you don't need to be a hero.
Pogoda i czas
Aktualna temperatura oscyluje w granicach 23-27°C

Mamy czerwiec 2023 roku.

ogłoszenia
13-08
Nowy regulamin! [czytaj dalej]
18-08
Przenosiny! [czytaj dalej]

Znalezionych wyników: 192
Caledonia Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 292

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-11-05, 06:18   Temat: Sypialnie na II poziomie
Stan pomarańczowego pozostawiał wiele do życzenia. Skrajne wychudzenie a teraz jeszcze problemy z sercem. Każe szybsze jego uderzenie napawało czerwonego niepokojem. Co jeśli atak zaraz się powtórzy? Nie chciał o tym nawet myśleć, po prostu nie i już. To dlatego momentalnie opatulił ciało chłopaka puchatą kołdrą. Podejrzewał, że utworzony z niej kokon, pozwoli mu się uspokoić - jak widać słusznie. Cichnące dudnienie i spowolniony oddech ulżyły czerwonemu, przynajmniej jeżeli chodziło o kwestię zdrowotną. Druga, cichy szloch, wciąż ciążyła mu okrutnie na sumieniu. Nadal nie wiedział dlaczego. Powiedział, a może zrobił coś nie tak? Oczy co jakiś czas przymykały się pod naporem zmarszczonych brwi - chłopak kompletnie nic nie wiedział. Zemsta? Gra? Za kogo go miałeś szanowny chłopcze. Baekowi przez myśl nie przeszło, aby kiedykolwiek wykorzystać Japończyka w tak okrutny sposób. Wszystko co robił, mówił i przez co płakał, było absolutnie szczere. Jeszcze nie powiedział tego wprost, niemniej, mocno umiłował psionika. Owszem, na początku to były tylko żarty - ot kilka niewinnych docinków na temat kobiecego wyglądu Pana Opiekuna. Potem jakby ucichły, przepchnięte na bok przez zazdrość, a następnie uczucie. Dziwne prawda?
Reakcja Haise na opatulenie przeszła najśmielsze oczekiwanie. Pozytywnie nią zaskoczony chłopak nie czekał zbyt długo. Wnet objął kruszynę klatką ramion i zaczął delikatnie głaskać - to po głowie, karku oraz plecach. Niewinne muśnięcie ba również się pojawiło - jedno, drugie, trzecie... Znów poczuł ulgę - tym razem z powodu kolejnej, drugiej już reakcji pomarańczowego.
Śpij... - szepnął cichuteńko, po czwartym muśnięciu łepetyny- śpij - ponowił, ostrożnie układając i trzymając przy swej piersi wystraszoną ptaszynę. Bliska wilgoć po mydlinach nie przeszkadzała czerwonemu. Szczerze powiedziawszy wkrótce o niej zapomniał, jakby w ogóle nie powstła. Liczył się tylko on, malutka perła, ktora mogła w końcu odpocząć. Ciepło Ci Haise? W takim razie korzystaj ile chcesz. Może po jakimś czasie wyłonisz łepek spod kołdry?
Ciężka noc nieźle dała popalić obu chłopakom. Wkrótce do pomarańczowego dołączył czerwony. Azjata zasnął z drobniutkim ciałkiem w objęciach.

Z/t 2x ?
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 292

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-11-02, 21:50   Temat: Sypialnie na II poziomie
W takim razie powodzenia Baek Hyun! – nie powiedział nigdy nikt. Czerwony nie chciał pokrzepiających krzyków, dopingów, tudzież zapewnień o sukcesie. Liczyło się przede wszystkim dobro Haise. To z niego czerpał siłę i chęci do dalszego działania. Dla niego dogadał się z pracownikami – jemu przyniósł kwiaty i w końcu z nim trwał zamknięciu czterech ścian – dla niego, jemu i z nim! Japończyk nie mógł się tak po prostu poddać, nie teraz, gdy pies odnalazł w końcu cel! I precz mi won z innymi kundlami – on taki nie był. Nie zamierzał gryźć i dobijać swego Pana, wręcz przeciwnie! Dzielnie przy nim trwał, a nawet warował, aby nikt nieproszony nie odważył podejść się zbyt blisko. Obroża? Nie był jej godzien, mimo to wciąż trzymał ją przy sobie, a gdy nikt nie patrzył, zakładał centralnie NA siebie – na swoją potężną gardziel, po której mógł go dotykać tylko i wyłącznie prawowity właściciel i Pan.
Możliwe, że chłopak przegiął, raczcie mu to jednak wybaczyć. Uczucie, którym darzył pomarańczowego było zbyt silne, by móc je w całości stłumić. Brzemię emocji oraz czuły dotyk skutecznie obluzowały zimną stal łańcuchów. Oswobodzony z nich pies nie wytrzymał. Ruszając, wnet rzucił się na Pana, po czym ułożył łeb centralnie na jego chudych nogach. Chłopak również nie wytrzymał – ucieczka łez i ich otarcie – ten względny spokój i dziwny gest, tylko uświadomiły mu, jak ważną rolę odgrywał w jego życiu Japończyk. Pal licho z Echo i jej nienarodzonym dzieckiem – nic o nich nie wiedział, a gdyby nawet, to z pewnością podważyłby prawdziwość plotek. Skąd w ogóle taki pomysł? On i dziecko? On i dzieciak z Echo? Spotkali się raz, góra dwa – w ostateczności trzy razy, ale nie więcej. Przed każdym zbliżeniem pamiętali o zabezpieczeniu. Wpadka? No na pewno nie z nim. Oskarżenia? Na jakiej podstawie? I czemu w ogóle ktoś miałby uwierzyć dziewczynie, która do nie dawna nie pamiętała jak się nazywa. A co jeśli ktoś inny był ojcem bachora? Brzydki Baek, bardzo, bardzo, MEGA BARDZO brzydki Baek. Przyszłemu tatusiowi nie przystało wypierać się potomka. Gorzej, że jak na razie wszyscy próbowali go jak na złość wrobić. Niedoczekanie.
Ciepły dotyk, błogość spojrzenia a po nich ucieczka i szloch. Czerwony nie zdołał nawet zareagować. Woda prędko wsiąknęła w obicie materaca, podobnie zresztą jak w tkaninę prześcieradła i skrawek jednej z kołder. Odstawienie miski stanowiło priorytet – kolejny dotyczył bezpośrednio samego Haise. Zbyt wiele, zbyt wiele, ZBYT WIELE! Dość już tego. Hyun zacisnął usta w cieniutką kreskę. Ostatkami sił powstrzymał chęć zerwania z siebie przepaski i zajęcia się chorym tak jak należy. Ograniczone widzenie znacznie utrudniało pole manewru psionika. W rezultacie nie miał szans uchronić pomarańczowego przed zmoczeniem łóżka i pewnie kawałka swego ciała. A potem jeszcze stres, przyspieszony oddech i cichy szloch…
To co zrobił w tamtym momencie Baek przekroczyło najśmielsze oczekiwania. Zamiast podać Panu suche odzienie i zostawić, by mógł w spokoju je przyodziać, Pies okrył go chwyconą wcześniej kołdrą. Mało tego! Tuż po złapał drobniutkiego Skowronka, przyciągnął, po czym zamknął w klatce objęć. Skryty przed światem mógł poczuć tylko jedno, ciepło bijące bezpośrednio z serca. Tudum, tudum, tudum…
- Nie wiem, co się dzieje. Nie wiem też, dlaczego drżysz, niemniej proszę, nie płacz. To przeze mnie tak? Coś zrobiłem? Nie chciałem, naprawdę nie chciałem… - głos czerwonego ponownie zaczął drżeć. Chłopak naprawdę nie znał przyczyny dziwnego zachowania Haise. Starał się jak mógł, tłumacząc się przy tym jak typowy nastolatek, który przypadkiem wrócił do domu kilkanaście minut po czasie. Dlaczego Haise? Dlaczego, dlaczego, dlaczego?
Japończyk mógł próbować walczyć, szarpać się, wyrywać – bronić we wszelkie możliwe sposoby. Hyun nie chciał jednak tak łatwo dawać za wygraną. Wiedział, iż jego dotyk palił skowronka. Wiedział też, że odsłonięcie oczu poskutkowałoby atakiem paniki. Nadal ryzykował wiele, a jednak postawił wszystko na jedną kartę. Stąd właśnie szczelne okrycie kołdrą, szybki chwyt, przyciągnięcie i przytulenie drobniutkiego ciałka najostrożniej jak się tylko dało. Nie myślał, aby go wypuścić, zamiast tego uparcie przy sobie trzymał, wodząc czule po zakrytej łepetynie, karku i plecach.
- Proszę… - i cały czas go tylko prosił – jeżeli nie o odpowiedź, to o uspokojenie skołatanego serca.
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 292

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-11-01, 00:39   Temat: Sypialnie na II poziomie
Nie, Baek nie był pewien – on WIEDZIAŁ, że chce się nim zajmować – tym, który przeszło kilka miesięcy temu przygarnął go pod swoje skrzydła i zamiast sprzedać porcję bólu, poczęstował czułym dotykiem dłoni. Od tamtego momentu w czerwonym coś pękło. Nawet jeśli nie chciał ugiąć przed nim swego karku, to zrobił to właśnie dziś – tu i teraz w zamkniętych czterech ścianach zwanych pokojem Haise.
Brak wstydu, za to potok spływających łez. Raczcie mu wybaczyć moi mili. Chłopak z ledwością tłumił w sobie burzę emocji. Był na siebie zły i na innych zresztą też, choć przede wszystkim właśnie na siebie. Co z niego za chowaniec, skoro nie potrafił w porę zapobiec tragedii. Żałosna podróbka ot co! Powinien był oddać pomarańczowemu podarowaną mu obrożę – nie zasługiwał na nią. Mimo to wciąż ją na sobie nosił, a to, że jeszcze jej nie zerwał, było wynikiem… Oh? Czy aby przypadkiem nie nazywano tego uczuciem?
Czerwony faktycznie nie wytrzymał presji. Wilgotne plamy na materiale prowizorycznej ala opaski na oczy skutecznie zdradziły cichy szloch a z nim smutek Azjaty. Pożerał go strach względem własnej bezsilności, a zaraz za nim czaiła się panika. Pomimo siły i domniemanej potęgi „mocy”, nie potrafił sprostać czemuś tak prozaicznemu, jak troska o drugą osobę! Gniew tym bardziej mieszał się z rozdarciem i tylko nasilał wyciek słonych łez.
Kwiaty, Hyun uparcie myślał o nich myślał – o tym, jak przyniesie tutaj wypełniony nimi śliczny wazon, jak postawi na szafce przy łóżku, jak będzie o nie dbać – podlewać i ogrzewać - i jak zaczną powoli rozkwitać centralnie na oczach pomarańczowego. Różnorakie kolory płatków z pewnością przypadną mu do gustu. Czerwone, różowe, białe – widział nawet kremowe odmiany! Silne i pachnące rośliny wcale nie potrzebowały wielu luksusów do życia. Brak światła słonecznego szło czymś jeszcze zastąpić. Poza tym wodę mieli, powietrze też, czyli w sumie wszystko, co niezbędne do prawidłowego rozrostu przepięknych dzieł zrodzonych wprost z głębi matczynego łona zwanego ziemią.
Ciepły dotyk drżącej dłoni – czy w tamtej chwili mógł prosić o coś więcej? Chowaniec instynktownie oparł swój potężny łeb o drobniutką dłoń. Pozwolił palcom na otarcie wszystkich łez – tych spływających i tych świeżych uciekających z przysłoniętych kącików ślepi. Prosty gest z myślową przesłanką w domyśle nie wystarczył, aby uciszyć wewnętrzny lament. Niewątpliwie jednak zadziałał kojąco na niespokojny rytm dudniącego serca. W rezultacie zaczęło powoli cichnąć, aż w końcu ustabilizowało takt bicia. Dzięki Japończykowi, Baek wziął się w końcu w garść. Nadal bał się porażki, niemniej miał wystarczająco dużo samozaparcia, aby dwie dość istotne rzeczy.
- Nie pozwolę Ci się poddać. – wydukał, tuż po przetarciu mokrych polików. Chwilę potem drgnął na kolejny dotyk drobnej ręki. Nie potrwało to długo, jak w jednej sekundzie czerwony ujął, po czym musnął miękkimi wargami zewnętrzną część oszpeconej skowronkowej łapki. Po jej oddaleniu, zezwolił na następne ujęcie i nakierowanie swoich rąk na biodra Japończyka. Inteligencją nie grzeszył, jednak zrozumiał przekaz i docenił go.
- Dziękuję, że mi zaufałeś Haise. Obiecuję wziąć się w garść, a wiesz, dlaczego? Bo zaopiekuję się Tobą, tak jak Ty niegdyś mną. Musisz zobaczyć resztę kwiatów. Obiecuję przynieść je tutaj w wazonie. Chciałbyś? – Baek nie oczekiwał odpowiedzi, bah, jego pytanie było czysto retorycznym. Kwestią czasu było przytaszczenie tutaj roślinek i ich ustawienie tuż przy łóżku pomarańczowego.
Czerwony jeszcze przez chwilę wahał się w sprawie zsunięcia spodni z bioder Japończyka. Doceniał jego próbę uspokojenia, jednocześnie przy tym nie zapominając o dyskomforcie i niechęci do dotyku. Nie chcąc narażać psionika na zbytni stres, przystąpił do działania.
Przed zdjęciem spodni, Baek (wciąż z zasłoniętymi ślepiami) pozwolił sobie na ostrożne ułożenie skowronka w taki sposób, aby jak najszybciej doprowadzić do zsunięcia tkaniny z bioder. Krótko mówiąc położył go na miękkiej pościeli, co przez chwilę dało dość dwuznaczny obraz – jednego nad drugim i drugiego pod pierwszym. Oh Haise… Gdyby tylko Iskra mógł Cię teraz zobaczyć… Ciebie i nagość Twego ciała. Z pewnością ucałowałby każdy z nagich skrawków, włącznie ze śladem pozostawionym przez niechciane poparzenie.
Wystarczył jeden płynny ruch, aby materiał odsłonił skrawki bladej skóry. Przed przystąpieniem dalej, czerwony zrobił coś szalonego. Tuż przed odsunięciem i przekazaniem pałeczki kontroli z powrotem w ręce Haise, Iskra pomimo ślepoty, pochylił się, po czym ucałował odsłonięty fragment biodra. Pocałunek pomimo iż krótki, płynął wprost z serca. Nawet jeśli nic mu nie odpowie, to nic złego się nie stanie. Nie zważając na trudności dopnie swego.
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 292

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-10-25, 18:33   Temat: Sypialnie na II poziomie
Lekarze mogli sobie mówić, co tylko chcieli – Baek miał w nosie ich medyczny bełkot. Jeżeli nie oni, to on sam postawi Haise na nogi, a żeby miał przy tym go pilnować 24/7 – zrobi to, chociażby i zaraz. Przepraszam, już to robił! Przyniósł go, ułożył i zaczął obmywać, nie czując przy tym nawet krzty odrazy do przeraźliwie wychudzonego ciała. Jasne, nie widział, niemniej dobrze wiedział – jak? Czuł go dotykiem. Miękkie opuszki palców z szatańską precyzją tworzyły w umyśle czerwonego mapę całego ciała Haise. Kawałek po kawałeczku – potem kolejny skrawek – systematyczny dotyk pozwolił Iskrze dojrzeć go w zupełnie innych barwach. Wtedy zrozumiał, jak bardzo ten biedny chłopak potrzebował pomocy.
Ścisk w sercu był nie do wytrzymania – Koreańczyk ledwo powstrzymał groźne warknięcie utknięte w jego gardzieli. Przełykając je, zacisnął mocno zęby i usta, potem odetchnął, wypuszczając z ich wnętrza gorący obłok. Czujesz go Haise? Czujesz, jak podrażnia Twą skórę?
Drgnięcie ciałka – oh? Czyżby reakcja na wspomnienie o kwiatach? Nagle nikły uśmiech wpełzł na posmutniałą twarz czerwonego. Nawet jeśli ruch Japończyka był szybki i ulotny, to wielce pokrzepiający i motywujący do dalszego działania. Dzięki temu wiara Baeka na lepsze „jutro” znacząco wzrosła. To z kolei tylko spotęgowało chęć pomocy i postawienia pomarańczowego na własne nogi. Zobaczysz Haise, zrobi dla Ciebie wszystko – dosłownie wszystko.
Rana, blizna, kolejna szrama… Księga, a w niej wiele poszarpanych stronnic przesiąkniętych delikatną nutą zapachu róż. Czerwony nie od razu wyłapał jej woń – ta przyszła z czasem. Długie włosy, delikatna natura i zamiłowanie do dość nietypowego stylu ubierania się. Iskra miał swoją teorię na ten temat. Na razie jednak starał się o tym nie myśleć. Całą atencję przelewał na coś zupełnie innego, na ważniejsze potrzeby pomarańczowego – na konieczność i obowiązek zatroszczenia się o niego – o słabe ciało i jeszcze słabszego ducha. Na rozwiązywanie zagadek przyjdzie jeszcze czas. Wierz mi lub nie, lecz swą wiedzę z pewnością kiedyś wykorzysta, a przy tym miło Cię zaskoczy śliczny Skowronku.
Obmycie pleców pomimo początkowych trudności i strachu przed dotykiem, przebiegło w miarę sprawnie. Baek grzecznie oddał Japończykowi gąbkę, po czym odsunął się minimalnie w tył, aby przypadkiem go nie speszyć. Potem trzymał srebrne pukle długich włosów, których część pozostała na sztucznym materiale ręki. Jasna barwa błysnęła na tle tej ciemniejszej – nawet nie wiesz, jak bardzo musiał się wtedy kontrolować, aby Cię do siebie nie przygarnąć i zamknąć w ciepłym objęciu silnych ramion. Nie wiedział, w czym tkwił problem, nie wiedział o plotkach związanych z Echo i jego domniemanym ojcostwie – nie wiedział i już. Mimo to Ty nadal uparcie milczałeś, a on chciał dla Ciebie jak najlepiej. Gdyby więc Cię ujął i przytulił do serca, wnet wyszeptałby do ucha dwa magiczne słowa. Domyślasz się jakie?
Z górną częścią ciała Haise poszło łatwo – teraz należało zająć się jego nogami i biodrami. Baek wiedział, że na to Japończyk mu już nie pozwoli. Musiał więc zdać się na niego, choć przedtem…
Przed próbą zdjęcia spodni, doszło do czegoś jeszcze. Chwilowy chłód pozostawiony po bytności czerwonego zniknął szybciej, niż się pojawił. Psionik w mig sięgnął po świeżą koszulę, którą wkrótce raczył nałożyć na drobniutkie ciałko i okryć nią każdy skrawek skóry. To powinno uspokoić wystraszone serce Skowronka na tyle, by pozwolić Psu na zdjęcie spodni z chorobliwie chudych nóg Pana. A jeśli nawet nie, to w końcu zawsze mógł się przed nim osłonić – jeżeli nie kołdrą, to materiałem górnej garderoby.
- Trzeba zdjąć z Ciebie spodnie. Pozwolisz mi? Tylko je zsunę, potem podam Ci gąbkę i sam obmyjesz resztę ciała. Po wszystkim otrzymasz świeżą parę – założysz ją i będziesz mógł znów opatulić się kołdrami. – tym razem Baek nie zdołał powstrzymać drżenia głosu. Powiem więcej, jeżeli Haise raczy na niego spojrzeć, od razu dostrzeże błysk cieniutkiej linii – pozostałości po spływających łzach.
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 292

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-10-22, 20:19   Temat: Sypialnie na II poziomie
Nieważne! Baek nie chciał tego nawet słuchać – paplaniny lekarz, pielęgniarek i w końcu samego Haise, który uparcie dążył do poddania się chorobie. Prędzej piorun trzaśnie, tornado uderzy, niż Hyun pozwoli Japończykowi dać za wygraną – nie da i już! Będzie za niego walczyć – teraz, jutro i zawsze, póki w końcu się nie podniesie i znów nie stanie na własnych nogach. Co z tego, że był chudy? Miał z tego powodu czuć obrzydzenie? Odsunąć się? Uciec? A może zacząć szydzić? Zwykła kpina niewarta nawet grama uwagi.
Czerwony przez całą drogę bacznie obserwował osłabionego. Dzięki temu wyłapał istotny detal w postaci mocno zaciśniętych piąstek, a potem kolejny i kilka następnych. Drżenie drobniutkiego ciałka nie napawało psionika nadzieją, za to skutecznie potęgowało strach. Azjata na chwilę jakby zamarł z ręką przytknięta do nagiej skóry. Wątpliwość skutecznie podsuwała mu niepokojące myśli i pytania. Miał przestać? Dać mu spokój? Z jednej strony powinien był tak zrobić, wówczas Haise może raczyłby się w końcu uspokoić. Niestety problem z nim sięgał o wiele dalej i nazywał się zdrowiem. Przepocony chłopak, w dodatku teraz rozebrany i mokry od wody chłopak – kto normalny dopuściłby do pozostawienia go w takim stanie! Może tamci – Ci tak zwani lekarze, ale nie on.
- Przyniosłem dla Ciebie kwiaty Haise. Udało mi się zebrać całkiem pokaźny bukiet w drodze powrotnej z misji. Część wysuszyłem i zrobiłem z nich śliczny wianek. Chciałem Ci go dać w prezencie. Pozostałe kwiaty włożyłem do wazonu z wodą. Wiesz, że kilka z nich jeszcze nie zakwitło? Na razie są zamknięte, ale przy odrobinie ciepła i cierpliwości z pewnością otworzą pąki. – rzekł w trakcie czułego obmywania nagiej skóry pleców. Głos czasem mu zadrżał, ale tylko na chwilkę. Wzięcie głębszego wdechu pomagało w stłamszeniu emocji i łez, które raz po raz zbierały się w przysłoniętych kącikach oczu. Dzięki wprawie Baek skutecznie przeinaczał chęć płaczu na brzmienie rozbawionego i zadowolonego z siebie dziecka, które przygotowało opiekunowi ręcznie zrobiony prezent.
- Koniecznie musisz je zobaczyć Haise… Niektóre są żółte, czerwone… Znalazłem nawet jeden taki biało-kremowy… - mówił, mówił i wciąż uparcie mówił, coraz mocniej i mocniej powstrzymując łzy, chociaż te i tak postawiły w końcu na swoim. Kilka z nich zdołało przedrzeć się przez materiał i spłynąć po lewym, a potem prawym policzku. Chłopak mimo to uparcie je ignorował, nie chcąc się „zdradzić”. Dobrze, że Japończyk siedział do niego tyłem i że w ogóle się pochylił, przynajmniej oszczędził sobie żałosnego widoku. Z kolei wystające kości? Mocno zmartwiły Baeka, ale prócz tego nie zdołały go skutecznie zniechęcić. Psionik z niebywałą czułością obmywał każdy fragment ciała, począwszy od lędźwi, idąc na plecy i łopatki…
Gdy twarz dotarła do karku, dłoń zamarła. Czerwony nie musiał niczego widzieć, aby poczuć, jak po palcach i na pościel spadały pojedyncze kosmyki delikatnych włosów. Wiedział też aż za dobrze, że Haise od razu próbowałby sam je odgarnąć, wyrywając sobie przy tym ich znaczną część. Nim zdołał więc cokolwiek zrobić bądź zareagować, on uprzedził go szybkim gestem przeczesania srebrnych pasm bez konieczności ich chwycenia. Subtelne wsunięcie pod nie ręki w zupełności wystarczyło, aby kolejny ruch pozwolił na lekkie uniesienie, a potem opuszczenie ich z powrotem na plecy. To, że przy okazji musnął ustami kilka z nich, gdy spoczywały jeszcze na metalowej protezie, miało stanowić tajemnicę.
- Haise… Został przód. Chcesz sam się tam obmyć? – spytał, ostrożnie wyciągając zdrową rękę z gąbką w stronę Japończyka.
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 292

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-10-22, 08:50   Temat: Sypialnie na II poziomie
No tak, czego, jak nie TAKIEJ informacji mógł spodziewać się Baek. Dziecko? Pewnie i nawet tysiąc zapewnień nie byłoby w stanie przekonać Japończyka, a przecież to nieprawda! Owszem Iskra i Echo spali ze sobą, to znaczy… no wiecie… uprawiali seks, ale nigdy jakoś nie miało to dla nich większego znaczenia – ot zwykłe rozładowanie emocji w nabuzowanej dwójce czerwonych – nic nadzwyczajnego czyż nie? Z technicznego punktu widzenia Baek nigdy nie czuł do dziewczyny żadnej mięty. Jasne, nie bił jej, nie poniżał i nie traktował jak inni klienci przed nim – był za to bardziej delikatny, jednakże na tym właśnie polegał układ. Sprawa dzieciaka? Chłopakowi przez MYŚL nie przeszło, iż kiedykolwiek mógłby być ojcem – szczerze to nawet nie chciał. Ktoś taki jak on – dziki zwierz o nieposkromionym temperamencie i problemie z jego kontrolą, nie mógł posiadać potomków. Uwierzcie mi, z Iskry byłby bardzo zły ojciec. Przecież on nie potrafił ochronić własnej siostry, a co dopiero zająć się kobietą i potomkiem. Prócz tego szczerze by wątpił, aby to akurat ON był ojcem owocu ich domniemanego romansu. W rezultacie bardzo by się tego wypierał. Echo musiała coś tragicznie pomylić, czemu w sumie nawet by się nie dziwił, skoro do niedawna nie wiedziała, kim jest.
Transport Haise faktycznie nie należał do najłatwiejszych zadań ostatnich kilku chwil. Serce czerwonego pomimo w miarę systematycznego bicia, co jakiś czas uderzało mocniej. Strach i panika skutecznie dawały o sobie znać. Wówczas chłopak zaciskał mocniej zęby, po czym przełykał niepewność wraz z dziwnym poczuciem winy, byleby tylko nie dać niczego po sobie poznać. Nie wiedział, w czym tkwiła rzecz, nie wiedział, dlaczego Haise się do niego nie odzywał i w końcu nie wiedział, co takiego doprowadziło Japończyka do takiego stanu, ale to nieważne. Musiał być dla niego silny – i był. Skutecznie dusił w sobie kocioł emocji, by na zewnątrz uparcie podtrzymywać obraz chłodnej maski opanowania, nawet wtedy, gdy ujrzał żałosne próby podniesienia się przez pomarańczowego. Coś w nim drgnęło.
Baek doskonale rozumiał strach ptaszyny przed nagością i dotykiem. Wprawdzie nigdy nie powiedział mu tego wprost, no ale powiedzmy sobie szczerze – czerwony nie był aż tak ułomny. Po tak „długiej” aka „krótkiej” znajomości, zdołał wyłapać kilka niepokojących znaków świadczących o niektórych fobiach Japończyka - dostrzegł też przeraźliwie wychudzone ciało. To w połączeniu z lękami nie MOGŁO zaowocować powstaniem dobrej mieszanki – i nie zaowocowało. Produkt niezręcznego łączenia składników nie był słodki, lecz przeraźliwie gorzki i ostry w smaku. Z jednej strony zostawienie pomarańczowego i danie mu możliwości swobodnego działania, wydawało się najrozsądniejszym z wyjść. Niestety to samo rozwiązanie miało kilka wad, a w obecnym stanie pacjenta prowadziło do jego wycieńczenia, choroby i w rezultacie do śmierci. Nie, na to Baek Hyun zgadzać się nie zamierzał.
- Haise… Haise popatrz na mnie. – polecił, po uprzednim ujęciu drobnych ramion w swoje dłonie. Nie chciał siłą odrywać go od kołdry – jeśli musiał, to tymczasowo go nią okrył, po czym zachęcił do spojrzenia mu prosto w twarz.
- Na Twoich oczach zawiążę sobie przepaskę. – zaczął, pokazując na kawałek materiału, w zasadzie swoją koszulę z długim rękawem, którą na oczach Haise zdjął. Pod spodem miał zwykłą koszulkę.
- Nic nie będę widział, obiecuję. Pójdę teraz po miskę, napełnię ją ciepłą wodą, przyniosę i postawię o tam. – wskazał na niewielką szafkę nocną tuż przy łóżku.
- Potem zdejmiemy z Ciebie tylko górną część odzienia, abym mógł obmyć Ci plecy. Całą resztę zrobisz Ty dobrze? – jak powiedział, tak zrobił. Zdjętą wcześniej bluzkę ułożył na krawędzi łóżka. Chwilę jeszcze odczekał, patrząc i gładząc delikatnie włosy pomarańczowego, po czym wstał. Swoje kroki skierował do łazienki, gdzie faktycznie napełnił miskę ciepłą wodą – tą zgodnie z zapewnieniami postawił na szafce.
- Patrz na mnie Haise. – specjalnie instruował go dalej. Chciał, aby chłopak przyglądał się mu podczas obwiązywania oczu bluzką. Po wszystkim czerwony wyglądał nieco zabawnie, ale czort z tym. Ważne, że nic tak naprawdę nie widział, co z kolei zmuszało go do „orientowania się” w terenie przy pomocy rąk.
Jeżeli pomarańczowy pozwoli, Hyun usiądzie za nim, po czym ostrożnie zdejmie kołdrę i bluzkę. Następnie sięgnie po mięciutką gąbkę, zamoczy w wodzie, wyciśnie, a potem przyłoży do delikatnej skóry. Wolno i czule zacznie obmywać przepocone plecy.
  Temat: Sypialnie na II poziomie
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 292

PostForum: Poziom -1 i -2   Wysłany: 2018-10-21, 22:13   Temat: Sypialnie na II poziomie
Powiedzieć, że stan Haise się poprawił, byłoby jak kłamstwo w żywe oczy. Z pomarańczowym nigdy nie było dobrze – skrajne wychudzenie, niska samoocena, problemy z kolanem – mimo to zawsze dawał radę wykrzesać z siebie odrobinę energii na tak prozaiczne czynności, jak wstanie z łóżka, czy chociażby wypicie pokarmu z kubka. Po takim czasie znajomości – krótkim i paradoksalnie długim – Baek zdołał zauważyć, iż swoją motywację Haise kierował głównie z chęci pomocy innym. Czerwony nie do końca się z tym zgadzał, niemniej był skłonny to zaakceptować, póki dawało chłopakowi siłę. Gdy jednak jej zabrakło, zaczęła się panika.
Ciągłe wędrówki do skrzydła szpitalnego i próby poprawy stanu Haise zawsze kończyły się tak samo – niepowodzeniem. Któregoś dnia Azjata powiedział w końcu dość. Co prawda nie był wysoko sytuowanym pionkiem w nowej hierarchii srebrnego krążka, jednakże zdołał dobić targu – kilka brudnych robótek w zamian za pozwolenie na przetransportowanie pomarańczowego do jego pokoju. Sprzątanie, wynoszenie syfu, robienie za chłopca na posyłki – to dość mało ambitne prace, ale jak widać skuteczne, by zyskać namiastkę przychylności. Dzięki niej czerwony szybko oswobodził swojego „opiekuna” z sideł wrogiej bestii szpitalnej. Nie oczekiwał, że dzięki temu Haise wreszcie się do niego odezwie – wierzył, że zmiana miejsca trochę odciąży jego umysł. Nie powiedział mu tego wprost, jednak już od jakiegoś czasu podejrzewał pomarańczowego o fobię do tego typu miejsc.
Pokój jak każdy inny – mały, ale swój. Panujący w nim bałagan niespecjalnie odrzucił Hyuna. O wiele bardziej zainteresował go stos kołder upchniętych w rogu łóżka. Czyżby skrajne wychudzenie Japończyka odbijało się na wiecznym poczuciu zimna w nocy? Nie odpowiem Wam na to pytanie – Baek również. Pomimo kilku podejrzeń, miał mimo wszystko zbyt mało informacji, aby móc wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski. Prędzej utkałby ich pochopną wersję, czyli taką niekoniecznie pożądaną.
Czerwony z niebywałą dotąd delikatnością ułożył na prześcieradle osłabione ciało chorego. Przed jego nakryciem, uważnie otaksował odsłonięte skrawki skóry i spływające poń krople potu. Nie musiał być doktorem, aby wiedzieć, iż nakrycie psionika w takim stanie aż prosiło się o sprezentowanie mu dodatkowej atrakcji w postaci przeziębienia. Nie… Przesiąknięte wilgocią ubrania należało wymienić na świeże, a ciało pieczołowicie obmyć. Brzmiało jak plan, niestety bardzo trudny w realizacji, chociażby ze względu na wieczną panikę Haise przed nagością.
- Jesteś przepocony. Trzeba Cię obmyć i przebrać. – oznajmił, po uprzednim, ostrożnym ma się rozumieć, podniesieniu chłopaka do pozycji siedzącej. Oczywiście poza słowami nie zrobił niczego więcej. Ostatnim czego było im potrzeba, to dopieszczanie wycieńczonego serca o dodatkową porcję strachu. Najpierw należało więc poinformować o konieczności przeprowadzenia „zabiegu”, a potem czekać na potencjalną aprobatę lub jej brak. Ponieważ jednak Baek był uparty, nie zamierzał na takową przystawać. Stąd też zaraz kontynuował w nadziei na przechylenie szali decyzji na swoją korzyść.
- Zasłonię sobie oczy, jeżeli to pomoże Ci się odprężyć. Obiecuję nie patrzeć.
  Temat: Sala zbiorowa
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń: 1228

PostForum: Skrzydło szpitalne   Wysłany: 2018-10-08, 20:23   Temat: Sala zbiorowa
Czy wiesz że… Pewnie tak. Twoja wina, Twoja bardzo wielka wina – czyż nie tak to szło? Łzy coraz obficiej spływały po policzkach – nie odzywał się. Cisza zaczynała Baeka przerażać. A potem jeszcze cofnięcie dłoni. Jesteś z siebie dumny? Udało Ci się wyrwać najlepsze kąski mięsa i to w dodatku ostatnie! Dziwne... Dlaczego więc nie czuł w sercu radości?
W czerwonym coś pękło - tym razem na poważnie – jednocześnie przyszpilając go boleśnie do podłoża. Ty mogłeś chcieć sobie odejść – problem w tym, że słońce nie podda się bez walki, gdyż w grę wchodziło jego życie. A u niego? Prawdę powiedziawszy miał je gdzieś. Z całej gromady bliskich mu osób, przy życiu ostały się dwie, bądź półtora.
Chłopak nawet nie zauważył, jak łzy zaczęły spływać po jego policzkach. Zignorował je, nie czując większej potrzeby ich przetarcia – krople w pewnym momencie zwyczajnie wyparowały. Zamiast tego wyprostował się i wypiął dumnie pierś w przód. Ból złamanych żeber był namiastką kary za podłe zachowanie – i dobrze. Gdy przyjdzie potrzeba, poruszy się jeszcze raz, a potem kilka następnych. Jeżeli nie Haise, to chociaż pogruchotane kości dadzą mu motywację do działania. Nie bój się ptaszyno, on pomoże Ci stanąć na nogi. Czy tego chcesz czy nie, zajmie się Tobą – najpierw zabierze ze szpitala, potem zaniesie do pokoju, a tam ułoży ostrożnie na łóżku.
Zamknij oczy, nie chcę żebyś mnie widział – dobrze. Zasłoń mu je, najlepiej zawiąż na nich przepaskę, by mógł swobodnie zdjąć z Ciebie przemoczone ubrania. Potem jedzenie – odmówisz? Nawet o tym nie myśl. Jeśli będzie musiał, nakarmi Cię własnymi ustami. Lepiej dla Ciebie, abyś się jednak zgodził. Boli? Nie płacz proszę – jedna ręka spocznie na szyi, druga na brzuchu. Ciepło wnet przejdzie na wycieńczone ciało, przy tym uważnie wyłapując ruchy szczupłej gardzieli. Każdy z nich będzie oznaczał jedno – przełknięcie pokarmu. Im więcej, tym lepiej – nie płacz proszę, nie buntuj się, może być już tylko lepiej.
Haise nie musiał dwa razy… powtarzać. Baek aż za dobrze odczytał jego zachowanie – niech i tak będzie. Swoje uczucia musiał odstawić na bok, by móc skupić się na kruszynie. Teraz potrzebował odpocząć – poniekąd obaj musieli. Huh?
Czerwony nie chciał tracić czasu. Zaraz przed opuszczeniem skrzydła szpitalnego, podjął rozmowę z pracownicą. Jak myślał, tak zamierzał zrobić – zabrać stąd Haise. Dość tego – dość poddawania się. Nie tak dawno temu pożegnał rodzinę i przyjaciół, a potem siostrę. Japończyka nie planował oddawać bez walki, tym bardziej nie widziało się mu spopielanie jego drobniutkiego ciałka.

z/t
  Temat: Sala zbiorowa
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń: 1228

PostForum: Skrzydło szpitalne   Wysłany: 2018-10-08, 18:29   Temat: Sala zbiorowa
Pożywienie przez większość swego życia czerwony zdobywał sam – na schronienie musiał zapracować. Nie rozmawiajmy o tym dobrze? Nie tu i nie teraz, gdy całokształt Twego świata właśnie obrócił się w ruinę. Baekowi nawet przez myśl nie przeszła reakcja Japończyka na widok nowego porządku. Co zrobi? Jak się zachowa? Czy zdoła się w tym wszystkim odnaleźć i zaadaptować? Teraz jak nigdy potrzebował wsparcia i opieki ze strony swych „pociech”, bo chociaż zdaniami różnili się bardziej niż ogień i lód, tak w przeciwieństwie do niego, oni potrafili dostosowywać się do zmian zachodzących w otoczeniu. A on? Piękna choć niesamowicie krucha z niego była ptaszyna, ale nic nie szkodzi wiesz?
Palce na dłoniach zaciskają się mocniej. Czerwony przełyka głośno ślinę, po czym upada na kolana przed swoim opiekunem. Powiedzieć, że nie zauważył łez, to jak skłamać w żywe oczy – ujrzał je doskonale. Nie wiedział jednak, że były oznaką poddania się i akceptacji porażki. Czy jednak gdyby taką wiedzę posiadał, zmieniłby swoje nastawienie? Myślę, że odpowiedź na to pytanie nasuwa się sama, a jeśli nie to ukształtuje się w Was zaraz po usłyszeniu następujących słów:
- Tyle się działo… Bałem się, że nie zdążę i że Cię nie zobaczę… - mruknął. – Haise… - dodał, zaciskając usta i zrywając się na równe nogi. Szybko pokręcił głową, ostudzając własne emocje na poczet skupienia się na Japończyku. Nie pytając o pozwolenie, przetarł zwilżone poliki i kąciki zaszklonych oczu, samemu przy tym powstrzymując własne. Znów przełknął powietrze, po czym zmusił kąciki ust do drgnięcia i wykrzywienia się w niemrawym uśmiechu.
- Zaopiekuję się Tobą Haise. Zobaczysz, po kilku dniach staniesz na nogi – znowu będziesz sobą. Będziesz mógł na mnie krzyczeć, w sumie to na nas. Wiesz że Cheo znowu popsuł toaletę? – gadał jak głupi byleby tylko rozproszyć wrogie chmury mroku wokół pomarańczowego. Gadał, ponieważ bał się ciszy i dziwnego milczenia ze strony Skowronka. Gadał, bo on niestety nie mógł, tak więc robił to z a nich.
Proszę… Nie ignoruj go. On nie chciał, nie wiedział… Gdyby dostał chociaż jakiś znak, z pewnością zaraz by wszystko wyjaśnił i… A pieprzyć. Haise! Nie poddawaj się, nie możesz…
  Temat: Sala zbiorowa
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń: 1228

PostForum: Skrzydło szpitalne   Wysłany: 2018-10-03, 20:39   Temat: Sala zbiorowa
Przebudzenie Haise, przemówienie – niepewność. Nie wiedział, co o tym wszystkim myśleć. Trzecia wojna światowa? Pokonanie pseudo Systemy? Ucieczka dowódcy? Wyciągnięcie ręki? Sztuczne serce? Jednym słowem „chaos”.
Faktycznie byli lepiej zorganizowani i mogli się poszczycić lepszą gadaniną na pranie mózgów. Baek szczerze wątpił w ich dobre intencje – otoczeni tą samą aurą kłamstwa i manipulacji na rzecz zdobycia mięsa armatniego. Z początku próbował się im sprzeciwić – jak widać bezskutecznie. Schronienie – w zamian za co? Ślepy posłuch? Pewnie tak. Pieprzyć to wszystko – ich, izolatkę, przesłuchanie…
Szczerze powiedziawszy czerwony miał tego wszystkiego serdecznie dość. Znając życie wezmą go na rozmowę, poczęstują obietnicą wolności, a potem wypuszczą pewni swego zwycięstwa. Niech i tak będzie. Pies nie miał siły dłużej walczyć, choć i do wiary sporo mu brakowało. Swoją „przychylność” argumentował jednym – bezpieczeństwem Haise.
Obudził się – czuł to. Ból niemalże natychmiast rozerwał klatkę piersiową – pieprzyć to. Kundel instynktownie zerwał się z łóżka, po czym zbliżył się do tego, w którym aktualnie spoczywał pomarańczowy. Powiedzieć, że ucieszył go jego widok, byłoby kłamstwem. Przygryzł boleśnie wargę w próbie powstrzymania łez – tak bardzo się o niego bał. Z ust uciekł syk – jeden, drugi i kilka kolejnych. Ignorując dyskomfort i trudności z oddychaniem, czerwony dalej stał przy swym Skowronku. Ujął i chwycił delikatnie jego dłoń, jeszcze nie wiedząc, że lada moment miało dojść do brutalnej konfrontacji z prawdą.
- Haise… - wydukał ochryple, nie odrywając oczu od Japończyka na dłużej niż dwie sekundy. Pojedynczą poświęcił Cheo – krótkim spojrzeniem dał mu do zrozumienia, że ich przyjaciel właśnie się obudził. Chciał mu tyle powiedzieć – jak bardzo się martwił, że starał się do niego dotrzeć, ale niestety przez własną głupotę trochę mu to zeszło… Chciał, ale nie mógł. Ciężka gula stanęła mu w gardle – z początku próbował ją przełknąć – niestety na próżno. Zbyt wiele słów i myśli uderzyło w jego umysł – przede wszystkim tęsknota.
Cisza spowiła salę, przynajmniej fragment wokół ich trójki. Zamiast słów, chłopak mocniej ścisnął drobną dłoń przebudzonego.
  Temat: Sala zbiorowa
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń: 1228

PostForum: Skrzydło szpitalne   Wysłany: 2018-10-01, 22:48   Temat: Sala zbiorowa
Bądź miły mówili, grzeczny i uczynny. Ha! Pierwsza zasada tego świata - dziwka zawsze pozostanie dziwką. Baek już nigdy nie wyciągnie doń pomocnej ręki. Gdyby nie ona i to durnowate poczucie obowiązku ochrony, nie skończyłby ze złamanymi żebrami. Pech chciał jednak dla niego inaczej. Dobrze - raz zbity pies nie pozwoli dłoni ponownie go tknąć.
Środki przeciwbólowe działały cuda. Problem w tym, że nie mogły zaleczyć wszystkiego. Chwilowe wierzganie i wyskoki radości musiały przebiegać jedynie na płaszczyźnie psychicznej. Jeżeli Seon czytał myśli, to z pewnością usłyszał arię soczystych kurew naprzemiennie rzucanych na herbaciarzy, dziwkę i ból.
- Chuj, nigdy już nie pomagam... - fuknął, po czym jęknął z bólu. - Koleś... - dodał zaczepnie w odpowiedzi na Seonowego ziomusia. Krótkie milczenie czerwony przeznaczył na odwrócenie głowy w bok. Echo? Huh... Ciekawe co jej się przytrafiło. Zabawne, że nie zdołał nawet zapytać. Krzyk pomarańczowego ponownie zwrócił uwagę psionika.
- Co? - przez moment Baek próbował się podnieść, niemniej szybko zaniechał działania. Skończyło się na opadnięciu na łóżko i przekręceniu głowy. Ile by dał, aby móc teraz wstać. Mimo to w jakimś stopniu poczuł ulgę. Chociaż Japończyk leżał podpięty pod aparaturę, to mimo wszystko żył i był tutaj.
- Znowu razem tylko czemu akurat tutaj... - ciężko powiedzieć, czy rzucił tekst do Cheo czy bardziej samego siebie.
  Temat: Sala zbiorowa
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń: 1228

PostForum: Skrzydło szpitalne   Wysłany: 2018-09-24, 19:01   Temat: Sala zbiorowa
Walka z przeciwnikiem okazała się bezcelowa – upadasz. Trzask kości przeszywa go bólem – syczy. Potem jest już lepiej – kolejne ciosy spływają po nim jak po kaczce, a wkrótce ustępują miejsca błogiej ciszy. Po długim wyczekiwaniu nadchodzi w końcu upragniona cisza. Kiedyś panicznie się przed nią chował, dziś jak na złość wyciągał doń ręce w nadziei na ogłuszenie. Chciał zaoferować jej wszystko, byleby tylko nie musieć słuchać jazgotu z pieprzonych jadaczek herbaciarzy. Cóż za ulga, gdy prośba została w końcu spełniona.
Baek ni wuja nie pamiętał drogi do szpitala. Obudził się po kilkunastu o ile nie kilkudziesięciu minutach od przytaszczenia i ułożenia na łóżku. Ostatnio kiedy otworzył ślepia, ujrzał kikuta ręki. A teraz? Instynktownie złapał powietrze, podniósł się, aby spojrzeć na ręce. Szybko tego pożałował, a jeszcze szybciej opadł na z powrotem na łóżko. Złamane żebra brutalnie dały o sobie znać, w związku z czym chłopak został zmuszony przygasić swój temperament.
Rozgląda się, a raczej próbuje. Dopiero teraz zaczyna wątpić i pytać. Co się właściwie stało? Dlaczego? Gdzie był Haise? Pyta, pyta i znów pyta, podświadomie powstrzymując się przed kolejnym zrywem. Jeżeli wcześniej był chodzącą bombą, tak teraz przypominał przygaszonego zdezorientowanego szczeniaka. Cheo? Gdzie on był?
Czy Ty w ogóle się chłopie przebudziłeś? Chyba jednak nie… Powieki coraz mocniej opadają na zmęczone ślepia. Obraz się rozmywa, on wraz z nim. Czuje w środku niepokój… Gdzie są jego przyjaciele?
  Temat: Korytarze
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 35
Wyświetleń: 1222

PostForum: Poziom -3 i -4   Wysłany: 2018-09-18, 10:38   Temat: Korytarze
Dziewczyna może i chciała dać czas chłopakom, ale oni jak widać mieli inne zdanie na ten temat. Tak naprawdę zdobycie w niej sojusznika mogłoby znacznie ułatwić poruszanie się po Systemie – bah, samo obezwładnienie – dwóch na jednego, a nawet trzech w porywie szczęścia – gościa znacząco zwiększało szansę na przeżycie, a zmniejszało ryzyko wdepnięcia w tarapaty, wszak w kupie siła, a dwóch pomarańczowych i jeden czerwony, to już całkiem niezłe kombo. Do realizacji planu wystarczyło typa przecież obezwładnić, schować gdzieś, zabrać uniform, przebrać się i wuala. Niestety jak widać los postanowił inaczej. Czy powinni więc olać targaną dziwkę i iść dalej? Może.
Baek byłby totalnym kretynem, gdyby nie zareagował na gest nieprzyjaciela. Instynktownie zamierzał osłonić Cheo przed lecącą kulą, bo tak jak trafienie nią nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy, tak dla czerwonego stanowiłaby dobrą przekąskę. Jeżeli jednak coś go unieruchomiło, to zawsze mógł cisnąć swoją kulą w kulę wroga lub zwyczajnie wchłonąć energię nadlatującego pocisku, tym samym wzmacniając siebie. W ostateczności Cheo miał przecież rękawice, którymi mógł się zasłonić, a więc osłonić twarz bądź inną część ciała narażoną na cios ognia.
Dalej akcja potoczyła się jeszcze dziwniej. Facet posiadał moc, ale nie był odporny na ogień – hę? Co więcej, rzucił emiter na środek korytarza, samemu będąc przy tym odpornym na jego działanie. Dlaczego? Skąd więc te moce i odporność a jej brak na zdolności Baeka?
Setny opis działania ustrojstwa nie był potrzebny, aby zgadnąć jaka była reakcja. Ból i odruchowe złapanie się za głowę. Dla przypomnienia warto dodać, iż Baek miał już serdecznie dość tych pieprzonych urządzeń, które przeszkadzały im na każdym kroku. Gość potrzebował chwili czasu, aby po pierwsze rzucić emiter, nadać komunikat i spieprzyć do toalety. Co w tym czasie robiła dziewczyna? Zawsze mogła gościa obezwładnić – mogła, choć jak widać nie chciała.
Z czerwonym był zasadniczy problem, o którym wiedział Haise. Każda dawka bólu zamiast go uspokoić, tylko potęgowała siłę gniewu, paliwa napędowego, które buzując w jego żyłach było jak ostry dopalacz. Nazwijcie do adrenaliną lub głupotą – who cares anyway – chłopak nie da się potraktować jak ostatnie ścierwo. Wyjmie zza paska broń – glocka, którego otrzymał zaraz przed rozpoczęciem misji z ciężarówką, by móc oddać kilka strzałów prosto w emiter. Ponieważ akcja z pewnością zajmie mu trochę czasu, nie będzie miał kompletnie żadnej możliwości na obronę przed strażnikami. Niemniej reszta? Kwestia wyboru.
Jeżeli jednak nic z powyższych rzeczy się nie uda - a skoro szum był tak silny- to z pewnością próba i obezwładnienia podchodzących gości nic nie da czyż nie? Niemniej i tutaj Baek próbowałby obezwładnić gościa podchodzącego w jego stronę - podcięcie nogi, wygięcie rąk, chwyt i zrobienie sobie z niego tarczy z dopiskiem "JEŚLI".
Jeśli jednak nie istniała żadna linia obrony, to mógł sobie zwyczajnie patrzeć i czekać na rozwój wydarzeń, co poniekąd byłoby sprzeczne z jego charakterem. Czerwony był zły, wręcz wkurwiony. Chciał tylko dostać się do Haise.
  Temat: Korytarze
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 35
Wyświetleń: 1222

PostForum: Poziom -3 i -4   Wysłany: 2018-09-15, 12:29   Temat: Korytarze
Odnaleźć Haise tak? Załatwić to szybko i grzecznie tak? No więc cały plan chuj strzelił. W teorii Baek nie powinien przejąć się losem jednej z dziwek, w praktyce kilka razy tam zawędrował i chociaż pomiatano nim jak gównem, nie posiadał karty vip, przez co musiał bulić, tak dzięki temu zdołał zapamiętać, a nawet zamienić całe dwa słowa z kilkoma z tamtejszych dziewczyn! No i Borys był całkiem spoko! Tak więc możliwe, że skojarzył targaną ofiarę, przynajmniej na to wskazywała reakcja.
- Ej Ty! – znacie powiedzenie – najpierw strzela, potem zadaje pytania, a na samym końcu myśli? Mniej więcej w podobny sposób działał obecnie czerwony. Sporo ryzykował, niemniej z „dwojga złego” najgorsze co mogło go spotkać po obserwacji, to kulki w łeb. Nie chcąc narażać przyjaciela, postanowił sam wyłonić się zza zakrętu.
Ciężko powiedzieć, aby psionik był przyjaźnie nastawiony, świadczyła o tym wypuszczona niewielka kula ognia wprost na herbaciarza. Czy chciał go zranić? Raczej nie, bardziej zwrócić na siebie uwagę, tym samym dając dziewczynie czas na ucieczkę bądź kontratak. Byli przecież tylko oni prawda?
Przy dobrych obrotach mieli szansę zyskać sojusznika, przy złych... Chyba jednak Baek był głupszy od Cheo.

/ w razie potrzeby rzutu kostką, poproszę o info to rzucę : )
  Temat: Korytarze
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 35
Wyświetleń: 1222

PostForum: Poziom -3 i -4   Wysłany: 2018-09-13, 06:40   Temat: Korytarze
-> z biura

Czerwony szczerze wątpił, aby herbaciarze puścili ich bez słowa. Spodziewał się wszystkiego, między innymi podsłuchu w Sali. Skoro pozwalali im kicać na lewo i prawo, to z pewnością testowali ich wierność Systemie. – tak przynajmniej podpowiadały psionikowi jego kręcące się trybiki w głowie. Jeżeli tak, to lepiej dla niego – on sam nie pałał miłością do mateczki Rosji. Gdyby mógł z pewnością już dawno spierdoliłby przy pierwszej lepszej okazji. To, że tutaj tkwił było spowodowane obecnością kilku osób - Eleny, Cheo i Haise. Gdyby nie głupie przywiązanie Japończyka do tego miejsca, już dawno by go ze sobą zabrał. Niestety nie mógł tego zrobić, co po części jakoś rozumiał.
- Cheo pamiętasz, który to był pokój? – Baek i owszem był zirytowany, zły i wkurwiony jednak nie głupi. Lata spędzone na powierzchni nauczyły go, aby mimo wszystko nie pakować się w samo serce walki, co najwyżej w jej skrawki napotkane w trakcie przechadzania się bocznymi „uliczkami”. Stąd pomimo gróźb, starał się przemieszczać w miarę ostrożnie, unikając przy tym niepotrzebnych starć – no chyba, że te same miały ich nawiedzić. Niedługo po rozdzieleniu się z Eleną, a więc wyjściu z pokoju, czerwony rzucił pytaniem do przyjaciela. Mimo wszystko głupia krzątanina po korytarzach nie działała na ich korzyść. Miał nadzieje, że wkrótce znajdą przyjaciela. Na razie pozostawał czujny z bronią w gotowości.
  Temat: forumowe memy
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 1252

PostForum: Rozmowy   Wysłany: 2018-09-09, 16:42   Temat: forumowe memy


Veni, vidi, vici wersja Papa Y.
  Temat: Wykupowanie umiejętności
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 38
Wyświetleń: 1132

PostForum: Informatory   Wysłany: 2018-09-09, 14:54   Temat: Wykupowanie umiejętności
Termokontrola lvl 2

16 - 10 = 6
  Temat: Biuro #1
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 772

PostForum: Poziom -3 i -4   Wysłany: 2018-09-09, 13:08   Temat: Biuro #1
Wystarczyło zwykłe uwolnienie, aby Baek pozwolił emocjom się ulotnić. Syk i pozycja jak do wystrzału ognistych kul może nawet niewielka iskra w dłoniach, a z nią niebezpieczny blask w oczach.
- Pieprzyć to wszystko. – warknął. Pieprzyć zasady, herbaciarzy i głupkowate skradanie się jak myszy kościelne. Kim byli? Dzieciakami ma się rozumieć – którym odebrano dom, rodzinę, przyjaciół – których dłonie zbrukała krew wielu ludzi – którym spaczono umysły i pojęcie moralności – które miały moc i których obawiano się nie bez powodu. Byli sobą – on przynajmniej starał się być, przynajmniej do czasu wciągnięcia w szopkę zasad – rozkazów, nakazów, zakazów – wszystkiego.
Robili z niego pomiota a przecież nie bez powodu początek zaczynał się właśnie tam – w izolatce, z kajdanami i kagańcem na ryju. Był czerwonym – narzędziem do zabijania, jednym z tych, których bano się i zabijano w ochronie przed życiem własnym.
- Przestańmy w końcu gdybać i zacznijmy działać! Systema to nie tylko pionki na misjach. Są jeszcze inni…
Klepnięcie Baeka po ramieniu, ujawniło ciekawy detal – czerwony był gorętszy niż zazwyczaj. Wszystko dlatego, iż Koreańczyk troszeczkę się zdenerwował, wręcz wkurwił. Napędzany gniewem był niebezpieczny, o czym Cheo i Elena z pewnością wiedzieli – powtórzę to raz jeszcze – nie bez powodu początek jego przygody zaczął się w izolatce.
- Chuja mnie obchodzi Ivan, dla mnie mogą go nawet ruchać w dupę. Gówno mnie też obchodzą herbaciarze – rozpierdolimy ich. – mówiąc wprost – z przeszkodami czy bez Baek i tak zamierzał dotrzeć do Haise – z użyciem mocy bądź bez. Nie był w końcu bezbronną kulką, potrafił się bić i strzelać, a o ile pamięć go nie zawodziła, to mieli przy sobie cały zasrany sprzęt.
- Cheo idziemy, Elena, może spróbuj uwolnić innych? Nie bez powodu Was też się obawiają tak? Namieszaj w głowie. – prosto, krótko i na temat – rzeź i chaos domeną Baeka.
  Temat: Biuro #1
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 772

PostForum: Poziom -3 i -4   Wysłany: 2018-09-06, 17:02   Temat: Biuro #1
To że Systemiacy byli w dupie, wiedział już chyba każdy. Dziwni napastnicy, o nietypowym akcencie, humorzaści, mili, wygadani… Kto normalny zdradzałby swoje plany bez uprzedniego uciszenia więźniów? Bah! Kto byłby na tyle szalony, aby pozostawić ich bez nadzoru! Kimkolwiek byli napastnicy, z pewnością obserwowali pojmanych, jeśli nie przez ukryte kamery, to na pewno z użyciem podsłuchu. Inną ewentualnością było sprytne przekabacenie ich na swoją stronę z użyciem zapętlonego widoczku Papy Y i skrupulatnego sprzątania przez niego wszelkich dowodów bytności. Całkiem nieźle rozegrane – chylę czoła.
Elena najwidoczniej postanowiła zignorować prośbę Baeka o spinkę, którą jak widać posiadała i która pomogła jej się oswobodzić. Może powinien powtórzyć? Grunt, że został jeszcze Cheo.
*Jeżeli pomarańczowy uwolni czerwonego, ten podziękuje mu. Przełknie niesmaczną gorycz własnego gniewu, po czym zaproponuje następne rozwiązanie: Elena zostałaby tutaj na miejscu i spróbowała nawiązać jakieś połączenie z innymi? W końcu nie mogli być tutaj sami. Plus należało ostrzec inne drużyny? Chyba. Dodatkowo mieli przed sobą monitoring prawda? Zapętlony obraz to jedno, lecz co z pozostałymi pomieszczeniami? Chaos, chaos i jeszcze raz chaos.
- Pierdole go. Trzeba znaleźć Haise. – strzały, chaos, napastnicy – prawie jak w domu. On miał jeden cel – odszukać Japończyka.


* Akcja zatwierdzona, Baek został uwolniony - June.
  Temat: Biuro #1
Baek Hyun Kim

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń: 772

PostForum: Poziom -3 i -4   Wysłany: 2018-09-02, 21:50   Temat: Biuro #1
Gdyby nie kajdanki, to w pomieszczeniu zrobiłoby się gorzej jak w saunie – piekielnie gorąco. Uśpiona wściekłość zaczęła wręcz kipieć z Baeka, choć w dość nietypowy sposób. Zamiast rzucać wiązanką przekleństw, pozwolił, aby jego oczy spowił niebezpieczny błysk. Uśmiech na twarzy nijak nie przypominał tych, którymi obdarowywali swych przyjaciół ludzie – w podobny sposób uśmiechali się zabójcy i psychopaci.
Zegar tykał, z nim zapętlony obraz – złość i gniew coraz bardziej utwierdzały Baeka w świętym przekonaniu. Kiedy w końcu się stąd wydostaną, a wydostaną na pewno, czerwony przemiło przywita się z Papą Y. Szczerze wątpił, aby typ uciekł na dobre, ale mniejsza o to. Dobrze, że żadne z nich nie mogło w danej chwili odczytać myśli czerwonego, gdyż były… Bardzo niebezpieczne.
Fala hejtu spłynęła po Iskrze jak po maśle. Zwyzywał się i poprzeklinał tyle samo co Cheo – potem zapadła cisza.
- Ucisz się na moment. – fuknął, co by móc skupić się na nasłuchiwaniu. Żadnej straży? Nic?
- Nie zamierzam tu kurwa siedzieć. Trzeba dostać się do Haise. Elena, bądź tak miła i powiedz, że masz w kieszeni bądź włosach spinkę – cokolwiek. – ton chłopaka nie był ani trochę przyjemny, niemniej proszę o wybaczenie. Sytuacja nie pozwalała mu na bycie miłym nawet w stosunku do przyjaciół. I kiedy tak sobie siedzieli na tych pieprzonych krzesłach, Baek próbował poruszać skutymi rękoma, aby spróbować się wyślizgnąć – kiepski był w te klocki, ale przy odpowiednim zgięciu palców i kciuka można było całkiem nieźle zmniejszyć obwód łapy. Istniała jeszcze zabawa w „tarcie” ale wymagałoby to… powiedzmy, że byłoby boleśniejsze, gdyż wymagałoby rozcięcia skóry aż do krwi i wykorzystania jej do zwiększenia poślizgu.
 
Strona 1 z 10
Skocz do:  

Forum zostało otwarte 15.08.2016r. || Forum zostało ponownie otwarte 10.02.2018r.
Właścicielem kodu nagłówka oraz ogłoszenia jest Spenny, a kod dopasowała Kelly z pomocą Leen. Grafikę wykonała Lama. Zakładki należą do Noritoshiego, a system notyfikacji do Leen.
iGrowl, SweetAlerts2, Linecons