynek. Sam sięgnął po karabin snajperski z lunetą. Zamiast śledzenia typa – budynek zostawmy na później – skierował swe oczy i lunetę na pojazd, którym facet przyjechał. Czy był on jakoś oznakowany?
  Temat: Podmiejskie uliczki
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 112

PostForum: Florence   Wysłany: 2019-01-08, 07:12   Temat: Podmiejskie uliczki
Zatrzymali się przed miasteczkiem – pojazdy zaparkowali gdzieś na uboczu, możliwe, że za budynkiem. Huh, jeżeli czegoś Baek nauczył się w życiu, to aby nigdy nie ufać takim miejscom jak to. Tylko czekał na wyjście dzikich psioników lub grupy łowców, gotowych poderżnąć im gardziele.
- Pomyśl o czymś, co Cię wkurwia, a zaraz poczujesz się lepiej. – wpierw jednak żarcik sytuacyjny, a potem rozejrzenie po okolicy. Sterta budowli i opuszczonych pojazdów. Czerwony ruszył nieco w przód z lornetką i karabinem snajperskim przewieszonym przez ramię oraz pozostałym EQ, które miał na sobie – mowa o stroju i reszcie broni.
- Oczywiście, że pierdolnie – daję temu jakieś 10 minut – potem kaboom. – fuknął rozbawiony. Tylko głupcy wierzyli w sukcesy planów. Dobrze, że pomarańczowa miała nieco więcej oleju w głowie.
- Rozejrzyjmy się, proponuję udać się na dach któregoś z budynków. – tych w okolicy nie brakowało. Dobry kamper to pół sukcesu – dobra widoczność, lornetka i snajperka mogły pomóc w rozeznaniu się i wyłapaniu niechcianych gości – od kukiełek Omegi bo bezpańskie a na szczekających psach (łowcach) kończąc. Jeżeli dziewczyna nie będzie miała nic przeciwko, czerwony wybierze w miarę przystępny budynek. Zamiast wejścia na polaczka, wybrałby tylne wyjście – otwarte drzwi lub okno bez szyby, byleby tylko nie robić hałasu.
  Temat: Domek leśniczy
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 125
Wyświetleń: 4570

PostForum: Powierzchnia   Wysłany: 2019-01-03, 14:32   Temat: Domek leśniczy
/żeby nie przeciągać :x

Baek dokładnie obejrzał quady – podarowany ekwipunek schowałby w plecaku – tutaj musiałby się wrócić po takowy – który następnie przypiąłby do quada tak, aby nie przeszkadzał w trakcie jazdy – dobrze zabezpieczony – w ostateczności zamieni snajperkę na plecak – do rozstrzygnięcia przez prowadzącego. W ostatecznej ostateczności podpierdzieli plecak przybyłego (xD).

***

Droga minęła w miarę spokojnie – teoretycznie. W zatrzymanym punkcie – czyli tuż przed rozdzieleniem się – Baek zdejmie gogle ochronne na rzecz rozeznania z pomocą lornetki. Swoją uwagę zwróci także na ślady – czy były to ślady charakterystyczne dla pojazdu ciężarowego? A może będą bardziej pasować do innego typu? W miarę możliwości sprawdzi w którą stronę biegły – czy zgodnie z trasą czy nie i czy faktycznie były to pojedyncze ślady czy jednak nie.
- Macie coś? – potem rzuci pytaniem do reszty, która być może zechce rozeznać się w terenie.
  Temat: Domek leśniczy
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 125
Wyświetleń: 4570

PostForum: Powierzchnia   Wysłany: 2018-12-24, 11:45   Temat: Domek leśniczy
O skuteczności planu Baek rozmawiać nie chciał. Wystarczyło tylko na niego spojrzeć, by wnet wyhaczyć rozbawienie komizmem skrupulatności tutejszego personelu. Dobrze, że chociaż przydzielili im dowództwo, bo jak słusznie Pan Angielski zauważył – wśród dzieciaków głowy godnej tego miana nie było lub też była tylko dobrze się maskowała – ciul z tym. Czerwonemu przywódca do szczęścia potrzebny nie był. Już raz bawił się w dostawcę bez jego udziału – tak, mowa o tamtej upierdliwej misji z Cheo. W sumie za kogo oni ich mieli? Kretynów? Pajaców? Tymi drugimi to co najwyżej zwano przedstawicieli Ryżowego Gangu, który jak na złość bez lidera zdołał sobie jakoś poradzić.
- Jak nigdy słuchaj… Skaczę w nieopisanej radości na wieść o misji akurat w święta. – fuknął z udawanym uśmiechem. Gdyby nie nagrody w postaci przepustek i konieczności wyżywienia gęb w bunkrze, chłopak nie byłby skory do ruszenia szanownych czterech liter. Przez te pół roku bardzo się zmienił – przestały go interesować dzieciaki pod ziemią. Dla niego mogły żyć, a mogły też równie dobrze zdychać. Spośród wszystkich tam na dola, najważniejsi byli dla niego Cheo, Haise i poniekąd Elena. Ostatnio mało ze sobą rozmawiali, ale hej! Nikt przecież nie mówił, że będzie łatwo, a psionik mimo wszystko ją lubił. Całą resztę miał w głębokim poszanowaniu.
- A Ty? – spytał.
  Temat: Domek leśniczy
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 125
Wyświetleń: 4570

PostForum: Powierzchnia   Wysłany: 2018-12-23, 11:22   Temat: Domek leśniczy
Informacji sporo – ich autentyczność raczej wątpliwa. Bądź my szczerzy – Baek wątpił, aby misja – w jego przypadku kolejna z tej kategorii – tego typu przebiegła bezproblemowo. To, że milczał wcale nie oznaczało, że nie tarzał się w myślach ze śmiechu – pozdro dla wszystkich czytających mu we łbie. Po zakończonym spotkaniu parsknął srogo. Nie tak, ale w sumie tak, a może inaczej – pitu, pitu, on posłucha.
Przygotowania minęły dość spokojnie. Chłopak w pierwszej kolejności poprosił o dostarczenie mu odzieży ognioodpornej – uniformu bądź innego kompletu, który zwyczajnie się nie sfajczy po odpaleniu mocy. Nie żeby planował to robić, niemniej wolał dmuchać na zimne. Ostatnim razem miał farta – Systema takowy uniformik (komplet złożony z góry, dołu i obuwia) mu podarowała, dzięki czemu mógł swobodnie strzelać kulami ognia w trakcie blokowania drogi bez obawy o zniszczenie sobie ciuchów. Miał nadzieję, że herbaciarze zezwolą mu na ponowne użycie podobnego uniformu – w innym wypadku korzystanie z dobrodziejstw zdolności będzie raczej wątpliwe.
Prócz tego? No cóż… Mundur tego typu miał kilka wad i zalet – z tych drugich były niewątpliwie – elastyczność, czyli brak krępacji ruchów – jakość, czyli dobre jak na niego utrzymanie prawidłowej temperatury ciała – a warto dodać, iż był czerwonym, tak więc wszelkie puchowe kurteczki raczej odpadały – odporność, coś ala kamizelka kuloodporna – maska, czyli fajne okrycie twarzy zmniejszające ryzyko rozpoznania. Wady? Z pewnością logo samego uniformu, chociaż? Z jednej strony dzieciaki miały pozostać niezauważone, z drugiej Systema i tak już nie istniała, z trzeciej barwa uniformu – czarno-biała o ile użytkownik pamięta – dość dobrze się maskowała na tle zimowego krajobrazu… Niemniej w ramach przykrywki dodajmy iż potencjalną całość chłopak ukryje pod luźniejszą kurtką – tak, luźniejszą, ponieważ był czerwonym i w przeciwieństwie do innych osobników, temperaturę ciała miał jednak kapkę wyższą, nie mówiąc już o potencjalnej możliwości zwiększania jej – chyba, ale ręki gracz nie odda.
Jeżeli chodzi o broń – przede wszystkim wojskowy nóż, naładowany pistolet – obie te rzeczy schowane do: pochwy (nóż), kabury (pistolet) i przypięte do pasa – i karabin snajperski przewieszony przez ramię – dla bezpieczeństwa. Z dodatkowego wyposażenia – naładowana zapalniczka oraz lornetka na wypadek konieczności rozeznania w terenie. Aha no i słuchawka do komunikacji i komunikator! Prócz niej gogle na twarz (plus kask), co być ślepym w razie śnieżycy - i pewnie coś ala hak (rzecz jasna z liną), który miał przypiąć do quada w razie potrzeby holowania. W przypadku broni – kwestia umowna, zależna od otrzymania zezwolenia od przełożonych. Nóż i pistolet miały służyć do obrony – karabin zaś do zdjęcia potencjalnych wrogów w bardziej dyskretny sposób.
- Ostatnia ciężarówka wytrzymała jazdę na ślepo. – rzucił nieco bezczelnie ale tak – przez te pół roku nabył wprawy w prowadzeniu pojazdów, szczególnie ciężarowych. Swoją drogą służyły za całkiem niezłą tarczę w walce przeciwko takim Brytolom, którzy częstowali Cię szumami!
Czerwony nie zwlekał – wyłonił swój zad na powierzchnię zaraz po pomarańczowej. Machnął do niej, jakby od niechcenia, może chcenia – nieważne – po prostu jakoś się tam przywitał. Następnie chciał podejść do pojazdu, aby sprawdzić jego stan.

EQ:
- ognioodporny uniform - góra, dół i obuwie. Do tego gogle oraz kask
- luźna kurtka dla ukrycia symbolu uniformu - Baek takowy otrzymał na innej misji, niemniej tamten miał na sobie symbol Systemy
- pistolet + dodatkowy magazynek - broń schowana do kabury i przypięta do pasa. Dodatkowy magazynek również schowany
- wojskowy nóż - schowany do pochwy i przypięty do pasa
- karabin snajperski - tylko za zgodą - przewieszony przez ramię
- hak z liną - ten zostanie przyczepiony do quata aby nie przeszkadzał
- lornetka + zapalniczka
  Temat: [3] Sala odpraw
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 88

PostForum: Poziom -3 i -4   Wysłany: 2018-12-19, 19:20   Temat: [3] Sala odpraw
Kolejna zabawa w złodzieja tak? Czerwony miał ochotę parsknąć śmiechem – to, że tego nie zrobił było wynikiem kilku powodów. Chłopak w spokoju wysłuchał słów faceta i szczerze? Jak na Koreańczyka marny był z niego ninja – włamywacz. Moce czerwonego nie sprzyjały zachowywaniu dyskrecji, a już na pewno nie w jego zestawieniu.
Baek był psem – mięsem armatnim, furią wychodzącą na przód – robiącą niezły burdel i pozostawiającą po sobie proch i zniszczenie, o czym SC. z pewnością wiedzieli. Z dwojga złego wolał pobawić się w przejmowanie ciężarówki, niżeli ciche działanie. Prócz tego? Miał już kilka pomysłów na zatarcie śladów. Spalenie pojazdu wydawało się być najlogiczniejsze, a żeby było śmieszniej, całość można było zaprezentować jako nieszczęśliwy wypadek z ciałami ofiar wewnątrz. Z kolei kwestia zapasów? Takie życie… Mało to niezrzeszonych i łowców biegało po okolicy? Porzucone eq znikało szybciej niż martwe ciała kolejno pożerane przez liczne grono latających sępów.
- Poślizg, utrata kontroli i kraksa gotowa – nikt nie przeżył. – mruknął do co bardziej zainteresowanych. To była luźna myśl, ot rzucona w ramach ciekawostki. Po niej zapadła cisza, albowiem psom prócz sporadycznych szczeknięć nie wypadało ujadać, a już na pewno nie w towarzystwie osób nielubianych. Nie zrozumcie mnie źle – to w końcu nic osobistego, zwykła niechęć i grzeczność wyuczonego pieska, który korzystał jedynie z profitów. Chcieli maszynę? Zatem takową otrzymali. Wystarczyło mu powiedzieć co i jak – pójdź tu, skręć łeb temu, sfajcz tamto. Zasada działania Baeka była prosta, o ile nie mieszało się ze sobą sprzecznych poleceń.
Chłopak nie powiedział nic więcej. Siedząc na krześle tudzież w fotelu, grzecznie czekał na zdanie innych. W końcu to pomarańczowi mieli robić za mózgi operacji – on był jedynie mięśniami.
  Temat: Kim Baek Hyun
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 15
Wyświetleń: 670

PostForum: Informatory   Wysłany: 2018-12-15, 11:09   Temat: Kim Baek Hyun
Przeskok fabularny: czerwiec -> grudzień

Ukryta Wiadomość:
Jeśli jesteś *zarejestrowanym użytkownikiem* musisz odpowiedzieć w tym temacie żeby zobaczyć tą wiadomość
--- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 331

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-11-05, 06:18   Temat: Sypialnie na II poziomie
Stan pomarańczowego pozostawiał wiele do życzenia. Skrajne wychudzenie a teraz jeszcze problemy z sercem. Każe szybsze jego uderzenie napawało czerwonego niepokojem. Co jeśli atak zaraz się powtórzy? Nie chciał o tym nawet myśleć, po prostu nie i już. To dlatego momentalnie opatulił ciało chłopaka puchatą kołdrą. Podejrzewał, że utworzony z niej kokon, pozwoli mu się uspokoić - jak widać słusznie. Cichnące dudnienie i spowolniony oddech ulżyły czerwonemu, przynajmniej jeżeli chodziło o kwestię zdrowotną. Druga, cichy szloch, wciąż ciążyła mu okrutnie na sumieniu. Nadal nie wiedział dlaczego. Powiedział, a może zrobił coś nie tak? Oczy co jakiś czas przymykały się pod naporem zmarszczonych brwi - chłopak kompletnie nic nie wiedział. Zemsta? Gra? Za kogo go miałeś szanowny chłopcze. Baekowi przez myśl nie przeszło, aby kiedykolwiek wykorzystać Japończyka w tak okrutny sposób. Wszystko co robił, mówił i przez co płakał, było absolutnie szczere. Jeszcze nie powiedział tego wprost, niemniej, mocno umiłował psionika. Owszem, na początku to były tylko żarty - ot kilka niewinnych docinków na temat kobiecego wyglądu Pana Opiekuna. Potem jakby ucichły, przepchnięte na bok przez zazdrość, a następnie uczucie. Dziwne prawda?
Reakcja Haise na opatulenie przeszła najśmielsze oczekiwanie. Pozytywnie nią zaskoczony chłopak nie czekał zbyt długo. Wnet objął kruszynę klatką ramion i zaczął delikatnie głaskać - to po głowie, karku oraz plecach. Niewinne muśnięcie ba również się pojawiło - jedno, drugie, trzecie... Znów poczuł ulgę - tym razem z powodu kolejnej, drugiej już reakcji pomarańczowego.
Śpij... - szepnął cichuteńko, po czwartym muśnięciu łepetyny- śpij - ponowił, ostrożnie układając i trzymając przy swej piersi wystraszoną ptaszynę. Bliska wilgoć po mydlinach nie przeszkadzała czerwonemu. Szczerze powiedziawszy wkrótce o niej zapomniał, jakby w ogóle nie powstła. Liczył się tylko on, malutka perła, ktora mogła w końcu odpocząć. Ciepło Ci Haise? W takim razie korzystaj ile chcesz. Może po jakimś czasie wyłonisz łepek spod kołdry?
Ciężka noc nieźle dała popalić obu chłopakom. Wkrótce do pomarańczowego dołączył czerwony. Azjata zasnął z drobniutkim ciałkiem w objęciach.

Z/t 2x ?
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 331

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-11-02, 21:50   Temat: Sypialnie na II poziomie
W takim razie powodzenia Baek Hyun! – nie powiedział nigdy nikt. Czerwony nie chciał pokrzepiających krzyków, dopingów, tudzież zapewnień o sukcesie. Liczyło się przede wszystkim dobro Haise. To z niego czerpał siłę i chęci do dalszego działania. Dla niego dogadał się z pracownikami – jemu przyniósł kwiaty i w końcu z nim trwał zamknięciu czterech ścian – dla niego, jemu i z nim! Japończyk nie mógł się tak po prostu poddać, nie teraz, gdy pies odnalazł w końcu cel! I precz mi won z innymi kundlami – on taki nie był. Nie zamierzał gryźć i dobijać swego Pana, wręcz przeciwnie! Dzielnie przy nim trwał, a nawet warował, aby nikt nieproszony nie odważył podejść się zbyt blisko. Obroża? Nie był jej godzien, mimo to wciąż trzymał ją przy sobie, a gdy nikt nie patrzył, zakładał centralnie NA siebie – na swoją potężną gardziel, po której mógł go dotykać tylko i wyłącznie prawowity właściciel i Pan.
Możliwe, że chłopak przegiął, raczcie mu to jednak wybaczyć. Uczucie, którym darzył pomarańczowego było zbyt silne, by móc je w całości stłumić. Brzemię emocji oraz czuły dotyk skutecznie obluzowały zimną stal łańcuchów. Oswobodzony z nich pies nie wytrzymał. Ruszając, wnet rzucił się na Pana, po czym ułożył łeb centralnie na jego chudych nogach. Chłopak również nie wytrzymał – ucieczka łez i ich otarcie – ten względny spokój i dziwny gest, tylko uświadomiły mu, jak ważną rolę odgrywał w jego życiu Japończyk. Pal licho z Echo i jej nienarodzonym dzieckiem – nic o nich nie wiedział, a gdyby nawet, to z pewnością podważyłby prawdziwość plotek. Skąd w ogóle taki pomysł? On i dziecko? On i dzieciak z Echo? Spotkali się raz, góra dwa – w ostateczności trzy razy, ale nie więcej. Przed każdym zbliżeniem pamiętali o zabezpieczeniu. Wpadka? No na pewno nie z nim. Oskarżenia? Na jakiej podstawie? I czemu w ogóle ktoś miałby uwierzyć dziewczynie, która do nie dawna nie pamiętała jak się nazywa. A co jeśli ktoś inny był ojcem bachora? Brzydki Baek, bardzo, bardzo, MEGA BARDZO brzydki Baek. Przyszłemu tatusiowi nie przystało wypierać się potomka. Gorzej, że jak na razie wszyscy próbowali go jak na złość wrobić. Niedoczekanie.
Ciepły dotyk, błogość spojrzenia a po nich ucieczka i szloch. Czerwony nie zdołał nawet zareagować. Woda prędko wsiąknęła w obicie materaca, podobnie zresztą jak w tkaninę prześcieradła i skrawek jednej z kołder. Odstawienie miski stanowiło priorytet – kolejny dotyczył bezpośrednio samego Haise. Zbyt wiele, zbyt wiele, ZBYT WIELE! Dość już tego. Hyun zacisnął usta w cieniutką kreskę. Ostatkami sił powstrzymał chęć zerwania z siebie przepaski i zajęcia się chorym tak jak należy. Ograniczone widzenie znacznie utrudniało pole manewru psionika. W rezultacie nie miał szans uchronić pomarańczowego przed zmoczeniem łóżka i pewnie kawałka swego ciała. A potem jeszcze stres, przyspieszony oddech i cichy szloch…
To co zrobił w tamtym momencie Baek przekroczyło najśmielsze oczekiwania. Zamiast podać Panu suche odzienie i zostawić, by mógł w spokoju je przyodziać, Pies okrył go chwyconą wcześniej kołdrą. Mało tego! Tuż po złapał drobniutkiego Skowronka, przyciągnął, po czym zamknął w klatce objęć. Skryty przed światem mógł poczuć tylko jedno, ciepło bijące bezpośrednio z serca. Tudum, tudum, tudum…
- Nie wiem, co się dzieje. Nie wiem też, dlaczego drżysz, niemniej proszę, nie płacz. To przeze mnie tak? Coś zrobiłem? Nie chciałem, naprawdę nie chciałem… - głos czerwonego ponownie zaczął drżeć. Chłopak naprawdę nie znał przyczyny dziwnego zachowania Haise. Starał się jak mógł, tłumacząc się przy tym jak typowy nastolatek, który przypadkiem wrócił do domu kilkanaście minut po czasie. Dlaczego Haise? Dlaczego, dlaczego, dlaczego?
Japończyk mógł próbować walczyć, szarpać się, wyrywać – bronić we wszelkie możliwe sposoby. Hyun nie chciał jednak tak łatwo dawać za wygraną. Wiedział, iż jego dotyk palił skowronka. Wiedział też, że odsłonięcie oczu poskutkowałoby atakiem paniki. Nadal ryzykował wiele, a jednak postawił wszystko na jedną kartę. Stąd właśnie szczelne okrycie kołdrą, szybki chwyt, przyciągnięcie i przytulenie drobniutkiego ciałka najostrożniej jak się tylko dało. Nie myślał, aby go wypuścić, zamiast tego uparcie przy sobie trzymał, wodząc czule po zakrytej łepetynie, karku i plecach.
- Proszę… - i cały czas go tylko prosił – jeżeli nie o odpowiedź, to o uspokojenie skołatanego serca.
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 331

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-11-01, 00:39   Temat: Sypialnie na II poziomie
Nie, Baek nie był pewien – on WIEDZIAŁ, że chce się nim zajmować – tym, który przeszło kilka miesięcy temu przygarnął go pod swoje skrzydła i zamiast sprzedać porcję bólu, poczęstował czułym dotykiem dłoni. Od tamtego momentu w czerwonym coś pękło. Nawet jeśli nie chciał ugiąć przed nim swego karku, to zrobił to właśnie dziś – tu i teraz w zamkniętych czterech ścianach zwanych pokojem Haise.
Brak wstydu, za to potok spływających łez. Raczcie mu wybaczyć moi mili. Chłopak z ledwością tłumił w sobie burzę emocji. Był na siebie zły i na innych zresztą też, choć przede wszystkim właśnie na siebie. Co z niego za chowaniec, skoro nie potrafił w porę zapobiec tragedii. Żałosna podróbka ot co! Powinien był oddać pomarańczowemu podarowaną mu obrożę – nie zasługiwał na nią. Mimo to wciąż ją na sobie nosił, a to, że jeszcze jej nie zerwał, było wynikiem… Oh? Czy aby przypadkiem nie nazywano tego uczuciem?
Czerwony faktycznie nie wytrzymał presji. Wilgotne plamy na materiale prowizorycznej ala opaski na oczy skutecznie zdradziły cichy szloch a z nim smutek Azjaty. Pożerał go strach względem własnej bezsilności, a zaraz za nim czaiła się panika. Pomimo siły i domniemanej potęgi „mocy”, nie potrafił sprostać czemuś tak prozaicznemu, jak troska o drugą osobę! Gniew tym bardziej mieszał się z rozdarciem i tylko nasilał wyciek słonych łez.
Kwiaty, Hyun uparcie myślał o nich myślał – o tym, jak przyniesie tutaj wypełniony nimi śliczny wazon, jak postawi na szafce przy łóżku, jak będzie o nie dbać – podlewać i ogrzewać - i jak zaczną powoli rozkwitać centralnie na oczach pomarańczowego. Różnorakie kolory płatków z pewnością przypadną mu do gustu. Czerwone, różowe, białe – widział nawet kremowe odmiany! Silne i pachnące rośliny wcale nie potrzebowały wielu luksusów do życia. Brak światła słonecznego szło czymś jeszcze zastąpić. Poza tym wodę mieli, powietrze też, czyli w sumie wszystko, co niezbędne do prawidłowego rozrostu przepięknych dzieł zrodzonych wprost z głębi matczynego łona zwanego ziemią.
Ciepły dotyk drżącej dłoni – czy w tamtej chwili mógł prosić o coś więcej? Chowaniec instynktownie oparł swój potężny łeb o drobniutką dłoń. Pozwolił palcom na otarcie wszystkich łez – tych spływających i tych świeżych uciekających z przysłoniętych kącików ślepi. Prosty gest z myślową przesłanką w domyśle nie wystarczył, aby uciszyć wewnętrzny lament. Niewątpliwie jednak zadziałał kojąco na niespokojny rytm dudniącego serca. W rezultacie zaczęło powoli cichnąć, aż w końcu ustabilizowało takt bicia. Dzięki Japończykowi, Baek wziął się w końcu w garść. Nadal bał się porażki, niemniej miał wystarczająco dużo samozaparcia, aby dwie dość istotne rzeczy.
- Nie pozwolę Ci się poddać. – wydukał, tuż po przetarciu mokrych polików. Chwilę potem drgnął na kolejny dotyk drobnej ręki. Nie potrwało to długo, jak w jednej sekundzie czerwony ujął, po czym musnął miękkimi wargami zewnętrzną część oszpeconej skowronkowej łapki. Po jej oddaleniu, zezwolił na następne ujęcie i nakierowanie swoich rąk na biodra Japończyka. Inteligencją nie grzeszył, jednak zrozumiał przekaz i docenił go.
- Dziękuję, że mi zaufałeś Haise. Obiecuję wziąć się w garść, a wiesz, dlaczego? Bo zaopiekuję się Tobą, tak jak Ty niegdyś mną. Musisz zobaczyć resztę kwiatów. Obiecuję przynieść je tutaj w wazonie. Chciałbyś? – Baek nie oczekiwał odpowiedzi, bah, jego pytanie było czysto retorycznym. Kwestią czasu było przytaszczenie tutaj roślinek i ich ustawienie tuż przy łóżku pomarańczowego.
Czerwony jeszcze przez chwilę wahał się w sprawie zsunięcia spodni z bioder Japończyka. Doceniał jego próbę uspokojenia, jednocześnie przy tym nie zapominając o dyskomforcie i niechęci do dotyku. Nie chcąc narażać psionika na zbytni stres, przystąpił do działania.
Przed zdjęciem spodni, Baek (wciąż z zasłoniętymi ślepiami) pozwolił sobie na ostrożne ułożenie skowronka w taki sposób, aby jak najszybciej doprowadzić do zsunięcia tkaniny z bioder. Krótko mówiąc położył go na miękkiej pościeli, co przez chwilę dało dość dwuznaczny obraz – jednego nad drugim i drugiego pod pierwszym. Oh Haise… Gdyby tylko Iskra mógł Cię teraz zobaczyć… Ciebie i nagość Twego ciała. Z pewnością ucałowałby każdy z nagich skrawków, włącznie ze śladem pozostawionym przez niechciane poparzenie.
Wystarczył jeden płynny ruch, aby materiał odsłonił skrawki bladej skóry. Przed przystąpieniem dalej, czerwony zrobił coś szalonego. Tuż przed odsunięciem i przekazaniem pałeczki kontroli z powrotem w ręce Haise, Iskra pomimo ślepoty, pochylił się, po czym ucałował odsłonięty fragment biodra. Pocałunek pomimo iż krótki, płynął wprost z serca. Nawet jeśli nic mu nie odpowie, to nic złego się nie stanie. Nie zważając na trudności dopnie swego.
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 331

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-10-25, 18:33   Temat: Sypialnie na II poziomie
Lekarze mogli sobie mówić, co tylko chcieli – Baek miał w nosie ich medyczny bełkot. Jeżeli nie oni, to on sam postawi Haise na nogi, a żeby miał przy tym go pilnować 24/7 – zrobi to, chociażby i zaraz. Przepraszam, już to robił! Przyniósł go, ułożył i zaczął obmywać, nie czując przy tym nawet krzty odrazy do przeraźliwie wychudzonego ciała. Jasne, nie widział, niemniej dobrze wiedział – jak? Czuł go dotykiem. Miękkie opuszki palców z szatańską precyzją tworzyły w umyśle czerwonego mapę całego ciała Haise. Kawałek po kawałeczku – potem kolejny skrawek – systematyczny dotyk pozwolił Iskrze dojrzeć go w zupełnie innych barwach. Wtedy zrozumiał, jak bardzo ten biedny chłopak potrzebował pomocy.
Ścisk w sercu był nie do wytrzymania – Koreańczyk ledwo powstrzymał groźne warknięcie utknięte w jego gardzieli. Przełykając je, zacisnął mocno zęby i usta, potem odetchnął, wypuszczając z ich wnętrza gorący obłok. Czujesz go Haise? Czujesz, jak podrażnia Twą skórę?
Drgnięcie ciałka – oh? Czyżby reakcja na wspomnienie o kwiatach? Nagle nikły uśmiech wpełzł na posmutniałą twarz czerwonego. Nawet jeśli ruch Japończyka był szybki i ulotny, to wielce pokrzepiający i motywujący do dalszego działania. Dzięki temu wiara Baeka na lepsze „jutro” znacząco wzrosła. To z kolei tylko spotęgowało chęć pomocy i postawienia pomarańczowego na własne nogi. Zobaczysz Haise, zrobi dla Ciebie wszystko – dosłownie wszystko.
Rana, blizna, kolejna szrama… Księga, a w niej wiele poszarpanych stronnic przesiąkniętych delikatną nutą zapachu róż. Czerwony nie od razu wyłapał jej woń – ta przyszła z czasem. Długie włosy, delikatna natura i zamiłowanie do dość nietypowego stylu ubierania się. Iskra miał swoją teorię na ten temat. Na razie jednak starał się o tym nie myśleć. Całą atencję przelewał na coś zupełnie innego, na ważniejsze potrzeby pomarańczowego – na konieczność i obowiązek zatroszczenia się o niego – o słabe ciało i jeszcze słabszego ducha. Na rozwiązywanie zagadek przyjdzie jeszcze czas. Wierz mi lub nie, lecz swą wiedzę z pewnością kiedyś wykorzysta, a przy tym miło Cię zaskoczy śliczny Skowronku.
Obmycie pleców pomimo początkowych trudności i strachu przed dotykiem, przebiegło w miarę sprawnie. Baek grzecznie oddał Japończykowi gąbkę, po czym odsunął się minimalnie w tył, aby przypadkiem go nie speszyć. Potem trzymał srebrne pukle długich włosów, których część pozostała na sztucznym materiale ręki. Jasna barwa błysnęła na tle tej ciemniejszej – nawet nie wiesz, jak bardzo musiał się wtedy kontrolować, aby Cię do siebie nie przygarnąć i zamknąć w ciepłym objęciu silnych ramion. Nie wiedział, w czym tkwił problem, nie wiedział o plotkach związanych z Echo i jego domniemanym ojcostwie – nie wiedział i już. Mimo to Ty nadal uparcie milczałeś, a on chciał dla Ciebie jak najlepiej. Gdyby więc Cię ujął i przytulił do serca, wnet wyszeptałby do ucha dwa magiczne słowa. Domyślasz się jakie?
Z górną częścią ciała Haise poszło łatwo – teraz należało zająć się jego nogami i biodrami. Baek wiedział, że na to Japończyk mu już nie pozwoli. Musiał więc zdać się na niego, choć przedtem…
Przed próbą zdjęcia spodni, doszło do czegoś jeszcze. Chwilowy chłód pozostawiony po bytności czerwonego zniknął szybciej, niż się pojawił. Psionik w mig sięgnął po świeżą koszulę, którą wkrótce raczył nałożyć na drobniutkie ciałko i okryć nią każdy skrawek skóry. To powinno uspokoić wystraszone serce Skowronka na tyle, by pozwolić Psu na zdjęcie spodni z chorobliwie chudych nóg Pana. A jeśli nawet nie, to w końcu zawsze mógł się przed nim osłonić – jeżeli nie kołdrą, to materiałem górnej garderoby.
- Trzeba zdjąć z Ciebie spodnie. Pozwolisz mi? Tylko je zsunę, potem podam Ci gąbkę i sam obmyjesz resztę ciała. Po wszystkim otrzymasz świeżą parę – założysz ją i będziesz mógł znów opatulić się kołdrami. – tym razem Baek nie zdołał powstrzymać drżenia głosu. Powiem więcej, jeżeli Haise raczy na niego spojrzeć, od razu dostrzeże błysk cieniutkiej linii – pozostałości po spływających łzach.
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 331

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-10-22, 20:19   Temat: Sypialnie na II poziomie
Nieważne! Baek nie chciał tego nawet słuchać – paplaniny lekarz, pielęgniarek i w końcu samego Haise, który uparcie dążył do poddania się chorobie. Prędzej piorun trzaśnie, tornado uderzy, niż Hyun pozwoli Japończykowi dać za wygraną – nie da i już! Będzie za niego walczyć – teraz, jutro i zawsze, póki w końcu się nie podniesie i znów nie stanie na własnych nogach. Co z tego, że był chudy? Miał z tego powodu czuć obrzydzenie? Odsunąć się? Uciec? A może zacząć szydzić? Zwykła kpina niewarta nawet grama uwagi.
Czerwony przez całą drogę bacznie obserwował osłabionego. Dzięki temu wyłapał istotny detal w postaci mocno zaciśniętych piąstek, a potem kolejny i kilka następnych. Drżenie drobniutkiego ciałka nie napawało psionika nadzieją, za to skutecznie potęgowało strach. Azjata na chwilę jakby zamarł z ręką przytknięta do nagiej skóry. Wątpliwość skutecznie podsuwała mu niepokojące myśli i pytania. Miał przestać? Dać mu spokój? Z jednej strony powinien był tak zrobić, wówczas Haise może raczyłby się w końcu uspokoić. Niestety problem z nim sięgał o wiele dalej i nazywał się zdrowiem. Przepocony chłopak, w dodatku teraz rozebrany i mokry od wody chłopak – kto normalny dopuściłby do pozostawienia go w takim stanie! Może tamci – Ci tak zwani lekarze, ale nie on.
- Przyniosłem dla Ciebie kwiaty Haise. Udało mi się zebrać całkiem pokaźny bukiet w drodze powrotnej z misji. Część wysuszyłem i zrobiłem z nich śliczny wianek. Chciałem Ci go dać w prezencie. Pozostałe kwiaty włożyłem do wazonu z wodą. Wiesz, że kilka z nich jeszcze nie zakwitło? Na razie są zamknięte, ale przy odrobinie ciepła i cierpliwości z pewnością otworzą pąki. – rzekł w trakcie czułego obmywania nagiej skóry pleców. Głos czasem mu zadrżał, ale tylko na chwilkę. Wzięcie głębszego wdechu pomagało w stłamszeniu emocji i łez, które raz po raz zbierały się w przysłoniętych kącikach oczu. Dzięki wprawie Baek skutecznie przeinaczał chęć płaczu na brzmienie rozbawionego i zadowolonego z siebie dziecka, które przygotowało opiekunowi ręcznie zrobiony prezent.
- Koniecznie musisz je zobaczyć Haise… Niektóre są żółte, czerwone… Znalazłem nawet jeden taki biało-kremowy… - mówił, mówił i wciąż uparcie mówił, coraz mocniej i mocniej powstrzymując łzy, chociaż te i tak postawiły w końcu na swoim. Kilka z nich zdołało przedrzeć się przez materiał i spłynąć po lewym, a potem prawym policzku. Chłopak mimo to uparcie je ignorował, nie chcąc się „zdradzić”. Dobrze, że Japończyk siedział do niego tyłem i że w ogóle się pochylił, przynajmniej oszczędził sobie żałosnego widoku. Z kolei wystające kości? Mocno zmartwiły Baeka, ale prócz tego nie zdołały go skutecznie zniechęcić. Psionik z niebywałą czułością obmywał każdy fragment ciała, począwszy od lędźwi, idąc na plecy i łopatki…
Gdy twarz dotarła do karku, dłoń zamarła. Czerwony nie musiał niczego widzieć, aby poczuć, jak po palcach i na pościel spadały pojedyncze kosmyki delikatnych włosów. Wiedział też aż za dobrze, że Haise od razu próbowałby sam je odgarnąć, wyrywając sobie przy tym ich znaczną część. Nim zdołał więc cokolwiek zrobić bądź zareagować, on uprzedził go szybkim gestem przeczesania srebrnych pasm bez konieczności ich chwycenia. Subtelne wsunięcie pod nie ręki w zupełności wystarczyło, aby kolejny ruch pozwolił na lekkie uniesienie, a potem opuszczenie ich z powrotem na plecy. To, że przy okazji musnął ustami kilka z nich, gdy spoczywały jeszcze na metalowej protezie, miało stanowić tajemnicę.
- Haise… Został przód. Chcesz sam się tam obmyć? – spytał, ostrożnie wyciągając zdrową rękę z gąbką w stronę Japończyka.
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 331

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-10-22, 08:50   Temat: Sypialnie na II poziomie
No tak, czego, jak nie TAKIEJ informacji mógł spodziewać się Baek. Dziecko? Pewnie i nawet tysiąc zapewnień nie byłoby w stanie przekonać Japończyka, a przecież to nieprawda! Owszem Iskra i Echo spali ze sobą, to znaczy… no wiecie… uprawiali seks, ale nigdy jakoś nie miało to dla nich większego znaczenia – ot zwykłe rozładowanie emocji w nabuzowanej dwójce czerwonych – nic nadzwyczajnego czyż nie? Z technicznego punktu widzenia Baek nigdy nie czuł do dziewczyny żadnej mięty. Jasne, nie bił jej, nie poniżał i nie traktował jak inni klienci przed nim – był za to bardziej delikatny, jednakże na tym właśnie polegał układ. Sprawa dzieciaka? Chłopakowi przez MYŚL nie przeszło, iż kiedykolwiek mógłby być ojcem – szczerze to nawet nie chciał. Ktoś taki jak on – dziki zwierz o nieposkromionym temperamencie i problemie z jego kontrolą, nie mógł posiadać potomków. Uwierzcie mi, z Iskry byłby bardzo zły ojciec. Przecież on nie potrafił ochronić własnej siostry, a co dopiero zająć się kobietą i potomkiem. Prócz tego szczerze by wątpił, aby to akurat ON był ojcem owocu ich domniemanego romansu. W rezultacie bardzo by się tego wypierał. Echo musiała coś tragicznie pomylić, czemu w sumie nawet by się nie dziwił, skoro do niedawna nie wiedziała, kim jest.
Transport Haise faktycznie nie należał do najłatwiejszych zadań ostatnich kilku chwil. Serce czerwonego pomimo w miarę systematycznego bicia, co jakiś czas uderzało mocniej. Strach i panika skutecznie dawały o sobie znać. Wówczas chłopak zaciskał mocniej zęby, po czym przełykał niepewność wraz z dziwnym poczuciem winy, byleby tylko nie dać niczego po sobie poznać. Nie wiedział, w czym tkwiła rzecz, nie wiedział, dlaczego Haise się do niego nie odzywał i w końcu nie wiedział, co takiego doprowadziło Japończyka do takiego stanu, ale to nieważne. Musiał być dla niego silny – i był. Skutecznie dusił w sobie kocioł emocji, by na zewnątrz uparcie podtrzymywać obraz chłodnej maski opanowania, nawet wtedy, gdy ujrzał żałosne próby podniesienia się przez pomarańczowego. Coś w nim drgnęło.
Baek doskonale rozumiał strach ptaszyny przed nagością i dotykiem. Wprawdzie nigdy nie powiedział mu tego wprost, no ale powiedzmy sobie szczerze – czerwony nie był aż tak ułomny. Po tak „długiej” aka „krótkiej” znajomości, zdołał wyłapać kilka niepokojących znaków świadczących o niektórych fobiach Japończyka - dostrzegł też przeraźliwie wychudzone ciało. To w połączeniu z lękami nie MOGŁO zaowocować powstaniem dobrej mieszanki – i nie zaowocowało. Produkt niezręcznego łączenia składników nie był słodki, lecz przeraźliwie gorzki i ostry w smaku. Z jednej strony zostawienie pomarańczowego i danie mu możliwości swobodnego działania, wydawało się najrozsądniejszym z wyjść. Niestety to samo rozwiązanie miało kilka wad, a w obecnym stanie pacjenta prowadziło do jego wycieńczenia, choroby i w rezultacie do śmierci. Nie, na to Baek Hyun zgadzać się nie zamierzał.
- Haise… Haise popatrz na mnie. – polecił, po uprzednim ujęciu drobnych ramion w swoje dłonie. Nie chciał siłą odrywać go od kołdry – jeśli musiał, to tymczasowo go nią okrył, po czym zachęcił do spojrzenia mu prosto w twarz.
- Na Twoich oczach zawiążę sobie przepaskę. – zaczął, pokazując na kawałek materiału, w zasadzie swoją koszulę z długim rękawem, którą na oczach Haise zdjął. Pod spodem miał zwykłą koszulkę.
- Nic nie będę widział, obiecuję. Pójdę teraz po miskę, napełnię ją ciepłą wodą, przyniosę i postawię o tam. – wskazał na niewielką szafkę nocną tuż przy łóżku.
- Potem zdejmiemy z Ciebie tylko górną część odzienia, abym mógł obmyć Ci plecy. Całą resztę zrobisz Ty dobrze? – jak powiedział, tak zrobił. Zdjętą wcześniej bluzkę ułożył na krawędzi łóżka. Chwilę jeszcze odczekał, patrząc i gładząc delikatnie włosy pomarańczowego, po czym wstał. Swoje kroki skierował do łazienki, gdzie faktycznie napełnił miskę ciepłą wodą – tą zgodnie z zapewnieniami postawił na szafce.
- Patrz na mnie Haise. – specjalnie instruował go dalej. Chciał, aby chłopak przyglądał się mu podczas obwiązywania oczu bluzką. Po wszystkim czerwony wyglądał nieco zabawnie, ale czort z tym. Ważne, że nic tak naprawdę nie widział, co z kolei zmuszało go do „orientowania się” w terenie przy pomocy rąk.
Jeżeli pomarańczowy pozwoli, Hyun usiądzie za nim, po czym ostrożnie zdejmie kołdrę i bluzkę. Następnie sięgnie po mięciutką gąbkę, zamoczy w wodzie, wyciśnie, a potem przyłoży do delikatnej skóry. Wolno i czule zacznie obmywać przepocone plecy.
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 331

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-10-21, 22:13   Temat: Sypialnie na II poziomie
Powiedzieć, że stan Haise się poprawił, byłoby jak kłamstwo w żywe oczy. Z pomarańczowym nigdy nie było dobrze – skrajne wychudzenie, niska samoocena, problemy z kolanem – mimo to zawsze dawał radę wykrzesać z siebie odrobinę energii na tak prozaiczne czynności, jak wstanie z łóżka, czy chociażby wypicie pokarmu z kubka. Po takim czasie znajomości – krótkim i paradoksalnie długim – Baek zdołał zauważyć, iż swoją motywację Haise kierował głównie z chęci pomocy innym. Czerwony nie do końca się z tym zgadzał, niemniej był skłonny to zaakceptować, póki dawało chłopakowi siłę. Gdy jednak jej zabrakło, zaczęła się panika.
Ciągłe wędrówki do skrzydła szpitalnego i próby poprawy stanu Haise zawsze kończyły się tak samo – niepowodzeniem. Któregoś dnia Azjata powiedział w końcu dość. Co prawda nie był wysoko sytuowanym pionkiem w nowej hierarchii srebrnego krążka, jednakże zdołał dobić targu – kilka brudnych robótek w zamian za pozwolenie na przetransportowanie pomarańczowego do jego pokoju. Sprzątanie, wynoszenie syfu, robienie za chłopca na posyłki – to dość mało ambitne prace, ale jak widać skuteczne, by zyskać namiastkę przychylności. Dzięki niej czerwony szybko oswobodził swojego „opiekuna” z sideł wrogiej bestii szpitalnej. Nie oczekiwał, że dzięki temu Haise wreszcie się do niego odezwie – wierzył, że zmiana miejsca trochę odciąży jego umysł. Nie powiedział mu tego wprost, jednak już od jakiegoś czasu podejrzewał pomarańczowego o fobię do tego typu miejsc.
Pokój jak każdy inny – mały, ale swój. Panujący w nim bałagan niespecjalnie odrzucił Hyuna. O wiele bardziej zainteresował go stos kołder upchniętych w rogu łóżka. Czyżby skrajne wychudzenie Japończyka odbijało się na wiecznym poczuciu zimna w nocy? Nie odpowiem Wam na to pytanie – Baek również. Pomimo kilku podejrzeń, miał mimo wszystko zbyt mało informacji, aby móc wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski. Prędzej utkałby ich pochopną wersję, czyli taką niekoniecznie pożądaną.
Czerwony z niebywałą dotąd delikatnością ułożył na prześcieradle osłabione ciało chorego. Przed jego nakryciem, uważnie otaksował odsłonięte skrawki skóry i spływające poń krople potu. Nie musiał być doktorem, aby wiedzieć, iż nakrycie psionika w takim stanie aż prosiło się o sprezentowanie mu dodatkowej atrakcji w postaci przeziębienia. Nie… Przesiąknięte wilgocią ubrania należało wymienić na świeże, a ciało pieczołowicie obmyć. Brzmiało jak plan, niestety bardzo trudny w realizacji, chociażby ze względu na wieczną panikę Haise przed nagością.
- Jesteś przepocony. Trzeba Cię obmyć i przebrać. – oznajmił, po uprzednim, ostrożnym ma się rozumieć, podniesieniu chłopaka do pozycji siedzącej. Oczywiście poza słowami nie zrobił niczego więcej. Ostatnim czego było im potrzeba, to dopieszczanie wycieńczonego serca o dodatkową porcję strachu. Najpierw należało więc poinformować o konieczności przeprowadzenia „zabiegu”, a potem czekać na potencjalną aprobatę lub jej brak. Ponieważ jednak Baek był uparty, nie zamierzał na takową przystawać. Stąd też zaraz kontynuował w nadziei na przechylenie szali decyzji na swoją korzyść.
- Zasłonię sobie oczy, jeżeli to pomoże Ci się odprężyć. Obiecuję nie patrzeć.
  Temat: Sala zbiorowa
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń: 1345

PostForum: Skrzydło szpitalne   Wysłany: 2018-10-08, 20:23   Temat: Sala zbiorowa
Czy wiesz że… Pewnie tak. Twoja wina, Twoja bardzo wielka wina – czyż nie tak to szło? Łzy coraz obficiej spływały po policzkach – nie odzywał się. Cisza zaczynała Baeka przerażać. A potem jeszcze cofnięcie dłoni. Jesteś z siebie dumny? Udało Ci się wyrwać najlepsze kąski mięsa i to w dodatku ostatnie! Dziwne... Dlaczego więc nie czuł w sercu radości?
W czerwonym coś pękło - tym razem na poważnie – jednocześnie przyszpilając go boleśnie do podłoża. Ty mogłeś chcieć sobie odejść – problem w tym, że słońce nie podda się bez walki, gdyż w grę wchodziło jego życie. A u niego? Prawdę powiedziawszy miał je gdzieś. Z całej gromady bliskich mu osób, przy życiu ostały się dwie, bądź półtora.
Chłopak nawet nie zauważył, jak łzy zaczęły spływać po jego policzkach. Zignorował je, nie czując większej potrzeby ich przetarcia – krople w pewnym momencie zwyczajnie wyparowały. Zamiast tego wyprostował się i wypiął dumnie pierś w przód. Ból złamanych żeber był namiastką kary za podłe zachowanie – i dobrze. Gdy przyjdzie potrzeba, poruszy się jeszcze raz, a potem kilka następnych. Jeżeli nie Haise, to chociaż pogruchotane kości dadzą mu motywację do działania. Nie bój się ptaszyno, on pomoże Ci stanąć na nogi. Czy tego chcesz czy nie, zajmie się Tobą – najpierw zabierze ze szpitala, potem zaniesie do pokoju, a tam ułoży ostrożnie na łóżku.
Zamknij oczy, nie chcę żebyś mnie widział – dobrze. Zasłoń mu je, najlepiej zawiąż na nich przepaskę, by mógł swobodnie zdjąć z Ciebie przemoczone ubrania. Potem jedzenie – odmówisz? Nawet o tym nie myśl. Jeśli będzie musiał, nakarmi Cię własnymi ustami. Lepiej dla Ciebie, abyś się jednak zgodził. Boli? Nie płacz proszę – jedna ręka spocznie na szyi, druga na brzuchu. Ciepło wnet przejdzie na wycieńczone ciało, przy tym uważnie wyłapując ruchy szczupłej gardzieli. Każdy z nich będzie oznaczał jedno – przełknięcie pokarmu. Im więcej, tym lepiej – nie płacz proszę, nie buntuj się, może być już tylko lepiej.
Haise nie musiał dwa razy… powtarzać. Baek aż za dobrze odczytał jego zachowanie – niech i tak będzie. Swoje uczucia musiał odstawić na bok, by móc skupić się na kruszynie. Teraz potrzebował odpocząć – poniekąd obaj musieli. Huh?
Czerwony nie chciał tracić czasu. Zaraz przed opuszczeniem skrzydła szpitalnego, podjął rozmowę z pracownicą. Jak myślał, tak zamierzał zrobić – zabrać stąd Haise. Dość tego – dość poddawania się. Nie tak dawno temu pożegnał rodzinę i przyjaciół, a potem siostrę. Japończyka nie planował oddawać bez walki, tym bardziej nie widziało się mu spopielanie jego drobniutkiego ciałka.

z/t
  Temat: Sala zbiorowa
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń: 1345

PostForum: Skrzydło szpitalne   Wysłany: 2018-10-08, 18:29   Temat: Sala zbiorowa
Pożywienie przez większość swego życia czerwony zdobywał sam – na schronienie musiał zapracować. Nie rozmawiajmy o tym dobrze? Nie tu i nie teraz, gdy całokształt Twego świata właśnie obrócił się w ruinę. Baekowi nawet przez myśl nie przeszła reakcja Japończyka na widok nowego porządku. Co zrobi? Jak się zachowa? Czy zdoła się w tym wszystkim odnaleźć i zaadaptować? Teraz jak nigdy potrzebował wsparcia i opieki ze strony swych „pociech”, bo chociaż zdaniami różnili się bardziej niż ogień i lód, tak w przeciwieństwie do niego, oni potrafili dostosowywać się do zmian zachodzących w otoczeniu. A on? Piękna choć niesamowicie krucha z niego była ptaszyna, ale nic nie szkodzi wiesz?
Palce na dłoniach zaciskają się mocniej. Czerwony przełyka głośno ślinę, po czym upada na kolana przed swoim opiekunem. Powiedzieć, że nie zauważył łez, to jak skłamać w żywe oczy – ujrzał je doskonale. Nie wiedział jednak, że były oznaką poddania się i akceptacji porażki. Czy jednak gdyby taką wiedzę posiadał, zmieniłby swoje nastawienie? Myślę, że odpowiedź na to pytanie nasuwa się sama, a jeśli nie to ukształtuje się w Was zaraz po usłyszeniu następujących słów:
- Tyle się działo… Bałem się, że nie zdążę i że Cię nie zobaczę… - mruknął. – Haise… - dodał, zaciskając usta i zrywając się na równe nogi. Szybko pokręcił głową, ostudzając własne emocje na poczet skupienia się na Japończyku. Nie pytając o pozwolenie, przetarł zwilżone poliki i kąciki zaszklonych oczu, samemu przy tym powstrzymując własne. Znów przełknął powietrze, po czym zmusił kąciki ust do drgnięcia i wykrzywienia się w niemrawym uśmiechu.
- Zaopiekuję się Tobą Haise. Zobaczysz, po kilku dniach staniesz na nogi – znowu będziesz sobą. Będziesz mógł na mnie krzyczeć, w sumie to na nas. Wiesz że Cheo znowu popsuł toaletę? – gadał jak głupi byleby tylko rozproszyć wrogie chmury mroku wokół pomarańczowego. Gadał, ponieważ bał się ciszy i dziwnego milczenia ze strony Skowronka. Gadał, bo on niestety nie mógł, tak więc robił to z a nich.
Proszę… Nie ignoruj go. On nie chciał, nie wiedział… Gdyby dostał chociaż jakiś znak, z pewnością zaraz by wszystko wyjaśnił i… A pieprzyć. Haise! Nie poddawaj się, nie możesz…
  Temat: Sala zbiorowa
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń: 1345

PostForum: Skrzydło szpitalne   Wysłany: 2018-10-03, 20:39   Temat: Sala zbiorowa
Przebudzenie Haise, przemówienie – niepewność. Nie wiedział, co o tym wszystkim myśleć. Trzecia wojna światowa? Pokonanie pseudo Systemy? Ucieczka dowódcy? Wyciągnięcie ręki? Sztuczne serce? Jednym słowem „chaos”.
Faktycznie byli lepiej zorganizowani i mogli się poszczycić lepszą gadaniną na pranie mózgów. Baek szczerze wątpił w ich dobre intencje – otoczeni tą samą aurą kłamstwa i manipulacji na rzecz zdobycia mięsa armatniego. Z początku próbował się im sprzeciwić – jak widać bezskutecznie. Schronienie – w zamian za co? Ślepy posłuch? Pewnie tak. Pieprzyć to wszystko – ich, izolatkę, przesłuchanie…
Szczerze powiedziawszy czerwony miał tego wszystkiego serdecznie dość. Znając życie wezmą go na rozmowę, poczęstują obietnicą wolności, a potem wypuszczą pewni swego zwycięstwa. Niech i tak będzie. Pies nie miał siły dłużej walczyć, choć i do wiary sporo mu brakowało. Swoją „przychylność” argumentował jednym – bezpieczeństwem Haise.
Obudził się – czuł to. Ból niemalże natychmiast rozerwał klatkę piersiową – pieprzyć to. Kundel instynktownie zerwał się z łóżka, po czym zbliżył się do tego, w którym aktualnie spoczywał pomarańczowy. Powiedzieć, że ucieszył go jego widok, byłoby kłamstwem. Przygryzł boleśnie wargę w próbie powstrzymania łez – tak bardzo się o niego bał. Z ust uciekł syk – jeden, drugi i kilka kolejnych. Ignorując dyskomfort i trudności z oddychaniem, czerwony dalej stał przy swym Skowronku. Ujął i chwycił delikatnie jego dłoń, jeszcze nie wiedząc, że lada moment miało dojść do brutalnej konfrontacji z prawdą.
- Haise… - wydukał ochryple, nie odrywając oczu od Japończyka na dłużej niż dwie sekundy. Pojedynczą poświęcił Cheo – krótkim spojrzeniem dał mu do zrozumienia, że ich przyjaciel właśnie się obudził. Chciał mu tyle powiedzieć – jak bardzo się martwił, że starał się do niego dotrzeć, ale niestety przez własną głupotę trochę mu to zeszło… Chciał, ale nie mógł. Ciężka gula stanęła mu w gardle – z początku próbował ją przełknąć – niestety na próżno. Zbyt wiele słów i myśli uderzyło w jego umysł – przede wszystkim tęsknota.
Cisza spowiła salę, przynajmniej fragment wokół ich trójki. Zamiast słów, chłopak mocniej ścisnął drobną dłoń przebudzonego.
  Temat: Sala zbiorowa
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń: 1345

PostForum: Skrzydło szpitalne   Wysłany: 2018-10-01, 22:48   Temat: Sala zbiorowa
Bądź miły mówili, grzeczny i uczynny. Ha! Pierwsza zasada tego świata - dziwka zawsze pozostanie dziwką. Baek już nigdy nie wyciągnie doń pomocnej ręki. Gdyby nie ona i to durnowate poczucie obowiązku ochrony, nie skończyłby ze złamanymi żebrami. Pech chciał jednak dla niego inaczej. Dobrze - raz zbity pies nie pozwoli dłoni ponownie go tknąć.
Środki przeciwbólowe działały cuda. Problem w tym, że nie mogły zaleczyć wszystkiego. Chwilowe wierzganie i wyskoki radości musiały przebiegać jedynie na płaszczyźnie psychicznej. Jeżeli Seon czytał myśli, to z pewnością usłyszał arię soczystych kurew naprzemiennie rzucanych na herbaciarzy, dziwkę i ból.
- Chuj, nigdy już nie pomagam... - fuknął, po czym jęknął z bólu. - Koleś... - dodał zaczepnie w odpowiedzi na Seonowego ziomusia. Krótkie milczenie czerwony przeznaczył na odwrócenie głowy w bok. Echo? Huh... Ciekawe co jej się przytrafiło. Zabawne, że nie zdołał nawet zapytać. Krzyk pomarańczowego ponownie zwrócił uwagę psionika.
- Co? - przez moment Baek próbował się podnieść, niemniej szybko zaniechał działania. Skończyło się na opadnięciu na łóżko i przekręceniu głowy. Ile by dał, aby móc teraz wstać. Mimo to w jakimś stopniu poczuł ulgę. Chociaż Japończyk leżał podpięty pod aparaturę, to mimo wszystko żył i był tutaj.
- Znowu razem tylko czemu akurat tutaj... - ciężko powiedzieć, czy rzucił tekst do Cheo czy bardziej samego siebie.
 
Strona 1 z 11
Skocz do:  

Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons